Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 30 listopada 2012

Nieetyczny sprzedawca polis? Zwolniliśmy z pracy. Ale klienci muszą cierpieć

Jak wiecie, cięty jestem na nieetycznych sprzedawców długoterminowych polis inwestycyjnych. Takich, z których wycofać się można dopiero po 10-15 latach. Dostają prowizję nie dość, że bardzo wysoką, to jeszcze płatną z góry, więc niejeden wpuszcza klientów w maliny, by wyłudzić cyrograf. Ilekroć rozmawiam z szefami największych firm ubezpieczeniowych - u ostatnio rozmawiam zaskakująco często - mam ze sobą chusteczkę, bo dość przekonująco i wzruszająco opowiadają oni o swojej walce z nieetycznymi sprzedawcami. O tym, jak ich gnębią, ścigają i zwalniają, a nawet na zbity pysk wyrzucają. Ale nieetyczni agenci są jak smok - z jednej odciętej głowy wyrastają dwie następne. Agent wyrzucony na pysk z jednej firmy, z otwartymi rękami jest przyjmowany w kolejnej. Aż w końcu trafia do takiej, w której za rżnięcie klientów nie wywala się go z firmy, ale wypłaca premię.

Najgorzej jednak, że firmy - nawet jeśli rzeczywiście walczą z nieuczciwymi sprzedawcami - to skutków ich działań się bynajmniej nie wypierają. Dziś opowieść pana Piotra, który miał przyjemność spotkać się z naganiaczem Deutsche Banku, który działał przy okazji na rzecz firmy Generali. "Z dużym zainteresowaniem przeczytałem Pana artykuły dotyczące polis inwestycyjnych oferowanych przez banki i firmy ubezpieczeniowe. Sam znalazłem się w podobnej sytuacji i przy okazji podpisywania umowy kredytu hipotecznego w Deutsche Banku (kwiecień 2010 r.) zostałem przez doradcę "skuszony" taką inwestycją. Doradca oświadczył, że aby wykup takiej polisy miał wpływ na obniżenie oprocentowania mojego kredytu, minimalna roczna wpłata na polisę musi wynieść 9244 zł. Twierdził, że nie ma możliwości płacenia mniejszej składki. W trakcie załatwiania wszystkich procedur zapewniał, że mogę wycofać się z opłacania polisy po dwóch latach i odzyskać wpłacone pieniądze. Gdy się później okazało, że tak nie jest, doradca z rozbrajającym uśmiechem stwierdził, że... musiałem chyba coś pomylić z innym funduszem".

Pan Piotr pewnie żyłby w błogiej nieświadomości, gdyby w tzw. międzyczasie nie przeprowadził się do innego miasta, gdzie dyrektor oddziału Deutsche Banku wyprowadził go z błędnego przekonania, że musi płacić 9244 zł rocznie, by mieć niższą marżę kredytową. "Okazało się bowiem, że wysokość składki rocznej polisy Generali jest ustalana indywidualnie i może być dużo niższa. Firma Generali odcięła się od całej sytuacji, bo umowa podpisywana była nie u nich, tylko w banku" - opowiada mój czytelnik. Pan Piotr postanowił poprosić o odkręcenie sprawy. "Po próbie interwencji w oddziale Deutsche Bank w Łodzi, czyli tam, gdzie podpisywałem umowę, okazało się, że doradca zajmujący się moim kredytem i polisą Generali został zwolniony, a bank może mnie tylko przeprosić za zaistniałą sytuację". Cóż, widać pan doradca zarabiał na premię wpuszczają w maliny nie tylko wybranych klientów, ale wszystkich, którzy się nawinęli.

Dobrze, że bank pozbył się gada, ale nie rozumiem dlaczego nie pozwolił klientowi zmienić warunków umowy. Jak powiedziało się "a", to warto powiedzieć też "b". Taka niekonsekwencja jest o tyle nie na miejscu, że przecież to bank odpowiada za jakość pracy swoich ludzi. Jeśli zwolnił pracownika, to znaczy, że nie był z niego zadowolony. Tym bardziej uzasadnione byłoby zrekompensowanie strat, które poniósł z tytułu zbrodniczej działalności doradcy jego klient.  Bo to wygląda trochę tak, jakby bank z jednej strony walczył z nieetycznymi sprzedawcami, a z drugiej ochoczo wyciągał ręce po owoce ich pracy. "Zwróciłem się również z pisemną prośbą do Generali o obniżenie rocznej składki, wyrażając chęć kontynuowania polisy. Oczywiście zgody nie uzyskałem i umowa polisy została zerwana w sierpniu 2012 roku. Z wpłaconych 19.766 zł odzyskałem 2.966 zł" - to smutny epilog tej sprawy. 

SUBIEKTYWNIE O KREDYTÓWKACH W TOK FM. Autor blogu "Subiektywnie o finansach" bywa w piątki gościem porannej audycji ekonomicznej radia TOK FM. Tym razem rozmawialiśmy m.in. z Marcinem Piaseckim ("Dziennik Gazeta Prawna") o kartach kredytowych i nowych, dziwnych prowizjach, które wymyślają banki... 

