Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 18 marca 2011

Pracownik banku złożył wniosek kredytowy za plecami klienta. Cena? 1000 zł

Dane osobowe mają swoją wartość rynkową. Nie bez kozery przeróżne sklepy wysyłkowe, sieci telekomunikacyjne, banki, firmy ubezpieczeniowe podkupują sobie bazy klientów, telefony i adresy. Nie bez kozery istnieje cała ustawa o ochronie danych osobowych (specyfikująca kiedy ktoś może przechowywać nasze dane i na jakich zasadach), a także GIODO - urząd, który ma pilnować jej przestrzegania. I nie bez kozery wreszcie szef GIODO otrzymał ostatnio nowe możliwości nakładania kar na tych, którzy nasze dane osobowe przechowują nieprawidłowo bądź udostępniają niezgodnie z prawem.

Kto jak kto, ale bankowcy ciężar danych osobowych znają. Wszak zdobycia każdego nowego klienta kosztuje ich - według szacunków firm konsultingowych - nawet 200-300 euro. A co się stanie, gdy klient udowodni bankowi nieprawidłowe postępowanie z jego danymi osobowymi? Otrzymałem od pana Tomasza, czytelnika blogu, list, z którego wynika, że za złamanie prawa o ochronie danych osobowych bank nie tylko go przeprosił, ale i zaproponował 1000-złotowe odszkodowanie. Sprawa jednak na tym się nie skończyło, a nawet wręcz przeciwnie. Ale po kolei.

Pan Tomek pisze tak: „Ponad rok temu, w styczniu 2010 r., zainteresowany ofertą kredytową, udałem się do jednej z placówek Eurobanku, a następnie oddałem w szpony pracownicy mój dowód osobisty”. Oj tam, oj tam, od razu w szpony. Może to były niewinne rączki? „Po wysłuchaniu oferty zniechęcony papierologią podziękowałem. Po ok. pół roku odbieram telefon z Eurobanku z propozycją kredytu. Podziękowałem i odłożyłem słuchawkę” - opowiada pan Tomek. Uważam, że pan Tomek się pospieszył z tym odkładaniem słuchawki, bo przecież po drugiej stronie mogły być... dwie promocje naraz :-)

Tak się składa, że miesiąc później mój czytelnik odebrał swój raport z Biura Informacji Kredytowej (czyli słynnego BIK-u). Jak wiadomo z takiego raportu nie tylko wiadomo jakie kredyty spłacaliśmy lub spłacamy, ale też jest wyszczególniona lista banków, które o nas pytały. W raporcie BIK dotyczącym pana Tomka widniało nie tylko zapytanie kredytowe ze stycznia 2010 r., ale i... wniosek kredytowy, wysłany podobno przez pracowników Eurobanku.

Co ciekawe takiego wniosku nie składałem, ani osobiście ani telefonicznie. Napisałem reklamację i zażądałem odszkodowania, Wnioskowałem o 5000 zł, dali tysiąc. Nie dyskutowałem, wziąłem. W zeszłym tygodniu znów odebrałem raport z BIK na mój temat, a tam... zapytanie-wniosek kredytowy z Eurobanku, wysłany 3 stycznia.2011 r. No to już przegięcie - takowego wniosku nie składałem. Wkurzyłem się i napisałem do banku pisemko, że naruszyli moją wiarygodność jako kredytobiorcę. Zażądałem odszkodowania teraz z grubej rury - 40.000 zł. Napisałem, że to kwota ostateczna i postraszyłem sądem” - pisze pan Tomek.

Nie wiem czy podoba mi się aż tak radykalne stawianie sprawy. Opisywałem już - ale przecież też bez entuzjazmu - roszczenia pewnego klienta mBanku, który - po tym jak w wyniku awarii bank wysłał jego dane innemu klientowi - zażądał 5000 zł odszkodowania. Ale może to jst jedyny sposób, by bankowcy traktowali swoich klientów z pełną powagą? Pan Tomek przekonuje, że nie jest pieniaczem, a wysokość żądanego odszkodowania wiąże się m.in. z tym, że w wysyłaniu do centrali lewych wniosków kredytowych pracownicy Eurobanku celują już nie od dziś.

Według mojego osobistego śledztwa pracownicy Eurobanku kolekcjonują dane klientów. Moi znajomi kiedyś mieli konto oszczędnościowe. Zamknęli je, a również w ich przypadku były wysyłane do centrali wnioski kredytowe z ich nazwiskami, o czym są adnotacje w BIK. Widziałem też podobne żale internatów na działanie Eurobanku na forach internetowych. Również w tamtych przypadkach bank wysyłał wnioski kredytowe. Mam wrażanie, że to celowe działanie pracowników i w jakimś stopniu polityka tego banku” - pisze czytelnik.

I na koniec dodaje, że takie zachowanie może zaszkodzić Bogu ducha winnym klientom banków w uzyskaniu kredytów gdzie indziej. „Jakim prawem oni mogą wysyłać do BIK-u wnioski zawierające dane zupełnie nieświadomych osób. A niech by ktoś się w tym czasie starał o kredyt w innym banku, to będzie miał problem. Wydaje mi się, że to ich działanie nosi znamiona przestępstwa, bo skąd mam pewność, że pracownik nie chce wyłudzić kredytu, posługując się moimi danymi?”.

Czytelnik ma rację. Fakt, że bank za pierwszym razem przyznał się do winy i nawet przyznał klientowi zadośćuczynienie finansowe, to oczywiście cenny gest. Szkoda, że później nastąpiła powtórka z rozrywki. Dobrze byłoby, gdyby bank uczył się na błędach, bo jeśli wszyscy klienci będą - jak pan Tomasz - żądać odszkodowań za błędy w polityce dotyczącej przechowywania i przetwarzania danych osobowych, to wydatki instytucji finansowych na odszkodowania pójdą w miliony złotych. A na dowód tego, że Eurobank zachował się bardzo ugodowo, przyznając się do winy, zamieszczam screenshot dokumentu z przeprosinami, który otrzymał klient.

Eurobank - pismo w sprawie ochrony danych

SPRAWDŹ CO UDAŁO NAM SIĘ WSPÓLNIE ZAŁATWIĆ! Dzięki pomocy blogu „Subiektywnie o finansach” w zeszłym roku udało się rozwiązać wiele problemów czytelników. Zobacz listę najważniejszych sukcesów: jeden bank poprawił reklamy, drugi wycofał się z pobierania nielegalnej prowizji, jeszcze inny przestał wciskać klientom drogie karty, zaś w jeszcze innym pewien tajemniczy komponent stał się wreszcie... kompatybilny. Macie problemy z bankami, firmami ubezpieczeniowymi albo innymi instytucjami finansowymi? Zgłaszajcie je w Facebooku, wysyłając do mnie wiadomość na stronie „Subiektywnie o finansach”!

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Zapraszam!

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 18 marca 2011 06:17

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • infobroker24 napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 09:05:09:

    Jestem za tym, aby banki ponosiły solidne konsekwencje finansowe swoich błędów, zwłaszcza w takich przypadkach jak ten opisany w poście. Możliwość domagania się zadośćuczynienia w poważnej kwocie to de facto najpoważniejsza broń nieuczciwie potraktowanych klientów. Banki przy dochodzeniu swoich roszczeń mają prawo do BTE, wpisywania do BIG i BIK, korzystania z pomocy kosztownych kancelarii prawnych etc.
    Z kolei w przypadku drobniejszych błędów należy pofolgować z roszczeniami, błędy mogą przytrafić się każdemu, a wszystko działa w obie strony. Czy gdyby sprzedawca w sklepie pomylił się i dał klientowi radamera zamiast goudy, to chciałby za tę pomyłkę płacić 200 PLN kary? Chyba nie.

  • zapach_darkroomu napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 09:28:26:

    W getinie to standard. Jak ktoś da swoje dane, to regularnie wysyłają zapytania do BIKu. Kiedyś brałem u nich kredyt. Jak po kilku latach poszedłem do BIKu po raport, to zobaczyłem, że średnio raz w miesiącu bez mojej zgody wysyłali tam zapytanie. Jak poszedłem do mojego doradcy, to powiedział, że manager im kazał tak robić. Na szczęście jako zadośćuczynienie założyli mi pareto, chociaż już skończyła się subskrypcja

  • wojtano napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 09:48:04:

    PARETO jako zadośćuczynienie? Chyba żartujesz, doradca przyzwoicie zarobił, a Ty nie odzyskasz nawet tego, co wpłaciłeś, bo kapitał, zeżre opłata :-)

  • ryszard_mis_ochodzki napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 09:49:17:

    Nie wiem czy podoba mi się aż tak radykalne stawianie sprawy.

    nie wiem czy czytelnikom tego blogu podoba sie taka forma obrony krwiopijców i złodzieji bankowych

  • biedron78 napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 10:06:39:

    nie jestem prawnikiem, ale sprawy opisywane na tym blogu, często kwalifikują się moim zdaniem do ścigania przez prokuraturę z paragrafów dot. oszustw. czy się mylę?
    i nie mówię o wymianie pism między departamentem prawnym banku a prokuraturą. ścigani powinni być konkretni pracownicy. a jeśli będą się tłumaczyć, że "menedżerowie tak im kazali", to wtedy wchodzą paragrafy o zorganizowaną grupę przestępczą.

  • nkab napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 11:12:09:

    Wystarczy odpowiedni zapis w Kodeksie Cywilnym umożliwiającym
    wysokie (czyli z sufitu) pieniężne kary dla poszkodowanego
    i/lub państwa a żadne tam GIODO nam już niepotrzebne.
    Karę ma płacić instytucja, zwłaszcza wówczas kiedy jest nią bank.
    Tam już dojdą który to.

    Andrzej.

  • bankowiecka napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 18:24:17:

    może 'zapach_darkroomu' jest pracownikiem getinu? :) poza tym, żadny pracownik banku nie powie, że mu przełożony kazał bo by już był zwolniony. Poza tym każde kliknięcie w klawiaturę przez pracownika banku jest monitorowane WSZYSTKO MOŻNA SPRAWDZIĆ!

  • paragraf.ltd napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/18 23:43:26:

    Jak Pan chcesz trochę szczerzej o bankowości, to zapraszam, ale zapewniam, będzie Pan przerażony bezkarnymi przekrętami, które są potwierdzeniem zorganizowanego oszustwa bankowości i organów ścigania, a w efekcie także i tego umoczonego sądownictwa w RP. Skoro tak odważnie Pan wskazuje na "nieprawidłowości", to ja zasugeruję przyjrzenie się działalności Banku BPH-SA, Banku PKO-SA i Getin Banku SA, - zapewne po uzyskaniu tej wiedzy, którą ja posiadłem, nie będzie Pan tak optymistycznie zachwalał do skorzystania z usług tych banków, bo chociaż oficjalnie to są banki, to niestety tylko ich z "szyldu". Aby Pana nie nudzić już tą moją retoryką, to nadmienię, że głównym tematem rozmowy będzie to zachowanie typizowane par. 1 art. 286 kk, realizowane przez te w/w instytucje w sposób typizowany par. 5 - par. 1 art. 299 kk, oczywiście wraz z całym repertuarem w postaci zachowania typizowanego par. 1 art. 271 kk i art. 273 kk, tj. przez równoczesne wspomaganie zachowaniem typizowanym par. 1 art. 268 kk i par. 1 art. 268-a kk - więc ciekawe dla dziennikarza, ale większość ich dotychczas "wymięka" wobec tych instytucji. Ludzie podnoszą larum, gdy znikną im setki lub tysiące złotych, ja dopiero gdy znikną mi dziesiątki lub setki tysięcy złotych, mógłbym zabić za to, lecz moja wiedza zmusza mnie do "wykańczania" takich banków, bo Polska prokuratura nie potrafi, bo też "umoczona".

  • victoria_da_rade napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/21 14:00:29:

    Szanowny Panie redaktorze, jak się z Panem można skontaktować?
    Szukam do Pan a-maila, niestety bezowocnie. Mam poważny problem z Bankiem, a po przeczytaniu Pańskich artykułów myślę, że mogłabym od Pana usłyszeć sporo dobrych rad. Jeśli byłby Pan redaktor, tak uprzejmy, to serdecznie proszę o kontakt.

    Serdecznie pozdrawiam
    Bez pomocy Pana redaktora chyba nie dam rady:)

  • oldwin napisał(a) komentarz datowany na 2011/03/30 03:48:49:

    Pan Redaktor znając życie ma zaciągnięty 'hamulec ręczny" z góry..

    sprawy ciężkiego kalibru z tego ci widać nie są w jego zakresie :(

  • villemo1974666 napisał(a) komentarz datowany na 2011/07/26 21:13:33:

    Witam , jestem pracownikiem jednego z dwóch największych banków w Polsce. Gdybyście Państwo wiedzieli do jakich czynności zmuszani są pracownicy sprzedający pożyczki w bankach , do czego posuwa się kadra zarządzająca żeby realizować chore plany sprzedażowe ... włosy stanełyby Wam dęba. Popieram kierowanie takich spraw na drogę sądową. Może wtedy ocuci to banki w swoich comiesięcznych zapytaniach do BIK żeby zaraportować sprzedaż pożyczki a potem lewe zamykanie rachunków kredytowych z adnotacją, że klient zrezygnował z podpisania umowy. Chociaż znając życie, znów po dupie dostaliby pracownicy sieci wszak kadra zarządzająca zawsze zwali winę na innych. Grunt żeby zgarnąć roczny bonus za zrobienie noty.

  • pracowni napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/17 11:50:14:

    dobrze, że Pan wspomina o tym telefonie niby pracownika banku, bo przecież takich telefonów dostaje się teraz mnóstwo i trzeba naprawdę bardzo uważać, żeby nie powiedzieć obcej osobie za dużo. Sam ostatnio miałem podobną sytuację i po odłożeniu słuchawki przeraziłem się, że nie musiał być to pracownik danej firmy, ale obca "błyskotliwa" osoba :/

  • maksiu432 napisał(a) komentarz datowany na 2017/10/23 11:59:23:

    Ja ze swojej strony polecam www.biurofinansowekk.com. Od paru lat powierzam im swoje sprawy finansowe.

  • pamelarosaflores napisał(a) komentarz datowany na 2018/08/07 22:06:40:

    Cześć, jestem Pamela Rosa Flores, wiarygodna i wiarygodna pożyczkodawca. Udzielam pożyczki z jasnymi i łatwymi do zrozumienia warunkami z 2% odsetkami. Zapewniam kredyty na działalność gospodarczą, pożyczki osobiste, kredyty studenckie, kredyty samochodowe i pożyczki na spłatę rachunków. Jeśli potrzebujesz pożyczki, skontaktuj się ze mną bezpośrednio: pamelarosaflores11(A)gmail-com

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny