Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 16 marca 2011

Dopłać do autocasco 170 zł, a będziesz miał w PZU assistance full-wypas

Auto zastępcze w razie jakiejś awarii samochodu lub wypadku to ostatnio dość popularna opcja dorzucana do bardziej wypasionych pakietów ubezpieczeń samochodowych. Przyznam szczerze, że od kilku lat wykupuję właśnie takie bardziej wypasione OC i AC, bo wiem, że jeżdżąc po Warszawie raczej nie uniknę jakichś stłuczek lub niemiłych niespodzianek, przynajmniej raz na te dwa lata.

Dlatego unikam najtańszych firm, stawiam na wiarygodność i nie skąpię grosza na bogaty pakiet assistance (taki w wersji prestiż, żeby się nie okazało, że laweta w razie czego nie przyjedzie, bo miałem awarię np. za blisko od domu) oraz na opcję z samochodem zastępczym na co najmniej 7 dni. W mojej robocie - pełnej spotkań - bez samochodu to jak bez ręki. Z auta zastępczego korzystałem tylko raz, ale już sama świadomość, że mam taką możliwość „w razie czego”, poprawia mi komfort życia.

Czytaj też: Zanim kupisz assistance, sprawdź czy ubezpieczyciel lubi zimę

Dlatego zainteresowałem się reklamą firmy PZU, która w telewizyjnych spotach przekonuje klientów, by wykupili specjalną usługę „door to door”, czyli samochód zastępczy na cały okres naprawy tego uszkodzonego. Nieważne czy naprawa będzie trwała dwa, czy piętnaście dni. Co prawda nie jestem klientem PZU, ale postanowiłem sprawdzić ile za taki bonus firma sobie życzy. Okazuje się, że życzy sobie całkiem niewiele, bo 49 zł na okrągły rok. Może się ze mną nie zgodzicie, ale uważam, że jeśli kupujemy OC, AC oraz assistance i płacimy za to kilka tysięcy złotych, to te dodatkowe 49 zł szału nie robi.

Jeśli mówimy o haczykach to jest tylko jeden - „door to door” nie obowiązuje w przypadku, kiedy nie skorzystamy z polisy AC w PZU. To znaczy, że firma nie da auta zastępczego na nieograniczony czas jeśli np. zagotuje nam się w samochodzie chłodnica i po prostu zechcemy ją wymienić, korzystając jedynie z polisowej usługi assistance, żeby zwieźć auto do warsztatu.

W spotach reklamowych pojawia się koszmar każdego obywatela, ciężko pracującego przez prawie okrągły rok. Rodzina pakuje się do samochodu, upakowanego po sam dach bagażami, i wybiera się na urlop. Na pierwszej ulicy auto wpada w dziurę i odpada koło. Kamera przenosi nas do innego samochodu. „Jeśli coś ma się stać, to stanie się w najmniej odpowiednim momencie” - mówi do nas dżentelmen odśnieżający swoje auto przed podróżą. Jego zdaniem jest to prawo ironii losu numer 56. Ja obstawiłbym raczej, że jest to jedno z praw Murphy’ego.

Pomysł PZU bardzo mi się podoba. Nawet jeśli założyć, że jest to kolejny sposób na wyciąganie dodatkowych pieniędzy z kieszeni klientów (coś a la cross-sell), to po pierwsze mówimy o opcji dodatkowej, do której wykupienia firma nas nie zmusza, a po drugie cena nie jest na tyle wysoka, by w sposób radykalny podnosiła koszty pakietów ubezpieczeniowych. Ja w każdym razie uważam, że każdy klient powinien mieć możliwość zakontraktowania sobie auta zastępczego bez limitu liczby dni. Choć pewnie zaraz usłyszę, że i tak mało która naprawa trwa dłużej, niż te 7 dni roboczych, do których auto zastępcze bywa przypisane w niektórych pakietach assistance. I trochę racji rzeczywiście w tym jest.

Zresztą auta zastępcze są też w zwykłych pakietach AC plus assistance, dostępnych w PZU. Podstawowy wariant komfort daje auto zastępcze na trzy dni, ale tylko wtedy, kiedy przyczyną korzystania z assistance jest wypadek albo awaria. Jednak tu jest kruczek: awaria musi nastąpić w odległości ponad 50 km od miejsca zamieszkania właściciela samochodu. Kolejnym udogodnieniem do wariantu podstawowego assistance jest rozszerzenie korzystania z auta zastępczego przez 7 dni i zmniejszenie minimalnej odległości od domu do 20 km (w przypadku awarii). Za tę opcję trzeba już dopłacić 59 zł do pakietu AC.

A najbardziej wypasiona wersja AC zawiera assistance z autem zastępczym na 7 dni zarówno przy wypadku, jak i awarii samochodu, bez żadnego limitu odległości auta od miejsca zamieszkania właściciela. Ta opcja kosztuje już dodatkowo 120 zł. Opcja „Door to  door” jest nakładką właśnie na ten ostatni wariant assistance. W sumie więc, kupując w PZU pakiet OC plus AC, można osiągnąć pełnię szczęścia - czyli pokrycie kosztów transportu auta do warsztatu, jego naprawy i auto zastępcze bez żadnych limitów jeśli nasz samochód ucierpi w wypadku lub np. wpadnie w dziurę na drodze i urwie kolo - dopłacając 169 zł. Dużo? Niedużo? Jak sądzicie? No i ja w PZU jest z likwidacją szkód? Bo przyznam, że mam rozeznanie jeśli chodzi o inne firmy, ale z usług PZU jeszcze nie korzystałem.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 16 marca 2011 14:51

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • krasusek napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/16 15:32:53:

    Lat kilka temu likwidowałem w PZU szkodę - pełna profeska. Od tamtej chwili nie ubezpieczam się w innych firmach. Wolę zapłacić kilkaset PLNów więcej, a mieć spokój niż oszczędzić 3 stówki, ale mieć potem urwanie głowy z odzyskaniem należnej mi kasy.

  • sy1wester napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/16 15:50:08:

    Nie będę pisał o PZU (doświadczenia z nimi mam raczej dobre) ale skupię się na tej reklamie (a nadaje się ona jak mało która do cyklu prześwietlamy reklamy :D).

    Jakiś czas temu znalazłem się w podobnej sytuacji: bagaże zapakowane, rowery na dachu i ..... d... :D A że też jestem zwolennikiem opcji full wypas....
    Przyjechała laweta, w serwisie juz czekał pan z wypożyczalni z samochodem zastępczym, przepakowałem się, poprosiłem wszystkich o trzymanie kciuków za dużo słońca na wakacjach (na reklamie widzimy de facto to samo i szczęśliwą rodzinkę, która kontynuuje wyjazd) i ...... nagle ZONK!!!!
    Był piątek, a panowie z serwisu stwierdzili, że samochód będzie gotowy na wtorek w związku z czym pan z wypożyczalni oświadczył, że na wakacje mogę sobie jechać, za pogodę kciuki będzie trzymał, ale od środy płacę po 200PLN za dobę za samochód zastępczy.
    W tej reklamie też padają słowa "na czas naprawy", ale obraz (wart, jak wiadomo, tysiąc słów) sugeruje zupełnie cos innego, a jak ktoś się przyczepi to zawsze można oświadczyć, że rodzinka na filmie robi sobie weekendowy wypad (z pełnym bagażnikiem i "trumną" na dachu bo chce być przygotowana na wszystkie okazje :D).

    Jak widzę tę reklamę to otwiera mi się nóż w kieszeni bo zawsze przypominają mi sie tamte ZMARNOWANE wakacje :(

  • magdalaena1977 napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/16 18:12:56:

    Od lat ubezpieczam się w PZU, bo opcja full wypas (OC + AC + NW + szyby + pomoc + brak udziału własnego) wypada najtaniej na rynku.

  • rokko napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/16 19:03:52:

    No cóż, może coś się zmieniło, ale ja po swoich doświadczeniach z likwidatorem szkód z PZU, sprzed paru lat, do dzisiaj dostaję gęsiej skórki na samą myśl o korzystaniu z ich usług...

  • narsut napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/17 04:14:58:

    A ja pamiętam doskonale, gdy jechałem autem z człowiekiem posiadającym rzekomo "najszerszy" assistance w PZU. Brakło mu benzyny i za dowiezienie paliwa musiał zapłacić 80zł. + cena paliwa. Ja zaś od dawien dawna korzystam z ubezpieczenia SKIP VIP i już wielokrotnie miałem okazję wzywać ekipę do najbanalniejszych usterek. Nie było problemu!

    Absolutnie nie rezygnowałbym z produktu, gdyby nie fakt, że lubię eksperymentować. Zdecydowałem się w tym roku na starter24, który deklaruje podobną ochronę ubezpieczeniową, ale nieco taniej. Na szczęście/niestety jeszcze nie miałem okazji go wypróbować.

    PS. Mam na myśli samochód ponaddziesięcioletni, który często ciężko jest optymalnie ubezpieczyć pod kątem assistance.

  • postnihilism napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/17 08:58:54:

    2 tysiące rocznie za możliwość otrzymania auta zastępczego na 7 dni? To jest 290zł za jeden dzień, za tą cenę można mieć z wypożyczalni luksusowe auto (Jeep Grand Cherokee, BMW 328), za nieco uboższy model (Honda Civic, Skoda Octavia, Ford Focus, Toyota Corolla) zapłacimy ok. 100-150zł na dobę. A przy wynajmie na 7 dni te ceny mogą być niższe o 10-15%.
    Pomijając, że 290zł to całkiem spory budżet na taksówki jeśli ktoś musi codziennie po mieście się przemieścić.
    A na wyjazd wakacyjny, taki typowy 2 tygodniowy, oferta jest mało atrakcyjna o czym wspomniał sy1wester. Dodałbym tylko, że nie jest powiedziane, że dostaniemytakie samo auto, jak bohaterowie reklamy, więc może być problem z zabraniem całego bagażu, a może i całej rodziny. No i podejrzewam, że wyjazd zagraniczny autem zastępczym odpada.

  • avarila1 napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/21 12:38:45:

    Ale jakie 2 tysiące? Przecież pan Samcik wyraźnie napisał, że firma życzy sobie "... całkiem niewiele, bo 49 zł na okrągły rok."
    Ja jak na razie chwalę sobie ubezpieczenie w PZU. Wcześniej miałam ubezpieczenie w Warcie i doprowadziła mnie do szału niemożność skontaktowania się z osobą prowadzącą moją sprawę w inny sposób niż mailowy. A pan moje maile, najnormalniej w świecie i w dodatku celowo, olewał. Likwidacja szkody (wypłata odszkodowania za skradziony samochód) trwała prawie 4 miesiące. Podejrzewam, że trwało to tak długo by jak najmniejszą część składki trzeba było zwrócić, bo kiedy wystąpiłam o to dostałam zwrotną informację, że zwrot składki należy się od momentu wyrejestrowania samochodu. Do tej czynności potrzebne są dokumenty samochodu, które były w ... Warcie. Na realizację mojej prośby o ich przesłanie czekałam kolejny miesiąc. A kwota do zwrotu zmniejszała się i zmniejszała...
    W przypadku PZU na szczęście centrum likwidacji szkód mam w swoim mieście i w każdej chwili mogę skontaktować się z pracownikami tego centrum. I to był argument za podpisaniem umowy z PZU.

  • etapia napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/20 10:22:40:

    Teraz jak grzyby po deszczu mnożą się wypożyczalnie samochodów specjalizujące się w bezgotówkowym wynajmie samochodów zastępczych. Nie trzeba mieć polisy oc aby z niego skorzystać. Wystarczy że sprawca kolizji ma ważne ubezpieczenie OC.

  • rtcars napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/11 18:22:23:

    TO dobre rozwiązanie. Nei trzeba płacić żadnych kaucji i mrozić swoich pieniędzy

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny