Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Są już nowe reklamy szybkich kredytów PKO BP: bez jaja, ale czy z sensem?

Oj, zaczyna się jesienna walka banków i nasze portfele. Polbank właśnie wystartował z reklamą z Justyną Kowalczyk, mBank wraca na reklamowy rynek z drwalami, zaś największy bank na rynku PKO BP startuje z zupełnie nową kampanią kredytu gotówkowego o nazwie Mini Ratka. To nowe wcielenie poprzedniej pożyczki gotówkowej Max Gotówka Mini Rata, którą wymyślił bodaj prezes Rafał Juszczak w epoce głęboko niedzisiejszej (czyli jakieś trzy lata temu, nim bankiem PKO BP zarządzali Jerzy Pruski i obecny szef Zbigniew Jagiełlo).

Jeśli chodzi o parametry to Mini Ratka nie różni się niczym od swojej poprzedniczki. Kredyt ma oprocentowanie zależące od wielu parametrów, ale bazowa stawka to mniej więcej 18% rocznie. Można ją zbić do 6,99%, ale tylko dla bardzo małej pożyczki (do 3000 zł) wziętej na krótko (limit spłaty to rok). Biorąc od 3000 do 5000 zł na krótki okres można się dla odmiany załapać na brak 5-procentowej prowizji za przyznanie kredytu. Nic nowego pod słońcem.

Nowa jest za to strategia reklamowa. Bank w dalszym ciągu nie wchodzi w reklamową wojnę na gwiazdy i gwiazdki. Przeciwnie: nowy pomysł jest tak tradycyjny, że aż zęby bolą. Tytułowa Mini Ratka, czyli miniaturowa piękność, ktoś na kształt Elfa, oprowadza widza po różnych przedmiotach, w których posiadanie można wejść dzięki kredytowi w PKO. Nuda, brak dowcipu, zero polotu. Można usnąć przed telewizorem. Zresztą zobaczcie sami:

Powala na kolana? Chyba nie, prawda? Ale z drugiej strony może to też jest jakiś pomysł? Może odbiorcy PKO-wskiej reklamy kredytu nie potrzebują gwiazd i fajerwerków, które odciągnęłyby ich uwagę od tego co bank ma im do powiedzenia? Przy tej reklamie rzeczywiście trudno się rozproszyć. Mamy w niej prosty zabieg, który ma wykreować potrzebę wzięcia pożyczki i koniec. Żadnych wartości dodanych. Może tak trzeba? Ale mnie się i tak łezka kręci jak sobie przypomnę dynamiczne, zrobione z jajem i wesołe reklamy z czasów juszczakowych w PKO BP. Pamiętacie?

Albo moja ulubiona reklama ze sztafetą, chyba najlepsza jaka powstała w PKO BP:

Teraz jest na pewno mniej ciekawie i mniej spektakularnie, ale z drugiej strony trzeba docenić bank, że na plakatach i w przekazie telewizyjnym stara się grać z klientami jak najbardziej fair. Tak jak swego czasu obiecał mi prezes Zbigniew Jagiełło. Nie obyło się co prawda bez gwiazdek (bank opisuje nimi dwa warianty specjalnych promocji), ale główne wyliczenie obecne w reklamach - 25,4 zł za każde 1000 zł pożyczki - zostało przeprowadzone bez uwzględnienia jakiejkolwiek promocji, czyli dla podstawowego wariantu kredytu przy terminie spłaty pięć lat. Informacja jest przejrzysta, wystarczy przemnożyć te 25,4 zł przez dwanaście miesięcy i otrzymujemy nieco ponad 300 zł rocznych rat, a potem jeszcze przemnożyć to przez pięć i wyjdzie 1500 zł. Tyle pieniędzy trzeba bankowi oddać.

Mini RatkaReklama jest więc w porządku. A sama oferta? Cóż, taka sobie. Pomysły z promocjami niespecjalnie mi się podobają, zwłaszcza że bank zaszywa w nich fatalne w skutkach ubezpieczenie, którego cena wynosi 0,35% kwoty kredytu miesięcznie, płatne z góry na początku okresu kredytowania. Niby nic, ale w skali roku to daje dodatkowe ponad 4% ukrytych odsetek. Gdyby nie ten chwyt, ofertę PKO BP uznałbym zapewne za jedną z najbardziej przejrzystych na rynku. Nie jest to może największy kant świata - większym była Lokata Olimpijska, której reklamę widzieliście powyżej - ale haczyk na klientów jest ewidentny. I pomyśleć, że tak się słodko nasz Elf uśmiecha, oferując tę pożyczkę z niejakim „wsadem”... Ale powtarzam: dobrze, że główny przekaz reklamy jest osnuty wokół wersji pożyczki bez uwzględnienia zwodniczych promocji.

Nota bene PKO-wską pożyczkę, choć jeszcze w starej wersji, prześwietlałem kiedyś w wersji wideo. Ci z Was, którzy wiernie śledzili cykl „Prześwietlamy reklamy” zapewne pamiętają ten klip. Ci, którzy do grona osób zainteresownaych subiektywnością dołączyli niedawno, być może chętnie go obejrzą po raz pierwszy.

A na koniec, tak dla poprawienia Wam humoru (choć wierzę, że już i tak macie niezły), Gnails Barkley, czyli człowiek, który „użyczył głosu” reklamom PKO BP w czasach juszczakowych. Wtedy, kiedy było kolorowo, dynamicznie z jajem i... z wciskaniem klientom kitu :-). Moim zdaniem to jeden z lepszych motywów muzycznych, które były wykorzystywane w polskich reklamach.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/08/17 07:15:21
Panie Macieju. Reklamy nie maja sie podobac, tylko sprzedawac. Nie sztuka jest zrobic piekne i smieszne reklamy, ktore koncepcyjnie sa od sasa do lasa. Kazda kolejna reklama powinna wspierac poprzednia. Tak jest w ING (znany aktor), tak jest w Aliorze (facet w meloniku) i w wielu innych bankach. Jesli tylko PKO BP bedzie wykorzystywalo "Elfa" do takich kredytow dalej, to wowczas (teoretycznie) ma to sens. Ktos zobaczy gdzies Elfa i bedzie widzial, ze chodzi o kredyt w PKO BP. Tak samo jak zobaczy faceta w meloniku i pomysli - Alior. Widzowie uwielbiaja swietne reklamy. Tyle, ze to zwykly przemysl. Ma byc skutecznie, a nie fajnie. Dostosowane do percepcji grupy docelowej. Tym bardziej, ze caly czas chodzi o nudny produkt, jakim jest kredyt gotowkowy, gdzie trudno sie czyms wyroznic. Mozna zreszta zrobic test - kto jaka reklama kredytu gotowkowego pamieta. Albo niech wymieni bank, ktory takie kredyty ostatnio reklamowal. Rozkladajac to na czynniki pierwsze mozna zobaczyc, jaka reklama sie sprzedaje.
A co do PKO BP - jak dla mnie rowniez bez polotu (wykorzystuje do tego motyw malego Aliorka), ale cala koncepcja jest ciekawa, jesli oczywiscie bedzie konsekwentnie wykorzystywana, a nie pojawi sie jednorazowo jak dotychczasowe reklamy tego banku. W takim przypadku nie tylko bez polotu, ale i bez sensu :)
-
2010/08/17 19:31:03
Moze by tak subiektywnie;) pan Maciej napisał, gdzie jest najlepsza oferta :) ale to wystarczy pojsc do Opena :) i bedzie wiadomo :)
Co do porownaia @omnius to chyba nie widziałes ofert kredytowej Aliora i pan Maciej juz nawet pisal o reklamowanej pozyczce 4000 :/
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users