Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 22 stycznia 2013

Fundusz inwestujący w sztukę rusza na łowy. Da zarobić lepiej, niż złoto?

Kto spodziewał się jakiegoś pandemonium światowej gospodarki i chciał przeczekać kryzys inwestując "alternatywnie", na razie na tym nie wygrywa. Oczywiście nie znam przyszłości i mogę wykluczyć, że czarnowidze ostatecznie jednak będą górą, ale na razie... górą są raczej ci, którzy postawili na akcje europejskich spółek, czyli zainwestowali aż do bólu klasycznie. Kto szukał alternatywy i kupił złotą sztabkę, którą zakopał w ogródku, w zeszłym roku (po raz pierwszy od ośmiu lat) na tym nie zarobił. A jeśli wierzyć chłopakom z Goldman Sachs (którzy lubią czasem się wygłupić, zmieniając pogląd o 180 stopni), w ciągu następnych pięciu lat złoto może potanieć o 25-30%. Brrr... Kto postawił na inne alternatywne aktywa, czyli wino, też dobrze na tym ostatnio nie wychodzi. W zeszłym roku ceny na giełdzie wina w Londynie spadły o 15-20% (choć oczywiście to tylko średnia, zależy kto co miał w portfelu, czyli w skrzyneczce). Sprzedawcy wina mówią, że to tylko korekta, którą "wytrawni inwestorzy wykorzystują do zakupów", ale cóż mają mówić? Gdybym był sprzedawcą wina, to też bym tak mówił. Nic tylko się upić (winem). A zresztą... może mają rację?

Czytaj też: Wino, whisky, piwo. Inwestycyjne odtrutki na kryzys, czy...?

Na tle słabych wyników inwestycji w kruszce (głównie złoto) i alkohole (właściwie tylko w wino: o luksusowej whisky nie wspominam, bo na większą skalę jest w Polsce sprzedawana dopiero od niecałego roku) naprawdę nieźle radzi sobie trzeci przedstawiciel alternatywnych inwestycji - jedyny w Polsce fundusz inwestujący w sztukę. Nazywa się to to Abbey Art Fund, istnieje od ponad dwóch lat (dokładniej: od jesieni 2011 r.) i w tym czasie urzeźbiło dla inwestorów 16,6% zysku. O ile nie namawiałbym początkującego inwestora do inwestowania w obrazy, o tyle włożenie np. 5-10% aktywów w fundusz inwestycyjny, który zarabia na rynku sztuki, nie byłoby złym pomysłem. Co prawda nie jest to fundusz dla Kowalskiego, bo trzeba wyłożyć co najmniej 160.000 zł (ściślej: równowartość 40.000 euro), ale trochę takich ryzykantów się znalazło, bo fundusz miał już pięć emisji certyfikatów inwestycyjnych i zebrał w nich jakieś 13 mln zł. Ale do największych łowów - wśród klientów private bankingu - dopiero rusza. Na świecie fundusze inwestujące w sztukę opierają się na podobnej zasadzie - działają jako fundusze zamknięte i trzeba do nich przynieść większą gotówkę, liczoną w setkach tysięcy euro lub dolarów. 

Choć Abbey Art Fund należy do stajni Abbey House, której model biznesowy (połączenie domu aukcyjnego, galerii sztuki i firmy inwestycyjnej) jakoś specjalnie mnie nie przekonuje, to akurat spłodzony przez "chłopaków z opactwa" fundusz inwestycyjny nawet mi się podoba. Docelowo (na jesieni tego roku) ma się składać z kilku rodzajów inwestycji w sztukę, nie licząc 20-procentowej płynnościowej nogi, czyli po prostu gotówki i jej ekwiwalentów, gwarantujących możliwość wypłacenia pieniędzy inwestorom, którzy sobie tego zażyczą. Abbey Art Fund ma więc inwestować w publiczne (notowane na giełdach) i niepubliczne (czyli pozagiełdowe) firmy działające na rynku sztuki, jak np. dom aukcyjny Sotheby's (jego akcje są notowane na giełdzie w Nowym Jorku, w zeszłym roku zarobiły 17,5%). Na to pójdzie do 40% pieniędzy. Za kolejne 20% gotówki fundusz kupi po prostu obrazy lub całe kolekcje dzieł sztuki (nie może jednak - jak mnie zapewniono w Abbey House - inwestować w "swoje" obrazy, czyli w artystów ze stajni Abbey House). Ostatnie 20% pójdzie na zakup udziałów w innych funduszach inwestycyjnych, lokujących w sztukę.

Abbey Art Fund

Czytaj też: Oto najdrożej wylicytowany obraz w historii! A w Polsce...

W sumie ciekawy pomysł na w miarę zrównoważone inwestowanie w sztukę. Na razie fundusz ma głównie gotówkę, obligacje i udziały w spółkach mających kolekcje obrazów bądź działających na rynku sztuki (galerie, domy aukcyjne), ale do jesieni portfel ma osiągnąć "strukturę przelotową". I wtedy z czystym sumieniem będzie można zacząć obserwować jego dokonania. Na razie pokazuje 7% w skali roku działając na pół gwizdka, co nie jest złym wynikiem. Na świecie podobne fundusze są zwykle przedsięwzięciami prywatnymi, więc trudno znaleźć w sieci ich wyniki, a poza tym przeważnie mają krótką historię. Ale np. utworzony rok temu Art Collection Fund obiecywał inwestorom 12% rocznej stopy zysku. Zaś fundusz Artemundi Global Fund, z portfelem 150 obrazów o łącznej wartości startowej 225 mln dolarów, celuje w 18% zysku rocznie. Ale za to znalazłem Art Photography Fund, który ma już solidny track record, bo istnieje od 2008 r. i od tego czasu zarobił niecałe 40% (jakieś 7,8% w skali roku). Jeśli rodzimy Abbey Art Fund przez dwa-trzy kolejne lata pochwali się dwucyfrową stopą zysku, to sądzę, że będzie mu znacznie łatwiej pozyskiwać pieniądze od inwestorów, niż dziś.

Z mojego punktu widzenia najbardziej ryzykownym aspektem działalności funduszy tego typu jest kwestia wyceny niektórych aktywów - tych, które nie są notowane na giełdach, a także obrazów będących w posiadaniu funduszu. Teoretycznie można sobie wyobrazić "pompowanie" tych wycen, by fundusz pokazywał lepsze wyniki. W Abbey Art Fund obrazy wyceniają biegli sądowi, a poza tym jest też niezależny audytor, który sporządza sprawozdanie co pół roku, zaś fundusz przekazuje je do Komisji Nadzoru Finansowego, co wydaje się nie najgorszą rękojmią, że nie będzie żadnych "czarów przy urnie". Na plus Abbey Art Fund trzeba zapisać, że próg wejścia jest jednak bardziej "ludzki", niż do funduszy zagranicznych, do których trzeba zapukać z kwotą sięgającą średnio 250.000 euro (taki próg wejścia ma np. Artemundi Global Fund). No i jest to relatywnie najbardziej płynny fundusz inwestujący w sztukę, bo można odzyskać pieniądze raz na kwartał, w ramach cyklicznych odkupień (poza tym fundusz jest na giełdzie, więc zawsze można sprzedać certyfikaty na parkiecie innemu inwestorowi). To też nie jest standard w innych tego typu funduszach, bo z reguły oddają one pieniądze po 3-5 latach. 

Czytaj też: Obiecują 18% zysku z inwestycji w obrazy. Ściema, okazja?

Nie wiem dlaczego, ale jakoś polubiłem ten fundusz, choć przecież na razie może się pochwalić dopiero przyzwoitym rozruchem. Kłopoty złota i innych aktywów "alternatywnych" mogą mu w tym roku sprzyjać. Wśród klientów bankowego private bankingu pewnie znalazłoby się trochę chętnych, którzy mogliby wyposażyć fundusz o takim profilu w kilkadziesiąt milionów złotych. A słyszałem w kilku bankach, że twórcy Abbey Art Fund byli u nich z takimi ofertami. Swoją cegiełkę mogłyby dołożyć teź fundusze emerytalne, którym długoterminowe inwestycje w sztukę bardzo fajnie różnicowałyby portfel. No i ciekaw jestem, czy dałoby się zmontować z drobnych inwestorów jakąś "grupę zakupową", która wspólnie uciułałaby te 160.000 zł na wkład do funduszu :-). Nota bene: ten próg to nie widzimisię funduszu, tylko limit wynikający z ustawy, obowiązujący wszystkie fundusze zamknięte. Intuicyjnie czuję, że już dla kogoś, kto ma np. 100.000 zł portfela inwestycyjnego ulokowanie np. 5.000 zł w fundusz sztuki i drugich 5.000 zł w fundusz złota (albo po prostu w złote monety bulionowe) byłoby dobrym pomysłem na dywersyfikację. Oby tylko Abbey Art Fund nie podzielił losu innej "alternatywnej" nowalijki - inwestującego w wino funduszu Fine Wine FIZAN, który okazał się totalną porażką. Fundusz sztuki z prawdziwego zdarzenia może być kapitalnym wehikułem do promowania inwestycji alternatywnych. O ile uda mu się zabłysnąć.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 22 stycznia 2013 00:44

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • prarok napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/22 13:10:16:

    Ogólnie system i jego wynalazki to bagno powinno upaść , kiedyś to się nazywało lichwiarstwo teraz to jest legalnie :)


    nwu.blox.pl

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/22 16:27:46:

    hehhe pamietamy "akcje bohomaz" :D wg mnie [jako kogos kto nie ma pojecia o tym jaka wartoc maja np. ciapki na plotnie:D] w najblizszych 2 latach produkty, nad ktorymi nie ma kontroli w doborze aktywow to nie jest opcja. trzeba myslec jak nie stracic, a nie iluzorczynie liczyc na rekorodwe stopy zwrotu...

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/22 16:33:31:

    niepokoi mnie takze ta grupa spolek... jak ma sie wielkosc zabezpieczen to planowanej skali emisji?

  • ewwa1986 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/22 17:30:07:

    Dla kochających motoryzacje 818.pl/K6O NAJTAŃSZE OC NA RYNK plus prezent do każdej wyceny

  • kosim napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/22 22:57:10:

    Drogi Panie Samcik, niech to będzie pisane trochę większą czcionką, tego się nie daje czytać!

  • ameba28 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 12:54:54:

    Drogi Panie kosim, Pan sobie przytrzyma na klawiaturze "ctrl" i wciska wedle potrzeb "+" to Panu czcionka urośnie.

  • 0wald napisał(a) komentarz datowany na 2014/09/02 17:04:43:

    Witam,
    Pod jaką nazwą są notowane certyfikaty na giełdzie, jak Pan pisze.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny