Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Strrrrasznie zaniedbana polisa, czyli dostała z Allianza mniej, niż wpłaciła

Co jakiś czas czytacie na stronach tego blogu moje nawoływania - mam nadzieję, że nie jest to głos wołającego na puszczy, he, he - iżbyście (ach, jakżeż lubię to słowo, wszakże przepraszam za didaskalia, dziś jakoś mnie nosi po poboczach) inwestując pieniądze starali się nie wsiadać na dwa konie jednocześnie. Myślę głównie o polisach ubezpieczeniowo-inwestycyjnych, w których część wpłacanych pieniędzy idzie na pokrycie ryzyka wypłaty odszkodowania (czyli firma zapewnia jakieś odszkodowanie na wypadek śmierci ubezpieczonego, ale w zamian zabiera część składki), a część jest inwestowana, w domyśle na dodatkową emeryturę.

Niestety, to się rzadko kiedy udaje. Inwestowana część składki przeważnie jest na tyle niewielka, że po jej obciążeniu wszystkimi możliwymi prowizjami po latach okazuje się, że klient dostaje do ręki mniej, niż wpłacił. I się dziwi, choć przecież nie powinien. Przecież skoro dożył wypłaty inwestycyjnej części wpłacanych na polisę oszczędności,  to oznacza, że nie ziściło się ryzyko jego śmierci, a tym samym ta część składki, która szła na ochronę, idzie na pokrycie kosztów wypłaty odszkodowania innego klienta, a ich część jest oczywiście zyskiem ubezpieczyciela. Z punktu widzenia klienta, który dożył końca polisy, są to pieniądze wpuszczone w kanał. Albo inaczej: cena, którą zapłacił za święty spokój.

I nie ma w tym nic zdrożnego, na tym właśnie polega istota ubezpieczenia - płacimy firmie ubezpieczeniowej pieniądze za to, żeby wzięła na siebie ryzyko, iż nam się coś stanie. Kłopot w tym, że jeśli polis łączy ochronę życia z inwestowaniem, to klientowi wydaje się, że powinien z tego, co firma inwestuje w jego imieniu, wyjąć znacznie więcej, niż wpłacił. Sęk w tym, że wcale nie musi!

Napisał do mnie pan Piotr, stały czytelnik blogu. Jeden z tych, którzy często wysyłają mi ciekawe spostrzeżenia o finansach osobistych, ważne linki i pomysły na dalsze rozwijanie blogu. Pan Piotr opowiedział mi o wielkim rozczarowaniu, które spotkało jego znajomą, która miała w firmie Allianz wykupioną polisę - ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym. czyli uskuteczniała typową jazdę na dwóch koniach naraz.

Znajoma pana Piotra w ramach takiej polisy przez 109 miesięcy wpłacała od ponad 200 zł miesięcznie do 400 zł miesięcznie. Z roku na rok coraz więcej, bo w grę wchodziła indeksacja składki o wskaźnik inflacji. Uśredniona składka wyniosła 273 zł miesięcznie, czyli w sumie klientka zasiliła firmę Allianz kwotą 29.760 zł. Niestety nie wiem jaka część składki szła na ochronę życia, a jaka na inwestycję, ale w każdym razie ostatnio Allianz wypłacił klientce oszałamiającą kwotę... 28.000 zł.

Klientka jest oczywiście oburzona, podobnie zresztą jak pan Piotr, który doniósł mi o jej stanie ducha. „Gdyby fundusze inwestycyjne tego towarzystwa ubezpieczeniowego przez te 9 lat trwania polisy były w stanie wypracować tylko 5% rocznej stopy z inwestycji, to powinnam dostać z powrotem nie owe 28.000 zł, lecz nieco ponad 37.000 zł. No, a oni nawet tych 5% rocznie nie byli w stanie zrobić. Panie Redaktorze. 5% rocznie...” - załamała ręce klientka i załamał je również pan Piotr.

A ja rąk nie załamałem, bo widzę, że oboje państwo wpadli w opisaną przeze mnie kalkę - założyli, że zyski z inwestowanej kwoty powinno się liczyć od całości składki, podczas gdy najpewniej większość z nich szła na część ochronną polisy. W tej sytuacji to, że z takiej polisy udało się „wykręcić” prawie tyle, ile wyniosły wpłacone składki, już samo w sobie jest sukcesem (choć przecież to realnie mniej, bo inflacja obniża wartość pieniądza w czasie). Znam klientów, którzy dostawali z powrotem połowę wpłaconych pieniędzy albo mniej.  Jeśli więc również, tak jak znajoma pana Piotra, jedziecie na dwóch koniach, to nie spodziewajcie się, proszę, że na tym da się zarobić. Bo się nie da. Z definicji.

