Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Sposób na przyszłość, czyli prześwietlam nową polisę ING. Wreszcie bez kantów?

Jestem cięty na polisy łączące ubezpieczenie na życie z inwestowaniem pieniędzy. Unikam tego typu miksów, bo uważam, że są nieprzejrzyste i nieefektywne - opłaty pobierane przy inwestowaniu są wysokie, zaś warunki ubezpieczenia na życie zagmatwane. Na domiar złego łączenie celów oznacza, że suma ubezpieczenia na życie nie może być zbyt wysoka, żeby zostały pieniądze na inwestowanie. A z kolei od inwestowania pobiera się takie prowizje, że po kilku latach na rejestrach może być mniej pieniędzy, niż klient wpłacił. Powiem szczerze: mam wrażenie, że firmy ubezpieczeniowe produkują tego typu miksy głównie po to, by wyciskać z klientów pieniądze.

Aby wszystko jeszcze mocniej zamotać, polisy są ubierane w ogólne warunki ubezpieczenia, tzw. OWU, których przeważnie nie da się zrozumieć bez doktoratu z finansów. O to dbają suto opłacani prawnicy ubezpieczycieli, którzy mają we krwi zamienianie prostych wyrazów na bełkotliwe. Oczywiście wszystko pod przykrywką „skomplikowanego prawa” oraz „przeregulowania branży finansowej” oraz „przesadnych wymagań nadzoru”. Krwiożerczo się więc zaśmiałem kiedy wpadły mi w ręce dokumenty dotyczące polisy „Sposób na przyszłość”. To nowe ubezpieczenie na życie, wprowadzone kilka tygodni temu przez ING Życie. Wcześniej widziałem zresztą w TV kilka grzecznych i niewychylających się nadmiernie spod utartego szymelka, sztampowych spotów reklamowych.

Czytaj też: Nowe konto w ING pomysłem na długie oszczędzanie?

Powiem szczerze: abstrahując od samego ubezpieczenia, o którym napiszę coś za chwilę, jestem pod wrażeniem ogólnych warunków ubezpieczenia, które ING przygotowała w ramach „Sposobu na przyszłość”. Nie widziałem jeszcze OWU napisanych tak przejrzyście, możliwie zrozumiałym językiem, odessanych z prawniczego slangu. Na pierwszych pięciu stronach pt. „Jak znaleźć swój sposób na zycie” jest opis podstawowych cech polisy i odpowiedzi na najważniejsze pytania, np. jak wybrać zakres ubezpieczenia, jak działa polisa, jaka jest różnica między częścią ochronną i inwestycyjną, jakie ponosi się opłaty, jak długo trwa ubezpieczenie, czy można się z niego wycofać lub czasowo je zawiesić. ING nie ukrywa np. wysokiej prowizji od pieniędzy kierowanych przez klienta do części inwestycyjnej w pierwszym roku lub opłat za wycofanie się z polisy w pierwszych kilku latach.

Sposób na przyszłość - screenshot

W dalszej części OWU są warunki umów podstawowych i dodatkowych. Bite 60 stron, więc na pozór istny hardcor. Ale... to się jakoś czyta! Poszczególne artykuły OWU są zatytułowane w prosty sposób: „Co oznaczają używane pojęcia?”, „Jak długo trwa umowa?”, „Co obejmuje ubezpieczenie?”, „W jaki sposób można ponownie zawrzeć umowę ubezpieczenia?”, „Jak podwyższyć lub obniżyć sumę ubezpieczenia?”, „Jakie są obowiązki właściciela polisy?”, „Jakie opłaty pobiera ING Życie?”, „Czy można zaprzestać opłacania składki?”, „Co należy zrobić, aby ING Życie wypłaciło odszkodowanie?”. Już ten prosty zabieg sprawia, że lektura OWU nie odrzuca. Tytuły są wypisane dużą, pomarańczową i mocno artystyczną czcionką (to ma sugerować „lekkość” dokumentu), a w środku każdego artykułu są przeważnie maksymalnie po trzy-cztery punkty, napisane z dużymi odstępami, żeby nie zmęczyć odbiorcy. Kolejny plus dla ING.

Czytaj też: Sprzedawcy polis inwestycyjnych nie mówią nam całej prawdy

Tyle o OWU. Uważam, że inni ubezpieczyciele, a także bankowcy powinni się od ING uczyć jak konstruować dokumenty dla klientów. Nie wszystko da się uprościć. Definicje pojęć z umowy muszą niestety mieć charakter formalny. Ale np. tam gdzie inni piszą, że „Ubezpieczający jest zobowiązany niezwłocznie poinformować...”, tu czytamy znacznie mniej inwazyjne: „ING Życie powinno być zawiadomione o zajściu zdarzenia objętego ubezpieczeniem”. To samo, ale brzmi nieco lepiej, prawda? W kilku miejscach OWU znalazłem też ostrzeżenia klientów przed nieporozumieniami. Np. w części dotyczacej umowy dodatkowej obejmującej nieszczęśliwy wypadek dodano - choć pewnie nie było to niezbędne - informację, że „za przyczynę zewnętrzną, która spowodowała nieszczęśliwy wypadek, nie uznaje się choroby”. A pod spodem od razu definicja - czym różni się nieszczęśliwy wypadek od choroby. Ostatnio opisywałem w blogu sprawę, która wynikła prawdopodobnie właśnie z pomylenia przez klienta nieszczęśliwego wypadku z chorobą I wiem, że ludziom się te dwie rzeczy mylą. Fajnie, że w ING to zauważyli i wytłumaczyli.

A samo ubezpieczenie? Cóż, jest to miks, więc siłą rzeczy nie powala mnie na kolana. Ale doceniam, że jest znacznie lepiej skonstruowane, niż przeciętna polisa ochronno-inwestycyjna. Po pierwsze dlatego, że jej struktura jest przejrzysta. ING odchodzi od modelu „czarnej skrzynki”, w której klientowi sprzedaje się mało klarowny pakiet w określonej cenie. Tu mamy umowę podstawową, w której ubezpiecza się tylko życie danej osoby (lub również jej rodziny) i dopiero do niej dokupujemy ewentualne usługi dodatkowe. Można więc dokupić polisę od śmierci wskutek nieszczęśliwego wypadku, wskutek wypadku komunikacyjnego, od trwałego inwalidztwa wskutek nieszczęśliwego wypadku, od pobytu w szpitalu lub operacji, od poważnego zachoworania oraz niezdolności do samodzielnego życia i pracy.

Osobno dokupuje się też polisę inwestycyjną, która jest tu tylko kolejnym klockiem, niepowiązanym z ubezpieczeniem życia.  W tej części nie ma skomplikowanego systemu opłat i prowizji, charakterystycznego w ubezpieczaniach typu Aegon, czy Skandia. Klient musi zadeklarować składkę miesięczną (co najmniej 50 zł) i przez pierwszy rok połowę wpłaconych pieniędzy oddaje ING w ramach prowizji. A potem już 100% pieniędzy jest inwestowane w funduszach inwestycyjnych. ING pobiera 2% opłaty za zarządzanie, ale tylko wtedy jeśli klient wykupi jeden z dwóch portfeli modelowych, czyli zleci wybór funduszy ekspertom z ING. Jeśli fundusze wybierze sam - nie ponosi już żadnych dodaktowych opłat. Te 50% składki potrącane w pierwszym roku to dużo, ale przecież znam polisy, w których w pierwszym roku klientowi zabiera się 90% pieniędzy. A poza tym doceniam przejrzystość tego układu - firma zabiera prowizję raz, a dobrze, bez żadnych skomplikowanych wzorów.

Czytaj też: Złoty Środek to droga donikąd. Mówią o tym nawet agenci Axy

ING zachęca do rodzinnego ubezpieczania się za pomocą systemu zniżek. To akurat mało znaczący gadżet, bardziej cieszy mnie mniej restrykcyjna, niż w innych ubezpieczniach tego typu, polityka trzymania klientów za gardło. Z polisy ING nie można wycofać się całkiem bezkosztowo, ale warunki są znacznie łagodniejsze, niż w wielu konkurencyjnych produktach. Prowizja karna zaczyna się od 30% wypłacanej kwoty w pierwszym roku i schodzi do zera po sześciu latach. Dość elastyczny jest też system zaiweszeń opłacania składki w razie kłopotów finansowych rodziny - bez konsekwencji można zawiesić płacenie składki na rok.

Umowy dodatkowe w ramach części ochronnej mają oczywiście rafy, ale są one dość jasno wyklarowane w OWU. Oto kilka z nich, które zauważyłem. Np. w ramach umowy dodatkowej, obejmującej trwałe inwalidztwo, zastosowano definicję, która sprawia, że mało który klient „załapie się” na wypłatę 100% sumy odszkodowania. ING Życie definiuje bowiem całkowite inwalidztwo jako „całowitą, bezterminową i nieodwracalną niezdolność do wykonywania jakiejkolwiek pracy zarobkowej”. To oznacza, że np. po ciężkiej chorobie wątroby i jej częściowym wycięciu ubezpieczony dostanie najwyżej 20% sumy ubezpieczenia. Za utratę nerki - tylko 30%. Za utratę stopy - 50%. Za utratę nogi - 70%. Za utratę dłoni - 60%.

Co do pobytu w szpitalu, to ING wypłaci pieniądze dopiero wtedy jeśli pobyt tam przekroczy nieprzerwane trzy dni. Jeśli zaś chodzi o świadczenie z tytułu operacji, to też warto przeczytać dokładnie zastrzeżenia, bo nie każda operacja podpada pod wypłatę świadczenia. Np. rekonstrukcja więzadeł lub ścięgien jest w ogóle wyłaczona z ubezpieczenia. Dla mnie, jako osoby uprawiającej sport i miewającej kłopoty z kostką u nogi, jest to dość poważny defekt polisy. ING nie zapłaci też za operację korygującą wzrok (z wyjątkiem zeza), za operację stulejki oraz za łyżeczkowanie jamy macicy (np. po poronieniu). Poza tym większość operacji jest zakwalifikowana w OWU do niskich kategorii, powodujących wypłatę tylko 10-25% sumy ubezpieczenia. Np. wycięcie woreczka robaczkwego ING wycenia tylko na 25% sumy ubezpieczenia, tak samo jak np. wycięcie pęcherzyka żółciowego. .

Co do umowy dodatkowej obejmującej poważną chorobę to nie chciałbym wchodzić w szczegóły wyłaczeń, ale warto zapoznać się z katalogiem chorób, które ING zalicza do poważnych zachorowań. Jest to nowotwór złośliwy (z wyłączeniem raka nieinwazyjnego, czerniaka we wczesnej fazie rozwoju, nowotworów współistniejących z HIV, wczesnego raka tarczycy, gruczołu krokowego itp.), zawał serca (ale tylko pierwszy w życiu zawał!), niezłośliwy guz mózgu, udar mózgu (pod warunkiem generowania skutków przez co najmniej 60 dni), schyłkowa niewydolność wątroby, choroby Alzheimera i Parkinsona, trwała niewydolność  śpiączka i zarażenie HIV. Oczywiście ING nie wypłaci nic jeśli choroba, na którą zapadł jej klient, była zdiagnozowana lub leczona jeszcze przed zawarciem polisy. Ale to akurat standardowe zastrzeżenie.

W sumie jednak najważniejsza dobra wiadomość to fakt, że polisa „Sposób na przyszłość” nie jest przeciążona prowizjami w części inwestycyjnej, część ta jest dobrze wyseparowana z części ochronnej, a część ochronna z kolei ma przejrzystą konstrukcję klockową, zaczynającą się od zwykłego życiowego auto-casco, do którego można dokładać dodatkowe ubezpieczenia. A wszystko jest sprzedawane w klarownym, miłym dla oka, uczciwym opakowaniu. Nie sprawdzałem jedynie wysokości składek w ramach polis ING, ale to już jest zupełnie inna historia.

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji.

JUŻ PONAD 235.000 MIŁOŚNIKÓW SUBIEKTYWNOŚCI.. W pierwszym kwartale 2011 r. blog „Subiektywnie o finansach” odwiedzało miesięcznie średnio 235.000 osób miesięcznie. To jedno z najpopularniejszych tych miejsc z sieci, w których pisze się i mówi o finansach. Nie zapominaj kliknąć codziennie www.samcik.blox.pl. W blogu „Subiektywnie o finansach” codziennie znajdziesz co najmniej jeden nowy artykuł.

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” DOCENIONY. Fajny pomysł na opowieści o pieniądzach. O gospodarce można pisać nudno albo tak jak Samcik. Mistrzostwo! Nikt tak jak on nie potrafi znaleźć absurdów, kruczków prawnych w umowach i napiętnować tego, co jest w umowach bankowych głęboko schowane” - to wybrane opinie kilkunastu jurorów - przedstawicieli mediów - którzy na prośbę miesięcznika „Press” już po raz drugi przeprowadził doroczne wybory najlepszych blogów prowadzonych przez dziennikarzy. Wśród najlepszych blogów, na drugim miejscu, znalazł się „Subiektywnie o finansach”.

środa, 27 kwietnia 2011, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/04/27 09:29:50
Podobnie czytelne owu ma aviva przy ac/oc samochodowym. Też się przyjemnie czyta.. :)
-
2011/04/27 10:55:46
Czy można wiedzieć w jakim ubezpieczeniu "utrata jakiejkolwiek kończyny powyżej dłoni i stopy oznacza wypłatę 100% sumy ubezpieczenia w ramach odszkodowania"?
-
2011/04/27 11:35:46
"Prowizja karna zaczyna się od 30% wypłacanej kwoty w pierwszym roku i schodzi do zera po sześciu latach.(...)" No cóż, w poprzednich produktach tego typu w ING, prowizja karna schodziła do zera "dopiero" po dwóch latach...
-
2011/04/27 12:17:10
Hmm to moze jakiś wpis na blogu na temat ubezpieczeń na życie? Pracuje jako freelancer, nie mam żadnego zakładowego ubezpieczenia, a chciałbym coś takiego jednak wykupić, bo człowiek się wkońcu starzeje, a ciężko znaleźć taką życiową, gdzie np. wypłacana jest jakaś kwota za urodzenie dziecka (mi to nie grozi ;-)) itp. może warto zrobić jakiś mały przegląd? :)
-
2011/04/27 14:45:49
Dzień dobry! @bj_Bartek: w Pramerica. Ale jeszcze to sprawdzę, bo może się nieprecyzyjnie wyraziłem. @Verloc: a ja znam takie, w których lock-up się kończy po 10 latach :-), @Mayorkun: Trudny temat, bo te produkty są trudne do porównania, ale potraktuję to jako wyzwanie :-)
Pozdrawiam!
-
z17
2011/04/27 17:59:03
Panie Macieju!

Przy takich produktach należy sobie zawsze zadać fundamentalne pytanie, po co one w ogóle są? Samo inwestowanie w fundusze nie wymaga wszak drogiego opakowania w ubezpieczenie, bo podatek Belki (i to nie tylko przy konwersji, a w ogóle) kasuje nam IKE, na które można wpłacić aż 10.077 złotych rocznie. IKE w mbanku nie wiąże się z jakimikolwiek prowizjami przy zakupie funduszy. Natomiast ubezpieczenia czysto ochronne zawsze opłaca się bardziej zawierać oddzielnie, niż jako produkty dodatkowe pod tego typu polisą.

Jeżeli ten produkt ma być "sposobem na przyszłość", czyli sposobem na emeryturę, to powinien wypowiadać się głównie w tej kwestii. Czyli - ile, kiedy i na jakich warunkach będzie wypłacać nam emeryturę (rentę dożywotnią) ze zgromadzonego kapitału. A w tej najważniejszej materii mamy co? - ano gówno! Kompletne nic. Więc ja dalibóg nie wiem, jaki to ma być niby sposób na przyszłość? Taka Pramerica choćby, wylicza (choć średnio korzystnie) wysokość miesięcznej emerytury ze zgromadzonych środków, podobnie dzieje się w przypadku polis wielu innych ubezpieczycieli. Niektórzy oferowali kiedyś stałe współczynniki wypłaty renty dożywotniej ze zgromadzonego kapitału, dużo korzystniejsze niż w tabelach GUS-u, którymi posiłkuje się ZUS.

Uważam ten produkt za, może nieco bardziej przejrzyste, ale sprzedawanie ściemy. Czegoś, co można sobie doskonale kupić na rynku kilka razy taniej. A już nazwa "Sposób na przyszłość" jest po prostu kantem, bo sugeruje funkcję emerytalną, której ten produkt nie spełnia.

Pozdrawiam serdecznie
-
2011/04/27 20:16:06
Buble i ściemy :)
-
2011/04/27 22:21:45
W takim razie gratulacje dla ING, że zamiast powielać kolejne dokumenty-potworki (najłatwiej i najtaniej wykorzystać do nowej oferty poprzednie matryce dokumentów) postawili na jasność i przejrzystość. Tym bardziej, że i bez udziwnień i prawniczego bełkotu, tematyka jest wystarczająco (zbyt) trudna dla wielu z nas...
-
2011/04/28 00:11:50
@z17

1. tak w ogóle to sie z Tobą zgadzam. Uważam, że TANIEJ i LEPIEJ jest kupować ubezpieczenie na życie (BEZ jakichkolwiek pseudoinwestycji) plus osobno sobie inwestować na przyszłość.
2. problem wszakże polega na tym, że Typowy Konsument ani nie ma odpowiedniej wiedzy, żeby takie DWA produkty do siebie dopasować, ani też nie ma ochoty. Nie pisze na tym blogu, nie szpera w Internecie, nie dzwoni na infolinie. Ot bierze co dają, albo co cieszy oko i tyle.
3. (nie oceniam tego produktu) Więc jeśli komuś się chce popisać cokolwiek zrozumiałego na ten temat, to może inni (konkurencja) też zaczną. A więc Typowy Konsument będzie miał WIĘKSZĄ szansę, ze kupi to co mu akurat potrzebne, a nie to co mu wciska zaprzyjaźniony agent TU. Bo zrozumie więcej ;) z OWU :D
4. W związku więc z lenistwem/niewiedzą/beztroską Typowego Konsumenta takie produkty będą istniały zawsze i należy promować te bardziej zrozumiałe/mniej "naciągające".
-
2011/04/29 18:18:20
Dzień dobry! W stu procentach popieram pogląd Sy1westra. Jak ktoś ma w ogóle nie oszczędzać, to niech wybierze możliwie niskokosztową polisę. Wiadomo, że nie jest to najlepsze rozwiązanie z możliwych, ale lepszy rydz...
Pozdrawiam!
-
2011/04/30 10:44:18
Witam. Odnosząc się do wpisu jednego z poprzedników nadmienię tylko że sposób na przyszłość nie ma być typową polisą emerytalną. Nazwa bardziej odpowiada mobilności produktu. Można kupić go będąc kawalerem pożniej dołączyć żonę, dzieci Maksymalnie aż 10 osób na 1 polisie :) Można te rozwiązanie w dowolny sposób w trakcie jego trwania modelować wraz ze zmieniającymi się potrzebami rodziny. To właśnie jest SPOSÓB na Przyszłość :)
-
2011/04/30 11:42:56
Zgodzę się, że polisa z inwestycja jest droższa, niż gdyby sobie osobno zafundować inwestycję, ale w Sposobie na przyszłośc jest nieco inaczej. Umowa tam jest na 10 lat minimum, a prowizja 50% jest pobierana tylko w pierwszym roku. To oznacza, że przy 10-letnich wpłatach prowizja sie rozkłada i wynosi 5%, czyli tyle, co w wielu funduszach inwestycyjnych. Jesli ktoś zakłada regularne inwestowanie przez 20 lat, to już w ogóle prowizja w sumie wynosi 2,5%, czyli mniej niż w standardowym funduszu.

Ale tak naprawdę plusem połaczenia polisy z inwestycją nie jest prowizja za oszczędzanie długoterminowe, tylko sam fakt zmuszenia klienta do regularnego oszczedzania przez lata, czyli czegoś, o czym Polacy nie myślą. Jeśli ktoś się na takie rozwiązanie zdecyduje, to przez 5 lat ma nad sobą bat, że musi oszczedzać i te oszczędności inwestować choćby nie wiadomo, jaki fajny nowy ciuch był w sklepie. Bo jak przerwie oszczedzanie, to dostaje po kieszeni. Dla ludzi, którzy nic nigdy nie mogą odłożyć, taki przymus może sie opłacić pomimo wyższych opłat, bo gdyby tych opłat nie ponieśli, to nigdy by nic nie odłożyli. Dla zorientowanego czytelnika tego blogu taki produkt jest średnio pociagający, ale dla przeciętnego Polaka, który wiecej wydaje niż ma, polisa inwestycyjna powininna być przymusowa.
-
z17
2011/05/02 14:29:21
@ trugor

Pozostanę przy swoim zdaniu, dla mnie 'sposób na przyszłość' kojarzy się z emeryturą, a nie ze skarbonką typu "świnka". Korepondowałem kiedyś na forum wyborczej z jednym Panem, który ma dziś 70 lat, zgromadził sobie 600.000 zł na starość, tyle, że teraz nie bardzo wie, ile ma z tego miesięcznie wypłacać, bo nie ma pojęcia, jak długo jeszcze pożyje. A zatem... Zadaniem ubezpieczyciela jest nie tyle proponować inwestowanie (bo tutaj zawsze będzie co najwyżej drogim pośrednikiem), co zaproponować klientowi świadczenie typowo UBEZPIECZENIOWE, w postaci wyliczonej emerytury (renty dożywotniej) ze zgromadzonego kapitału. Produkt, którego jest Pan agentem, omija tę zasadniczą funkcję, skupiając się na lukratywnym pośrednictwie w sprzedaży jednostek funduszy inwestycyjnych.

@ narbutowicz

Polaka-Szaraka można zmusić do oszczędzania na wiele sposobów (choćby Planem Systematycznego Oszczędzania /PSO/ w którymś z TFI), niekoniecznie takim przepłaconym produktem, gdzie będzie bulił jak za zboże w zasadzie za nic.
-
2011/05/03 06:32:11
Co do kosztów to jeszcze dodam że firmy ubezpieczeniowe z każdej składki pobierają tzw.koszty ochrony ubezpieczeniowej a ile to jest to żaden agent nie ma pojęcia.Zależy ona oczywiście od wyliczonego indywidualnie prawdopodobieństwa zajścia konieczności wypłaty sumy ubezpieczenia dla konkretnej polisy.I zmienia się to wraz z wiekiem oczywiście.Im starszy klient tym składka większa.
-
2011/05/04 08:48:44
do corkemigrant: no i widzisz mój drogi ,tu okazujesz się być ignorantem....KNF nakazało (ustawa) wszystkim firmom ubezpieczeniowym ujawnić koszty ubezpieczeniowe i kazdy klient TUnŻ w zeszłym roku dostał (przynajmniej powinien) informację o kosztach w swojej polisie.Zatem agenci tez to musza wiedzieć.
-
z17
2011/05/04 12:46:28
@ troucik

corkemigrant ma niestety rację. Mam sporo starych nieprzyjrzystych polis np. dożyciowych i uwierz mi, że żadnych wyliczeń o jakich piszesz nie otrzymałem. Nadal też ubezpieczyciel proponuje mi np. coroczną indeksację, w której wzrasta zarówno suma inwestowana kapitałowo, jak i suma ubezpieczenia na życie i nie raczy poinformować ile z podwyższonej składki idzie na koszty ochrony życia, a ile jest faktycznie inwestowane. "Nie-da-się" - tyle można usłyszeć na infolinii....
-
2011/05/14 06:53:47
@z17 cóż mam poradzić że nie wszyscy ubezpieczyciele stosują się do zasad. Jestem klientem poruszanej w tym wątku firmy i w październiku bodajrze zeszłego roku otrzymałem od TU list z informacja i kosztami. Było też napisane że KNF wymógł na ubezpieczycielach taką informację i że teraz przy indeksacji (czy jak tam to zwą- w każdym razie podwyżce z powodu inflacji) bedę miał takie rozliczenie.
pozdrawiam.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users