Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 13 sierpnia 2010

Kruk: tylko co dwudziesty dłużnik firmy windykacyjnej chce się dogadać!

Windykacyjna firma Kruk, największa w Polsce wśród tych, które zajmują się odzyskiwaniem przeterminowanych długów, opublikowała właśnie kolejny raport ze swojej działalności. Otóż w pierwszym półroczu 2010 r. Kruk obsługiwał już 2 miliony dłużników (zarówno osób fizycznych, jak i firm) i próbował wyegzekwować od nich długi o wartości 7,9 mld zł. Te długi oczywiście w lwiej części firma odkupiła z niewielki procent ich nominalnej sumy od banków, firm telekomunikacyjnych, spółdzielni mieszkaniowych, gazowni itp.

Z danych Kruka wynika, że średnio dłużnik (licząc zarówno konsumentów, jak i firmy) jest mu winien niemal 4.000 zł. Tę liczbę zawyżają przedsiębiorcy, bo statystyczny Kowalski zalega na kwotę „tylko” 2 935 zł. „W zdecydowanej większości długi te powstały w wyniku niespłacania rat pożyczek i kredytów gotówkowych, zadłużenia na kartach kredytowych, zalegania ze spłatą rat za sprzęt RTV czy AGD, nieuregulowanych rachunków za telefon lub kablówkę” - pisze firma w komunikacie.

------------------------------------------

Czytaj też o ostatnich zmianach legislacyjnych: Chcesz wpisać dłużnika na czarną listę? Będzie łatwiej, ale tylko trochę. Czytaj też serwis ekonomiczny Wyborcza.biz: Alfabet dłużnika, czyli co powinieneś wiedzieć o czarnych listach? Czytaj też o skandalicznej windykacji długów w Eurobanku: Zastraszanie i obrażanie. Ale ten medal, niestety, ma dwie strony...

-------------------------------------------

Mnie jednak zainteresowała inna podana przez Kruka liczba. Jak być może pamiętacie, jest to jedyna firma windykacyjna, której reklamy (namawiające dłużników do polubownego załatwiania sprawy przeterminowanego zadłużenia) można było przez dość długi czas oglądać w telewizji. Klip przypominam poniżej. Głównym celem kampanii było zapewne poprawienie wizerunku windykatora, który - nie ma co kryć - przeciętnemu Kowalskiemu kojarzy się z łysym dresiarzem z kijem bejsbolowym w ręku i spojrzeniem nieskalanym intelektualną refleksją.

Ale jednocześnie firma chciała za pomocą reklam w TV skłonić swoich klientów, by sami zgłaszali się z proponowali ugodę. Windykatorzy mieliby wówczas mniej pracy, a firma zwiększyłaby efektywność ściągania długów. I ten cel chyba nie został jeszcze w pełni osiągnięty. Kruk podaje, że od początku 2010 roku jedynie ok. 60.000 osób zadłużonych podpisało z firmą ugody. „Oznacza to, że mogą oni regulować zobowiązania w miesięcznych ratach, które z reguły sami zaproponowali. Średnia wartość raty płaconej w ramach ugody waha się od 167 zł (w woj. kujawsko-pomorskim) do 221 zł (taką wysokość wpłat wynegocjowali średnio mieszkańcy Podkarpacia)”. - pisze Kruk.

Te 60.000 to dużo czy mało? Z jednej strony jeśli 6% klientów firmy windykacyjnej przychodzi do jej placówek (lub dzwoni do call-center) i z własnej inicjatywy prosi o możliwość ustalenia warunków spłaty, to serce powinno rosnąć. Świadomość konieczności spłaty „przeterminowanego” zadłużenia wśród osób będących w pętli długów się poprawia! Ale z drugiej strony nie można zapomnieć, że pozostała część z dwóch milionów dłużników firmy postanowiła: a) schować głowę w piasek i zobaczyć co się stanie, b) zniknąć lub wyjechać za granicę, c) postraszyć windykatora, że jak przyjdzie jeszcze raz to dostanie w czapkę.

Jasne, wiem że osoby, które znalazły się w pętli zadłużenia, to z reguły prości ludzie, nie znający się na finansach i nie pojmujący procesu restrukturyzacji kredytu. Nie można od nich wymagać, że zaraz po obejrzeniu reklamy przyjdą masowo z projektem postępowania układowego. Być może część z nich, pod wpływem telewizyjnego „ocieplania wizerunku” Kruka przynajmniej nie pogoniła windykatora kijem. Ale mimo wszystko relacja osób aktywnie działających, by rozwiązać swój problem zadłużenia i strusi chowających głowę w piasek jest wciąż bardzo niekorzystna dla tych pierwszych. Dobrze, że chociaż powoli się to zmienia.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 13 sierpnia 2010 07:25

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • mancipi napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 08:47:17:

    swego czasu kruk prowadził rewelacyjną akcę: "podpisz uznanie długu a dostaniesz mp3 "
    to nie jest żart, akcja dotyczyła uznania w większości już przedawnionych długów i miała nawet całkiem niezły odzew po stronie zobowiązanych :)

  • lucyliu napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 09:15:04:

    Niestety Kruk w moim przypadku kojarzy się z niekompetencją, bo po pierwsze próbują ściągać od ludzi dawno przeterminowane i w wielu przypadkach nieistniejące długi (ale to chyba generalna "uroda" firm windykacyjnych) Ludzi wmanewrować w nieistniejącą zaległość jest bardzo prosto, a potem zaczyna się taniec pingwina na szkle..
    Niedawno ćwiczyłam taki temat z moim znajomym którym Kruk przysłał pismo windykacyjne dotyczące rzekomo niezapłaconych należności za telefony, 800 zł sprzed 8 lat. Analizując ten przypadek poradziłam znajomemu żeby napisał im jedno pismo o przeterminowanym długu i się nimi już nie przejmował (znajomy potwierdzenie zapłaty cudem miał), tylko dla mnie te tematy są oczywiste dla tego znajomego nie do końca. Wiele osób bardzo przejmuje się takimi sprawami i nie śpi po nocach, a taki Kruk molestuje niewinnego człowieka i nie ma na to żadnego bata. Na nic tłumaczenie i przedstawianie dokumentów braku zaległości, oni wiedzą swoje..

  • dgxpert napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 09:28:19:

    @lucyliu

    Drobna uwaga - sam dług nie jest przeterminowany. Jeżeli minęło już kilka lat, to w ściągnięciu długów nie pomogą już sądy (bo ich dotyczy przedawnienie), ale dług przez to się nie ureguluje. A zatem można dochodzić swoich praw nawet po 50 latach, ale trzeba to robić na własną rękę.

    A poza tym uważam, że te 60 tys. klientów dogadałoby się też z bankiem, więc pokazuje to, że działy windykacji w tych instytucjach są mało efektywne...

  • zmichalg1 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 10:36:16:

    @lucyliu

    Taka sytuacja to nie jest wina Kruka, ale firmy, od której Kruk dług odkupił.
    To firma ma bajzel, że nie zaksięgowała wpłaty i Twojego znajomego uznała za dłużnika, zaś sam dług sprzedała.

  • alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 11:55:33:

    Choć nie należę do grupy docelowej, to jednak muszę powiedzieć, że ta reklamówka Kruka jest rewelacyjna.

  • czarna.wrona napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 13:30:37:

    Dowody wplaty nalezy przechowywac 5 lat - tak jak przy PIT.Dzieki temu udalo mi sie udowodnic "Krukowi",ktory kupil windykacje od wierzyciela, ze splacilam kredyt w terminie.Kredytodawca 2 razy zmienial konto, o czym na szczescie informowal.TRZYMAJCIE DOWODY: min 5 lat

  • lucyliu napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 14:40:48:

    do dgexpert

    Owszem dług jest długiem zawsze o ile się go nie spłaci, jedynie po okreslonym czasie nie ma się narzędzi prawnych aby go wyegzekwować.
    Mnie bardziej chodziło o to że Kruk windykował coś do czego wogóle nie miał podstaw windykować, czyli długu nie było, bo człowiek miał to zapłacone, dokumenty trzeba trzymać określoną jednostkę czasu, najczęściej 5 lat, chociaż dla opłat telekomunikacyjnych to tylko 3 lata, więc ten człowiek tych papierów już nie miał... Moja rada była aby iść trybem przedawnienia zobowiazania bo to najprostsze rozwiązanie i taki Kruk już od razu odpuszcza sobie bo z danym zawodnikiem to już wie że nic nie zdziała. A są ludzie co się stresują bo kwitów nie mają, nic nie potrafią udowodnić i taki Kruk ich gnębi.
    Oczywiście zdaję sobie sprawę że gros ludzi faktycznie ma prawdziwe długi i faktycznie od tych długów się miga, jednak ja przerabiałam scenariusze długu którego nie było a który został wykreowany przez firmę windykacyjną.

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 16:27:33:

    Mylisz się zmichalg1 - próbują wyłudzić od ludzi pieniądze nie tylko za przeterminowane należności, ale także za nieistniejące.
    Z pełną tego świadomością i olewaniem - zawsze znajdzie się jakichś odsetek zastraszonych co zapłacą.
    W każdym NORMALNYM kraju jego szefowie siedzieliby już od lat w więzieniu i za coś takiego oraz za to co wyprawiają jego pracownicy (w wyniku takich a nie innych szkoleń).

    Niestety żyjemy w kraju gdzie panuje dewiza "ludzie są po to żeby ich doić! Kto doi ten jest bezkarny".

    pozdrawiam
    Arek

  • jazmig napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 16:57:22:

    Kruk i inne firmy windykacyjne często próbują egzekwować długi fikcyjne - dawno spłacone. Jadą na bezczelnego, może trafi się jakaś rodzina emerytów, która dawno zapomniała o tym, że spłaciła lodówkę i uda się z niej wydusić jakąś rzekomą ratę.

    Banki często miewają bałagan, szczególnie w starych długach.

    Jeżeli firma ma prawdziwe długi, to jest znana procedura. Pismo do dłużnika z kserem pokazującym dokumenty ze zobowiązaniem. W takich przypadkach większość ludzi podejmuje negocjacje i to jest to właśnie 6%. Ogromna większość, to próba wyduszenia pieniędzy nienależnych.

  • ymartinus napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 19:47:45:

    fdsfds

  • ymartinus napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/13 19:49:37:

    Reklamówka jest tylko reklamówką. W rzeczywistości nie jest tak wesoło. Zwróciłem się do KRUKA o restrukturyzację zadłużenia, ale bez podania przyczyn konsultantka powiedziała, że nie rozkładają....

  • bank-bank napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/15 09:28:18:

    No i niestety świadomość i moralność wokoło jest taka jak w komentarzach powyżej.
    Nie ma pojęcia 'dług przeterminowany' - dług pozostaje długiem i należy go spłacić, jeśli ma się elementarne poczucie przyzwoitości, uczciwości i honoru (trudne słowo). Przedawnienie oznacza tylko tyle, że wierzyciel nie może skorzystać z pomocy sądowej (i komorniczej) żeby wyegzekwować swoją należność (a dokładniej: może próbować, ale w czasie postępowania dłużnik może podnieść okoliczność przedawnienia). Każdy dług pozostaje nim do uregulowania.

    Tymczasem jednak bezczelność niektórych dłużników przekracza wszelkie granice - żądania umorzenia, restrukturyzacji itp. Sprzyja im postawa regulatorów, którzy pod pozorem ochrony konsumentów łamią elementarne podstawy funkcjonowania obrotu gospodarczego - rzetelność, uczciwość i pacta sunt servanda...

    Dłużnicy są chronieni i reprezentowani - przedsiębiorcy stoją od razu na gorszej pozycji, bo przecież dłużnik taki poszkodowany i nieszczęśliwy a wierzyciel duży, bogaty i nic mu się nie stanie jeśli umorzy dług.

    Ale uwaga dłużnicy: weźcie pod uwagę, że dane o was i o długu do momentu jego spłaty będą widnieć w BIK i BIG. Tu nie ma na szczęście póki co żadnego przedawnienia. I oby tak zostało!

  • olderbetter50 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/15 12:01:11:

    Trzeba też pamiętać o tym, że wielu dłużników po prostu nie ma z czego oddać. Uzyskanie ugody nic tu nie da. A skutecznośc KRD tudzuież innych rejestrów czy formalnie giełd wierzytelności (nieformalnie też rejestrów długów) jest żałośnie niska.

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/15 18:00:29:

    bank-bank:
    Oczywiście, że jest takie pojęcie jak dług przeterminowany.
    I nie jest ono żadnym dogadzaniem dłużnikowi lecz dyscyplinowaniem wierzyciela.
    Jeżeli profesjonalny uczestnik obrotu nie podejmuje na czas koniecznych czynności
    to po prostu znaczy, że ten dług nie istnieje.

    pozdrawiam
    Arek

  • bank-bank napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/15 21:44:32:

    No to jeszcze raz: przedawnienie długu nie oznacza jego zniknięcia ani umorzenia, wbrew temu co pisze się w gazetach, namawiając dłużników do ignorowania przypomnień o należnościach. Oznacza jedynie trudności w dochodzeniu go przed sądem i nic więcej. Że nie wspomnę o uczciwości i takich tam dziwnych pojęciach nakazujących spłatę zaciągniętego długu - choćby i po 50 latach...

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/15 22:25:55:

    bank-bank:
    Czyli jeszcze raz - pojęcie przeterminowania długu istnieje, zgadzamy się z tym czy nadal nie?
    Są konkretne terminy, jeżeli profesjonalny uczestnik obrotu gospodarczego olewa je to może mieć pretensje tylko do siebie.
    Gadki o zobowiązaniach zostawmy na lekcje etyki i opowiadanie bajek dzieciom.
    Najpierw niech banki i firmy zaczną postępować już nawet nie etycznie lecz UCZCIWIE, potem niech nauczą się etycznie, a słowo honor zniknęło z tego padołu już w czasie II wojny.

    pozdrawiam
    Arek

  • bank-bank napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/16 10:12:47:

    Nie zgadzamy się:) Twoim zdaniem termin 'przedawnienie' z kc oznacza zniknięcie długu (czyli brak możliwości jego dochodzenia przez wierzyciela). Moim zdaniem, 'przedawnienie' oznacza jedynie, że oddając sprawę do sądu wierzyciel ryzykuje że dłużnik podniesie zarzut przedawnienia i w ten sposób nie dojdzie do zasądzenia egzekucji długu. Ale dług nadal istnieje i będzie istniał (a dane o długu, w przypadku banku, i tak są przekazywane i przetwarzane przez BIK - dług nie znika).

    Czy wierzyciel (bank) powinien podjąć działania przed przedawnieniem? Tak. Ale jeśli nie, to może nadal dochodzić długu (choć w ograniczony sposób, jak wyżej).

    Etyczne powinny być najpierw banki, a potem klienci się zastanowią? Czyli jak Kali zabrać krowę to ok, a jak Kalemu zabrać to brzydko... Taką moralność również można mieć. Etyka jest nieżyciowa?:) Dla mnie zarówno honor, jak i uczciwość to podstawy - ale może faktycznie jestem mentalnie przedwojenny (średnia to wada).

    Jeśli bank postępuje nieuczciwie i nieetycznie - do sądu z nim, do KNF i do UOKIK. Ale tłumaczenie własnych kombinacji i oszustw tym, że bank jest be jest śmiesznym i rozpaczliwym uzasadnieniem ZŁODZIEJSTWA. Niespłacanie długu jest złodziejstwem - wszystko jedno czy wierzycielem jest bank, sąsiad, brat, czy gazownia. I owijanie tego w gładkie słówka i naiwne uzasadnienia nie pomoże...

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/16 12:33:06:

    Złodziejstwem jest pożyczanie z góry wziętym postanowieniem, że się tego nie spłaci.
    Złodziejstwem jest to co robią obecnie banki - wysokość odsetek które naliczają i sposób ich liczenia, ukryte opłaty itd.
    Draństwem jest natychmiastowe dymanie klientów przez zrywanie umów itd. jak tylko popadną w tarapaty - choćby chwilowe.
    O oszustwach operatorów GSM na niewyobrażalną wręcz skalę - idącą w setki milionów rocznie - to już nawet nie chce mi się wspominać, piszę o tym na swoim blogu.
    Dlatego zupełnie nie wzruszają mnie głodne gadki o utraconych cnotach klientów.
    Jak ktoś robi z rynku pole bitwy to zbiera potem tego żniwo.

    Arek

  • yazonvarda napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/16 13:56:18:

    bank-bank: kolega Arek Cię nie rozumie :-) Zwyczajowo terminy przeterminowanie i przedawnienie się ludziom mylą. Arku - "dług przeterminowany" to raczej masło maślane. Mówisz o etyce i honorze - zapominasz jednak o związku przyczynowo-skutkowym. Obrazowo Ci to powiem - przykład jeden z wielu - wziąłem kredyt gotówkowy, przestałem go spłacać, wyjechalem do Wielkiej Brytanii, wracam jak już będę mógł podnieść zarzut przedawnienia i krzyczę głośno: Hańba, a gdzie etyka psubraty!?! I kto tu jest uczciwy? odnośnie artykułu - mam mieszane uczucia. Panie Macieju - przepraszam, ale gdyby nie nazawa bloga, tzn. "subiektywnie o finansach", pomyslałbym że to tekst sponsorowany.

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/16 18:12:19:

    Wyjazd za granicę w niczym Ci nie pomoże, a wręcz przeciwnie.
    Jak się nie stawisz na rozprawę lub Twój pełnomocnik to Ci przybije sąd dowolnie absurdalną kwotę. Jak się nie odwołasz w 14 dni to już po Tobie.

    Arek

  • doktorek1969 napisał(a) komentarz datowany na 2010/11/06 21:02:53:

    Więc po kolei, akurat tak się składa, że jestem po stronie tych pożyczających (innym) ze względu na aktywność na portalach social lending. I muszę tu strwierdzić, że jest całkiem spory odsetek osób, które pozyczają, żeby nie oddać. Nie reagują na wezwania do zapłaty, telefony itd. W ich wypadku działalność firm egzekucyjnych nie jest skuteczna, dopiero windykacja komornicza przynosi skutki. Z sądem to też fakt, nie pomaga nieodbieranie wezwań, po 14 dniach są one niezależnie od wszystkiego traktowane jako doręczone. A co do wyroku sądu, to mamy 10 lat na jego wyegzekwowanie, z tym, że jeżeli na 1 dzień przed końcem 10 lat wszczynamy egzekucję komorniczą i komornik stwierdza z jakichś względów brak możliwości wyegzekwowania danej sumy, to 10 lat biegnie znowu i tak do końca świata, więc dług może się także w sensie prawnym nie przedawniać :))

  • osmiol napisał(a) komentarz datowany na 2010/11/06 23:15:34:

    Opowieści o długu obecnym, aż do jego spłaty i konieczności zwrotu z powodów honorowych brzmią bardzo pięknie. Niemniej widzę sprawę też z innej strony.
    Bank olewa windykację swoich pieniędzy przez lata - ani nie ma wezwań,ani komornika, ani nic. W końcu wlicza niespłacony dług w koszty działalności - zapłacą inni klienci - po czym sprzedaje dług - powiedzmy 2.5 tys złotych - za 10%. Firma windykacyjna nie robi nic przez lata. I nagle zwraca się do cudownie odnalezionego dłużnika z żądaniem 12 tysięcy ( rzeczywista sprawa). Po 12 latach od udzielenia kredytu ratalnego i ponad 10 od wystąpienia zaległości.
    Nic nie wskóra w sądzie , bo można podnieść zarzut przedawnienia.Więc wpisuje Cię w BIK i tyle. Odsetki od długu wynoszą przez te 12 lat 400% - skąd? A kto to wie? A zysk dla firmy windykacyjnej - jakieś 6000%.
    Realnie powinno zadłużenie wynieść z 250% wg tabel NBP. Poza tym rzeczywisty wierzyciel - bank - nic nie chce,nie chciał i był bierny w egzekwowaniu należności. A nowy wierzyciel - zainwestował 200zł a chce 12 tysięcy.
    Proszę więc nie mydlić oczu o honorze,uczciwości itd. Uczciwy wierzyciel ściga dłużnika od razu i liczy odsetki realnie a nie jak ruska mafia.

  • jerzy.klimas napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/11 15:57:51:

    a jak windykacja ma się do rejestru dłużników? To też jest chyba jakiś sposób na odzyskanie długów? Czy może windykacja też stosuje takie same środki prawne jak rejestry dłużników? W sumie tutaj www.big.pl/krajowy_rejestr_dlugow wymieniony jest Kruk jako taki rejestr. Więc ja już sam nie wiem czym to się różni :)

  • sabcia82 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/13 23:11:08:

    Przeczytałam w/w komentarze bardzo mi zaimponowały ,chciałam zapytać jaki jest termin przeterminowania ile lat może nas KRUK ścigać za te kredyty np. za meble rtv co złodziej mi ukradł ale mam jeszcze inny problem Kruk mnie ściga ale ja o tym nic nie wiem bo pod tym adresem już nie mieszkam prawie 10 lat, przypadkowo dzisiaj się dowiedziałam, Bardzo proszę o pouczenie pozdrawiam

  • 6mtroj napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/04 23:21:34:

    Z bankiem też nie tak łatwo się dogadać w sprawie długu. Mój znajomy stracił pracę, ale dalej sumiennie spłacał dług (ok 16tys), nie spóźnił się z żadną ratą. Bank dowiedział się o utracie pracy, zażądał zwrotu w całości. Mimo, że znajomy pisał, że nie da rady i dodatkowo dalej spłacał raty bank przekazał sprawę do kancelarii, która wystąpiła o tytuł wykonawczy i hyc do komornika.

  • paulusmania napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/26 19:07:25:

    Kruk kradnie dane osób nie związanych ze sprawą, by ściągnąć zadłużenie. Łamie przepisy o ochronie danych osobowych. Jeżeli ktoś z twojej rodziny dostanie pismo od Kruka, nie mając nic wspólnego z długiem, a dłużnik nie był u niego nigdy zameldowany, zgłoś to policji. Kruk nie ma prawa wykorzystywać tych danych (ochrona danych osobowych)

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/11/14 09:17:56:

    No z krukiem lepiej się dogadać, na stronie KRUK windykacja macie opcję dogadanie się z Krukiem i jak postępować krok po kroku.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line