Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 22 marca 2011

Monety smoleńskie, medale z papieżem... Gratka dla kolekcjonerów, czy kant?

Beatyfikacja Jana Pawła II oraz rocznica katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem to dwie okazje, które spowodują zapewne kolejną odsłonę boomu na złote i srebrne monety i medale, które są z tych okazji bite i sprzedawane. Albo przez same mennice, albo przez firmy, które z tymi mennicami współpracują. Polacy będą je kupowali z najróżniejszych pobudek. Sentymentalnych, związanych z uzupełnianiem kolekcji, a także z chęci zarobku na tym, że takie monety lub pamiątkowe medale powinny z czasem zyskiwać na wartości. Czy rzeczywiście są na to szanse? Otóż nie zawsze. Ale o tym za chwilę. Najpierw naszkicuję pole walki.

Ostatnio Narodowy Bank Polski poinformował, że wprowadzi do obrotu monety okolicznościowe z serii „Pamięci ofiar katastrofy pod Smoleńskiem”. Na początku kwietnia NBP wyemituje cztery monety: złotą stuzłotówkę poświęconą prezydenckiej parze Lechowi i Marii Kaczyńskim – w nakładzie 5.000 sztuk; srebrne 20 zł dedykowane ofiarom katastrofy – w nakładzie 50.000 sztuk; monetę 10-złotową ze srebra poświęconą tragicznie zmarłemu prezesowi NBP Sławomirowi Skrzypkowi – w nakładzie 30 tysięcy sztuk; 2 zł ze stopu Nordic Gold upamiętniającą ofiary katastrofy – w nakładzie 800.000 sztuk.

Monety okolicznościowe NBP z L. Kaczyńskim

Na topie są też medale pamiątkowe, wybijane z okazji beatyfikacji Jana Pawła II. Reklamująca się w telewizji Skarbnica Narodowa sprzedaje na tę okoliczność srebrny medal pamiątkowy „Santo Subito”. Wybity w czystym srebrze, ważący 15 gramów i mający średnicę 34 milimetry, kosztuje 59 zł plus 9,95 zł kosztów wysyłki. Skarbnica chce go sprzedać w 50.000 egzemplarzy. Nieco sztucznie pompowana jest ekskluzywność sprzedawanej monety, bo według regulaminu jedna rodzina może nabyć tylko jeden medal.

Numizmat beatyfikacyjny SMPZ kolei konkurencyjny Skarbiec Mennicy Polskiej stawia na klientów z wyższej półki i z okazji beatyfikacji polskiego papieża oferuje pamiątkowy numizmat z czystego złota. Medal waży 8 gramów (czyli z grubsza jedną trzecią uncji), ma średnicę 21 milimetrów. Tego medalu na rynku będzie mniej, bo tylko 3000 sztuk. No i cena jest znacznie bardziej zaporowa, niż w przypadku srebrnego medalu Skarbnicy Narodowej.  Skarbiec Mennicy życzy sobie bowiem za tę 8-gramową monetę 1900 zł. I jest to podobno cena promocyjna. Tere fere.

Już kilka razy pisałem w blogu o gorączce złota i o naciągactwie, jakie uprawiają z tej okazji firmy zajmujące się sprzedawaniem monet i medali. Czy przy okazji beatyfikacji Jana Pawła II mamy kolejny tego przykład? I tak i nie. Spotykałem się ostatnio z szefem Skarbnicy Narodowej i gruntownie przepytałem go zarówno na okoliczność wciskania klientom kitu, jak i na okoliczność hipotezy, iż sprzedawane przez niego świecidełka są realnie bez wartości. Wziąłem nawet ze sobą jakiś medal Skarbnicy, który przypadkiem wpadł w moje rączki. Wcześniej byłem z tym medalem u jubilera, który powiedział, że da mi za niego góra 20-30 zł. A człowiek, który mi go przyniósł, podobno zapłacił w Skarbnicy 60 zł. I też był rozżalony, że wciśnięto mu kit.

Szef Skarbnicy Adam Zieliński w rozmowie ze mną bez ogródek wyznał, że... medale sprzedawane przez jego firmę wcale nie mają być nośnikiem zysków! A w każdym razie nie jest to ich podstawowym atutem. Medal pamiątkowy ma stać na półce i być piękny. Owszem, takie medale mają jakąś wartość, wytyczoną po części wartością kruszcu, który w nich jest zawarty. Ale czy ktoś będzie chciał na rynku wtórnym odkupić je za godziwą cenę, bez żadnego dyskonta? Nie wiadomo. To trochę tak, jak z samochodem - wyjeżdża z salonu i od razu jest wart o te 10% mniej.

Czy taki medal jest towarem ekskluzywnym? Jeśli w sprzedaży jest 50.000 sztuk, to chyba raczej nie. Nawet 3.000 złotych medali Skarbca Mennicy to dość duża oferta. I trudno uwierzyć, że taki medal będzie kiedyś gratką dla jakiegoś kolekcjonera, który wyda nań fortunę. Bo przecież podobne medale można wybić w każdej chwili i znów wpuścić na rynek. Trudno mówić więc, że jest to dobro rzadkie. Poza tym w cenę medali i monet kolekcjonerskich jest wbudowany koszt ich wybicia, który jest wyższy, niż w przypadku „zwykłych” monet. Takie numizmaty są zwykle bite tzw. stemplem lustrzanym. Dzięki temu lepiej wyglądają, ale to technologia droższa i mniej wydajna.

Medal Santo Subito

Skarbnica Narodowa sprzedaje swoje medale z Janem Pawłem II za 59 zł. W jednym takim medalu  jest zawarte 15 gramów srebra. To mniej, niż pół uncji (jedna przekłada się na 31,1 grama). Cena uncji srebra na światowych giełdach to ok. 101 zł. W sumie więc można powiedzieć, że kupując medal Skarbnicy otrzymujemy za niecałe 70 zł (razem z wysyłką) kruszec o wartości niecałe 50 zł. Z kolei numizmat Skarbca Mennicy kosztuje 1900 zł i jest w nim 8 gr. złota. Cena uncji na giełdach to 4073 zł. A więc za połowę ceny uncji dostajemy mniej, niż połowę jej zawartości w medalu.

Medale i numizmaty kolekcjonerskie mają stać na naszych półkach i cieszyć oko. Ale czy mają wartość kolekcjonerską i mogą zyskiwać z czasem na wartości - to wątpliwe (acz niewykluczone). Choć przecież ani Skarbnica Narodowa, ani Skarbiec Mennicy nie twierdzą, że jest inaczej. Szef Skarbnicy Adam Zieliński zapewnił mnie, że nie ma też mowy o misselingu (czyli, mówiąc po ludzku, robieniu ludzi w bambuko) - klient za każdym razem może się wycofać z zakupu i - jeśli rzecz dotyczy serii monet, a nie pojedynczego egzemplarza -  przerwać zbieranie w dowolnym momencie. Nie pozostaje mi nic innego, jak przyjąć to zapewnienie za dobrą - nomen omen - monetę.

Ci, którzy nastawiają się na budowanie kolekcji, mającej zyskiwać z czasem na wartości i ci, którzy chcieliby mieć w swoim posiadaniu niezwykle cenne numizmatyczne „białe kruki” powinni raczej skupić się na zakupie monet będących w oficjalnym obiegu, czyli tych NBP-owskich. O nie tradycyjnie już kolekcjonerzy stoczą pewnie zażarte boje. Aukcje monet „smoleńskich” - złotej i obu srebrnych - rozpoczęły się w poniedziałek 21 marca. Ich zakończenie 25 marca. Ceny wywoławcze to: za srebrną dziesięciozłotówkę – 85 zł; srebrną dwudziestozłotówkę – 148 zł; złotą stuzłotówkę – 1126 zł. A więc: do boju!

SPRAWDŹ CO UDAŁO NAM SIĘ WSPÓLNIE ZAŁATWIĆ! Dzięki pomocy blogu „Subiektywnie o finansach” udało się rozwiązać wiele problemów czytelników. Zobacz listę najważniejszych sukcesów. A jeśli macie problemy z bankami, firmami ubezpieczeniowymi albo innymi instytucjami finansowymi? Zgłaszajcie je w Facebooku, wysyłając do mnie wiadomość na stronie „Subiektywnie o finansach”.

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Zapraszam!

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 22 marca 2011 00:31

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • zo_h napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/22 09:17:52:

    No cóż te wszystkie okolicznościowe medale i inne błyskotki imitujące monety NBP to nic innego jak "złoto głupców". Chyba zdecydowanie największa przebitkę, z perspektywy czasu dają okolicznościowe monety o nominale 2zł ... obecnie niektóre z nich osiągają wartość kilkudziesięciu złotych.

  • ford.ka napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/22 10:37:25:

    Niby z sensem ale jednak od czapy. To jest analiza z gatunku "Ferrari nie ma żadnego sensu, pali jak smok, jest zbyt długi, by nim wygodnie parkować w mieście, w środku nie ma miejsca na dzieci ani możliwości zainstalowania fotelika, bagażnik tak naprawdę nie istnieje, a spójrzmy prawdzie w oczy z tego samego materiału dałoby się zrobić jakże praktyczną Dacię Logan, która nie traci tak na wartości i za kilka lat da się z niej sporo odzyskać". Jeśli ktoś czegoś nie zbiera, nie rozumie, co to jest kolekcjonerstwo i tyle. Oglądanie czyichś pasji przez pryzmat wartości surowca jest kompletnie niepoważne, podobnie jak wiara w to, że wszyscy zaangażowani w stworzenie najbardziej nawet bezsensownego numizmatu robią to za darmo - a może bliżej, jest to tak samo pogłębiona analiza jak "Jak to możliwe, mleko w skupie kosztuje poniżej złotówki za litr, a żółty ser w sklepie 40 złotych? Kto okrada rolnika?"

  • sokomaniak napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/22 11:20:57:

    "srebrny medal pamiątkowy Santo Subito. Wybity w czystym srebrze , ważący 15 gramów i mający średnicę 34 milimetry,"

    Może to i czyste srebro ale próba jest 500/1000. Czyli jeśli moneta ma 15g to srebra jest tam 7.5g czyli 0.24 uncji co w chwili obecnej daje wartość kruszcu 24,67 zł.

    Mój tato właśnie się nabrał na tą ich wyjątkową kolekcję. Mam nadzieję, że uda mu się wycofać i nie będą go straszyć windykatorem

  • robertza napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/22 14:51:52:

    Monety z NBP maja jakas wartosc i mozna na nich zarobic ta zlota o nakladzie 5 tys z Kaczynskimi gwarantuje wam ze za 10 lat bedzie warta o wiele wiecej niz obecnie !!!!!!!!! Co do innych monet idzie na niektorych sporo zarobic sam zbieram od ok 5 lat i na niektorych mam juz duze przebicie. Ogolnie w modzie!!! sa monety z tzn. Korony Brytyjskiej Kanada, Australia itp jak trafisz w dobra serie o niskim nakladzie to sporo zarobisz . A te blaszki ze Skarbnicy dajcie sobie spokoj z tym to zwykly zlom jest nic nie warty o gigantycznych nakladasz. Probuja grac na uczuciach Polakow i na sentymentalizmie wiadomo kim dla rodakow jest papiez

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/22 16:22:46:

    Przecież to zwykłe naciąganie frajerów - o ile się im wciska to jako "monety" a nie wyroby jubilerskie. Już same "górnolotnie nobliwe" nazwy tych firm porażają.

    A co do tych medalionów to na pewno są warte tyle ile złoty "złom" w skupie u lichwiarzy... opss... lombardach. A żeby dostać więcej to albo trzeba trafić
    na pasjonata sztuki menniczej albo oszukać ludzi ile to na tym zarobią.

  • oldwin napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/30 23:04:30:

    i żeby było śmieszniej.. NBP z dochodu gdy sprzedaje zgodnie z prawem monetę na której jest nabite 100,- (czyli wartość w obiegu jak każdej innej monety bitej przez nich, a tu już ponad 1000,- za nie dają) powyżej tych 100,- nie płaci grosza podatku z tego 'zysku'.. jak u Orwella.. wszyscy są równi, ale niektórzy równiejsi :(

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line