Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Karta za darmo, ale tylko czasami, czyli klient wchodzi na minę na własne życzenie

Wciśnięcie klientowi kredytu, którego ten tak naprawdę nie potrzebuje, jest niekiedy nie lada sztuką. Jest tylko jeden argument, który działa prawie na każdego. To: „przecież to i tak za darmo. Co pani/panu szkodzi mieć ten kredyt w zapasie?”. W ten sposób najczęściej udaje się włożyć klientowi do kieszeni kartę kredytową. Gorzej jeśli okaże się później, że karta, owszem, jest darmowa, ale jeśli nie spełni się jakiegoś dodatkowego warunku, to jednak... darmowa nie jest. A mieć kredyt, którego się nie potrzebuje, a który kosztuje, nie jest już tak fajnie. Tego typu historię opowiedziała mi jedna z czytelniczek blogu, której to kieszeni włożono darmową, ale nie-darmową kartę Citi Handlowego.

W zeszłym roku założyłam konto oszczędnościowe w Citi Banku. Po miesiącu zadzwoniła pani oświadczając, że dla tak wyjątkowego klienta jak ja ma wyjątkową ofertę. Konto i karta kredytowa - obydwa za darmo do końca życia. Jedyny warunek - na to konto musiałabym przelewać co miesiąc chociaż połowę swojej pensji. Brzmiało sensownie. Z niedowierzaniem dopytywałam czy aby na pewno nie muszę robić nic poza przelewaniem pensji i karta kredytowa będzie za darmo? Odpowiedź brzmiała: tak, za darmo do końca życia. żadnych opłat, a z karty, jeśli nie chcę, mogę po prostu nie korzystać.

Skusiłam się, poszłam do banku. Odpytałam pracownika przy okienku. Potwierdził, więc odpisałam umowę. Po miesiącu niespodzianka. Dzwoni pani z Citi, żeby mi przypomnieć o spłacie 60 zł debetu na karcie kredytowej! Jakiego debetu? Przecież nic nie wydałam, karty nawet nie dotknęłam. Pani wytłumaczyła mi, że bank naliczył opłatę, bo nie dokonałam żadnej transakcji.

Okazało się bowiem, iż żeby karta była za darmo, muszę nią płacić chociaż raz w miesiącu. Poszłam do citi banku zamknąć obydwa konta i rozwiązać umowę. Na moje pytanie, dlaczego nie powiedzieli mi o dodatkowym wymogu pracownik odpowiedział, że mogę reklamację napisać, odręcznie, na kartce. Gdy już wreszcie rozwiązałam umowę, zadzwoniła do mnie kolejna pani z Citi i zapytała czy na pewno chcę oddać kartę. Opowiedziałam jej moją historię. A ona na to, że coś mi się pomyliło i nikt nie mógł zaproponować mi karty i konta za darmo!”.

I co powiecie? Klientka ewidentnie jest sama sobie winna, bo nie przeczytała dokumentów związanych z kartą kredytową, w których wszystkie wymogi dotyczące bezprowizyjnego korzystania z plastiku musiały być wymienione. To, że niektórzy pracownicy banków wciskają klientom nieprecyzyjne lub niepełne informacje też nie może dziwić. W końcu stoi nad nimi jakiś człowiek od planów motywacyjnych i obiecuje premie tym, którzy sprzedadzą najwięcej kart i kont. Dziwi mnie tylko to, że bankowi opłaca się tak otwierać i zamykać konta oraz rachunki kart tylko z tego powodu, że ma nadmiernie podkręcone programy motywacyjne dla pracowników.

