|
Blog > Komentarze do wpisu
Nieszczęśliwy wypadek nie taki znowu nieszczęśliwy. Ubezpieczyciel się wykręcaNa stronach tego blogu pojawiały się już sceptyczne opinie dotyczące ubezpieczeń kredytów, które służą tylko po to, by klient zapłacił dodatkową prowizję, bo na jakiekolwiek odszkodowanie nie ma co liczyć. Pisałem też o standardowych polisach, które zawierały istotne wyłączenia lub też kontrowersyjne i nieprecyzyjne sformułowania, które ubezpieczyciel tłumaczył na własną korzyść. Tak było np. w przypadku polis PZU i słynnego „załamka Q”, który pozwalał coś, co było zawałem serca uznać za jedynie „niedyspozycję” pacjenta. Chociaż czasami ubezpieczenia się przydają :-)
Dziś kolejny przykład klienta, który ma kłopoty z wyegzekwowaniem od ubezpieczyciela świadczenia przyrzeczonego w polisie sprzedanej przez bank razem z kredytem. Pani Aleksandra i pan Marian zawarli w kwietniu 2004 r. z Raiffeisen Bankiem umowę pożyczki hipotecznej. Warunkiem uruchomienia pożyczki było podpisanie przez nich zgody na objęcie kredytu ochroną ubezpieczeniową w ramach polisy grupowej. Przez pół roku wszystko szło zgodnie z planem - kredytobiorcy spłacali raty, a ubezpieczyciel z bankiem do spółki liczyli zyski. Ale w listopadzie 2004 r. pan Marian doznał - jak czytam w dokumentacji medycznej - „zaawansowanego rozstroju funkcji organizmu związanego z uszkodzeniem OUN, wskutek niedotlenienia związanego z nagłym zatrzymaniem krążenia w mechanizmie migotania komór”. Pan Marian został uznany przez lekarzy orzeczników ZUS jako „trwale i całkowicie niezdolnego do pracy” oraz „trwale niezdolnego do samodzielnej egzystencji”. Sąd Okręgowy w Poznaniu orzekł natomiast o jego ubezwłasnowolnieniu. Na pierwszy rzut oka nikt nie powinien mieć wątpliwości - sprawa powinna się skończyć tym, że firma ubezpieczeniowa spłaca za klienta resztę kredytu. Ale... tak się nie skończyła. Choć polisa obejmowała konsekwencje zajścia nieszczęśliwego wypadku, firma ubezpieczeniowa Europa odmówiła wypłaty odszkodowania. Powołała się na następujący zapis: „Nieszczęśliwy wypadek to nagłe i niezależne od woli Ubezpieczonego zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, niezależną od jakiejkolwiek choroby, będące bezpośrednią i wyłączną przyczyną zajścia zdarzenia ubezpieczeniowego. Za nieszczęśliwy wypadek nie uważa się zdarzeń wywołanych procesem zachodzącym wewnątrz organizmu ludzkiego, w szczególności takich jak: zawal, krwotok, udar mózgu”. Towarzystwo odmowę wypłaty odszkodowana uzasadniło tym, że „zgromadzona dokumentacja medyczna jednoznacznie wskazuje, że przyczyną wydania orzeczeń o niezdolności do pracy i niezdolności do samodzielnej egzystencji Ubezpieczonego było nagłe zatrzymanie krążenia, a więc zdarzenie wywołane procesem zachodzącym wewnątrz organizmu”. Pani Aleksandra wynajęła prawnika, zgromadziła dokumentację medyczną i ruszyła na wojnę prawną z Powołała się m.in. na kartę informacyjną leczenia szpitalnego, gdzie stoi jak wół: „z uwagi na niejasną przyczynę zatrzymania czynności serca wykonano badanie NMR głowy w którym nie stwierdzono zmian patologicznych”. I dalej: „u Mariana Urbaniaka doszło do nagłego zatrzymania krążenia z nieznanych przyczyn” Do ubezpieczyciela te argumenty nie przemówiły. Doradca Medyczny TU Europa stwierdził, że „na podstawie przedstawionej dokumentacji, zdarzenie nagłego zatrzymania krążenia nie miało znamion wywołanych przyczyną zewnętrzną. Dokumentacja medyczna będąca w posiadaniu towarzystwa ubezpieczeń wskazuje jako przyczynę zatrzymania krążenia, proces zachodzący wewnątrz organizmu”. I nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne.
Czytaj też: Zmarł, ale odszkodowania nie będzie. Kardiomiopatia czy kant? Dziś sprawa jest już w sądzie. Chociaż „już” to chyba nie najlepsze słowo, bowiem - przypomnijmy - rzecz dotyczy wydarzenia sprzed siedmiu lat. Z tego, co napisał mi prawnik pani Aleksandry, pełnomocnik TU Europa nadal pozostaje nieugięty. „Nieznane przyczyny” zatrzymania pracy serca interpretuje jako „przyczyny na pewno nie zewnętrzne”. Jak sądzicie, da się obronić tę argumentację? Tak czy siak - zanim podpiszecie jakąkolwiek polisę, zerknijcie na definicję zdarzenia, które ma uprawniać do wypłaty odszkodowania. Komentarze czytelników z Facebooka: Regina Skibińska: Jeżeli ktoś ubezpieczył się od nieszczęśliwego wypadku, a nie cięzkiej choroby, to w takim przypadku nawet sąd mu nie pomoże. Nieszczęśliwy wypadek jest wtedy, gdy potrąci nas samochód czy poslizgiemy się i połamiemy nogi, a nie wtedy, gdy dostaniemy wylewu czy ustaną nam jakieś czynności. Smierć z przyczyn naturalnych też nie ejst nieszczęśliwym wypadkiem. Szymon Iwaszkiewicz: Pan Marian to kiedy miał nieszczęśliwy wypadek, od następstw których się ubezpieczył? Bo z wpisu wynika, że to ciężkie zachorowanie, od którego najwyraźniej nie był ubezpieczony. A mówił Cimoszewicz... piątek, 22 kwietnia 2011, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
pawel0010
2011/04/22 07:24:26
Będzie bardzo ciężko, gdyż to jest zwykłe NNW, pamiętajmy, że trzeba tak jak podkreślił autor czytać definicje z OWU przed przystąpieniem do ubezpieczenia - ponieważ to jest najważniejszy dokument i tego ubezpieczyciel będzie się trzymał, sąd tu dużo nie pomoże, a jeżeli ubezpieczyciel miałby jakiekolwiek wątpliwości co do wypłaty świadczenia, poszedł by na rękę klientowi dużo wcześniej.
2011/04/22 08:17:01
1.
@pawel0010 Czytać? Obowiązkowe, grupowe ubezpieczenie? Albo podpiszesz i masz kredyt, albo wynocha. Dobrze, że chyba coś drgnęło w tym względzie i ma sie tym zająć KNF i wszyscy święci (ostatnio pojawiły się publikacje na ten temat). 2. A co do meritum. Zatrzymanie akcji serca może nastąpić na skutek przyczyn zewnętrznych. Dlatego np. NIE WOLNO pokazywać masażu serca na zdrowych osobnikach. Jeśli jednak rodzina nie udowodni, że bezpośrednio PRZED pan np. nie spadł z drabiny, nie został czymś uderzony w klatkę itd. itd. (oczywiście po takim czasie autopsja i znalezienie śladów urazu sa już niemożliwe) to nie ma szans na wygraną w sądzie. 3. Smutne jest to, że po raz kolejny na tym blogu publikowany jest tekst, z którego wynika, że wciskane na siłę ubezpieczenia to dodatkowa okazja do zarobku, a nie realne zabezpieczenie rodziny i BANKU właśnie. 2011/04/22 10:26:13
Nie rozumiem zupełnie motywacji banków w takich przypadkach. Powinni być po stronie klientów bo w takim przypadku tylko w ten sposób są w stanie odzyskać pieniądze... Tymczasem to klient jest faktycznie tylko dojną krową i dla banku i dla firmy ubezpieczeniowej. W przypadku tak starych spraw bank oczywiście umyje rączki - bo zabezpieczeniem jest nieruchomość która przez te 7 lat poszła w górę o 400% i bez problemu będzie można ją sprzedać by spłacić zobowiązanie.
Niemniej OWU które wyłącza przyczyny "wewnętrzne" jest do dupy. Ani bank ani kredytobiorca nie powinni się na nie zgodzić. Nie opłaca się również wystąpić o bankructwo konsumenckie. A sprawa w sądzie jest płynna i mocno niepewna. Skupił bym się na tym by to ubezpieczyciel musiał udowodnić, że przyczyna jest wewnętrzna... - w końcu każdy wypadek wywołuje skutek wewnątrz organizmu, w tym przypadku skutkiem był zawał a pierwotna przyczyna jest trudna do ustalenia - a najlepiej by podać możliwe przyczyny zewnętrzne które wywołają taki skutek i których ten człowiek mógł ulec. Niemniej sąd może takiego rozumowania nie uznać za wystarczająco prawdopodobne. 2011/04/22 10:38:23
Jak znam życie to ten zapis pozwala udowodnić, że na przykład uderzony przez samochód pacjent umierając w szpitalu nie umarł z powodu wypadku tylko z powodu zatrzymania serca, i oczywiście to nie miało związku z wypadkiem. I roszczenie o odszkodowanie odrzucamy szcześliwi, że kolejnego frajera ograbiliśmy z kasy. Kiedy to się skończy? Kiedy ubezpieczyciele zrozumieją że to nie jest czysty zysk, że czasem jest i ryzyko i trzeba coś wypłacić?
2011/04/22 11:52:40
A wierciliście kiedyś prawnikowi dziurę wiertarką w kolanie? Samcik - towarzyszu?
2011/04/22 13:40:44
Tak na oko, to raczej ubezpieczyciel ma rację, bo na początek trzeba by wykluczyć możliwość zastosowania zdania drugiego klauzuli wyłączającej odpowiedzialność, czyli wykluczyć, że do zdarzenia doszło na skutek procesu zachodzącego wewnątrz organizmu.
Jeśli się tego nie da udowodnić, a ciężar dowodu spoczywa na powodzie, to klops. Innymi słowy, jeśli to, co się stało, stało się z niewiadomych przyczyn, a nie z powodu działania czynników zewnętrznych, to nie zostanie udowodnione, że przyczyna była zewnętrzna A trzeba jeszcze pamiętać, że ma ona być wyłączna, bezpośrednia i niezależna od choroby. Jak dla mnie, to procesujący się pozostaną rozczarowani, chyba że sąd uzna, że ta klauzula jest klauzulą niedozwoloną, albo zastosuje inną sprawiedliwościową klauzulę generalną i coś zasądzi. 2011/04/22 14:29:36
Nie rozumiem zupełnie motywacji banków w takich przypadkach.
Ale w jakich? Bank był zainteresowany sprzedażą ubezpieczenia, ponieważ sprzedawca i dział sprzedaży poprawiali dzięki temu wyniki i nic więcej ich nie interesowało (jak każdy handlowiec), a samo zabezpieczenie też jest traktowane jako coś, co daj-Boże-nigdy-nie-będzie-wykorzystane (zresztą poważnych kredytów pod samo tylko ubezpieczenie się nie udziela). Dział windykacji banku na pewno chciałby, aby zobowiązanie się spłaciło z odszkodowania, bo wtedy nie muszą się bawić w egzekucję - ale to już od nich nie zależy. A ubezpieczyciel zawsze liczy na to, że nie będzie musiał odszkodowania wypłacać. PS. Jeżeli zgaduję, kim jest komentator washko:), to proponuję wszystkim potraktować jego wypowiedź jako głos prawdziwego fachowca. 2011/04/22 18:45:34
Dzień dobry, dzięki za uwagi! Szczerze pisząc mam pewną wątpliwość, którą jeden z Was wyraził również w komentarzach na Facebooku. Otóż może jest tak, że powstało nieporozumienie - klient miał ubezpieczenie NNW i myślał, że ma ochronę kompletną na życie, a nie miał...
Pozdrawiam, MS 2011/04/24 12:19:32
Smutne, że pod tak poważne sprawy jak kredyty / pożyczki hipoteczne nie udziela się kompleksowego ubezpieczenia. Polisy są, ale tak specjalistyczne i tak drogie, że banki ich nie oferują, a klienci ich nie biorą, bo polskim zwyczajem mają nadzieję że nic się nie stanie...
2011/11/30 12:15:56
No niestety teraz ja przechodzę męki z owym towarzystwem ubezpieczeniowym TU Europa. Moja mama dostała udaru mózgu w wyniku czego zmarła. Ubezpieczyciel stwierdził, że nie dokona dalszej spłaty ubezpieczonego przez nich kredytu, ponieważ jak twierdzą choroba ta została zdiagnozowana i leczona wcześniej. Co jest totalną bzdurą !!! Na moje pismo do nich odpisali mi, że ja nie jestem stroną w tej sprawie a tą stroną jest bank. I nie będą ze mną na ten temat rozmawiać. A bankowi napisali pismo, że nie dokonają spłaty kredytu z wyżej wymienionego powodu. Nóż się w kieszeni otwiera i ręce opadają :(
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|