Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 06 grudnia 2012

2,1 mld zł utopiliśmy w parabankach. A walka z lichwą? Też rozłazi się w szwach

Prokurator Generalny obliczył, że tylko w tym roku Polacy stracili w parabankach 2,1 mld zł. Tak donosi dziś "Rzeczpospolita". To jest, proszę Was, masssakra. Tyle było zamieszania wokół Amber Gold i wyparowanych prawie 400 mln zł wpłat klientów, a tu się okazuje, że to tylko czubek góry lodowej  W sumie nie powinienem się dziwić, w końcu na stronach tego blogu demaskowałem parabanki seryjnie - od Finroyala począwszy, poprzez sam Amber Gold, Mizar Profit i kolejne firmy, które po publikacjach w blogu lądowały na liście ostrzeżeń publicznych KNF. Ale kwota 2,1 mld zł strat w 2012 r. mimo wszystko robi na mnie wrażenie. W 2007 r. klienci parabanków zgłosili do prokuratur straty rzędu 168 mln zł, w tym roku już kilkanaście razy większe. Prokuratura podaje także, że w ciągu pięciu lat w pułapkę miraży zysków dało się wpuścić 133.000 osób. I to jest jedyna dobra wiadomość - w porównaniu z liczbą wszystkich osób, które mają jakiekolwiek oszczędności, te 133.000 osób to stosunkowo niewielka grupa.

Parabanki parabankami, wysokie straty w tym roku wynikają po części z tego, że po aferze Amber Gold część z tych firm sama się złożyła, bo były to klasyczne piramidy finansowe, a ludzie stali się nieufni i przestali do nich wpłacać nowe pieniądze. Problem parabanków na jakiś czas mamy więc z głowy (przynajmniej jeśli mówimy o firmach działających na większą skalę). Widać za to ostatnio wzmożenie urzędniczej walki z lichwą. Komentując w "Gazecie Wyborczej" wspólną antylichwiarską akcję Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego, Ministerstwa Finansów, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz kilku innych ośrodków władzy wyraziłem pogląd, że warto, by nie skończyła się ona na kręceniu klipów i finansowaniu infolinii konsumenckiej. Jeśli mamy mówić o walce z lichwą na poważnie, to konieczne są zmiany przepisów, które spowodują, że rynek szybkich pożyczek - w dużej części prowadzony poza bankami - będzie po prostu przejrzysty i łatwy do kontrolowania. Dziś bowiem mamy sytuację, w której lichwiarskich pożyczek może udzielać nawet sklep mięsny, a ustawę antylichwiarską umie ominąć każde średnio rozgarnięte dziecko. Nie chcę ganić dnia przed zachodem słońca, ale słysząc wypowiedzi przedstawicieli organów udzielających się w specjalnej grupie roboczej przy Komitecie Stabilności Finansowej (która powstała, by zarekomendować konieczne zmiany w prawie, by lepiej chronić ludzi przed oszustwami finansowymi) zaczynam podejrzewać, że walka z lichwą znów rozejdzie się w szwach. 

O ile bowiem rekomendacje dotyczące przeszkadzania artystom podobnym do Marcina P., twórcy Amber, nie wzbudzają większych kontrowersji w łonie grupy roboczej (uprawnienia KNF, by zaglądać takim firmom w papiery przed wpisaniem na "czarną listę", czy też możliwość wydawania publicznych ostrzeżeń przez UOKiK w przypadku podejrzenia, że jakaś firma na dużą skalę łamie prawa konsumentów), o tyle pomysły na walkę z lichwiarskimi pożyczkami wyglądają na radosną tfurczość ad hoc. Słuchałem w środę w Sejmie posiedzenia Komisji Finansów Publicznych z udziałem gości z Komitetu Stabilności Finansowej, na której omawiano m.in. pomysły na legislacyjną walkę z lichwą. I czego się dowiedziałem? Że raport z rekomendacjami w tej sprawie jest prawie gotowy (dobra wiadomość) oraz że w kilku najważniejszych sprawach członkowie Komitetu Stabilności się nie porozumieli.

Rejestr firm pożyczkowych. Ale kto ma go prowadzić? Pomysł jest dobry: niech każda firma pożyczająca ludziom pieniądze ma obowiązek zgłoszenia się do rejestru prowadzonego przez państwowy urząd. To nie budzi kontrowersji, bo taka działalność powinna być w jakiś sposób "ewidencjonowana". Niektóre firmy pożyczkowe uważają nawet, że powinny istnieć pewne minimalne wymogi, które musi spełniać pożyczkodawca, np. jeśli chodzi o kapitał firmy albo o formę prawną. Kłopot w tym, że KNF uważa, że taki rejestr powinien prowadzić prezes UOKiK, zaś z UOKiK dochodzą odgłosy niezadowolenia, że to byłoby niekonstytucyjne, bo jeden urząd jednocześnie prowadziłby rejestr i nakładał kary na firmy. UOKiK imaginuje sobie, że taki rejestr prowadziłby KNF, który jednak odpowiada, że on przecież nie zajmuje się firmami pożyczkowymi, tylko licencjonowanymi bankami.

Ograniczenie maksymalnego RRSO. Ale jakie? Kolejny pomysł na walkę z lichwą to zacieśnienie ustawy antylichwiarskiej, która jest dziurawa jak ser szwajcarski. Limit maksymalnego oprocentowania kredytu lub pożyczki do czterokrotności stopy lombardowej NBP (obecnie 23%) nie działa, bo oprocentowanie chowa się w prowizji (od kilku miesięcy nie musi być limitowana do 5%), ubezpieczeniu albo obsłudze domowej. Pomysł jest więc taki: wprowadzić dodatkowe ograniczenie ceny kredytu do maksymalnie dziesięciokrotności RRSO, czyli rocznej rzeczywistej stopy oprocentowania (uwzględnia ona odsetki, wszystkie opłaty i wartość pieniądza w czasie, wszystko przeliczając w skali roku). Problemy są dwa: po pierwsze RRSO dla każdej krótkiej pożyczki jest ultrawysokie, bo taką konstrukcję ma ten wskaźnik. Więc wprowadzenie takiej regulacji de facto wyrzuciłoby z rynku wszystkie kredyty i pożyczki poniżej, powiedzmy, pół roku. Czy na pewno tego chcemy? Czy każda krótka pożyczka z definicji jest zła? Czy pożyczanie 200 zł i oddawanie za miesiąc 230 zł powinno być bezwzględnie zabronione jako wpędzające w pętlę długów? 

Drugi problem, podniesiony w Sejmie przez wiceprezesa UOKiK, to proste pytanie: a dlaczego akurat sufit miałby być ustawiony na dziesięciokrotności stopy lombardowej NBP (czyli jakichś 55% w skali roku), a nie np. pięciokrotności albo dwudziestokrotności? Być może limit na RRSO powinien być inny dla pożyczek krótkich, a inny dla dłuższych? Niby lichwa jest zawsze lichwą, ale chodzi o to, żeby przy okazji walki z nią nie skłaniać ludzi do poszukiwania szybkiej gotówki w półświatku. Bo nie ma co się łudzić: banki nigdy nie zaspokoją popytu na pożyczki gotówkowe. Ponieważ one nie pożyczają własnych pieniędzy, tylko deponentów, muszą ograniczać ryzyko i zawsze będą odsyłały bardziej ryzykownych klientów z kwitkiem. Tę lukę zapełniają dziś firmy pożyczkowe, udostępniające klientom własne pieniądze, ale za odpowiednio wyższą cenę, bo mówimy generalnie o klientach odrzuconych przez banki ze względu na ich profil ryzyka. Zlikwidowanie tej niszy nie spowoduje, że ludzie o wyższym profilu ryzyka przestaną potrzebować pieniędzy, więc rzecz może się skończyć wykreowaniem niepotrzebnego szarego i czarnego rynku. Sądzę, że lepiej byłoby nie kosić firm pożyczkowych równo z trawą, ale narzucić im pewne limity, tak delikatnie chwycić za twarz, żeby z tą lichwą nie przesadzały.  Różnica między koszeniem równo z trawą a chwytaniem "tylko" za twarz jest subtelna i odnoszę wrażenie, że Komitet Stabilności Finansowej jeszcze tej różnicy nie odnalazł.

Badanie zdolności kredytowej. Po "bankowemu"? Bankowcy od dawna mają za złe firmom pożyczkowym, że grają nie fair, bo przy badaniu wypłacalności klientów nie muszą spełniać tych wszystkich warunków, rekomendacji i zasad, które bankom narzuca nadzór bankowy. przedstawiciele branży bankowej domagają się, żeby firmy pożyczkowe musiały badać zdolność kredytową klientów tak samo, jak banki. Pożyczkodawcy oczywiście nie mają na to ochoty, bo straciliby przewagę konkurencyjną. A co na to ludzie, którzy mają za zadanie dbać o stabilność finansową kraju? Z tego, co mówił w Sejmie Andrzej Jakubiak, szef KNF, w Komitecie Stabilności nie ma zgody jak rozwiązać ten spór. Bo z jednej strony bankowcy mają rację: pożyczanie pieniędzy to prosty biznes i nie ma powodu, by inaczej rozgrywały go podmioty pozabankowe. A z drugiej strony banki zbierają depozyty, a pożyczkodawcy wykładają swoje pieniądze, więc nie powinni podlegać podobnym zasadom, jak bankowcy. 

Upadłość konsumencka. Kogo to obchodzi? Jest i czwarty problem w walce z lichwą, który przepływa decydentom między palcami, To ustawa o upadłości konsumenckiej, która w Polsce jest tak restrykcyjna, że kompletnie nie działa. Ona też powinna być elementem pakietu ustawodawstwa dotyczącego walki z lichwą! Nie chodzi tylko o to, by zadbać o osoby, które znalazły się w pętli zadłużenia i są ofiarami tejże lichwy. Idzie też o to, by dodatkowo zmobilizować instytucje finansowe do odpowiedzialnego pożyczania. Niezależnie od tego, czy mówimy o banku, czy o firmie pożyczkowej, to jeśli taki pożyczkodawca będzie miał z tyłu głowy domniemanie, iż pożyczając nieodpowiedzialnie sam popłynie (bo klient będzie mógł ogłosić upadłość i np. nie oddać wszystkich pieniędzy), to będzie pożyczał rozsądniej. Dziś banki i firmy pożyczkowe często sobie folgują, bo przecież zawsze można przerzucię dług na spadkobierców, a wcześniej naliczać dłużnikowi do końca życia odsetki od odsetek. Dług nigdy nie zginie, a jeśli nie będzie się nam chciało gnębić dłużnika, to go sprzedamy do firmy windykacyjnej, niech ona się martwi.

Niestety, w pracach grupy roboczej przy KSF o poprawieniu ustawy upadłościowej nie słychać. Szkoda, bo to byłaby sensowna część pakietu zmian prawa zawierającego konieczność rejestrowania firmy pożyczkowej (być może z jakimiś dodatkowymi wymogami formalnymi), limit na maksymalne odsetki (ale rozsądny, a nie spychający ten biznes do podziemia) oraz jakieś wymogi dotyczące badania wypłacalności klienta (może jednak takie jak mają banki?). Na razie jednak cały ten pakiet rozłazi się w szwach...   

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 06 grudnia 2012 08:10

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • phbolo napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 09:05:39:

    Jak ustalić limit odsetek? Może jakaś propozycja? Też mam małą firmę pożyczkową i to nie prawda, że nie badam zdolności kredytowej klienta- badam i w zależności od niej ustalam koszt pożyczki i to czy ją w ogóle udzielę. Proszę o podanie sposobu wyliczenia zdolności dla pożyczki 100 zł?? W bazach komercyjnych zapłacę za to 50 zł - więc ile ma mi oddać klient po miesiącu. 102 zł- żeby było uczciwie? a 48 zł dołożę do interesu??

    Chore to całe polowanie na czarownice - a robią to ludzie nie mający pojęcia o realiach pożyczania pieniędzy.
    Czym innym jest kreowany pieniądz przez bank - a czym innym fizyczny od firmy pożyczkowej. Może wśród krytykantów lichwy znajdą się chętni aby pożyczyć mi 100 zł? Bank też mi nie pożyczy bo mu się nie opłaca... więc kto?

  • sosna80 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 09:12:42:

    Redaktorowi Samcikowi dziękujemy za działalność na rzecz ograniczania wolności gospodarczej, ograniczania wolności wyboru usługodawcy przez konsumenta oraz działalność na rzecz rozwoju biurokracji i zwiększania zatrudnienia w urzędach na nasz koszt.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 09:44:12:

    Ja dodam tu tylko "oczywistą oczywistość": nie mamy skutecznych przepisów dot.parabanków, bo firmy te podmontowują się pod banki, a te mają niesamowite wsparcie u politykierów i innych lobbistów. Parabanki kombinują, zawłaszczają sobie pojęcie "instytucji zaufania publicznego" (gdzie banki dawno je zdeptały w pogoni za zyskiem), a jak trzeba się podlegać ograniczeniom to one są firmami prywatnymi. Polskie społeczeństwo biedne, politykierzy skorumpowani i leniwi to mamy szokujące kwoty.

  • klient_bankow napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 09:58:38:

    zadne przepisy nie pomoga, potrzebny jest wyzszy poziom ksztalcenia z podstaw zarzadzania wlasnymi finansami, oszczednosciami oraz zdrowy rozsadek a nie chciwosc...

  • mp.i napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 10:21:30:

    A pożyczki od Szymona M. z minia ratką na 34% w skali roku to nie jest lichwa? I wszystko za zgodą państwa i towarzystwa wzajemnej adoracji (KNF). Rocznie sektor bankowy ma parę(naście) miliardów złotych zysku. To gdzie są te pieniądze? Dlaczego zwykły "Kowalski" może iść do banku po uścisk dłoni i rozmowę, bo na nic innego nie może liczyć? Rynek sam się kreuje i żadne przepisy tego nie zmienią. I znajdą się sposoby ominięcia ewentualnych nowych regulacji. Zawsze można część kosztów przerzucić na klienta... Jak chcesz pożyczkę, to najpierw się zweryfikuj we wszystkich bazach i wykup ubezpieczenie.

  • jk2543 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 12:25:59:

    do mp.i :
    Poniżej prawdziwe informacje na temat trwającej do 16 grudnia promocji Mini Ratki w PKO Banku Polskim. Oprocentowanie 12,99% - w opcji z ubezpieczeniem w wariancie rozszerzonym, albo 0% prowizji - przy oprocentowaniu 19,99%. W konkretnym przypadku - kwota kredytu 15 tys. zł spłacana przez 5 lat, oprocentowanie zmienne 19,99%, prowizja 0 zł - Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania 21,95%. Miesięczna rata 397,51 zł. Całkowita kwota do zapłaty 23 850,46 zł, czyli wartość zapłaconych odsetek to 8 850,46 zł (warunki według stanu na 29 listopada 2012 r.).

  • b1op napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 14:46:49:

    heh bank pożycza wirtualną kasę na 20-40% to super, ale firma co realną na tyle samo czy drożej to bee... hipokryzja!!!

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 18:32:01:

    Nie ma sensu zmuszać firmy oferującej pożyczki z własnego kapitału do badania zdolności kredytowej klienta, bo z powodu kosztów takiego postępowania ukatrupione zostaną krótkoterminowe pożyczki. Zresztą takie parabanki ryzykują własnymi pieniędzmi i zabranianie im tego byłoby zwrotem w stronę jeszcze głębszego socjalizmu. Przepisy nic nie dadzą, jeśli ludzie nie będą samodzielnie myśleć. Można ochronić spadkobierców przed długami, o których istnieniu nierzadko dowiadują się po otrzymaniu spadku, poprzez domyślne dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 19:58:51:

    a ile Polacy utopili pieniędzy w umowach, w których są niezgodne z prawem zapisy? ot, przykład mBanku i Multibanku - tutaj już grupa nabitych przepłaciła kilkaset mln z powodu oszustwa.
    legalny.. tfu, tfu.. bank.

  • alexx.net napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 20:00:04:

    Ciekawe jak instytucje Państwowe tj. KNF, UOKiK rozwiążą problem Open Finance i TE Europa, sprzedawanych tam ubezpieczeń pod nazwą Pareto, Libra itp. To jest dopiero przekret. Wszystko na ten temat na stronie www.wrobieni.org

  • brzydkizdzicho napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 20:06:52:

    tfurczość... proszę poprawić!

  • konsumentwsieci.pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 20:29:57:

    Niestety wzoru wyliczenia RRSO nie zmienimy, gdyż wynika to z unijnej dyrektywy i należy pamiętać, że wszystkie zmiany w tym zakresie muszą być zgodne właśnie z dyrektywą 2008/48/WE. Trudno więc będzie rozróżnić RRSO dla tzw. "chwilówek" i innych kredytów.
    Ustawienie limitu RRSO na pewno ukróci niebotyczne opłaty dodatkowe nie będące oprocentowaniem. Problem jednak jest z usługami dodatkowymi, które są "fakultatywne" i nie są wliczane w całkowitą kwotę kredytu, a przez to nie wpływają na wysokość rocznej rzeczywistej stopy oprocentowania.

  • lejeczek napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 20:59:00:

    Drogi Panie Macieju,

    nie odniosę się do merytorycznych treści pańskiego tu felietonu, tych treści wartość jest zwyczajnie oczywista. To co zwraca uwagę, bynajmniej moją, w Pana tekście to jest nowomowa do której ucieka się Pan coraz częściej mam wrażenie. Niechby to tylko było "imaginuje" a nie jest to też byłoby ponad miarę. Czemu? Bo osobie która bardzo poważnie traktuje sprawę ważną tak jak ważne są pieniądze wypada tak samo poważnie traktować język polski. Tam przecież do wyboru do koloru przymiotników, przyimków, czasowników i reszty całej ile tylko wyobraźnia zapragnie.
    Poważniej formą teraz, by dopełnić całości, zachęcam :) i pozdrawiam.


  • agnieszkaac napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 22:38:22:

    Mozemy podziekowac Kwasniakowi z KNF. Przez swoje reczne sterowanie bankami totalnie zamknal je dla niektorych ludzi. Jedynym miejscem, gdzie moga sie udac to parabanki.

    Generalnie dzialalnosci Kwasniaka warto sie przyjrzec - prosze porozmawiac z bankowcami, mozna sie dowiedziec ciekawych rzeczy. I co najwazniejsze - temat jest zupelnie nie wyeksplorowany w prasie a moze byc na pierwszych stronach.

  • ema1983 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/06 23:38:05:

    GETIN, kto w końcu się zajmie tym tematem, to co wyprawia ten bank przechodzi ludzkie pojęcie!!!!!!!!!!!
    Wciskają ludziom niby zwykłe lokaty, a potem okazuje się, że lokata jest na 10 lat, że bank miesięcznie pobiera 1400 złotych za lokowanie tych pieniędzy np. w surowcach, jeśli zerwie się wcześniej umowę to pobierają 40% procent, ale nie wkładu tylko wartości jednostkowej w danym czasie na giełdzie. I proszę powiedzieć, kto coś takiego by podpisał? Nikt, tylko, że doradcy przy podpisanu umowy mówią, że wszystkie warunki ogólne są zawarte na w umowie.....bo nie pokazują dodatkowego pisma warunków ogólnych, które to zmienią całkowiecie te umowę. I w ten sposób Leszek Czarnecki się bogaci a Jolanta Pieńskowska przylatuje helikopterem aby zamęczać pół Polski w pytaniu na sniadanie. Polecam ten temat na wrobieni pl.

  • wojtekca napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/07 05:00:54:

    W Kanadzie na lokatach się kasy nie trzyma. Oprocentowania na kontach albo nie ma albo jest poniżej 1% (!) Dzięki temu pieniądz jest w obrocie bo ludzie inwestują w biznesy.
    Chętnych do emigrowania do Kanady zapraszam na forum EmigracjaDoKanady.CA

  • sselrats napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/07 05:57:41:

    Stopy procentowe pozyczek powinny pozostac nieregulowane. Konkurencja i wybor zalatwia reszte.

  • klient_bankow napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/07 09:01:13:

    niedlugo ktos wymysli zeby, nadwyzki oddawac na zapchanie dziury budzetowej i splate dlugow politykow

  • sce-ptyk napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/07 12:32:22:

    Czytam akurat raport UOKiK z kontroli przedsiębiorców udzielających kredytów konsumenckich w 2012 roku. Dane z tego raportu: wartość kredytów udzielona gospodarstwom domowym przez banki to 523,2 mld zł, z czego 127,3 mld to kredyty konsumpcyjne (dane za I kwartał 2012r.). Wartość pożyczek udzielonych przez SKOKI to 10,9 mld zł. Szacunkowa wartość pożyczek udzielonych przez sektor pozabankowy w 2010r. to 1,76 mld zł. Jak myślimy o regulacjach antylichwiarskich, to wydaje się, że dotyczą one wyłącznie pożyczek udzielanych przez sektor pozabankowy. Banki czy SKOKI raczej nie potrzebuja takich regulacji. Czy rzeczywiście Komitet Stabilności Finansowej nie ma ważniejszych problemów niż wyłącznie walka z lichwą???
    Znam osobę, która jest zadłużona w BANKACH na kwotę grubo przekraczającą 400.000 zł. Jedynym zabezpieczeniem jest mieszkanie, którego wartość rynkowa to mniej niż połowa kwoty zadłużenia. Wszystkie kredyty i pożyczki ściągane przez komornika mają oprocentowanie na tyle niskie, że nie spędza to snu z powiek członkom KSF. Oni walczą z lichwą! W tym przypadku o żadnej lichwie nie ma mowy! Ta osoba nie ma żadnych szans na upadłość konsumencką. Za chwilę w świetle prawa zostanie zlicytowane jej mieszkanie. Czyli pozostanie bez mieszkania, z chorym dzieckiem i z długiem przekraczającym 200.000 zł. Pytam się, jak taka osoba ma dalej żyć? No ale kogo to obchodzi. Przecież banki nie mogą stracić. One są cacy. Są przecież nadzorowane przez KNF. To tylko wredni klienci nabrali zbyt dużo kredytów, oszukali litościwe banki. Nie zasługuja więc na obronę. Dotychczasowe prawo też jest cacy. To wyłączna wina tych wrednych klientów!
    Niestety takich osób są w naszym kraju dziesiątki tysięcy, a ich zadłużenie względem banków to dziesiątki miliardów złotych. Ale kogo to obchodzi? O wiele łatwiej jest walczyć z lichwiarzami, którzy pożyczają kilkaset złotych i rujnują nieświadomych, biednych klientów kilkudziesięciozłotowymi prowizjami!!!

  • mazur_krzysztof napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/07 14:31:59:

    Jedyna sensowna jest propozycja ostatnia: zmienić prawo upadłościowe i spadkowe. Reszta to bicie piany i propaganda.

    Poza tym należy zabronić bankom pożyczania depozytów.

  • darmoweporady napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/25 21:47:13:

    S w życiu ludzi niektórych takie przypadki, że "lichwiarska" chwilówka jest niezbędna, na przykład na wykupienie antybiotyku. Chwilówka jest jak znalazł wówczas. ów "sufit" spowoduje, że ludzi w takiej sytuacji chyba będą włamywać się do aptek bo firmom pożyczkowym nie będzie opłacało się udzielanie chwilówek.

    A tu usprawiedliwienie parabanków z "lichwy": kredyty-pozyczki.net.pl/2013/01/chwilowke-splacasz-nie-tylko-za-siebie-2/

  • bjorn12 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/12 21:38:26:

    Nie każdy parabank jest nie w porządku, ale wiele takich jest. Być może dlatego poleca się korzystać z banków. Między innymi na mfinanse.info.pl możemy znaleźć coś bardzo ciekawego na temat naszych finansach a banku.

  • berni189 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/12 22:56:37:

    Dobrą pożyczkę wcale dzisiaj nie jest łatwo znaleźć. Myślę, że dzięki temu, że przeczytamy sobie pozyczka24.info.pl to możemy wybrać odpowiednią propozycję pożyczki. To na pewno jest bardzo ważna kwestia w naszym życiu.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line