Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 10 sierpnia 2010

Zanim umrzesz sprzedaj akcje i fundusze, bo inaczej fiskus cię podliczy

Politycy i finansiści zewsząd atakują nas sloganami o konieczności akumulowania kapitału, długoterminowego oszczędzania, gromadzenia pieniędzy na jesień życia. A znawcy rynków kapitałowych dodają, że jak największą część oszczędności powinniśmy inwestować w akcje lub fundusze inwestycyjne, a mniej niż dotąd - w lokaty i obligacje. Bo inwestując w akcje finansujemy rozwój firm, zaś pieniądze w bankach de facto finansują deficyt budżetu państwa (bo banki za pieniądze z dużej części lokat kupują rządowe bony skarbowe i obligacje).

Jednocześnie z tymi pokrzykiwaniami nikt z decydentów nie kiwnie nawet palcem, by zmotywować ludzi do długoterminowego inwestowania. Żałosne zwolnienie oszczędności na IKE z podatku Belki nikogo do niczego nie zachęci, bo jest korzyścią odłożoną dla podatnika w czasie. A jednocześnie obowiązują przepisy, które biją po głowach tych, którzy gromadzili kapitał przez całe dziesięciolecia, ale nie zdążyli ich wykorzystać, bo im się zmarło. A właściwie bijące ich spadkobierców.

Czytaj też notkę na podobny temat: Nie daj sobie wcisnąć spadku z długami!

Chodzi o podatek Belki, który trzeba płacić od zysku z każdej inwestycji kapitałowej. Jeśli podatnik inwestuje samodzielnie w akcje, składa raz w roku specjalny PIT w urzędzie skarbowym i osobiście wpłaca należny podatek. Jeśli ktoś inwestuje za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych, to podatek jest odprowadzany automatycznie przez powiernika przy sprzedaży jednostek uczestnictwa. Choć podatek zwykle nalicza się tylko od zysku (odliczając od wartości sprzedaży cenę nabycia papierów wartościowych), to okazuje się, że od tej zasady są bolesne dla podatników wyjątki.

Otóż przepisy mówią, że „w przypadku nabycia przez podatnika papierów wartościowych w drodze spadku lub darowizny jako cenę nabycia należy wpisać zero”. Co to oznacza? Jeśli ktoś zapisze nam w spadku akcje lub jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, a my je potem sprzedamy, to zapłacimy podatek od całego zarobku, a nie tylko od różnicy pomiędzy ceną sprzedaży, a tą, za którą nasz zmarły bliski kupował papiery przed swoją śmiercią. Odziedziczymy więc papiery wartościowe, ale nie dziedziczymy prawa do kosztów ich nabycia! Czy to sprawiedliwe?

Sprawa oparła się już o Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA). Jedna ze spadkobierczyń, klientka funduszy inwestycyjnych, zakwestionowała decyzję dyrektora izby skarbowej, narzucającą jej ekstra-podatek po sprzedaży udziałów w funduszach. W marcu 2009 r. lubelski WSA skargę klientki odrzucił tłumacząc, że kosztem uzyskania przychodu w przypadku akcji i funduszy jest „kwota, która została uiszczona za nabycie akcji”, a spadkobierczyni żadnych kosztów związanych z nabyciem akcji nie poniosła, bo zostały one - jak pisze w uzasadnieniu WSA - „objęte nieodpłatnie”.

Czytaj też: Skarbówka żąda kwotka? Bank go wyda, ale każe zapłacić 200 zł

W nieco lepszej sytuacji są osoby, których mąż/żona zmarł, a małżonkowie nie spisali za życia intercyzy (czyli objęła ich wspólnota majątkowa). Wtedy połowa majątku (a więc i połowa pieniędzy w akcjach lub funduszach) nie wchodzi do masy spadkowej. I w tej części cenę nabycia liczy się po Bożemu - czyli po prawdziwej wartości. Za to druga połowa majątku wchodzi do masy spadkowej i w tym przypadku koszty nabycia się zerują. A spadkobiercy muszą płacić ekstra-wysoki podatek.

Dlaczego inwestycje w fundusze i akcje są na gorszej pozycji niż dziedziczenie gotówki, lokat, czy nieruchomości? Magdalena Kobos z Ministerstwa Finansów odpowiedziała tak: „Obecne regulacje są przejrzyste i spójne. Nie stoją także w sprzeczności z konstytucyjną zasadą równości wszystkich wobec prawa. W przypadku nabycia przez podatnika papierów wartościowych w drodze spadku lub darowizny, podatnik ten de facto nie ponosi przecież wydatków na ich zakup” - mówi Kobos.

To oznacza, że osobom w podeszłym wieku bardziej opłaca się zawczasu sprzedać akcje i jednostki funduszy, by przekazać spadkobiercom gotówkę, a nie papiery wartościowe. Czy tak ma wyglądać budowanie akcjonariatu obywatelskiego w Polsce? Czy Wy też uważacie, że coś tu zgrzyta? Dla zmiękczenia fiskusowego serca proponuję urzędnikom Ministerstwa Finansów, by na okrągło słuchali tej ballady Brodki. Fiskusie, miałeś być przy nas! :-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 10 sierpnia 2010 07:59

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jurget napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 08:13:20:

    "kwotka" ładny wyraz, ale Maciek weź w końcu ściągnij sobie OpenOffice - darmowy jest i ma sprawdzanie pisowni - i wpisuj artykuły najpierw w nim a później wklejaj do tego szajsowatego cms-u bez słownika który masz w swojej "firmie".
    Pozdrawiam :)

  • kamgra napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 08:22:32:

    Czyli co , bo nie bardzo rozumiem ? Odziedziczone walory w postaci jednostek w funduszach ,czy akcje nie są objęte w obrębie I grupy spadkobierców i obdarowanych zwolnieniem podatkowym ???I co to za argument rzeczniczki nie było kosztów nabycia ?Przecież u podstaw tego zwolnienia spadków i darowizn w grupie najbliższych krewnych był fakt ,ze często majątek dziedziczony był majątkiem który wypracowała cala rodzina :współmałżonek ,dzieci ,rodzeństwo Stąd podatek spadkowy czy od darowizn w przypadku najbliższych był faktycznie kara finansową z powodu śmierci członka rodziny .

