Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Korekta, czy pęknięta bańka? Złoto spadło o 20%, a miało być po 2000 dolców za uncję

Ci, którzy w pierwszej połowie zeszłego roku dali się namówić na ulokowanie zaskórniaków w złocie, mogą być zaniepokojeni. Spadek ceny liczonej w dolarach o prawie jedną piątą w trakcie zaledwie czterech ostatnich miesięcy - a to największa przecena od 2008 r. - nie jest najlepszą wiadomością. Zwłaszcza, że złoto to kruszec, który wśród rodzimych analityków jest zachwalany jako najpewniejsza inwestycja na kryzys. Tyle, że kryzys się rozwija w najlepsze, a cena złota zaczęła się zwijać :-). Jeszcze na początku września 2011 r. uncja kosztowała 1900 dolarów, zaś analitycy zastanawiali się kiedy pęknie granica 2000 dolarów. Teraz cena uncji spadła do 1600-1650 dolarów, a pod koniec grudnia 2011 r. była nawet po... 1500 dolarów. Wszystko dlatego, że coraz mocniejsza realnie jest amerykańska waluta. Cztery miesiące temu za jedno euro można było dostać aż 1,45 dolara, dziś unijną walutę można wymienić już tylko po 1,26-1,29 dolara (różnica: 14%). Na szczęście relacje walutowe są takie, że licząc w naszym, rodzimym złotym inwestycja w kruszec wciąż daje radę. Uncja - tak jak we wrześniu 2011 r. - wciąż kosztuje ok. 5700 zł. Po prostu złoty - z różnych przyczyn - jest dość słaby i po przeliczeniu dolarowych inwestycji w złoto na zysk w naszej walucie okazuje się, że nic nie straciliśmy.

Cena złota w PLN w 2011

Tym niemniej jest dobry pretekst, by zadać sobie pytanie: czy złoto traci swój blask? Na pewno nie w reklamach instytucji finansowych, które zarabiają na sprzedawaniu Polakom kruszcu jako pewnej inwestycji. Kilka dni temu trafiłem w internecie na reklamy Mennicy Wrocławskiej (mimo nobliwie brzmiącej nazwy to zwykła, prywatna firma, zajmująca się obrotem złotymi i srebrnymi monetami oraz sztabkami). Oczywiście w reklamie obowiązkowy element to spore procenty i bezpieczny zysk. To oczywiście tylko jeden z wielu graczy na „złotym” rynku. Wszyscy miłośnicy inwestowania w złoto znają zapewne fundusze tego typu ze stajni TFI Investors - jego analitycy uważają, a jakże, że złoto może tylko drożeć - a także trójmiejski Amber Gold, pośrednika oferującego wyroby lokatopodobne oparte na złocie. Przed ryzykiem współpracy z Amber Gold w zeszłym roku ostrzegła Polaków sama Komisja Nadzoru Finansowego, ale firma nadal stawia nowe placówki, co oznacza, że blask złota i obiecywanych procentów wciąż bije Polaków po oczach, a niektórych wręcz oślepia. 

Złoto Mennica Wrocławska

Można potraktować ostatnią przecenę złota w dolarach jako korektę wynikającą jedynie z umocnienia dolara i okazję do zakupów, albo... jako przejaw powolnego pękania spekulacyjnej bańki, która spowodowała, że w ciągu dziesięciu ostatnich lat kurs złota wzrósł pięciokrotnie. Zwolennicy teorii, że to tylko korekta, jak zwykle mają tysiąc argumentów. A przede wszystkim ten - cytowany zresztą w blogu „Subiektywnie o finansach” - że historycznie kruszec ten znacznie lepiej trzymał realną wartość, niż jakiekolwiek inne aktywa. Złoto ma chronić świat przed zgubnym wpływem inflacji na wartość pieniędzy, drukowanych masowo przez banki centralne. Obrońcy wysokich cen złota twierdzą, że choć nominalnie cena złota jest wysoka, to w przeliczeniu na zielone papierki, które stale tracą na wartości, kruszec powinien być wyceniany jeszcze wyżej. W 1980 r., w szczycie poprzedniej hossy, notowania złota skoczyły do 850 dolarów za uncję. Ale od tamtego czasu inflacja zabrała tyle z wartości dolara, że gdyby złoto miało być warte realnie tyle samo, to uncja powinna kosztować co najmniej 1800 dolarów, a może i ponad 2000 dolarów.

