Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Lichwa: 20% prowizji za przelew walutowy z jednego banku w Polsce do drugiego

Ilekroć wraca na strony tego blogu temat przelewów międzynarodowych, tylekroć uczulam Was, byście nadmiernie nie kombinowali z opcjami tych przelewów i zawsze wybierali wariant SEPA, nie zadając żadnych dodatkowych pytań. Oczywiście czasem SEPA nie zadziała, bo to system działający tylko w Unii Europejskiej, ale wtedy trzeba zrobić solidną analizę i porównać oferowane przez bank w różnych wariantach. Jak ktoś tego nie zrobi - zapłaci za przelewanie pieniędzy za granicę, jak za zboże.

Czytaj też: Dziwne zwyczaje. Za wysłanie przelewu 5 zł. Za przyjęcie - 30 zł.

Napisał do mnie pan Szymon z Warszawy. „Jestem klientem Alior Banku. Płacę dużo za kartę do rachunku (9 zł miesięcznie), ale dotąd dobrze na tym wychodziłem. Nawet wypłaty w Rosji, na dalekiej północy, w Incie i Workucie, gdzie udaliśmy się w czasie wakacji z kolegami, dokonywałem bez prowizji. Oczywiście kurs bankowy był odpowiednio zmodyfikowany, ale prowizji za samą operację nie było.

W ostatnim semestrze wyjechałem do Francji w ramach programu Erasmus. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przelaniu pieniędzy ze stypendium na francuskie konto (jest wymagane, by się tutaj zameldować) pobrana została ode mnie opłata za przelew w wysokości 70 zł. Wysokość opłaty sprawdzałem wcześniej w tabeli opłat i prowizji. Miała wynosić 5 zł. Dopiero po powrocie do Polski poszedłem do banku. Opiekun klienta przez dobre pięć minut wertował regulaminy, żeby oznajmić mi, że zaznaczyłem złą opcję w formularzu przelewu - koszt ponosi tylko przelewający. Kosztuje to 30 zł za przelew internetowy i 40 zł na opłaty dla banków pośredniczących. Jeśli bym zaznaczył opcję, że opłaty pokrywa odbiorca i nadawca przelewu, zapłaciłbym, jak w tabeli, 5 zł.

Rabowanie studentów z ich stypendiów uważam za wyjątkowo nieetyczne. Nie muszę dodawać, że we Francji, mimo że obcokrajowiec, potraktowany zostałem o niebo lepiej - darmowym kontem, bez żadnych opłat za przelewy i wypłaty z bankomatów w całej Francji. Dodatkowo otrzymałem prezent w wysokości 50 euro” - żali się pan Szymon. Trochę przesadza - w Polsce też nie brakuje darmowych kont dla studentów z bankomatami za friko. A gdyby chciał przelać pieniądze z banku we Francji do polskiego, to też niekoniecznie koszty byłyby niskie.

Czytaj też: Przelew w euro może kosztować 5 zł. Ale może i 110 zł

Pewnie nie popełniono tu przestępstwa ani wykroczenia. Pewnie to rzeczywiście moja wina - nie przeczytałem dokładnie całej tabeli opłat. Ale mam na głowie ważniejsze sprawy. Uczę się, żeby budować, tworzyć, być inżynierem, a nie wczytywać w regulaminy bankowe. Doprawdy chciałbym móc zaufać pracownikowi banku, owszem zapłacić mu, ale ze świadomością, ile konkretnie płacę i nie musieć spędzać czasu na składaniu reklamacji” - peroruje pan Szymon.  I znowu nie do końca się zgadzam. Skoro są to Pańskie pieniądze, to powinien Pan o nie dbać. I czasami przeczytać bankowy regulamin.

Niewątpliwie przelewy międzynarodowe są jedną z trudniejszych operacji bankowych i ryzyko nadziania się na jakąś prowizję jest duże. Opcji do wyboru sporo, można się pogubić. Pamiętajcie, że znak rozpoznawczy taniego przelewu międzynarodowego to SEPA. A reklamacji pana Szymona bank oczywiście nie uznał. A oto jak umotywował swój decyzję:

Opłata 70 zł za wykonanie przelewu zagranicznego naliczona została poprawnie, zgodnie z Taryfą Opłat i Prowizji. 30 zł to opłata za przelew zagraniczny realizowany przez Elektroniczne Kanały Dostępu, natomiast z racji tego, że Pan zdecydował się pokryć całość kosztów przelewu naliczona została opłata 40 zł - ryczałt na pokrycie kosztów banków pośredniczących w przypadku opcji kosztowej OUR (całkowite koszty przelewu pokrywa zleceniodawca). Informacja o warunkach jakie należy spełnić aby zrealizować przelew europejski (i aby naliczyła się opłata 5 zł) dostępne są na stronie internetowej Alior Banku” - czytam w odpowiedzi na reklamację. Nic dodać, nic ująć. Czytajmy, czytajmy i jeszcze raz czytajmy, zwłaszcza zanim przelejemy pieniądze za granicę.

Czytaj też: Raiffeisen ostro licytuje. W ofercie tanie przelewy zagraniczne.

Problem horrendalnych prowizji za przelewy walutowe dotyczy nie tylko pieniędzy kierowanych za granicę, bądź z zagranicy do Polski. Kłopoty mają też ci klienci banków, którzy chcą przesunąć kilkadziesiąt dolarów lub euro z jednego polsiego banku do drugiego polskiego banku. Płacą za te usługi takie prowizje, jakby pieniądze przy okazji okrążały pół świata! „Przelałem znajomej na konto walutowe w polskim Citi kwotę 180 dol. Pobrana prowizja wyniosła 33,37 dol. Uzasadnienie? W BZ WBK, z którego wypuściłem przelew, wszelkie przelewy walutowe w Polsce traktuje się jak przelewy zagraniczne” - pisze do mnie jeden z klientów.

Zwróciłem się do banku, by uzyskać jakiś cień uzasadnienia gigantycznej prowizji, jaką bank pobiera za przelew taki sam, jak złotówkowy, ale nominowany w obcej walucie. „Przelewem krajowym jest tylko przelew realizowany z złotówkach wysyłany z rachunku prowadzonego przez bank działający na terenie Polski na rachunek w banku działającym na terenie Polski. Płatność wykonywana w każdej innej walucie realizowana jest dokładnie tak samo, jak płatność zagraniczna” - napisali mi w BZ WBK. Logiczne? Być może. Głupie? Jak najbardziej.

Oznacza to - pisze dalej bank - że przelew walutowy realizowany na terenie naszego kraju traktowany jest jak przelew zagraniczny. Bo tu - w myśl przepisów obowiązujących w Polsce, ale także w innych państwach - ważna jest waluta, a nie kraj, na terenie którego obrót walutą się odbywa. Trzeba jeszcze dodać, że do rozliczenia przelewu wykonywanego w walucie obcej nawet na terenie jednego kraju niezbędny jest udział banku pośredniczącego - zagranicznego - który obcą walutę rozliczy”. I tu chyba - w konieczności pośrednictwa banku zagranicznego - pies jest pogrzebany. Czy ktoś zechce zmienić ten idiotyczny zwyczaj? Zmienić tak, by pieniądze w obcej walucie, wędrujące w granicach Polski, były obciążane rozsądnymi prowizjami?

Czytaj też o tym, że przelew z mBanku dojdzie w kwadrans, a niektóre banki chcą dawać punkty w programach lojalnościowych i nagrody za... przelewy

Nie jest to zasada, którą kieruje się tylko Bank Zachodni WBK. Przeciwnie, na jej podstawie działają wszystkie banki w Polsce, Niemczech, Francji, we Włoszech. Tam sytuacja dla klientów jest o tyle korzystniejsza, że istnieje wspólna waluta. Ale o jej wprowadzeniu w Polsce BZ WBK nie decyduje” - pisze ze swadą BZ WBK.

I dalej: „Każdy klient ma do wyboru kilka opcji kosztowych. W opcji pierwszej, OUR, wszystkie koszty przelewu ponosi nadawca. W drugiej, SHA, koszty nadawcy pokrywa zleceniodawca, natomiast koszty banku pośredniczącego i banku beneficjenta - osoba, na konto której pieniądze zostały przesłane. I wreszcie trzecia opcja - wszystkie koszty pokrywa beneficjent. Usługa nie jest tania, ale każdy klient może się zapoznać z wysokością opłaty nim ostatecznie przeleje pieniądze. Przelew, o którym pisze czytelnik, został wykonany przez internet, co oznacza, że wcześniej na ekranie komputera pojawił się kalkulator. Skorzystanie z niego nie jest obowiązkowe, ale wskazane, bo pozwala z góry poznać cenę usługi” - kończy wyjaśnienia BZ WBK. Przekonani? Ja - nie bardzo...

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Zapraszam!

PONAD 120.000 CZYTELNIKÓW BLOGU!. W październiku blog „Subiektywnie o finansach” odwiedziło 121.548 osób, zaś w listopadzie - 123.279 osób. Dane te nie obejmują wizyt czytelników za pośrednictwem czytników RSS. To jeden z najpopularniejszych blogów finansowych w Polsce. Dołącz do jego czytelników i codziennie sprawdzaj nowe wiadomości ze świata finansów. W blogu „Subiektywnie o finansach” codziennie co najmniej jeden nowy artykuł!

poniedziałek, 13 grudnia 2010, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/12/13 09:26:03
Mnie też mBank obciążył gigantyczną prowizją za przelew zagraniczny i to po kilku miesiącach. Wywalczyłam ją z powrotem tylko dlatego, że powołałam się na rozmowę z konsultantką, która zapewniała mnie, że koszt wyniesie tylko 20 zł.
-
2010/12/13 09:44:04
To jest sprawa dla Komisji Europejskiej. Przelewy w UE powinny kosztować tyle samo co krajowe, bo naprawdę nie ma poważnych argumentów, że się czymś różnią.
-
2010/12/13 12:44:53
Panie Macieju! Przelewy w walucie obcej i zagraniczne to chyba najbardziej kontrowersyjne zagadnienie 'bankowości codziennej'. Ja polecam swoim klientom posyłać z opcją SHA w Europie, bo większość banków europ. nie pobiera opłat za przyjęcie przelewu, a banki pośredniczące nie wchodzą w gre bo jest system SEPA (tylko dla EUR!!!). Natomiast dla USA i Azji to różnie - jeśli klient wie, że bank odbiorcy nie ma opłat za przyjęcie przelewu zagr. to SHA, jeśli nie wie, to OUR. BEN to chyba najdroższa opcja :)
Pozdrawiam.
-
2010/12/13 12:49:29
I jeszcze jedno - nie obrażając nikogo - pracownicy banków bardzo często nic nie wiedzą o takich przelewach. Nie wiedzą jak działa, ile kosztuje co to SEPA, SWIFT, IBAN, BIC itd itp. Potem na infolinii komunikują, że przelew kosztuje 20 zeta :) A nie wiedzą np. jakie musi spełniać warunki taki przelew, żeby tyle kosztować.
-
2010/12/13 13:38:51
Cały system bankowy: naprodukować sepa/srepa/kurzaprzylepa/wuju/chujumuju a potem za to charge'ować klientów - żeby było na bonus dla managementu. W czasach internetu, transparentności, przejrzystych cenników i skracania łańcucha wartości... Gdyby Rewolucja Francuska miała być dziś, gilotynowano by bankierów.
-
2010/12/13 13:40:33
No pewnie, że pracownicy infolinii nic nie wiedzą. Panienka, która poinformowała mnie o tych 20 zł nie wiedziała, czy Węgry są członkiem UE.
-
2010/12/13 21:45:08
Hmm, zgodze sie przelewy to zawsze "goracy" temat. Jednak aby jezdzic samochodem nalezy zaznajomic sie z przepisami by nie dziwic sie ze na czerwonym inni moga nam wjechac w dzwi. Podobnie z bankami - Tak jak pisze Pan Maciej - czytajcie !
Oczywiscie chcialoby sie zapytac dlaczego banki nie sa bardziej przyjazne i nie edukuja Klientow ? Bycmoze tu tkwi problem - w niskiej swiadomosci uslug bankowych. Nie mowie tu o opcjach , kontraktach terminowych czy strategiach hedgingowych, a prostych "codziennych" uslugach jak przelew, karta debetowa no moze karta kredytowa ;-)

I male kompedium (a tak celem polozenia zalazka edukacji :-)

Wysylajac zlecenie zagraniczne mamy do wyboru trzy opcje dotyczace oplat:

- SHA (shared)_ czyli po naszemu oplaty dzielone. Obie strony transakcji (nadawca i odbiorca) dziela sie oplatami. Nadawca ponosi koszty swojego banku a odbiorca banku swojego. Uwaga w przypadku kedy w rozliczeniu transakcji bierze udzial bank posredniczacy (bo przykladowo nasz bank nie ma bezposredniego kontaktu z bankiem beneficjenta) wowczas wszystkie koszty tego banku poniesie beneficjent transakcji.

- BEN (beneficiary) czyli wszystimi kosztami obarczamy beneficjenta, zapewne nie bedzie on zadowolony gdyz wszyscy wyciagna do niego rece po swoje koszty :-) Ale nadawca nie powinien zaplacic ani grosza (czy tam centa)

- OUR (our) czyli jestesmy wspanialomyslni i decydujemy sie wziac na siebie wszystkie koszty (zarowno naszego banku jak i banku beneficjenta - w tym banku posredniczacego jesli tak wystepuje) Tutaj mozemy zostac zaskoczeni gdyz koszty bankow posredniczacego i banku beneficjenta moga byc pobrane z naszego rachuku po pewnym czasie (nawet 3 -4 miesiace). Jest male ulatwienie sa to tzw koszty G-OUR (guaranteed OUR) czyli gwarantowane koszty OUR - rodzaj ryczaltu placonego przez nadawce na poczet wszystkich oplat bankow bioracych udzial w transakcji. Czyli placimy na poczatku kwote X i pozbywamy sie ryzyka, ze bank pobierze jakiekolwiek oplaty z tytulu wykonania transakcji.

Na koniec rada (a wlasciwie przyklasniecie "bankowieckiej") nie kmbinujcie jak macie przelew w EUR zawsze zaznaczajcie SHA, podajcie rachunek w standardzie IBAN (t ten z symbolem kraju na poczatku) i kod banku beneficjenta (wiekszosc bankow pomoze w jego znalezieniu).


Do Luster - w Twojej wypowiedzi zabraklo informacji , ze takie zasady dotycza zrownania cen transakcji krajowych i zagranicznych ...w EURO :-) Czyli prawe to samo, a jednak "prawie" robi roznice.

-
2010/12/14 11:19:09
" Oczywiscie chcialoby sie zapytac dlaczego banki nie sa bardziej przyjazne i nie edukuja Klientow ? "

To może nasz kolega samcix by zapytał? A mWuj odpowie?
-
2010/12/14 15:49:59
Ojej, ale dramat. Biednej studencinie nie chce się czytać regulaminu i cennika banku przed założeniem konta - bo przypadkiem ma być tak, jak młody człowiek sobie zażyczy.
To paranoja jakaś jest.

Czy jak biedna studencina będzie podpisywała umowę o pracę, to też będzie miała pretensje, że tam zamiast 5kPLN i samochodu służbowego ze stewardessą (bo przecież ma tak być!) najniższa krajowa?
-
2010/12/14 22:14:32
Ty, adamu, a jak zatrudniasz ludzi to podsuwasz im do podpisania umowę o pracę drukowaną czcionką wielkości 6 z tabelą na 8 stron, gdzie liczba na liczbie a do zrozumienia całości trzeba nieco więcej wiedzy niż matura (studencina ma tylko maturę jak wiesz)?
Bo widzisz, bank jest też dla studenciny. Gdyby bank wymagał od klienta doktoratu z finansów, to nie byłoby problemu (bo nie byłoby banku). Logikę działania banków najlepiej oddają wypowiedzi mWuja na tym blogu w komentarzach: zrobić klienta w wuja, zainkasować mBonus i niech żyje mBąk.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users