Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 26 grudnia 2012

Wojna z lichwą się nie uda: 15% Polaków uważa, że firmy pożyczkowe... są fajniejsze

Kilka dni temu firma doradcza PriceWaterhouseCoopers opublikowała wyniki swoich cyklicznych badań, rysujących portret polskiego kredytobiorcy. Jest to portret dość niepokojący, bo wyznaczający priorytety osoby poszukującej pieniędzy w dziwnych miejscach. Z badań tych wynika np. że tylko dla 15% osób najważniejsza jest dobra oferta prezentowana przez instytucję finansową. Rok temu na jakość oferty (a więc - jak rozumiem - ocenę czy dana pożyczka jest droga, czy tania) stawiało 25% osób. Wychodzi na to, że coraz bardziej mamy w nosie cenę pożyczanego pieniądza, która powinna być przecież absolutnie najważniejsza, bo to jedyny parametr realnie różnicujący oferty instytucji finansowych: produkt przez nie oferowany jest dokładnie ten sam, różni się tylko ceną i może czasem opakowaniem. A tymczasem dla 19% osób ważniejsze od ceny pożyczki jest to, czy pracownik oddziału jest kulturalny i ma klasę. Cóż, można i tak.

Jednocześnie od trzech tygodni trwa szeroko zakrojona kampania antylichwiarska urzędniczo-bankowej koalicji z udziałem m.in. Narodowego Banku Polskiego, Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Sprawiedliwości, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Są spoty w telewizji, specjalna strona internetowa z kalkulatorem kosztów pożyczek, jest też konsumencka infolinia oraz ulotki rozdawane na dworcach i dostarczane starszym osobom do domów. Czy urzędnicy zdołają wygrać wojnę z lichwiarskimi pożyczkami, zwłaszcza w gorącym, przedświątecznym czasie, gdy zainteresowanie ludzi szybką gotówką jest największe? Prywatne firmy pożyczkowe też idą na całość - pisałem niedawno w blogu, że już dwie z nich wystartowały z promocjami polegającymi na tym, iż pierwszą pożyczkę na miesiąc - o wartości maksymalnie 500-1000 zł - można zaciągnąć... bez żadnych odsetek.

Firmy deklarują, ze są w stanie dostarczyć gotówkę w kwadrans po zaakceptowaniu wniosku klienta.  Oczywiście ten medal ma dwie strony - kolejne pożyczki w tych firmach będą już oprocentowane według stawek grubo przekraczających 100%. Pożyczkodawcy liczą więc na efekt "uzależnienia" od ich usług. Klient, który pożyczy pieniądze, rolując w ten sposób inne zadłużenie, może dość łatwo stać się z konieczności stałym klientem firmy pożyczkowej, która być może nie doprowadzi go do bankructwa - prędzej można się wpuścić w pętlę długów nieostrożnie korzystając z karty kredytowej, niż z kilkuset-złotowej pożyczki-chwilówki - ale z pewnością doprowadzi go do golenia na krótko, jak przysłowiowej owcy. A zwycięski marsz firm pożyczkowych trwa już od kilkudziesięciu miesięcy, kiedy banki przykręciły kurek z pożyczkami. Do Polski weszły ostatnio potężne firmy pożyczkowe z Australii, Łotwy, Wielkiej Brytanii, a nawet USA. Ich przedstawiciele mówią bez ogródek: w waszym kraju jest kilka milionów osób wykluczonych z rynku finansowego. Jest więc interes do zrobienia. 

Czytaj też: Władze szykują nowy bat na lichwę. Wytną krótkie pożyczki?

Mam przeczucie, że walkę urzędników z lichwiarzami mogą wygrać ci drudzy. Świadczą o tym wyniki przeprowadzonych ostatnio badań Millward Brown SMG/KRC na temat pożyczkowych preferencji Polaków (to sondaż z listopada, przeprowadzony na reprezentatywnej próbie 1000 osób). Co prawda tylko 2% pytanych przyznaje, że po pożyczki sięga co kilka miesięcy, a 0,4% – że raz w miesiącu lub częściej. To by oznaczało, ze "elektorat" firm pożyczkowych jest stosunkowo niewielki, nie przekracza 600-700.000 osób. Ale z drugiej strony do korzystania z usług pozabankowych firm pożyczkowych - teraz lub w przeszłości - przyznaje się 6% badanych Polaków. A to już można przełożyć na półtora miliona osób. Coś w tym musi być, ostatnio sam Provident podaje w reklamach nawet wyższą liczbę swoich zadowolonych klientów. A obecnie firma obsługuje 800.000 osób. Z innych badań wynika, że osób korzystających z usług parabanków i firm pożyczkowych może być nawet ponad dwa miliony. I to pewnie nawet bardziej prawdopodobna liczba, niż ta wynikająca z sondażu SMG/KRC.

Ale ciekawie zaczyna się robić dopiero teraz. Dlaczego ludzie idą do firm pożyczkowych, a nie do banku, gdzie pożyczki bywają kilkakrotnie tańsze? Tylko co trzecia osoba twierdzi, że firma pożyczkowa jest "kołem ratunkowym" w sytuacji, gdy bank odmówi pożyczki. Większość klientów firm pożyczkowych prawdopodobnie korzystałaby z ich usług nawet wtedy, gdyby banki odkręciły kredytową śrubę! Aż 35% klientów firm pożyczkowych twierdzi, że przewagą prywatnych pożyczkodawców jest szybka decyzja o przyznaniu kredytu, mniej więcej tyle samo osób wskazuje na brak formalności. Wbrew pozorom blokadą przed korzystaniem z usług banków nie jest wcale weryfikacja zdolności kredytowej i sprawdzanie historii finansowej klientów przez banki. Jedynie co dziesiąty klient firmy pozabankowej stwierdził, że poszedł tam dlatego, że nie badano tam jego historii kredytowej w BIK. Wychodzi na to, że dla 60-70% osób korzystających z usług firm pożyczkowych, banki nie mają przekonujących argumentów. I nie są dla nich przekonującą alternatywą.

Raport o lichwie 2012

Że firmy pożyczkowe nie mają tak dobrej oferty jak banki? Hmmm... dla połowy ankietowanych to fakt, ale dla 15% tylko mit. Na pytanie "czy warunki pożyczek oferowane przez parabanki odbiegają od udzielnych przez banki" ponad połowa pytanych odpowiedziała, że w firmach pożyczkowych warunki są znacznie gorsze. Ale 6% Polaków uważa, że u prywatnego pożyczkodawcy będzie taniej, niż w banku, a kolejne 9% uważa, że nie będzie ani lepiej, ani gorzej, tylko mniej więcej tak samo. Jak interpretować te wyniki? Moim zdaniem tak, że aż 15% Polaków wybrałoby więc ofertę firmy pożyczkowej uważając ją za co najmniej tak samo dobrą, jak bankowa! Takie podejście dużej części ankietowanych oznacza, że bankom szalenie trudno będzie prowadzić równą konkurencję z firmami pożyczkowymi. Ponieważ banki nie pożyczają swoich pieniędzy, lecz kreują pieniądz dzięki zebranym depozytom, nigdy nie będą dawały pieniędzy tak szybko i bez formalności, jak firmy pożyczające własne pieniądze. A jeśłi nawet pod względem procentów dla 15% Polaków banki nie dają rady... Drodzy bankowcy, z czym do ludzi? Zwłaszcza, gdy widzimy kampanie edukacyjne prywatnych firm pożyczkowych, które przekonują, że nawet 500% to nie lichwa.

Raport o lichwie 2012

Badania Millward Brown SMG/KRC pokazują też coś jeszcze ciekawszego. Polacy w dużej części byliby skłonni płacić za pożyczone pieniądze lichwiarską cenę i nie widzieliby w tym nic złego. W jeszcze większej części uważają, że nie ma znaczenia ile zapłacą. I bez ogródek przyznają, że nie wiedzą ile powinna kosztować uczciwa pożyczka! 10% w skali roku, czy raczej 100%? Przy tak luźnym podejściu do tematu pożyczania pieniędzy mam sporo obaw o to, czy jest sens walczyć z lichwą. Może szkoda zachodu? Ankieterzy przeprowadzili krótki test: Zadali pytanie o to ile bylibyśmy skłonni zapłacić za pożyczkę-chwilówkę. "Wyobraź sobie, że pożyczasz na tydzień 200 zł. Jaką kwotę powinieneś zwrócić po siedmiu dniach?" Więcej, niż co trzeci badany (41%) nie ma pojęcia ile powinna wynieść uczciwa cena takiej pożyczki, a co dziesiąty twierdzi, że chciałby zwrócić 200 zł lub mniej, co znaczyłoby, że za kredyt nic się nie płaci lub pożyczkodawca powinien jeszcze do niego dopłacać (tu przynajmniej wyszło, że Polacy mają poczucie humoru). Aż 14% osób odpowiedziało, że mogliby zapłacić za taką tygodniową pożyczkę więcej, niż 21 zł odsetek, a więc co najmniej 10%. Jedna trzecia z tych osób uważa, że uczciwą ceną byłoby nawet ponad 60 zł odsetek. Średnia ze wszystkich odpowiedzi: za pożyczone 200 zł po tygodniu należałoby oddać 255 zł i to byłaby uczciwa cena. Ponad 20% w skali tygodnia, czyli 1000% w skali roku! Lichwa? Co to jest lichwa?

Raport o lichwie 2012

Millward Brown SMG/KRC pytała też ile powinna wynosić miesięczna rata kredytu w wysokości 10.000 zł, zaciągniętego na rok. W bankach średnie odsetki od takich pożyczek wynoszą obecnie 15-20% w skali roku, co oznacza konieczność zapłacenia 1500-1700 zł odsetek oraz miesięczną ratę na poziomie 950-970 zł. A co powiedzieli na temat kosztów takiej pożyczki ankietowani? Średnio jako akceptowalną ratę wskazywali kwotę... 1838 zł, oznaczającą, że za rok trzeba będzie oddać dwa razy więcej, niż się pożyczyło! Połowa pytanych nie potrafiła odpowiedzieć w ogóle na to pytanie, a kolejna jedna trzecia osób wskazywała, że rata powinna wynieść od mniej niż 900 zł do ok. 1000 zł, co jest stawką bliską rzeczywistemu oprocentowaniu pożyczek bankowych. Ale aż 16% wskazało oczekiwaną wysokość raty 10-tysięcznej pożyczki jako 1000-2000 zł i więcej, co mogłyby się zdarzyć tylko przy iście lichwiarskich stawkach oprocentowania takiej rocznej pożyczki.

Raport o lichwie 2012

W sondażu padło jeszcze jedno pytanie: ile powinny maksymalnie wynieść odsetki od 1000 zł pożyczki na rok. W realu oprocentowanie takiej pożyczki sięga pewnie 20%, a odsetki w skali roku jakieś 100-130 zł (to na oko mniej, niż 20%, bo liczymy je od topniejącego kapitału do spłaty). A co odpowiedzieli Polacy? Jakieś 22% z nich buja w obłokach albo strzela: mówią, że odsetki powinny wynieść mniej niż 10 zł albo od 10 do 99 zł. Kolejne 47% nie ma zielonego pojęcia. Gdyby chodziło o całki i różniczki, to pewnie byłoby łatwiej, ale tu mówimy o liczeniu pieniędzy, a tego w polskiej szkole nie uczą. Mamy więc już 69% ludzi raczej nieogarniętych. Kolejne 23% mniej więcej wstrzeliwuje się w rzeczywistość, bo mówią o odsetkach rzędu 100-200 zł. Ale kolejne 7,7% odbija się od ściany z drugiej strony - wskazują na kwotę ponad 200 zł. Mamy więc raptem jedną czwartą Polaków, którzy mniej więcej wiedzą ile powinna wynosić w realnym życiu cena pieniądza bez zabezpieczeń. Pozostali nie wiedzą, więc nie można od nich wymagać, że prawidłowo ocenią czy dana pożyczka jest tania, czy droga. Bo i skąd mają to wiedzieć? No. To ja Wam wszystkim, kochane NBP-y, KNF-y i inne UOKIK-i życzę udanej walki z lichwą :-).

Raport o lichwie 2012

W tej sytuacji ludziom, którzy prowadzą pożyczkowy biznes w pięknym kraju nad Wisłą, pozostaje już chyba dbać tylko o... estetykę. Co mam na myśli? Ano zerknąłem na regulamin pożyczek udzielanych przez internetowy portal "Pożyczka-24h.pl”. A tam stoi jak wół coś takiego. "Kalkulator pożyczkowy zamieszczony na stronie internetowej serwisu ma charakter jedynie estetyczny, wszelkie podawane przez niego liczby, wartości, w szczególności raty, nie mają wiążącego charakteru, a jedynie ozdobny i nie należy się nim sugerować". Czyż to nie piękne? Jak to dobrze, że w tym całym rozgardiaszu ktoś wreszcie zadbał o estetykę. Czy wpadlibyście na pomysł publikowania kalkulatora pożyczkowego, którego sens byłby jedynie "estetyczny", a nawet "ozdobny"? Ja bym nie wpadł i pewnie dlatego, że jestem za mało kreatywny, nie zajmuję się działalnością pożyczkową. Ech, czuję, że coś mi w życiu uciekło. Estetyka i ozdobność, ich mać. Nota bene ten sam portal ostatnio lansuje się w serwisie Gruper.pl i wystawia tam... prawo do darmowego złożenia wniosku o pożyczkę, który normalnie też jest gratis :-)

Gruper szybka pożyczka

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 26 grudnia 2012 10:43

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • nazirrr napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/26 11:20:09:

    Ponownie przypominam, że za darmo pierwszą chwilówkę daje nie tylko VIVUS (do 1000 zł na 30 dni) oraz VIA SMS (do 500 zł na 30 dni), ale także NET CREDIT - do 600 zł na miesiąc. Wcześniej w tej grupie był jeszcze Soho Credit, ale w Polsce już tej oferty nie mają. Bieżące promocje z rynku chwilówek można znaleźć na stronie www.ikonto.eu

  • cyfrowyja napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/26 12:08:35:

    mozna ominąc lichwę typu sms i skorzystać z pożyczek SL.
    Przykład: kokos.pl/aukcje?id=92520 - pożyczka w minutę na rozsądnych warunkach. Niech się NET Credity i inne schowają.

  • marko-89 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/26 16:21:17:

    Panie Macieju, jedna uwaga - wyniki opublikowała firma doradcza PwC, nie PriceWaterhouseCoopers (ta nazwa już nie funkcjonuje)

  • avia711 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/26 18:05:59:

    Przydatne informacje !
    Polecam swój blog avia711 !

  • konsumentwsieci.pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/26 22:35:10:

    Jak już wielokrotnie wspominałem nie rozumiem fenomenu chwilówek, gdyż to jest najprostszy sposób do ominięcia wszystkich restrykcji przez konsumenta. Chwilówka jest to najtańszy sposób pozyskania kapitału o ile konsumenta zna swoje prawa - a wynikają one wprost ustawy o kredycie konsumenckim. Po szczegóły - komu nie chce się czytać ustawy - odsyłam do konsumentwsieci.pl/index.php/sposob-na-niedroga-pozyczke-chwilowke/

  • mazur_krzysztof napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/27 08:40:21:

    No i banki też powinny pożyczać jedynie swoje pieniądze, a nie kreować pieniądz z depozytów, czyli z niczego, bo depozyty nie znikają. To banki są źródłem baniek kredytowych i konsumpcyjnego szaleństwa całych społeczeństw.

    Wielbiciele /lichwy/ nie znikną, podobnie jak wielbiciele alkoholu, prohibicja nic nie da.

  • mentatd_at_gmail napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/27 09:22:56:

    @mazur_krzysztof
    Oczywiście się z Panem nie zgadzam. Kreacja pieniądza jest jednym z podstawowych narzędzi rozwoju gospodarki. Ciekaw jestem skąd banki miały wziąć pieniądze na kredyty hipoteczne gdyby mechanizm kreacji pieniądza nie istniał, ale chętnie posłucham jakiś sensownych propozycji ;-)

    Tezy tego artykułu są zdumiewające. I tak sobie myślę, że może nasz "kochany rząd" powinien wydać 1mld złotych nie na ratowanie LOT-u który i tak nie jest w stanie zarabiać tylko na edukację finansową społeczeństwa. W dłuższej perspektywie dałoby dużo lepsze rezultaty niż permanentna kroplówka nierentownych biznesów SP.

  • poomoimtrupie napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/28 15:00:40:

    Nie mogę się absolutnie zgodzić z tezą że jedynym przez co można porównywać pożyczkę to jej koszt!
    Tak myślało wielu a teraz płaczą bo w umowach były zapisy dla nich krzywdzące (chociażby słynni nabici w mBank).
    Więc porównywanie pożyczek po kosztach to jest po prostu śmiech na sali.

    Idźmy dalej - kolejną rzeczą która jest ważna to stosunek do klienta i możliwość komunikacji. Szybkość otrzymania pożyczki (szczególnie niskich kwot) też ma często kolosalne znaczenie. Zorientował się w tym mBank chociażby oferując pożyczki przez intenet w 15 min.

    Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - ludzie wybierają pożyczki w firmach kredytowych bo:
    1) Banki im ich nie udzielą bo:
    a) nie mają stałych dochodów, albo nie spełniają popieprzonych wymogów analityków bankowych (mój przypadek gdzie mając średnio 10tys dochodów miesięcznie brutto nie byłem w stanie dostać kredytu na 5tys zł żeby dotrwać do zapłaty opóźnionej faktury)
    b) są klientami ryzykownymi ze skopana historią kredytową
    2) Firmy pożyczkowe maja często o wiele lepszą ofertę niż banki. Szczególnie jeżeli nie jest się jednym z tych szcześliwców co mają umowę na czas nieokreślony w urzędzie na wysokim stanowisku.
    3) Firmy pożyczkowe mają o niebo lepszą obsługę, i ludzie odpowiedzialni za udzielanie pożyczek maja często realna władzę (możliwosć negocjowania warunków)

    Sam fakt że mogę z kimś siąść do stołu i porozmawiać o warunkach pożyczki, czy zapisach umowy - w przeciwieństwie do banku ("takie mamy procedury", "Taki jest wzór umowy", "muszę to ustalić z kierownikiem", "niestety nie mam uprawnień by zmieniać umowę"), jest już mnóstwo warty.
    Połączmy to z tym że po drugiej stronie często jest człowiek który popatrzy normalnie na moje dochody i oceni sytuację na rozum, a nie przez program analityczny, powoduje że dostaję pożyczki na warunkach nieosiągalnych praktycznie w banku.
    Na sam koniec w e wszystkich bankach z jakimi się użerałem zawsze jak dotąd w 100% przypadków działała u mnie zasada parasola - jak przychodziły wpływy po 30-40 tys miesięcznie, to może kredyt obrotowy? może karta kredytowa? może kredyt na samochód? a może na mieszkanie?
    A jak przez 3 miesiące nie było wpływów, i proszę o kredyt 5tys - to "Pańska sytuacja finansowa nie pozwala na przyznanie kredytu w danej kwocie". Po czym spływają faktury z 3 miesięcy na 30tys, i karuzela zaczyna się ponownie - może kredyt? - na co ja po raz kolejny - "Po ch złamanego mi od was kredyt jak już mam pieniądze, trzeba mi było jak pieniędzy nei było, gdzie wtedy byliście"

    Podsumowując: Firmy pożyczkowe - czy portale typu kokos (Social Lending) oferują to czego Banki już dawno nie oferują - indywidualne podejście, szybką decyzję, możliwość negocjacji. I dlatego ludzie lubią firmy pożyczkowe i są gotowi płacić więcej. Proste

  • pamietnikwindykatora.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/02 06:16:12:

    Na wielu "darmowych" chwilówkach parabanki też zarabiają, co klienci po prostu nie spłacają w terminie: kredyty-pozyczki.net.pl/2012/11/chwilowki-0-ale-do-czasu/

  • forum_kredyt napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/28 14:55:52:

    Niestety dla wielu osob czas udzielnia kredytu jest sporo ważniejszy niż wysokość oprocentowania.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line