Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Klęska HSBC w Polsce to nauczka dla Santandera jak nie rządzić w BZ WBK

Brytyjski gigant bankowy HSBC (brytyjski, choć rodem z Hong-Kongu) ogłosił w czwartek wieczorem, że zwija z Polski swoją bankowość detaliczną. To bolesna porażka - największy globalny bank nie zdołał zaistnieć na tak istotnym rynku wschodzącym, jak Polska, na którym jakoś radzą sobie inni potentaci, z hiszpańskim Santanderem, francuskim BNP Paribas i włoskim UniCredit na czele. Szczerze pisząc, taki scenariusz był do przewidzenia. HSBC od początku nie wiedział co ma zrobić ze swoją polską spółką-córką. Najpierw stawiał na consumer finance, oferował m.in. szybkie kredyty i karty kredytowe, zawierając strategiczny sojusz m.in. z siecią Ikea. Potem sprzedał portfel kredytów gotówkowych Alior Bankowi i postanowił rozwijać sieć HSBC Premier, czyli bankowość dla osób zaliczających się do klasy średniej. Okazało się, że i to jest niewypał. W rezultacie HSBC pozostanie w Polsce tylko z bankowością korporacyjną. Słabo, jak na największy bank świata. Mniam, mniam. :-)

Źródła tej porażki to nie tylko chwiejność strategii i raptowne zmiany kierunku rozwoju, fundowane polskiemu HSBC przed centralę z Londynu. Drugą przyczyną klapy jest niewątpliwie fakt, że HSBC chciał rozwijać w Polsce bank poprzez sklonowanie modelu działającego w innych krajach. A więc takie same placówki, ten sam system informatyczny, te same produkty. To się nie mogło udać. Polski klient jest wyjątkowo rozpieszczony, branża finansowa w naszym kraju jest najbardziej konkurencyjną na Starym Kontynencie, zaś technologicznie nasze banki należą do najbardziej doinwestowanych w świecie. A w efekcie warunki rynkowe zmieniają się jak w kalejdoskopie: do kont trzeba podpinać programy assistance, darmowe bankomaty, programy cash-back, intensywnie obudowywać to wszystko pomysłowymi kampaniami reklamowymi, najlepiej z udziałem celebrytów. A tymczasem nawet w najlepszych czasach znajomość marki HSBC wśród tzw.grupy docelowej, czyli średnio i dobrze sytuowanych mieszkańców dużych miast, jest na poziomie 10-20 proc. Niewiele jak na jedną z najsilniejszych światowych marek bankowych.

Czytaj też: O rejteradzie norweskich drwali oraz o sprzedaży Banku Millennium

Żeby wygrać na tak trudnym rynku trzeba zatrudnić lokalnych menedżerów, dać im dużą swobodę działania i narządzia umożliwiające szybkie reagowanie na zmieniające się warunki na rynku. Informatycy muszą błyskiem umieć wprowadzić zmiany do systemów, a produktowcy - wymyślać nowe konta, karty, kredyty i połączyć to wszystko w pakiety. Tego wszystkiego w polskim HSBC nie było. Bank musiał stosować standardy obowiązujące w całej grupie i był skazany na podejmowanie większości decyzji via Londyn. Pewien znajomy z branży bankowej opowiedział mi niedawno, że HSBC musi w Polsce budować placówki za 2,5 mln zł, bo ktoś w Londynie wymyślił, że ma tu być taki sam standard jak w Hiszpanii, Anglii i Singapurze. Wszystkie banki stawiają placówki za 500 tys. zł, a HSBC - pięć razy droższe. Tyle, że nie zdołał pozyskać pięć razy więcej bogatych klientów, żeby te placówki na siebie zarobiły. Kilkakrotnie opisywałem anachroniczny system bankowości internetowej HSBC. Może i sprawdzający się na rynku brytyjskim, gdzie każdy przelew idzie do celu trzy dni, ale nie w Polsce, gdzie klient banku w internecie dostaje multum usług online, łącznie ze sklepami internetowymi, supermarketami funduszy i ubezpieczeń, biurem maklerskim sprzężonym z ROR-em.

