Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Dam panu na zapleczu, czyli najlepsze teksty bankowców. Bez cenzury!

Pomyślałem sobie, że w pierwszy weekend nowego roku zasłużyliście coś wesołego :-). O zgryzotach różnej maści, kłopotach z bankami, podwyżkach prowizji będzie w tym blogu przez kolejne 363 dni  Dlatego z tą notką czekałem dobrych kilkanaście tygodni, by opublikować ją właśnie dziś. Z życzeniami samych udanych inwestycji w 2011 r.! Przeczytajcie też podsumowanie 2010 r. w branży bankowej: Depardieu, Saenz, Grendowicz, Peszek - to nazwiska, które wywarły największe piętno na bankach i ich klientach

Na forum gazeta.pl znalazłem jakiś czas temu ciekawą dyskusję pracowników PKO BP. Pasuje bardziej do 1. kwietnia, ale niech tam... w związku z nadchodzącą depresją jesienną należy Wam się trochę uśmiechu. Otóż pracownicy PKO BP postanowili wymienić się najzabawniejszymi tekstami, które słyszeli od swoich klientów. Oto wybrane z nich.

Pracownik do klienta: (przy wypłacie paczki banknotów): „Czy założyć panu gumkę?” Odpowiedź rezolutnego pracownika: „Dam panu na zapleczu”. Od razu wyjaśniam tym, którym wszystko kojarzy się tylko z jednym. „Dam” oznacza tutaj nic więcej, jak tylko „wypłacę”. Inna ciekawa wymiana zdań. Pracownik do klienta: „Proszę mi tu ptaszkiem zaznaczyć”. Klient dowcipniś: „A długopisem nie mogę?

Albo starszy klient, oburzony wysokimi prowizjami, wykrzykujący na cały oddział, że „bank obciąga biednych emerytów!”. Czyż to nie słodkie? Lub taki tekst klienta do pracownika banku: „Proszę mi sprawdzić, jaką ja mam końcówkę” (w sensie: ile zostało na koncie). Lub tekst wyjątkowo rozerotyzowanej kasjerki, gdy klient podchodzi do okienka, a ona nie ma jeszcze uruchomionej kasy: „Proszę poczekać, tylko się rozłożę”. A jak już pani jest „rozłożona”, to dobija klienta pytaniem: „Jak Panu dać?”. Czyli... jakimi nominałami wypłacić żądaną kwotę.

Oddam teraz głos pracownikom PKO BP, wypowiadającym się na forum gazeta.pl. „Zasłyszałem gdzieś przezabawną anegdotę o starszej klientce, która przyszła do oddziału wpłacić kasę, którą przed chwilą wybrała z bankomatu, tłumacząc, że... nie chce żeby jej emerytura leżała w tej maszynie. Dodam, że przyszła ją wpłacić oczywiście na swoje konto!

Jedziemy dalej: „Koleżanka do kolegi w trakcie przestoju systemu informatycznego o dumnej nazwie: Stoi ci CEZAR? A do tego odpowiedź drugiej osoby, gdy przestój trwał długo: mi cały czas stoi". I kolejne wyznanie. Tym razem pracownika do klientki, której za parę dni kończy się lokata, a ona przyszła podpytać co z nią zrobić po terminie zapadalności. "Teraz nie będziemy nic robić. Proszę przyjść po okresie". Albo to: „Klient chce założyć lokatę. I zadaje pytanie pracownikowi: proszę pani, jak włożę u pani na trzy miesiące, to ile wyjmę?

I kolejna historyjka. Przychodzi starsza kobieta do banku. Pracownik pyta czy klientka ma kartę do bankomatu. Klientka pyta: „A poda mi pani PIN?”. Pracownik tłumaczy, że PIN jest poufny i nie można go nikomu podawać. Na to klientka z rozbrajającą szczerością: ”Oj, to szkoda, bo ja swojego zapomniałam i myślałam, że skorzystam z pana”. Albo to: „Klientka ma problemy z iPKO. Pytam z jakiej przeglądarki korzysta. W odpowiedzi słyszę: z Moz...arelli!”.

Czytaj też: Ułańska fantazja? Rozwalić auto na drzewie i żądać odszkodowania

Klienci też czasami lubią sobie zażartować. Doradca do klientki: „Stan cywilny?”. Klientka się płoni rumieńcem: „A muszę podawać? A po co to panu?” Po czym kobieta nachyla się nad pracownikiem i szepcze: „Dziewica”. A pracownik nie tracąc rezonu: „Aha, to wpisać panna?”. Znów oddajmy głos pracowniom PKO: „Moja koleżanka - chcąc sprawdzić klientowi historię rachunku - mówi: zaraz tam pana/panią podpatrzę. A inna mówi: zaraz na pana wejdę, w sensie że wejdzie w historię rachunku. A czasem klient pyta: jest tam pani jeszcze na mnie?

I jeszcze na koniec wyznanie pracownicy PKO BP: „Kiedyś kolega z pokoju zarzucił mi, że nie podlewałam w czasie jego urlopu kwiatka, stojącego w doniczce na jego biurku, chociaż obiecałam. Zaprotestowałam ostro: wsadź palca i zobacz że jest mokro. Innemu koledze stojącemu nad zepsutą drukarką zasugerowałam, że najpierw musi wyjąć wałek”. Ech, a ja myślałem, że życie bankowców jest nudne, jak flaki z olejem...

I na koniec, skoro już jesteście wprowadzeni w erotyczny nastrój... Tak powinno być w każdym banku. Salonik dla VIP-a w wersji deluxe. :-)

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Zapraszam!

PONAD 120.000 CZYTELNIKÓW BLOGU!. W październiku blog „Subiektywnie o finansach” odwiedziło 121.548 osób, zaś w listopadzie - 123.279 osób. Dane te nie obejmują wizyt czytelników za pośrednictwem czytników RSS. To jeden z najpopularniejszych blogów finansowych w Polsce. Dołącz do jego czytelników i codziennie sprawdzaj nowe wiadomości ze świata finansów. W blogu „Subiektywnie o finansach” codziennie co najmniej jeden nowy artykuł!

ZOBACZ CYKL KLIPÓW WIDEO „PRZEŚWIETLAMY REKLAMY”. W ciągu ostatnich dwóch lat powstało kilkadziesiąt odcinków prześwietlania reklam w wersji wideo. Początkowo kręciłem je wspólnie z Andrzejem Chećko, a później z Anią Skurczyńską i Kasią Łuką. Zostań fanem prześwietlania reklam w wersji wideo i obejrzyj wszystkie odcinki na platformie Gazeta.tv

sobota, 01 stycznia 2011, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/01/01 16:05:46
Notka w sam raz na dzisiejszy dzionek. Śmiechu nigdy za wiele :)

Pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych notek w Nowym 2011 Roku, który oby był nudny i przewidywalny.
-
2011/01/01 18:09:17
A ta historyjka (prawdziwa):
Piątek popołudnie, 5 min. przed zamknięciem banku. Panie już się szykują, rozliczają, zamykają.... Wchodzi starszy Pan, otwiera teczkę i wyciąga 100 tys. - 'wpłata będzie...' Dziewczyna trochę skwaszona rozpoczyna liczenie banknotów. Nachyla się nad gotówką, po chwili podnosi głowę, rozgląda (nie widzi klienta) i mówi do koleżanki: "Ty, patrz klient mi spie..olił !" Nagle zza lady wyłania się ten Pan i mówi: "Nie spie..olił, tylko mu kapelusz upadł..."
;) pozdr
-
2011/01/02 13:22:17
jak zwał, tak zwał, najważniejsze, że się wszyscy zrozumieli :)
-
2011/01/02 16:03:49
No popłynął Pan Redaktor... ;)
-
2011/01/02 18:16:49
Moja rozerotyzowana szefowa, gdy prosiłem o zaakceptowanie transakcji: "wejdź na mnie i zrób co trzeba" :-)
-
2011/01/03 00:26:50
Bardzo fajny blog...
Nie chcę spamować ale prowadzę bardzo ciekawy- polityczny blog....
Jeżeli ktoś byłby chętny zapraszam.
felietonzabki.blox.pl/html
-
2011/01/10 01:49:31
Bez sensu... skoro "Pracownik do klienta", to nie może po tym padać "Odpowiedź rezolutnego pracownika"
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users