Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

IKZE, czyli wysokie prowizje i... podatek. Czy emerytalna nowinka się opłaca?

W ostatnich dniach w instytucjach finansowych zaczęło się szaleństwo związane z IKZE - czyli Indywidualnym Kontem Zabezpieczenia Emerytalnego. To nowa, wprowadzona przez rząd w zeszłym roku, możliwość oszczędzania na dodatkową emeryturę. Możliwość na pierwszy rzut oka bardzo atrakcyjna, bo wiążąca się z natychmiastową korzyścią podatkową. Co prawda z korzyścią niewielką, bo do IKZE można „bezkarnie” odłożyć - a więc i od podatku odpisać - tylko 4% swojego wynagrodzenia brutto. Ale lepszy rydz... Jeśli więc zarabiam 4000 zł brutto (48.000 zł rocznie), to do IKZE mogę wpłacić 1920 zł (4% wynagrodzenia). I odliczyć od tej kwoty 18% podatku przy rozliczeniu rocznym PIT. Czyli jestem do przodu o 346 zł. Taki pieniądz piechotą nie chodzi. Już widzę te zastępy akwizytorów z firm ubezpieczeniowych, którzy będą naganiać klientów do IKZE opowiadaniem o „lokacie dającej gwarantowane 18% dochodu”. Bo to rzeczywiście tak wygląda - wkładasz 1920 zł, a z powrotem dostajesz ulgę podatkową wartą 346 zł. A pieniądze dalej pracują na dodatkową emeryturę.

Tyle, że instytucje finansowe od razu się wycwaniły i - przynajmniej co niektóre - obłożyły składki do IKZE ogromnymi opłatami. Wpadła mi w ręce zgrabnie zrobiona ulotka firmy ubezpieczeniowej Aviva, która tak zachęca do założenia IKZE: „Uchwal sobie obniżkę podatków”. Aviva wyciąga rękę po pieniądze, które dostanę z ulgi podatkowej, bo od każdej składki chce mi zabierać aż 8% opłaty manipulacyjnej! Co prawda po przekroczeniu 6000 zł oszczędności na IKZE opłata spada do 4%, ale przy przykładowych dochodach brutto rzędu 4000 zł do niższych opłat trzeba czekać aż trzy lata. Przyznam szczerze - ani mi się śni. Przez pierwsze trzy lata Aviva od wpłaconych 5700 zł zgarnie 460 zł opłaty manipulacyjnej, czyli zabierze mi więcej niż trzecią część tego, co zaoszczędzę dzięki uldze podatkowej. To oznacza, że zamiast 160 zł miesięcznie inwestowane będzie tylko 147 zł. A od tych 147 zł firma pobierze jeszcze opłatę za zarządzanie. Ja wysiadam.

Aviva IKZE folder

Co prawda w Avivie przekonują, że mają też promocję, dzięki której opłata od składki już na samym początku zjeżdża do 4%, ale obejmuje ona przede wszystkim obecnych klientów firmy. „Przy czym pojęcie „obecnego klienta" rozumiemy bardzo szeroko - cytuję za regulaminem: „uczestnikiem promocji może być każda osoba fizyczna, która jest ubezpieczającym, ubezpieczonym, współubezpieczonym lub uczestnikiem w umowie ubezpieczenia na życie" - pocieszył mnie Bohdan Białorucki z Avivy. Na rabat może też liczyć ktoś, kto nie był wcześniej ubezpieczony w Avivie, ale razem z IKZE założy konto iBOK, służące do samoobsługi przez internet. W sumie więc dość łatwo załapać się na „ulgową” opłatę od składki. Po co w takim razie Aviva straszy klientów opcją znacznie droższą? Wizerunkowy strzał w kolano? Te 4% to i tak grabież, ale w porównaniu z 8% standardowej opłaty bez promocji... Na bezrybiu i rak ryba. Z tego co słyszałem niektóre instytucje finansowe obłożyły IKZE znacznie niższymi prowizjami.  W Metlife Amplico mają maksymalnie 2,5% opłaty od składki i ryle samo rocznie za zarządzanie. W Pramerica - nie biorą w ogóle opłaty od składki, za to ta za zarządzanie wynosi 2,5% w skali roku. W PZU Życie jest grabież prawie taka sama, jak w Avivie. Otóż nasz narodowy ubezpieczyciel życzy sobie 4% opłaty od każdej składki i jeszcze 2% za zarządzanie pieniędzmi.  

No dobrze, ale pomijając niekiedy skandalicznie wysokie opłaty i prowizje warto chyba sprawdzić sprawdzić czy IKZE rzeczywiście bardziej się opłaca, niż IKE. Załóżmy, że zarabiam rzeczone już wyżej 4000 zł brutto. Mój limit wpłat na IKZE wynosi rzeczone 160 zł miesięcznie czyli 1920 zł rocznie. Odpisuję od podatku 346 zł rocznie (czyli 4% dochodu brutto). Dla uproszczenia zakładam, że przez 30 lat oszczędzania te parametry finansowe są constans - czyli nie zmienia się ani moja pensja, ani wpłaty na IKZE, ani limity podatkowe, ani skala podatkowa. Odważne założenie :-). Pieniądze wpłacam do funduszu inwestycyjnego, w którym mam 7% nominalnego zysku rocznie (równie odważne założenie, ale niech będzie). Po 30 latach inwestowania na moim koncie w IKZE znajdzie się przyjemna kwota 264.300 zł. Pieniądze na IKZE są zwolnione przy wypłacie z podatku Belki, ale... trzeba będzie od nich płacić zwykły podatek dochodowy. Oczywiście nie da się powiedzieć ile on będzie wynosił za 30 lat i jest to kolejna duża niewiadoma, która znacznie zwiększa niepewność wchodzenia w ten interes. Ale spróbujmy wyszacować daninę dla fiskusa przy założeniu, że ów podatek wynosiłby tyle, ile wynosi dziś, czyli 18% dla większości podatników.

Załóżmy, że z kwoty 264.300 zł wypłacałbym sobie dodatkową emeryturę przez kolejnych 20 lat. A więc 13.215 zł rocznie i jakieś 1050 zł miesięcznie. Pomijam inne ulgi podatkowe (które mogą wyzerować moje należności wobec fiskusa), czy kwoty wolne od podatku (nie mam pojęcia jak mogą wpłynąć na opodatkowanie wypłat z IKZE). Zakładam, że płacę 18% podatku dochodowego od całej wypłaconej sobie kwoty, czyli 2510 zł rocznie. Łącznie wyniesie to 50.200 zł w ciągu 20 lat. Jeśli dobrze interpretuję zasady obowiązujące przy IKZE, to przez 30 lat zaoszczędzę na podatku PIT jakieś 10.380 zł (ulga podatkowa na wejściu), zaś przy wypłatach oddam fiskusowi w ciągu kolejnych 20 lat jakieś 50.200 zł (podatek dochodowy na wyjściu). Czy tylko mi się wydaje, że najlepiej na tym interesie wyjdzie państwo? Myślę i myślę i...

Idę spać, nie siedź do późna

Policzyłem też ile wyniosłyby moje korzyści netto z inwestowania w IKZE - czyli czysty dochód z funduszy, po odliczeniu wpłaconych składek w wysokości 160 zł miesięcznie, po doliczeniu korzyści z ulgi podatkowej na wejściu i odjęciu zapłaconego podatku dochodowego na wyjściu. Czysty dochód z inwestowania z IKZE wyniósłby 168.880 zł. A gdybym zamiast w IKZE oszczędzał na zwykłym Indywidualnym Koncie Emerytalnym, czyli słynnym IKE? Załóżmy, że wpłacam na IKE przez 30 lat po te same 160 zł miesięcznie, że zarabiam na tym średnio 7% rocznie, że na koniec nie płacę żadnego podatku dochodowego ani podatku Belki. Niestety nie dostaję też corocznej ulgi podatkowej na wejściu. Na koniec 30-letniego okresu oszczędzania miałbym na koncie 264.300 zł, z czego 206.700 zł to korzyść netto z inwestowania pieniędzy w IKE (czysty zysk, po potrąceniu wpłaconych składek).

Wygląda więc na to - a mam nadzieję, że nie popełniłem żadnego błędu w rozumowaniu - że wyższą emeryturę będę miał dzięki inwestowaniu moich zaskórniaków w starym, poczciwym IKE, a nie w promowanym obecnie IKZE. Ale muszę uczynić tu aż trzy dodatkowe zastrzeżenia. Otóż nie uwzględniłem w obliczeniach wartości pieniądza w czasie. Czyli faktu, że ulgę podatkową otrzymuję teraz, a państwo zgarnia podatek dopiero (w moim przykładzie) za 30-50 lat, gdy dzisiejsze pieniądze będą znacznie mniej warte z powodu inflacji. Wartość realna każdej złotówki z oddawanych fiskusowi 50.200 zł będzie na pewno mniejsza od realnej wartości każdej złotówki z otrzymanych przeze mnie w ciągu 30 lat - licząc od dziś - 10.380 zł w ramach ulgi podatkowej. Przy przykładowej inflacji wynoszącej średnio 3% realna wartość 10.380 zł za 15 at (połowa okresu osiągania korzyści podatkowej) wyniesie przeciętnie 6662 zł (tyle będzie za 15 lat warte 10.380 zł). Przy tej samej inflacji realna wartość 50.200 zł za 40 lat (czyli wartość zapłaconego podatku w połowie okresu pobierania dodatkowej emerytury) wyniesie 15.389 zł. A więc korzyści netto z inwestowania w IKZE można powiększyć dodatkowo o 10.000 zł.

Czytaj też: Ten to ma łeb! Podliczył IKZE z reinwestowaniem składek i inflacją

Drugie zastrzeżenie dotyczy opłat manipulacyjnych i za zarządzanie. Jeśli trafię do instytucji finansowej, która w przypadku IKZE pobiera znacznie niższe opłaty, niż te, które płaciłbym w IKE - mam dodatkowy parametr, który muszę wziąć pod uwagę. Gdybym trafił do IKZE, w którym nie ma opłaty dystrybucyjnej, czyli nie płaciłbym tych 156 zł rocznie, które chce ze mnie ściągnąć Aviva przez pierwsze trzy lata i po 77 zł przez kolejnych 27 lat, to na opłatach byłbym do przodu o 6705 zł plus procent składany z inwestowania tej kwoty. No i jeszcze ostatnie zastrzeżenie: wysokość zarobków osoby wpłacającej do IKZE. Jeśli dziś ktoś wpłacałby na IKZE wysokie kwoty (bo dużo zarabia), to jego ulga podatkowa wyniesie 32%, a nie 18%, jak zwykłych śmiertelników. A wypłaty z IKZE - jeśli będą rozłożone w czasie - zostaną obłożone niższym podatkiem, gdyby trzymać się dzisiejszych realiów, to 18%-owym. Korzyści z takiego długoterminowego „arbitrażu podatkowego” widać gołym okiem. Taki bogaty ciułacz więcej zarobi na IKZE, niż wpłacając pieniądze do IKE. Ale to poniekąd przypadek szczególny.

To wszystko sprawia, że moja teza o większej opłacalności IKE, niż IKZE staje się mniej stanowcza i w tytule notki dopisuję słowo „chyba”. Niewiadomych jest zbyt wiele, bym mógł z entuzjazmem mówić o tej nowince, proponowanej przez rząd. Bo IKZE byłoby ideałem w zachęcaniu Polaków do inwestowania na dodatkową emeryturę, gdyby rachunek kończył się na uldze podatkowej, natychmiastowej korzyści, nagrodzie za oszczędzanie. Ale w tym miejscu się on wcale nie kończy. Powtarzam: założeń jest mnóstwo i każdy powinien wszystko przeliczyć sam, zanim podejmie decyzję jak oszczędzać na emeryturę. A jeśli zdecydować mu trudno, zawsze można zastosować podstawową metodę ograniczania ryzyka w inwestowaniu - założyć i IKE i IKZE, podzielić pieniądze na dwie części, a za 40 lat skorzystać i z tego co się bardziej opłaciło i z tego, co opłaciło się mniej. Jedno jest pewne: lepiej oszczędzać na dodatkową emeryturę, niż na nią nie oszczędzać.

Samcik blox

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o ofercie swojego banku lub zobaczyć co myślą na jej temat inni? Albo zapytać czy warto uciec do konkurencji? Zajrzyj na stronę „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Możesz też zgłosić własny temat, opowiedzieć co Cię spotkało w banku lub zapytać mnie o radę. Zapraszam! 

piątek, 27 stycznia 2012, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/27 01:50:23
Panie Macieju,

potwierdzam, konkurencyjność w porównaniu do IKE nikła.

Ale... skąd te dodatkowe opłaty (których w wielu IKE nie ma)? Na IKZE ostrzą sobie zęby dystrybutorzy - a skoro Klient po roku może dane IKZE zmienić na inne to jeżeli z czegoś wypłacać prowizję dla pośredników to ... tylko z opłaty wstępnej :)

IKE nie jest sprzedawane przez pośredników, stąd może zaoferować brak opłat.

Polak jak zwykle nie policzy i uwierzy w "gwarantowane 18% zysku" i inne bajki sprzedażowe. A bajki są bardzo skuteczne. PZU chwali się już kilkudziesięcioma tysiącami otwartych kont IKZE...

A pośrednicy szykują się do natarcia, moje wrażenia z takiego spotkania sprzedażowego opisałem na blogu.

pozdrawiam,
Remigiusz Stanisławek
-
2012/01/27 07:35:48
Uuuuu, na bogato Pan pojechał...... Ale chyba coś wyliczenia się Panu pomyliły.
Wpłacając 1920PLN rocznie przez 30 lat, płacąc 8/4% prowizji i 2% rocznej opłaty za zarządzanie (w Avivie wynosi ona od 0 do 3,25%) zgromadzi Pan mniej więcej 125000PLN.
W IKE wyjdzie w zasadzie tyle samo, a już na pewno nie 38000 netto więcej (podstawowy błąd porównania to składka do IKE, która jest obciążona podatkiem na wejściu, a więc dla ciułacza porównywalna składka powinna wynosić 131,20PLN miesięcznie).
-
2012/01/27 08:43:47
IKZE mają jeden mały plusik nad IKE: w IKZE rząd teraz oddaje podatek, a zabiera go w przyszłości, natomiast w IKE rząd teraz zabiera podatek, a w przyszłości go nie pobiera. W/g prawa aktualnie obowiazującego. Jeszcze obowiązującego. Ale to zawsze można zmienić - patrz OFE.
-
zsc
2012/01/27 14:52:23
Po co płacić 8% opłaty, ja sobie założyłem za 4%.
A swoją drogą to Panu nie dogodzi się ; zamiast pisać ,że emerytury będą dupne i jak ktoś o siebie nie zadba to będzie kicha . Nie ma znaczenia gdzie i jak będziemy oszczędzać .
Najważniejsze aby to ZROBIĆ !
-
2012/01/29 11:39:50
To chyba kolejna bajka dla naiwnych dzieci. Najbezpieczniej kupić złoto albo srebro

.............
Są takie aukcje, o których nie śniło się "Allegrowiczom"
e-celnicy.blogspot.com/
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users