Przykład HSBC jest kolejnym, który potwierdza, że w Polsce nie da się odnieść sukcesu poprzez proste sklonowanie modelu biznesowego sprawdzającego się gdzie indziej. Brytyjczycy nie są pierwszymi, którzy się o tym boleśnie przekonują. Pamiętacie przez ile lat klapsy na polskim rynku dostawał Citi Handlowy? Bank dosłownie stał w miejscu, bo każdą decyzję musiał konsultować z centralą. Dopiero od kilku lat, kiedy na niepodległość wybił się prezes Sławomir Sikora, Citi ruszył z kopyta. I dziś nie odstaje standardami obsługi od najnowocześniejszych banków w Polsce. A był kiedyś skostniałym, peryferyjnym Citi, bez ikry, bez dynamicznych pomysłów i bez ciekawych produktów. Nie mogło być inaczej, skoro produkty dla polskiego klienta były wymyślane w Londynie lub Nowym Jorku.

Czytaj też: O Banku Położonym z Hukiem i o wyciskaniu polskich prezesów

Nie ma co płakać po fajtłapkach z Londynu, którzy zarżnęli swój polski biznes HSBC. Według nieoficjalnych wiadomości detaliczną część brytyjskiego banku przejmie Alior. Klienci powinni być zadowoleni, bo po HSBC-owskim traktorze platforma bankowości internetowej Alior Banku będie im przypominać maybacha. Ale z porażki HSBC wnioski powinni wyciągnąć Hiszpanie z Santandera. Ci sami, którzy właśnie kupili za ciężkie pieniądze BZ WBK, czwarty największy bank w Polsce. Zapłacili fortunę, w przeliczeniu dwa razy więcej, niż płaci się za porównywalne banki np. w Turcji. I byłoby źle, gdyby zepsuli tę, dobrze pracującą maszynę - 170.000 nowych kont założonych w pierwszym półroczu 2011 (co piąty nowy ROR na rynku jest zakładany w BZ WBK), ponad 670 mln zł zysku netto w pół roku. A intuicja i przecieki z BZ WBK podpowiadają mi, że do tego właśnie zmierza sytuacja.

A tymczasem... Antonio Banderas odkrywa piękno polskich, gorących kobiet

Santander to bank, który ma zadatki na kolonizatora. Chciałby centralizować wszystko, co się da centralizować, narzucać własne standardy i rozwiązania technologiczne, unifikować ofertę produktów finansowych na wszystkich rynkach, wprowadzać wspólną dla swoich banków platformę bankowości internetowej. Jeśli zrealizują te zamiary, to w dwa-trzy lata BZ WBK straci jedną piątą klientów i zacznie się zwijać biznesowo w szybkim tempie. Bank, który o zmiany technologiczne będzie musiał prosić informatyków w Madrycie - po godz. 12.00 mają już sjestę, a po 15.00 ich skłonność do pracy zmniejsza się o połowę - nie będzie w stanie rywalizować z bankami zarządzanymi w 100% z kraju. I prędzej czy później podzieli los HSBC. Tak więc, drodzy przyjaciele z pięknej Espanii - wyciągnijcie wnioski z porażki kolegów z Wielkiej Brytanii. Wiem, że jesteście wielcy i potężni i bardzo nie lubicie jak was pouczać, ale... jak wiadomo historia jest nauczycielką życia. Także historia polskiej bankowości.   

MASZ PROBLEM Z BANKIEM? ZŁAP SUBIEKTYWNOŚĆ NA FACEBOOKU! Wiem, wiem, na stronie blogu nie ma formularza kontaktowego. Wiem, trudno mnie dopaść. Wiem, rzadko odpowiadam na komentarze pod notkami. Jeśli masz ważny problem, to możesz mnie o nim poinformować na dwa sposoby. Jeśli masz konto w Facebooku, to wejdź na stronę blogu napisz do mnie. Jeśli wolisz kontakt e-mailowy, to napisz na adres: maciej.samcik (małpka) gazeta.pl. Nie odpowiem od razu, ale odpowiem na pewno.

JUŻ PRAWIE 300.000 MIŁOŚNIKÓW SUBIEKTYWNOŚCI. W pierwszym półroczu 2011 r. blog „Subiektywnie o finansach” odwiedzało miesięcznie średnio 295.300 osób. Z tego co najmniej 50.000 osób wchodzi tu bezpośrednio, wpisując do przeglądarki adres www.samcik.blox.pl. Blog ma też 6.500 fanów w Facebooku. Nie zapominaj sprawdzać codziennie co nowego na www.samcik.blox.pl

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” DOCENIONY PRZEZ PRESS. Fajny pomysł na opowieści o pieniądzach”. „O gospodarce można pisać nudno albo tak jak Samcik”. „Mistrzostwo! Nikt tak jak on nie potrafi znaleźć absurdów, kruczków prawnych w umowach i napiętnować tego, co jest w umowach bankowych głęboko schowane” - to wybrane opinie kilkunastu jurorów - przedstawicieli mediów - którzy wypowiedzieli się na prośbę miesięcznika „Press” o blogu „Subiektywnie o finansach”. Najbardziej prestiżowe pismo o mediach już po raz drugi przeprowadziło wybory najlepszych blogów prowadzonych przez dziennikarzy. Wśród najlepszych blogów, na drugim miejscu, znalazł się „Subiektywnie o finansach”.

CZYTELNICY DO SAMCIKA, CZYLI ILE MOŻNA ZAROBIĆ CZYTAJĄC BLOG. Subiektywność w finansach naprawdę działa! Napisał do mnie pan Paweł: „Dzięki Pana blogowi udało mi się odzyskać podwójnie naliczone ubezpieczenie niskiego wkładu w banku Millennium. Była to dość spora kwota, ponad 784 zł (z całej kwoty ubezpieczenia 5662 zł). Reklamację złożyłem po publikacji wpisu w blogu na ten temat”. Mam też list od pana Patryka „Dziękuję za doskonałego bloga. Przynajmniej raz uchronił mnie Pan przed bezsensownymi wydatkami. Myślę o mBanku i prowizji za niewykorzystany limit do firmowego konta”. I jeszcze pan Łukasz. Zwrócono mi opłatę za czteromiesięczny abonament. W idealnym świecie skłonny bym był uwierzyć, że to moje starania przyniosły w końcu skutek. Ale domyślam się, że Pana w tym rozwiązaniu jest zasługa. Zatem dziękuję bardzo!”. Kochani, zawsze do usług! Zobacz też jak po publikacji w blogu bank przestał patroszyć klienta drogim ubezpieczeniem. I jak po notce w blogu przestał nasyłać na klientkę windykatorów. Obejrzyj również pełną listę spraw, które udało nam się wspólnie załatwić w latach 2009-2010.

Samcik blox

piątek, 29 lipca 2011, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/07/29 07:54:12
Jako klient HSBC (biznes), mający doświadczenie z mBankiem, Raiffeisenem, BZ WBK, czy też starym Handlobankiem, mogę stwierdzić, że HSBC ma najgorszy system bankowości elektronicznej. Wykonanie jakiejkolwiek operacji bankowej oznacza konieczność kilkania i wybierania, klikania i wybierania. Do tegobrak automatycznego systemu bankowości telefonicznej - sprawdzenie stanu salda przez telefon oznacza konieczność klepania wszystkich danych konsultantowi. Pomijam już fakt, że otrzymałem umowę w języku angielskim i od pół roku nie mogę doprosić się wersji polskiej, co przy ewentualnej kontroli oznaczać będzie konieczność wybecalowania się na tłumacza.
Jedyne co mnie jeszcze trzyma, to niewiela liczba operacji, nie wymagająca ciągłej współpracy z bankiem, rozsądne sesje przychodzące - 11.00, 15.00, 18.00, darmowe bankomaty oraz wypukła karta debetowa z chipem. No i lenistwo odnośnie zmiany rachunku.
-
2011/07/29 07:54:46
Zaistnieć na polskim rynku można tylko... kupując.
-
2011/07/29 08:18:30
Panie Maćku...
W biznesie nie ma zmiłuj. Sam pan zauważył, że Santander wszystko standaryzuje, co bardzo dobrze sprawdziło się w wielu miejscach na świecie. Całkowicie zgadzam się, że w Polsce polegnie. Po prostu standaryzacja powinna równać "do góry", a nie na ślepo... To co robili sprawdzało się, bo wszędzie było kiepsko - u nas tak nie jest (raz już to zresztą sprawdzili, ale nauka w korporacjach przychodzi wyjątkowo opornie). Moim zdaniem Santander zrobi to co już raz w Polsce zrobił - popsuje, na końcu sprzeda.

