Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Andrea Orcel: człowiek, który zmieni nie do poznania polską branżę bankową?

Według nieoficjalnych informacji, które zebrałem z rynku, jest duże prawdopodobieństwo, że Kredyt Bank - jeden z trzech wystawionych obecnie na sprzedaż polskich banków (obok „portugalskiego” Banku Millennium i należącego do Norwegów DnB Nord, niektórzy mówią też o sprzedazy kontrolowanego przez Włochów Aliora) - trafi w ręce hiszpańskiego Santandera. Byłby to już trzeci zakup banku w Polsce przez Hiszpanów. Wcześniej wzięli polską działalność amerykańskiego AIG Banku i zakupili za astronomiczne 3,1 mld euro od Irlandczyków kontrolny pakiet banku BZ WBK. Teraz ponoć prowadzą nieoficjalne, wyłączne negocjacje z KBC, właścicielami Kredyt Banku i ubezpieczeniowej Warty. Ze sprzedaży Kredyt Banku oraz Warty Belgowie latem chcieli dostać 2,5 mld euro. Teraz, kiedy wyceny europejskich banków tąpnęły o 30-40%, taka suma jest abstrakcyjna. Ale udziały w siódmym największym polskim banku i trzeciej największej na naszym rynku firmie ubezpieczeniowej w dalszym ciągu mogą być warte nawet 1,5-2 mld euro.

O ile sprzedaż konkurencyjnego Banku Millennium ma charakter otwarty - portugalski właściciel podał, że złożono trzy wstępne, pisemne oferty, a wśród chętnych prawdopodobnie są BNP Paribas, rodzimy PKO BP i włoska Intesa (bądź jego lokalny konkurent UniCredit) - o tyle Belgowie dotąd nie rozpisali przetargu. Ale - jak się dowiedziałem - w Kredyt Banku wstępne due dilligence, czyli badanie finansów, przeprowadził ostatnio... BZ WBK, działając na zlecenie Santandera. Ani BZ WBK, ani Kredyt Bank, ani tym bardziej Santander nie potwierdzają tych informacji. Moje źródła twierdzą, że Santander, w oparciu o przeprowadzone due dilligence, złożył Belgom ofertę - nie wiem, czy dotyczy ona tylko Kredyt Banku, czy Hiszpanie chcieliby przejąć również Wartę. Jest natomiast pewne, że w ciągu najbliższych kilkunastu dni KBC ma podjąć decyzję w sprawie jej przyjęcia bądź odrzucenia.

Czytaj też: Bank Millennium w rękach Francuzów? Wielcy osaczają PKO BP!

Gdyby Belgowie dogadali się „na boku” z Santanderem i sprzedali Hiszpanom Kredyt Bank, to mogłoby to mieć bardzo duże konsekwencje dla całej polskiej branży bankowej. Najpewniej Santander połączyłby swoje dwie największe zdobycze i stworzył na bazie BZ WBK oraz Kredyt Banku trzecią największą instytucję finansową w Polsce, obsługującą ponad 3 miliony klientów. Aktywa połączonego banku wynosiłyby blisko 100 mld zł, czyli więcej niż ma BRE Bank - mniej tylko od PKO BP oraz Pekao. To byłby kamień milowy w konsolidacji polskiej branży bankowej. Santander i włoski UniCredit staliby się dominatorami jeśli chodzi o zaganicznych inwestorów w polskich bankach. A Hiszpanie, po skutecznym „zlepieniu” swoich banków w Polsce, zaczęliby na pewno wyniszczającą konkwistę, czyli wojnę o klientów. Zamiast najbardziej konkurencyjnej branży bankowej w Europie zmierzalibyśmy w kierunku takiej, która jest zdominowana przez największych globalnych graczy. Zamiast „wielkiej piątki” największych banków, byłaby już tylko „wielka trójka”.

Aktywa banków 2011

źródło grafiki: Dziennik Gazeta Prawna

Ojcem chrzestnym tej rewolucji może się stać niejaki Andrea Orcel, szef inwestycyjnej części Bank of America Merrill Lynch. To ten bank i Orcel doradzają KBC w sprzedaży polskich aktywów, w tym Kredyt Banku. Jeśli rzeczywiście Hiszpanie przekonali KBC, by negocjować na wyłączność, to musiał w tym pomóc Orcel. Mógł on z powodzeniem pogodzić interesy KBC i Hiszpanów, tym bardziej, że świetnie zna się z prezesem Santandera Emilio Botinem. To właśnie Orcel doradzał Santanderowi przy przejęciu BZ WBK z rąk AIB. I to Orcel wcześniej doprowadził do wykupienia przez Santander brytyjskiej grupy finansowej Abbey. Dlaczego teraz nie miałby „grać” na Hiszpanów, doradzając Belgom z KBC?

Andrea OrcelCzłowiek, który może doprowadzić do wielkich zmian w polskiej branży bankowej zawsze korzystał do bólu z prywatnych relacji z bankowcami. Poza Botim przyjaźnił się prywatnie m.in. z Alessandro Profumo, potężnym bankierem z Włoch, do niedawna prezesem UniCredit. Sam zresztą jest Włochem z pochodzenia, zaledwie 46-latkiem. Jak już przy kawie i ciastku zepnie kolejny miliardowy deal, wypłaca sobie zwykle sutą premie. W 2009 r. świat finansów drżał w posadach, kiedy wyszło na jaw, że w 2008 r., w czasie kiedy Merrill Lynch tracił 27 mln dol. i musiał być ratowany za pieniądze podatników (przejął go Bank of America), Orcel i jego koledzy z zarządu wypłacili sobie łącznie 209 mln dol. premii. Rok wcześniej Orcel wypłacił sobie 12 mln dol. bonusu za doprowadzenie do fuzji Royal Bank of Scotland oraz holenderskiego ABN Amro. Tej samej fuzji, która posłała połączony bank na dno i doprowadziła do jego bankructwa. Tam gdzie wszystko się wali, Orcela zwykle już nie ma. W zjednywaniu sobie największych graczy w branży finansowej pomagają mu zdolności językowe - włada biegle pięcioma językami,

Santander - przynajmniej na polskim rynku - pokazał już, że uwielbia łowić w mętnej wodzie. Kiedy w zeszłym roku pod młotek szedł BZ WBK, w finałowej rozgrywce stanęli francuski BNP Paribas, nasz PKO BP i właśnie Hiszpanie. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że tylko Santander przeprowadzał w BZ WBK dodatkowe due dilligence, Hiszpanie mieli też podobno możliwość poprawienia oferty już po złożeniu ostatecznych deklaracji przez pozostałych startujących. Przypadków preferowania Santandera przez Irlandczyków z AIB było tak wiele, że PKO BP i BNP Paribas poważnie zastanawiały się nad złożeniem oficjalnego protestu. Ostatecznie Hiszpanie kupili BZ WBK po astronomicznie wysokiej cenie - 3,1 mld euro. Ciekawe czy w przypadku sprzedaży Kredyt Banku stary numer Santandera numer z dogadywaniem się „na boku” przy pomocy przyjaciela wszystkich, Andrei Orcela, znów wypali.

środa, 28 września 2011, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/09/28 12:31:13
Santander to najdynamiczniejszy bank detaliczny w UE. Kwestia czasu, jak i u nas będzie miał drugą lub trzecią pozycję w kredytach hipotecznych i lokatach
..................
pieniadzezrobsam.blogspot.com/
-
2011/09/28 14:06:36
Panie Maćku a może by się Pan zainteresował tym jak to kochany "Bank Millenium" pod pozorem wymiany karty Makro wciska w placówkach Makro kartę debetową (wraz z ROR'em) która ma dodatkowo naniesiony jeszcze jeden kod kreskowy pozwalający wejść do hali Makro. Oczywiście jest to oferowane w ten sposób żeby klient zrozumiał że swoja stara karte Makro musi wymienić a przy tym aby się nie zorientował że za ta nową pseudo kartę Makro za chwilę będzie musiał płacić. Wszystko jest niby bezpłatne tyle tylko że jedynie przez pierwsze 3 miesiące a dalej będzie bezpłatne jeżeli się spełni pewne określone w regulaminie warunki (ileś płatności w miesiącu, kwota płatności etc). Warunki dla konta otwieranego wraz z karta podobnie jak dla karty. Generalnie WAŁEK jakich mało. Może warto by było aby Pan szerzej podrążył tą sprawę i wypunktował Millenium na swoim blogu?
-
2011/09/28 22:36:56
jasssne, tak się stanie,
pozdrawiam!
-
2011/09/29 12:17:56
"... za doprowadzenie do fuzji Royal Bank of Scotland oraz holenderskiego ABN Amro. Tej samej fuzji, która posłała połączony bank na dno i doprowadziła do jego bankructwa."

Trochę Pan przesadził. Owszem RBS i zwłaszcza Fortis poszły na dno, ale bankructwa żadnego nie było. A Orcel jest tylko "doradcą", przecież nie on podejmuje decyzje.
-
2011/09/29 23:44:23
Panie aksolotl. Nie wiem jakie Pan tabletki łyka, ale proszę to już na bok odłożyć, bo nie działają one na Pana dobrze! Po pierwsze: Millennium nie wciska kart, tylko proponuje wymianę, która jest DOBROWOLNA, jakby Pan uważał co pracownicy BM do pana mówią, to by Pan wiedział. Po drugie: Do karty nie musi być przypisany ROR tylko konto techniczne obsługujące rachunek karty. Po trzecie: co do opłat, jeżeli założy konto techniczne do debetówki to nie płaci za to NIC, jeżeli założy ROR to za samego RORa też nie płaci NIC, jedynie 15 zł rocznie za kartę (jeżeli klient dokona jednej transakcji w przeciągu 3 pierwszych miesięcy to pierwszy rok jest za darmo - a więc wychodzi 15 zł na dwa lata). Nie wiem skąd wytrzasnął Pan te hity o ilościach transakcji i kwotach - to chyba działanie tych tabletek. Regulaminy innych banków Pan przeczytał! Pozdrawiam
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users