|
Blog > Komentarze do wpisu
Kartę kredytową bank spłaci sobie sam: z Twoich oszczędnościO tym, że karty kredytowe, nieumiejętnie używane, potrafią człowieka narazić na spore koszty z tytułu najróżniejszych opłat i prowizji, nie trzeba Was chyba przekonywać. Niestety, zasięg rażenia tej broni jest coraz szerszy i niekiedy dotyka już nie tylko kredytowej, ale i oszczędnościowej części naszego domowego budżetu. Co mam na myśli? Otóż banki, przestraszone coraz gorszą spłacalnością kart kredytowych, zaczęły kombinować i tak zmieniać regulaminy korzystania z plastikowych pieniędzy, by jak najbardziej ograniczyć ryzyko nie spłacenia długu przez klienta. Wiadomo, że z dług w karcie kredytowej spłaca się zwykle w ostatniej kolejności. Ratę kredytu hipotecznego trzeba uregulować, bo zabiorą mieszkanie. Za prąd, gaz i telefon zapłacić, bo odetną dostęp. Żyć z czegoś trzeba, więc mało kto radykalnie ograniczy zakupy. Jeśli w domowym budżecie krucho, na pierwszy ogień pod nóż idą kredyty gotówkowe i właśnie karty kredytowe. Te zobowiązania odkładamy na później i spisujemy na straty. Bankowcy o tym doskonale wiedzą i nie chcą dać się przechytrzyć. Kilka dni temu Multibank poinformował, że zmienia regulamin korzystania z kart kredytowych. Bank powołuje się przy tym na Rekomendację T wydaną przez Komisję Nadzoru Finansowego. Jedną ze zmian w regulaminie jest dodanie nowego zapisu w rozdziale IX zatytułowanym „Rozliczenia transakcji”. Nowy zapis brzmi następująco: "Posiadacz rachunku upoważnia Bank do pobrania przeterminowanej należności (tzn. niespłaconych w terminie wymagalnych wierzytelności) z dowolnego rachunku bankowego prowadzonego przez Bank na rzecz Posiadacza rachunku. Niniejsze upoważnienie nie wymaga odrębnej dyspozycji Posiadacza rachunku i nie wygasa w okresie obowiązywania umowy ani w razie śmierci Posiadacza rachunku" W praktyce ów zapis otwiera szalenie niebezpieczną furtkę: pozwala bankowi dobrać się np. do pieniędzy na koncie oszczędnościowym lub lokacie terminowej, by spłacić nimi zaległość w karcie kredytowej. Straty klienta z tego tytułu mogą być dramatyczne. Np. może się zdarzyć, że bank zabierze pieniądze z lokaty na dzień przed jej zapadnięciem. I nie tylko pomniejszy kwotę lokaty, ale też pozbawi klienta jakichkolwiek odsetek. Bank zyskuje podwójnie: dostaje karciany dług razem z odsetkami i jednocześnie nie musi płacić klientowi odsetek od założonej przez niego lokaty. I życie staje się piękne. Klient zaś analogicznie dostaje dwa razy cios w plecy. Jak tak dalej pójdzie, klienci mający kłopoty z terminowym regulowaniem swoich zobowiązań, będą dzielili banki na te, które ich kredytują i te, w których trzymają oszczędności. Choć przecież i to nie jest już wcale takie proste. Spróbujcie wziąć tani kredyt hipoteczny bez jednoczesnego założenia w banku ROR-u. Z kartami kredytowymi też nie jest łatwo, banki niechętnie dają plastik osobom z ulicy. Może więc zacząć trzymać pieniądze w obligacjach skarbowych? Do nich żaden bank się nie dobrze pod pretekstem odzyskania pieniędzy nie spłaconych w terminie. Chyba, że na podobny pomysł jak Multibank wpadnie np. urząd skarbowy. I będzie zabierał obligacje za nie zapłacone w terminie podatki. piątek, 06 sierpnia 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
rdrozd
2010/08/06 06:51:18
Moim zdaniem nie jest to aż takie głupie. Ludzie biorą karty i płacą od nich odsetki rzędu 20% rocznie, a obok leżą sobie lokaty, na których zarabiają 3% rocznie.
2010/08/06 06:51:34
Panie Maćku jeśli ktoś trzyma pieniądze na nisko oprocentowanych lokatach a nie spłaca kart kredytowych oprocentowanych około 20% to gdzie tu matematyka podstawówka się kłania. Najpierw kredytobiorcy muszą nauczyć się systematyczności spłacania swoich zobowiązań na czas wobec instytucji finansowych to nie będą ich takie zapisy i zmiany kłuć w oczy . A banki nie będą szukać dodatkowych pieniędzy w innych portfelach . "Będzie wilk/bank syty i owca/kredytobiorca cały " z pełnym portfelem :)
2010/08/06 07:50:35
Niby super i fajnie, "dbamy o wasze dobro", tyko po to przecież określa się rachunek spłaty karty kredytowej, żeby nie była spłacana z żadnego innego. Jak ktoś ma ustawiony rachunek techniczny do karty, a spłata pójdzie z rachunku wspólnego, co nie dość, że będzie sygnałem dla osoby, która nie powinna wiedzieć, że drugi współwłaściciel ma kartę kredytową, ale że ma problemy z jej spłatą. Reasumując jest to już dla mnie na tyle poważna ingerencja, że można się zastanawiać, czy nie narusza tajemnicy bankowej.
Możecie sobie pomyśleć, że w przypadku konta wspólnego nie może być mowy o tajemnicy bankowej, ale w swojej pracy spotykam się z przypadkami, że żona, czy mąż mają osobne konto, o którym druga osoba nie wie. Tak samo trafiają się tajne karty, tajne kredyty. Czasami tak jest, a nie moja sprawa z jakiego powodu. Moim obowiązkiem jest trzymać język za zębami i w Multibanku też powinno tak być. Jeśli chodzi o spłatę przeterminowanej płatności, to wystarczyło by, że osoba dzwoniąca z banku, zapyta, czy można spłacić zaległość z innego konta i po problemie. pozdrawiam, bankowiec13 bankowiec.blox.pl/ 2010/08/06 07:51:52
PS. co do zrywania lokat, to ja bym nie był zadowolony, gdyby ktoś mi zerwał lokatę 100 tys, żeby spłacić 100 zł zaległości.
2010/08/06 10:28:50
Bank idzie na skróty, moim zdaniem niesłusznie.
Można się zastanawiać dlaczego? Moim zdaniem mają problem z klientami kartowymi i zbyt mało prawników do obsługi tego problemu. A przecież wystarczy podpisać umowę z jakimś callcenter i obdzwonić takich klientów z prośbą o spłatę albo wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Poprzednie komentarze mówią o tym, że kredyt jest na powiedzmy 20% a lokata na 4%, więc sensowniej jest spłacić dług z lokaty niż narażać się na dodatkowe problemy. Ale wyobraźmy sobie, że kartę muszę spłacić 7 sierpnia 2010, a lokata kończy się 9 sierpnia 2010, czyli 9 sierpnia dostałbym pieniądze z odsetkami za okres lokaty i wtedy spłacił zaległe zobowiązanie. Jak bank mi zniszczy lokatę 8 sierpnia 2010 to dostanie się właśnie w plecy. Oczywiście terminy mogą być inne, ale idea jest chyba zrozumiała dla wszystkich. Uważam, że po to bank po to ustala wysokie odsetki by zmobilizować klientów do spłaty. Jeśli jej nie spłacają to ponoszą konsekwencje. Jeśli mają pieniądze na spłatę na innych rachunkach - to nich mi ktoś wytłumaczy - czym niby bank się przejmuje? Klient jest wypłacalny tylko w chwili obecnej chce zaciągnąć kredyt, bank w tym czasie zarabia 20% w skali roku. Wszyscy powinni być zadowoleni. Nie wiem kto wymyślił takie rozwiązanie ale pewnie jakaś nawiedzona księgowa. Nie wierzę by Multibank skorzystał kiedykolwiek z przywileju który zapisał w regulaminie - jeśli bank popsuje lokatę albo spowoduje nagły brak płynności to każdy normalny człowiek pożegna się i przeniesie do konkurencji. Do tego opowie o tym procederze swoim znajomym a Ci następnym.... Wojny z klientami nigdy nie są na rękę bankom. 2010/08/06 12:49:36
Panie Macieju, jeśli ktoś korzysta z karty kredytowej, to ma obowiązek w terminie spłacić co najmniej minimalną ratę. Jeśli nie płaci i nie zawrze z bankiem ugody (spowodowanej np. utratą pracy), to ma zaległość i wtedy każdy legalny sposób na ściągnięcie pieniędzy jest dobry.
To samo dotyczy zresztą obligacji skarbowych, które fiskus jak najbardziej zajmie, jeśli tylko zaistnieją ku temu przesłanki. Tylko oczywiście dzieje się to w ramach przejrzystej (co nie znaczy przyjemnej dla delikwenta) procedury. I w kwestii procedury można mieć uwagi do tego bardzo ogólnego zapisu w regulaminie Multibanku. Tzn. po ilu dniach i przy jakich kwotach bank ma prawo podjąć takie działanie i jakie inne środki zastosuje wcześniej? Być może bank ma w tym temacie jakieś wewnętrzne wytyczne? Zerwanie, tuż przed zapadalnością, lokaty na PLN 100 000 z powodu zaległości na karcie w kwocie PLN 100, bo np. klient się pomylił przy spłacie, narazi bank na zarzut niezachowania należytej staranności. 2010/08/06 14:01:02
Ech. A może by sprawdzić jak inne banki do tego podchodzą? Bo mam wrażenie, że większość tak jak multi, ale że robią tak od zawsze, to nie było to tak widoczne.
2010/08/07 00:18:54
Witam. Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że do tego nie jest potrzebny jakikolwiek zapis w Regulaminie czy Umowie. A jeśli już jest to wypada za niego bankowi podziękować, bo informuje, a mógłby dokładnie tak samo postąpić na podstawie kodeksu cywilnego. Nie popadajmy w paranoję - jeśli ktoś łamie umowę i z determinacją nie spłaca należności z tytułu karty, a jednocześnie gromadzi pieniądze na rachunku, to bank ma się temu przyglądać i grzecznie prosić tygodniami o spłatę? Najlepiej nie naliczać przy tym żadnych opłat, nie dzwonić wieczorem i w niedzielę, a już w żadnym wypadku nie wysyłać windykatora, bo to może zdenerwować dłużnika... Paranoja... Rozumiem ochronę konsumenta (bo słabszy), ale żeby traktować go jak trzylatka, któremu wszystko wolno (i od niedawna za klapsa można pójść do paki)... A co z ochroną depozytariuszy, właściwym zarządzaniem ryzykiem celem utrzymania stabilności systemu finansowego? Czy nie takie są obowiązki banków i zalecenia regulatorów? A jednocześnie odmawia się im narzędzi i praw by te wymogi wypełniać...
2010/08/26 14:00:16
@bank-bank: na podstawie kodeksu cywilnego to po procesie. a na podstawie umowy bank nawet nie będzie musiał zapytać - i to klient ewentualnie będzie się musiał procesować o nadużycie.
2010/10/30 17:34:57
Nie tylko takie haczyki stosują banki na klientów kart kredytowych. W ubiegłym roku zrezygnowalam z karty kredytowej w Millenium, bo okazało się, że pomimo dokładnego przeczytania umowy przed jej podpisaniem nie zrozumiałam prawidłowo zapisu :/
Sytuacja wyglądała tak : ustawiłam sobie 100% spłaty karty co miesiąc 25go automatycznie z mojego rachunku. System działał bez zarzutu przez prawie 3 lata. Opłaty za kartę nie ponosiłam, ponieważ wartość transakcji przewyższała znacznie 30.000 rocznie wymagane do jej zniesienia. Pensja wpływała regularnie w dniu spłaty i było super. Niestety w którymś miesiący moja wypłata spóźniła się o 1 dzień. Szczęśliwie sprawdziłam, że nie mam środków na koncie i postanowiłam szybko je zasilić, a następnie samodzielnie spłacić kartę, tak aby nie ponosic dodatkowych kosztów. Niefortunnie bank zdążył w międzyczasie usunąć z informacji o karcie wartość kwoty miesięcznej spłaty (uznał zapewne, że skoro nie spłaciłam do południa, to juz nie zapłacę :/) Postanmowiłam więc policzyć należność sama. Dodałam około 100zł "na wszelki wypadek" i wysłałam. Niestety, jak się później okazało, moja kwota była wyliczona źle i brakowało ok. 200zł do 100% spłaty. Nie przejęłam się tym zbytnio sądząc, że zapłacę wysokie odsetki od kwoty niedopłaconej. Niestety bardzo sie myliłam. Okazało się (nawet pracownik banku w oddziale był tym bardzo zaskoczony i dzwonil w parę miejsc by potwierzić informację), że jeśli wymagalna kwota nie jest spłacona co do złotówki - brakuje na przykład 50gr.- to bank zaczyna traktować całą kwotę zadłużenia na karcie - również tę wymagalna dopiero w następnym miesiącu- jako PRZETERMINOWANĄ. Siłą rzeczy wysokie odsetki sa naliczane od całości zadłużenia na karcie, a nie od kwoty niedopłaconej w danym miesiącu. Bylam z tym u prawnika, który stwierdził, że w życiu czegoś podobnego nie widział i uważa, że taki zapis w umowie nie jest legalny, bo skoro coś jest wymagalne na przyszły miesiąc, to nie powinno stać się nagle przeterminowane. Nadmieniam, że z zapisu w umowie nie wynikało to jednoznacznie. Zdanie bylo sformułowane w taki sposób, że można bylo zrozumieć je również w sposób logiczny - kwota niedopłacona będzie obciążona odsetkami. Przyznam, że nie chciało mi się w tej sprawie włóczyć po sądach, więc karte natychmiast spłacilam i z niej zrezygnowałam. nieraz mnie korci, żeby sprawcdzić czy inne banki tez tak mają, ale szkoda mi czasu. A może sie mylę i to normalna praktyka banków? 2010/11/29 15:17:03
Sąd Najwyższy kiedyś orzekł (w tej tysiąclatce), że bank ma prawo potrącić swoje należności z lokaty terminowej.
Bez procesu. |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|