  • miropress napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 09:28:25:

    Oj, Maćku, Maćku - podatki, to rzecz nieuchronna, od której nie uciekniemy nawet po śmierci, chyba że zatrudnimy dobrego doradcę finansowego, który nam to zoptymalizuje.

    Ci, którzy swojej rodzinie chcą pozostawić coś poza długami, mogą się uczyć od bogatych - vide Gudzowaty, który jeszcze za życia podarował dużą część majątku synowi, Solorz, który trzyma akcje Polsatu przez cypryjską spółkę, czy inni...

    Może zamiast narzekać, napisałbyś jak można unikać?

  • kingaps napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 10:47:49:

    Jak uniknąć podatku? Podaję receptę.
    Jeśli jesteśmy zatrudnieni w firmie, bierzemy pożyczkę pod zastaw pap. wartościowych np. na 3 m-ce. Nie spłacamy jej. Firma przejmie od nas pap. wartościowe. a my kasę.
    Koszty - 2% od umowy którą trzeba zgłosić w US.
    Dzwoniłem na KIP ale nie udzielili mi jednoznacznej odpowiedzi czy w momencie przejmowania pap. wartościowych obywatel lub firma musi zapłacić podatek jak od sprzedaży, więc przyjąłem że nie :)

  • mentatd_at_gmail napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 12:19:38:

    Mi się ten przepis wydaje kuriozalny.

  • alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 13:55:59:

    Moim zdaniem te zerowe koszty nabycia nadają się do skargi konstytucyjnej, dlatego że bez żadnego racjonalnego powodu istotnie różnie się traktuje spadkobierców w zależności od tego, jakie instrumenty finansowe posiadał spadkodawca. Poza tym jeśli w rachubę wchodzi jeszcze podatek od spadków (czyli poza tzw. I-szą grupą albo po terminie), wtedy już mamy podwójne opodatkowanie.
    Jeśli już taka sytuacja zaistnieje i skarga konstytucyjna nie przyniesie oczekiwanego przeze mnie skutku (albo nie mamy czasu się bawić), wtedy proponuję kilka rozwiązań:
    1) nie sprzedawać dziedziczonych papierów wartościowych, tylko czerpać korzyści np. z dywidend,
    2) zbyć akcje w celu umorzenia (może być trudno w spółkach giełdowych, na które nie mamy wpływu),
    3) wyjechać do bardziej przyjaznego kraju.



  • washko napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 16:36:23:

    Ta regulacja jest równie skandaliczna, jak skandaliczny był podatek od spadków i darowizn w ramach najbliższej rodziny.
    Takich kwiatków jest jednak więcej. Ja aktualnie procesuje się z urzędem skarbowym o to, że darowizna uczyniona przeze mnie mojej mamie jest zwolniona z podatku w całości, a nie tylko w połowie jak chciałby urząd. Powołuje się on przy tym na fakt, iż jestem objęty wspólnością majątkową. Co ma jednak piernik do wiatraka, skoro moja żona nie była darczyńcą?

  • alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/10 18:14:01:

    @ washko
    No to przegrasz, chyba że jesteś w stanie wykazać, że faktycznie dokonałeś darowizny ze swojego majątku odrębnego, który posiadałeś przed ślubem albo który nabyłeś w czasie trwania małżeństwa w drodze dziedziczenia. Kto jest wpisany jako darczyńca albo jako właściciel rachunku bankowego nie ma większego znaczenia. Ale zgadzam się, że przepis jest kretyński.

  • hmisko napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/11 14:19:55:

    Mam pytanie, czy od odziedziczonych jednostek funduszy, które były założone w ramach IKE, czyli jakby z definicji wolne od podatku belki, też jest naliczany tenże podatek?

  • alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2010/08/12 11:24:30:

    Tak sądzę, bo u Ciebie to już nie jest rachunek IKE.

  • jagga-s napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/15 15:53:20:

    Znajduję się właśnie w takiej sytuacji, kiedy to muszę zapłacić wraz z mamą (przy wyciągnięciu pieniędzy) podatek z funduszu inwestycyjnego prowadzonego przez mojego tatę. Przed śmiercią chorując - jak stale kazał mamie zapamiętać - pośmiertnie ją upoważnił, jednak - jak się okazało - było to tylko upoważnienie w trakcie życia (został wprowadzony przez bank w błąd, bądź nie poinformowano go). Fundusz (agresywny) przyniósł istotne straty (nie ma żadnych dochodów), a dodatkowo trzeba zapłacić właśnie ten podatek od połowy majątku - kwoty, która włożona na ten fundusz były wypracowana przez nas wszystkich (jak pewnie u wielu innych w podobnej sytuacji), wiec teraz właśnie od swoich włożonych pieniędzy musimy oddać pokaźną sumę . Trudno było w to uwierzyć, jednak poinformowano nas, że tego typu skargi składane przez zainteresowanych zostały odrzucone.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line