Bo - powiedzmy sobie szczerze - cały problem bierze się z tego, że zbyt duża część pensji pracowników jest uzależniona od sprzedaży. Gdyby bank nie motywował swojej kadry do agresywnej sprzedaży za wszelką cenę, pracownicy nie mieliby interesu, by ukrywać przed klientami niekorzystne informacje. Bardziej ceniliby lojalność tych klientów i kształtowanie z nimi długoterminowej relacji. Ale za długoterminowe relacje premii najwyraźniej w banku nie wypłacają...

pieniądze - drugi plan

sobota, 04 września 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/09/04 09:45:41
I mi niedawno zaproponował Millenium "ofertę specjalnie dla mnie" z kartą kredytową, itp. Podziękowałam, mimo że pani naciskała mówiąc, że przecież jestem młodą osobą, dzięki karcie wyrobię sobie zdolność kredytową, która zaprocentuje w przyszłości. Tyle ze mi karta do niczego potrzebna nie jest, bo jestem osobą raczej oszczędną, która zawsze stara się mieć kilka złotych w zapasie. Cóż, zapewne studentka dla banku równa się osoba żyjąca "ponad stan" i na kredytach.
-
2010/09/04 09:51:06
Pewien Pan Prezes, w pewnej bardzo znanej Spółki Akcyjnej zwykł mawiać do swoich pracowników: "jak nie sprzedajesz to nie pracujesz".
Niestety, w bankach także wszyscy nastawieni są na sprzedaż, a jak już sprzedadzą to na dosprzedaż. Mam to nieszczęście, że korzystałem z bardzo wielu instytucji finansowych. Było kilka banków, które tak jak Panią Czytelniczkę, zwyczajnie mnie oszukały. A potem jeszcze robiły problemy z zamknięciem rachunków. Z takich banków uciekam i już więcej nie wracam. I też zastanawiam się: jak im się to opłaca? Przyjechał sprzedawca w garniturze, wcisnął kit, klient mu uwierzył i... przecież zraził się do banku do końca życia.
Nota bene ostatnio zauważam wzmożoną aktywność działów zajmujących się dosprzedażą. Z CitiBanku (tu akurat jestem zadowolony z darmowej oferty karty kredytowej) dzwonią do mnie już chyba co tydzień. A to rozłożenie zadłużenia na raty, a to gotówka w ramach karty... Praktycznie nie ma dnia, żebym nie odebrał telefonu z ofertą kredytu lub ubezpieczenia (sprzedawanego oczywiście przez bank).
-
2010/09/04 11:40:18
Satysfakcję mają ci konsumenci którzy wyedukowani przez Macieja S. nie dadzą się złowić na oszukańcze słówka typu "darmo w banku " , "oferta przygotowana indywidualnie dla takiego klienta/klientki " , ponieważ :) darmo to można w ciemnej ulicy po gębie dostać :) Internet zapewnił konsumentom taki dostęp wiadomości, że nie w jednej szkole by ich nie zdobyli . Wyedukowany konsument znający swoje prawa , czytający umowy regulaminy to zmora dla Banku każdego.
-
2010/09/04 11:42:10
. Pozostali im tylko niedowidzący emeryci i renciści :)
-
2010/09/04 12:31:10
Heh :) Miałem podobną sytuację. Konsultant jeszcze bardziej nakłamał/naściemniał, ale na szczęście nie dałem się złapać :]

Tak więc dzwoni do mnie w przedostatnim tygodniu sierpnia konsultant z OpenFinance (mam tam kilka lokat) i twierdzi, że mają dla mnie super ofertę! niedługo chcą wprowadzić nowy produkt na rynek - kartę kredytową. Potrzebują jednak, aby ktoś im to przetestował. Do grona szczęśliwców zostałem wybrany m.in. ja ponieważ mam podobno dużo ich produktów - tak mi to tłumaczył konsultant. W zamian za przeprowadzenie 3 transakcji testowych otrzymaną kartą podwyższą mi oprocentowanie na wybranej lokacie o 0,5%. Jeżeli jednak przystąpię do programu testowego, ale nie wykonam transakcji to nie będzie żadnej kary, ponadto ponieważ robię im przysługę to karta kredytowa jest na specjalnych warunkach, których jak już finalnie wejdzie produkt na rynek nie będzie można uzyskać - obecnie mam jedyną okazję, aby dostać tę kartę i korzystać z niej bez żadnych opłat!

Poprosiłem o przesłanie regulaminu na maila. Co się okazało? Chodziło o kartę "Keep it simple", która jest dostępna dla każdego człowieka z ulicy co więcej jest już dostępna od kilku miesięcy... a za 2 tygodnie kończy się promocja z podwyższeniem lokaty, więc pewnie pan konsultant musiał wyrobić plan miesięczny i kombinował jak tu złapać jelenia :/
-
2010/09/04 13:03:45
Najgorsze jest to, że ta oferta wcale nie jest "specjalnie dla mnie". Co jakiś czas dzwonią do mnie z banku i proponują jakiś kredyt. I zawsze się pytam, dlaczego uważają, że przydałby mi się jakiś kredyt ?
IMHO z historii mojego rachunku wynika, że przydałaby się jakaś fajna lokata czy konto oszczędnościowe o oprocentowaniu wyższym niż standardowe.
-
2010/09/04 21:05:36
Taki "złapany" klient najczęściej juz jednak zostaje, raczej mało jest takich, którzy nawet widząc, ze zostali oszukani - likwidują konto czy kartę.
A ja cały czas niemogę zrozumieć, dlaczego banki, operatorzy - tak walczą o zdobywanie nowych klientów zamiast starać się dopieszczać tych, których juz mają. Przecież stary, sprawdzony i solidny klient powinien być celem oczywistym do utrzymania.
-
2010/09/04 21:06:08
tez do mnie dzwonili z ołpenfajance w sprawie karty kredytowej kuszac zwiekszeniem oprocentowania na wybranej lokacie o 0.5%

powiedzialem ze ok jesli:
- zwieksza na wszystkich lokatach
- stawka +0.5% bedzie mnie obejmowala tak dlugo jak bede korzystal z tej karty czyli na lokaty zalozone w przyszlosci takze
- usuna punkt regulaminu mowiacy o tym ze tabela prowizji i oplat moze ulec zmianie w dowolnym momencie

:-) i tego nalezy sie trzymac, karta kredytowa wydawana na okres standardowo 1-go roku to nie kredyt hipoteczny na 30lat aby nie mozna bylo oszacowac kosztow i ryzyka z tym zwiazanych
wiec nie widze powodu aby mogli zmieniac oplaty po tym gdy juz sie na taki produkt zdecyduje
-
2010/09/05 02:23:43
A mnie molestuje ostatnio DP PBC ze swoim kontem DB Open - jak by mi było do czegoś potrzebne kolejne konto. Jak założę to pewnie zaproponują kartę kredytowa - "najlepsza na rynku" itd( znajomy właśnie to testuje na sobie)
-
2010/09/06 10:06:05
W DB PBC karta także nie jest darmowa, jeżeli się jej nie używa, płaci się 5PLN miesięcznie za brak transakcji. Nikt z Banku o tym oczywiście nie informuje.

Gdy byłem w trakcie brania kredytu na mieszkanie, złożyłem wnioski do 3 banków, w każdym oczekiwałem spłat kredytu w formie rat malejących. W 2 na 3 ofertach, które powróciły z banków, wstawiony była spłata rat w postaci rat równych. Panie tłumaczyły się, że to pomyłka, ale ja w to nie wierzę, nie przy nawet pobieżnej znajomości statystyki matematycznej.

Co więcej, znam też przypadki moich znajomych, którym Panie z Banku zapomniały przesłać mimo kilku próś umowy kredytowej do poczytania przed podpisaniem kredytu (ja swoją bankową Panią przypilnowałem dośćdrastycznie), po czym gdy znajomi zaznajamiali się z umowami tuż przed podpisaniem, miały one "przez przypadek" troszkęinne warunki, niż wcześniej uzgadniane.

Takie czasy.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users