Choć oczywiście zawsze można próbować wycisnąć z części inwestycyjnej jak najwięcej. Dobry opiekun polisy, obeznany z inwestowaniem pieniędzy, mógłby zapewne dokonać większych „cudów”, niż te opisywane przez pana Piotra. „Kiedy moja znajoma rozwiązywała umowę i zamykała polisę w oddziale, w którym pracował ten agent, który z nią tę polisę zawiązywał, odbyła rozmowę z jednym z menedżerów, który zwyczajnie zaciekawił się tym co robi jakaś klientka wypełniająca formularze przy recepcji. Od słowa do słowa... kiedy znajoma pokazała menedżerowi list z Allianza, przedstawiający wartość wykupu polisy, to faceta zamurowało. Wykrztusił z siebie tylko trzy słowa: strasznie zaniedbana polisa”.

Pan Piotr wskazuje oskarżycielskim palcem winnego: „Agent Allianza powinien na bieżąco informować moją znajomą o standingu każdego z funduszy inwestycyjnych i ewentualnie sugerować jakieś ruchy wewnątrz tej polisy. Nie zrobił tego ani razu w ciągu dziewięciu lat. Przypuszczam, że dobry agent, monitorujący standing funduszy, mógł sprawić, że moja znajoma wyjmowałaby teraz z tej polisy nie 28.000 zł  lecz więcej”. Zapewne pan Piotr ma rację, ale nie zmienia to faktu, że jadąc na dwóch koniach jego znajoma i tak za daleko by nie zajechała. Z polisą z funduszem kapitałowym cudów nie ma. Niestety. I nie ma co liczyć na spadochron...

SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Zapraszam!

poniedziałek, 08 listopada 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/08 09:27:26
Moja mama ma coś podobnego tylko od PZU i to nawet nie fundusze, ale jakas tam gwarantowana stopa zwrotu zależna od głównej stopy procentowej, nie zagłębiałem się w ten dokument, ale zasada jest podobna, chociaz mógłbym przysiąc ze zadnej wzmianki o czesci skladki pobieranej na ubezpieczenie nie było, bo suma ubezpieczenia to wartość zgromadzonych skladek, za "dożycie" PZU wypłaca chyba 10% bonus od całej kwoty, a przez te 15 lat zarabiają bodaj na obracaniu pieniędzmi ubezpieczonego...
-
2010/11/08 12:37:35
moja małżonka ma polisę stypendialną a ING - wykupiona dla syna. przy poczatkowej sumie ubezpieczenia w 2002 r. 5000 tys zł. zysk z inwestycji, czyli powiekszenie SU przez 7 lat (w 2009) wyniosło bodajże 17 zł. Od 2 lat staram sie zrozumieć mechanizm funcjonowania tej polisy. agnet kótry mi to sprzedawał juz nie pracuje dla ING - ma kawiarnie w duzym centrum handlowym :); obecny nie wie jak to ubezpieczenie działa - mówi abym sobie napisał list do centrali. napisałem ja odpowiedzi nie rozumiem - poza tym fragmentem, ze TU odlicza os stopy zysku 5% kosztów administracyjnych - czyli - tak rozumiem - przyc stopie 6% ja mam 1% :( składka jest w 100% inwestycyjna; przynajmniej ja nie znalazłem nigdzie zapisów ani Tu nie odpowiedziało jaka jest częśc składki inwestycyjnej a jaka idzie na ochronę życia (ochrona jest wyłącnzie na śmierć więc dla kobiety wówczas mającej 27 lat i przy SU 5 tys zł. nie mogłaby być większa). nie mamy żadnej możliwości wyboru startegii inwestycyjnej. wyliczyłem sobie iz gdybym odkładał składkę przez te lata na koncie na 5% miałbym sporo więcej niż to co daje mi obecnie ta polisa. reasumując - jesli ubezpieczenie na życie - tylko 100% ochrony i 0% inwestycji. Jeżeli inwestycja to tylko 100% inwestycji i - moim zdaniem - nigdy z ubezpieczeniem.
-
2010/11/08 13:03:04
Ja właśnie jestem na etapie rezygnacji z takiego 'ubezpieczenia inwestującego' w Avivie (dawniej CU). Po 6 latach odzyskam może 1/3 środków. Ale i tak nie jest źle, nauczyłem się przez ten czas dużo i teraz wiem, że nie należy mieszać inwestowania z ubezpeiczeniem.

