Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.
Blog > Komentarze do wpisu

Zagwarantują rocznie 6% zarobku i do tego obiecują, że pobiją inflację. Warto?

Jak policzył portal Comperia.pl, co najmniej dziesięć instytucji finansowych przedstawiło już swoje pomysły na IKZE - czyli na Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego, nowy twór mający skłonić nas do oszczędzania na dodatkową emeryturę. Pisałem już w blogu, że IKZE nie daje rady w starciu z Indywidualnym Kontem Emerytalnym (IKE), które istnieje od długich lat i które założyło już 700.000 Polaków. Nie daje rady przynajmniej przy założeniu identycznych opłat i prowizji od IKE i IKZE. Zarówno IKE, jak i nowe IKZE to wehikuły pozwalające nie płacić od osiągniętych zysków podatku Belki. Ale żaden z tych produktów nie jest jest różą bez kolców. IKZE ma tę przewagę nad IKE, że daje ulgę podatkową. Dzięki niej rocznie można zaoszczędzić na podatku PIT jakieś 200-400 zł (w zależności od wpłacanych kwot). Z kolei IKE ma tę cechę, że na koniec oszczędzania nie płaci się ani "belkowego", ani żadnego innego podatku.A podatek Belki to straszne bydlę :-)

A przy IKZE niespodziewanie pojawia się podatek dochodowy. I to on sprawia, że nie ma nadziei na to, iż ostateczna wartość dodatkowej emerytury z IKZE będzie wyższa niż ta osiągnięta w IKE. Ale to oczywiście nie przesądza, że całe to IKZE jest bez sensu. Ktoś może wybrać wariant z ulgą podatkową i niższą wypłatą w przyszłości. Albo IKZE z wyjątkowo niskimi opłatami, które rekompensują koszty podatku pobieranego na końcu całej zabawy. Tak czy owak marketingowa machina i tak ruszyła, a firmy finansowe - ubezpieczyciele, towarzystwa funduszy inwestycyjnych, a ostatnio także banki - zaczęły się prześcigać w prezentowaniu swoich pomysłów na IKZE.

Byłem łaskaw skrytykować już ofertę firmy ubezpieczeniowej Aviva, która wystartowała z bardzo drogim rozwiązaniem - przynajmniej jeśli patrzeć na cennik, bo "w promocji" można kupić je taniej. Dziś kilka słów o innych pomysłach, bo może ktoś z Was ma chęć jednak skorzystać z IKZE. Porównajmy więc oferty poszczególnych firm i wybierzmy te, które teoretycznie się do czegoś nadają. Bo podatek dochodowy na końcu odkładania pieniędzy w IKZE to jedno, a prowizje płacone firmom finansowym to drugie. Jak już wybieramy IKZE, to wybierajmy takie, w którym nie będziemy ograbiani prowizjami pobieranymi od składek, ani opłatami za zarządzanie funduszami. Tymi, do których trafią finalnie pieniądze wpłacane na IKZE.

Aviva IKZE folder

Szczególnie denerwują mnie oferty z wysokimi opłatami od każdej składki. Powodują one, że firma inwestuje mniej pieniędzy, niż wpłacimy. Przykładowo: jeśli wpłacę 100 zł, a firma prowadząca IKZE potrąci od razu 5 zł opłaty od składki, to na emeryturę pracować będzie tylko 95 zł. Nawet jeśli te 95 zł da 10% zysku, to będę miał 104,5 zł, a nie 110 zł, które bym miał, gdyby opłaty od składki nie było. Co prawda to koszt niepowtarzalny, w kolejnym roku już opłaty od składki nie będzie, ale i tak mnie takie prowizje drażnią. Przyjrzę się też opłatom za zarządzanie funduszami w ramach IKZE. Ta opłata jest nawet ważniejsza, niż opłata od składki. Po pierwsze dlatego, że nie jest jednorazowa, a po drugie dlatego, że jest pobierana od łącznej wartości rejestru, a nie od pojedynczej składki. Na rynku kapitałowym przeciętna długoterminowa roczna stopa zwrotu to 7-8%. Nawet jeśli spece z funduszy staną na rzęsach i będą systematycznie bili benchmarki, to wykręcą góra 9% średniorocznego zysku. A jak z tego zarobku firma pobierze np. 4% rocznej opłaty za zarządzanie, to wynik netto dla klienta wyniesie nie więcej, niż 5% w skali roku. Takie zyski firmy prowadzące IKZE mogą sobie wsadzić wiecie gdzie. Można je osiągnąć na zwykłej lokacie. A przeciętne obligacje rządowe dadzą nawet więcej.

W wysokich opłatach od składki celują zwłaszcza firmy ubezpieczeniowe. We wspomnianej ofercie Aviva poza promocją wynoszą 4-8%, do tego dochodzi maksymalnie 3,5% za zarządzanie funduszem. Za dużo. Poza nawias wyrzucamy też od razu PZU Życie z opłatą od składki 3-4% oraz prowizją za zarządzanie 4,5% (mają teraz jakąś promocję, ale skończy się w przyszłym roku, więc nie warto brać jej pod uwagę). Na śmietnik historii winna też trafić oferta towarzystwa emerytalnego PTE PZU, które weźmie na początku 3,4% od każdej składki i ma furę opłat za zarządzanie: 2,99% stałej plus 1 zł plus jeszcze success-fee za każdy wyższy zysk..Rady nie daje też TFI Pioneer Pekao, które sadzi opłatę od składki nawet 5% (po 4 latach łaskawie daje 30% zniżki, wow, prawie się wzruszyłem). TFI Legg Mason ma jeszcze inaczej: wymodzili jednorazową opłatę 400 zł przy założeniu rejestru IKZE i do 3,5% za zarządzanie funduszami. Wiadomo, że po kilku latach się ona zamortyzuje, ale nie rozumiem idei walenia ludzi w łeb taką prowizją od razu na samym początku.

W ten sposób na starcie połowa ofert IKZE okazała się mało interesująca. Zostaje pięć. Wypada pożegnać się z IKZE w Kredyt Banku, który co prawda - to miły gest - nie pobiera żadnej opłaty od składki, ale za to czochra klientów aż 4%-ową opłatą za zarządzanie najbardziej aktywnymi funduszami. To za dużo. Z pewnym bólem muszę też skrytykować ofertę IKZE w ING Życie, w której jest taka sama struktura prowizji, jak w Kredyt Banku, z tą różnicą, że opłata za zarządzanie wynosi maksymalnie 3%, a nie 4%, jak u konkurenta. To już jest niezła oferta, ale te 3% to jeszcze ciut dla mnie za dużo. Waham się co do oceny oferty Metlife Amplico. Tu jest co prawda opłata od składki w wysokości do 2,5% (ale po zebraniu 10.000 zł jest to już 1,5%), ale firma być może nadrabia to częściowo opłatami za zarządzanie, które wynoszą maksymalnie 2,5%, czyli znacznie mniej, niż u większości konkurentów. Na tym tle naprawdę przyzwoicie prezentuje się oferta IKZE w firmie ubezpieczeniowej Pramerica, w której nie ma opłat od składki, zaś opłaty za zarządzanie funduszami kończą się na poziomie 2,5%. Tak przynajmniej twierdzi portal Comperia.pl, bo jak wejdzie się na internetową stronę Pramerica, to próżno szukać tam jakiejkolwiek oferty IKZE. Być może jest, ale głęboko zakonspirowana. I wcale nie jestem pewien, czy też nie sprzedawana pakietowo z jakimś innym badziewiem... 

Osobny akapit poświęcam ofercie Deutsche Banku PBC. Na pierwszy rzut oka jest ona naprawdę bombowa. Nie ma ani opłaty za zarządzanie, ani opłaty od składki, a na dodatek można wybrać jeden z dwóch wariantów - albo gwarantowana stopa zwrotu 6% w skali roku przez 10 lat, albo gwarantowane oprocentowanie w wysokości inflacji powiększonej o 2% (w sensie: o dwa punkty procentowe - i też pewnie wyjdzie w okolicach 6%). Co prawda takie ujęcie sprawy de facto pozbawia inwestora szans na skorzystanie z giełdowej hossy, bo IKZE przypomina tu lokatę na stały procent albo obligację indeksowaną inflacją. I byłbym skłonny zaakceptować tylko tę drugą opcję, bo ofertę 10-letniej lokaty na stały procent skrytykowałem niedawno w Alior Banku). Ale bezpieczny wariant IKZE z oprocentowaniem indeksowanym inflacją? Czemu nie? Kłopot w tym, że IKZE w Deutsche Banku jest nakładką na program inwestycyjny db Emerytura, który ma tę nieprzyjemną cechę, że zawiera w sobie opłatę administracyjną w wysokości 10 zł miesięcznie. Dopiero zobowiązując się do wpłacania przez 10 lat co najmniej po 100 zł miesięcznie (to dolny limit wartości inwestycji) uzyskujemy prawo do zainwestowania pieniędzy w IKZE reklamowanym zresztą bardzo fajnie: jako wizja przyszłości niczym "na niemieckiej emeryturze".

Mamy więc pakiet dwóch produktów - zgrabny, bo jeden z nich (podstawową db Emeryturę) możemy użyć do inwestowania w fundusze agresywne (opłata za zarządzanie to 2%, więc nie ma dramatu), a drugi (IKZE) potraktować jako 10-letnią obligację dającą w dodatku ulgę podatkową. Ale trzeba jeszcze zmierzyć się z opłatą administracyjną - 10 zł miesięcznie. I przeliczyć ją na całą wartość naszej inwestycji. Policzmy. Jeśli zarabiamy 4000 zł brutto, to do IKZE możemy włożyć, zgodnie z limitami ustawowymi, 1920 zł rocznie, czyli 160 zł miesięcznie. W sumie więc musimy inwestować w skali miesiąca co najmniej 100 zł w db Emeryturę i możemy maksymalnie 160 zł w IKZE, płacąc za wszystko 10 zł opłaty administracyjnej. De facto więc koszty administracyjne całej zabawy (równoważnik opłaty od składki) wynoszą 3,8%.  Z kolei przy zarobkach 2000 zł brutto do IKZE możemy włożyć już tylko 80 zł miesięcznie (limit ustawowy), czyli łączna składka miesięczna (licząc z umową podstawową - minimum 100 zł) wyniesie 180 zł. W tym wypadku 10 zł miesięcznych kosztów od tej kwoty przekłada się na równoważnik opłaty od składki rzędu 5,5%. A to już jest sporo. Inna sprawa, że w IKZE nie ma już opłaty za zarządzanie, a w db Emerytura jest ona umiarkowana - 2%. Mamy więc w sumie dość tani miks o niecodziennej strukturze opłat - średnio 0,8-1% za zarządzanie całym portfelem i 3,8-5,5% opłaty od składki - i z częściową ochroną antyinflacyjną. Sam nie wiem co o tym myśleć. A Wy?

DB jak na niemieckiej emeryturze

Czekam na kolejne oferty IKZE. Drodzy bankowcy, ubezpieczeniowcy, funduszowcy - jeśli chcecie trafić do historii przemysłu emerytalnego w Polsce, to oczekuję, że wejdziecie na rynek z ofertami cechującymi się brakiem opłat od składki i niskimi - bo przecież nawet te 2,5% w skali roku to jest obiektywnie rzecz ujmując rozbój w biały dzień - opłatami za zarządzanie. Pamiętajcie, że jeśli zyskacie uznanie ekspertów, a przede wszystkim klientów, nawet z opłatami za zarządzanie na poziomie 1% będziecie żyli jak pączki w maśle. Przyciągniecie mnóstwo klientów, ich pieniędzy na kilkadziesiąt lat, a przy okazji będziecie mogli zaproponować zadowolonym posiadaczom IKZE także inne formy inwestowania, np. "gołe" fundusze inwestycyjne, polisy unit-link (mimo, że za nimi nie przepadam) i inne cuda. A poza tym... przecież pieniądze to nie wszystko :-)

czwartek, 23 lutego 2012, maciek.samcik

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/23 11:04:23
Mnie się marzy IKZE "ETFowe" - czysty WIG20 i minimalna opłata za zarządzanie - w końcu ich koszty też są minimalne.
-
2012/02/24 12:09:19
Niedawno zalozylem swoj pierwszy program oszczednosciowy - lista oplat jest skandaliczna i liczy sobie siedem czy osiem pozycji. Od comiesiecznej oplaty administracyjnej, oplaty za zarzadzanie aktywami, oplaty za ryzyko (?) po opłatę wstępną (!). A przeciez niektore z tych programow maja na dodatek kary za wyjscie z nich przed terminem - w pierwszych latach nawet do 90% kapitału.
Dlaczego więc się na ten program zdecydowałem - bo składka jest traktowana jako opłata za konto i mogę ją odpisać od podstawy opodatkowania - w ten sposób zysk z niższego podatku rekompensuje wysokie koszty. Gdyby tego nie było, omijałbym takie rozwiązania szerokim łukiem.
www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2012/02/dlaczego-oszczedzanie-jest-takie-drogie.html
-
2012/02/24 18:39:58
Jeśli zanotujemy:
x = kwota wpłaty do programu, netto do IKE i brutto do IKZE
r = rentowność w skali roku
n = liczba lat oszczędzania
T = stawka podatkowa (zakładamy tę samą stawkę teraz i w chwili przejścia na emeryturę)
wtedy wartość wypłaty po jednorazowej wpłacie do IKE wyniesie: x*(1+r)^n.
Jeśli dziś chcemy wpłacić do IKZE netto kwotę x, to po uwzględnieniu dzisiejszej ulgi podatkowej możemy wpłacić brutto x/(1-T). Wypłata po latach wtedy wyniesie x/(1-T)*(1+r)^n*(1-T).
Czyli dokładnie tyle samo jak w przypadku IKE - nie ma żadnej różnicy!
IKZE będzie bardziej atrakcyjne dla osób, które przechodząc na emeryturę będą płacić niższą marginalną stawkę podatkową niż obecnie. W ustabilizowanym systemie podatkowym to jest prawdopodobne dla wielu osób, choć bynajmniej nie dla wszystkich. Poza tym system nie jest stabilny.

Odnośnie oferty Deutsche Banku; w IKE można kupić obligacje EDO, oprocentowanie według wskaźnika inflacji plus 3%. Wszystkie inne oferty są do dupy.

-
z17
2012/02/25 21:34:58
Panie Maćku!

Zapomniał Pan, że w firmach ubezpieczeniowych oferujących fundusze inwestycyjne opakowane w program ubezpieczeniowy (Aegon, Skandia, ING Życie, PZU itp.itd.) "opłata za zarządzanie" jest de facto opłatą za pośrednictwo. Prawdziwe opłaty za zarządzanie są uwzględnione w cenie jednostek funduszy inwestycyjnych. A zatem, jeśli TFI Legg Mason proponuje opłatę za zarządzanie rzędu do 3,5%, to jest to zgoła co innego niż "opłata za zarządzanie" w propozycji PZU, ING czy Avivy. Jak to było w "Misiu"? - "nie mieszajmy dwóch systemów walutowych" :)

Po drugie, ja ofertę IKZE Pramerica znalazłem w necie bez problemu, choć przeczytanie całego OWU w pdf-ie faktycznie jest zajęciem dla stachanowców. Warunkiem zawarcia tego IKZE jest posiadanie ubezpieczenia na życie w Pramerica, więc zonk na samym wstępie, poza tym Pramerica zamierza ustalać WŁASNE limity wpłat na IKZE, a po ich przekroczeniu kierować środki klienta na konto wpłat dodatkowych, które z kolei będzie łupione jakimiś dziwnymi opłatami i prowizjami.

Pana tekst zanadto opiera się na rankingu Comperii, która podeszła do tematu nieprofesjonalnie i na odwal się, a za mało na własnych poszukiwaniach. Parę dopowiedzeń/sprostowań z mojej strony
1) Legg Mason nie pobiera 400 zł od IKZE otwartych za pomocą swojej strony internetowej, ani w swojej siedzibie.
2) Nie zauważył Pan też że Metlife Amplico proponuje IKZE jako fundusz aktywnej alokacji, czyli taki, który raz może być napakowany full obligacjami i gotówką , a innym razem pójść całkowicie w akcje. To jest dla mnie ważne, a nie 2,5% prowizji od składki. Oczywiście, nie chwalę Metlife Amplico - zobaczymy, co im z tego wyjdzie w praktyce.
3) Program emerytalny deutsche banku, o którym tyle Pan pisze, wali się w gruzy przy propozycji open finance (co prawda tam jest IKE, a nie IKZE), gdzie przez 10 lat gwarantowane oprocentowanie netto rachunku bankowego wynosi 7,29% , a składka na towarzyszący program ubezpieczeniowy to również tylko 100 zł/m-c
-
2012/02/27 11:18:20
Ostatnio miałem okazję bliżej poznać ofertę Noble Getin Banku i całość nie jest taka kolorowa jak opisał z17. Aby załapać się na oprocentowanie 7,29% należy założyć ROR w banku (10 zł/mies. jeżeli nie używamy tego konta) oraz wykupić obowiązkowo oszczędzanie w Scandii. Odsetki są naliczane codziennie, ale dopisywane do konta dopiero ostatniego dnia roku (licząc od dnia założenia konta, rocznicy), zatem nie pracują na nas przez długi okres. O ile te niedogodności dało by się jakoś jeszcze przeżyć przy tak wysokim oprocentowaniu, to bardzo podejrzanym wydaje mi się zapis w regulaminie, który oznajmia, że Bank ma prawo w dowolnym momencie zakończyć promocję, informując o tym jedynie w placówkach. Zatem w dowolnym momencie oprocentowanie może wrócić do poziomu 3M WIBOR. Sprzedawca z Home Broker był bardzo zaskoczony, jak czytałem mu zapisy z umowy i regulaminu z oferty, którą mi zaproponował. Ciekawe ile osób odważyło się podjąć ryzyko i zainwestować w IKE z Getin Bankiem.
-
z17
2012/02/27 12:14:57
Ta oferta jest powielana przez wszystkie podmioty grupy Czarneckiego w różnych odsłonach. Warunki są odmienne w zależności od tego, czy trafi się na sprzedawcę z getin banku, home brokera, open finance, czy idea banku. Dotyczy to nie tylko oprocentowania na IKE (np. Idea bank daje w pierwszym roku ponad 10% netto, za to potem mniej bo 6,88% netto przez 9 lat), ale również programów ubezpieczeniowych i ror-ów w pakiecie.

Ja przerobiłem prawie wszystkie z tych ofert i wg mnie propozycja open finance daje radę. W poprzednim poście określiłem ją skrótowo jako "getin", bo konto prowadzi getin, ale chodziło mi o OF. Jest tam 7,29% netto przez 10 lat, konto w of bez wymogu dokonywania jakichkolwiek wpłat i bez opłat oraz program ubezpieczeniowy better future, który można odfajkować wpłatą 100 złotych miesięcznie.

Wiadomo, że na tym programie ubezpieczeniowym będzie niewielka strata z racji kosmicznych prowizji, ale 15 zł/m-c opłat mogę przeboleć. Zwłaszcza jeśli przy okazji przeleję sobie wypłatą transferową na IKE 60 tysięcy złotych i dostanę gwarancję 7,29% rocznie na 10 lat.

Umowy jeszcze nie podpisałem i jeśli faktycznie w regulaminie promocji będzie zapis, że mogą się z tych 7,29% netto wycofać w każdej chwili, to zobaczą co najwyżej mój środkowy palec okraszony soczystym przekleństwem.

Pozdrawiam
-
2012/02/27 15:57:46
Ja dostałem propozycję z Home Broker, ale na regulaminie i umowie było logo Open Finance ;-) Konto ROR jest darmowe lub płatne w zależności od różnych opcji, chociaż rzeczywiście da się zrobić by było za darmo. Mi zaproponowano dodatkowo Skandia - Złoty wiek, który jak widzę pobiera opłaty od wszystkiego, z wpłatą minimalną 200zł. Zupełnie nijak ma się to do tego co mówił sprzedawca - gwarantowane 8-9% zysku (w OWU nie ma żadnych gwarancji), pobierana tylko opłata administracyjna ~10 zł (w OWU prowizje i opłaty są od wszystkiego), wpłata już od 100 zł (w OWU minimum 200). Oczywiście OWU do Skandi nie miał i to co podaję pochodzi z ich strony, zatem albo mają inną ofertę dla Home Broker albo ktoś tu oszukuje.

Oprocentowanie i okres u mnie był taki sam jak u Ciebie, jednak w regulaminie jest zapisane, że promocja może się w każdym momencie skończyć. Sprzedawca usiłował mi wcisnąć kit, że chodzi tylko o okres subskrypcji, jednak regulamin wyraźnie mówi, że promocja polega na podwyższeniu oprocentowania, zatem koniec promocji oznacza koniec wyższego oprocentowania, a nie zakończenia subskrypcji. No i oprocentowanie dopisywane dopiero po roku - tego sprzedawca też nie mógł zrozumieć i usiłował wmówić mi, że skoro jest naliczane codziennie to znaczy, że jest dopisywane do rachunku codziennie, a przecież umowa mówi coś innego. Przyznam się, że ciężko mi ocenić, czy to sprzedawca nie znał oferty, czy celowo mijał się z prawdą.
-
z17
2012/02/27 22:30:39
Propozycję Home Broker też dostałem, też tam było było mylące logo Open Finance. Po namyśle uznałem to za propozycję marną. Prawdziwy Open Finance (ten w oddziałach) ma lepszą ofertę. Home Broker daje do wyboru Skandię Złoty Wiek albo Gemini, obie propozycje badziewne i z wysoką składką minimalną. Mój agent był na tyle miły, że po paru dniach dosłał mi OWU, więc mogłem sobie to porównać i policzyć.

W tej całej zabawie chodzi o to, że dostajemy konto IKE o nazwie TAX FREE, które ma owo podwyższone gwarantowane oprocentowanie na 10 lat i gdzie wpłaty są całkowicie DOBROWOLNE oraz -jako kwiatek do kożucha- dodatkowy beznadziejny program oszczędnościowy u hieny ubezpieczyciela z wysokimi miesięcznymi opłatami, które są za to jak najbardziej OBOWIĄZKOWE.

Doradcy przekonują przede wszystkim do programu ubezpieczeniowego, bo z tego są wynagradzani i namawiają na jak najwyższą składkę. Jeden z agentów wmawiał mi, że najlepiej byłoby pakować tam 1000 zł miesięcznie! Ha ha ha! A przecież dostajemy jeszcze danie główne, czyli konto IKE o nazwie TAX FREE gdzie limit roczny wpłat wynosi 10.578 zł. Czyli według tego Pana sprzedawcy powinienem wpłacać prawie 23.000 zł rocznie, wychodzi niecałe 1900 zł/m-c ! No to są wolne żarty po prostu....

Idea Bank proponuje w pakiecie Aegona lub Axę oraz kusi oprocentowaniem rachunku IKE w pierwszym roku na prawie 11% netto. Ale stawka miesięczna dla ubezpieczeniowej hieny wynosi minimum 300 zł/m-c., a oferta Axy przebija qrestwem opłat i prowizji nawet Skandię. Open Finance placówkowy, o którego ofercie pisałem wcześniej, wypada wg mnie najlepiej.

Co do promocji, to podobno zarówno Home Broker, jak i Idea Bank oraz Open Finance mają limit - po 1000 zawartych umów na każdy z tych podmiotów. Promocja się skończy jak "wyrobią" normę. Mam nadzieję, że oprocentowanie na IKE jest faktycznie gwarantowane, inaczej byłby to zwykły kant. Nie dziwię się, że procenty dopisują dopiero po pełnym roku, to takie proste zabezpieczenie przed szybkim przenoszeniem środków.

Zasadne jest pytanie, czy po miesiącu podmioty Czarneckiego nie wyjadą z jakąś kolejną limitowaną ofertą IKE i czy przypadkiem nie będzie ona korzystniejsza? Na razie zagrali mocno, bo te oprocentowania są b. wysokie. Najlepiej mieć już IKE i jakąś zgromadzoną tam sumkę i przelać im to jako wypłatę transferową. Przy zaczynaniu od zera trzeba uwzględnić wysokie koszty programu ubezpieczyciela, który wciskają w pakiecie. W sumie propozycja dla świadomych klientów, którzy potrafią to rozegrać po swojemu, a nie według wątpliwych "porad" agenta-sprzedawcy.
wyborcza.pl
wyborcza.biz
Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

top | © Agora SA | design by kate_mac | zmiany: mawal
Subiektywnie o finansach na Facebooku! -----------------------------------------
Online Users