|
Blog > Komentarze do wpisu
Ubezpieczył kredyt, ale odszkodowania nie będzie. Kardiomiopatia, czy kant?Coraz więcej mam na warsztacie spraw związanych z ubezpieczaniem przez banki spłaty kredytów. Banki wykupują takie polisy w imieniu klientów i przerzucają na tych klientów koszty. Kredytobiorcom się wydaje, że są objęci realną ochroną ubezpieczeniową i kiedy stanie się jakieś nieszczęście, dostaną w raach polisy świadczenie. Najczęściej - przejęcie opłacania składek przez firmę ubezpieczeniową. Prawda niestety jest bardziej złożona. Część z tych polis ma charakter dodatkowej prowizji za przyznanie kredytu, więc z natury rzeczy jest upstrzona takimi obostrzeniami, by firma ubezpieczeniowa nie musiała nigdy nic nikomu wypłacać. Nikomu oprócz banku, któremu odpala się połowę składki (stąd mówię o dodatkowej prowizji za przyznanie kredytu). Są też inne przypadki - niewypłacania odszkodowań w wyniku np. choroby lub śmierci ubezpieczonego w wyniku jakiejś choroby, na którą leczył się już przed zawarciem ubezpieczenia. Przy grupowych ubezpieczeniach kredytów nikt nie wypełnia ankiety medycznej, zaś agent ubezpieczeniowy nie kieruje klienta na badania. Albo klient sam zda sobie sprawę, że jeśli choruje, to ma ograniczone szanse na wypłatę świadczenia, albo budzi się z przysłowiową ręką w nocniku. Czytaj też: Czy banki naciagają nas przy ubezpieczeniach mieszkań? Jest i trzecia kategoria przypadków. To sprawy sporne, w których na dwoje babka wróżyła. Klient uważa, że wyłączenie odpowiedzialności ubezpieczyciela go nie obejmuje, bo choruje na coś, czego wcześniej nie miał. Zaś ubezpieczyciel dowodzi, że choroba klienta to efekt... jakiejś innej choroby, na którą ów klient wcześniej, a jakże, chorował. A jeśli tak, to wypłata świadczenia się nie nalezy. Przyznam, że nie lubię zajmować się takimi sprawami, bo to w zasadzie jest robota dla sądu. Trzeba zinterpretować dokumenty lekarskie, powołać biegłych, zbadać związek przyczynowo-skutkowy między jedną chorobą, a drugą... Czytaj też: Załamek q, czyli jak wmówić klientowi, że nie miał zawału A dziś właśnie mam kolejną tego typu sprawę. „Przeczytałam pański artykuł na blogu pt.„Ubezpieczył kredyt, ale firma odmówiła wypłaty. Don Kichote wchodzi do gry”. Jak by mnie piorun poraził. Dokładnie z taką samą sprawą zwrócila się do mnie pani Krystyna” - napisała do mnie na Facebooku pani Iwona. I przesłała kilkanaście skanów swojej korespondencji z bankiem i firmą ubezpieczeniową, w sprawie przejęcia spłaty rat kredytowych. Posłuchajcie. „Pani Krysia, wraz z mężem w roku 2007 podpisali umowę kredytową z bankiem Santander Cunsumer. Z treści umowy wynika, ze w wypadku śmierci j kredytobiorców, bank staje się podmiotem uposażonym z tytułu ubezpieczenia na życia, wystawionego przez towarzystwo ubezpieczeniowe Benefia, do wysokości całkowitego zadłużenia z tytułu umowy kredytu. Niestety mąż pani Krysi zmarł. Mam za sobą dwa lata wachlowania się papierami z Rzecznikiem Ubezpieczonych, bankiem, który raz za razem wypowiada umowę kredytu, pomimo tego, że jest w toku postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku, i samą Benefią, która odmówiła wypłaty świadzcenia. Bank nie chce wystąpić na drogę postępowania sądowego jako uposażony. Czas biegnie, roszczenie się przedawini za niecały rok (w trzy lata od daty śmierci męża pani Krysi). Owszem, mogłabym napisać pozew do sądu o ustalenia istnienie stosunku prawnego, tak jak pan napisał w blogu, jednakże nie mogę tego zrobić do czasu wydania i uprawomocnienia się postanowienia w przedmiocie stwierdzenia nabycia spadku (bliscy jeden po drugim odrzucają spadek, bo są w nim długi, stąd przewlekłość postępowania). Gra się toczy o jej mieszkanie, pod które został zaciągnięty kredyt hipoteczny.Bardzo proszę o pomoc. Wiem, że Pańśkie słowo ma większą moc sprawczą, w tym momencie, niż moje własne. Serdecznie pozdrawiam z Koszalina” - kończy list Pani Iwona. Zerknąłem w papiery i stwierdzam, że sprawa rzeczywiście nie jest łatwa. Pani Krysia i jej mąż byli solidnie przekredytowani. Santander udzielił im kredytu konsolidacyjnego na kwotę, uwaga, 136,8 tysiąca złotych, z ratą miesięczną 1341 zł. Po śmierci męża pani Krysia została z kredytem i dochodami z emerytury w wysokości... 1507 zł miesięcznie. Nie będę nawet smęcił o braku rozsądku klientów Santandera. Jak można wziąć sobie na głowę, będąc w starszym wieku, taki kredyt, kompletnie nie adekwatny do dochodów? Być może mąż pani Krysi miał wysokie świadczenia, ale w takim wypadku powinien mieć wykupioną prywatną polisę na życie, która - w razie kłopotów zdrowotnych lub nieszczęścia - pozwoli nie zostać na lodzie pani Krysi i spłacić kredyty. Ale to uwaga na boku. Mleko się wylało, pani Krysia jest w dramatycznej sytuacji finansowej, zaś firma ubezpieczeniowa - i trudno jej się dziwić, gdy rzecz idzie o naprawdę wysokie kwoty - ani myśli przejąć spłatę rat. Powód? Oto kilka zdań z jednej z wielu odpowiedzi na pisma kierowane przez panią Krysię: „Ubezpieczony przystąpił do umowy grupowego ubezpieczenia na życie 29 maja 2009 r. W treści deklaracji zgody na przystąpienie do ubezpieczenia klient potwierdził otrzymanie wyciągu z Umowy Generalnej Ubezpieczenia Grupowego Kredytobiorców Kredytów Hipotecznych. Zgodnie z art. VII, ust. 1 lit. f, wyciągu z Umowy Generalnej Towarzystwo jest zwolnione z odpowiedzialności jeśli śmierć ubezpieczonego nastąpiła w następstwie chorób zdiagnozowanych lub leczonych przez przystąpieniem do ubezpieczenia. Klient zmarł 6 stycznia 2009 r. Jak wynika z treści karty statystycznej do karty zgonu, przyczyną wyjąsiową zgonu była kardiomiopatia, przyczyną wtórną zgonu była niewydolność krążeniowo-oddechowa, a dodatkowo w treści karty statystycznej do karty zgonu wskazano podejrzenie wstrząsu septycznego”. Innymi słowy, ubezpieczyceil uznał, że klient zmarł „w następstwie choroby zdiagnozowanej wcześniej”. I w tym momencie sprawa zaczyna być śliska. Bowiem, jak wskazała pani Krysia w jednej z reklamacji, „zgon był następstwem wstrząsu septycznego, a nie, jak pisze firma ubezpieczeniowa, następstwem choroby serca oraz postępującej niewydolności krążenia. W medycynie od dawna wiadomo, że w wyniku wstrząsu septycznego może dojść do kardiomiopatii i niewydolności krążeniowo-oddechowej. Mój mąż w roku 2007 przebywał na oddziale kardiologii przez osiem dni i został wypisany w stanie dobrym, bez zalecenia leczenia w poradnik kardiologicznej”. Nie jestem prawnikiem, ale ta argumentacja też jest przekonująca. Interpretacja firmy ubezpieczeniowej Benefia, mówiąca, że klient zmarł „w następstwie” choroby serca, wydaje się być naciągana. Na tej zasadzie można przecież uznać, że jeśli ktoś zostanie potrącony przez samochód i przestanie mu bić serce, to również zmarł „w następstwie” choroby serca. Na tej zasadzie kada osoba, która kiedykolwiek leczyła się na choroby serca, może zapomnieć o wypłacie odszkodowania od Benefii. Nie podejmuję się ocenić kto tu ma rację. Może ktoś z czytelników czuje się na tyle mocny w tematyce medyczno-ubezpieczeniowej, by mi w tym pomóc. Najgorsze w całej sprawie jest to, że nie można poddać jej nawet osądowi niezawisłego sądu, bo postępowanie spadkowe jest jeszcze w toku, zaś termin przedawnienia roszczeń wkrótce minie. Firmie ubezpieczeniowej, niezależnie od tego, czy ma rację czy nie, opłaca się grać w tym momencie na zwłokę. Jeśli nie chcecie znaleźć się w przyszłości w takiej sytuacji, pamiętajcie: mając wspólnie z partnerem jakiekolwiek większe zobowiązania, a przy tym nierównomiernie rozłożone dochody, zawsze zadbajcie o wykupienie prywatnej polisy na życie z sumą ubezpieczenia odpowiadającą wysokości np. zaciągniętego kredytu. Chodzi o to, żeby w razie nieszczęścia móc spłacić zobowiązania i nie zostać finansowo na lodzie. Nie wierzcie bezkrytycznie w grupowe ubezpieczenia kredytów, miejsce własne, prywatne. Niech to nie będą żadne skomplikowane polisy, obciążone licznymi warunkami i obostrzeniami. Niech to będzie zwykłe, zyciowe autocasco. Umierasz, to - bez względu na przyczynę - Twój partner dostaje tyle pieniędzy, by spłacił Wasz wspólny kredyt. A do firmy Benefia apeluję, by jeszcze raz oceniła sprawę pani Krysi. Może jest tu jakieś pole do kompromisu? Będę się tej sprawie przyglądał i ni eomieszkam poinformwoać jeśli Benefia lub Santander zrobią coś pozytywnego, by pomóc klientce. Oczywiście o ile będą po temu obiektywne przesłanki, bo nie można wykluczyć - choć tak na logikę taka teza mi się nie klei - że mąż pani Krysi rzeczywiście zmarł na serce, a nie z powodu wstrządu septycznego ”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. czwartek, 07 kwietnia 2011, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2011/04/07 10:39:48
zgadzam sie z panem samcikiem dodatkowa polisa na pewno by im pomogla
wszyscy wiemy ze ubezpieczyciele w drugiej polisie nie daja juz zalacznikow, punktow oznaczonych gwiazdka, odsylaczy do regulaminu i zadnych wylaczen ze wzgledu na stan zdrowia dlatego dopiero druga polisa cie ubezpiecza 2011/04/07 10:45:11
To co to za polisy - a jak ktoś się na coś leczy, to mu wciskają na siłę te polisy, mimo że ten ktoś już wie że cokolwiek, i tak nie dostanie odszkodowania? Toż to przecież chamstwo takie że aż strach.
2011/04/07 10:47:00
Pierwsza kwestia jest taka, że w pewnym wieku dużo łatwiej o kredyt, aniżeli o ubezpieczenie.
Druga kwestia jest taka, że choroby serca to wyjątkowo ciężki temat i trudno laikowi (a w tej materii laikiem jest nawet lekarz rodzinny bez specjalistycznej wiedzy kardiologicznej) ocenić, kto ma rację. Zastanawiające są dwie rzeczy - po pierwsze, bezczynność banku - w końcu to im powinno zależeć na odzyskaniu pieniędzy. Druga - a z jakim schorzeniem Ś.P. Kredytobiorca przebywał na oddziale kardiologicznym? Odpowiedź na to pytanie mogłaby sporo wnieść do sprawy. 2011/04/07 14:48:07
Mnie też interesuje temat polis grupowych na życie w Santanderze oraz w towarzystwie Benefia opłacam taką polisę od 2005 roku i nigdy nie otrzymałam z tego banku żadnej informacji , która zawierałaby ;
- na jaką kwotę opiewa polisa - jakie warunki - i jakikolwiek dokument prócz umowy że owe ubezpieczenie jest w ogóle zawarte Otrzymuję tylko raz w roku pismo w którym jest informacja jaką kwotę mam wpłacić na konto banku Santander Ten Bank to porażka !!! 2011/04/07 16:01:38
A mnie zdumiewa, że ktokolwiek jeszcze wierzy w odszkodowania z ubezpieczeń.
Przecież to jeden wielki przekręt i nic więcej. 2011/04/07 16:09:52
@ ryszard_mis_ochodzki
dlatego dopiero druga polisa cie ubezpiecza A dlaczego nie trzecia, albo czwarta? A może piata i szósta? Każda w innym towarzystwie? Bzdura i tyle, a bank i TU tak działające same strzelają sobie w stopę. Dla mnie pytaniem rozstrzygającym powinno być: czy polisa była obowiązkowa czy dobrowolna? Jeśli obowiązkowa to bank sam sobie jest winien i należy go podać do sądu za nienależytą staranność przy zawieraniu umowy kredytu. Cóż, jeśli dobrowolna to, niestety, widziały gały co brały i można było skorzystać z trudniejszej, a na pewno droższej, ale lepiej dopasowanej do sytuacji polisy prywatnej. 2011/04/08 12:22:26
Panie Macieju, idąc tym tokiem rozumowania to nie dwie, nie trzy, ale powinno zawierać się pięć polis, każde w innym towarzystwie. Wtedy, w przypadku wystąpienia zdarzenia objętego ubezpieczeniem, zwiększyłoby się prawdopodobieństwo, że któreś z tych towarzystw wypłaci odszkodowanie. Czy widzi Pan absurdu w takim myśleniu?
Odnosząc się do opisanego przypadku, to chyba najistotniejsze jest co było bezpośrednią przyczyną zgonu, prawda? Jak postąpiłoby to towarzystwo, gdyby ten Pan jechał samochodem i podczas jazdy dostał lekkiego zawału, po czym wpadłby pod ciężarówkę i zginął na miejscu? Gdyby sekcja wykazała, że doszło do zawału, to czy towarzystwo śmiertelny wypadek komunikacyjny uznałoby też za śmierć spowodowaną chorobą, czy raczej śmierć spowodowaną zderzeniem z ciężarówką? 2011/04/08 17:02:12
W zasadzie, niestety, problemem w takich przypadkach mogą być samoobronne działania lekarzy - zupełnie niezwiązane z ubezpieczeniem,pacjentem i czymkolwiek innym.
Każdy pewnie widział zwykłe na pozór karty wypisowi ze szpitala, gdzie w pozycji rozpoznanie pojawia sie litania rozmaitych chorób, niedomagań, a często po prostu podejrzeń. W dzisiejszych czasach lepiej wpisać za dużo niz potem "nadziać" się na jakiegoś wojowniczego krewnego. A że czasem rodzi to skutki jakie rodzi..... Sepsa może wywołać kardiomiopatię, ale też może przez tą być wywołana (jak choćby kardiomiopatia zaburzenie przepływu skrzep rozwijające się bakterie sepsa jeszcze większa kardiomiopatia). Ciężko czasem stwierdzić gdzie była przyczyna, a gdzie skutek. 2011/04/12 01:08:26
Panie Macieju apelowałem do Pana o wyłapywanie literówek (poprzez wklejanie wpisu do Opery czy Open Office'a przed umieszczeniem na blogu) ale widzę, że na razie niezbyt się panu udaje.
Zatem pomagam: - dostaną w raach polisy - wypłata świadczenia się nie nalezy - taką samą sprawą zwrócila się - wypłaty świadzcenia. - roszczenie się przedawini - Pańśkie słowo - przyczyną wyjąsiową - Innymi słowy, ubezpieczyceil - w poradnik kardiologicznej . - Na tej zasadzie kada osoba - zyciowe autocasco - i ni eomieszkam poinformwoać jeśli - wstrządu septycznego Jak na jedną notkę to chyba nowy rekord! :) Mam nadzieję, że się Pan poprawi! ;-) |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
Jak można wziąć sobie na głowę, będąc w starszym wieku, taki kredyt, kompletnie nie adekwatny do dochodów? Być może mąż pani Krysi miał wysokie świadczenia, ale w takim wypadku powinien mieć wykupioną prywatną polisę na życie, która - w razie kłopotów zdrowotnych lub nieszczęścia - pozwoli nie zostać na lodzie pani Krysi i spłacić kredyty.
Ale... przecież jak ktos dostaje kredyt i WYKUPUJE polise ubezpieczeniowa do tego kredytu.... to po co ma wykupywac druga ? przeciez juz ma polise ktora w razie klopotow zdrowotnych lub nieszczescia pozwoli nie zostac na lodzie :) przynajmniej w teorii jak widac, ale ja sam bym podwojnie sie nie ubezpieczal, bo ufalbym ze jedno ubezpieczenie wystarczy.
ps. to był kredyt konsolidacyjny wiec pewnie nie mieli wyboru i musieli go wziac