Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 02 maja 2011

Kabaretowa upadłość konsumencka: tylko jedna osoba na miesiąc...

Kilkanaście dni temu na żółtych stronach „Rzeczpospolitej” przeczytałem doprawdy wstrząsający raport o upadłości konsumenckiej. Wstrząsający, bo dowodzący niezbicie, że całą ustawę, która miała umożliwić oddłużenie osób będących w tarapatach finansowych, mżna spokojnie wyrzucić do kosza. W kraju, w którym dwa miliony osób ma kłopoty z regulowaniem swoich zobowiązań, wniosek o upadłość konsumencką w ciągu półtora roku od uruchomienia ustawy złożyło... 1256 osób. A spośród tej elitarnej grupy tylko nieliczni dostąpili zaszczytu rzeczywistego oddłużenia. Nieliczni, czyli w sumie 16 konsumentów.

W czterdziestomilionowym kraju z upadłości konsumenckiej korzysta jedna osoba miesięcznie. A w takich Stanach Zjednoczonych upadlości jest ponad milion rocznie. Tyle, że u nas mogą upaść tylko konsumenci, którzy zadłużyli się nadmiernie bez własnej winy, lecz z przyczyn losowych (np. choroba, śmierć bliskiej osoby). Nie ma co kryć, że większość osób nadmiernie zadłużonych cierpi w pętli długów ze względu na własny brak rozsądku w przeszłości. I to ich od razu wyklucza z możliwości skorzystania z upadłości. Już kilka razy pisaliśmy w „Gazecie Wyborczej”, że ustawa o upadłości nie działa i należałoby ją zmienić. Niestety, politycy najwyraźniej mają lepsze zajęcia. Co ciekawe, nawet w czasie kampanii przedwyborczej nie wpadli na ten genialny pomysł, by zwrócić oczy w kierunku dwumilionowej rzeszy wyborców z problemami finansowymi. Ba, skoro wyczuwający jak nikt nastroje społeczne wicepremier Waldemar Pawlak woli walczyć ze spreadami walutowymi, niż poprawiać ustawę o upadłości konsumenckiej, to znaczy, że upadłość konsumencka nie zainteresuje już chyba nawet psa z kulawą nogą, nie mówiąc już o Ruchu Poparcia Palikota i politykach z Polska Jest Najważniejsza...

Czytaj też: Przewodnik po finansach. Jak wyplątać się z pętli długów?

A poprawienie upadłości nie wymagałoby wielkiej rewolucji. Tak naprawdę - co zresztą wynika z raportu opublikowanego w „Rzepie” - są trzy główne problemy. Pierwszy to papierologia. Już samodzielne napisanie wniosku do sądu o upadłość jest wyzwaniem przekraczającym możliwości przeciętnego obywatela. Wszak w szkołach takich rzeczy nie uczą. Tym bardziej, że wniosek o upadlość konsumenta musi spełniać liczne wymogi formalne. W odpowiednich wydziałach sądów powinny być dostępne specjalne formularze, które osoba chcąca się oddłużyć po prostu by wypełniała. To nie byłoby ani trudne, ani kosztowne. I nawet nie wymagałoby zmiany ustawy, a tylko aktywności przedstawicieli administracji. Ale oni wolą się zajmować wielkimi bankrutami...

Drugi problem jest poważniejszy. Dziś sąd nie może ogłosić upadłości konsumenta, jeśli nie ma pewności, że jego majątek i przyszłe dochody wystarczą na spłatę całego zadłużenia. Nawet więc jeśli konsument przejdzie przez pierwsze sito, czyli napisze prawidłowy wniosek do sądu i wykaże, że zadłużył się nadmiernie bez własnej winy, to przeważnie ów sąd rozkłada bezradnie ręce, bo saldo długów rozjeżdża się z majątkiem i dochodami „oskarżonego”. Gdyby prawo pozwoliło sędziemu na poprowadzenie mediacji i ustalenie z marszu takiej redukcji długów, żeby wierzyciele się zgodzili, a majątku by starczyło - pewnie wiele spraw kończyłoby się lepiej. Ale do tego potrzebne byłoby wyraźne dopuszczenie w ustawie układu z redukcją długów.

Czytaj też: Kredyt z ratą przekraczającą połowę dochodów? Banki pomogą

Rzecz trzecia, równie ważna, to kwestia kosztów. Prawnicy wypowiadający się w „Rzepie” szacują, że koszty postępowania upadłościowego, włączając komornicze koszty egzekucji z majątku zadłużonej osoby, to jakieś 20.000-30.000 zł. Nawet jeśli jakimś cudem zadłużonemu starczy pieniędzy z majątku i dochodów, by spłacić długi, to sprawa wykłada się w punkcie dotyczącym kosztów postępowania. Jeśli nie starcza na nie pieniędzy, sąd musi zamknąć sprawę bez powodzenia. Prawnicy postulują, by koszty postępowania brał na siebie w takim przypadku skarb państwa. Kosztowałoby to pewnie kilka milionów, no może kilkanaście w skali roku, a wielu osobom umożliwiłoby wystartowanie w nowe życie (finansowe).

Nie ma wątpliwości, że obowiązujące prawo o upadłości konsumenckiej nie działa. Najwyraźniej ustawodawca przeregulował ustawę w taką stronę, by chronione były przede wszystkim instytucje finansowe. Całe szczęście, że nie spotkał nas głęboki kryzys niewypłacalnosci klientów banków i brak dobrej ustawy oddłużeniowej nie pociągnął na dno setek tysięcy rodzin. Ale warto jak najszybciej poprawić ustawę o upadłości konsumentów, bo może nam się ona jeszcze przydać. W końcu banki znów poluzowują kredytową śrubę.

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji.

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” DOCENIONY PRZEZ PRESS. Fajny pomysł na opowieści o pieniądzach. O gospodarce można pisać nudno albo tak jak Samcik. Mistrzostwo! Nikt tak jak on nie potrafi znaleźć absurdów, kruczków prawnych w umowach i napiętnować tego, co jest w umowach bankowych głęboko schowane” - to wybrane opinie kilkunastu jurorów - przedstawicieli mediów - którzy na prośbę miesięcznika „Press” już po raz drugi przeprowadził doroczne wybory najlepszych blogów prowadzonych przez dziennikarzy. Wśród najlepszych blogów, na drugim miejscu, znalazł się „Subiektywnie o finansach”.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 02 maja 2011 23:01

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • qbuleck napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 01:19:00:

    No świetnie. Proponuje Pan (właściwie nie Pan, tylko "prawnicy" ale jakoś spektakularnie się Pan nie zżymał :)), żeby koszty postępowania wziął na siebie skarb państwa. Szkoda mi takich ludzi i nie wykluczam, że sam mogę się znaleźć w takiej sytuacji, ale dlaczego mam płacić za czyjąś nieodpowiedzialność. Raczej trudno będzie obronić tezę, że ktoś zbankrutował bo wydał wszystko na budowę noclegowni dla bezdomnych... Szanse trzeba ludziom dawać, więc może niech po prostu ten ktoś nie ponosi tych kosztów od razu, ale będzie jednak musiał ten dług spłacić. Mam wrażenie istnienia jakiejś dziwnej tendencji w kierunku promowania braku odpowiedzialności, nieuczciwości i niezbyt fanatycznego stosunku do prawdy... Moim zdaniem nie jest najważniejszym "ukaranie" takiego kogoś (samo znalezienie się w takiej sytuacji na ogół wystarczy) tylko zatroszczenie się o to, by wyrównał straty, które przez niego ponieśli inni...

  • infobroker24 napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 10:23:59:

    Tajemnicą poliszynela pozostaje fakt, że ustawa o upadłości konsumenckiej została napisana pod dyktando firm zajmujących się obrotem wierzytelnościami, zatem trudno oczekiwać, że ustawowe regulacje pomogą się wydźwignąć z pętli zadłużenia na przykład tym osobom, które posiadają zobowiązania wobec firm skupujących za grosze przeterminowane długi.
    A taka ustawa jest bardzo potrzebna - zepchnięcie na margines finansowy setek tysięcy ludzi oznacza stworzenie poletka dla różnego rodzaju gangsterów żerujących na ludziach nie mających czego szukać w instytucjach finansowych. W tym przypadku koszty mogą okazać się dużo większe, aniżeli pokrycie kosztów postępowania upadłościowego.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 11:29:02:

    Największy problem z tą ustawą polega na tym, że większość ludzi zaczyna myśleć o jej zastosowaniu wtedy, kiedy już jest definitywnie za późno, to znaczy kiedy już nic nie ma poza długami.
    Poza tym ustawa nie ochroni dłużników hipotecznych, bo inaczej zniszczyłaby instytucję hipoteki i kredytu hipotecznego.

  • mentatd_at_gmail napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 13:06:59:

    Naprawdę trudno się tym razem nie zgodzić z argumentami z rzezpie i pana Samcika ;-)

    Po co bankom ludzie którzy nie są w stanie spłacać swoich zobowiązań ani teraz ani nigdy? Naprawdę lepiej - również dla banków - by ktoś kto popadł w długi z głupoty lub przypadku powrócił do normalnego systemu finansowego po kilku latach...

    Tak jak jest teraz oznacza, że gdy pojawią się na koncie dłużnika jakiekolwiek pieniądze zostaną mu od razu odebrane przez wierzycieli... - czyli żaden bank nigdy już nie udzieli takiemu komuś kredytu, nigdy taki ktoś nie będzie w stanie wykupić nigdzie ubezpieczenia... - no bo skąd ma na to mieć?

    Poza tym dobra ustawa powoduje, że banki są współodpowiedzialne za to, że klient nie spłaca swoich zobowiązań - i nie udzielą kredytu który będzie pętlą na szyję konsumenta.

    No ale Tusk woli zabierać pieniądze z OFE - bo to pieniądze dzięki którym będzie w stanie wygrać wybory niż pomóc ludziom powrócić do normalnego systemu finansowego za kilka lat - bo wiadomo - wtedy będzie rządziło PiS albo SLD. A jaki sens pomagać swoim przeciwnikom w rządzeniu? Miałbym jeszcze wiele hipokrytom z tzw. "Platformy Obywatelskiej" do zakomunikowania, ale to może pod innym artykułem.

  • mentatd_at_gmail napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 13:15:58:

    O motywacji do pracy i zarabiania osoby której zawsze wszystkie pieniądze będą z konta zabierane pewnie nie warto wspominać - co nie?

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 14:33:49:

    @mentatd
    Po co bankom ludzie którzy nie są w stanie spłacać swoich zobowiązań ani teraz ani nigdy?

    Przypuszczam, że nigdy nie widziałeś jeszcze człowieka, który wziął kredyt, przestał go spłacać, dostał 5 lat później robotę i z 10-letnim opóźnieniem ten kredyt spłacił. Bez upadłości.

  • mrobert napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 16:53:21:

    Ustawa rzeczywiście wydaje się martwa. Zaproponowane zmiany uważam za sensowne - może poza braniem na siebie przez Skarb Państwa kosztów. Może należałoby obniżyć koszty postępowania w przypadku spraw prowadzonych w ramach upadłości konsumenckiej ...
    I jeszcze jedna uwaga: sądzę też, że nie może być za łatwo.

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/03 17:18:46:

    Przecież w tym kraju ludzie są TYLKO i WYŁĄCZNIE po to by być dojonymi, więc czego się spodziewałeś?
    Nie trzeba żadnej ustawy o upadłości - wystarczyłyby zmiany w kodeksie cywilnym określający ABSOLUTNE przedawnienie po 10 latach i oraz określający, że domyślnie spadek przyjmuje się z "dobrodziejstwem inwentarza" a nie jak jest teraz, że "spłacisz za zmarłego wszystko co do grosza z własnego majątku".
    No ale wtedy nie byłoby tak łatwego dojenia ludzi, więc... wszystko pozostanie bez zmian :)

  • jurget napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/05 13:48:08:

    bardzo proste - nikt nie lubi ludzi, którzy nie oddają.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/07 07:27:43:

    Dzień dobry! @Qbuleck: Wiem, że to trzeba wyważyć. Skarb państwa mógłby finansować koszty postępowań przyjętych przez sądy, a nie wszystkich, jak leci. Nie jestem zwolennikiem b. liberalnej upadłości, a raczej takiej, która da szansę na oddłużenie osobom jakoś-tam rokującym. Dziś kończą one z pożyczkami firm z słupa i odsetkami kilkaset procent w skali roku.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line