Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 11 grudnia 2012

Toniesz w długach? Sprawdż czy pomoże ci nowa upadłość konsumencka!

Apelowałem już nie raz i nie dwa - zarówno na stronach "Gazety Wyborczej", jak i w tym blogu, a jeśli miałem okazję, to i w innych mediach - żeby politycy zrobili coś z ustawą o upadłości konsumenckiej. Jej obecna wersja, obowiązująca od 2009 r., należy do najbardziej restrykcyjnych tego typu regulacji obowiązujących na świecie. Gdy w USA, gdzie ogłosić upadłość jest łatwo i nie trzeba oddawać pożyczonych pieniędzy, rocznie prywatne bankructwo ogłasza średnio milion osób, u nas jest to kilkanaście przypadków rocznie.  Nawet na tle dość mało przyjaznych ustaw upadłościowych obowiązujących w Europie Zachodniej, ta polska jest bardzo nieelastyczna. Żeby upaść trzeba udowodnić, że wpadło się w tarapaty bez własnej winy (w grę wchodzi właściwie tylko trwała utrata pracy lub choroba i inne nieszczęścia losowe) i zgodzić się na likwidację całego majątku (można stracić nawet mieszkanie). I nie można liczyć na redukcję długów, chyba że likwidacja majątku nie wystarczy na ich pokrycie, ale to marna pociecha.

Znacie kogoś, kto chciałby ogłosić bankructwo na takich zasadach z własnej woli?  W Polsce nie działa ustawa antylichwiarska, ponad 2,2 mln ludzi nie opłaca na czas rachunków (jakieś 700.000 z nich jest już w pętli zadłużenia). Nie obowiązuje żadne prawne ograniczenie w naliczaniu odsetek od odsetek, zaś długi konsumentów są dziedziczone bez żadnych ograniczeń. To wszystko powoduje, że państwo co roku dopuszcza do tego, iż tysiące kolejnych rodzin wpadają w pętlę długów bez nadziei, że z niej kiedykolwiek się wydostaną. Myślałem już, że nikogo to nie obchodzi, ale właśnie dotarł do mnie raport pt. "Rekomendacje Zespołu Ministerstwa Sprawiedliwości ds. Nowelizacji Prawa Upadłościowego i Naprawczego". Rzecz liczy sobie 380 stron i w lwiej części dotyczy upadłości firm (co zrobić, zeby upadało się łatwiej, szybciej i w miarę możliwości z opcją dogadania się z wierzycielami oraz restrukturyzacji długu, zamiast likwidacji firmy). Ale jest też kilkanaście stron o pomysłach na zmiany w tej części prawa upadłościowego, które dotyczą zwykłych konsumentów.

Czytaj też: Walka z lichwą leży i kwiczy. A zadłużonych przybywa

Szacunek dla ministra Jarosława Gowina, że spowodował, iż jego ludzie wzięli się z tym ważnym tematem za bary. Rekomendacje z dokumentu nie są jeszcze projektem ustawy, ale pewnie rzecz ogarnięta w ten sposób ma większe szanse na realizację, niż pomysły przychodzące z zewnątrz rządu. Co więc kombinują twórcy rekomendacji? Generalnie: nie będzie rewolucji, upadłość nadal ma być przywilejem, a nie prawem dłużnika. Ale upaść będzie łatwiej, a samo postępowanie powinno być bardziej elastyczne, niż dziś. Jeśli macie problemy z długami i nie radzicie sobie z ich spłatą (albo ktoś z rodziny, znajomych znalazł się w pułapce długów), to sądzę, że chętnie posłuchacie co może nie-za-długo zmienić się w upadłości konsumenckiej.

Bardziej przyjazne kryteria pozwalające ogłosić bankructwo. Z rekomendacji wynika, że za niewypłacalną osobę powinno się uznawać każdego, kto ma co najmniej trzy miesiące opóźnień w regulowaniu zobowiązań. Obecnie przepis jest dużo mniej precyzyjny. Poza tym autorzy rekomendacji chcą, by ustawa dawała prawo do upadłości nie tylko tym, którzy padli ofiarą "wyjątkowych okoliczności niezależnych od dłużnika". Według komisji ministra Gowina jako kryterium upadłości trzeba wprowadzić następującą zasadę: wniosek może być przyjęty przez sąd już wtedy, gdy wnioskodawca dowiedzie, że wpadł w długi mimo tego, iż starannie prowadził swoje sprawy finansowe. Chodzi o to, by dać sądowi, który rozpatruje wniosek, większe pole manewru. Według obecnych przepisów sąd nie może przyjąć wniosku od kogoś, kto wpadł w długi z powodu rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron. Wiadomo, że czasem tanie "porozumienie" jest wymuszane przez pracodawców w ramach redukcji zatrudnienia. Takie przypadki nie powinny - zdaniem zespołu ministra Gowina - zamykać drogi do ogłoszenia upadłości. Albo ktoś, kto będąc już zadłużonym zaciągnął kredyt konsolidacyjny. Krok to rozsądny i dający szansę na podźwignięcie się z kłopotów. Ale w świetle obecnych przepisów - wykluczający upadłość (bo człowiek zaciągał nowe zobowiązania będąc już w finansowych tarapatach, a teraz śpiewa sobie: wypijmy za błędy..).

Udostępnienie upadłości osobom bez majątku. Dziś duża część wniosków o upadłość konsumentów jest przez sądy "uwalana" ponieważ wartość majątku dłużnika jest mniejsza, niż koszty postępowania upadłościowego. Mimo, że człowiek zarabia, spełnia wszystkie warunki upadłości (czyli nie zadłużył się z własnej głupoty), to nie ma majątku trwałego (np. własnego mieszkania), więc nie może upaść. Głupie to? Ano głupie. Komisja ministra Gowina i przy tym ograniczeniu chciałaby porzeźbić. "Dostęp do oddłużenia zależny jest od kryterium czysto majątkowego. Jest to rozwiązanie sprzeczne wręcz z intuicyjnym poczuciem sprawiedliwości, gdyż oddłużenia odmawia się osobom najbiedniejszym, które najbardziej potrzebują takiej pomocy" - czytam. Mają chłopaki rację, to się kupy nie trzyma. Komisja rekomenduje, żeby w takich przypadkach Skarb Państwa brał na siebie tymczasowo koszty postępowania (a więc - żeby de facto udzielał "pożyczki" dłużnikowi), a potem kwoty te byłyby doliczane do długu i zwracane przez konsumenta w ramach planu spłaty. Z danych Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że z 385 postanowień o oddaleniu wniosku o upadłość w 181 przypadków problemem była zbyt niska wartość majątku w relacji do długów i kosztów postępowania upadłościowego.

Możliwość wielokrotnego ogłaszania upadłości. Według obecnego prawa przywilej upadłości konsumenckiej może dotyczyć tylko osób, które w ostatnich dziesięciu latach nie korzystały z jakiejkolwiek procedury upadłościowej. Według ekspertów takie ograniczenie czasowe to głupota, bo możliwość ogłoszenia bankructwa powinna zależeć wyłącznie od tego, czy dłużnik wpadł w tarapaty w sposób niezawiniony, a także od tego, czy w poprzednich postępowaniach upadłościowych zachowywał się rzetelnie i uczciwie. Nowością mogłoby też być wprowadzenie możliwości bankructwa w przypadku posiadania tylko jednego wierzyciela. Dziś można wystąpić o upadłość konsumencką mając dwóch lub więcej wierzycieli. Według zespołu ekspertów ministra Gowina to ograniczenie jest bez sensu, bo nawet ten, kto ma tylko jednego wierzyciela, powinien mieć prawo do upadku.

Możliwość sądowej ugody z wierzycielami i redukcji długów. Obecnie układ z wierzycielami w upadłości konsumenckiej jest możliwy, ale tylko wtedy jeśli będzie korzystniejszy dla wierzycieli, niż likwidacja majątku dłużnika. To w praktyce oznacza, że prawie zawsze wierzyciele zlikwidują cały majątek zadłużonej osoby, nie redukując długów ani o grosz. Najważniejszą zmianą prawa, dotyczącą prywatnego bankructwa, ma być wprowadzenie możliwości zawarcia przez konsumenta układu z wierzycielami i redukcji długów. Według ekspertów przygotowujących rekomendacje nie ma powodu, by osoba fizyczna miała mniejsze możliwości dogadywania się z wierzycielami w czasie postępowania upadłościowego, niż firmy. Na ugodę i redukcję długów musi się zgodzić więcej niż połowa wierzycieli, musi ją też zatwierdzić sąd. Ugoda może też zawierać opcję częściowej likwidacji majątku osoby będącej w pętli kredytowej (część majątku wystawiano by na licytację, a część dłużnik mógłby zatrzymać dla siebie). Widzę tu pewne ryzyko wzrostu kosztów postępowania i większej skali skomplikowania procesu upadłości, ale z drugiej strony to kluczowa sprawa, by otworzyć ludziom możliwość negocjowania redukcji długów. To także otworzy oczy instytucjom finansowym i nie będą tak bezmyślnie pożyczać pieniędzy.