Złoto Mennica WrocławskaRzeczywiście dolar jest wart dziś - biorąc pod uwagę jego siłę nabywczą - jakieś 10% tego, że co był wart pół wieku temu. Niedawno jacyś analitycy wyliczyli, że za rzecz wartą w 1950 r dolara, teraz należy zapłacić 9 dolarów. Więc dlaczego złoto nie miałoby kosztować np. 2100 dolarów za uncję, bo na tyle wyceniają go specjaliści od historycznych porównań wartości nabywczej? Entuzjaści złotego kruszcu wysuwają i inne argumenty za wzrostem ceny złota. Otóż ma być ono antidotum na spadek zaufania inwestorów do głównych walut. Do tego „złotoustni” analitycy przepowiadają, że banki centralne nie będą pozbywały się swoich rezerw złota (bo to bardzo stabilne aktywa). Że będzie rósł popyt inwestycyjny ze strony funduszy (bo na świecie krąży coraz więcej pieniędzy). Że spodziewają się wzrostu popytu na złoto od jubilerów z Indii, gdzie jest to bardzo modny kruszec. I w Chinach, w których popyt na złoty kruszec w ciągu ostatniego roku wzrósł trzykrotnie. W ostatnim komentarzu Investors TFI pojawiło się odniesienie do analiz technicznych Citibanku, według którego złoto może osiągnąć w drugiej połowie bieżącego roku cenę 2400 dolarów za uncję. A w ciągu następnych dwóch lat wzrosnąć do 3400 dolarów. Ciekawe ile kilogramów złota ma w swoich skarbcach Citi?

Dużo ciszej jest o ryzyku wiążącym się z inwestycją w złoto. Na jego nagłaśnianiu nie zależy większości analityków, którzy się na temat złota wypowiadają. Powód? Zwykle wypowiadają się, bo maczają ręce w jakichś produktach opartych na cenach złota. Albo oferują „złote” fundusze, albo produkty strukturyzowane, albo monety czy sztabki. Tych, którzy w pompowanie popytu na złoto nie biorą udziału, a jednocześnie dobrze znają się na temacie, jest niewielu i mało kto o nich wie. Ale ja - korzystając z „rynkowego” pretekstu - skonfrontuję ich argumenty z urzędowym entuzjazmem tych, którzy żyją z wciskania Polakom złotych sztabek, monet, jednostek funduszy inwestycyjnych, produktów strukturyzowanych itp. A stawka jest większa niż życie :-)

Po pierwsze przyjrzyjmy się rosnącemu popytowi. Owszem, rośnie on, ale tylko na złoto w postaci papierowych certyfikatów, kontraktów terminowych, opcji - a nie na kruszec w realnej postaci. W latach 2000-2009 łączny popyt na złoto wzrósł  trzykrotnie - licząc w ujęciu wartościowym. Tak wyliczyła Światowa Rada Złota (World Gold Council). W 2000 r. jubilerzy, inwestorzy, przemysł i dentyści wydatkowali na zakup złota łącznie 34,2 mld dolarów, natomiast w 2009 r. popyt na złoto był już wart 108,8 mld dolarów. Ale wzrost wartości zakupów złota wynikał w głównej mierze ze wzrostu cen. Bo popyt na złoto w ujęciu wagowym jest stabilny. W najlepszym ostatnio 2008 r. zakupiono na świecie 3.811 ton złota. W latach 2009 i 2010 popyt był minimalnie niższy. Ludzie kupujący biżuterię i monety są wrażliwi na wzrost ceny i nie kupują złotych kosztowności po każdej cenie. Czy pięciokrotny wzrost ceny czegoś, na co popyt jest stabilny - a wręcz spadający wraz ze wzrostem ceny - można nazwać inaczej, niż tylko bańką spekulacyjną?

Czytaj też komentarz X-Trade Brokers: Złota bańka pęknie lada moment?

Po drugie zastanówmy się czy wszyscy na pewno będą tak kupować złoto bojąc się inflacji. Owszem, drukowanie pieniędzy w idealnym świecie powinno przynieść inflację. I pewnie przyniesie, ale jeszcze nie teraz. Moce produkcyjne w gospodarce światowej nie są dziś wykorzystywane w pełni, banki hamują dostęp do kredytu, wiele krajów wpada w recesję. Nie ma z czego urodzić się żadna inflacja, przynajmniej na razie.  Maciej Bitner z Wealth Solutions przypominał ostatnio taką oto wypowiedź szefa amerykańskiego banku centralnego: „Sygnał, który wysyła złoto jest całkowicie różny od tego, który wysyłają inne aktywa. Na przykład spread między obligacjami nominalnymi, a indeksowanymi inflacją jest bardzo niski – sugeruje inflację na poziomie 2% rocznie w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Inne ceny towarów spadły ostatnio, włączając w to ropę i ceny żywności. (…) Nie bardzo rozumiem ruchy ceny złota”.

Notowania złota 2011

Bitner uważa, że złoto nie będzie wcale tak atrakcyjnym aktywem dla banków centralnych. „Kruszec jest nieatrakcyjny, bo nie generuje przepływów pieniężnych, które zasilałyby budżet państwa”. Chodzi o to, że nie można tego złota nikomu pożyczyć na procent. „Gdyby  na przykład Japonia zamieniła swoje rezerwy dolarowe na złoto, to szybko musiałaby ogłosić bankructwo – przychody z lokowania rezerw walutowych są bowiem konieczne dla obsługi własnego zadłużenia przekraczającego 200% PKB. Kryzys długu na rynkach europejskich, choć przyniósł dalszą zwyżkę notowań złota,  może też przynieść zagrożenie dla jego ceny” - dodaje analityk. Postawione pod ścianą kraje mogą rzucić na rynek setki ton złota, które posiadają w skarbcach. To druga strona medalu, o której naganiacze, wciskający wszystkim złoto jako „bezpieczną inwestycję” nie chcą pamiętać.

Roman Przasnyski z Open Finance ostatnio postawił pytanie czy obecny spadek cen złota - licząc w dolarach - mimo wszystko nie jest okazją do zakupów. Pewnie: lepiej kupować przy korekcyjnych spadkach, niż na wzrostach. „Patrząc na wykres notowań złota trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z uderzającym podobieństwem do tego, co działo się na rynku w 2008 roku, czyli w pierwszej odsłonie globalnego kryzysu finansowego. W marcu 2008 roku, po ustanowieniu rekordu na poziomie 1032 dolarów za uncję, notowania w ciągu kilku dni spadły o ponad 12%. Pierwsza fala zniżki zatrzymała się 18% poniżej szczytu, około półtora miesiąca po jego ustanowieniu. Po pierwszym szoku odreagowanie było równie imponujące i sięgnęło 17%. Kolejna faza przeceny była jeszcze bardziej dynamiczna niż pierwsza. W jej wyniku złoto potaniało o 25%. Ten cykl powtórzył się raz jeszcze. Notowania poszły w górę o 26%. i znów w dół o 27%. Cała spadkowa sekwencja miała więc strukturę trzech fal zniżek, przerywanych dwiema wzrostowymi korektami.

Obecnie jesteśmy w trakcie drugiej fazy spadku. Jeśli założyć analogię do sytuacji sprzed trzech lat, wkrótce powinniśmy być świadkami ruchu w górę, po którym nastąpi ostatnia fala spadków. Mogłaby ona zakończyć się w okolicach marca na poziomie zbliżonym do 1345 dolarów za uncję. Dawałoby to 30%.spadku w całym ostatnim cyklu. Identyczny, jak poprzednio” - pisze Przasnyski. „Obecnie, gdy uncja złota na giełdach kosztuje 1600-1650 dolarów, ryzyko inwestycyjne jest znacznie mniejsze niż przy cenie znajdującej się w okolicach 1900 dolarów. Obserwowane od kilku miesięcy spadki stanowią sygnał ostrzegawczy, ale nie świadczą jeszcze o tym, że trwająca dwanaście lat tendencja wzrostowa dobiegła końca i będziemy mieć do czynienia z długotrwałą bessą. Podstawowe warunki, sprzyjające zwyżce cen złota wciąż są aktualne”.

Kryzys zadłużenia w Europie nie został rozwiązany i można się spodziewać sporych perturbacji z nim związanych. Spowolnienie w globalnej gospodarce już jest widoczne, a zagrożenie recesją jest całkiem realne. To dwie przesłanki, przemawiające za wzrostem notowań kruszcu. Przeciw tej tendencji także mamy dwa argumenty. Pierwszy to wysokie prawdopodobieństwo dalszego umacniania się dolara. Drugim, coraz poważniej branym przez inwestorów pod uwagę, jest groźba deflacji, szkodząca notowaniom złota” - konkluduje analityk. Oczywiście, ja też mam w prywatnym portfelu papiery wartościowe oparte na cenach złota. I liczę na zyski. Wiem, że to ryzykowna inwestycja, która nawet w miesiąc może stopnieć o 20-25%. Sądzę, że większość osób ostatnio namówionych na inwestycje w złoto, może przeżyć jeszcze nerwowe chwile. Na pocieszenie mam dla nich to: wykres ceny złota w dolarach w ostatnich 10 latach. Ładny, prawda? Póki co skala spadku jest typowa dla zwykłej korekty w trendzie wzrostowym, ale niektórzy analitycy techniczni twierdzą, że przed nami już tylko jedna, ostatnia fala wzrostowa cen złota. Naganiacze, którzy wciskają ludziom kit, że złoto może tylko rosnąć, powinni wciskać go co najmniej pół tonu ciszej.

Notowania złota 2001-2011

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o ofercie swojego banku lub zobaczyć co myślą na jej temat inni? Albo zapytać czy warto uciec do konkurencji? Zajrzyj na stronę „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Możesz też zgłosić własny temat, opowiedzieć co Cię spotkało w banku lub zapytać mnie o radę. Zapraszam!

UDANY ROK SUBIEKTYWNOŚCI. Chcę Wam podziękować za 2011 r. To wciąż jeden z najpopularniejszych blogów finansowych w Polsce. W 2011 r. kliknęliście jego notki 4.303.690 razy. Ta liczba nie uwzględnia osób czytających blog za pomocą czytników RSS. W zeszłym roku - m.in. za ten blog - miałem zaszczyt odebrać na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, zaś miesięcznik „Press” ogłosił, że „Subiektywnie o finansach” to drugi najlepszy blog dziennikarski w Polsce. W zeszłym roku ukazało się ok. 380 notek, zaś liczba Waszych komentarzy przekroczyła już 10.000. Subiektywność jest też coraz popularniejsza w Facebooku, liczba fanów strony blogu wynosi ponad 9000 osób. Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, ze w 2012 r. też Wam się na coś przydam. Oto kilka rad dotyczących domowego budżetu w kryzysowych czasach 

SUBIEKTYWNOŚĆ DLA NIEUBANKOWIONYCH. Wziąłem też udział w projekcie serwisu Wyborcza.biz i Narodowego Banku Polskiego, który ma na celu zachęcanie starszych ludzi do zaprzyjaźniania się z bankami. Wiem, banki czasem potrafią zaleźć za skórę prowizjami i kruczkami w umowach, ale jak widzę te kolejki ludzi płacących comiesięczne rachunki na poczcie albo w okienkach kasowych pośredników, to aż mnie serce boli. Kilka stówek rocznie wyrzucane w błoto. Do tego pieniądze trzymane w kopercie lub w bieliźniarce, nie zarabiające ani grosza i kompletnie nie chronione przed inflacją. No i jeszcze brak nawyku płacenia kartą, choćby za większe zakupy w aptece, czy markecie, co czasem daje przyjemne rabaty.

Jak zostać babcią z k(l)asą? Odcinek 1.

Jak zostać babcią z k(l)asą? Odcinek 2.

Jak zostać babcią z k(l)asą? Odcinek 3.

sobota, 14 stycznia 2012, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/14 14:35:56
Inwestycja w "złoto" jest skomplikowana. Po pierwsze trzeba wybrać czy kupujemy po prostu metal który MUSIMY przechowywać w sejfie (to w końcu też kosztuje), czy kupujemy kontrakty, czy kupujemy akcje firm wydobywających złoto, czy jakieś inne instrumenty pochodne.
Pana analiza nie brała pod uwagę jeszcze tego, że 10 lat temu złoto kupowały/sprzedawały firmy technologiczne (te raczej kupowały) i banki centralne. Dziś przeważają inwestorzy indywidualni. Choćby z racji tego cena tego kruszcu będzie podlegała silniejszym wahaniom niż kilka lat temu. No i słusznie zauważył Pan, że cena złota związana jest silnie z wartością USD. A kurs USD nigdy chyba nikt w ujęciu historycznym nie uzna za stabilny :)
Teraz nie da się powiedzieć w co inwestować - sytuacja jest zbyt niepewna. Kilka miesięcy temu powiedziałbym, że bezpiecznie było kupić USD albo instrumenty denominowane w USD, bo sytuacja państw strefy EUR mogła się wyłącznie pogarszać. Na czym oczywiście skorzystałem. To naprawdę łatwo było przewidzieć - politycy myślą wyłącznie o wygraniu kolejnych wyborów, a nie o wspólnym interesie europejskim. Ale dziś USD jest dużo bliższe swoim szczytom i ryzyko jest dużo większe, co pociąga również wyższe ryzyko dla wszystkich instrumentów denominowanych w USD, w tym w złoto.
-
2012/01/14 15:00:35
Ja tam jestem na stanowisku ze to tylko korekta i dlatego ostatnio dokupilem zlota. Trzeba jednak dodac ze traktuje to jako inwestycje dlugofalowa i element dywersyfikacji aktywow.
Wg mnie podstawowa zaleta zlota to stabilny poziom wydobycia i dluga historia. Poza tym zloto ma wartosc sama w sobie dzieki zastosowaniom w jubilerstwie i przemysle. Dzieki temu jest znikoma szansa aby jego cena spadla do zera co moze sie zdazyc zarowno akcjom jak i obligacjom w przypadku bankructwa firmy czy kraju.
Oczywiscie jak ze wszystkim cena zalezy od stosunku popytu do podazy wiec wachania zawsze beda. Wg mnie dlugoterminowo (10-15 lat) wartosc zlota bedzie w duzej mierze zalezec od zaufania inwestorow do gospodarki amerykanskiej i dolara. Ostatnie zawirowania pokazuja ze to zaufanie nie jest juz takie bezgraniczne jak dawniej. A ze trudno znalezc inna walute ktora mogla by przejac funkcje pieniadza swiatowego to coraz wiecej ludzi (i krajow) bedzie przynajmniej czesc kapitalu lokowac w zlocie
-
2012/01/14 15:18:38
No to jaka jest w końcu odpowiedź: "korekta czy pęknięta bańka?". Bo mimo olbrzymiej ilości słów w artykule, taka odpowiedź sie nie pojawia.
-
2012/01/14 16:04:30
Przepraszam, być może teza nie wybrzmiała wystarczająco wyraźnie. Dopisałem na końcu zdanie, które to wyjaśnia.
Pozdrawiam!
-
2012/01/14 17:08:29
Adalbert: liczy się tylko przemysł.
Cen złota nie wyznaczają jubilerzy, lecz są od nich zależni.

Inwestowania w złoto przez zwykłych zjadaczy chleba to po pierwsze czysty bezsens po drugie - skoro już sprzątaczki kupują złoto to kto je odkupi od nich?

-
2012/01/16 08:44:15
Złoto trwale nie stanieje. To jedyny prawdziwy pieniądz.

.........
Pieniądz prawdziwy a pieniądz toaletowy
pieniadzezrobsam.blogspot.com/2012/01/pieniadz-prawdziwy-pieniadz-toaletowy.html
-
2012/01/16 08:51:42
Ja traktuje inwestycje w złoto jako zabezpieczenie przed najgorszym. Jest to metal, który zawsze można wziąć ze sobą, wszędzie na świecie można nim zapłacić.
Jak przyjdą niespokojne czasy może choć nie musi uratować życie.
Banknoty zeżre inflacja, ziemie i dom Państwo zabierze jednym dekretem- złoto można wpakować w plecak i wiać do Szwajcarii ;)
Oczywiście to nie jest stricte inwestycja- nie generuje mi zysków, stanowi jedynie zabezpieczenie na złe czasy.
Dawniej kupowałem też franki i dolary- zarobić zarobiłem ale te waluty zeszmaciły się strasznie (zwłaszcza frank mnie rozczarował- ale rozumiem ich obawy o eksport).
-
2012/01/16 10:01:47
Samcik, oh*jałeś? W USD może 20% spadło, a w tym czasie USD do PLN ile się umocnił - 30%? 40%?

Żal takie pierdoły czytać.
-
2012/01/16 10:20:18
Złoty to stale najbardziej śmieciowa waluta obok Forinta, choć ostatnio nawet on umacnia się wobec złotego.
-
2012/01/16 10:35:10
"Czy pięciokrotny wzrost ceny czegoś, na co popyt jest stabilny - a wręcz spadający wraz ze wzrostem ceny - można nazwać inaczej, niż tylko bańką spekulacyjną?
"
Jasne że można:
1. jesli podaż spada to całkiem naturalne
2. jesli jest to towar pierwszej potrzeby i/lub nabywcy muszą go kupić (a pewnie niektórzy są zmuszeni do dywersyfikacji ryzyka i lokowania części kasy w złocie)

Dodatkowo: Popyt spadający wraz ze wzrostem ceny jest czymś bardzo normalnym. Wcale nie wskazuje na bańkę spekulacyjną.
-
2012/01/16 10:37:44
"Po pierwsze trzeba wybrać czy kupujemy po prostu metal który MUSIMY przechowywać w sejfie (to w końcu też kosztuje)"

Przecież to koszt pomijalny przy jakiejkolwiek sensownej wartości inwestycji - 200 zł rocznie za skrytkę bankową to mniej więcej poziom odpłatności za płatny ROR.
-
2012/01/16 11:29:29
Oto jak pewna sekta oszustow i schziofrenikow okradla zloto z usa:
viewzone2.com/fakegold.html
poniewaz zydowski demokrata z cenzury zazwyczaj neronizuje moje linki, w przypadku gdyby link nie dzialal, napisz na google: fort knox fake gold i wybierz pierwszy link od gory.
Sekta mimo ze ukradla zloto i zastapila go wolframem, nadal sprzedawala "cetryfikaty kruszcu" na o wiele wieksza kwote niz miala falszywego zlota.
Usiluje ustalic jaka mogla byc RELIGIA i POCHODZENIE tej sekty. Moze autor artykulu, o jakze NIEpolsko wygladajacej twarzy pomoze nam ustalic kto ukradl amerykanonm zloto? Ciebie tez zapraszamy cenzorze do udzialu.
-
2012/01/16 11:41:56
Na tej samej stronie:
"Wziąłem też udział w projekcie serwisu Wyborcza.biz i Narodowego Banku Polskiego, który ma na celu zachęcanie starszych ludzi do zaprzyjaźniania się z bankami. "

"Naganiacze, którzy wciskają ludziom kit, że złoto może tylko rosnąć, powinni wciskać go co najmniej pół tonu ciszej."


I wszystko jasen. Pan Samcik wysmarzył kolejny artykuł przekonujący do złożenia oszczędności w "bezpiecznym banku".
Wiadomo - njawiększym wrogiem systemu jest niezależny obywatel ze złotem w sejfie.

Czy na złocie jest bańka? W normalnych czasach pewnie tak by było, ale to nie są normalne czasy.
W kazdej chwili system finansowy może rozlecic sie jak domek z kart.
Złoto to rodzaj ubezpieczenie. I tyle. Kto mądry kupował 4-5 lat temu.
On nie staci nawet pdczas kolejnej sztucznej (wiekszosc obrotu zlotem to nic nie warte certyfikaty-nie fizyczny kruszec) wyprzedazy.
-
2012/01/16 12:05:22
Inwestycja w złoto jest ipewniejsza w XXIw niż w akcje. Politycy i rządy straciły wiarygodność, a tzw reformy ograniczają się praktycznie do podnoszenia nam i firmom podatków. To i wiele innych czynników, a szczególnie ludzka chciwość doprowadzi do globalnej katastrofy powiąznej z depresją i krachem na giełdach. Pieniądze ulokowane z złoto będą bezpieczne, tak długo jak później jeszcze ktoś będzie złota pragnął...
-
2012/01/16 12:11:14
Panie Samcik, czemu nie odnosi pan cen złota w czasie do ilości pieniądza w obiegu (na twardych cyfrach)? Przecież to jest przyczyna ciągłego wzrostu jego wartości. I pytanie pomocnicze, czy ilość pieniądza w obiegu będzie rosła czy spadała? Celowa manipulacja czy ignorancja?
-
2012/01/16 12:22:24
Powiedzcie czym się różni wirtualne złoto od wirtualnych pieniędzy? A w czasie wojny? Nawet złotych zębów sobie nie wstawicie, co najwyżej wytapetujecie ścianę certyfikatem. Złoto to ślepa uliczka , kto mógł zarobił na górce i zwiał w ziemię rolną lub obligacje.
-
2012/01/16 12:29:33
Dzień dobry, dzięki za komentarze! @Arvek: pytanie tylko czy to pragnienie złota nie będzie spowodowane czystą spekulacją, bo jeśli za lwią część popytu kreującego wysokie ceny odpowiadają fundusze hedge i ETF-y, to trudno ocenić długotrwałość tego popytu (boję się powiedzieć 'prawdziwość', ale to trochę popyt z gatunku: im wyższe ceny, tym większy run...). @lichwiarska: poruszam ten wątek w tekście. Proszę dokładniej przeczytać. @orxor: słuszna uwaga - w teorii ekonomii rzeczywiście mówi się o tym, że cena może rosnąć przy stabilnym popycie. Ale warto dodać, że w naszym wypadku mamy również stabilną, a wręcz rosnącą podaż. I to już jest dziwne. No i oczywiście zgadzam się, że popyt zwykle spada wraz ze wzrostem ceny - z tym prawem ekonomii żaden z nas, jak rozumiem, nie polemizuje. @dyzio: proszę czytać coś więcej, niż tytuł albo nie czytać w ogóle. Wiem, że czasem notki mają sążnistą objętość, ale zalecam ich czytanie do końca przed skrytykowaniem. Odpowiedź na dyziowy problem jest oczywiście w tekście...
Pozdrawiam!
-
2012/01/16 12:33:46
Przepraszam panie Maćku, doczytam. Jakoś mnie z rana poniosło, hehehe :D
-
2012/01/16 13:39:59
"Rośnie - znaczy będzie spadać."
To jedyna prawda dotycząca cen [wszystkiego] na rynkach kapitałowych. Oczywiście w perspektywie średnio-terminowej.
-
2012/01/16 14:35:39
Globalne spojrzenie na ceny metali szlachetnych w 2012 roku:

outlook2012.kitco.com/

-
2012/01/16 14:36:13
Kiedy wszyscy kupuja to jest czas na sprzedaz, kiedy wszyscy sprzedaja to jest czas na zakup.
Kupuj kiedy jest krew na ulicy ,sprzedawaj kiedy jest euforia na ulicy
Krotko mowiac czas na investowanie w zloto byl 2002 -2003 teraz jest czas na realizacje zyskow i przerzut kapitalu gdzie indziej, dlatego pelno mamy tylu zachwalaczy{euforia- zloto moze isc tylko w gore} Nie dajmy sie nabrac.
Wsrod tylu sprzedawcow na bazarze kazdy krzyczy i zachwala swoj towar ale my musimy sami zadecydowac ktory towar jest najlepszy i najswiezszy,i czy naprawde nasz zakup jest potrzebny w danej chwili
-
2012/01/16 16:08:56
Cytuje za autorem: "Póki co skala spadku jest typowa dla zwykłej korekty w trendzie wzrostowym, ale niektórzy analitycy techniczni twierdzą, że przed nami już tylko jedna, ostatnia fala wzrostowa cen złota."

A w tytule na wyborczej: pekniecie banki! I gdzie tu logika? Pewnie,ze przed nami jedna wzrostowa fala, ale moze potrwac jeszcze kilka lat i zloto moze kosztowac np $50k, czego nie mozna wykluczuc przy wysokiej inflacji. I jeszcze jedna uwaga, wy pseudoeksperci i wychowankowie keynesowskiej szkoly ekonomii nie rozumiecie czym jest zloto, to nie jest zwykle aktywo. Proponuje sie doedukowac (jest takie slowo?) i wtedy pisac kompetentne komentarze.
-
2012/01/16 16:58:28
@kumple.best
Pieknie to opisales. Zloto jako zabezpieczenie na czarna godzine. Mam pytanie: czy zloto i diamenty pomogly Zydom w czasie II Wojny Swiatowej?
-
2012/01/16 17:29:00
@strzelec wyborowy
Nie wiem ilu dokładnie , ale wielu żydom złoto i diamenty podczas SWW zapewne pomogły. Wiem natomiast na pewno, ze kredyt na 30 lat w CHF na przewartościowaną kilkukrotnie nieruchomość w biednym środkowoeuropejskim kraju w razie krachu sytemu finansowego jego posiadaczowi nie pomoże..
-
2012/01/16 17:38:28
"strzelec_wyborowy"

Moja babcia dzięki paru złotym monetom wydostała się po wojnie z ZSRR do Polski.
-
2012/01/16 17:52:05
@qwerfvcxzasd

A mojego dziadka za posiadanie zlotych monet i tytulu wlasnosci do budynku w ktorym mieszkal (a byl Mazurem) wyslali na 5 lat do obozu pracy.

@strzelec wyborowy

W razie krachu finansowego nikt nie bedzie zawracal sobie glowy czyms takim jak nieruchomosci obciazone hipoteka. Ludzie beda migrowali na wiec w poszukiwaniu jedzenia. Bo kiego komukolwiek wtedy mieszkania z lokatorami ?
-
2012/01/16 21:27:32
Zloto to kiepska inwestycja przy obecnych cenach. Tylko historyczny sentyment i opowiesci ludowe utrzymuja wartosc tego kruszcu. Zloto ma niewiele rzeczywistych zastosowan. Popyt na zloto jest niewielki i w otatnich latach raczej spada niz rosnie. Wzrost cen zlota wywolany jest w 99,99% spekulacja. Juz ropa naftowa jest lepsza niz zloto przy obecnych cenach. Nieprzekonanym polecam wykres cen zlota od 1970 roku do teraz. Jezeli to nie wystarczy to mam do sprzedania apartament w Bialolece po okazyjnej cenie 14000 zlotych (taniej nie bedzie, kto nie kupil przegral zycie).
-
2012/01/16 21:43:11
obecna korekta na złocie dotyczy jedynie cen wyrażonych w dolarach, bo w złotówkach jednouncjowy krugerrand kosztuje dziś ok. 6.300zł więc o żadnym 20% spadku nie może być mowy;
argumenty dla silnych fundamentów wzrostu cen złota są nadal aktualne - złota nie można dodrukować, złota nie można zdewaluować, w zasadzie już te 2 argumenty są wystarczające. Oczywiście na skutek spekulacji ceny będą ulegać wahaniom, mogą okresowo spadać, ale złota na świecie jest mniej niż 2% pieniędzy znajdujących się w obiegu, banki centralne drukują jak nigdy dotąd (czasem jest to dodruk wirtualny) itd itp
-
2012/01/16 22:27:53
Tak sobie myślę Ford T ok 1908 roku kosztował 300 $ 15x20$ w złocie .
Robotnik zarabiał 20 $ miesięcznie . Jeśli dzisiaj zarabiamy 1 uncję ok 6000 zł
a za 15 uncji kupujemy dobre autko to gdzie ta bańka ?
Przez 100 lat wartość złota i jego siły nabywczej została zachowana ,
gdzie ta bańka ?
-
2012/01/17 09:11:26
Witam, ciekawy artykuł, ostatnio pojawia się coraz więcej tego typu artów, inna sprawa, że pojawiają się już od dobrych 6 lat, gdy jako koniec hossy na złocie wieszczono poziom 730 usd.
Mówiąc o 'bańce na złocie' jak rozumiem odnosimy się do najpopularniejszego porównania - cena złota do dolara. Napisał Pan, że teraz wartość dolara to ok. 0.1 wartości dolara z lat 50 poprzedniego wieku. Sądzę, że warto zwrócić uwagę na to, że dolar w ostatnie 10 lat stracił prawie połowę na swojej wartości - tej informacji brakowało w artykule. Pominięto również kwestię tego, że po roku 1971 banki zaczęły się pozbywać znaczących rezerw w złocie oraz większości rezerw w srebrze - skutków na podstawia prawa podaży i popytu nie trzeba tłumaczyć. Dalej - ludność ziemii zwiększyła się w ciągu ostatnich 50 lat o drugie tyle - z 3 do ponad 7 miliardów - duża cześć żyje właśnie w państwach, w których gromadzenie bogactwa dopiero się zaczyna lub zacznie (po prostu nie każdego stać na złoto). Ilość złota jest 'limitowana' - nie da się go po prostu wyprodukować, można je jedynie wydobyć, a w chwili obecnej już jesteśmy w stanie określić, ile tego kruszcu jeszcze jest na naszej planecie. Co więcej, koszty wydobycia (odzysku również) złota z roku na rok rosną (raczej nikt nie będzie dokładał do interesu). Do tego warto dodać, że złoto nie jest metalem przemysłowym (w odróżnieniu od platyny i srebra), a zastosowania jubilerskie ciężko zaliczyć do 'przemysłu'. Siła nabywcza 1 uncji złota wydaje się być podobna jak 100 i 200 lat temu. Do tego warto zwrócić uwagę na to, że żyjemy w dziwnych czasach, gdzie pieniądze można 'po prostu stworzyć'...
To są powody, dla których, wg mnie, nie należy porównywać obecnego stanu rzeczy do zwykłej 'bańki' - może obecnie jest nieco drogo, ale do bańki chyba jeszcze nam trochę brakuje.
Odnośnie komentarzy typu 'czy w czasie wojny złoto komuś pomogło' - oczywiście. Pozwoliło kupić jedzenie, picie, schronienie, lub dzień życia więcej...
Chętnie przeczytam komentarze/opinie, dlaczego jednak mamy 'bańkę' złocie, o ile nie będą to puste stwierdzenia 'bo co rośnie musi spaść' - przy takiej logice nikt nie rozwijałby żadnych firm ;), bo i tak wszystko jest skazane na gwałtowny upadek.
-
2012/01/17 09:48:13
@pctrend

Gdzie ta banka ? Ano wlasnie w przez Ciebie podanym przykladzie.
1. Ford T to owczesnie odpowiednik bardzo taniego samochodu. Wiec nijak nie wartego 90 kzl tylko raczej 50.
2. Wydajnosc produkcji samochodow w 1910 roku byla kilkukrotnie nizsza niz obecnie.
Te dwa punkty wystarcza by zrozumiec obecne przewartosciowanie zlota.
-
2012/01/17 09:52:59
@niejakipanb

"Witam, ciekawy artykuł, ostatnio pojawia się coraz więcej tego typu artów, inna sprawa, że pojawiają się już od dobrych 6 lat, gdy jako koniec hossy na złocie wieszczono poziom 730 usd. "

I taki poziom w cenach a.d.2005 zostanie niedlugo osiagniety - czytaj poziom okolo 1000-1100$ za uncje.
Przypomnij sobie rok 1980 gdzie uncja kosztowala 850$ - czyli dzisiejsze ~ 2400$...
Po tym szczycie przez cale lata 90-te cena oscylowala w okolicy 300$.
-
2012/01/17 10:09:28
@wirtualnyzbylut

Sorry kolego, ale niewiarygodnie się ośmieszyłeś. Oba przedstawione przez Ciebie argumenty świadczą o czymś dokładnie odwrotnym, niż twierdzisz.

1) Ford T odpowiednikiem dzisiejszego taniego samochodu? Pudło kolego! Na początku XX wieku samochody były dobrem o niebo rzadszym i mniej dostępnym niż teraz, dopiero co wchodzącą na rynek nowością. Światowa produkcja samochodów w latach 1910-1925 nie przekraczała 2 mln rocznie, podczas gdy obecnie jest to ponad 50 mln rocznie. Uwczesne tanie samochody stanowiły raczej odpowiednik dzisiejszej taniej awionetki niż obecnego taniego samochodu.

2) Wielokrotnie mniejsza niż obecnie wydajność produkcji samochodów świadczy o tym, że wyprodukowanie samochodu w roku 1910 było wielokrotnie trudniejsze i czasochłonne niż teraz, czyli był on z tego powodu więcej wart. I znowu pudło Kolego!

Obawiam się, ze musisz trochę poćwiczyć swoje zwoje mózgowe..
-
2012/01/17 11:08:31
Może jednak mniej emocji, a bardziej merytorycznie ? Co z kosztami 'produkcji' złota ? Bo mam wrażenie, że wszyscy to pomijacie...
-
2012/01/17 11:14:00
Co do kolegów od forda T - patrzycie w ogóle, kto to auto mógł kupić oraz gdzie były i są produkowane samochody? W przeliczeniu na mieszkańców USA niewiele się ta proporcja zmieniła.
-
2012/01/17 11:19:31
A abstrahując od tego czy bańka, czy nie, jaki macie pomysł na inwestycje które przynajmniej utrzymają wartość w stosunku do masowo produkowanych dolarów oraz euro i są płynne (!) Tylko proszę, nie piszcie o winie i ziemii rolnej...
-
2012/01/31 23:11:25
Zawsze aktualne ceny srebra
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users