|
Blog > Komentarze do wpisu
Gdy bank inwestuje w relację (intymną)Otrzymałem niedawno dziwny telefon. Zadzwoniła pani z banku BPH, w którym mam zaszczyt posiadać kredyt hipoteczny. Pani przedstawiła się i poinformowała, że ma dla mnie dobrą wiadomość. Rzecz w tym, że - jak oświadczyła mi moja rozmówczyni - centrala banku postanowiła przygotować dla mnie ciekawą propozycję pożyczki gotówkowej. Tak sie składa, że nie odrzucam żadnej propozycji, nim nie usłyszę jej treści, więc kurtuazyjnie się ucieszyłem i poprosiłem o więcej informacji. Spodziewałem się, że usłyszę jakąś wysoką kwotę, która zaprze mi dech w piersiach. Inny bank, w którym mam konto osobiste, co jakiś czas właśnie tak mnie zaskakuje. Przedstawia w internetowym systemie transakcyjnym nową ofertę kredytu gotówkowego, przygotowanego „specjalnie dla mnie”, która to oferta jest - oczywiście - wyższa od poprzedniej. Ponieważ zabawa trwa już od jakiegoś czasu, na razie licytacja zatrzymała się na kwocie limitu kredytowego rzędu 100.000 zł. Póki co nie pękam, ale jak dojdą do pół miliona to chyba się skuszę i kupię sobie domek na przedmieściach w jakiejś Arizonie albo na Majorce, gdzie podobno nieruchomościami się pali w piecach. Czytaj też: Klientka zdenerwowała się na bankowe infolinie. Jak Kuba... Niestety, pani z BPH nie chciala mnie niczym zaszokować. Powiedziała, że skoro się zainteresowałem tajemniczą ofertą z centrali, to ona chętnie skontaktuje mnie z pracownikiem tejże, który przedstawi konkrety - czyli oprocentowanie, wysokość pożyczki, miesięczne raty i takie tam. Pani sama tego zrobić nie mogła, bowiem rozmowa - jak twierdziła - nie jest nagrywana. Nie wiem co ma piernik do wiatraka, dla mnie największym problemem był fakt, że wcale nie miałem pewności, ze pani dzwoni z banku, a pani z banku wcale nie miała pewności, że rozmawia ze mną, bo rozmowy nie poprzedziła żadna identyfikacja. Po prostu pani zapytała czy rozmawia z Samcikiem, a Samcik potwierdził, gdyż nie chciał robić pani przykrości. Skoro już ustaliliśmy, że rozmowa nie jest nagrywana i pani nie może przedstawić mi tajemniczej - choć przecież na pewno atrakcyjnej - oferty centrali, rozmowa zaczęła wyglądać naprawdę ciekawie. Pani zapytała mnie bowiem o to czy prowadzę dzialalność gospodarczą czy też nie. Skoro dowiedziała się, że nie prowadzę firmy, zapytała czy mam umowę o pracę. Potem ustaliła, ze jest to umowa na czas nieokreślony. Bingo. Nieźle jak na rozmowę, która nie jest nagrywana, więc nie może z niej nic wyniknąć, a juz na pewno nie propozycja kredytu. Ciekawość pani z infolinii była niezaspokojona. Postanowiła przeto ustalić ile zarabiam. Grzecznie zapytałem czy chodzi jej o dochód mój własny, całej mojej rodziny, czy też może o dochód na łebka, czyli - jak to się ładnie mówi - per capita. Co prawda rozmowa nie jest nagrywana, więc nie może z niej nic wyniknąć, a już na pewno nie propozycja kredytu, ale... jak już pani koniecznie chciala się tego dowiedzieć, to po co miałbym ściemniać. Udzieliłem pani precyzyjnej odpowiedzi o moje pobory. Czytaj też: BPH dzwoni, żeby ubezpieczyć mnie od bezrobocia. Bo mam... Przypomniałem sobie, że BPH to bank, który „inwestuje w relacje”. A - jak wiadomo - żeby zbudować relację zażyłą, by nie powiedzieć intymną, z klientem, należy go poznać dogłębnie. Wysokość zarobków z pewnością zbliża bank do zacieśnienia relacji z klientem, a ja nie mam nic przeciwko posiadaniu ciepłej, opartej na dobrych fluidach, relacji z moim bankiem-kredytodawcą. Ale nie chcialem wierzyć, że na tym „inwestowanie w relację” ze mną przez telefonistkę Banku BPH się skończy. Sądziłem, że pani w infolinii - jak przystało na rozmowę nie nagrywaną, a więc taką, z której nie może nic wyniknąć, na pewno zaś nie propozycja kredytu - będzie chciała się dowiedzieć o moje plany zawodowe, życiowe, marzenia, zgryzoty i życiowe bolączki. Ale nie. Po prostu się rozłączyła. I w koncu nie wiem, czy będzie chciała budować ze mną tę intymną relację, czy też nie. Nie jest to pierwszy, ani ostatni przykład źle działającego telemarketingu. Pewnie macie takich przypadków na pęczki (podajcie je w komentarzach!). Ale to dziwne, że ludzie pracujący w bankach - lub dla banków, bo czasem telemarketing uprawiają firmy zewnętrzne - nie mają elementarnego wyczucia o co można klienta zaptać przez telefon, a o co lepiej nie pytać. Zwłaszcza jeśli rozmowa nie odbywa się z inicjatywy klienta, który postanowił tym właśnie kanałem komunikacji - umówmy się, że nie należącym do najbardziej bezpiecznych i dyskretnych - załatwić w banku jakąś sprawę. Akurat z BPH mam całkiem dobre doświadczenia „telefoniczne”. Za każdym razem kiedy zapłacę za mało lub za późno ratę kredytu, dostaję grzeczne SMS-y z przypomnieniem, a potem telefon z pytaniem czy u mnie wszystko w porządku. Denerwują mnie tylko SMS-y z przypomnieniem, że za dwa dni przypada termin płatności. Bank traktuje mnie jak dzieciaka, pisząc oczywiste oczywistości. Choć oczywiście akurat w tym przypadku ma to uzasadnienie, gdyż czasem się obsuwam ze spłatą. Ale akurat w tym zakresie „inwestowanie w relacje” przez Bank BPH nie budzi żadnych kontrowersji. piątek, 28 października 2011, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
2011/10/28 10:37:22
na mój gust to może ktoś chciał się tylko dowiedzieć ile Pan zarabia ...
ot ludzka ciekawość i może nie był to tel. z banku ale to tylko moje gdybanie 2011/10/28 10:46:33
A ja to już mam dosyć tego ciągłego dzwonienia, bo ile można być zapraszanym np. na pokaz pościeli. Z banku z dobrze policzonym kredytem dzwonią na mój telefon jedynie (na szczęście) do osoby, która wcześniej miała ten numer, ale zmarło się jej kilka lat temu.
Natomiast z uporem maniaka dzwonią do mnie na przemian przedstawiciele telefonii i oferują mi namiętnie internet radiowy, bo po kablu póki co się nie da. Najgorsze jest to, że są to ciągle 2 marki a atakują mnie średnio raz w tygodniu - czy oni tam nie mają jakiegoś CRM? Te telefony pewnie z czasem spowodują, że odłączę stacjonara, bo niedługo pewnie zaczną dzwonić z ofertą wyjazdów wakacyjnych, czy obozów w ramach ferii zimowych - a tego nie zniosę. Niektórzy też dzwonią i pytają się czy w domu wszyscy zdrowi, albo czy nie odnieśli ostatnio żadnego wypadku - to dopiero troska :D Mają niewdzięczną pracę ... 2011/10/28 10:53:06
Dzień dobry, @pitersde2: Nie, pani chyba rzeczywiście dzwoniła z banku, bo zgodnie z umową po kilku dniach dostałem telefon z centrali. Poza tym ja już rozpoznaję po głosie panie czytające skrypty w infolinii (panów zresztą też). To był ten typ :-).
Pozdrawiam! 2011/10/28 12:46:58
Jeśli ktoś ma smartfona, to są tam niezwykle przydatne funkcje/aplikacje pt. blacklist. Wystarczy dodać nękających nas operatorów komórkowych, banki itp. i mamy spokój z denerwującymi telefonami :)
2011/10/28 13:22:30
Ponieważ zabawa trwa już od jakiegoś czasu, na razie licytacja zatrzymała się na kwocie limitu kredytowego rzędu 100.000 zł.
Panie Maćku - to naprawdę tylko zabawa. Jak przyjdzie co do czego to dopiero wtedy zaczną sprawdzać zdolność kredytową... i może nie wyjść 100.000 tylko np. 25.000 ;-) Co do infolinii to ewidentnie żal mi telemarketerów którzy muszą dzwonić i wciskać ludziom zwykle niepotrzebne rzeczy... Gdy mówię telemarketerowi, żeby nie tracił na mnie czasu, bo nie jestem zainteresowany i będzie miał szansę zarobić rozmawiając z kimś innym, to zwykle w ich głosie wyczuwam nutkę zawodu... - a ja to mówię naprawdę z dobroci serca. Znam wszystko od podszewki. Wiem, że gdy firma zawali sprawę to klient dzwoni na infolinię i opier bogu ducha winnego telemarketera. A w końcu telemarketer tylko rozmawia przez telefon - zwykle to nie on jest winny całemu zamieszaniu. Co do rozmowy pana Maćka - to BPH był twórcą akcji, to BPH ustalał treść skryptu i sposób prowadzenia rozmowy. Wynajęli callcenter bez nagrywania rozmów bo wtedy cena za stanowisko jest niższa nawet o 1/4. Za wszystko tak czy siak na końcu zapłacą klienci, więc myślę, że nie było nic złego w tym, że tak się to odbyło. W końcu pan Maciek zgodził się na to. Ja bym odpowiedział by telemarketer szukał szczęścia w rozmowie z kimś innym, ale akurat nie mało by znaczenia czy dzwonią z tzw. "centrali". Przed zmianami właścicielskimi tą tzw. "centralą" dla bph było też zewnętrzne callcenter - cbb. Ale to tak na marginesie. 2011/10/28 19:25:03
O mnie najmniej dba ten bank, z którym jestem najdłużej, czyli BZ WBK, i chwała im za to. Zadzwonili do mnie raz, bodaj w maju, z propozycją zwrotu części opłaty za kredytówkę (25 %, ale dobre i te parę zł) i takie telefony to mogą być i co tydzień. Natomiast mBank - konto do funduszy, i Idea Bank - lokata, wydzwaniają średnio co miesiąc-dwa, próbując mnie uproduktowić jeszcze bardziej. Raz mnie nawet nabrali spece z IB, poszedłem na spotkanie z "doradcą", bo skusili mnie wizją lokaty na wyższy procent, a na miejscu okazało się, że warunkiem jest wejście w strukturę opartą na 5 indeksach giełdowych. Grzecznie podziękowałem, wyszedłem i od tamtej pory się pilnuję, gdy zamiast nr telefonu widnieje "nieznany".
2011/10/28 21:34:10
Ja tam pytam te ku..wki co mają na sobie.
Te bąkające na "m" są najtańsze, bo najchętniej wchodzą w takie rozmowy. 2011/10/30 11:28:03
Głupota ludzka nie zna granic - również wśród bankierów.
Przecież powinni już dawno wiedzieć, że telefon do Samcika może skończyć się tylko kolejnym wpisem na jego blogu. 2011/10/30 12:27:59
Fajnie, fajnie i zapraszam na moje satyryczne rysunki na: rycinyandwypociny.blox.pl
Dodaję nowe co wtorek i piątek, więc zapraszam! 2011/10/30 15:35:31
mnie najbardziej wkurza, że dzwoniący (co ciekawe z nieważnie jakiego banku lub instytucji finansowej) używają dokładnie tych samych zwrotów, tak jak by byli szkoleni przez tę samą osobę. A już na pewno korzystają z tych samych schematów pytań i odpowiedzi. Oni mają chyba to napisane na kartce...
|
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|
..................
Codziennie 6 najważniejszych informacji dla Twojego portfela
top6info.blogspot.com