SUBIEKTYWNOŚĆ I OSZUKAŃCZE SIDŁA. Napisała do mnie pani Anna. "Bardzo żałuję, że dopiero od niedawna czytam Pana blog. Ponieważ z natury jestem osobą uczciwą, to innych mierzę podobną miarą. Za to obecnie płacę wysoką cenę, bo dałam się oszukać młodym, miłym doradczyniom. Ilu jeszcze tzw. przeciętnych obywateli musi wpaść w ich oszukańcze sidła, żeby coś się zmieniło? Ściga i sądzi się drobnych złodziei  kieszonkowych, a banki i związane z nimi firmy pseudo-doradcze wyciągają z naszych kieszeni pieniądze pełną dłonią tyle, że ubraną w białą rękawiczkę. Jedyną tarczą konsumentów są media,które potrafią napiętnować tego typu działania i jednocześnie, a może przede wszystkim, ostrzegać. Zwłaszcza, że instytucje powołane w celu przeciwdziałania takim niecnym praktykom zawodzą. Dlatego chylę czoła przed Pana działaniami. Proszę pisać o oszukańczych metodach “sprzedaży”, bo ona ciągle trwa. Jest Pan jednym z nielicznych, którzy potrafią to robić. Jest to zasługa Pana wiedzy i odwagi. Proszę mieć świadomość, że dzięki Pana pracy uda się uniknąć wielu nieszczęść".

SUBIEKTYWNOŚĆ I ZAKŁADANIE OBROŻY  Kolejny list od czytelnika: "Jestem bezrobotny. Kiedy przeglądam ogłoszenia dochodzę do wniosku, że lokalni pracodawcy poszukują niepełnosprawnych rencistów w wieku 23-28 lat z 15-20 letnim stażem. Mile widziany jest do tego status studenta zaocznego oraz dziesiątki ukończonych kursów. Jedyną opcją jest jednoosobowa działalność gospodarcza. Usłyszałem o ofercie Idea Banku bezzwrotnej pożyczki. Byłem tak zadowolony, jak mały piesek który został puszczony luzem na podwórko i nie wiedział co z tym szczęściem zrobić. Chciałem dowiedzieć się szczegółów tej oferty. Dziwnym trafem znalazłem Pana wpis na blogu. Szczerze mówiąc byłem zszokowany tym jak blisko byłem tego, aby założyć sobie obrożę na 10 lat. Cieszę się, że trafiłem na Pana blog, myślę że pomoże Pan wielu innym osobom będącym w podobnej sytuacji do mojej".


Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 30 listopada 2012 11:01

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • llubellak napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 13:38:30:

    najgorsze gady siedzą w grupie GetinBank:
    -Open
    -Idea
    -TaxCare
    -Home Broker
    -Getin
    -Noble

    niby różne nazwy ale wszędzie ta sama strategia. wyżelowany goguś w przyciasnym garniturze ślubnym z żelem kapiącym na klapy marynarki, ze "szwajcarem" kupionym grouponie, zawsze uśmiechnięty z błyszczącymi się zębami po dwutygodniowej kuracji odbielania pastą blendamed! zanim człowiek usiądzie, sztukmistrz już maluje wykresy, kreśli proste, łączy punkty A i B, opowiada o strategiach a przy tym jest głuchy na pytania klienta! mało mówi o opłatach, karach czy prowizjach za to mówi bardzo dużo o gwarancji kapitału i o swoich klientach których zawsze o dziwo nazywają Stasio, Jacuś czy Waldek! mają pojęcie tylko o tym o czym powiedzieli im na szkoleniu a nie mają bladego pojęcia o tym co się dzieje w okół! gadają głupoty a ich jedynym celem jest wciśnięcie "produktu" z jak największą prowizją! to nie doradcy, to zwykli sprzedawcy, którzy jeśli ktoś by im dał większą prowizję to w mgnieniu oka porzuciliby sprzedaż produktów bankowych na rzecz tamponów czy wykałaczek

  • rydzyk_fizyk napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 13:46:13:

    Że też jeszcze ktoś się na to łapie - przecież to numer rodem z 1938 r.:

    www.youtube.com/watch?v=QkEf6yvfGLw&feature=player_detailpage#t=1621s

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 13:51:04:

    ladna strata na tym Generalli! ale moim zdaniem zdecydowana wieksza wina lezy po stronie klientow, ktorzy po prostu nie potrafia liczyc i czytac!

  • ice0002 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 14:17:20:

    Bank to nie instytucja charytatywna jak zus dotowana z budżetu państwa. Jak ktoś tak liczy na Zus to życzę mu godnego życia na emeryturze za 900zł.
    Jak klient ma trochę oleju w głowie to zacznie oszczędzać w grupie getin lub innym banku, a jak nie to na pewno pan S. piszący ogólniki dołoży mu do emerytury...

  • llubellak napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 14:26:54:

    oszczędzanie TAK, ale z głową! można wsadzić pieniążki na konto oszczędnościowe. jak się coś zbierze, można założyć lokatę. w momencie gdy uzbiera się odpowiednia kwota, można 10% wsadzić np w fundusz pieniężny albo obligacji, można to samemu zrobić bezpośrednio bez pomocy doradców/sprzedawców! ci z większą chęcią ponoszenia ryzyka mogą założyć rachunek maklerski i kupować co jakiś czas akcje np PZU czy KGHM czy jakiegoś banku!
    myślę, że spokojnie 6-7% na czysto można wyciągnąć rocznie z takiej strategii. różnica pomiędzy takim odkładaniem a odkładaniem u sprzedawcy/doradcy jest taka, że w każdej chwili ma się dostęp do kasy, nie płaci się gigantycznych prowizji a raczej kar za zerwanie produktu! w pewnym sensie ma się większy wpływ na swoje pieniądze niż lokując u sprzedawcy, bo inwestując u sprzedawcy, gość bierze prowizje, wsadza kasę w jakiś produkt o którym usłyszał na szkoleniu i tyle go było. już go nie obchodzi czy rośnie, czy spada, jego zadanie skończone! samemu można kombinować! a teksty typu że czas jest najlepszy i że inwestowanie w ich produkty to długofalowy proces- to bzdura bo większość funduszy np akcyjnych jakie chętnie sprzedają sprzedawcy nie wróciła do swojego poziomu sprzed kryzysu w 2009 roku, ba nawet nie wróciła do poziomu z 2006 roku choć był kryzys, później mini hossa a tu znowu do drzwi puka kryzys

  • ws11111 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 14:43:41:

    dla mnie chorą sytuacją jest to, że płaci się funduszowi za zarządzanie pieniędzmi klienta w sytuacji, gdy np klient traci tzn fundusz ma straty. Opłata za zarządzanie powinna byc jakimś procentem wypracowanego przez fundusz zysku- tak by było chyba uczciwie. W innym wypadku zarządzający mają gdzies klienta, bo traca nie swoją kase na nieudanych inwestycjach, a prowizja i tak leci

  • cpcentrum napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 14:49:17:

    Jeżeli ktoś wpłaca na produkt z regularną składką- załóżmy 200zł, to przecież normalne jest że Bank zabezpiecza się w jakiś sposób przed wcześniejszą wypłatą a Klient przez to niejako zostaje "zmobilizowany" do oszczędzania.Sa produkty z gwarancją kapitału, są z gwarantowanym zyskiem. Wiadomo- przy długoterminowym produkcie zysk jest uzależniony od sytuacji rynkowej, ale ona naprzestrzeni czasu powinna mnożyć zyski Klienta. Poza tym od 200zł na lokacie po miesiącu dostaje się 60 gr- nie warto czasem zaryzykować te 200zł wiedząc że się ich nie straci licząc na ten ekstra zysk..? Co to jest 60gr?Przez rok zbierze się na 2 browary...

  • mikado116 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 15:01:48:

    Łatwo powiedzieć, że "nie umieją czytać, sami są sobie winni". Ale klient idzie do doradcy jako kompetentnej osoby reprezentującej bank, który ma obowiązek przedstawic mu rzetelnie ofertę.

    Jeśli ja będąc mechanikiem wstawie klientowi chiński pseudo pasek rozrządu wmawiając, że dostał super produkt i pojeździ lata, to jak mu rozwali silnik w połowie drogi między Krakowem a Międzyzdrojami, to ma prawo mieć do mnie lekki żal. Też mógłbym powiedzieć, że miałeś człowieku markę, typ produktu, trzeba było się orientować czytać, pytać kumpli co to za szit, sam jesteś sobie winien.

  • hrabia_walgodecho napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 15:12:01:

    Czasami odnoszę wrażenie, że jesteś Pan, Panie Samcik naiwny jak dziecko. Karmią Pana "menedżerzy" bankowi kawałkami głodnymi o tym jak dbają o jakośc sprzedaży, a Pan łykasz jak młody pelikan. Za tę całą patologię w bankach winni są właśnie zarządzający - nierealne plany sprzedażowe coraz to głupszych produktów a potem naciski i mobbing w stronę pracownika. Zdecydowana większośc pracowników wciska produkty jak leci, bo się boi o pracę. Niestety takie czasy, że każą kłamac żeby możnaby rodzinę utrzymac.

    Mógłbyś Pan o tym napisac, o korzeniach patologii a nie skutkach.

  • sevenwaw napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 15:41:03:

    Bank nie zmienił klientowi pakietu świadczonych usług, bo nagle wszyscy oszukani by tak chcieli. A jak by tak zrobili, to banki i wszelkiego rodzaju fundusze straciłyby miliony złotych.

    --
    www.pureidea.pl

  • swan_ganz napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 15:48:33:

    proste pytanie; czy korzystając z usług doradcy finansowego czy ubezpieczeniowego płacicie im za te usługi czy tez oni świadczą wam je za darmo?
    I skoro; wiecie, że nie ma darmowych obiadów, że za wszystko ktoś gdzieś płaci to czemu oczekujecie od ludzi zatrudnionych przez bank czy ubezpieczyciela, ze będą zabezpieczać wasze interesy? Za darmo mieliby to robić bo wy fajni jesteście? :-)


  • bartek8987 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 16:05:04:

    Trzeba trochę uogólnić mechanizm opisany w artykule, jasno powiedzieć że jest to system świadomie zorganizowany przez banki, które udają tylko, że wyciągają konsekwencje, a w rzeczywistości te zwolnienia nieuczciwych doradców to PR, podczas gdy zarówno przedmiot sprzedaży jak i sposób sprzedaży są z góry obliczone na maksymalny zysk banku.

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 16:29:21:

    @mikado: a czy tzw. dorada jest tam po to poniewaz robi stosowany doktorat z filantropii czy po to by budowac wynik finansowy grupy kapitolwej dla ktorej pracuje, he? elementarz! sprawdzic histroie i strukture tzw. firmy doradczej. ja osobiscie jak ktos mi mowi, ze ma dla mnie super rady reaguje jak na wszelkiej masci ksiezy, psychologow i innych szarlatanow: po prostu chwytam solidniej portfel ;]

  • maximus999 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 16:52:02:

    W wiekszosci wypadkow to jest z gory ukartowane.Zarzad,dyrekcja,menagerowie wiedza o podobnych praktykach -bo sami je ustalaja przeciez .Sprzedawcy zwani doradcami rozliczani sa z ilosci sprzedanych polis a nie z tecgo czy wszystko doglebnie wyjasnia.Gdyby wszystko w najdrobniejszych szczegolach wyjasniali to zaden zdrowy na umysle klient by nie podpisal tych polis.Dlaczego? Dlatego ,ze 90 % lub wiecej z takich polis jest skonstruowanych w zalozeniu tak,ze to glownie bank/ubezpieczyciel zarabia defacto i to w kazdym mozliwym wypadku ,niezaleznie od hossy ,bessy,kryzysu czy zdarzen losowych .Klient za to sam ponosi BARDZO REALNE i WYSOKIE RYZYKO STRATY placac jeszcze czesto dodatkowo KUROZALNA oplate bankowi/ubezpieczycielowi ZA RYZYKO.Jakie ryzyko ponosi w wypadku podobnych polis bank/ubezpieczyciel??? Praktycznie z chwila podpisania umowy bank pobiera od razu wszelkie oplaty,blokuje srodki na np 10 lat obracajacwielokrotnie nimi.Jesli klient przed czasem zerwie umowe,traci wiekszosc (niekiedy nawet 70%) wkladu.
    Czesto przy wiekszych kwotach mimo straty oplaca sie isc na wojne z bankiem/ubezpieczycielem.Pisac pisma do wszystkich mozliwych instytucji i organizacji konsumenckich,nadzoru,komisji, itp.Banki/ubezpieczyciele dobrze zdaja sobie sprawe z tego ,ze oferowane przez nich polisy sa czesto nie dosc ,ze realnie malo atrakcyjne to wrecz niekorzystne dla kienta (lub korzysci wystepuja tylko i wylacznie w teorii ,na przedstawianych wykresikach,czy w odleglych wyselekcjonowanych okresach z czasu przeszlego.)Po prostu w calym czasie trwania umowy wszelkie mozliwe zmienne musialaby ciagle i nieprzerwanie byc pozytywne i wylacznie pomnazac tylko i wylacznie te oczekiwane wartosci.Realnie w ciagu 10 - lat nie jest to mozliwe.Sa wzrosty ale sa i spadki.Raz sie traci raz troche zyskuje.Na koniec rachunek jest wypadkowa tych wszystkich procesow.Doliczajac zas inflacje czesto oazuje sie ,ze tak naprawde zarobil tylko bank/ubezpieczyciel a my ponieslismy wszelkie mozliwe koszty i negatywne skutki.Ostatecznie walczac z bankien/ubezpieczycielem udaje sie czesto wynegocjowac odstapienie od niekorzystnej umowy i odzyskanie 80-90 % srodkow.W innym wypadku ,tzn trwania umowy realnie po odliczeniu wszelkich oplat ,czesto zmienianych czyt.wzrastajacych w trakcie i inflacji po naszej stronie jest strata a zarobil wylacznie bank/ubezpieczyciel.

  • platypus_w napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 16:59:12:

    Inna sytuacja:
    82 letni człowiek kontra znany bank PKO SA. Propozycja doradcy: inwestycja w derywaty złota. Na 2 lata. Wcześniejsze zerwanie związane jest z dużą stratą. Oczywiście test adekwatności wypełniony pod dyktando pani doradczyni. Umowa małym drukiem, który dla człowieka w średnim wieku stanowi problem w czytaniu.
    Z formalnego punktu widzenia bank jest czysty. Z etycznego nie. Oczekiwania etycznych zachowań w biznesie są po prostu mrzonką.

  • thelucas napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 17:09:58:

    Dość typowe uproszczenie pt. 'zły bankowiec' vs. 'biedny klient', które ma się do rzeczywistości jak pięść do oka. Nie wiem też dlaczego psy wiesza się tutaj wyłącznie na Doradcach, którzy maja taki wpływ na strategię sprzedaży i konstrukcję produktów bankowych jak kamień na pogodę. Doradcy którzy potrafią sprzedać największe g...to zdecydowana rzadkość. Jeżeli komuś się wydaje że praca doradcy lub bankowca polega na koszeniu kasy i opływaniu w kokosy to niech idzie popracować do banku. Zobaczy co to za miód. Codziennie info z góry jakim to się jest kiepem bo nie potrafi sie sprzedać kilkunastu kart miesięcznie+astronomicznych kwot kredytu. Gorące krzesło gdzie nie ma czasu żeby zjeść kanapkę na śniadanie lub ciepły posiłek podczas przerwy obiadowej, kasa. Pensja Doradcy z kilkuletnim stażem nie przekracza 2500-3000bru. Na szczęście lub nie systemy prowizyjne sporej części banków kompletnie demotywują doradców do sprzedaży albo po prostu niekonkurencyjność produktu zastępuje się ciśnieniem bezpośredniego przełożonego ale to inna kwestia. Widząc w Doradcy adwokata diabła zapominamy że to jest normalny człowiek, który próbuje utrzymać swoją rodzinę. Z góry dostaje ciśnienie do sprzedaży której jest wiecznie za mało, zaś od klienta niezadowolenie, niechęć i pretensje. Największa krzywda jaką ponoszą klienci wynika z braku wyszkolenia lub doświadczenia doradców. Po kilku latach pracy przychodzi refleksja i niechęć sprzedawania klientowi czegokolwiek a stawia się raczej na to żeby produkt odpowiadał potrzebom i żeby sprzedać to co klient naprawdę chce. Bo zadowolony klient przyprowadzi następnego albo przyjdzie po więcej. Paradoksalnie taki Doradca wcale nie jest dobrze widziany przez swojego przełożonego. Ten z kolei dostaje ciśnienie od kogoś siedzącego za biurkiem, który zapomniał juz co to znaczy wkurzony klient bo już nie ma z nim prawie żadnego kontaktu. A wyżej jeszcze większe biurko i większe ciśnienie. Klient z produktem który nie jest dla niego, niezadowolony nie przyjdzie i przestanie być klientem, ale obwinianie Doradcy przypomina pretensje klienta do sprzedawcy zakładu mięsnego za to, że sprzedał mu białą kiełbasę, która jest ciężko strawna.

  • arkkup napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 17:20:27:

    fajny blog, pozdrawiam
    arek@e-sikkerhet.no

  • hrabia_walgodecho napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 17:32:46:

    @thelucas napisałeś wszystko to co ja chciałem napisac ale mi się nie chciało rozpisywac :) ująłeś całe clue problemu pracy w banku - niestety cała ta struktura sprzedaży w banku to jedna wielka patologia - we wszystkich bankach. Więc jak się komuś wydaje, że w jego banku to nie występuje, to się grubo myli.
    Obwinianie doradców nic tu nie da, bo są najmniejszym trybikiem w tej machinie. Znam wielu doradców co chcieliby dobrze dla Klienta, ale słyszą że nie po to pracują jako sprzedawcy, żeby doradzac dobrze klientom albo: 'to nie Klient Ci płaci tylko Bank' no i w tym momencie kończą sie dobre chęci a zaczyna się walka doradcy o byt swoj i rodziny.
    Kolejna sprawa to szkolenie pracowników - banki chcą max zysku ale już na szkolenia niechętnie wydają. Najlepiej byłoby wyszkolic i wyspecjalizowac doradców w konkretnej dziedzinie (albo kredytowanie albo inwestycje), najczęściej sprowadza się do tego, że 1 osoba zajmuje się wszystkim plus obsługa gotówkowa..
    I jeszcze jedno odnośnie tzw. kadrze kierowniczej - tak zwanej bo najczęściej to nieskalana myśleniem swołocz, której jedyne kompetencje kończą się na poganianiu pracownika. Więc skończmy pisac 'menedżer' bo to zwykły poganiacz, który nawet oferty banku nie zna, a darmozjad gapiący się codziennie w monitor i pytający 'ile się dziś sprzedało i ile się dziś sprzeda' albo 'dlaczego tak mało?'.
    Nie dziwmy się potem że jest jak jest.

  • hrabia_walgodecho napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 17:36:20:

    Dlatego jeszcze raz apeluję: Panie Samcik! Skończ Pan pisac te pierdoły tylko zajmij się przyczynami problemu a nie skutkami!! Materiału w komentarzach masz Pan aż nadto!!

  • prezesik24 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 18:14:35:

    Biedny Pan Samcik dał się złapać, a sam warunków nie przeczytał. Jak można komuś doradzać, jak samemu nie potrafi się poprawnie czytać umów.

  • maximus999 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 19:03:14:

    Tylko to sprzedawca (doradca) wciska wszelkimi sposobami nieodpowiednie i niekorzystne produkty .A ze za wiedza i z polecenia przelozonego jakie to ma znaczenie???. W sumie tym gorzej to swiadczy o konkretnym banku czy innej instytucji.Znaczy to tylko tyle,ze cala hierarchia od samego dolu ( sprzedawca) do gory (zarzad) to jedna wielka ferajna mieniaca sie ,,instytucja finansowa". Trudno sie dziwic klientowi,ze potem ma pretensje d wlasnie do tego sprzedawcy,ze go oszukal,zatail,niedopowiedzial,nie wyjasnil.Umowe podpisuje w 90% laik i liczy ,ze przynajmniej w banku/u ubezpieczyciela go nieokantuja,bo w sklepie lub na ulicy roznie jest.
    W spora czesc tych "produktow" nieswiadomi klienci laduja oszednosci zycia.Potem rozgrywa sie dramat dla tych ludzi.Prosze nie porownywac tego do bzdur typu zakupy w warzywniaku drodzy sprzedawcy "doradcy".

  • whiskey188 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 19:56:17:

    A ten Pan nie przeczytał umowy ubezpieczenia albo nie zerknął okiem na tabele opłat likwidacyjnych? Nic nie napsiał o tym.Nie rozumiem w takim razie o co pretensje bo to w 80-90% jego wina przecież nie jest chyba dzieckiem i nei wierzy każdemu sprzedawcy? Perfumy czy garnki od domokrążców też chętnie kupuje bo mają cudowne właściwości?

  • ojciec_wwwirgiliusz napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 20:15:14:

    Dobrze, że ktoś bankom na łapy patrzy. Pozdrawiam!

  • 2000auditek napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 20:39:47:

    polecam mojego bloga jaigry.blox.pl . Zapraszam

  • r1234_76 napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 22:51:31:

    To, że ludzie nie czytają dokładnie tabel i regulaminów, to też jest efekt polityki banków. Te treści mogłyby być zapisane w sposób bardziej zwarty i jasny - a nie są. Po co przepisywać własnymi słowami pół kodeksu cywilnego?
    Jak coś można napisać jednym zdaniem - zapisuje się 10. Po to, by trzeba było poświęcić 10 razy tyle czasu na przeczytanie. A przecież czas to pieniądz, prawda? Więc ludzie ufają, że doradca przełoży im te 10 zdań na jedno.

  • 4inwestor napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/30 23:46:01:

    Nie współczuje bankierom. Każdy chce mieć (albo ma) rodzinę, wydatki, plany, marzenia, żołądek. Nie każdy musi robić w "bankowości". Ja zawsze wchodzę do Banku zmyślą, że to złodzieje a bywało różnie bo człowiek jest tam otumaniony przez "pośpiech" i "doradzę" który czasmi potrafi tak zadać pytanie, że nie wiem jak odpowiedzieć bo nie dość, że jest durne to nie ma nic wspólnego z tym co chce zrobić. To tak jak by wejść do warzywniaka a sprzedawaca by wyskoczył z "Pan napewno po buty tylo!", "mam tu akurat takie lepsze od mleka", "ale wie Pan samych butów panu nie mogę sprzedać, musi pan kupić to mleko", "a wtedy mleko będzie bez podatku", "no chyba, że zapłaci pan kartą, ale od 3lat nikt tego tu nie robił", "bo po co skoro nie mamy terminala", "to jak kupuje pan produkt, Waldek jest zadowolony, czuje pan ten zapach, to po mleku takie wzdecia!"

    @cpcentrum, lepsze 200,60 PLN po miesiącu niż 170,00 PLN wpłacając 200. % składany w końcu zacznie działać, dziesiątki/setki tysięcy się pojawią, a sam przestaniesz przeliczać na piwa. Kwestia skali. Do 10tys, możesz sobie zbierać na mServer, a jestem w 99.99% przekonany, że wyjmiesz więcej niż z każdego produktu gdzie są opłaty za zarządzanie. Bo 9% + 100% składek + np. 200zł premii z Grupona. Inna sprawa, że osoby korzystające z tych "produktów" to ludzie szukający na siłę jak to mówią "czegoś lepszego niż lokata", i dysponujący dziesiątkami tys zł na start. Pamiętaj, do 100tys to jesteś kolejną owieczką do oskubania przez "doradce". A z takiej kasy to się robi 500zł mc netto a nie marne 60groszy. Ci co wpadli w AmberGold to dokładnie tacy "szukający czegoś lepszego". Są lepsze zarobki niż L/RO, jak sam kupisz, sprzedaż drożej i nie ma znaczenia czy to zrobisz na rynku kapitałowym czy handlowym. Przynajmniej jak stracisz to się czegoś nauczysz.

  • rafal.master napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/01 01:10:59:

    Dlaczego w tytule artykułu jest napisane, że klient stracił pieniądze? Został naciągnięty na większe wpłaty, ale to nie strata dopóki nie zerwie umowy. Skoro zgodził się na taką kwotę to znaczy, że go stać. Panie Samcik - skończ Pan pisać te pierdoły. Uczepiłeś się Pan doradców i polis inwestycyjnych i lansujesz tezę o jedynie słusznym oszczędzaniu w skarpecie. Dlaczego z założenia traktuje Pan polisy oszczędnościowe jako zło? Ja mam trzy takie polisy i na każdej mam zysk - dlaczego próbuje Pan oszukać ludzi, że na nich nie da się zarobić. Gdyby nie one i opłaty likwidacyjne, większość z osób, które je posiadają nie miałaby odłożonych tych pieniędzy, tylko skonsumowane. Na takich polisach środki mogą być lokowane również bezpiecznie. Chodzi Panu o jak największą liczbę czytelników, a nie rzetelność. Pisze Pan o wysokiej, jednorazowej prowizji, ale nie pisze Pan, że doradca (jeżeli będzie pracował dłużej w branży/firmie) przez kolejnych kilka lat będzie się spotykał z klientem już całkiem za darmo jak klient sobie tego zażyczy. Nie wciskaj więc Pan kitu, że ta wysoka (?) prowizja to taki luksus. Same tendencyjne artykuły są podpisane Pana nazwiskiem. Nie proponuje Pan żadnej alternatywy. Łatwo jest krytykować. Weźmie Pan odpowiedzialność za to, że Ci, którzy Panu ufają nie odłożą środków np. na swoją emeryturę bo rozwiązania dające dostęp do środków nie doprowadzą większości do celu - wydadzą zebrane pieniądze przy pierwszej lepszej okazji...Szkoda już mojego czasu...żyje Pan z reklam i tylko w ten sposób jest Pan w stanie sobie podnieść liczbę odsłon.

  • hamlet1111 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/01 02:26:40:

    @rafal.master
    " Dlaczego z założenia traktuje Pan polisy oszczędnościowe jako zło? Ja mam trzy takie polisy i na każdej mam zysk - dlaczego próbuje Pan oszukać ludzi, że na nich nie da się zarobić"

    Dlatego,że w 99,9999% polis oszczędnościowych opłaty za tzw.: "zarządzanie" i "likwidacyjne" pochłaniają większość kapitału nie mówiąc o zyskach

    "Gdyby nie one i opłaty likwidacyjne, większość z osób, które je posiadają nie miałaby odłożonych tych pieniędzy, tylko skonsumowane."

    Sprzedawca polis, którym pewnie jesteś, nie powinien traktować ludzi jak gamoni, którzy, bez pomocy "mądrzejszych", nie potrafili by zarządzać własnym kapitałem. Na to są paragrafy w kodeksie karnym tj.: niekorzystne rozporządzanie mieniem

    "Nie wciskaj więc Pan kitu, że ta wysoka (?) prowizja to taki luksus."

    Myślę, że powinniście brać 99% prowizji od klienta.... Jak frajer podpisał kwity za namową tzw.: "doradcy" to czemu nie ogolić go do zera? Oczywiście w majestacie prawa..

    "Same tendencyjne artykuły są podpisane Pana nazwiskiem. Nie proponuje Pan żadnej alternatywy. "

    Alternatywą jest po prostu staromodna zwykła lokata. Na niej nigdy nie stracisz. Najwyżej nie zarobisz.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/01 11:37:29:

    Po komentarzach widać, że znowu mamy tu do czynienia z wojną polsko-polską... Z jednej strony pochylanie się nad poruszonym problemem, a z drugiej jakaś dziwna zawiść, złośliwość i inne, bo przecież jak miał na polisę to miał z czego odłożyć, a to znaczy, że lepiej mu się powodzi niż mnie, no to trzeba skrytykować by dać upust swoim frustracjom. Jakoś dziwnie mi to przypomina sytuację z "nabitymi w mBank". Też pokrzywdzeni przez bank i tłumy frustratów-klakierów z hasłami przewodnimi na ustach "trzeba czytać co się podpisuje, sam sobie winien", "bank ma prawo zarabiać" itpd. Problem leży nie w Samciku, nie w zdziczałym kapitalizmie tylko w zasadach i ich respektowaniu. Jakby tak taki bank czy inną instutucjie po takim czymś przykładnie ukarać, a najlepiej te kilka osób z zarządu, działów PR i innych "managerów" to by nie było zamiatania pod dywan i udawania, że jak zwolniliśmy nieetycznego sprzedawcę polis to już jesteśmy OK. To system generuje takich cwaniaczków wyżelowanych, a system tworzą te pseudoelity banków, tow.ubezpieczeniowych itp. Te persony guzik obchodzi opinia o danym banku, od tego mają działy PR i wyszczekanych przedstawicieli. Wchodzisz do banku, tow. ubezpieczeniowego zapomnij o etyce, o etosie "instytucji zaufania publicznego", te persony dawno zdeptały te pojęcia! Swoją drogą "nabici w mBank" zrobili coś za co czapki z głow - poszli do sądu i wygrywają tylko kto poniesie konsekwencje? Jakiego nieuczciwego pana/panią zwolnią? Nie ma? Bank dalej będzie łapał dalej nowych klientów na świnki-skarbonki i inne konkursiki, a co miesiąc prezes i inni będą się uśmiechać do swoich poborów. Tylko Ty głupi kliencie pozostajesz z comiesięczną płatnością w ręku, często wrzucając kasę w "czarną dziurę". Amen

  • 4inwestor napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/01 14:05:53:

    @rafal.master, zdarzyło mi się coś takiego: stare wykresy wybrane w najlepszym okresie, gwarancja kapitału, brak wzmianki o opłatach, mówił o zysku 6-7% brutto min. i okresie 15lat ale po np. 5 można zerwać itd. A wyliczenia "na emeryturę" były dla 10% średniorocznie netto dla 30lat i oczywiście sławny milion. Jak mam mieć go za 30lat to wolę mieć do dyspozycji 250tys za lat np. 10 i sobie szukać lokat. Nie wiem z jakimi ofertami miałeś do czynienia ale dla mnie to czyste oszustwo. Twierdzenie, że pieniądze na emeryturę były by skonsumowane to tak samo, jak by powiedzieć, że gdyby nie Banki miał nie miał bym oszczędności. A jest właściwie odwrotnie, bo gdybym pierwszych 20tysięcy nie zbierał w "skarpetce" i nie widział gotówki, tylko cyferki na koncie, to w życiu bym nie doszedł do większych kwot, którymi obracam teraz. Jak oszczędzać na emeryturę to tylko konta oszczędnościowe, potem gdy przekraczamy limit to lokata, a potem mieszkania na wynajem. A dla wszystkich co narzekają na % na lokatach, to nie % są za małe, to wy macie za mało pieniędzy! Zawsze możecie zaryzykować, i zainwestować na własną rękę, choćby w waluty nawet w kantorze offline, czy jakieś monety srebro/złoto.

  • kr_czytelnik napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/02 08:43:32:

    niestety mam ta obrożę firmy Aegon,przyczepiła sie jak rzep,nie ma jak jej usunąć,żałuję braku dzisiejszej wiedzy m.innymi stąd.

  • rafal.master napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/02 09:04:53:

    po pierwsze - moje główne zastrzeżenie dotyczyło sformułowania, że klient stracił pieniądze...nic nie stracił dopóki nie rozwiąże umowy, a może nawet zarobił...wpis o tym nie mówi. Po drugie zapewne było go stać, żeby odkładać te pieniądze i nie piszę tego z zawiści bo moja sytuacja mnie wymaga tego, żebym był zawistny i komuś czegoś zazdrościł. . Grono ludzi nakręconych przeciwko pewnym wybranym rozwiązaniom, a większość pewnie nigdy ich nie miała, nie korzystała - zna je tylko z tego bloga. Ale są złe bo Pan Maciej tak powiedział. Pamiętajcie o jednym - klienci nie przychodzą do Expandera i OF w poszukiwaniu lokaty bankowej. Poza tym firmy te nie działają charytatywnie tak jak Wy w swoich zawodach. Co idąc Waszym tokiem myślenia oznacza, że jesteście nieuczciwi bo na kimś zarabiacie. Oszukujecie innych, żeby Wasza firma mogła zarobić na Wasze pensje. Wielokrotnie było to powtarzane - czy idąc do sklepu z butami zakładacie, że sprzedawca doradzi Wam optymalny wybór? On też wie jakie marże ma od poszczególnych marek...
    Wybiórcze myślenie. Klient który stracił na funduszach czy polisie - został oszukany. Czlowiek, który kupił mieszkanie w 2008 rok, warte dzisiaj 80% tamtej ceny nie został oszukany - po prostu rynek się zmienił. Klient który stracił na funduszu, planuje od razu sprzedawać jednostki - straty na nieruchomości nawet nie widzi, a przecież ona często jest znacznie większa. I mieszkania sprzedawać nie planuje. Przecież to nieruchomość - najlepsza inwestycja. Tak przecież jest napisane w każdej książce o inwestowaniu. Utwierdzam się w przekonaniu, że szkoda czasu na prostowanie tekstów Pana Macieja. To tak jak bym walczył z fanami Dody, że Iron Maiden jest lepszy.

  • elzbietab55 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/02 12:11:44:

    Do poprzedniego komentarza Pana :rafal.master.Szanowny blogerze,rzecz nie w tym co klient kupił ale w jaki sposób mu to sprzedano.Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: idzie Pan do salonu lub komisu samochodowego w celu kupienia Opla z przebiegiem 2500 km (ma Pan sprecyzowane żądania skierowane do sprzedawcy) sprzedawca prezentuje Panu jakiś model szeroko, opowiada o jego zaletach,prezentuje możliwości i wkrótce jest Pan szczęśliwym nabywcą bo przekonał Pana.Po kilku miesiącach ma Pan niegroźną stłuczkę i oddaje samochód do zaprzyjaźnionego mechanika,który uświadamia Panu ,że kupił pan Opla ze sprytnie wmontowanym silnikiem Fiata i przebiegiem 125000km. I do kogo będzie Pan miał pretensję?Do siebie,że nie poszedł Pan kupować ze znawcą samochodów czy do sprzedawcy,któremu wyraźnia Pan powiedział co chce kupić a on Pana oszukał bo był sprytniejszy.Czy tak mają wyglądać relacje między kupującym a sprzedającym?A gdyby leczył Pana lekarz na zapalenie gardła a nie zapalenie węzłów chłonnych bo tak jest taniej?Idąc do banku lub takiej instytucji jak Open Finance mamy do nich niejako "z urzędu"zaufanie(dopóki nas nie zawiodą) i jest rzeczą niesłychanie niedobrą,że to zaufanie w pogoni za zyskiem jest obecnie nagminnie podważane.Czy jest etyczne sprzedawanie 15 letnich polis na zycie osobom 70 letnim jesli sprzedawca ma tę wiedzę,nie informowanie klieta o karach za odstąpienie (a te kary to zupełnie oddzielny problem).Zapomina Pan również o podstawowej wadzie tychże polis :one niczego nie gwarantują bo całą odpowiedzialność za inwestycję (równiez opłaty)ponosi klient.Więć jaki jest ich cel?Nieuchronnie nasuwa mi sie tylko jeden,wyciągnięcie kasy od naiwnego klienta albo raczej nieświadomego klienta,oczywiście mozna iść do takiego "punktu sprzedaży"z dobrze znającym sie na rzeczy zaprzyjaźnionym fachowcem tylko po co mi wtedy taki bank lu inna instytucja.Jeśli zanoszę im swoje pieniądze a oni dzięki temu moga uprawiać swoją działalność udzielając np.kredytów,na których zarabiają to zasługuję na elementarny szacunek na nie na oszukańcze praktyki.I nie ma tu nic do rzeczy fakt czy kogos stac na tę inwestycje czy nie.Chodzi drogi Panie o zasadę.Pzdrawiam.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny