Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 27 maja 2011

Debiut BGŻ: wpadka ministra zaszkodzi sprzedaży akcji PKO? Inwestorzy pamiętliwi

Inwestorzy giełdowi ostatecznie pogrążyli dziś ministra skarbu Aleksandra Grada. Akcje banku BGŻ, które Grad chciał wcisnąć „ciemnemu ludowi” po 90 zł, rynek wycenia w pierwszych notowaniach na 62,5 zł. To i tak nie jest najgorsza cena, bo daje przynajmniej symboliczny zysk grupie 50.000 inwestorów indywidualnych, którzy wzięli udział w rosyjskiej ruletce, zorganizowanej przez ministra. Kiedy Grad zorientował się, że nie uda mu się zrobić giełdowych graczy na szaro, błyskiem obniżył cenę do 60 zł i zmniejszył o dwie trzecie pulę sprzedawanych papierów. I tylko dzięki temu debiut BGŻ nie zakończył się kompletną klapą, a inwestorzy nie wywieźli ministra z giełdowego parkietu na taczkach.

Czytaj też: Kilka lat temu akcje BGŻ poza giełdą kupowano po 90-100 zł!

Tak czy owak minister skarbu ma problem, bowiem na przykładzie BGŻ widać czarno na białym, że temu facetowi bezgranicznie wierzyć nie trzeba. A w każdym razie warto się trzymać za kieszeń jak się z nim robi interesy. Jeśli zapewnia, że coś jest warte 100 zł, to zapewne jest warte góra 50 zł. Jeśli mówi, że ma dla Polaków inwestycyjną okazję, to całkiem możliwe, że chce im podrzucić kukułcze jajo. Owszem, każdy minister skarbu powinien dbać o interes majątku państwowego i jeśli go sprzedaje - walczyć o jak najwyższą cenę. I każdy minister ma prawo się pomylić co do własnej wyceny sprzedawanego majątku - po prostu przeszacować jego wartość. Ale to, co zrobił minister Grad, niestety nie ma cech pomyłki, ale raczej próby zrobienia Polaków na szaro, wciskania im inwestycyjnego bubla. Tak jak pan doktor z... reklamy banku BGŻ. Czyżby minister Grad oglądał za dużo telewizję? :-)

Dla wielu Polaków-inwestorów minister stracił twarz. Można było próbować maksymalizować zyski skarbu państwa i jednocześnie dbać o to, by swoje zarobili prywatni inwestorzy, kupujący akcje w ofercie publicznej. Tak robił ówczesny minister Jacek Socha, który przed laty sprzedawał w pierwszym etapie prywatyzacji akcje PKO BP. Była wtedy niższa cena dla indywidualnych, pamiętne lokaty prywatyzacyjne i był sukces, choć Socha i tak nie ustrzegł się zarzutów o to, że sprzedał majątek państwowy zbyt tanio, dając obłowić się spekulantom. Minister Grad chciał po prostu wycisnąć z inwestorów jak najwięcej, by zbić polityczne punkty przed wyborami. Nie myślał co będzie dalej. Jak to współbrzmi z tak nagłaśnianym ostatnio budowaniem „akcjonariatu obywatelskiego”. Ano współbrzmi średnio...

Czytaj: Jakie jest ryzyko, że obligacjami skarbowymi będziemy palić w piecu?

Kłopot w tym, że ta wpadka, będąca wynikiem krótkowzrocznej polityki maksymalizowania doraźnych zysków, może zaszkodzić kolejnym prywatyzacyjnym przedsięwzięciom, przede wszystkim sprzedaży kolejnej puli akcji PKO BP, planowanej na ten rok. Tym razem inwestorzy nie muszą już rzucić się na akcje PKO. Jeśli ktoś chce, może je kupić na parkiecie, nie musi robić interesów z ministrem. OFE zostały przez rząd obrabowane z pieniędzy, więc pewnie po akcje PKO BP będą ustawiać się w mniejszych kolejkach, niż zwykle. Inni inwestorzy instytucjonalni są już „doważeni” akcjami banku, nie ma powodu, by mieli ich dokupywać. Jedynym sposobem, by sprzedać dobrze kolejną pulę państwowych akcji PKO BP jest zaoferowanie ich krajowym inwestorom indywidualnym. Tym samym, których ostatnio minister skarbu chciał zrobić w bambuko...

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 27 maja 2011 09:36

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • luster napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/27 09:43:47:

    Jak stanowczo za tanio sprzedawał akcje innych spółek to jakoś nie było protestów...

  • paul_winter napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/27 11:43:20:

    Panie Macieju!
    Pisze Pan w dniu debiutu BGŻ, proszę już nie powielać błędnej informacji podawanej wcześniej przez Ministerstwo Skarbu Państwa o 50 tys. inwestorów indywidualnych, którzy złożyli zapisy. Na początku tygodniu było sprostowanie, że zapisało się nieco ponad 76,5 tys. indywidualnych inwestorów, to przecież istotna różnica. Skutki której zobaczyłem na rachunku maklerskim, kiedy zamiast 37-37 szt. akcji pojawiło się jedynie 21 szt :(.
    Ogólnie, jak dla mnie kiepska polityka informacyjna ministerstwa przy okazji tej oferty.

  • vonl napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/27 11:49:17:

    Pan wybaczy, ale to co Pan nawymyślał to ekonomiczne absurdy.
    Pańskim zdaniem minister Grad chciał zrobić Polaków - jak Pan to pięknie ujął - "w bambuko", bo próbuje pozyskać z prywatyzacji jak najwięcej dla Polaków (do budżetu wszak, a nie własnej kieszeni). To jakaś swoista filozofia, choć, przyzna Pan, że ciut schizofreniczna. Tym bardziej warta odnotowania i zapamiętania wraz z Pańskim nazwiskiem.
    Na koniec rada. Niech Pan nigdy nie próbuje niczego sprzedawać, niech Pan skorzysta z jakiegoś pośrednika, co się zna na biznesie i robieniu "w bambuko".

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/28 13:23:15:

    Dzień dobry! I dzięki za polemikę. Ja nie twierdzę, że Minister Skarbu ma sprzedawać jak najtaniej. Owszem, powinien pozyskiwać jak najwięcej pieniędzy do budżetu. Ale długoterminowa strategia handlowa powinna się opierać o uczciwe podejście do partnera w biznesie. Można kogoś narżnąć i sprzedać raz bardzo drogo, ale potem drugi raz nie przyjdzie. Lepiej sprzedać taniej, by zadowolony klient stał się stałym klientem, a nie jednorazowym. Minister Grad chce budować akcjonariat obywatelski i dobrze - niech buduje. Ale próbując wciskać obywatelom po 90 zł coś co nie jest warte nawet 60 zł, raczej tego akcjonariatu nie zbuduje. W to zaś, że jest on potrzebny, chyba nikt nie wątpi.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny