Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 06 sierpnia 2012

Już raz im nie wyszło, ale się nie przejęli. Gdzie się odnalazł b. szef słynnej WGI?

Patrząc na to co ostatnio dzieje się na rynku bankowym, a szczególnie w jego okolicach, nie mogę wyjść z podziwu jak łatwo jest zawrócić Polakom w głowie. Wystarczy powiedzieć, że gwarantuje się 12%, albo 14%, albo nawet i 20% zysku w skali roku i dziesiątki tysięcy ludzi biegną, by włożyć pieniądze. Nikt nie pyta o realność tych gwarancji, o podstawy ich udzielania, a przede wszystkim nikt nie interesuje się przeszłością osób, które te gwarancje oferują. Dziś więc poczet tych, którym już raz nie wyszło, ale się nie przejęli ;-). Czy zostawilibyście klucze od mieszkania osobie, która w przeszłości była karana za włamania, by podlewała Wam kwiatki w czasie urlopu? A powierzylibyście swoje oszczędności komuś, kto w przeszłości niezbyt szczęśliwie obszedł się z pieniędzmi innych osób? Najwyraźniej są tacy, którzy na oba pytania odpowiedzieliby twierdząco. Ale ci, którzy powiedzieliby dwukrotnie "tak", gdy stracą - nie daj Boże - swoje oszczędności, nie stukną się w czoło i nie powiedzą "no tak, za nieostrożność trzeba płacić". Oni przyjdą z pretensjami do mediów (że wywołały nagonkę), albo do państwa (że ich nie ostrzegło). Ważniejszy jest pociąg do zysków, prawda?

Marcin Plichta stoi za najgłośniejszą w Polsce niebankową firmą finansową Amber Gold. Pan Marcin, choć dziś być może jest już zupełnie innym człowiekiem, w przeszłości był skazany przez sąd za... sprzeniewierzenie pieniędzy klientów. W 2002 r. miał firmę „Multikasa”, skupiającą punkty kasowe, w których klienci mogli opłacać rachunki za prąd czy telefon. Okazało się, że pieniądze klientów „Multikasy”, zamiast trafiać na konta zakładów energetycznych czy operatorów telefonicznych, lądowały w kieszeni właścicieli firmy. Plichta został skazany prawomocnym wyrokiem sądu na karę roku i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Dziś twierdzi, że to były błędy młodości, których się wstydzi. Jeśli komuś to wystarcza, by powierzyć mu pieniądze, to w porządku. Mnie nie wystarcza - pomijając wszystkie inne wątpliwości wokół działania firmy, jak choćby wiarygodność gwarancji zysku, czy kruczki w umowach.  Jeszcze przed weekendem prezes Plichta zabraniał się fotografować. Ale bycie incognito mu się znudziło i dlatego postanowił dać z siebie wszystko w wywiadzie dla tygodnika Bloomberg BussinessWeek. Sporo Marcina Plichty znajdziecie też w najnowszym tygodniku Wprost, choć fragmenty wywiadu z biznesmenem, które przeczytałem, niestety nie noszą znamion mocnego, ostrego, wnikliwego dziennikarstwa, lecz raczej podstawienia delikwentowi dyktafonu i bezkrytycznego przyjmowania na wiarę wszystkiego co się usłyszy.

Marcin Plichta w Bloomberg BussinessWeek

Marcin Plichta w Bloomberg BussinessWeek

Finroyal, inna firma finansowa, o której było ostatnio głośno. O tym, że Finroyal prawdopodobnie nie jest międzynarodowym holdingiem finansowym, za który się podaje, pisałem nieraz w tym blogu i to już naprawdę dawno temu. Być może komuś nie przeszkadza fakt, że robi się go w konia i nie mówi całej prawdy. I być może dla kogoś nie jest przeszkodą, by takiej osobie pożyczyć pieniądze. Mnie to by nie pasowało. Ostatnio okazało się, że Andrzej K., prezes Finroyal, też ma zadawnione kłopoty z prawem. Zanim zajął się kreowaniem potęgi Finroyal, był właścicielem firmy Finance Group Polska. „Spółka założona została z zamiarem wyłudzenia od klientów firmy opłat wstępnych w postaci zaliczek oraz wpłat z tytułu zawarcia umowy (…)” – napisał w akcie oskarżenia prokurator, który oskarżył Andrzeja K. i jego wspólników o oszustwa. "Poszkodowanych jest ponad tysiąc osób, na łączną kwotę ok. pół miliona złotych. Proces w tej sprawie powoli zmierza do końca" - powiada prokurator.  Dopóki nie ma wyroku człowiek jest niewinny. Ale czy daje, jak to powiada Komisja Nadzoru Finansowego, "rękojmię stabilnego i ostrożnego zarządzania" naszymi pieniędzmi? Znalazło się wielu, którzy odpowiedzieli, że... "tak".

Finroyal TVN Uwaga

I kolejny przykład. Pamiętacie aferę Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej z 2005 r.? Podejrzenie fałszowania stanów rachunków klientów, ponad 1200 poszkodowanych, ponad 300 mln zł straconych pieniędzy, w większości ulokowanych w obligacje spółki zależnej WGI, w której kasa przepadła bez śladu, zainwestowana gdzieś w Ameryce. Odebrana licencja dla Domu Maklerskiego WGI, zarzuty dla menedżerów spółki, paskudna sprawa. WGI została bankrutem, a syndyk bez skutku szukał pieniędzy. Łukasz Kaczor i Maciej Soporek, którzy stworzyli Warszawską Grupę Inwestycyjną, z prokuratorskimi zarzutami o przywłaszczenie 10 mln zł. Ciekawym, czy wiecie gdzie odnalazł się po kilku latach Maciej Soporek? Nie, nie tylko w internecie ;-). Dziś bryluje w... zarządzającej aktywami spółce (czy też może raczej funduszu private equity?) o kuszącej nazwie Opulentia, zmierzającej na parkiet giełdowy No, bryluje to może za mocno powiedziane (ma jeszcze sądowy zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, więc nie może się za bardzo eksponować, więc nie znajdziecie go wśród osób, którymi Opulentia się chwali na głównej stronie), ale z pewnością się udziela. Na tym zdjęciu, jeszcze jako prezes WGI, po prawej stronie:

Maciej Soporek, Łukasz Wróbel

Poszkodowani w aferze WGI nie spuszczają go z oka i w internecie ostrzegają przed Opulentią. "Podczas gdy byli klienci WGI począwszy od 2006 r. aż do teraz włóczą się po sądach, bezskutecznie usiłując odzyskać utracone w WGI pieniądze, ponosząc w związku z tym wysokie koszty, to byli pracownicy WGI szybko spadli na cztery łapy i nie ponieśli w związku z tym, co się działo w WGI, jakichkolwiek konsekwencji, jakiejkolwiek kary" - napisał do mnie jeden z byłych klientów WGI. Sama Opulentia na jednym z forów inwestycyjnych zresztą nawet nie zaprzecza, że pan Maciej rzeczywiście odnalazł się znów w biznesie.  "Opulentia jest firmą inwestycyjną lokującą aktywa własne oraz zewnętrznych inwestorów w szczegółowo selekcjonowane przedsięwzięcia  inwestycyjne. Transparentność wszelkich procesów biznesowych zachodzących w spółce zostaje zagwarantowana poprzez debiut na rynku NewConnect, planowanym na ostatni kwartał 2012 r. (...)

Pan Maciej Soporek piastuje w Spółce stanowisko Dyrektora Zarządzającego i  jest odpowiedzialny za kierowanie wewnętrznym zespołem doradców klienta, kontaktami z kontrahentami zewnętrznymi oraz wstępną weryfikację i przygotowanie rekomendacji dla Zarządu i Rady Nadzorczej odnośnie projektów inwestycyjnych proponowanych Spółce przez osoby i podmioty zewnętrzne. W ramach trwającego rozwoju spółki w najbliższym czasie Opulentia planuje powierzenie Panu Maciejowi Soporkowi nadzorowanie obszaru marketingu i sprzedaży w ramach nowej inwestycji Opulentia w formule Private Equity, opierającej się o rynek nowych technologii. (...) Opulentia oświadcza, że Pan Maciej Soporek bezpośrednio ani pośrednio nie posiada udziałów w Spółce oraz stanowczo podkreśla, iż nie posiada on dostępu do aktywów inwestycyjnych Opulentia". Cóż, nie czuję się powołany, by prawić tutaj komukolwiek morały, ale zdziwić mi się chyba wolno. Że czas w biznesie biegnie tak szybko, a pamięć płata niektórym takie figle.

Nawet napisałem coś takiego osobie, która w Opulentii odpowiada za relacje z mediami, sugerując, że być może pozycja pana Macieja w tej firmie jest poważniejsza, niż ta, która wynika ze sprawowanej funkcji. Dostałem następującą odpowiedź. "Rozumiem Pański tok myślenia w tej sprawie i nie ukrywam, że dla wielu osób jest on najbardziej intuicyjny. Tym bardziej dlatego tak bardzo zależy nam na otwartym i rzetelnym wyjaśnieniu roli, jaką pełni p. Maciej Soporek w Opulentia. Zamyka się ona dokładnie w tym obszarze, który wskazał Prezes. Przy okazji należałoby podkreślić, że są to bardzo ważne obszary dla Spółki i dotychczasowe sukcesy na ich polu są ogromną wartością dodaną dla Opulentii. Ponieważ sugeruje Pan, że p. Maciej Soporek "zarządza czyimiś pieniędzmi", chcę jeszcze raz mocno podkreślić, że wszystkie decyzje dot. strategii rozwoju oraz obszaru inwestycyjnego (czyli również zarządzania pieniędzmi powierzonymi nam przez Klientów), podejmuje Prezes wspierany przez Radę Nadzorczą.

Maciej SoporekPan Maciej [czyż na tym zdjęciu obok nie wygląda jak człowiek po przejściach, lekko melancholijny, spoglądający z nadzieją w przyszłość?] w tym obszarze nie ma żadnej decyzyjności, a jego rola kończy się wyłącznie na opiniowaniu określonych projektów inwestycyjnych na prośbę Zarządu, który traktuje otrzymane informacje jako jedne z wielu branych pod uwagę. Ogólnie rzecz ujmując  – właśnie ze względu na kompetencje menedżerskie p. Maciej został zatrudniony, a nie w celu powierzenia mu obszaru zarządzania aktywami firmy. Przy okazji - sprawa WGI jest w toku i należałoby chyba poczekać do jej zakończenia w sądzie. Reasumując - Prezes Opulentia, p. Sebastian Filaber,  jest naprawdę przekonany, że rozwój spółki, jej dalsze sukcesy i wyniki finansowe pomogą przekonać wszystkich do słuszności podejmowanych działań zarówno w obszarze personalno-kadrowym jak i strategiczno-inwestycyjnym". Oj, sam jestem ciekaw jestem, czy uda się przekonać do tego inwestorów.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 06 sierpnia 2012 09:40

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • datyzwrotu napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 09:55:52:

    Przy BKO obiecującej 300% zysku, to WGI dawało ochłapy:
    www.technikaichimoku.pl/2012/08/bezpieczna-kasa-oszczednosci-piramida-finansowa-lecha-grobelnego/

  • appfunds napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 10:10:00:

    Dodajmy może jeszcze członków Rady Nadzorczej WGI, między innymi pp Dariusz Rosati, Henryka Bochniarz, Witold Orłowski...

    Oni sobie świetnie radzą i wcale nie znikali.

  • mentatd_at_gmail napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 10:54:46:

    Kiepski mamy ten nasz "wymiar sprawiedliwości".
    A przecież ochrona prawna to podstawowe zadanie państwa jeśli chce się być wiarygodnym dla ewentualnych inwestorów.

  • dzemeuksis napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 11:10:38:

    To wszystko wina mediów (bo robią nagonkę) i państwa (bo nie ostrzegło). I Samcika. ;)

    A tak na serio. Wydaje mi się, że przestępstwa tego typu są po prostu zbyt łagodnie traktowane prze system prawny i wymiar sprawiedliwości w stosunku do skutków społecznych i skali pokrzywdzenia. Nie chcę tutaj rzucać konkretów, bo nie jestem prawnikiem, ale skoro tak wielu oszustów uprawia recydywę, to coś ewidentnie jest nie tak.

  • polake napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 11:28:27:

    Ja ostatnio usłyszałem od swojej babci, że "upadł BANK Amber Gold". Musiałem jej długo tłumaczyć, jaka jest różnica między bankiem a firmą wydmuszką obiecującą pewny zysk 13% i że nie ma zysku bez ryzyka.

    Przerażające, że na pewno wiele osób też myśli, że Amber Gold to bank.

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 14:55:30:

    Przerażające to jest, że ktokolwiek jest jeszcze kto wierzy, że jest różnica między Amber Gold a jakimkolwiek bankiem tudzież odwrotnie w zakresie bezpieczeństwa.

    I przerażające jest, że KNF i banki roszczą sobie prawa do decydowania jakich firm rachunki prowadzić będą a jakich nie.

  • zukos82 napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 15:29:44:

    Moim zdaniem największą piramidą finansową w Polsce jest ZUS. Z aktualnych wpłat klientów (czyli np. mojej) realizują wypłaty bieżące (czyli aktualnych emerytów).

    I jeszcze działają w strukturze Państwa.

  • mazur_krzysztof napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 16:05:49:

    Tak się nieszczęśliwie składa, że Amber Gold ma rezerwy wielokrotnie większe w stosunku do zobowiązań niż banki.
    Co oczywiście nie oznacza, że działa uczciwie.
    Tyle tylko, że banki dysponując cudzym kapitałem w większym stopniu są znacznie bardziej nieuczciwe. Ratuje je jedynie państwowy dodruk pieniądza, czyli podatnicy. Amber Gold mógłby prowadzić swoją działalność otrzymując pieniądze drukowane przez państwo znacznie dłużej niż to będą mogły zrobić legalne banki.

  • mazur_krzysztof napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 16:07:04:

    Jeśli AG upadnie z powodu blokady konta, to państwo zapłaci odszkodowanie zupełnie niezależnie od tego, czy prezes i firma byli uczciwi i zgodni z przepisami.

  • ahhmniam.blogspot.com napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 17:01:11:

    KIEROWCO!!!
    Zapoznaj się i oblicz w 5 minut przez internet swoje ubezpieczenie. Polecam to ze względu na to że sama skorzystałam kfd.pl/s/ubezpieczenie_aviva

  • miropress napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 19:25:08:

    Maćku, ponieważ częściowo zachęciłeś mnie do wydania 8 zeta co powiesz na te dwa zdjęciate zdjęcia
    Etyczne to działanie wydawcy czy może dziennikarze zrobili wywiad sponsorowany?

  • ajsrod napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/06 20:27:17:

    @arnoldbuzdygan
    "Przerażające to jest, że ktokolwiek jest jeszcze kto wierzy, że jest różnica między Amber Gold a jakimkolwiek bankiem tudzież odwrotnie w zakresie bezpieczeństwa."

    Przerażające jest, że ktokolwiek jeszcze mógłby być, kto wierzy, że jest różnica między tobą a przekrętasami z Amber Gold.

  • roastedman napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/07 09:46:08:

    ciekawe

  • roastedman napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/07 09:46:31:

    ciekawe

  • lucyliu napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/07 11:22:01:

    Ciekawe jak długo jeszcze banki będę traktowane jako instytucja zaufania społecznego i wszystko co pochodzi z banków będzie miało większą wartość "dowodową" niż inne dokumenty?..

  • dkm1 napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/07 16:53:12:

    nie należy oceniać każdego uczestnika rynku przez pryzmat AG. Opulentia ma pomysł na biznes i może kupiła taniego fachowca, który kiedyś zagubił się rozgrywkach wielkich wyjadaczy. Pomyślmy, mam 10-tki milionów na kontach poza Polską dlatego pakuje się w kolejny biznes i narażam na kłopoty. Błagam, dla adrenaliny można robić inne, ciekawsze rzeczy.

  • zettez1250 napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/07 21:29:09:


    Polska:
    2004 r.: Multikasa->2008 Wyrok skazujący na 1 rok i 10 m-cy w zawieszeniu->co nie przeszkodziło w dalszych biznesach i mamy 2009-2012 Amber Gold-na zakończenie musimy poczekać ;)
    2006 r:WGI-> do dziś dnia bez sprawa niezakończona i jak zauważono w artykule niektórzy na nowo odnajdują się w biznesie
    2007 r.: Interbrok->2011/2012 Wyroki od 3 lat do 7,5 roku

    ____________
    XII.2008 Afera Madoffa->VI.2009 wyrok skazujący na 150 lat co oznacza dla Madoffa karę dożywocia, ponieważ według federalnych przepisów prawa, skazany musi odbyć przynajmniej 85% kary i dobrze się sprawować, aby móc ubiegać się o przedterminowe zwolnienie.
    Jak to możliwe, że w innym kraju można było osądzić i skutecznie ukarać w ciągu 1/2 roku, a w Polsce sprawy ciągną się latami.

  • zettez1250 napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/07 21:33:13:

    do dkm1: proponuję sprawdzić w KRS dane bodajże pierwszego akcjonariusza Opulentii i nazwisko jakie przy nim się pojawia-trochę to kłóci się z przypuszczeniem, że Opulentia "może kupiła taniego fachowca"

  • serce64 napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/08 06:44:46:

    Byli pracownicy tylko potwierdzają, że Maciej Soporek trzyma na wszystkim łapę w Opulentii a prezes to tylko figurant dla mediów
    pracadokitu.com/temat/937/opulentia-sa/
    www.gowork.pl/opinie_czytaj,810108

  • marcin.marcinkowski napisał(a) komentarz datowany na 2012/09/28 01:00:24:



    Jak to możliwe ze facet nie lęka się ze ktoś mu połamie nogi za to ilu ludzi okradł i tak bezczelnie wchodzi w nowy biznes?

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny