Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Klientka zdenerwowała się na bankowe infolinie. Jak Kuba Bogu, tak Bóg...

Wielokrotnie była w tym blogu poruszana kwestia jakości telefonicznego kontaktu banków z klientami. Pisałem nie tylko o miernej jakości wielu bankowych inflonii, ale też poświęciłem trochę miejsca sposobowi, w jaki banki nawiązują kontakt telefoniczny z nami, klientami. Główny problem polega na tym, że bankowcy często dzwonią do nas z zastrzeżonych numerów telefonów i tak na dobrą sprawę nie dają nam szans, byśmy mogli się dowiedzieć, że oni to oni. Albo - to już szczyt głupoty - demonstrują nam przez telefon (w ramach autoidentyfikacji) jak to wiele wiedzą o naszych kontach i saldach. Z drugiej zaś strony banki, nawet jeśli dzwonią do nas z własnej inicjatywy i na nasze prywatne telefony, wymagają za każdym razem, byśmy przechodzili weryfikację tożsamości.

Czytaj też: Molestowani telefonami, nawet kilka lat po spłacie kredytu!

Ten problem psuje nastrój i spędza sen z powiek nie tylko nam. Brytyjski dziennik The Times niedawno opublikował szalenie dowcipny list, jaki wysłała do swojego banku 98-letnia klientka. I skrytykowała w nim to czego naprawdę nie lubimy w bankach. Przeczytajcie, bo warto: „(...) jeszcze raz przemyślałam sobie sposób zarządzania moimi finansami. Zauważyłam, że muszę osobiście odbierać wszystkie listy i telefony od was, ale ilekroć ja próbuję się skontaktować z wami, czeka mnie żmudna konfrontacja z bezosobową, automatyczną, pozbawioną emocji jednostką, którą stał się wasz bank. Od teraz to ja, podobnie jak wy, chcę współpracować wyłącznie z osobami z krwi i kości. Raty za moją hipotekę i pożyczki nie będą już dłużej płacone z automatycznego przelewu - będę przynosić je do waszego banku w formie czeku, zaadresowane imiennie z zachowaniem poufności do pracownika banku, którego wy wybierzecie. Musicie to zrobić, gdyż zgodnie z prawem pocztowym otworzenie koperty przez osobę nieautoryzowaną jest przestępstwem.

Do niniejszej wiadomości załączam aplikację do kontaktu ze mną, którą musi wypełnić wasz pracownik chcący do mnie zadzwonić. Przykro mi, że zawiera ona aż 8 stron, ale muszę wiedzieć o nim przynajmniej tyle, ile bank wie o mnie. Koniecznie zwróćcie uwagę, że wszystkie kopie jego historii medycznej muszą być podpisane przez adwokata. Tak samo informacje o jego sytuacji finansowej muszą być (przychody, wydatki, aktywa, pasywa) odpowiednio udokumentowane. Wasz pracownik będzie zobligowany do posiadania numeru PIN, który będzie musiał podawać podczas rozmów ze mną. Naprawdę żałuję, że nie może mieć mniej niż 28 cyfr, ale, ponownie, wzoruję się tutaj na liczbie naciśnięć przycisków wymaganej do dostępu do moich usług bankowych przez telefon. Jak mówią, naśladownictwo jest najszczerszą formą pochlebstwa”. Przerywnik multimedialny:

Pozwólcie mi jednak wyrównać szanse jeszcze bardziej. Kiedy będziecie do mnie dzwonić, musicie wybrać odpowiedni numer: 1. Umówienie się na spotkanie, 2. Zaległe płatności, 3. Przekierowanie połączenia do mojego salonu, jeżeli akurat tam będę, 4. Przekierowanie połączenia do mojej sypialni, jeżeli akurat będę spała, 5. Przekierowanie połączenia do WC, gdybym akurat oddawała się naturze, 6. Przekierowanie połączenia na mój telefon komórkowy, gdyby nie było mnie w domu, 7. Pozostawienie wiadomości na moim komputerze (wymaga hasła dostępu, które przekażę podczas autoryzacji kontaktu), 8. Powrót do menu głównego i ponowne odsłuchanie opcji 1-8, 9. Ogólne skargi i pytania, które zostaną nagrane na pocztę głosową. Przy okazji możecie sobie posłuchać relaksującej muzyki, która będzie grała podczas trwania połączenia. Niestety, ale - ponownie was naśladując - muszę pobierać od was opłaty, związane z pokryciem nowej funkcjonalności zintegrowanej w moim telefonie. Życzę Szczęśliwego, nawet jeżeli z mniejszymi zyskami, Nowego Roku. Wasz Klient”.

Czytaj też: Telemarketing ING zabija chęć do życia, czyli ni to człowiek, ni...

No i co powiecie? Czy to nie piękne? Klientka banku uruchamia serwis telefoniczny dla swojej instytucji finansowej. Boki zrywać! Choć podobno to może być jakiś żart i to nie najnowszej daty. Ale, w sumie, wielu ludzi z biznesu bankowego właśnie takiego doświadczenia potrzebuje, by zdać sobie sprawę z tego, jak skomplikowane i mało przyjazne są telefoniczne systemy kontaktu z bankami. A na koniec dowcip: Rzecz dzieje się w banku: - Przepraszam, chciałbym podjąć pieniądze. - Czy ma pan u nas konto? - Nie, ale mam nabity rewolwer!. Takiego nacisku na bank nie polecam.

Czytaj też: ING stawia na wizję, czyli zobaczysz konsultanta infolinii

A jeśli już mówimy o wideorozmowach z konsultantami oraz konsultantkami infolinii, to mam taki postulat, by po godzinie 23. obowiązywały jakieś inne zasady. Marzy mi się taka wideorozmowa z pracownikiem infolinii :-)

Czytaj też: Rozłożę się i dam panu na zapleczu. Najlepsze teksty z banku!

SPRAWDŹ CO UDAŁO NAM SIĘ WSPÓLNIE ZAŁATWIĆ! Dzięki pomocy blogu „Subiektywnie o finansach” w zeszłym roku udało się rozwiązać wiele problemów czytelników. Zobacz listę najważniejszych naszych sukcesów: jeden bank poprawił reklamy, drugi wycofał się z pobierania nielegalnej prowizji, jeszcze inny przestał wciskać klientom drogie karty, zaś w jeszcze innym pewien tajemniczy komponent stał się wreszcie... kompatybilny. Macie problemy z bankami, firmami ubezpieczeniowymi albo innymi instytucjami finansowymi? Zgłaszajcie je w Facebooku, wysyłając do mnie wiadomość na stronie „Subiektywnie o finansach”!

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Zapraszam!

niedziela, 20 lutego 2011, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/02/20 09:05:16
I znowu erotyczne fantazje. W końcu się Pan doigra:)
-
2011/02/20 10:01:49
Zauważyłem, że osoby które do mnie dzwonią kompletnie nie słuchają co mam im do powiedzenia. Służbowy telefon komórkowy odbieram zawsze przedstawiając się, ale i tak zawsze słyszę "dzień dobry, dzwonię z banku xxxx, czy mam przyjemność z panem X Y?"
-
2011/02/20 11:01:34
Zawsze mnie wkurza, że te osoby dzwoniące chcą mi zaproponować jakieś dziwaczne usługi. Nie mają nic czego JA mogłabym potrzebować.
-
2011/02/20 11:57:29
Są też często niekompetentni, przygotowani tylko na rozmowę pod ich dyktando, w wąskim zakresie.
-
2011/02/20 18:54:09
Paaanie Maćku, nuuuda, sprzed 1,5 miesiąca mniej więcej.
-
2011/02/20 18:54:13
Uważam , że jeśli jest mi potrzebny jakiś produkt bankowy , to wiem gdzie go szukać i co mi jest potrzebne , nie trzeba mnie nękać telefonami ....
Jeśli do mnie dzwonią z banku czuję się niekomfortowo , zapala się czerwone światełko , zaczynam bardzo uważnie , słuchać rozmówczyni ..... na koniec mówię , że nie mam pomysłu na wydanie dodatkowej gotówki .
Muszę przyznać, że bankowcy mają bujną wyobraźnię i pomysłów im nie brakuje :)
-
2011/02/20 19:39:17
Jak ktoś nie ma ochoty na odbieranie licznych telefonów marketingowych i przekonywanie konsultantów, że naprawdę nie potrzebuję usług które mi oferuję (oczywiście wraz z pełnym uzasadnieniem dlaczego ich nie potrzebuję) to proponuję genialne w swej prostocie i diabelsko skuteczne rozwiązanie. Wystarczy wysłać jedno pismo do naszego ukochanego banku - wzór tego pisma znajduje się na stronach GIODO: www.giodo.gov.pl/data/filemanager_pl/471.doc
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users