Jakoś nie żal mi ich biznesu, nawet z punktu widzenia klienta. PKOBP się unowocześnia, co z dużą nawiązką zrekompensuje złe zarządzanie w mniejszych bankach, takich jak BZWBK czy HSBC. Choć oczywiście fajnie by było gdybyśmy byli złymi prorokami co do BZWBK ;-)

@asen: Alior stworzono od zera.
-
2011/07/29 08:30:49
Mam konto zarówno w brytyjskiej wersji HSBC i w kilku bankach w Polsce i tak naprawdę dopieszczony jestem w Wielkiej Brytanii. Jak już kiedyś pisałem we wszystkich tutejszych bankach wszystkie podstawowe usługi sa bezpłatne (włącznie z obsługą w oddziale) i trwałe tzn. bez żadnych niespodziewanych volt jak np. ostatnio w mBanku choć przykłady można mnożyć. Dodatkowe usługi typu ubezpieczenia i pomoc jak najbardziej i to bardzo rozbudowane- ale tu dopiero się płaci za konto. Przelewy ??? Ostatnio wysyłałem przelew krajowy (w WB) ile szedł??? Faktycznie 3 .....ale sekundy. Więc gdyby HSBC w Polsce faktycznie zastosował model brytyjski i dobrze go rozreklamował byłby numerem 1.
-
2011/07/29 08:33:48
@mentatd_at_gmail, nie od zera, tylko na gruzach BPH ;)
-
2011/07/29 08:44:11
Panie Macieju, nie do końca się z Panem zgodzę. Santander nie będzie uczyć się z porażki HSBC, bo to zupełnie inne banki.To tak, jakby porównywać sieć handlową Lidl do Piotra i Pawła czy Almy. HSBC nie jest bankiem detalicznym. Sntander jest detaliczny, jak BZWBK i nawet na Wyspach ma większą sieć sprzedaży i więcej depozytów niż HSBC. A HSBC to bank premium i bardziej bazuje na private banking i asset management, mimo że działa na całym świecie. W Polsce nie ma miejsca na banki premium. Za mało zamożnych klientów, żeby się to opłaciło. Nawet nasz lokalny bank premium - Noble Bank nie dawał rady i połączył się z Getinem (Getin i Noble to odrębne marki,ale jeden bank)

.....................
pieniadzezrobsam.blogspot.com/
-
2011/07/29 08:55:06
@sarano
znaczy przejęli ich system bankowości? placówki? call center? klientów?
-
2011/07/29 09:15:48
panie autorze, może zainteresuje pana wykorzystanie wysokiego kursu CHF w Getin Noble banku. Dowiedziałem się że wciskają klientom ciekawe aneksy do umów, zamrażają kurs spłaty na dwa lata na poziomie chyba 2.80 a różnicę kursową doliczają do kapitału i wydłużają okres spłaty. Klientowi pokazują zmniejszoną ratę miesięczną który łyka to w większości bez zastanowienia (jak młody delfin kluski, cytując mojego znajomego). Owszem ryzyko banku może i jest bo kurs może pójść do góry, ale najbardziej śmierdzi tu fakt że nie pozwalają tego aneksu zabrać do domu, można go przeczytać i zobaczyć przed podpisaniem jedynie w oddziale banku.
-
2011/07/29 09:41:33
Polski klient dopieszczony? Czym? Przepisami, które pozwalają na o, że bank dbał wyłącznie a własne interesy a za nic miał klienta? Fikcyjnymi ubezpieczeniami kredytów wymuszanymi za ciężkie pieniądze i nigdy nie działającymi? ktoś kiedyś słyszał, żeby w razie problemów bank zwrócił się do ubezpieczyciela? Za to po wcześniejszej spłacie kredytu klient musi często sądownie dochodzić zwrotu tego kredytu. Spreadmi? Banki w Polsce to bandytyzm i lichwa. Nijak się ma ich działalność do jakichkolwiek standardów światowych. No może w Burkina Faso.
-
2011/07/29 09:42:16
akurat ucieczka HSBC z Polski ma inne podloze. Po prostu maja klopoty. Oprocz opuszczania Polski zwalniaja rowniez 10 tys. pracownikow.
-
2011/07/29 09:48:15
Dobry wpis.

Sam mam konto w HSBC w USA - nie narzekam. Ale sedno tkwi w ciemnej stronie korporacjonizmu - juz setki razy w swojej karierze widzialem takie zenujace historie.

Podobno w HSBC pracuja najgenialniejsi menadzerowie na swiecie. Okazuje sie, ze nie do konca to prawda.

slomski.us
-
2011/07/29 10:00:36
o własnie znalazłem że już wpis na temat getin noble banku byl, uznaje nie mniej moj poprzedni post za niebyly.
-
2011/07/29 10:12:10
Klient HSBC (detal) - Moje doswiadczenie z HSBC okreslam jako "nigdy wiecej !!!". Jakosc obslugi okreslam jako "sto lat za murzynami". Bedac w Malezji i Singapurze, nie bylem w stanie korzystac z ich kart (terminale odmawialy posluszenstwa, karty chipowe/bo innych nie maja/) - problemy zglaszane na infolinii, ale bez odzewu. Cale szczescie ze mialem w portfelu inne karty !!!!

A obsluga w oddziale - ąę,ah...., tylko 1h30m zajelo mi zlozenie wniosku o dodatkowa karte kredytowa .... Porazka
-
2011/07/29 10:31:38
BZWBK już psuje dobrze działającą maszynę. Na siłę chce się upodobnić do Santandera wyprowadzając do firm zewnętrznych całe wsparcie biznesu.
Na pierwszy ogień idzie IT, które z banku jest wyprowadzane do firmy zewnętrznej.
Biorąc pod uwagę potrzebę szybkiego działania w usługach IT oraz zapewnienie systemom stabilności i szybkich reakcji - marnie widzę dalszy rozwój i utrzymanie na wysokim poziomie usług elektronicznych w BZWBK.
Uważam, że wręcz to wszystko ulegnie znacznemu pogorszeniu.
-
2011/07/29 10:56:38
Rozpieszczeni? Wolne żarty!
Ten bank grał nieuczciwie i teraz za to płaci.
Dam wam przykład (w 100% prawdziwy, niestety!):
Termin spłaty karty wypadał w dniu x. Dokonałem przelewu (z konta w innym banku) w dniu x-2 wieczorem (już po ostatniej sesji Elixiru). Do banku HSBC przelew doszedł w dniu x-1 (widać to na wyciągu, który przyszedł w kolejnym okresie rozliczeniowym)... po czym był księgowany przez 2 dni! (dane z wyciągu - data wpływu: x-1, data księgowania: x+1). Zatem, choć pieniądze były w dniu x na koncie w HSBC, nie były zaksięgowane. Efekt - opłata za przekroczenie terminu spłaty (45 PLN).
Bank nie widział problemu, twierdząc, że z regulaminu wynika prawo do tak długiego okresu pomiędzy wpływem pieniędzy a ich zaksięgowaniem. Ponieważ w ogólnodostępnym regulaminie nie było takiego zapisu, poprosiłem o jego wskazanie i dowiedziałem się... że regulamin nie dotyczy byłych posiadaczy karty HSBC Ikea (żeby nie było wątpliwości - posiadana przeze mnie karta nie była już z Ikei, miała wszystkie cechy normalnej karty Advance). Regulaminu właściwego dla owych byłych posiadaczy panienka z telefonicznego biura obsługi wskazać mi nie potrafiła... Reklamacji nie przyjęła, twierdząc... że nie widzi powodu.
A pana Samcika jakoś to wtedy (listopad 2010 r.) nie zainteresowało...
-
2011/07/29 11:07:22
I uzupełnienie:
Opłaty za opóźnioną spłatę karty również nie było w cenniku. I sytuacja była analogiczna (* ponoć byli posiadacze karty Ikea mają inny cennik, * ponoć jest w nim taka opłata, * cennika Hortensja Pawlak - bo tak się ta "telebiurwa" od opowieści o regulaminach i cennikach oraz nieprzyjmowania reklamacji nazywała - nie miała i nie wiedziała gdzie szukać)...
I czemu tu się dziwić, że bank się zwija? Niewielu jest klientów lubiących takie traktowanie...
-
2011/07/29 11:49:30
Ktoś tu napisał, że HBSC czy jak mu tam, zatrudnia "najgenialniejszych menadżerów na świecie"... :)
Jestem pewny, że ci menadżerowie przynajmniej nie prostują tych plotek ;)
Proszę się wyzbyć takiego myślenia. Oni są takimi samymi ludźmi jak geniusze, którzy doprowadzili do bankructwa Lehman Brothers. Ci faceci (od Lehmana) po godzinach wciągali kokainę (dokument nagrodzony Oscarem w tym roku) i gdyby ich spytać o co kamon, to powiedzieliby, po butelce wódki, "stary, nie mam pojęcia co jest grane, wszystko się je..ie" - lub coś w tym stylu.

Życie weryfikuje "genialne" pomysły, które miały się sprawdzać w Singapurze i Londynie. Te pomysły się nie sprawdzają także w Singapurze i w Londynie, tylko, że tam weryfikacji nie ma. Jak nie ma, to nie wiadomo, czy to jest dobre, czy nie. Po prostu, z braku laku, za dobre uchodzi.

W Polsce awantura z mBankiem za 2 zl karne od martwego konta i pani z firmy, która uspokaja forumowiczów na bankowym blogu (!)
Założę się, że w HBSC co najwyżej możesz dostać w ryj, jak ci się nie podoba.

Oni w Polsce upadli bo mieli za niską jakość usług.
Banderasa też nie mieli. Nic, q..wa.
-
2011/07/29 12:22:11
To dlatego pod wrocławskim oddziałem HSBC na rogu ulic Oławskiej i Szewskiej, tuż przy Rynku, w podziemiu otwarto niedawno...Biedronkę:) Średnio to mi się kojarzyło ze średnio zamożną klientelą banku:)
-
2011/07/29 13:09:50
i napewno jak sie zwina to nie bedę płakał. Jest to jeden z najbardziej "złodziejskicj" i nieruchawych banków. Jednym słowem nie ma co załować!
-
2011/07/29 13:55:31
Na stronie HSBC jest info:
www.hsbc.pl/1/2/pl/about-us/HSBC-in-Poland-home/important-announcement
Rekomendują przenoszenie rachunków do innych banków i zapewniają o fachowej pomocy pracowników.
Moje konto Premier zakłądałem ponad 1 godzinę w oddziale (wszystko ręcznie wypełniane). Karty w PLN, EUR i kredytowa nie dotarły nigdy. Po kilkunastu dniach poprosiłem o nowe karty i odbierałem w Oddziale. PINy po zmianie nie działaly (awaria wewnętrzna systemu) a potem po 2 dniach zadziałały same z siebie w bankomacie.
Doradcy nachalnie rekomendowali fundusze HSBC. Poza nimi i Union Investment nigdy nic się nie pojawiło. Jeden raz doradca od zarządzania majątkiem zaprosił mnie do Oddziału, żeby porozmawiać o moim portfelu, co się skończyło nowym produktem (fundusz, który mnie już wcześniej interesował). Przy zmianach na rynkach nigdy nie zadzwonił. Przez ponad rok żadnego kontaktu. Doradca od rachunku 2 razy dzwonił. Raz, żeby powiedzić, że wprowadzają karty z czipem (wciaz mam wszystkie z paskiem bez czipa) i raz, by poprosić o zarekomendowanie konta komuś ze znajomych. Od 8 miesięcy cisza absolutna. W oddziałach pięknie, schludnie, soczek, kawa, eleganckie garnitury, międzynarodowy personel i to tyle. Żadnych innowacji. Limity transakcyjne nie do zmienienia telefonicznie (bo nie działają w realu następnego dnia). Bankowość elektroniczna na poziomie Deutsche Banku (tyle, że zamiast karty TAN są tokeny). Nie ma technologii zbliżeniowej. Serwis sms czasami OK, czasami po 7 godzianch informuje o ruchu na koncie czy zapłącie kartą. Przaśnie. Polska obsługa marna. Nie dziwię się, że porażka. Aquarius w Multibanku to Emiraty w porównaniu z HSBC w Polsce.
-
2011/07/29 14:21:34
Panie Macieju, jesli juz mowa o Wielkiej Brytanii to prosze dopisac, iz szesc glownych bankow (Barclays, HSBC, LLoyds, RBS, RBOS Halifax i Abbey - obecnie Santander) zawarly koalicje i przelewy do okreslonej kwoty (sporej) pomiedzy kontami ida w 3... sekundy. Tak samo 24h, bez czekania na jakies skostniale wehikuly typu Elixir.

Co do HSBC to traci wizerunkowo rowniez w UK, przewaznie na korzysc Barclaysa. Podobnie z Santanderem - gdy tylko zmienia marke na wlasna, zacznie sie odplyw klientow, analogicznie jak w przypadku Ery/T-Mobile.
-
2011/07/29 14:59:14
konta w hsbc nie mam ale w lloyds owszem. korzystanie z niego to droga przez mękę:
-każdy przelew powyżej 500 funtów musi być potwierdzony telefonicznie (nie da się ściagnąc blokady)
-po zaminie numeru telefonu do kontaktu dokonanej w oddziale banku trzeba bylo udac sie do banku odblokować konto
-brak mozliwosci wykonania przelewu do nowego odbiorcy bez jego wprowadzenia do systemu, wprowadzenie standardowo nie działa i kończy się telefonem do oddziału
-ostatni przelew był wykonywany przez 3 godziny, z czego godzina spędzona w banku, gdzie i tak nie potrafili pomóc-"bo u nas tak jest", a zaproponowali że mogą wykonać przelew-opłata jedyne 30 funtów (tak jakieś 140 zł-bez względu na kwotę transakcji)
- podobno potrafią ot tak zablować karty jak widzą podejrzaną operację płatniczą (jeszcze sie nie zdażyło)
- może i niektóre przelewy idą w 5 minut ale inne potrafią i 3 dni (jak William brał ślub to i orzez 7)
a na koniec-wczoraj potrzebny był miedzynarodowy nr konta-szukanie na stronie banku jedyne 10 minut, po przejściu do mBanku jego ustalenie zajęło minutę!!!

a ogólnie co do ich systemu-powszechne jest podawanie w TELEFONICZNEJ weryfikacji (np przez tel.komórkową, siłownię) danych znajdujących się na karcie-tak tak, podaje się numer karty, daty ważności, kod CVV
u nas to niedopomyślenia u nich normalne

nie wiem kto może być na tyle zaślepiony aby twierdzić, że banki brytyjskie są lepsze od polskich, oni naprawdę są jedyne 100 lat za cywilizacją, ale oczywiście oddział każdego banku jest na każdym rogu
-
2011/07/29 15:46:03
@mancipi - Nie ma lepszych i gorszych, po prostu warto by polaczyc pozytywne aspekty bankowosci z obu krajow. Darmowe bankomaty (nie prywatne) wszedzie w UK, terminal platniczy w przyslowiowym srodku odludzia, szybkie przelewy to plus. To o czym pisales tez sie zdarza, ale uzerac sie o bzdury mozna z kazdym bankiem, czego dowodem jest ten swietny blog. Zmien 'zmywakowe' konto w Lloydsie na normalne w powaznym banku i od razu zauwazysz roznice. Powodzenia :)
-
2011/08/02 17:47:24
@mancipi
Masz problem z przelewami na kwote powyzej 500 funtow? Mozesz masz jakies specjalne ograniczenia zalozone na koncie? Przez internet mozna robic przelewy do 25tys funtow do innych bankow i do miliona funtow miedzy wlasnymi kontami.
Robie regularne przelewy po kilka tysiecy funtow miedzy roznymi kontami i nigdy nie musialam ich potwierdzac.
Kazdy bank moze zablokowac karty debetowe/kredytowe, jesli uzna, ze jakas transakcje jest podejrzana.
Numer iban konta jest na wyciagu.
Jesli nie dziala Ci wprowadzanie nowych odbiorcow to moze cos robisz zle, bo milionomi klientow dziala.
-
2011/08/03 16:38:56
Zgadzam się, że HSBC w Polsce był słabiutki (otarłem się o jego program dla klientów Premium, ale niestety nie mieli nic ciekawego do zaoferowania).
Ale likwidacja polskiej sieci detalicznej HSBC - to po prostu element ich większej strategii światowej. Zwalniają na świecie 25,000 (!!!) pracowników, sprzedają 195 oddziałów detalicznych w USA. Przy tym - Polska to drobiazg...
money.cnn.com/galleries/2011/news/economy/1108/gallery.layoffs_jobs_unemployment/7.html
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users