Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 31 sierpnia 2011

Bank bawi się z klientami w cichociemnych? Tajemnicze telefony z infolinii

Jakość działania infolinii to w przypadku każdego banku rzecz strategiczna. Dziś z pracownikami infolinii klienci stykają się częściej, niż z tym w oddziale. Jeśli zostaną obsłużeni źle, poczują się sfrustrowani i... napiszą do mnie. Pan Bartek się sfrustrował, bo w infolinii mBanku zetknął się ze zbyt daleko posuniętą tajemniczością: „Pisał pan niegdyś na swoim blogu o praktyce jednego z banku, którego pracownicy dzwonią do klientów i żądają weryfikacji ich tożsamości, podczas gdy klient tak naprawdę nie wie lub nie ma pewności, z kim rozmawia” - zaczyna mój czytelnik. Owszem, pisałem o takich przypadkach i to nie raz. Część bankowców potrafi nawet wydzwaniać do klientów z numeru zastrzeżonego!.

Ostatnio byłem regularnie nękany telefonami z mBanku, którego jestem klientem. Odebrawszy telefon od nieznajomego mężczyzny usłyszałem pytanie o moje nazwisko, po czym odparłem, że skoro ów jegomość do mnie dzwoni, to wypada, by najpierw sam się przedstawił. Tu padło stwierdzenie, że dzwoni z instytucji finansowej, zaś nazwisko poda jak tylko się upewni, że rozmawia z osobą, z którą zamierzał się skontaktować. Wobec takiego stwierdzenia, podziękowałem za rozmowę i się rozłączyłem. "Instytucja finansowa" mi nic nie mówi, zaś sytuacji, gdy ktoś do mnie dzwoni i żąda przedstawienia się samemu tego nie czyniąc, nie toleruję. Sytuacja powtórzyła się dwa (!) razy. Jednak dopiero za trzecim udało mi się od mniej asertywnej osoby uzyskać wypowiedzianą cichym głosem informację, iż dzwonią z mBanku i takie mają procedury, by się nie przedstawiać” - pisze pan Bartek.

Mój czytelnik się zagotował. „Panie Macieju, czy ma Pan pomysł, dlaczego firma, której jestem klientem, i która nie raz już dzwoniła do mnie z przeróżnymi ofertami, za każdym razem jednak informując kto i w jakiej sprawie dzwoni, bawi się z klientami w cichociemnych? Czy może Pan za pośrednictwem swojego bloga nagłośnić nieco sprawę, by mBank nie traktował swoich klientów jak idiotów (bo tak się poczułem)?. Uważam wszak, że klienci zasługują na nieco zaufania, by im jasno i bez wykrętów komunikować, że dzwoni taki a taki bank ("Instytucja finansowa"? Wstydzą się samych siebie?). Czy mBank nie zdaje sobie sprawy z tego, że żądają przedstawienia się osobie nieznanej, dzwoniącej z zastrzeżonego numeru, o nieznanych zamiarach?” - ma za złe pan Bartek.

Poprosiłem o wyjaśnienie Krzysztofa Olszewskiego z mBanku, który przyznał, że jeśli rozmowy z infolinią wyglądały tak, jak przedstawia to klient, to bank popełnił błąd; „Rozmowy telefoniczne pracowników banku z klientami odbywają się według wcześniej ustalonych wytycznych. Wszystko po to, aby mieć pewność, że w trakcie rozmów informacje przekazywane są prawidłowo i z poszanowaniem obowiązujących przepisów prawa (w rozmowie mogą być podane wrażliwe informacje). Zgodnie z obowiązującymi zasadami - operator, który nawiązuje połączenie z klientem, na początek ma obowiązek podania swojego imienia i nazwiska. Następnie, w celu identyfikacji, powinien poprosić rozmówcę o podanie nazwiska. Po upewnieniu się, że rozmowa prowadzona będzie z klientem banku, pracownik powinien podać nazwę banku, w imieniu którego telefonuje” - tłumaczy Olszewski.

Jeśli przed identyfikacją rozmówca zapyta o jaką firmę chodzi, operator poinformuje, że dzwoni w imieniu instytucji finansowej. Wątpliwości klienta są dla nas ważnym sygnałem dotyczącym funkcjonowania telefonicznego kanału kontaktu. Zwracam jednak uwagę, że nasze zasady zostały stworzone w taki sposób, aby maksymalnie ochronić klienta przed ewentualnym ryzykiem ujawnienia osobom trzecim poufnych informacji. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której telefon zamiast przez klienta, zostanie odebrany przez inną osobę (której klient nie chciał ujawniać informacji o korzystaniu z usług danego banku). Dzięki stosowanym obecnie zasadom, informacja o współpracy z mBankiem pozostaje do wyłącznej wiadomości klienta, a informacje z nim związane są odpowiednio zabezpieczone” - dodaje rzecznik mBanku.

Zacząłem się zastanawiać. Może Olszewski ma trochę racji? Gdy załóżmy, że klient, jako mąż i nie mąż i sprawca wielu ciąż, ma na boku... dodatkowy rachunek bankowy, na którym - jakżeby inaczej - inwestuje pieniądze dla żony, żeby w przyszłości kupić jej brylanty oraz futro z norek. Jest ryzyko, że telefon z banku przypadkowo odbierze żona i wtedy dowie się, że ktoś dzwoni do męża z konkretnego banku, o którym ona nic nie wie. Życie... Sam nie tak dawno pisałem w blogu o kliencie, który miał kredyt gotówkowy na koncie i bardzo nie chciał, by o tym fakcie dowiedziała się małżonka. A bank, jak na złość, właśnie do niej zadzwonił. No i żonę coś tknęło. Ale czy naprawdę mBank musi dzwonić z numeru zastrzeżonego, a telefoniści nie mogą się nawet przedstawić?

„Warto dodać, że telefony do klientów inicjowane są na podstawie wyrażonej przez nich zgody na otrzymywanie informacji handlowych. Jest ona dobrowolna, zatem jeśli Klient nie czuje się komfortowo z telefoniczną formą kontaktu z bankiem, może w prosty i przyjazny sposób odwołać wcześniej wyrażoną zgodę. Wystarczy zalogować się do serwisu transakcyjnego lub zatelefonować na mLinię” - kończy Krzysztof Olszewski. A ja mam coraz większy problem z rozsądzeniem - czy to mBank zachowuje się słabo, chcąc klientów odpytywać incognito, czy też klient nie rozumie, że ochrona jego danych jest ważniejsza, niż to czy pracownik banku się przedstawił czy nie i z jakiego numeru dzwoni.  Pomożecie? Czekam na Wasze opinie!

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 31 sierpnia 2011 08:16

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pamietnikwindykatora.pl napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 08:52:37:

    Infolinia mBanku to kpina. Wiem co pisze, i potrafię to udowodnić. Dwa razy chciałem telefonicznie podwyższyć debet na koncie firmowym (nie żebym potrzebował, ale tak na czarną godzinę, bo inwestuję dużo ostatnio) i dwa razy pani konsultantka (różne panie) informowały mnie o zakończeniu procedury i abym teraz czekał na decyzję w ciągu 7 dni bodajże. I nic, ani przyznania ani odmowy (choć symulacja onlline wykazała zdolność moją debetową do żądanej kwoty debetu).

  • pamietnikwindykatora.pl napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 08:57:55:

    P.S. Jak za drugim razem zatelefonowałem z reklamacją to mi powiedziała konsultanta że ta pierwsza procedura w ogóle nie została odnotowana w systemie. No i zaczęliśmy jeszcze raz, skoczyliśmy i znowu nic... Dałem wiec sobie spokój.

  • mitonielata napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 08:58:09:

    Tłumaczenia pana zmBanku są nieprawdziwe. Żaden rozsądny windykator nie przedstawia się rozmawiając z klientem. W każdym banku windykatorzy mają takie zalecenie od przełożonych, żeby kryć swój tyłek i tyłek banku. Rzecz w tym, żeby klientprzedstawił się i podał nazwisko (w celu weryfikacji czy rozmowa jest z właściwym człowiekiem),domyślił się, o który kredyt chodzi i usłyszał parę przykrych słów, które sprawią że szybko spłaci ratę. Żeby za te słowa nie pociągnął banku do odpowiedzialności, najlepiej żeby nazwa banku wogóle nie padła w rozmowie, a jeśli już, to nie z ust windykatora. Ostatnio TVN nagrał kilka takich rozmów (np. z Eurobanku) i windykatorzy są uważni. Klient jednak nie ma obowiązku odbierać takich telefonów i kontynuować rozmowy - za to nie ma żadnych sankcji, nawet jesli windykatorzy mówią co innego. Najlepiej olać takiego pana i powiedzieć mu do widzenia.

    ............
    pieniadzezrobsam.blogspot.com/

  • zorka7 napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 09:03:36:

    Jeżeli ktoś chce być incognito, powinien mieć możliwość odznaczenia opcji telefonowania przez mbank. Jeżeli tego typu telefony nie są dla klienta problemem - dzwoniący powinien się (jak również instytucję, którą reprezentuje) przedstawić. Uważam zatem, ze to mbank zachowuje się słabo. Sama mam konto w mbanku i niedawno odebrałam podobny telefon. Osoba dzwoniąca się co perawda przedstawiła, uderzyło mnie jednak najbardziej to, że telefon wykonany był z numeru zastrzeżonego. I z tego względu właśnie nasza rozmowa trwała kilkanaście sekund.

  • tomekw1965 napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 09:07:18:

    Podobny przypadek miałem ostatnio z City. Zadzwoniono do mnie popołudniu w piątek a ponieważ nie miałem czasu rozmawiać poprosiłem o telefon w godzinach dopołudniowych. No i się zaczęło: festiwal telefonów w sobotę z numeru nieznanego (więc domyślam się, że z banku) ale takie jakieś nieśmiałe bo choć miałem ochotę porozmawiać to nie nadążałem odbierć. Po dwóch sygnałach następowało rozłączenie.

  • luster napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 09:10:32:

    Ja bym się po prostu nie przedstawił. Niby czemu mam się przedstawiać komuś kto do mnie dzwoni?
    Niech się pytają czy Pan Luster przy telefonie i wtedy w łaskawości swej mogę to potwierdzić...

  • kambea napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 09:22:31:

    Wczoraj z zastrzeżonego zadzwoniła do mnie jakas automatyczna ankieta mbanku. mBank zresztą zawsze dwzoni z zastrzeżonego. Nie wiem czemu. Mają coś za uszami?

  • king.james napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 09:35:38:

    Chciałbym zauważyć (przynajmniej tak wynika z treści przytoczonej przez Pana wiadomości), że zgoda na dzwonienie do klienta nie ma tu nic do rzeczy. Klient wyraził zgodę, ok, ale skąd on ma wiedzieć, że to akurat instytucja, której tę zgodę wyraził do niego dzwoni, a nie kto inny? Zdaje się, że o to się tu rozchodzi.

  • malasunny napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 09:42:17:

    A mówiłam - uciekać z mBanku. Odkąd zakończyłam współpracę z tym bankiem nikt do mnie nie wydzwania. Może poza Play, ale oni ZAWSZE dzwonią jako obsługa klienta i jeśli nie mam ochoty to nie rozmawiam, zwłaszcza, że poziom infolinii Play niebezpiecznie zbliża się do mBanku.

    A mBank jesli chce być taki hop do przodu to powinien się właśnie przedstawiać, bo owszem - mogłam wyrazić zgodę na rozmowę, ale zanim się nie dowiem, że to właśnie z tego banku to mogą mi nakichać. Z drugiej strony - przedstawienie się przez telefon jeszcze nie grozi śmiercią.

  • shigella napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 09:57:27:

    Citi Handlowy i Pekao SA tez wydzwaniaja z propozycjami kredytow (ops, bardzo korzystnych rozwiazan).
    Citi dzwoni z zastrzezonego numeru i probuja zadawac pytania "zeby zweryfikowac moja tozsamosc".
    Sa bardzo zdziwieni, ze nie jestem zainteresowana.
    Pekao zachowuje sie bardziej cywilizowanie, albo zapraszaja na rozmowe do oddzialu, albo pytaja czy pani Shigella i to im wystarcza.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 10:56:02:

    czy ktoś ma może blade pojęcie dlaczego mBank nie potrafi załatwić sobie jednego numeru niezastrzeżonego? wpiszę sobie ten numer i będę od razu wiedział, czy to jest mbank czy nie. Dla mnie byłoby to duże uproszczenie i nieco zaufania by zbudowało. Chyba że o to chodzi, aby klient nie wiedział, że mbank dzwoni bo mają do bani ofertę. A jak już odbierze, może uda się g... wcisnąć? Wsydzą się?

    No i informuję, że jeszczae jakiś czas temu mBank dokładnie tego samego wymagał ode mnie - sami się nie przedstawiają, żądają weryfikacji. Pan Kszysztof po prostu kłamie - może i mają procedury inne, ale szkolą pracowników tak jak to zostało ukazane w artykule.

  • antymax napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 11:04:07:

    od jakiegoś czasu ustawa narzuca na operatorów obowiązek darmowego udostępnienia blokady połączeń przychodzących z numerów zastrzeżonych. Co za filozofia włączyć sobie tę blokadę i nie przejmować się "tajnymi" połączeniami?
    Wówczas każdy (pracownik banku/windykator/jakikolwiek inny upierdliwiec)* będzie musiał wykonać połączenie z numeru, który widać i nie będzie już takiej anonimowości. Nie wyeliminuje to zupełnie problemu, ale przynajmniej będzie można sprawdzić czy numer warto odebrać


    * niepotrzebne skreślić

  • pamietnikwindykatora.pl napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 11:14:26:

    @mitonielata, cyrki z niepodawaniem nazwiska i nazwy banku nic nie dadzą, klient - dłużnik może nagrać sobie rozmowę, a ustalenie z którego banku windykator czynił grożby bezprawne albo obelgi rzucał, jak i jego danych, to sprawa bardzo prosta. Szczególnie dla policji.

  • polake napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 11:18:52:

    Wydaje mi się, że niebezpieczeństwo jest nieporównywalnie większe dla klienta, jesli ujawni swoje dane osobowe komuś o złych zamiarach, kto tylko się podaje za "instytucję finansową" niż kiedy ktoś "niepowołany" dowie się o koncie mBanku.

  • tomaj721 napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 11:29:09:

    Najprościej zablokować sobie w telefonie połączenia z numerów zastrzeżonych. Usługa nazywa się ACR i świadczą ją wszyscy operatorzy.

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 11:47:16:

    Dzwonią z ukrytych bo pewnie korzystają z bramek GSM albo firm, które oferują tańsze połączenia na komórki niż te haraczowe narzucane przez Oligopol GSMowy.

  • mitonielata napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 12:19:26:

    @pamietnikwindykatora.pl
    Niby masz rację,tylko nagranie kogoś bez jego wiedzy i zgody nie może być dowodem w sądzie - ot takie dziwne mamy prawo

  • brzytwa761 napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 12:59:45:

    Dosc specyficznie banki podchodza do bezpieczenstwa w komunikacji. Skoro mam nie podawac nikomu hasla to czemu mam podawac np swoje nazwisko jak ktos dzwoni z zastrzezonego. Wiekszosc telefonow i tak jest zwiazana z upsellingiem a nie obsluga np reklamacji lub jakiegos wniosku. telefon z numeru przypisanego do banku rozwiazalby problem.

    Kiedys bralem kredyt w banku milenijnym. W oddziale przyjeli wniosek, sprawdzili papiery i dali info, ze do 1 dnia bedzie kasa. Dzwoni na nastepny dzien jakas pani i mnie wypytuje, imie nazwisko, nazwisko panienskie matki, ile mam uslug w banku itp. Ja grzecznie co ma piernik do wiatraka i w ramach czego jest to przepytywanie. Tu mila Pani stwierdziła po kilku minutowej dyskusji, ze od tej rozmowy (odpowiedzi na powyzsze pytania) zalezy czy dostane kredyt :) Noz w kieszeni sie otwiera. Brakowalo jeszcze abym przez telefon pesel podawal. Na stwierdzenie, ze w obecnych czasach podawanie czegokolwiek via telefon jest niewskazane Pani zasugerowala abym zadzownil do Banku i sprawdzil czy ta Pani tam pracuje. Kolejny raz noz mi sie otworzyl.

  • ad-maj napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 13:32:56:

    Dziś miałem podobną sytuację.
    Rano miałem dwa połączenia z nr 326043000.
    Nie mogłem rozmawiać, więc oba odrzuciłem.
    Pani nagrała się na pocztę z prośbą o telefon pod numer 7119800.
    Znała moje imię i nazwisko.
    Oczywiście bez podania nazwy instytucji.
    Gdy zadzwoniłem kolejna Pani od razu : "Data urodzenia!".
    Gdy zapytałem się co to za firma, podała, że to Dział Windykacji i powiedziała, że nie może powiedzieć jakiej firmy zanim nie dowie się z kim rozmawia.
    W tym momencie nasza rozmowa dobiegła końca.
    Może Panu uda się ustalić co to za tajemnicza firma Panie Macieju.
    Spokojnie może Pan tam zadzwonić i powiedzieć, że ktoś zostawił Panu wiadomość, że ma oddzwonić pod ten numer.

  • brzytwa761 napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 13:34:35:

    google mowi getin

  • ad-maj napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 13:44:13:

    No też to sprawdziłem, ale Getin w żaden sposób nie pasuje mi do moich zobowiązań.
    Wydaje mi się, że to bardziej infolinia firmy windykacyjnej, z usług której korzysta kilka banków.

  • kingaps napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 14:05:31:

    Jak dzwonimy lub do nas dzwonią z różnych instytucji to na początku rozmowy zapewne słychać taką oto formułkę: "w celach bezpieczeństwa rozmowa może być / jest nagrywana". Rozumiem to w ten sposób, że mogę nagrywać bo instytucja/bank wyraziły na to zgodę :))).

  • yey1 napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 14:09:43:

    Mogę potwierdzić to, co napisał brzytwa761 o Banku Millennium. I to Panie Maćku jest moim zdaniem do sprawdzenia i wyjaśnienia i naprawnienia w tym Banku.
    Otóż aby dostać limit w koncie w Banku Millennium trzeba niestety kilka danych osobowych podać nieznajomej pani z infolinii dzwoniącej z zastrzeżonego numeru.
    Niestety nie ma innej możliwości. Nie można np. iść do oddziału i załatwić tam tę rozmowę, a to moim zdaniem jest już poniżej pasa.
    Jeśli klient nie chce przekazywać swoich danych osobowych nieznajomym w infolinii, to zawsze powinien móc sprawę załatwić w oddziale Banku.

  • edrys napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 15:15:38:

    Dla mnie kuriozalne jest to, że po odebraniu telefonu automat mówi mi, że mam poczekać na połączenie z konsultantem i puszcza mi muzyczkę. Za pierwszym razem byłem w takim szoku, że poczekałem. Każda następna taka "rozmowa" kończy się po 2 sekundach.

  • tsas napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 15:16:11:

    Kiedyś pani z mBanku zadzwioniła do mnie z propozycją kredytu. Zapytałem jakie jest RRSO... i tu zaległa długa cisza. Podziękowałem.

    W mBanku mogę teraz założyć lokatę na... 0%.
    Tak pokazuje system www, gdy chcę założyć lokatę jednodniową ze środków zgromadzonych na eMax Plus i gdy jej kwota początkowa wynosi 1000 zł.
    Nie próbowałem, ale czy oni nie powinni dopracować tego systemu?
    Ponadto ileś osób nie doczyta i założy sobie taką superlokatę.

    Jaki inny bank internetowy Państwo polecacie? Czy Toyota Bank jest OK?

  • mentatd_at_gmail napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 16:18:34:

    Banki dla akcji promocyjnych na dużą skalę wykorzystują infrastrukturę teleinformatyczną zewnętrznych callcenter. Po wykonaniu usługi numer pilota z którego wychodziły rozmowy jest przypisywany kolejnemu klientowi który został pozyskany przez callcenter. Było bez sensu gdyby klient oddzwaniał do callcenter z którym bank może już nie mieć nic wspólnego.
    Co do dziwnego zachowania telemerketerów... - NA PEWNO zostali tak właśnie przeszkoleni przez mBank i bez znaczenia czy korzystali ze swojego wewnętrznego callcenter czy też kogoś wynajęli. Chciałbym zauważyć, że skoro klient wyraził chęć uczestniczenia a akcjach promocyjnych i marketingowych, to niech jego interesem będzie również trzymanie swojego telefonu przy sobie. Więc moim zdaniem nic nie usprawiedliwia takiego zachowania telemarketerów, a pan rzecznik sam nie rozumie formułki o uczestniczeniu w akcjach promocyjnych którą przytoczył.

  • bank-bank napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/31 22:39:26:

    Brak podania imienia i nazwiska przez pracownika rozpoczynającego rozmowę jest po prostu brakiem podstaw kultury osoby i ośmieszaniem się instytucji (jeśli wymyśla takie zasady). Tym bardziej, że podanie danych pracownika nie ma żadnych negatywnych konsekwencji dla nikogo.

    Brak podania od razu nazwy banku jest już celowe - nieco skrajnie rzecz biorąc samo ujawnienie, że dana osoba korzysta z usług danego banku jest już wątpliwe w kontekście naruszenia tajemnicy bankowej. Z tego wynika konieczność weryfikacji tożsamości rozmówcy przed ujawnieniem celu rozmowy i jej kontynuacją. Intencje nie są więc złe, choć wykonanie różne...

    A co do zastrzeżonych telefonów - co za różnica w odebraniu telefonu z numeru nieznanego, a zastrzeżonego? Korzyść dla firm taka, że klienci nie mogą oddzwonić na numery zastrzeżone - bo dla klientów są specjalne numery (nie te z których dzwoni firma) - gdzie pracują odpowiednie osoby, rozmowy są nagrywane itp.

    Bez przesady więc - zresztą nie ma obowiązku rozmowy - choć czasem opłaca się ich nie unikać...

  • brzytwa761 napisał(a) komentarz datowany na 2011/09/01 10:29:38:

    bank - bank

    Nie zawsze jest możliwość zrezygnowania z rozmowy telefonicznej. Opisany przeze mnie przypadek oraz przez yey1 jawnie pokazuje, że np w Millenium nie przeskoczysz rozmowy telefonicznej.

    Co do numeru z jakiego dzwonisz. Bank wystawia jeden numer robiacy za bramke i jak nawet oddzwonisz to się włączy IVR. Zatem nie ma problemu z oddzwanianiem. Tak samo robią banki z emailami.

    Kontakt np na komórkę z zasady jest dla konkretnej osoby. Jeśli bank dzwoni na komórkę to chyba do konkretnej osoby? Gdyby wyświetlał by mi się numer taki sam na jaki dzwonie czasami do banku to bym miał o wiele więcej zaufania do rozmówcy z drugiej strony.

  • biglife napisał(a) komentarz datowany na 2011/09/01 13:44:20:

    Do mnie zadzwoniła dziś Pani z infolinii mBanku i zaproponowała, że podniesie mi oprocentowanie rachunku eMax Plus z 3,5 do 6 %. Muszę przyznać,że oferta mocno mnie zaciekawiła. Zapytałem się jaki warunek muszę spełnić? No i dowiedziałem się, że wystawczy że wpłacę na ten rachunek 200 000 zł. Nie muszę dodawać, że takiej kwoty nie mam i pewnie w najbliższym czasie nie będe miał, a nawet jeśli bym miał, to pewni znalazł bym kilka lepszych metod na pomnożenie tego kapitału. Miła Pani zapytała, czy w najbliższym czasie możliwe jest, że uzyskam taką kwotę. Odparłem, że jest to jak najbardziej możliwe, jeśli wygram szóstkę w Lotto. Pani konsultantka najwidoczniej zrozumiała aluzje, bo grzecznie zapytala się czy może jeszcze odpowiedzieć na jakieś moje pytania i w tym miłym nastroju rozłaczyliśmy się. Myślę, że r mBank mógłby przygotować jakieś inne atrakcyjne oferty, jak np. oprocentowanie 7% za wpłacenie kwoty 400 tys, albo 8% za 1 mln :-)

  • confection napisał(a) komentarz datowany na 2011/10/14 15:00:55:

    Od kilku dni mój telefon jest pod obstrzałem... i uważam, że nie męczy mnie żaden bank ani firma windykacyjna. Krótka historia. Dzwoni uprzejma Pani (z numeru 327801930) i wciska mi pakiet informacji dotyczących dotacji unijnych za 130 zł. Odpowiadam, że poproszę o ofertę na maila. Pani mówi, że nie ma takiej możliwości. Pytam o firmę - pani nie może podać nazwy firmy, z której dzwoni. Dziękuję i rozłączam się. Po południu dzwoni chamska Pani (z numeru 326043000), od razu żąda ode mnie kategorycznie daty urodzenia - wrzeszczy na mnie! Pytam w jakim celu. Pani mówi, że dzwoni z firmy windykacyjnej i że muszę podać jej datę urodzenia (albo PESEL, już nie pamiętam). Pytam ponownie z jakiej firmy i po co do mnie dzwoni. Krzyczy i pyta, czy ma odnotować 'utrudnianie kontaktu'. Proponuje też, że mogę zadzwonić gdzieś i podaje jakiś numer. Rozłączam się. Na drugi dzień dzwoni do mnie uprzejma Pani (z numeru 327801929), znowu proponuje, że mi coś przyśle odpłatnie. Na moje pytania nie odpowiada, bo nie ma takiej możliwości. Dzisiaj dostaję SMS'a rzekomo z windykacji Getin Banku. Treść - "status kredytu - przeterminowany" (co to oznacza?!?). I prośba o kontakt na telefon 7119800. Podumowanie - moim zdaniem to sprawa dla policji. Ps. Nie mam kredytu w Getin Banku :) Wszystko to działo się w ciągu ostatnich 3 dni, co dodatkowo uwiarygadnia moją wersję - dzwonią oszuści!

  • cobra69 napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/12 13:26:10:

    Też miałem podobne telefony i po słowach dzwoniącego o podanie mojej tożsamości informowałem, że jeśli dzwonia to powinni wiedziec do kogo. A jesli nie potrafią przedstawić się i kryją swój numer to mam wrazenie że rozmawiam z organizacją mafijną. Rozłączałem się i tyle.
    Ja również pracuję z klientami i dzwonię do nich. Jednak najpierw przedstawiam się, a później pytam czy to pan/pani X. Po potwierdzeniu, co mi w zupełnosci wystarcza, kontynuuje rozmowę.
    Rzecz prosta. Tłumaczenie mBanku to kpina. Nie zdradzają obcym danych osobowych. a jesli klient zostawił nr telefonu to mozna bezpiecznie do niego dzwonic.
    Rozumiem, że jelsi wypłacę pieniądze z mBanku, a potem żona znajdzie je u mnie i zabierze to mBank poczuwa się do winy i oddaje mi je? ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny