Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Lady Gaga i wyścig o BZ WBK: Alejandro czy Fernando? Klienci już wybrali!

Z opublikowanych we wtorkowym „Parkiecie” badań instytutu Pentor wynika, że tylko 41% obecnych klientów BZ WBK jest przekonanych, że po ewentualnej fuzji z PKO BP nie zmieni banku. Z drugiej strony co dziesiąty klient ocenia, że może ucieknie do konkurencji, a 5% już dziś, w ciemno deklaruje, że zmieni bank, bo na samo skojarzenie z PKO BP dostaje drgawek.  „Parkiet” na podstawie tego sondażu szacuje, że BZ WBK może stracić około 100.000 klientów jeśli zostanie przejęty przez PKO BP. To byłoby sporo, biorąc pod uwagę dużą inercję klientów banków w Polsce. Nie mam aktualnych danych, ale np. w pierwszym kwartale tego roku konto bankowe z jednego banku do drugiego przeniosło tylko kilka tysięcy osób.

Oferta PKO BP ma coraz większe szanse na wygraną. Wykruszają się kolejni kandydaci, a na ostatniej prostej irlandzki właściciel BZ WBK najpewniej będzie miał na stole tylko dwie lub trzy oferty: nieoficjalnie wiadomo, że poza PKO BP liczy się jeszcze hiszpański Santander i prawdopodobnie francuski BNP Paribas Fortis (choć są też źródła według których Francuzi, choć bardzo im zależało, w ostatniej chwili się wycofali).

Im bliżej końca przetargu, tym bardziej państwowy PKO-wski moloch robi za czarnego luda, który przyjdzie do BZ WBK tylko po to, żeby wszystko rozwalić. Pracowników banku jak najbardziej rozumiem. Jeśli BZ WBK stanie się częścią „stajni” BZ WBK, to wielkopolsko-dolnośląski bank nie tylko zmieni logo. PKO BP zapewne skasuje dublujące się placówki, zwolni część pracowników i zmieni strukturę banku, by łatwiej było go wchłonąć. Inwestycja warta 10 mld zł to dla PKO BP nie przelewki i bank szybko będzie chciał pokazać, że potrafi osiągnąć tzw. efekt synergii, czyli wyjąć z naddatkiem zainwestowane w zakup BZ WBK pieniądze. Na tym muszą ucierpieć pracownicy.

O ile jednak ich doskonale rozumiem, o tyle obawy części klientów BZ WBK są przedwczesne. Owszem, PKO BP nie ma najlepszego wizerunku. Gdy w oddziałach państwowego molocha wciąż tłoczno od klientów zlecających przelewy w okienkach, BZ WBK ma twarz Gerarda Depardieu i Danny’ego DeVito. W nowoczesnym BZ WBK wszyscy klienci już od dwóch lat cieszą się kartami z czipem. W PKO BP dopiero zaczęli je wydawać. To klienci BZ WBK, a nie PKO BP, korzystają z nowoczesnych pakietów kont osobistych, dających zwrot 1 proc. wydatków dokonywanych kartą. To BZ WBK jako pierwszy z banków zaoferował klientom wszystkie bankomaty w Polsce za darmo. To dzięki BZ WBK zapłaciłem za kawę... zegarkiem.

To wszystko prawda. Niedawno pisałem w blogu, że PKO BP ma problemy sam ze sobą, stale się restrukturyzuje, ma mnóstwo zbędnych kosztów, a na koncie z gruntu nieudaną inwestycję kapitałową za granicą - Kredobank. I że jeśli popatrzyć jak wielkie problemy ze „strawieniem” BPH miał Pekao, którego właściciel - UniCredit - ma przecież największe w Europie doświadczenie w łączeniu banków, to nie jestem sobie w stanie wyobrazić udanej próby łączenia PKO BP z BZ WBK.

Czytaj cały wpis: Dlaczego nie mogę kibicować ofercie PKO BP?

Ale przecież PKO BP to nie tylko XX-wieczna skarbonka znana z logo tego banku, ale i 700 tys. nowoczesnych klientów bankowości elektronicznej Inteligo, którzy korzystają m.in. SMS-owych powiadomień o każdej transakcji (co pozwala uniknąć nieautoryzowanych transakcji, gdy np. zgubimy kartę) i testują ultranowoczesne dokonywanie płatności zbliżeniowych przez telefon komórkowy (czyli w ogóle bez użycia karty płatniczej). To PKO BP udziela co trzeciego kredytu hipotecznego w Polsce. Duży może więcej i nie wykluczam, że klienci BZ WBK nie byliby aż tak bardzo stratni, przynależąc do stajni rynkowego lidera.

Fuzje banków zawsze powodują odejścia klientów, bo wiążą się z pewnymi niedogodnościami, chwilowymi kłopotami technicznymi, zmianami numerów rachunków itp. Ale wzajemne straszenie się przez klientów BZ WBK wielkim PKO-wskim walcem, który przyjedzie i wszystko zgniecie, jest grubo przedwczesne. Tym bardziej, że wcale nie jest przesądzone, że BZ WBK - nawet gdyby to PKO BP wygrał wyścig po jego akcje - zostanie od razu wcielony w struktury giganta, a klienci zmuszeni, by korzystać z siermiężnego Superkonta, zamiast np. z nowoczesnego rachunku „Wydajesz&Zarabiasz”. Może być też tak, że BZ WBK - przynajmniej przez pewien czas - pozostanie odrębnym bytem w ramach grupy PKO, tak samo jak Inteligo lub Bank Pocztowy.

A tak poza tym, drodzy klienci BZ WBK: odejść zawsze zdążycie. Ktokolwiek nie zostanie nowym właścicielem BZ WBK, dajcie mu szansę. Nawet jeśli będzie to ten nie budzący wielkiego zaufania u najbardziej nowoczesnych klientów  PKO BP. Zamiast się stresować puśćcie sobie ostatni kawałek Lady Gaga. Ona też, tak samo jak pracownicy i klienci BZ WBK, ma gruby dylemat: Alejandro, czy Fernando? Na razie Alejandro Grad ma niższe notowania, niż Fernando Santander :-)

wtorek, 24 sierpnia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/08/24 23:20:29
Panie Marcinie. Jak widzę podziela Pan po trosze moje zdanie, że ta cała awantura wokół BZ WBK i PKO BP to burza w szklance wody. Te wszystkie komentarze na forach przypominają mi komentarze sprzed paru lat, gdy Pekao SA przejmował BPH. Jak to ludzie mieli się wypisywać z Pekao byle tylko u nich nie być. Ciekawi mnie ile osób rzeczywiście odeszło do innych banków. Czy są takie badania?
Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy na blogu. Dzięki Panu świat finansów jest dla mnie mniej zagmatwany.
-
2010/08/25 10:03:23
Absolutnie nie zgodzę się z @j_w_pan_p - tam kasa była prywatna i jedyne co nasz mogło obchodzić to zmniejszenie konkurencyjności rynku.

Poza tym - mam nadzieję, że mam głowę w obłokach... po przejęciu PKO BP będzie miał po prostu mało kasy, nie będzie więc mógł udzielać tak wielu kredytów jak do tej pory... i KNF tworzy rekomendację właśnie pod tę transakcję. Jeśli choć trochę mam rację (a przeszło mi to przez myśl), to będzie to przypominało do złudzenia sprzedaż TPSA - zrobili monopol by "dobrze sprzedać", ale ile na tej transakcji stracili obywatele, a więc w pewnym sensie dotychczasowi właściciele, to nawet nikt nie próbował oszacować.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users