Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 11 grudnia 2012

Ryzykowny eksperyment na poczcie. Czy wiedzą w co się pakują?

Poczta Polska ogłosiła właśnie, że nie sprzeda kontrolnego pakietu 75% udziałów w swoim banku. Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, który ostrzył sobie zęby na Bank Pocztowy, musi więc obejść się smakiem, choć proponował aż 240 mln zł w gotówce za 75% akcji Banku Pocztowego i nawet 130 mln zł rocznie w ramach długoletniej umowy dystrybucyjnej. Ale i tak dostał kosza. Co prawda jednocześnie z odrzuceniem propozycji dotyczącej oddania własności Banku Pocztowego prezesi poczty - jak wynika z moich informacji - łaskawie zgodzili się na współpracę dystrybucyjną z PKO BP (szczegóły ma ustalić zespół ekspertów), ale... Biorąc pod uwagę, że Poczta Polska wybrała w działalności na rynku bankowym strategię Zosi Samosi, trudno oczekiwać, by dystrybucja produktów PKO BP w okienkach Poczty Polskiej miała być dla pocztowców priorytetem. A też wcale nie byłbym taki pewien, czy PKO BP takie warunki przyjmie. Choć trudno wzgardzić siecią dystrybucyjną 8000 okienek, nawet jeśli te okienka pracują głównie na korzyść innego banku :-))

Co oznacza ten, odrzucony przez pocztowców PKO-wski welon dla osób mających większe lub mniejsze potrzeby finansowe w małych miastach i na wsiach? Pewnie większą konkurencję, bo o ich względy, oprócz banków spółdzielczych, SKOK-ów, lokalnych oddziałów PKO BP, będzie agresywnie walczył pocztowy mikrus, który dziś ma tylko 1% w polskim rynku i 1,3 mln klientów, ale za dwa-trzy lata chce mieć tych klientów już 3 mln i zajmować 6-7 miejsce w kraju. Tak sobie szybko liczę, że jeśli Bank Pocztowy chce ten cel osiągnąć, to musiałby codziennie pozyskiwać 3000 nowych klientów. To bardzo dużo, mniej więcej tyle, ile bierze najlepszy pod tym względem w Polsce bank - Alior. Determinacja pocztowców musi więc być wielka i może spowodować, że będą oni walczyli o klientów małomiasteczkowych i wiejskich jeszcze bardziej żarliwie, niż dziś.  Klienci więc na pewno na decyzji Poczty Polskiej zyskają. A dwie firmy, którym nie udało się dogadać?

PKO BP niewątpliwie ma kłopot. Po pierwsze pod bokiem może mu urosnąć niebezpieczny konkurent. Nie tyle pod względem skali działalności, bo całoroczny zysk Banku Pocztowego to mniej więcej tyle, ile PKO wyrabia w cztery dni, ale nie sposób nie zauważyć, że 25% klientów podbieranych przez Pocztowy od konkurentów to klienci PKO BP. Po drugie prezes Zbigniew Jagiełło będzie teraz co chwilę musiał wysłuchiwać błagań o zgodę w dokapitalizowaniu Banku Pocztowego, bo przecież to PKO BP ma pozostałe 25% akcji, nie należących do Poczty Polskiej. A Poczta już zwróciła się do PKO BP z propozycją wspólnego dokapitalizowania Banku Pocztowego. Mało prawdopodobne, by prezes Jagiełło tego chciał. Jak wytłumaczy inwestorom inwestowanie pieniędzy w bank mający dużo gorsze wskaźniki efektywności, niż jego własny PKO BP? Jest i trzeci problem: co zrobić z pakietem 25% akcji? Poczta prawdopodobnie nie będzie się paliła, by odkupić te papiery, bo nie leży na pieniądzach. Bank Pocztowy nie jest notowany na giełdzie, więc pakietu nie da się upłynnić na rynku. A wśród funduszy typu private equity trudno będzie znaleźć chętnego, który zainwestuje w bank kontrolowany przez państwową pocztę. Słowem - pat.

A poczta? Cholernie ryzykuje. To firma, która zatrudnia 90.000 ludzi i jej szefowie wiedzą, że trzeba będzie zwolnić co trzeciego. Firma, której przychody spadają i która potrzebuje przez najbliższych kilka lat miliarda złotych na inwestycje i restrukturyzację. I wreszcie firma, która zarabia 50-100 mln zł rocznie, więc inwestowanie w bank może najzwyczajniej w świecie przerosnąć jej możliwości. Nie wiadomo nawet dokładnie ile pieniędzy pochłonie rozwój bankowego biznesu w łonie Poczty. Według PKO BP jeśli Bank Pocztowy ma spełnić swoje cele biznesowe, trzeba będzie wyłożyć może nawet 1,5 mld zł. Pewne jest też to, że jeszcze przez dobrych kilka lat Poczta będzie raczej dokładała do swojego banku, niż wyciągała z niego pieniądze. Dziś Bank Pocztowy zasila Pocztę kwotą ok. 40 mln zł rocznie w prowizjach za sprzedane produkty, ale jednocześnie Poczta stale musi myśleć o pompowaniu do Pocztowego nowego kapitału (też kilkadziesiąt milionów, najmarniej licząc). Przyznacie, że w tej sytuacji wypięcie się na ofertę łatwych kilkuset milionów złotych od PKO BP może wyglądać na kozakowanie.

Prezes Poczty Jerzy Jóźkowiak uważa, że pozbywanie się Banku Pocztowego już dziś byłoby frajerstwem. Powołuje się na przykład Deutsche Post, która sprzedała swój bank za ciężkie miliardy euro. I na przykład Poste Italiane, która z usług finansowych ma większość przychodów i wszystkie zyski. Jóźkowiak woli nie liczyć na to, że Poczcie Polskiej uda się osiągnąć sukces na rosnącym rynku paczkowym i że zastąpi to straty na listach, które są wypierane przez e-maile. Woli mieć backup w postaci usług finansowych i to sprzedawanych pod własną marką. Jeśli odrzucić wątpliwości czy biedną Pocztę stać na takie ekstrawagancje, to plan wygląda dość rozsądnie. Tyle, że jak przyjrzeć się bliżej rzeczonej Poste Italiane, to okaże się, że plan pocztowców prezesa Jóźkowiaka może się wcale tak łatwo nie spiąć. Otóż włoska poczta, choć zarabia na usługach finansowych, działa tylko po jednej stronie tego rynku - ściąga depozyty. Jej "bank", czyli BancoPosta, nie ma nawet licencji bankowej. Jeśli sprzedaje kredyty, to tylko na zlecenie innych banków, a więc jako zwykły pośrednik. Taki "połowiczny" model bankowości na poczcie jest zresztą dość popularny. Podobnie działa, zdaje się, np. poczta w Japonii.

Skoro nawet Włochów nie stać było, by stworzyć normalny bank, który będzie zbierał depozyty i zarabiał na ich "przetwarzaniu" na kredyty, to znaczy, że ten model pocztowego biznesu bankowego może nie być tak banalny, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. A zarabianie tylko na zbieraniu depozytów bywa ryzykowne. Można płacić za depozyty 5% i lokować to w obligacje na 6%, ale dużo fajniej jest płacić za depozyty 6% i przepakowywać je na kredyty przy stawce 15%, nawet biorąc na klatę ryzyko, że część pieniędzy może nie wrócić. Biznes oparty wyłącznie na depozytach przy niskich stopach procentowych w ogóle może nie zarabiać.  Dlaczego więc włoska poczta nie zdecydowała się na budowanie banku depozytowo-kredytowego, a poprzestała na półśrodkach? Niewykluczone, że boi się tego, czego nie obawia się prezes Jóźkowiak, czyli konieczności angażowania kapitału, spełniania wymogów nadzorczych i kontroli ryzyka, co wiąże się z klasycznym biznesem bankowym.

Oczywiście, włoska poczta zarabia na działalności finansowej, ale jeśli przyjrzeć się temu bliżej, to okaże się, że w przygniatającej części są to dochody ze sprzedaży ubezpieczeń. A te są dochodami jednorazowym. W dodatku prowizje ubezpieczeniowe w całej Europie zaczęły spadać, a o ich przycięciu myśli Komisja Europejska. Niedawno inwestorzy czynili z dużego odsetka dochodów ubezpieczeniowych zarzut Alior Bankowi, sprzedającemu akcje na warszawskiej giełdzie... Spytacie: co w tym złego, skoro rokrocznie włoska poczta pokazuje wysokie zyski, które zawdzięcza wyłącznie usługom finansowym? W 2010 r. zarobiła ponad miliard euro, w 2011 r. zysk wyniósł prawie 850 mln euro. Mądrzy ludzie, którym pokazałem raport roczny Poste Italiane twierdzą, że te zyski mogą być tylko... papierowymi. I że włoska poczta prawdopodobnie sztuczkami księgowymi chce schować przed inwestorami straty poniesione na inwestycjach w obligacje. Podobno łącznie na obligacjach włoska poczta "umoczyła" 2,2 mld euro, co pośrednio widać w kapitale własnym Poste Italiane, który spadł w 2011 r. z 4,6 mld do 2,8 mld euro. Z raportu wynika też, że poczta włoska musiała zaciągnąć potężne kredyty (w 2010 r. miała miliard euro gotówki w kasie, a w 2011 r. już 1,2 mld euro długu).

Wygląda na to, że podawany przez prezesa Poczty Polskiej jako wzór model działania poczty włoskiej ma spore defekty. Zarabia się tam nie na kontach, kartach i kredytach, ale głównie na ubezpieczeniach. Działalność kredytowa występuje tylko na zasadzie pośrednictwa, a zarabianie na zbieraniu depozytów niekoniecznie wygląda tak ładnie, jak na prezentacjach - można "umoczyć 2,2 mld euro i potem chować te straty po kątach, by na koniec pokazać 900 mln euro zysku, kosztem zjadania własnego ogona, czyli kapitału. No i wbrew pozorom nie jest to działalność bez ryzyka, nawet jeśli nie ma w niej najbardziej ryzykownej części kredytowej. Jaki z tego wszystkiego jest wniosek dla Jerzego Jóźkowiaka, prezesa Poczty Polskiej? Być może podjął właśnie najbardziej ryzykowną decyzję w swojej karierze pocztowca. Jeśli projekt rozbudowania własnego banku się powiedzie, Poczta za pięć-sześć lat zarobi kilkaset milionów złotych (a może i miliard?) ze sprzedaży mniejszościowego pakietu akcji Banku Pocztowego na giełdzie i będzie inkasowała kolejne dziesiątki milionów z corocznych dywidend. Ale jeśli się nie uda, projekt własnego banku może być jednym z najbardziej kosztownych pocztowych eksperymentów ever. A właściciel poczty, czyli polski podatnik, może się poczuć zrobiony w konia, tak jak niedawno poczuli się niektórzy klienci Banku Pocztowego :-) 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 11 grudnia 2012 21:25

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/11 22:18:35:

    Jak zauważyłeś na samym końcu - w razie czego podatnicy zapłacą, więc czym prezes poczty ma się przejmować?

  • z17 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/11 23:19:30:

    Naturalny target kredytobiorców takiego banku to emeryci i renciści, którym listonosz dostarcza świadczenia, a może też dostarczyć ofertę "chwilówki" na wzór providenta. Nie jest trudno stworzyć lepszą ofertę od tej brytyjskiej firmy i jej podobnych hien, a "stypendyści ZUS-u" to klienci rzetelni i łatwo egzekwowalni :) Marka Poczty Polskiej i jej banku ma naturalnie dobrą markę w tej grupie docelowej. Ja nie widzę tego aż tak czarno, choć plan Jóźkowiaka jest oczywiście b. ryzykowny.

  • phbolo napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 09:48:31:

    Poczta Polska nie umie sobie radzić ze swoją podstawową działalnością- wszędzie kolejki, zdenerwowani klienci- a ma monopol w tym zakresie.

    Jak taki PRL-owski moloch ma poradzić sobie z działalnością gdzie jest konkurencja? Ma podgryźć Providenta? To chyba żart. Już widzę listonosza, który z torbą pełną listów i reklam bierze się za bary z nierzetelnym dłużnikiem. Odwiedza go kilka razy w tygodniu, bo przecież torba na ramieniu nie ciąży zbytnio a i czasu zbywa:)

    Prowadzę punkt opłat i nie mogę zrozumieć promocji - opłat w Banku Pocztowym za 0 zł. Poczta pobiera za te same opłaty w okienku średnio 2,5 i to z tego co wiem była jedna z niewielu usług na których Poczta zarabiała. Teraz wyzbywa się na własne życzenie tego dochodu a w razie nietrafnej decyzji podatnicy zapłacą. Dla mnie jest to podwójny absurd bo w wyniku takiej "nieuczciwej"konkurencji mogę przestać funkcjonować i zwolnić dwóch pracowników. Płacę podatki - z tych podatków jest dotowana Poczta Polska, która za te pieniądze obniża opłaty do 0 zł i ja przez to mogę zbankrutować.