Możliwość wyłączenia z upadłości mieszkania. Zespół proponuje też inną ważną zmianę: wierzyciele mogliby zgodzić się na wyłączenie z masy upadłościowej mieszkania dłużnika. Dziś zgłoszenie wniosku o upadłość konsumencką oznacza w praktyce utratę mieszkania. Jak czytamy w raporcie, jest to jedna z najważniejszych przyczyn, które zniechęcają Polaków do składania wniosek o upadłość konsumencką. Oczywiście nie ma dwóch zdań: możliwość uratowania mieszkania ze zgliszczy upadłości w dalszym ciągu będzie bardzo trudne, bo będą się musieli na to zgodzić wierzyciele, jednak dobrze, że taką furtkę ktoś chce przynajmniej uchylić. Do tej pory prawo mówiło: sprzedać majątek dłużnika i z nim nie dyskutować. Ale może się to zmieni.

Więcej kasy jeśli trzeba oddać mieszkanie. Nie mam wątpliwości, że w większości postępowań upadłościowych mieszkanie dłużnika jednak przepadnie. Do tej pory mógł on w zamian dostać równowartość rocznego kosztu wynajmu mieszkania, a kwotę tę wyznaczał syndyk. Zespół chce, by sąd mógł się zgodzić na wypłacenie dłużnikowi nawet dwuletniej kwoty przykładowego czynszu na wynajem mieszkania. I aby kwotę tę proponował sam dłużnik, bo to on ma interes w znalezieniu sobie nowego miejsca do mieszkania, a nie syndyk. To byłaby spora zmiana jakościowa. Jeśli np. trzeba oddać na poczet długów mieszkanie za 300.000 zł, to dłużnik w zamian mógłby np. otrzymać po 1500 zł miesięcznie na wynajem lokum przez dwa lata, a więc 36.000 zł (i ta kwota byłaby wyłączona z masy upadłościowej).

Większe prawa w czasie spłacania długów. Często zdarza się tak, że mimo likwidacji majątku dłużnika nadal nie udaje się spłacić wszystkich długów i np. część pensji zadłużonej osoby jeszcze przez jakiś czas wędruje do komornika lub nadzorcy sądowego, a za jego pośrednictwem - do wierzycieli. Jeśli dziś ktoś znajdzie się w takiej sytuacji, to de facto staje się niewolnikiem. Prawo mówi, że "w okresie wykonywania planu spłaty upadły nie może dokonywać czynności prawnych przekraczających granice zwykłego zarządu". Nie może też np. kupować nic na raty. Autorzy raportu uważają, że to lekka przesada. "Nie można wykluczyć zdarzenia się sytuacji życiowych, w których kolizja z innym dobrem (np. zdrowie) wymagać będzie zaciągnięcia zobowiązania pogarszającego zdolność do wykonania planu spłaty. (...) Jeśli zaistniała sytuacja będzie wymagała nagłej decyzji upadłego, sąd winien mieć możliwość następczego zatwierdzenia legalności dokonanej czynności" - czytam w opracowaniu. Co racja, to racja.

Obniżenie kosztów postępowania upadłościowego. Dziś bywają one horrendalne, sięgają kilkunastu tysięcy złotych (koszty sądowe, wynagrodzenie i koszty syndyka, ogłoszenia o upadłości itp.). W rekomendacjach czytam, że mogłyby być mniejsze, gdyby np. zrezygnować z publikowania specjalnych obwieszczeń o postępowaniu upadłościowym, które dziś trzeba zamieszczać w prasie, oczywiście na koszt dłużnika. W przypadku dłużników nie posiadających dużego majątku zespół proponuje, by wprowadzić ryczałtowe wynagrodzenie syndyka w kwocie np. 3000 zł. I dzięki temu ograniczyć koszty ponoszone przez dłużnika.

Prognozy kosztów upadłości. Ministerialny zespół rekomenduje m.in. wprowadzenie do ustawy regulującej upadłość konsumencką zapisów pozwalających konsumentowi ocenić koszty postępowania jeszcze przed złożeniem wniosku o upadłość. Dziś składając wniosek nie można nawet w przybliżeniu ocenić kosztów procedury. "Prognozowane koszty postępowania powinny być ustalane proporcjonalnie i ryczałtowo w granicach tzw. „widełek” według kryterium wartości masy" - czytam w opracowaniu.

I to by było na tyle. Nie wiem czy wszystkie te pomysły da się przekuć na konkretne przepisy, ale wszystko jest lepsze, niż ten gniot, który dziś udaje ustawę o upadłości konsumenckiej. Umożliwienie ogłaszania bankructwa osobom nie posiadającym dużego majątku, wprowadzenie możliwości układu z wierzycielami i redukcji długów, zwiększenie finansowych gwarancji dłużnika w przypadku przepadku jego mieszkania na poczet długów, a także możliwość bardziej elastycznego oceniania przez sąd czy dłużnik rzeczywiście "zasłużył" na skorzystanie z upadłości to poprawki, które w fundamentalny sposób zmieniłyby tę ustawę, uczyniły ją prawem bardziej przyjaznym i dostępnym. Apeluję do rządu, żeby szybko przerobił rekomendacje zespołu min. Gowina na nowelizację ustawy upadłościowej. Nie ma na co czekać, co miesiąc kolejne tysiące osób zapętlają się w długach. Głównie z własnej winy, ale chyba nie tylko.

SUBIEKTYWNOŚĆ POMAGA ZDJĄĆ OBROŻĘ!  List od czytelnika blogu: "Jestem bezrobotny. Kiedy przeglądam ogłoszenia dochodzę do wniosku, że lokalni pracodawcy poszukują do pracy głównie niepełnosprawnych rencistów w wieku 23-28 lat z 20-letnim stażem. Mile widziany jest do tego status studenta zaocznego oraz dziesiątki ukończonych kursów. Dlatego zamiast brać zasiłek, postawiłem na jednoosobową działalność gospodarczą. Usłyszałem w telewizji o ofercie Idea Banku - bezzwrotnej pożyczce. Byłem tak zadowolony, jak mały piesek który został puszczony luzem na podwórko i nie wiedział co z tym szczęściem zrobić. Chciałem dowiedzieć się szczegółów. Dziwnym trafem znalazłem Pana wpis na blogu. Szczerze mówiąc byłem zszokowany tym jak blisko byłem tego, aby założyć sobie obrożę na 10 lat. Cieszę się, że trafiłem na Pana blog, myślę że pomoże Pan wielu innym osobom będącym w podobnej sytuacji do mojej". Jeśli macie znajomych, którzy stoją przed jakimś dylematem finansowym - nie zapomnijcie im polecić lektury blogu "Subiektywnie o finansach". Może pomożecie im uniknąć poważnej finansowej wtopy?

Jak pomnażać oszczędności

 INWESTORZY INDYWIDUALNI POLECAJĄ! Chwaliłem się Wam ostatnio, że moja najnowsza książka o oszczędzaniu i inwestowaniu pieniędzy została doceniona przez kapitułę konkursu "Economicus", zorganizowanego pod auspicjami "Dziennika Gazety Prawnej" i Narodowego Banku Polskiego. Eksperci - wybitni ekonomiści zaproszeni do jury - uznali "Jak pomnażać oszczędności" za jeden z trzech najlepszych poradników roku. Dowiedziałem się właśnie, że książkę życzliwie ocenili też eksperci Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. "Nie jest to kolejny nudny podręcznik, w którym zawiłe teorie mogą przyprawić o senność. Książka została napisana zrozumiałym językiem, przy czym nie traci na zawartości merytorycznej. (...) Napisana przejrzyście i z zamysłem wprowadzi nawet laika w świat finansów osobistych i inwestycji. Książkę polecamy szczególnie osobom, które do tej pory nie oszczędzały lub robiły to bez namysłu" - piszą eksperci Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Piękne dzięki za uznanie! Książkę doceniają też ci, którzy w nią... zainwestowali. Jedna z czytelniczek pochwaliła mi się ostatnio: "Mój syn pilnie studiował pana książkę przygotowując się do ogólnopolskiego konkursu "Z klasy do kasy". I w części praktycznej jego drużyna zajęła drugie miejsce w kraju!  Książkę możecie kupić w księgarniach w całej Polsce i w formie e-booka, klikając ten link,

SUBIEKTYWNIE O BLOGU W MIESIĘCZNIKU "PRESS". W najnowszym numerze branżowego pisma o rynku mediów "Press", pośród mgieł smoleńskich, kaczek dziennikarskich i ciekawych wrzutek śniadaniowych, znajdziecie tekst o tym jak powstaje blog "Subiektywnie o finansach". Jak to się stało że zacząłem pisać blog, jakich świętych zasad przestrzegam po to, byście tu namiętnie wchodzili, co w blogu najbardziej mnie uwiera, czy jego pisanie przeszkadza mi w pracy dziennikarza... Tekst o blogu z grudniowego numeru "Press" możesz przeczytać tutaj 

Samcik Press

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 11 grudnia 2012 08:17

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • duzymietek napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/11 10:34:32:

    W kwestii odsetek chyba jest ustawowy zakaz poza wyjątkami. Mówi o tym art
    482 § 1 Kodeksu Cywilnego, który przewiduje zakaz anatocyzmu.

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/11 13:59:45:

    Nadal te propozycje niewiele zmieniają.
    Ciągle dłużnik jest dymany na maksa zamiast brany pod ochronę :(

  • ju-sty-na napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/11 19:04:21:

    Trochę nie na temat, ale też o długach - rozsierdził mnie dzisiaj bardzo mało grzeczny pan z windykacji telefonicznej Getin Banku. Po pierwsze - choć moje zadłużenie jest kilkunastodniowe i deklaruję, że spłacę je lada dzień, usłyszałam że już zlecono wizytę windykatora terenowego, którego każdorazowe odwiedziny będą mnie kosztowały 110 zł, zaś takie wizyty mogą być bardzo częste. Po drugie - pan poradził mi, żebym zastawiła coś w lombardzie, bo "parabank raczej odradza". Jak osoba reprezentująca podlegającą KNF instytucję bankową może dawać takie nieodpowiedzialne rady???

  • 4inwestor napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/11 20:09:05:

    "ponad 2,2 mln ludzi nie opłaca na czas rachunków" sam tak robię specjalnie, ponieważ za gaz, prąd itd. liczą z fusów na kwartał, pół, rok, "zaliczki" ktoś powinien się wreszcie za to zabrać. To tak jak z Internetem, deklarowałem, że będę płacić pod koniec miesiąca za "całą" usługę, NIE bo do 20tego. W takim razie rezygnuję z podpisania umowy. Pan się skrzywił, coś poklikał, i powiedział "w systemie będzie na minusie ale może Pan płacić kiedy chce". A będą odsetki? NIE. W umowie nie możemy tego zmienić bo taki mamy system... nie wiem może przez oszczędności się rozleniwiłem, bo wiem, że mogę opłacić wszystko rok z góry gdy mnie najdzie ochota.

    @ju-sty-na, zamiast mówić "lada dzień" powinnaś powiedzieć:
    a) zaraz zrobię przelew natychmiastowy
    b) za 5 dni kończy mi się lokata sam pan rozumie
    c) za 3 dni mam wypłatę
    "lada dzień" nie brzmi wiarygodnie, i jest podejrzane z miejsca, i mimo iż rady pracownika niezbyt miłe (skąd wie, że nie masz oszczędności) to adekwatne do takiego podejścia. Wyobraź sobie, że pożyczyłaś koleżance z pracy rok pensji miała oddać 14tego, upominasz się 30tego a ona na to "lada dzień cię spłacę" po co Ci teraz pieniądze, dopiero jesteś po wypłacie...

  • ogrodnikchf napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/14 09:14:20:

    mam nadzieję, że ja nie będę musiał...przy okazji mam dobry humor :-) bo sprawdziłem swój kredyt w CHF na www.echf.pl

  • dafnee21o napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/27 17:41:12:

    Panie Macieju, proszę blokować te autoreklamy w komentarzach, bo aż się odechciewa czytać. Człowiek nastawia się, że któryś z czytelników ma coś sensownego w temacie do dodania, a on jedynie "zaprasza do siebie"

  • czyszczeniebiku napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/22 14:57:12:

    Nie ulega wątpliwości, że upadłość konsumencka często jest dobrym wyjściem dla niektórych osób, które zwyczajnie nie są już w stanie spłacać swoich długów. W jaki sposób? Ano taki, że to dla nich druga szansa, szansa na nowe życie. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam do nas, gdzie świadczymy usługi z tej dziedziny: upadlosckonsumencka.com.pl/

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line