Więc wg mnie ta klientka powinna się cieszyć bo odzyskała prawie wszystko, czyli przez te 10 lat była jakby ubezpieczona za darmo.
-
2010/11/08 18:48:17
Mieszanie inwestowania z ubezpieczeniem to błąd. Tak samo jak wiele osób nie rozróżnia pożyczki od kredytu gotówkowego. Niby to tylko kwestia definicji - mogło by się pozornie wydawać.
-
2010/11/09 17:21:21
Też taka głupote nabylam niegdys , wlasnie skasowalam , wyremontowalam mieszkanie i cieszę sie z przyzwoitej ( wg satrych zasad) emerytury tylko z ZUS.Na zadne wynalazki juz sie nie dam nabrać .Od dziecka agentów gonię i niech mi nikt nie tlumaczy ,ze to pobieranie nawet 3,5 proc przez OFE to jest uczciwe .moze być nawet 10 proc.-ale od przysporzonego zysku,a nie odkladanego kapitału.Tak samo tzw odwrocona hipoteka to idiotyzm,bo wycena do wyplaty jest ponizej polowy aktualnej wartosci .Oj namnozylo nam siię cwaniakow od "zarzadzania" cudzym majatkiem ....
-
z17
2010/11/10 01:55:02
Od ubezpieczyciela oczekuję uczciwych współczynników wypłaty renty dożywotniej ze zgromadzonego kapitału oraz gwarancji oprocentowania rezerw na przyzwoitym poziomie (o ile skorzystam z takowej renty i dam mu kasę w zarządzanie). Dziś takich warunków ze świecą szukać - ubezpieczyciele pomylili swoją rolę i zamiast sprzedawać typowe UBEZPIECZENIE EMERYTALNE bawią się w finansistów. Zazwyczaj jako bardzo drodzy pośrednicy.
-
2010/11/10 23:50:57
Panie Macieju,
'nie z nami te numery'

Tzn. teraz juz nie, bo w okolicach roku 2002 sie sparzylismy.
Tez CU i tez odzyskane 1/3 wplaconej kwoty.

NIGDY WIECEJ.
-
2010/12/02 17:52:55
tak się składa, że od jakiegoś czasu pracuję jako agent ubezpieczeniowy. Spotykając się z ludźmi zauważam dwie podstawowe cechy:
-Polacy są nieśmiertelni. Nikogo nie interesuje polisa ochronna na życie, gdzie Klient ma tylko ochronę na wypadek śmierci, NW, zachorowania czy inwalidztwa. Generalnie dla ludzi jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Jednocześnie moi Klienci dzielnie płacą OC i AC...kiedy wskazuję im, że prawdopodobieństwo kontroli drogowej podczas codziennej drogi do pracy jest niższe niż ,powiedzmy, ryzyko śmierci w wyniku zadławienia przy kolacji, mówią, że to niemożliwe
-drugie spostrzeżenie jest pochodną pierwszego...ludzie nic, ale to nic nie wiedzą na temat ubezpieczeń. Co gorsza, nie chcą się dowiedzieć.
-
2010/12/02 17:55:44
i jeszcze jedno

na szczęście nigdy nie proponowałem moim Klientom "dwóch w jednym". Obecnie jest możliwość w cenie bardzo umiarkowanej zaproponowania Klientom dwóch polis: ubezpieczenia i inwestycji, jedno niezależne od drugiego.
-
2010/12/21 12:46:07
Polisy dwa w jednym mają dwie zalety: bilans kosztów po dziesięciu latach przemawia zdecydowanie na ich korzyść w porównaniu z pomysłem rozdzielenia ochrony i inwestowania i drugi niebagatelny powód: są to polisy bezterminowe. polisy tylko ochronne zawierane są na jakiś okres a pod koniec tego okresu może się okazać, że ubezpieczenie jest szalenie potrzebne ze względu na stan zdrowia. Polisa wygasa a tydzień później zawał. Wiem, że najłatwiej sprzedać obietnicę kolosalnych zysków i wielu agentów tak sprzedawało i jeszcze jakaś część sprzedaje. A tak naprawdę w polisie ważne jest budowanie kapitału w długi terminie dzięki systematyczności a tej wielu brakuje. I pytanie do rozczarowanych wypłatą 1/3 środków klientów a czemu nie wpłacaliście na produkty typowo oszczędnościowe?
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users