|
Blog > Komentarze do wpisu
Po wpisie w blogu PKO przestał utrudniać życie klientom często płacącym kartą!Kilka tygodni temu - no, może nawet kilkanaście - opisywałem niezbyt fajne, moim zdaniem, procedury bezpieczeństwa w PKO BP, związane z używaniem przez klientów kart płatniczych. Polegały one na tym, że klientowi, który zbyt często używał karty, bank ją blokował. Po prostu wychodził z założenia, że skoro transakcji jest tyle, to muszą być dokonywane przez złodzieja. Nie jest to zbyt logiczne, ale bank rzeczywiście tak to tłumaczył - rozmawiałem na ten temat nawet z wysoko postawionym menedżerem PKO. Procedura przewidywała na domiar złego, że klient, jeśli uważał, że nadal potrzebuje karty, musi sam do banku zadzwonić i poprosić o odblokowanie. Nieważne czy akurat jest na drugim końcu świata, czy też ma mało czasu i właśnie stoi przy kasie w zatłoczonym hipermarkecie. Miał zadzwonić, a bank łaskawie kartę odblokował lub też nie. O sprawie doniósł mi wkurzony klient PKO BP: „Żona - płacąc za zakupy w sklepie - została powiadomiona o niemożności skorzystania z karty. Dobrze, że miała inna kartę i mogła jednak wyjść z zakupami ze sklepu. Zadzwoniliśmy na kartolinię, gdzie poinformowano nas o zablokowaniu karty. Po jej odblokowaniu skontaktowaliśmy się z naszym doradcą bankowym i dopiero doradca, po skontaktowaniu się z „wyższymi czynnikami”, doniósł o tej niecnej praktyce banku. Poprosiłem, rzecz jasna, o zniesienie tej blokady, która utrudnia korzystanie z karty, niestety spełnienie tej prośby okazało się niemożliwe. W PKO tłumaczyli całą rzecz mętnie: „Każdy Bank - wydawca kart ze względów bezpieczeństwa jest zobowiązany do wprowadzenia ograniczeń w realizacji operacji, zgodnie z zasadami obowiązującymi w międzynarodowych systemach płatniczych, których znak akceptacji znajduje się na kartach. Chcielibyśmy zapewnić, że ograniczenia co do liczby operacji realizowanych w danym cyklu rozliczeniowym zostały przyjęte przez PKO BP w najlepiej pojętym interesie Klientów - posiadaczy kart dla bezpieczeństwa zgromadzonych środków, w przypadku gdyby karta znalazła się w ręku osoby niepowołanej. Brak informacji o wspomnianych ograniczeniach w regulaminach i umowach dotyczących kart płatniczych wynika również ze względów bezpieczeństwa”. Względy bezpieczeństwa wyglądają tak: „W przypadku kart kredytowych PKO, po przekroczeniu limitu czterdziestu operacji system autoryzacyjny nie udziela zgody na realizację kolejnej operacji. Zwracamy przy tym uwagę, że po kontakcie z Kartolinią, konsultant Kartolinii wyłącznie na życzenie Klienta - posiadacza karty i po szczegółowym zweryfikowaniu jego danych może dokonać odblokowania limitu w danym cyklu rozliczeniowym. Jeszcze raz podkreślamy, iż takie ograniczenie ma na celu wyłącznie ochronę środków finansowych Posiadacza karty w przypadku ewentualnego posługiwania się kartą przez osobę nieuprawnioną. Serdecznie przepraszamy za napotkane niedogodności w związku z zaistniałą sytuacją, wyrażając nadzieję, iż informacje zawarte w piśmie przyczynią się do wyjaśnienia zagadnień związanych z kartą kredytową”. Cóż, błąd wolno popełnić każdemu, ale trzymać się go za wszelką cenę - to już jest bez sensu. Na szczęście po publikacji w blogu w PKO BP postanowili jednak ulżyć klientom i zweryfikować te - rzekomo nienaruszalne - zasady bezpieczeństwa dotyczące kart. Otrzymałem ostatnio e-mail od jednego z moich czytelników, a przy okazji pracownika PKO BP. „Panie Macieju czytam Pana blog już od dawna z zaciekawieniem. Sprawy PKO BP są dla mnie tym bardziej interesujące z uwagi na fakt, że jestem pracownikiem PKO. Codziennie spotykam się z absurdami jakie panują w mojej firmie. Po ostatnim Pana wpisie, dotyczącym ilości dopuszczalnych transakcji dokonywanych kartami kredytowymi PKO, zostały podniesione limity ilości autoryzacji. Zmiany wprowadzono dosłownie kilka dni po publikacji. Teraz limity są ustanowione na maksymalnie 30 transakcji dziennie, ale nie więcej niż 100 w miesiącu. Wcześniej były to wartości 10 transakcji dziennie i 40 w miesiącu”. Cieszę się niezmiernie, że menedżment PKO BP czyta mój blog i niektóre uwagi uwzględnia w prowadzeniu swojej polityki wobec klientów. Mam tylko taki nieśmiały postulat do służb prasowych banku, by nie wstydziły się same poinformować mnie o wprowadzonych dzięki publikacjom w blogu zmianach. Chociaż z drugiej strony lepiej byłoby, gdyby owe zmiany były wprowadzane bezpośrednio po sygnałach zgłoszonych przez klientów, a nie dopiero po tym, gdy ci wkurzeni klienci lądują na kozetce u któregoś z dziennikarzy finansowych. Mój czytelnik, pracownik PKO BP, ma nadzieję, że dzięki publikacji w blogu uda się też zrobić coś w sprawie Łomianek. Bo to właśnie o PKO BP - rozwiązuję zagadkę - chodziło w historii z zacinającym się bankomatem na Woli, którego obsługą podobno zajmuje się oddział w Łomiankach, który to oddział niestety odsyła klientów z kwitkiem. „Oddział zasilający z Łomianek jest znany chyba wszystkim pracownikom kartolinii banku. Często się spotykamy z sytuacją zatrzymanej karty w bankomacie, o którym Pan pisał. Niestety nawet skargi klientów jakie rejestrujemy niewiele wnoszą. Trzeba jednak wierzyć, że Pana artykuł coś pomoże. Może ktoś zaktualizuje dane dotyczące bankomatu i jego placówki administrującej”. Trzymam kciuki, żeby się udało. CZYTELNICY DO SAMCIKA, CZYLI ILE MOŻNA ZAROBIĆ CZYTAJĄC BLOG. Subiektywność w finansach naprawdę działa! „Dzięki Pana blogowi udało mi się odzyskać podwójnie naliczone ubezpieczenie niskiego wkładu własnego - 784 zł. Reklamację złożyłem po publikacji wpisu w blogu na ten temat”. „Dziękuję za doskonałego bloga. Przynajmniej raz uchronił mnie Pan przed bezsensownymi wydatkami. Myślę o prowizji za niewykorzystany limit do firmowego konta”. „Zwrócono mi opłatę za czteromiesięczny abonament. W idealnym świecie skłonny bym był uwierzyć, że to moje starania przyniosły w końcu skutek. Ale domyślam się, że Pana w tym rozwiązaniu jest zasługa. Zatem dziękuję bardzo!”. Po publikacji w blogu pewien bank przestał patroszyć klienta drogim ubezpieczeniem. Po innej notce w blogu przestał nasyłać na klientkę windykatorów. W mBanku obiecali, że poprawią prezentację cen płatnych przelewów. A lista spraw, które udało nam się wspólnie załatwić w latach 2009-2010. ”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o powyższym wpisie? Masz własną opinię lub chcesz zobaczyć co myślą na ten temat inni? Zajrzyj na stronę blogu „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. wtorek, 04 października 2011, maciek.samcik
TrackBack
Komentarze
pamietnikwindykatora.pl
2011/10/04 11:08:05
Wiem z pewnych źródeł że dla co najmniej kilku banków lektura Pana bloga jest obowiązkowa. A pewnie jest taka dla wszystkich znanych banków.
2011/10/04 16:32:54
Słyszałem też, że kulfony analne zwane windykatorami czytają ten blog z radością albo z przerażeniem.
2011/10/04 22:08:40
Jak zwykle czytam zw zdumieniem o przepisach w polskich bankach.
Idiotyzm goni debilizm i zasciankowosc jak nie wiem co ! Z powyzszegfo artykulu wynika ze bank " czuwa" nad bezpieczenstwem posiadacza karty podliczjac ilosc transakcji !!!?????? A co to bank obchodz\i ile razy ja uzywam mojej karty? Co powinno sie liczyc to tylko i wylacznie czy transakcje mieszcza sie w LIMICIE karty ...i czy sa to transakcje na srednio te same sumy i w przewaznie tych samych miejscach. Tak to dziala w Kanadzie...i blokuja karte WYLACZNIE w przypadku uzycia NIEKONWENCJONALNIE DUZEJ SUMY...POZA MIEJSCEM ZAMIESZKANIA...A I TO NIE ZAWSZE. |
Ostatnie wpisy
Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”.
Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users
|