    Paranoja - dopłacać z naszych podatków do przesyłek listowych to jedno, ale do Banku???

  • kolaneczko12 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 11:10:30:

    Brawo dla Poczty i Szefów Banku Pocztowego.
    Postawili się molochowi i mają perspektywę na zbudowanie biznesu na poziomie DP.
    Nie ma dziś alternatywy dla poczty która nie zakładałaby wejścia w rynek finansów, a model robienia tego przez własny podmiot może dać zdecydowanie więcej korzyści niż nawet najlepsza współpraca z PKO.
    Teraz tylko Paniowie Prezesi do roboty, musicie pokazać, że wpuszczając nową krew do Banku dacie radę zrobić akcję kredytową generującą zysk na poziomie 60-70 mln za 2013. Kto nie ryzykuje ten nie ma.

  • mentatd_at_gmail napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 11:36:09:

    Ja tam myślę, że pko bp kupiłby te udziały tylko po to by im konkurencja nie rosła. I nic więcej. Ale zarządzający pko bp nie wiem czy nie rozumieją, że bank pocztowy nigdy nie będzie konkurencją dla nikogo bo ludzie musieliby stać w kolejkach do okienka czego nikt nie toleruje... to raz a dwa - na poczcie komuna większa niż w pko bp - szkoda tam kasy ładować.
    Zresztą - jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Poczta może niech najpierw zajmie się sobą by "jakoś to działało" a później niech spróbuje "może" boju na polu bankowym. Jak panowie w banku pocztowym myślą, że ktoś powierzy pieniądze komuś u kogo widać na oko bałagan to znaczy, że w ogóle nie znają realiów biznesu bankowego.

  • vilkana55 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 11:50:10:

    Brawo BP ! to co oferował Pko to śmieszne pieniądze, poczta ma kilka wyjść , łącznie z wejściem na giełdę. A JJ i tak dobrze sobie radzi w molochu w którym są pazerne związki zawodowe i mentalna pozostałość po komunie





  • z_ulicy napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 11:56:26:

    Może ktoś poruszy temat zwolnień na Poczcie Polskiej na rok 2013,planowane to 5.000 pracowników oraz 1000 urzędów do likwidacji,podaję link:
    radiogorzow.fm/2012/11/zapowiadane-zwolnienia-w-poczcie-polskiej/
    Robicie wielkie haloo bo LOT zarządał pomocy finansowej ,który grozi zwolnieniem 600 osób a o 5.000 milczycie wszyscy!
    Hipokryci!

  • hp77 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 13:16:43:

    bardzo kibicuję narodowemu operatorowi ! bo prywaciarze nawet nie dorastają mu do pięt ! wole narodowego operatora niż prywaciarskie przekręty "ciężarkowe" ! jakiś tam brzoska mówił ostatnio , że "państwo Polskie straciło 50 mln pln , w momencie przedłużenia monopolu na pewne aktywności pocztowe" (cytat może niedokładny , ale oddający sens brzoskowego myślenia) , zapomniał tylko uwypuklić i dodać , że ta starta to strata właśnie jego poczty , że tych aktywności nie przejmie ! a poza tym przestrzegam przed tym prywaciarzem , bo ... można się przejechać !

  • az_mir napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 13:34:54:

    Ciekawa analiza , lecz jest jedno zasadnicze ale ....... kim i czym zamierza budować "siłę" Banku Pocztowego pan Jóźkowiak ????. Owszem 8000 tysięcy okienek jest to liczba okienek pocztowych, lecz nie bankowych a w tych czasach aby dobrze klienta obsłużyć muszą być stworzone do tego warunki . W tych 8000 tysiącach okienek w dalszym ciągu obsługuje się klienta pocztowego a nie bankowego ... te 8000 tysięcy okienek w tej chwili "pracuje" na całą Pocztę Polską a przy tym na "zyski" Banku Pocztowego i w tych 8000 tysiącach okienek w dalszym ciągu są realizowane podstawowe usługi pocztowe jak wysyłka listów, paczek, priorytetów , poleconych i to dzięki tym usługom PP jeszcze jakoś "ciągnie" ... jeżeli te usługi padną to padnie cała Poczta Polska .Sama wizja nie wystarczy trzeba mieć do tego jeszcze środki finansowe a tych niestety obecna PP nie ma a będzie jeszcze gorzej gdy rynek typowych usług pocztowych przejmie konkurencja.
    Jeżeli wizja pana Jóźkowiaka ma na celu całkowite przejście na usługi bankowe ... to marna jest przyszłość tej wizji. Bez "kroplówki" podanej z innego źródła Bank Pocztowy szybko padnie ... chyba że prezes liczy na kasę ze skarbu państwa ...wszak państwo Polskie jest w dalszym ciągu "posiadaczem' tego postkomunistycznego molocha. Ile jeszcze pieniędzy pójdzie z naszej wspólnej kasy aby "budować" prywatne wizje prezesów. Największy polski bank PKO BP powinien wycofać się z jakiejkolwiek dotacji Banku Pocztowego bo będzie to skarbonka bez dna z wizją nie rokującą żadnej przyszłości.

  • igara napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 15:23:00:

    Szanowny autor, niech nie zapomni, że prezes Jóźkowiak jest doświadczonym bankowcem. Nie mógł podjąć lepszej decyzji. Wystarczy wziąć do ręki skonsolidowany bilans grupy Poczta Polska i porównać z tym co proponuje PKO. No i trzeba też wiedzieć, jaka jest obecna polityka firmy - oczywiście nie głoszona w mediach. Mówię to jako pracownik, który do tej pory nie widział lepszego modelu zarządzania w tej firmie. Gorąco kibicuję.

  • pius30 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 15:40:28:

    Nie mogę się z Pana wpisem zgodzić zaczynając już od dramatycznego pytania zawartego w tytule "Czy wiedzą w co się pakują?" Myślę, że wiedzą, chyba sroce z pod ogona nie wypadli - Jóźwiak prawie całą karierę zawodową związany z bankami, a z tego co wiem w kierownictwie BP dużą część stanowią ludzie, którzy tworzyli Mbank, więc zarzut niekompetencji w tytule już ustawia cały artykuł. Po drugie - "proponował AŻ 240 mln" i "NAWET 130 mln w gotówce co roku". To AŻ za szybko rozwijający się bank z zyskiem 40 mln rocznie i dużymi, potencjalnymi możliwościami rozwoju to chyba baaaardzo mało, a nie AŻ. Niech sobie Pan zobaczy jakie wskaźniki C/Z mają banki na GPW, nawet te małe. I to NAWET 130 mln, dlaczego podał Pan tylko najwyższą EWENTUALNĄ prowizję, PKO BP mówił o 60-130 mln, a nie pewnych 130 mln, to chyba znacząca różnica, szczególnie, że te dolne widełki BP praktycznie już sam zarabia bez łaski. Poza tym nie wspomina Pan z jaką dynamiką rozwoju tego banku mamy do czynienia, jeszcze 2 lata temu nikt o nim nie słyszał, kiedy startował Alior czy Getin też wielu pukało się w czoło. Napiszę jak ja to widzę - transakcja, jeżeli doszłaby do skutku, byłaby dobra tylko dla PKO BP, który marnym kosztem zlikwidował by konkurenta i w dalszym ciągu monopolizował małe miasta, poczta nie miałaby z tego nic (a przynajmniej nie więcej niż teraz, jak ktoś mówi, że prowizja będzie 60-130 mln to na pewno będzie 60 mln), a BP przestał by istnieć. Jeżeli BP wejdzie z dobrą ofertą w bankowość internetową to Polska gminna będzie ich. Ludzie na wsiach i w małych miastach nie mają kont internetowych, bo nie mają gdzie podpisać umowy i wpłacać/wypłacać pieniędzy. Z Włochami się nie porównujmy, bo nie ten poziom ubankowienia prowincji, a poza tym ja 2 lata we Włoszech mieszkałem i cały czas się zastanawiałem jak ich gospodarka jeszcze funkcjonuje, więc nie ma co przykładu brać.

  • yogini1 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 16:16:18:

    Nowy prezes przyszedł dwa lata temu restrukturyzować pocztę czy zakładać bank ?? bo jak do tej pory jego "model zarządzania" opiera się na zwolnieniach pracowników i to jak najmniejszym kosztem a najlepiej dyscyplinarnie - czysty zysk. Przyszyły rok tez nie zapowiada się ciekawie , oczywiście dla tych, którzy pracują bo prezes i jego skład zarządzający dadzą sobie radę.

  • sobenna napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 16:36:07:

    Popieram "piusa30" - nie brać przykładu z Włochów, a już zwłaszcza nie z poczty włoskiej! Kontakt z tą instytucją spowodował, że życzliwiej zacząłem spoglądać na naszą pocztę.

  • mundi77 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 17:07:28:

    Pan prezes PP jest byłym bankowcem a kariera pocztowca to u niego się dopiero zaczyna,niestety wielu ludzi którzy nie mają pojęcia o pracy na poczcie są zatrudniani między innymi byli bankowcy i niestety ludzie bez pojęcia o tej pracy nie nadają sie kompletnie,teoria i opowieści nie wystarczą,kiedyś pracownik poczty przechodził wszystkie szczeble pracy na poczcie(nawet od listonosza w górę)przynamniej to było na korzyść pracowników PP niestety te czasy minęły,przychodzi wielu ludzi którzy nie maja pojęcia o tej pracy i chcą wszystkich od razu zamienić w handlowców-bankowców.
    Po za tym co do artykułu,calkowicie się z nim zgadzam,na temat ryzykownego eksperymentu na poczcie zostało wyjaśnione wszystko idealnie.

  • yogini1 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/12 21:08:02:

    mundi77 ____ pan prezes kariery pocztowca jako bankowiec nigdy nie zrobi bo nie czuje się pocztowcem . Dla niego , jak to dla bankowca najważniejszy jest zysk i to zysk w takiej opcji jaką sobie założył a to co od lat "wiąże" klientów z pocztą ma w głębokim poważaniu. Jeżeli PP i pracownicy tam zatrudnieni "padną na pysk" to nikt po nich nie będzie płakał a zwłaszcza osoba dla której najważniejszy jest bank a nie poczta . Jak widać, termin "pocztowy" służy jedynie jako wabik do zdobycia klientów dla banku. Słowo "poczta" , "pocztowy" kojarzy się z pewnym bądź co bądź zaufaniem a dla nowo powstającego banku jest to wymarzona pozycja startowa. Tylko, czy taka przynęta na klientów wystarczy , jeżeli pod szyldem Poczta pozostanie coś .... co ni jak nie będzie Pocztą. Banków jest dostatek a Poczta Polska jest jedna.

  • ameba28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/13 21:18:54:

    "Woli mieć backup w postaci usług finansowych i to sprzedawanych pod własną marką."

    Oj, Panie Macieju - widać, że z technologią jest Pan na bakier. "Backup" to po polsku "kopia zapasowa". Co ma piernik do wiatraka? To już druga technologiczna wpadka, zaraz po tej z oburzeniem, że Alior Sync wymusza na Panu instalację najnowszego FlashPlayer'a...

  • sce-ptyk napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/17 10:24:41:

    Trochę niezauważone przechodzą nieliczne komentarze odnośnie wprowadzonej wzorem Alior banku promocji - zerowa prowizja od płatności rachunków w placówkach Poczty Polskiej, dla klientów, którzy założą rachunek w Banku Pocztowym. Między innymi w ten sposób Pan Prezes chce pozyskać około 3 milionów nowych rachunków. Policzmy. Każdy klient opłaca średnio po 2 rachunki. Jeżeli prowizja będzie zerowa, z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że średnia liczba opłacanych rachunków wzrośnie do 3 - bo klient zlikwiduje zlecenie stałe, bo nie pójdzie już do kasy SM opłacić czynsz za darmo itd. Poczta Polska pobiera od opłacanych rachunków 0,5% kwoty, jednak nie mniej niż 2,50 zł. Czyli 3.000.000 klientów x 3 rachunkli x 2,50 zł = 22.500.000 zł miesięcznie, czyli 270.000.000 zł rocznie!!! Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że minimum 50% nowych rachunków założą klienci, którzy i tak opłacali rachunki na poczcie.
    Podsumowując: Poczta Polska, której roczne zyski, jak Pan pisze, wynoszą 50 - 100 milionów zł w razie powodzenia planów pana Prezesa straci na tej promocji ponad 100 milionów rocznie dochodów, które by osiągnęła, a jednocześnie będzie musiała obsłużyć za darmo płatności 1,5 miliona nowych klientów!!!
    Widać, że Pan Prezes jest bankowcem, który chce za wszelka cenę pokazać, że potrafi postawić na nogi Bank Pocztowy. A że przy okazji pogarsza wynik finansowy Poczty Polskiej. Przecież to państwowa firma. Państwo bogate, ma z czego dopłacać. W ostateczności zwolni się kilka tysięcy pocztowców i po krzyku ;-)) A że kolejki, że trudniej nadać czy odebrać list, wysłać paczkę - czy bankowca interesują tak nieistotne problemy???

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line