Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 15 marca 2011

Invigo schodzi na ziemię. A nie mówiłem?

Jakiś czas temu pisałem w blogu o firmie Invigo, pierwszym pośredniku w sprzedaży kredytów hipotecznych, który postanowił połączyć funkcję porównywarki i zdalnego sprzedawcy kredytów. Od pocżątku byłem krytyczny wobec tego modelu biznesowego. Uważałem - i nadal uważam - że kredyt hipoteczny jest zbyt skomplikowanym produktem finansowym, by klienci czuli się bezpiecznie, ograniczając rolę pośrednika tylko do telefonicznej lub internetowej konsultacji. Wychodziłem z założenia, że ci, którzy biorą kredyt samodzielnie (jest to chyba mniejszość klientów), ograniczą się do skorzystania z porównywarki i nie będą zainteresowani asystą telefoniczno-internetową. A ci, którzy potrzebują do wzięcia kredytu klasycznego pośrednika, raczej nie zadowolą się wirtualnym wsparciem, bo będzie to dla nich zbyt ograniczona pomoc.

Invigo walczyło długo i to nawet z nie najgorszymi pomysłami marketingowymi w odwodach. To właśnie ten pośrednik, jako pierwszy w Polsce, zaoferował klientom, korzystającym z jego usług, zwrot części prowizji za udzielenie kredytu. Tej, którą bank pobierze przy podpisanu umowy kredytowej, a której część i tak wędruje do pośrednika. Krótko pisząc - Invigo postanowiło dzielić się z klientami swoją prowizją. Pomysł zacny i pewnie gdyby zastosował go któryś z dużych pośredników, mógłby wywołać wojnę cenową. Ale Invigo nie było w stanie wykreować nowego standardu na rynku i jego propozycja pozostała egzotycznym pomysłem, za którym nie poszli więksi gracze.

Nie lubię jak się komuś nie udaje, ale kiedy w piątek, na konferencji prasowej, Invigo ogłosiło, że zaczyna budowę placówek „naziemnych”, aż mam ochotę powiedzieć: a nie mówiłem? Co prawda w komunikacie prasowym stoi, że „Invigo, pierwszy w Polsce internetowy pośrednik hipoteczny, wprowadza kolejną innowację”, ale pod hasłem „innowacja” trzeba rozumieć przyznanie, że dotychczasowy model biznesowy okazał się nieporozumieniem. Ta „innowacja: to bowiem uruchomienie sieci Invigo Access Point. „Wprowadzając dodatkowy kanał sprzedaży, Invigo chce dać alternatywę klientom konwencjonalnych pośredników i przekonać Polaków do zupełnie nowego modelu wybierania oraz zakupu kredytów hipotecznych” - czytam w materiałach.

Podobno „naziemne” Invigo nadal ma być bardziej niezależną porównywarko-pośrednikiem, niż klasycznym brokerem-naganiaczem. „W Invigo Access Point obowiązuje dotychczasowa filozofia firmy. Klient ma dostęp do informacji o swojej zdolności kredytowej oraz dostępnych dla niego ofert banków, z którymi zapoznał się wcześniej w serwisie internetowym firmy - www.invigo.pl. Podczas spotkania w Invigo Access Point może uzyskać dodatkowe wsparcie w wyborze oferty i przygotowaniu do złożenia wniosku kredytowego. To podejście odróżnia Invigo od konwencjonalnych pośredników, którzy nie prezentują klientowi dostępnych ofert i ich szczegółów, a klient musi polegać na sugestii doradcy. Invigo wprowadza do tradycyjnych kanałów sprzedaży kredytów hipotecznych przejrzystość i obiektywizm wyboru ofert kredytowych, zarezerwowane dotąd dla Internetu”.

Pierwszy Invigo Access Point powstał w Warszawie, kolejne ruszą w ciągu najbliższych miesięcy w największych miastach, między innymi w Łodzi, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach i Krakowie. Brzmi ładnie, ale czy się uda? Szanse na pozyskanie klientów firma będzie miala większe, niż działając wyłącznie kanałami zdalnymi, ale też pakuje się w dużo wyższe koszty. Utryzmanie sieci oddziałów oznacza dużo wyższe koszty stałe, wyższy próg rentowności, a więc i konieczność osiągnięcia efektu skali, by zarobić pieniądze. Tymczasem plany Invigo nie prezentują się zbyt ambitnie. Firma, która w zeszłym roku pomogła klientom przy kredytach wartych 50 mln zł, w tym roku chce tę wartość podwoić.

Pozornie to sporo, ale jeśli przyjmiemy, że średni kredyt ma wartość 300.000 zł, okazuje się, że mówimy o „przerabianiu” zaledwie jednego kredytu dziennie. Jak na stacjonarnego pośrednika, mającego - oprócz konieczności utrzymywania seriwsu internetowego, porównywarki i call-center - także wysokie koszty działalności oddziałów, nie jest to liczba imponująca. Ale mimo wszystko będę kibicował Invigo,  bo świeże spojrzenie na rynku doradców finansowych z pewnością się przyda.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 15 marca 2011 18:52

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • invigo napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/15 21:06:37:

    Jeśli wolno, tutaj znajdziecie materiał źródłowy: www.invigo.pl/blog/wpisy/invigo-access-point-wprowadzamy-naziemne-punkty

  • sknerusinfo napisał(a) komentarz datowany na 2011/04/02 10:34:27:

    Nie myliłbym Porównywacza z Doradcą. Jeden jak sama nazwa wskazuje porównuje, drugi doradza. Pierwszy może ci porównać prowizje, raty, etc, drugi natomiast szuka czegoś co odpowiada twoim potrzebom.

    ps. wiem, że są doradcy i doradcy, ale chodzi mi o prawidłowy model biznesu,

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny