|
Blog > Komentarze do wpisu
Reklamacja się ślimaczy, czyli ile dni bank może wycisnąć z miesiąca?Pisałem już kilkakrotnie na stronach tego blogu, że nie podoba mi się długi czas, jaki rezerwują sobie banki na rozpatrywanie reklamacji klientów. Zwykle jest to 30 dni (chyba, że chodzi o sprawy związane z bankomatami i kartami płatniczymi - wtedy nawet dłużej), ale najgorsze jest to, że czasem banki chwytają się sprytnych forteli, by ten czas jeszcze sobie wydłużyć. „Mam nieszczęście posiadać tzw. mPlan we frankach szwajcarskich. Kilka miesięcy temu postanowiłem, że podpiszę aneks do umowy i zmienię walutę kredytu na złote.(marża jest bardzo wygórowana, ale przynajmniej niezależna od czyjegoś "widzimisizmu"). Telefon, dyspozycja, informacja z mLinii, że w ciągu 30 dni aneks do umowy znajdzie się w "centrum finansowym" na Grzybowskiej. Jednak czas mijał i nic... Po grubo ponad miesiącu i wielu telefonach do mLinii, okazało się, że mój aneks został przesłany do tego centrum finansowego, ale się tam...zgubił” - pisze jeden z czytelników blogu. Klient postanowił złożyć reklamację na mLinii i poprosił o przesunięcie terminu wejścia aneksu w życie. Minęło 30 dni i dostał taki oto e-mail: „Szanowny Panie, nawiązując do Pana reklamacji o numerze (...), na wstępie bardzo przepraszamy za przedłużający się czas rozpatrywania Pana zgłoszenia. Sformułowanie przez Bank odpowiedzi wymaga podjęcia dodatkowych czynności wyjaśniających, co skutkuje przedłużeniem prac nad reklamacją. Zapewniamy jednak, że po dokonaniu wnikliwej analizy wszystkich poruszonych przez Pana zagadnień wyczerpująca odpowiedź zostanie do Pana wysłana, nie później niż w ciągu 30 dni od daty nadania niniejszej wiadomości. Z poważaniem, Zespół mBanku”. Klient jest rozczarowany: „Mówiąc po ludzku, Ctrl+C, Ctrl+V i czekaj tatka latka, a nasz 30-dniowy termin rozpatrywania reklamacji, to taka sama prawda, jak to, że Kopernik była kobietą” - skomentował. Trochę racji ma, choć trzeba przyznać, że mBank i tak zachowuje się bardzo przyzwoicie, przepraszając klienta, uzasadniając zwłokę i wyznaczając nowy termin. Wiele innych banków na reklamacje nie odpowiada w ogóle. Choć oczywiście nie można też wykluczyć, że list banku był zwykłą próbą gry na zwłokę. W takim przypadku z banku powinni wysłać klientowi jeszcze płytkę z kawałkiem J.Lo. „Waiting for tonight” :-)
30 dni to dużo, ale pan Piotr, inny czytelnik blogu, być może będzie musiał czekać trzy razy dłużej. „30 czerwca chciałem wybrać 1000 zł w bankomacie Cash4you przy ul. Racławickiej w Warszawie. Na koncie miałem 1500 zł. Przy próbie realizacji transakcji pokazał się komunikat, że transakcja nie może być zrealizowana. Po wyjęciu karty podjąłem kolejną próbę. Tym razem komunikat mi oznajmił, że brak środków na moim koncie. Uznałem, że bankomat zwariował. Później jednak okazało się, że bank zablokował 1000 zł z pierwszej próby na poczet przyszłych transakcji. Jeszcze tego samego dnia próbowałem interweniować w mBanku, bo to jego kartę mam w portfelu. Złożyłem reklamację 7 lipca. Na początku zwodzono mnie, że ok. 14-15 lipca będzie już coś wiadomo. Po kolejnym telefonie okazało się, że tak łatwo nie będzie, a bank ma 90 dni na rozpatrzenie reklamacji. Zastanawiam się jak długo przetrzymywane są dane z bankomatów, bo jeśli reklamacja nie zostanie uwzględniona, a ja odwołam się ponownie, to może już nie będzie nawet jak sprawdzić?” - martwi się klient. Chcę go uspokoić: prawdopodobnie sprawa zostanie załatwiona znacznie szybciej, niż 90 dni, bo ten termin jest tylko górną granicą rozpatrywania reklamacji przez mBank. Po części tak długi termin jest pochodną regulacji organizacji kartowych, które też, podobnie jak właściciele bankomatów lub właściciele punktów handlowych (jeśli to w nich użyto karty), muszą brać udział w załatwianiu reklamacji. Acz nie ma wątpliwości, że te 90 dni nie brzmi dobrze i nie ma powodu, by aż tak długo rozpatrywać reklamacje klientów. A skoro wspomniałem o bankach, które w ogóle nie raczą odpowiadać na reklamacje, to mam też list od pani Marty, klientki Sygma Banku. Nie wnikam dokładnie w sprawę i nie wiem czego dotyczy problem. Tym bardziej nie wiem czy pani Marta ma rację, czy też nie. Wiem tylko, że od ponad trzech miesięcy nie jest ona w stanie uzyskać zaświadczenia o całkowitej spłacie długu. „Ktoś powie: skoro spłaciłam kredyt w Sygmie to powinnam spać spokojnie. Ale ja chcę mieć w ręku zaświadczenie, tak na wszelki wypadek” - tłumaczy czytelniczka. Pani Marta najpierw wysłała do Sygmy wniosek o zaświadczenie, a potem reklamację. I cisza. „Czy to nie jest żenujące, że klient błaga bank o zaświadczenie po spłaceniu wszystkich należności, a bank ma go w głębokim poważaniu?! Ostatnio otrzymałam zaświadczenia o spłacie kredytu z Banku BPH – bezpłatnie - a z Kredyt Banku po wcześniejszej wpłacie 20 zł. Czyli w jednym banku można otrzymać gratis, w drugim trzeba zapłacić a w trzecim …nie mają zamiaru wydać zaświadczenia”. Apeluję do pracowników Sygma Banku: odpowiadajcie na reklamacje, bo wkurzony klient to taki, który już do Was może nie wrócić! piątek, 03 września 2010, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2010/09/03 10:44:32
Panie Macieju, kolejny świetny wpis. dziś zrobiłem test i zanim wczytałem się w całość tekstu strzelałem tylko po tytule posta, którego banku dotyczy. powiem szczerze, że stawiałem na Eurobank.. :-) proponuję niniejszym, aby może zrobił Pan podsumowanie ilości wpisów dotyczących poszczególnych banków, tzn. ile razy w Pana wpisach temat reklamacji dotyczył Eurobanku, Polbanku czy mBanku. w ten sposób łatwo zauważymy, na który bank trzeba mocno uważać, a z którym nie jest najgorzej.
przy okazji: wiem, że temat doradców finansowych jest Panu bliski - polecam: opportunitiesareendless.blogspot.com/2010/09/za-darmo-to-za-mao.html 2010/09/03 11:21:45
W Millennium w regulaminie piszą o 14 dniach na rozpatrzenie reklamacji. Później okazuje się jednak, że... traktują to jako 14 dni roboczych (choć w regulaminie nie ma słowa o roboczych), do tego liczą je od momentu nadania numeru reklamacji, a na nr reklamacji zgłoszonej przez internet czeka się nawet koło tygodnia...
2010/09/03 14:55:58
Z waszymi Bankami nie jest aż tak źle jeśli dostajecie jakąkolwiek odpowiedź 30dni/90dni to jeszcze można zrozumieć .
Co mają powiedzieć kredytobiorcy Santander Consumer Bank SA we Wrocławiu !!! W tym Banku czeka się rok/i więcej lub też reklamacja ląduje chyba w koszu , ponieważ od ponad roku ja sama czekam na odpowiedź bez skutku . Dodzwonić się na infolinie to koszmar , a o poczcie e-mail nie wspomnę bo szkoda pisania . Także cieszcie się że te wasze Banki chociaż się starają robić dobrą minę do złej gry :) 2010/09/03 16:03:11
Od lat korzystam z usług banków w Wielkiej Brytanii i porównując je do polskich banków mogę tylko powiedzieć: NIEBO a ZIEMIA.
Żaden obecnie działający polski bank NIGDY nie podbije rynków zagranicznych. Mamy zbyt prymitywną kulturę obsługi klienta. 2010/09/03 17:18:38
Szanowni Państwo, Szanowna Pani Marto,
jest mi niezmiernie przykro z powodu zaistniałej sytuacji i przepraszam w imieniu Sygma Bank. Uprzejmie proszę o kontakt ze mną na adres e-mail: d.ziaber@sygmabank.pl lub 668-394-810, a obiecuję, że zajmę się Pani sprawą. Do moich obowiązków należy również pomoc moim klientom, zatem zapraszam do kontaktu. Z poważaniem, Damian Ziąber PR manager, rzecznik prasowy Sygma Bank Polska 2010/09/03 20:30:50
Potwierdzam, że odpowiedź mBanku jest z serii crtl+c crtl+v. Standardowa ich śpiewka wysyłana dokładnie w 30 dniu od zarejestrowania reklamacji w systemie.
Jeśli chodzi o Millenium i zapis regulaminowy, to można by powołać się na KC, gdzie terminy typu "dzień, miesiąc rok" są dokładnie sprecyzowane i jeśli regulamin banku tego nie reguluje należałoby się odwołać do aktu wyższego. Inna rzecz, że i tak niewiele to zmienia w świetle możliwości nieskończonego przedłużania terminu rozpatrywania reklamacji z powodu "zbyt małej ilości pracowników obsługi w stosunku do ilości składanych reklamacji". Uważam, że należałoby lobbować w sejmie zmianę odpowiedniej ustawy, która ukróciłaby obecne praktyki banków. Jakoś udało się to zrobić w przypadku usług telekomunikacyjnych (reklamacja nierozpatrzona w ciągu 30 dni staje się zakończona po myśli klienta). 2010/09/04 00:10:24
onazgagula - no to klienci BZWBK pożyją jak ich przejmie Santander... a może i zapłaczą za PKO BP ;)
2010/09/04 09:38:12
No na pewno zapłaczą "łzami wielkimi jak groch" . Zwróćcie uwagę , że Santander już od dłuższego czasu nie udziela kredytów hipotecznych więc nie można powiedzieć że jest więcej reklamacji niż pracowników , jak to stwierdził mój przedmówca .
Ten Bank to całkowita klapa , w bardzo wielkąąąąąąą...... cierpliwość trzeba się uzbroić by w tym banku coś załatwić , niejeden to odpadnie w przedbiegach jak ma się prosić i na tych klientów stawia bank . Jedno muszę przyznać ten Bank jest kompetentny do wciskania kredytów gotówkowych , nie odpuszczają są wytrwali :) Moim zdaniem chyba nie mają szans by go przejąć , no ale mogę się mylić przecież nie jestem finansistą , ale Santander już chciał jakiś Bank z rynku przejąć i cisza w eterze. Jedno co mnie zadziwia w podejściu tego Banku to to że nawet jeśli pojawiają się artykuły na temat postępowania tego Banku w stosunku do kredytobiorców inne Banki próbują sprawę załagodzić/załatwić ten Bank milczy jak głaz , muszę przyznać że taktyka dobra. Kredytobiorcom hipotecznym którzy mają oprocentowanie zależne od widzimisię Zarządu od marca 2009r nie drgnęło w dół i wynosi ponad 4.5..% mimo że inne banki dokonały obniżki nawet dwukrotnej w tym roku . Sytuacja nasza jest patowa :( 2010/09/04 15:52:32
Moja historia to również mBank i również bankomat Cash4you. Bankomat nie wypłacił, a mBank trzymał moje pieniądze chyba z 2 miesiące. W ten sposób zostałem zmuszony do udzielenia kredytu 0% mBankowi, na co wcale nie miałem ochoty. Obsługa na infolinii - spychologia i kompletny brak informacji. Dzwoniłem nawet do UOKIK w sprawie terminów rozpatrywania reklamacji i dowiedziałem się, że w czerwcu 2010 planują przyjrzenie się kartom bankomatowym i terminom w bankach. Może Pan, Panie Maćku, dopytałby w UOKIK i zablogował na ten temat któregoś pięknego dnia? :)
2010/09/05 21:20:35
Dzień dobry, dzięki za komentarze! @Riverhead: cóż, nie byłoby to zbyt miarodajne, ale zawsze można skorzystać z wyszukiwarki na górze strony głównej blogu i wklikać nazwy kilku banków, sprawdzając o którym pisałem najwięcej. Tyle, że niekoniecznie negatywnie :-). @Ziąber: dzięki za interwencję. I proszę o jeszcze.
Pozdrawiam! 2010/09/06 15:40:33
DOMBANK CZY GETIN NOBLE BANK ------------------------------- WOGÓLE MI NIE ODPOWIEDZIAŁ NA 3 ---------- PISMA-------------------------------------
2010/09/09 10:28:35
To ja mam jeszcze lepiej! W ubiegłym roku zaciągnąłem kredyt i wziąłem z mBanku kartę kredytową, które spłacałem sobie na bieżąco (i było fajnie). W grudniu doznałem szoku, bo za nieodpracowane godziny 10 lat temu zostałem aresztowany :P Ni z gruszki ni z pietruszki. Ale o wszystkim poinformowałem bank drogą korespondencyjną (z więzienia) prosząc, aby WSZELKĄ KORESPONDENCJĘ kierowano mi na wskazany adres, jak również prosiłem o wstrzymanie naliczania odsetek na koncie i karcie.
Oczywiście nie otrzymałem ŻADNEJ KORESPONDENCJI na adres który podałem, a po powrocie do domu okazało się, że skrzynka jest dosłownie zapchana monitami (nie było w nich ani ostatecznego wezwania do zapłaty, ani rozwiązania umowy). Dlatego też jeszcze tego samego dnia złożyłem reklamację za pośrednictwem e-maila. Ponieważ bank w ogóle nie odpowiadał Dzwoniłem co jakiś czas na mLinię chcąc sprawdzić, czy reklamacja została zarejestrowana, ale nikt nie potrafił udzielić mi takiej odpowiedzi, a jedyne co usłyszałem, to że mam czekać :P Minął miesiąc, bank się nie odezwał (więc tym samym uznał moją reklamację), w banku złożyłem już nie reklamację a żądanie żeby bank przedstawił swoje stanowisko w kwestii polubownego załatwienia sprawy. I zamiast odpowiedzi otrzymałem pismo od firmy windykacyjnej :P Jestem głęboko rozczarowany tym, co aktualnie reprezentuje sobą mBank, bo historia jest żenująca. Nie wiem kogo tam zatrudniają, ale ta niekompetencja i olewanie wszystkiego, stosowanie szablonów w pismach mnie poraża... 2010/09/12 00:34:26
Ha, a ja mam taki problem z eurobankiem - w styczniu tego roku byłem w jednym z ich plastikowych oddziałów zapytać o kredyt, oczywiście jak wyliczyli mi ratę podziękowałem. Ale w lipcu odebrałem raport z BIK a tu niespodzianka - w czerwcu eurobank złożył do BIK-u zapytanie o kredyt dla mnie - co ciekawe od stycznia nie bywałe, nie dzwoniłem, nie pytałem o kredyty w tym czymś - samowolka? A żeby było zabawniej w lipcu odmówiono mi udzielenia kredytu - jest w 100% przekonany, że to wina tego samowolnego zapytania z eurobanku! Mają jeszcze 3 dni na przesłanie mi odpowiedzi na reklamacje - jeśli nie dotrze idę do UOKiK-u i składam do sądu wniosek o odszkodowanie! Tak to się ze mną bawić nie będę! Mimo, że to bank potężna instytucja nie dam się tak łatwo! Pani Maćku proszę o jakieś wskazówki
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
Nie winię Eurobanku, bo po zadeklarowanym terminie odezwali się, że to potrwa jeszcze i nie jest to od nich zależne.
Efekt jest taki, że omijam bankomaty cash for you szerokim łukiem (widzę, że słusznie:) A mógłbym korzystać, bo mam dwa w okolicy. Euronet się cieszy ;)