Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Kredyt ratalny w BPH: 7 stron umowy i 12 stron regulaminu drobnym maczkiem

Mam taki pomysł, żeby wprowadzić odgórne, administracyjne ograniczenie objętości umów bankowych. Gdyby nie mogły przekraczać pewnej, określonej liczby znaków, to może byłyby bardziej zrozumiałe i łatwiejsze do ogarnięcia przez klientów? Wpadłem na ten pomysł, gdy zgłosiła się do mnie jedna z klientek banku BPH, która wzięła w tym banku kredyt ratalny, okraszony kartą kredytową. Kredyt został spłacony w terminie, karta nie została użyta ani razu i spokojnie leżała sobie w portfelu. Właściwie była potrzebna tylko do tego, że to na jej rachunku został zapisany dług i na rachunek tejże karty wpływały raty zmniejszające zadłużenie.

Wszystko byłoby w najlepszym porządku - ba, ocierałoby się o perfekcję, bo klientka poszła do sklepu po kolejne raty - gdyby nie zagadkowa prowizja, która w pewnym momencie została pobrana z rachunku karty. Opłata miała tytuł: „Roczna opłata za udostępnianie i obsługę karty kredytowej”, zaś jej wartość wyniosła 45 zł. W sumie nie ma co się dziwić, prawie każdy bank obciąża klienta opłatą za kartę jeśli jest ona nieuzywana. Co prawda ten przypadek jest o tyle inny, że karta BPH (bodaj Visa Saturn) była „używana” jako wehikuł, za pomocą którego klientka spłacała raty. Ale tak czy owak - należało się liczyć z tym, że jak bank wydaje kartę, a klient jej nie używa, to za dobrze się to nie skończy.

Klientka najwyraźniej tego nie wiedziała i postanowiła robić dym. Zadzwoniła do banku i powiedziała, że nikt jej nie informował o tym, iż karta jest płatna. A ponieważ pani w infolinii nie wykazała wystarczającej dozy empatii i nie powiedziała nic, co mogłoby zwiastować zwrócenie klientce prowizji, ta zgłosiła się do mnie. Jak wiadomo blog „Subiektywnie o finansach”, a w szczególności jego autor, jest często używany w charakterze czarnego luda, którym straszy się dzieci bankowców.

Skan umowy ratalnej BPHAle blog „Subiektywnie o finansach”, a w szczególności jego autor, nie zjada dzieci bankowców na śniadanie tak od razu, bez dania racji. Zwykle stara się najpierw ustalić, czy aby klient nie ma czegoś za uszami. Blog „Subiektywnie o finansach”, a w szczególnosci jego autor, wziął do rąk papiery związane z ratami i kartą kredytową i... rozbolała go głowa. Okazało się bowiem, że kwestię tego prostego kredytu ratalnego reguluje licząca siedem stron umowa, zapisana mniej więcej tak drobnym maczkiem, jaki widzicie obok. Przeczytałe,m ją od deski do deski, okrutnie cierpiąc i przeklinając „inwestowanie w relacje”, które przy okazji sporządzania tej umowy uskutecznił bank BPH. I... nic nie znalazłem. Żadnej podstawy do pobrania opłaty za kartę.

Ale nie ze mną te numery Brunner. skoro już wziąłem byka za rogi, to wytarmoszę go do końca. Nie ma nic w umowie, więc wziąłem do ręki regulamin wydawania i używania kart związanych ze sprzedażą ratalną. Bolało jeszcze bardziej, bo tu do przeczytania było kolejnych 12 stron formatu A4, zapisanych tak małą czcionką, że nawet w okularach męczyły mi się oczy. I znalazłem: jest opłata za udostępnienie i obsługę karty w wysokości 45 zł. W sumie więc powinienem grzecznie pocałować umowę w logo BPH i powiedzieć klientce, żeby na drugi raz nie zawracała mi głowy pierdołami, tylko czytała umowy.

Ale jakoś nie potrafiłem. Zacząłem zadawać sobie dwa pytania. Po pierwsze czy bank celowo tworzy dokumenty, których przeczytanie przekracza percepcję przeciętnego klienta? Jak można oczekiwać od klienta, że przeczyta i świadomie zaakceptuje umowę, która zajmuje siedem stron A4 zapisane drobnym maczkiem, że dodatkowo przeczyta i zaakceptuje kolejnych 12 stron A4 regulaminu? Jak można oczekiwać tego po kliencie, ktry jest w punkcie obsługi klienta w sklepie (bo tam zwykle zaciąga się kredyt ratalny)?

Zadałem sobie też drugie pytanie: na czym polega w tym przypadku „inwestowanie w relacje” z klientami, które ma wypisane na sztandarach bank BPH? Czy na tym, że sprzedawca wytłumaczy zapisy umowy (zapewne sam ich do końca nie rozumie, bo nie jest profesorem prawa)? A może na tym, że w każdej placówce jest lupa, którą bank odpłatnie wypożycza klientom jeśli koniecznie chcą zapoznać się z tym co podpisują? Kurczę, czy umowa ratalna nie może wyglądać prościej? Pewnie może, ale wtedy klienci mogliby - nie daj Boże - znaleźć te wszystkie prowizje pochowane w siódmej stronie regulaminu...

poniedziałek, 04 kwietnia 2011, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/04/04 10:51:32
Dodatkowo trzeba pamiętać, iż regulaminy są narzucone z góry i nie do zmiany, więc możliwości negocjacji nie ma - nawet jak wyczytamy coś co nam się nie spodoba. Możemy zaakceptować albo nie i tylko tyle niestety.
-
2011/04/04 11:10:18
Podobnie (wiem, to inna działka) jest z umowami "komórkowymi". Ostatnio podpisałem umowę z Play, i aktywacja za 1 zł zmieniła się w 48 zł. Na ósmej stronie regulaminu stoi, że muszę jednorazowo wykupić dodatkową usługę, której wcale nie potrzebuję. Po miesiącu ona wygasa, ale frycowe trzeba zapłacić.
Moja wina, bo nie przeczytałem regulaminu, ale też chyba Firma nie oczekuje, że zdobyła wiernego klienta... Nie wiem czy się opłaca naciągać kogoś na 50 zł, zamiast zachęcić go do korzystania z usług na dłużej...
-
2011/04/04 11:38:10
Można. Mówił o tym Philip Howard: www.ted.com/talks/lang/eng/philip_howard.html
-
2011/04/04 14:37:59
Konsument powinien otrzymać oświadczenie o odstąpieniu i rezygnacji z karty kredytowej a wtedy nie byłoby problemu . Troszkę niedopatrzenia ze strony klientki , ale zdarza się .
-
2011/04/04 19:35:26
Panie Redaktorze,

1. chodzi o umowę ratalną (proste zasady i brak konieczności długiej umowy) czy umowa o kartę (zasady ciągle zbyt skomplikowane dla części klientów i szereg funkcjonalności które wymuszają opis w papierach) - z tekstu wynika że to pierwsze, a ze skanu umowy, że jednak o drugie...
2. czy czasem ta opłata nie była wpisana w jakiejś tabeli opłat, która służy właśnie poinformowaniu o opłatach, zamiast wlepiać gały i zużywać okulary na długie czytanie?
3. czy to na pewno banki same z siebie komplikują życie sobie i klientom celowo wydłużając papiery - czy też może robią to za nie ustawodawcy i nadzorcy widząc w kolejnych stronach umów rozwiązanie na niską świadomość i brak wiedzy? Oczywiście można dawać ludziom i encyklopedię w 24 tomach, ale to jeszcze nie będzie oznaczało, że przeczytają choćby pierwszą stronę. Oczywista oczywistość ale nie dla wszystkich jak widać...
4. kogoś dziwi, że za kartę kredytową jest roczna (lub miesięczna) opłata? Cóż... Tym bardziej należy chyba czytać dokumenty... Choćby własnie zestawienie opłat. Można się wiele dowiedzieć...

pozdrawiam i życzę mniej 'wymyślanych' tematów. Choć kwestia przeregulowania i niedoregulowania tam gdzie by należało, to raczej temat na książkę (thriller:)))
-
2011/04/04 23:32:50
Pan Samcik dzielnie tropi podstępne działania banków i chwała mu za to.

Mnie intryguje np. to, że mimo zapowiedzi likwidacji dotychczasowej zasady zaokrąglania podatku od odsetek banki dalej ochoczo oferują lokaty z kapitalizacją dzienną, nawet na 24 miesiące. Najważniejsze, żeby złapać klienta w sieć, a że przyjdzie mu potem płacić codzienny haracz i ewidentnie tracić, to już nie problem banku.

Proponuję, żeby red. Samcik zagadnął szanowne banki, o wykładnię w tej kwestii. Ciekawe co powiedzą?
-
2011/04/05 10:16:24
jest na to sposób - przy zaciąganiu kredytów siedzieć i czytać przy okienku zajmie to pewnie dobrą godzinę - jakby każdy tak robił bank zmieniłby umowy by procedura za 1000zł nie trwała pół dnia
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users