Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

niedziela, 15 maja 2011

Od milionera do zera? Jak wpaść w pętlę długów - instrukcja obsługi

Rekomendacja T, ograniczając możliwości udzielania nowych kredytów osobom, które już dziś przeznaczają na spłatę rat ponad połowę swoich dochodów, może zebrać obfite żniwo. Nie wiadomo ile dokładnie osób jest przekredytowanych, ale niektóre instytucje finansowe szacują tę grupę na kilkaset tysięcy osób, a są i szacunki mówiące o półtora milionie takich osób. Przeciwnicy Rekomendacji T twierdzą, że jej skutkiem będzie wciskanie najbiedniejszych klientów banków w łapska różnych firm pożyczkowych i lichwiarzy. Ich żadne rekomendacje nie obowiązują, zaś prawo regulujące spłaty rat jest często zapisane na kijach bejsbolowych.

W tych obawach jest trochę racji. Rzeczywiście, nie ma żadnej gwarancji, że przekredytowani Polacy nagle pozbędą się swoich aspiracji finansowych i przestaną się zadłużać. Jeśli nie będą dostawali kredytów w bankach, to poszukają możliwości finansowania swoich potrzeb (bądź tylko rolowania kredytów) poza nimi. Ale z drugiej strony nadzór nie mógł patrzeć bezczynnie na działalność niektórych banków, które dopuszczały do oczywistego przekredytowania swoich klientów. Dopuszczały myśląc, że jakoś to będzie lub po prostu z zimnej kalkulacji - „jeśli pieniędzy nie spłaci kredytobiorca, dobierzemy się do poręczycieli, a w ostateczności do spadkobierców”. Na jednym z forów kredytowych czytelniczka blogu znalazła opowieści przekredytowanych osób, od których aż włos się jeży na głowie. Ludzie bywają bezmyślni, ale niestety nie mniej bezmyślni są sprzedażowcy w bankach. Zresztą... zobaczcie sami.

List pierwszy: „Mam na imię Angelika. Popadliśmy z mężem w długi w dość szybkim tempie. Wszystko układało nam się tak jak należy, prowadzę firmę, wysokość moich dochodów wynosiła przeciętnie 11.000 zł na czysto, zatrudniłam dwie osoby. A mąż zarabiał średnio 1.700 zł. Postanowiliśmy wykupić dom od urzędu gminy - kosztował ok. 7.000 zł. Pomyśleliśmy, ze należy przeprowadzić gruntowny remont od podstaw, więc wzięliśmy pod hipotekę kredyt o wartości 150.000 zł. Parę miesięcy później urodziły nam się bliźniaki (wcześniej mieliśmy już jednego chłopczyka).

Mieszkamy z rodzicami mojego męża, więc postanowiliśmy kupić także drugi dom do remontu i... wzięliśmy kredyt hipoteczny w wysokości 400.000 zł w tym samym banku. Sytuacja dalej była w porządku...i znów się zachciało. Samochodu. Następny kredyt 30.000 zł. Po pewnym czasie zabrakło środków na remont i ....następne pożyczki: w sumie 84.000 zł w sześciu kredytach. Te wielkości nam nie przeszkadzały, wielkość rat wynosiła 7.100 zł. Kłopoty zaczęły się w grudniu 2010 r. Przez awarię w mojej firmie nie było internetu przez dwa tygodnie. Nie dość, że straciłam 3.000 zł, to jeszcze większość klientów.

Zaczęły się kłopoty zdrowotne, moja wydajność pracy spadła o połowę, a teraz będę musiała chwilowo zaprzestać pracy - możliwe, że na 2-3 miesiące. Również w grudniu mąż otworzył działalność gospodarczą, ale jak wiadomo początki są trudne więc nie ma co liczyć na porządną kasę. W grudniu nie zapłaciliśmy już czterech kredytów, w styczniu nawet jeden nie został spłacony. Nasza zdolność do spłacania rat jest teraz na poziomie 4.000 zł i pewnie przez okres trzech miesięcy tak się utrzyma. Podsumowanie naszych kredytów:

W BGŻ kredyt hipoteczny i trzy gotówkowe, w PKO BP - gotówkowy i karta kredytowa, w Eurobanku - gotówkowy, w Kredyt Banku kredyt hipoteczny, pożyczka hipoteczna, kredyt gotówkowy i karta kredytowa. No i w Getin Banku kredyt samochodowy. W sumie nasze zadłużenie wynosi 667.000 zł, a miesięczne raty to 7.106 zł. Wartość nieruchomości wynosi 740.000 zł. Myśleliśmy, aby to wszystko skonsolidować na te dwie hipoteki, ale teraz jesteśmy już zapewne notowani w BIK. Był pomysł, aby większy dom sprzedać, lecz to też by nie wypaliło.  Bardzo bym prosiła o jakieś opinie, porady, w ogóle o pomoc. Angelika

List drugi: „Sprawa wygląda tak, że rodzice wpadli w pułapkę kredytową, mają zaciągniętych masę małych kredytów na krótki czas, ale z wysokimi ratami. Oprócz tego jest jeszcze kilka wysokich kredytów na 5 lat. Brali już kredyt konsolidacyjny, a zabezpieczeniem był dom (zostało jeszcze 15 lat spłaty). Szacuję, że łączny dług bez tego konsolidacyjnego może wynosić w granicach 200.000 zł. W tej chwili oboje na rękę dostają jakieś 3000 zł plus moje 1000 zł. Wydatki po podliczeniu rat wyniosły jakieś 6.000 zł. na miesiąc. Bylibyśmy się w stanie uratować gdyby udało się dostać kredyt na 30.000 zł. Po spłaceniu do końca małe kredyty zostałoby do spłaty jakieś 3200-3500 zł na miesiąc na, powiedzmy, 10 lat.

Problem w tym, że nie mamy skąd dostać takich pieniędzy w tej chwili, przy takim zadłużeniu. Drugą opcją byłaby druga konsolidacja, ale nie mamy nic pod zabezpieczenie. Posiadamy sporo działek rolnych, ale na żadną nie możemy się doczekać przekwalifikowania, bo od roku dzwonimy do urzędu i ciągle nas spławiają. Nie wiem co robić, a chcę pomóc rodzicom, bo są wyczerpani psychicznie (ja też powoli zaczynam być)”. No i tyle. Zauważcie, że w obu przypadkach nie mamy do czynienia z ludźmi biednymi. Ba, są to nawet osoby majętne. Tyle, że dopuściły do utraty płynności finansowej. Czyli odwrotnie, niż tu:

Na forum kredytowym są i tacy, którzy myślą, że jeszcze raz im się uda. Pewna pani, mając dochód 2.200 zł netto, kredyty gotówkowe z ratami 940 zł i kartę kredytową z wykorzystanym limitem 2.500 zł, chce pożyczyć kolejne 78.000 zł. „Potrzebuję pomocy w uzyskaniu kredytu, najlepiej konsolidacyjnego, gdyż posiadam kredyt w BZ WBK na 8.500 zł z rata miesięczną 501 zł, w Eurobanku pożyczyłam 12.000.zł z ratą miesięczną 440 zł i kartę kredytową 2.500 zł. Dodatkowo potrzebuję 78.000 zł gotówki na dokończenie transakcji zakupu nieruchomości, której nie mogę sfinansować hipoteką, ponieważ jest to stary budynek z lat 60. i nie posiada dokumentacji technicznej, a banki zażyczyły sobie zezwolenia na użytkowanie.

Moje dochody to 2.200 zł netto, dzieci własnych nie posiadam, mam rozdzielność majątkową z mężem. Nigdy jakichś poważnych opóźnień w spłacie nie było - jedynie karta kredytowa, ponieważ termin płatności ustalili mi na 6-go każdego miesiąca, a wypłaty dostaję 10-go. Sprawa jest dość pilna, bo podpisałam przedwstępną umowę kupna tej nieruchomości, wpłaciłam 9.000.00 zaliczki i do końca marca muszę wpłacić 56.000 zł. Czy ma ktoś jakiś pomysł?” - pyta użytkowniczka forum. No i co powiecie? Jakieś pomysły?

SPRAWDŹ CO UDAŁO NAM SIĘ WSPÓLNIE ZAŁATWIĆ! Dzięki pomocy blogu „Subiektywnie o finansach” w zeszłym roku udało się rozwiązać wiele problemów czytelników. Zobacz listę najważniejszych naszych sukcesów: jeden bank poprawił reklamy, drugi wycofał się z pobierania nielegalnej prowizji, jeszcze inny przestał wciskać klientom drogie karty, zaś w jeszcze innym pewien tajemniczy komponent stał się wreszcie... kompatybilny. Macie problemy z bankami, firmami ubezpieczeniowymi albo innymi instytucjami finansowymi? Zgłaszajcie je w Facebooku, wysyłając do mnie wiadomość na stronie „Subiektywnie o finansach”!

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Zapraszam!

ZOBACZ CYKL KLIPÓW WIDEO „PRZEŚWIETLAMY REKLAMY”. W ciągu ostatnich dwóch lat powstało kilkadziesiąt odcinków prześwietlania reklam w wersji wideo. Początkowo kręciłem je wspólnie z Andrzejem Chećko, a później z Anią Skurczyńską i Kasią Łuką. Zostań fanem prześwietlania reklam w wersji wideo i obejrzyj wszystkie odcinki na platformie Gazeta.tv

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
niedziela, 15 maja 2011 11:15

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pamietnikwindykatora.pl napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/15 11:23:23:

    W nowej ustawie o kredycie konsumenckim jest zapis nakazujący także parabankom ocenę ryzyka kredytowego (w myśl unijnej dyrektywy aby społeczeństwo się nie zadłużało nadmiernie). Aliści nie jest napisane jakimi kryteriami parabanki maja się kierować, jak mają oceniać ryzyko kredytowe, gdzie jest granica poza którą mają nie udzielić pożyczki. Dziwne... Dalej więc mogą robić co chcą...

  • mrobert napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/15 16:21:35:

    Do Angeliki:
    Jeśli nie ma perspektyw na osiąganie dochodów umożliwiających spłatę proponuję wrócić do pomysłu sprzedaży jednej z nieruchomości, jeśli są to trzeba negocjować z każdym bankiem odroczenie spłaty na kilka miesięcy (zawsze warto rozmawiać)
    List drugi:
    proponuję podjąć próbę ponownej konsolidacji w tym samym banku, w którym już jest kredyt zabezpieczony hipoteką (o ile wystarczy wartości nieruchomości)

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/15 17:38:41:

    Jak pokazuje historia - prawie nie ma czegoś takiego jak przekredytowanie, jest tylko niedokredytowanie.
    Biorąc kolejne kredyty (coraz większe) bez problemu można zachować płynność finansową do końca świata i jeden dzień dłużej.
    Oczywiście dopóki będzie się je dostawać.
    I w tym aspekcie ta rekomendacja to oczywiste tworzenie bankrutów (no ale po to ludzie są by ich strzyc jak owieczki)
    Gdyby banki miały ją zastosować to państwo już dawno nie powinno dostać ani grosza.

  • kredyt-hipoteczny-2 napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/15 18:59:52:

    Rekomendacje, rekomendacje...
    A kto dzisiaj ma największe problemy ze spłatą kredytów hipotecznych?
    Otóż ci, którzy zgodnie z tzw. ekspercką "logiką" i dobrymi radami doradców wzięli kredyty w PLN zamiast w nierozsądnych CHF. A rekomendacje ten stan rzeczy jeszcze pogłębiły.

  • bankowiecka napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/15 19:21:04:

    Pani z dochodem 2.200 - niech się puknie w głowę....albo najpierw spłaci pozostałe kredyty... a w ogóle z czego ona chce żyć? płacić czynsz, itd???

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/15 20:03:40:

    A co mają do płynności finansowej dochody?
    Spłaci z kolejnych kredytów.

    Potem umrze.

  • sy1wester napisał(a) komentarz datowany na 2011/05/16 07:43:31:

    Porażająca w opowieści pani Angeliki jest kompletna bezmyślność i brak choćby jedno-dwu-trzymiesięcznego rzutu oka w przyszłość.
    Jeśli kłopoty z firmą zaczęły się w grudniu i JUŻ w grudniu nie zostały zapłacone 4 kredyty to znaczy, że państwo żyli sobie z dnia na dzień i wyłącznie z bieżących zysków, nie mieli jakichkolwiek pieniędzy na przeżycie choćby miesiąca. Po prostu nic.
    A co by było gdyby zepsuł sie telewizor? samochód? trzeba było zapłacić za leczenie? cokolwiek.... Kolejny kredyt?

    Z drugiej strony nie mogę uwierzyć wprost, że płacąc siedem tysięcy złotych miesięcznie rat (jeszcze przed katastrofą) państwo nie wpadli na pomysł żeby dług skonsolidować i raty obniżyć, choćby wyłącznie po to, żeby odłożyć choć trochę pieniędzy (przykład: kredyt nieco większy niż łaczna suma zadłużenia Angeliki (175000 euro), a miesięczna rata 820 euro!). Różnica to około cztery tysiące złotych na miesiąc i zaoszczędzone pieniądze pozwalające przetrwać jakis kryzys, a nawet gdyby Angelika wszystko i tak przepuściła na głupstwa, to, jak twierdzi, byłaby w stania nadal taka mniejszą ratę płacić.

    Moi przedmówcy nieco złosliwie opisują, że każdy kredyt da się spłacić kolejnym i można tak żyć do końca świata, ale to jest kliniczny obraz takiej właśnie postawy!

    A z innej beczki: obok jest felieton o spłacaniu kredytu z wolnych środków. Bez względu na obiektywne warunki, czy subiektywne opinie ekspertów nikt tam nie poruszył kwestii bieżącego bezpieczeństwa rodziny. A nigdy nie wiemy co sie może zdarzyć i ZAWSZE przy braniu tak wysokich kredytów powinniśmy ZABLOKOWAĆ żelazną rezerwę w wysokości kilku, kilkunastu miesięcy kosztów życia rodziny (uwzględniając w tym, oczywiście, także raty). Ot na wszelki wypadek. Lepiej, moim zdaniem, wziąć większy kredyt, niż zostać bez grosza przy duszy.

  • bren666 napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/22 15:54:10:

    Trzeba być zajebiście próżnym człowiekiem żeby zarabiać 11 tysięcy i po chwili skończyć z długami i w bagnie. Oczywiście polaczkowa łapa chce więcej i więcej. Poznać smak luksusu i wytrzepać słomę z butów. A potem sie okazuje że luksus jest, ale krótko a słoma nadal ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line