Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 23 stycznia 2013

Groźna pułapka w 'Rodzinie na swoim'. Banki odrzucają wnioski kredytowe, bo...

Wygląda na to, że część osób, które chciały się załapać w ostatnich dniach grudnia na udział w słynnej "Rodzinie na swoim", może obudzić się z ręką w nocniku. Docierają do mnie od kilku dni rozpaczliwe okrzyki klientów banków, których wnioski kredytowe w ramach "Rodziny na swoim" są... odrzucane. Kłopoty mają klienci co najmniej kilku banków biorących udział w programie (m.in. Alior, Eurobank). Banki ucinają akcję kredytową mimo, że klienci złożyli prawidłowe wnioski kredytowe, a wraz z nimi wnioski o dopłaty rządowe do odsetek i umowy zawarte z deweloperami na zakup mieszkania. Dlaczego banki masowo "uwalają" wnioski kredytowe? Otóż idzie o to, że bankowcy - odpowiadając na sugestię Ministerstwa Transportu - kwestionują w przypadku niektórych klientów ostatni z wymienionych dokumentów: umowy dotyczące zakupu mieszkania. Bana dostają osoby, które nie podpisały z deweloperami umów przedwstępnych kupna, a przyniosły do banku tylko tzw. umowy rezerwacyjne, na podstawie których deweloper rezerwuje dla konkretnego klienta konkretne mieszkanie.

Mogę się tylko domyślać, że ludzie załatwiali w ten sposób sprawę przede wszystkim z pośpiechu - każdy chciał zdążyć ze złożeniem w banku kompletnego wniosku kredytowego przed 1 stycznia 2013 r. Kto nie zdążył dogadać z deweloperem umowy na zakup mieszkania, spisywał na szybko umowę rezerwacyjną i z nią szedł do banku. Numer przeszedłby bez mydła, gdyby nie to, że banki dostały taką oto interpretację Ministerstwa Transportu: "Umowa rezerwacyjna nie może być podstawą do weryfikowania kryteriów uprawniających do stosowania dopłat do kredytu, jak również przyjęcia wniosku o kredyt preferencyjny czy zawarcia umowy kredytu preferencyjnego. Parametry kredytu są ustalane na dzień złożenia wniosku w oparciu o przedstawioną umowę przeniesienia własności lub umowę zobowiązującą - umowa rezerwacyjna nie jest umową zobowiązującą, stąd nie ma możliwości przyjęcia jej przy złożonym wniosku". No i kiszka. Nie ma miodzia - mówi Lodzia.

Czytaj: Realne ceny nieruchomości są bliskie tym sprzed boomu! Co dalej?

Jeden z pośredników finansowych, którego klientom banki masowo odrzucają w ostatnich dniach wnioski kredytowe, pieklił się w telefonicznej rozmowie ze mną, że jeśli ministerstwo chciało wykręcić taki numer, to trzeba było bawić się w wydawanie interpretacji przed końcem zeszłego roku, a nie teraz, jak już jest wszystko pozamiatane. Ów pośrednik mówił też coś o skandalu, jakim jest działanie prawa wstecz (choć tu akurat racji nie ma, bo interpretacja to nie prawo, jak sama nazwa wskazuje). A także o tym, że klienci, składając wnioski o kredyty w ramach "Rodziny na swoim" nie zrobili żadnego błędu, stosowali się do procedur banków i tzw. checklist, które banki w związku z tym produktem przygotowały. A w tych checklistach nie było żadnego zakazu wnioskowania o kredyt z dopłatą na podstawie umowy rezerwacyjnej! "Od czasu wprowadzenia tzw. Ustawy Deweloperskiej, która nakłada na deweloperów wymóg zawierania umów deweloperskich w formie aktu notarialnego, banki rozpatrują wnioski właśnie na podstawie umów rezerwacyjnych przy założeniu, że po wydaniu decyzji kredytowej, a przed zawarciem umowy kredytowej klient musi zawrzeć z deweloperem umowę deweloperską".

Ów pośrednik argumentuje, że tak zrobiony proces kredytowy wykluczał ryzyko, że klient zawiera umowę deweloperską w formie aktu notarialnego, a następnie nie uzyskuje kredytu. Zwłaszcza,  że składając rezerwacyjną składał również wzór umowy deweloperskiej. "Gdyby moi klienci otrzymali wcześniej informację, że umowa rezerwacyjna wyklucza zastosowanie dopłat, z pewnością odwiedzilibyśmy notariusza i sporządzili odpowiednią umowę" - pisze mój czytelnik. W tej samej sprawie napisała do mnie oburzona pani Klaudyna z pośrednika finansowego Daily Finance. "W grudniu trudno było o termin u notariusza, klienci podpisywali rezerwacje lokali i składali wnioski tak jak w poprzednich miesiącach załączając umowę rezerwacyjną, prospekt informacyjny o inwestycji dewelopera, projekt aktu notarialnego. Banki miały wszystkie informacje niezbędne do wydawania decyzji kredytowych - zarówno dotyczące docelowych kredytobiorców, jak też nabywanych mieszkań - metraż, cena itp. Skandalem jest, że pan minister w styczniu daje wykładnię, według której umowa rezerwacyjna nie jest umową zobowiązującą" - pisze moja czytelniczka.

Czytaj: Bank kusi klientów ubezpieczeniem od wysokiego LIBOR-u. Warto?

Pani Klaudyna potwierdza doniesienia innych czytelników, że kilka banków już zareagowało, zmieniając decyzje kredytowe lub zawieszając procesowanie wniosków. "Istnieje zagrożenie, że klienci, którzy umowę przedwstępną w formie aktu notarialnego zawarli już w styczniu 2013 r. i zdążyli uruchomić kredyt, mogą mieć cofnięte dopłaty lub wypowiedzianą umowę kredytową" - dodaje. I spekuluje, że interpretacja ministerstwa może być jakimś hakiem na klientów banków, bo w rządzie zorientowali się, że chętnych na dopłaty jest dużo. Za dużo. "Być może wniosków było tak dużo, że Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej postanowiło zredukować ilość umów kredytowych, do których budżet ma dopłacać. Skandaliczne jest to, że takie wytyczne pojawiają się w styczniu 2013 r., kiedy klienci nie mają szansy spełnienia wymogów i podpisania umów z datą 2012 r. Państwo nie powinno tak traktować obywateli, a banki powinny dostać wytyczne co najmniej na kwartał przed końcem roku, aby mogły poinformować klientów o wymogach i zaktualizować listę wymaganych dokumentów" - pisze do mnie czytelniczka. I słusznie dodaje, że większość klientów nie zdecyduje się na zakup mieszkania, jeżeli nie otrzyma kredytu na preferencyjnych warunkach.

Rzeczywiście, szkoda, że Ministerstwo Transportu dopiero teraz wpadło na pomysł, iż umowa rezerwacyjna nie spełnia warunków programu "Rodzina na swoim". Jeśli nie spełnia, to można było o tym poinformować bankowców dużo, dużo wcześniej. Parę osób nie miałoby paru siwych włosów na głowie i w okolicach. Choć nie jestem pewien, czy nie zawalili też przy okazji bankowcy. Zatrudniają oni sztaby łebskich prawników, płacą im sute pensje, więc dziwne jest, że żaden bankowy prawnik nie zauważył cienkości umowy rezerwacyjnej. I nie zapalił przynajmniej żółtego światła. Zapytałem Martynę Kośkę, która czasem pomaga mi rozwiązywać prawne kłopoty czytelników, co o tym myśli. Czy ministerstwo ma rację, twierdząc, że umowa rezerwacyjna nie ma charakteru umowy zobowiązujące? I co - do jasnej cholery - w ogóle oznacza sformułowanie: umowa zobowiązująca? "Nie ma w prawie definicji umowy zobowiązującej, bo wtedy sytuacja byłaby prosta" - odpisała mi pani Martyna. A więc zarówno bank, jak i Ministerstwo Transportu może sobie dopowiedzieć co przez takie sformułowanie rozumie.

Czytaj też: Koniec kredytów bez wkładu własnego. Ceny mieszkań w dół?

Pani Martyna tłumaczy, że na zdrowy rozum powinno być tak: "Ogólną zasadą jest, że umowa zobowiązująca do przeniesienia własności nieruchomości przenosi własność na nabywcę (to umowa o podwójnym skutku zobowiązująco - rozporządzającym). Strony mogą w drodze czynności prawnej rozdzielić te dwie umowy, czyli umowę zobowiązującą bez skutku rzeczowego w postaci przeniesienia własności nieruchomości od umowy przenoszącej własność nieruchomości. Ja umowę rezerwacyjną znam jako umowę poprzedzającą umowę przedwstępną. Jeśli ludzie nie zawarli jeszcze umowy przedwstępnej, to potrafię zrozumieć ludzi z ministerstwa - w końcu to umowa, która nie rodzi takich skutków prawnych, jak przedwstępna. Umowa rezerwacyjna, zawierana bez żadnych rygorów, nie gwarantuje jeszcze otrzymania lokalu". Choć klientowi wydaje się, ze znalazł się pod takim oto seksownym parasolem...

Znalazłem w internecie jeszcze jedno potwierdzenie, że umowa rezerwacyjna jest średnio zobowiązująca. Napisał ją - co prawda już dobrych kilka lat temu, ale chyba wciąż może być to sensowny głos w naszej sprawie mec. Jerzy Krotoski z kancelarii Krotoski i Adwokaci. "Kupujący po podpisaniu umowy rezerwacyjnej cieszy się zwykle poczuciem, iż zakup mieszkania to już tylko formalność oraz że wszystkie jej najważniejsze postanowienia (w szczególności cena) są już nieodwołalnie ustalone. Tymczasem umowa ta nie daje możliwości domagania się przez klienta zawarcia właściwej umowy sprzedaży na ustalonych w niej warunkach. Taką pewność daje jedynie przedwstępna umowa sprzedaży zawarta w formie aktu notarialnego". Według prawników często dochodzi do sytuacji, w której deweloper po kilkunastu miesiącach wypowiada umowę rezerwacyjną, gdyż cena mieszkań na tyle zwiększa się, że nie jest on już zainteresowany jego sprzedażą na pierwotnie ustalonych warunkach. A umowa na ogół pozwala mu to robić bezkarnie. 

Wychodzi więc na to, że do tej pory banki, ministerstwo i klienci działali z sferze cokolwiek niedookreślonej. A dziś klienci płacą za to, że resort transportu nagle się obudził ze snu zimowego i - w przerwie między budową autostrad - postanowił wszystko dookreślić, zaś bankowcy do tej pory przymykali oko na potencjalną rafę, bo było im to na rękę. A to polska właśnie. Tak na marginesie: jeden z czytelników kilka tygodni temu zwrócił mi uwagę na inną jeszcze rafę związaną z programem "Rodzina na swoim". Otóż niektóre banki były takie sprytne, że klientom kupującym mieszkanie w ramach "Rodziny na swoim", wpisywały do umów wyższe marże, niż pozostałym. Wychodziły z założenia, że klient tego nie zauważy albo machnie ręką, bo na osiem lat i tak ma zagwarantowane niskie raty. A co będzie po tych ośmiu latach? Klienci zostaną z drogimi kredytami, których pewnie nie będą w stanie refinansować (bo zdolność kredytowa może im na to nie pozwolić). I tak rządowy program wspierania budownictwa mieszkaniowego może utopić parę osób w długach i doprowadzić do bankructwa. Ot, taki sobie, drobny skutek uboczny. Jak sądzicie, są to obawy na rzeczy, czy tylko teoretyzuję?

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 23 stycznia 2013 00:44

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • mazur_krzysztof napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 07:53:14:

    Skandal z rodziną na swoim polega na tym, że ten program powstał. Od samego początku do końca chodziło o sprzedanie ludziom drogich mieszkań za drogie kredyty z dopłatą od podatnika do dewelopera i banku. Na szczęście ten skandal się kończy. Ludzie którzy nie dostaną teraz kredytów z dopłatą dobrze na tym wyjdą, kupią w przyszłości znacznie taniej, a ci którzy dostaną kredyt zostaną z drogim kredytem i drogim mieszkaniem.
    Marże od kredytów rodziny na swoim na pewno były wyższe od zwykłego kredytu kilka lat temu, kiedy to sprawdzałem (2007).
    Zapewne tak się wydarzyło, że ministerstwo (jedno albo kilka) zorientowało się, że nie ma kasy i postanowiło program ukrócić i bardzo dobrze. Jest to w interesie państwa, podatników, kredytobiorców, kupujących mieszkania, a nawet banków, które w przyszłości mogą mieć mniej kredytów wątpliwych, gdy dopłaty się skończą. Stracą jedynie deweloperzy i bardzo dobrze.

  • woodyp napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 08:34:17:

    Święta się skończyły, ale w niektórych domach jeszcze stoją dosychające drzewka symbolizujące chrześcijańską rocznicę.
    Czy Pan się urwał z takiego drzewka?
    Pana redakcyjny kolega (?) zamieścił takie małe zestawienie:
    mkaczmarczyk.blox.pl/2013/01/Kto-rzadzi-swiatem-Najwieksze-banki-inwestycyjnej.html
    Przez analogię można postawić pytanie zawężające obszar rządów do Polski.
    Kto w Polsce stanowi prawo i komu ono służy?
    A może lepiej nie rozwijać tego wątku skoro płatnik dobry i pozwala się realizować?

  • finanse-portfel.bloog napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 08:52:50:

    Wyższa marża na kredyty z dopłatą to już jawne przegięcie. Jeśli jeszcze ktoś wybierze raty równe, to po 8 latach różnica będzie bardzo duża.

  • mazur_krzysztof napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 09:23:35:

    Skandalem jest jeszcze to, iż GW lobbuje na rzecz deweloperów (w szczególności Marek Wielgo).

    Bankiem, który miął w 2007 roku wyższą marżę od kredytu rodzina na swoim było PKO BP. Jeśli mam dobrą pamięć.

  • mayorkun napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 09:45:21:

    Marża to akurat bardzo indywidualny wskaźnik, ale banki się nie kryły z tym, że RnS ma wyższą niż zwykły kredyt, tak mi nawet powiedziała w oczy Pani doradca w PKO BP, więc nie wiem skąd nagle się tutaj z tego powodu skandal zrobił. A co do faktu, że kredyt po 8 latach podrożeje, jak się nie mylę to zdolność kredytowa była wyliczana dla pełnej raty to raz, dwa po 8 latach, nasze LTV raczej urośnie niż spadnie, więc refinansowanie nie powinno być takie trudne, a po trzecie trzeba się liczyć z tym, że rata urośnie, to nie jest żadna niespodzianka.

  • pabloostrovitz napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 10:55:57:

    Umowa rezerwacyjna ma zagwarantować kupującemu, że w czasie w którym on będzie znosił dokumenty do Banku i czekał na decyzję kredytową, deweloper nie opchnie mieszkania komuś kto przyniesie worek gotówki. Jest to więc umowa zobowiązująca dla dewelopera - deweloper zobowiązuje się nie oferować mieszkania przez jakiś czas, w założeniu potrzebny aby klient zorientował się co do możliwości otrzymania kredytu.
    Klient z decyzją kredytową przychodzi do dewelopera, zawiera z nim umowę deweloperską, z umową deweloperską przychodzi do Banku i zawiera umowę kredytową. Banki ani deweloperzy nie mają (na ogół) z tym problemów, jeżeli natomiast nasza wspaniała biurokracja ma - i odmawia realizacji swoich zobowiązań w programie RnS - to nie jest to wina ani deweloperów ani banków, tylko wyborców którzy tę biurokrację wybrali...

  • alfa1956 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 10:56:43:

    Wystarczyło zadzwonić do banku i sprawdzić jakie dokumenty są konieczne do wniosku kredytowego w ramach Rodziny na Swoim.

  • kr_kr napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 11:17:31:

    A dla mnie to całe "święte oburzenie" na MT jest trochę przesadzone. Dobrze napisał pabloostrovitz, że dotychczas było tak, że klient:
    1) robił rezerwację,
    2) szedł z nią do banku, dostawał promesę kredytową,
    3) zawierał umowę notarialną
    4) zawierał umowę kredytową.
    Problem w tym, że RnS w praktyce zaczynał działać w punkcie 4. To, że bank dawał promesę na RnS oznaczało jedynie ocenę możliwości jego uzyskania.
    I wszystko było w porządku - aż do 31 grudnia 2012 rok, kiedy to pojawił się problem: czy klient, który w dniu zakończenia programu nie spełni warunków jego uzyskania będzie mógł go uzyskać. Nie: kto zadeklaruje że w bliżej nieokreślonej przyszłości je spełni, ale kto będzie je w tym dniu spełniał. I zapewne w związku z tym któryś z banków obudził się w grudniu (a może i w styczniu) i wystąpił do MT o interpretację co jest ważniejsze: fatyczne spełnienie, czy jedynie uprawdopodobnienie spełnienia w przyszłości.
    Szukanie w tym jakiegoś celowego spisku MT jest co najmniej niepoważne.

  • stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 11:28:04:

    Wszelkiej maści programy typu 'developer na swoim' to psucie rynku i przyczyna mniejszego spadku cen mieszkań niż mógłby być. Nie powinno w ogóle być tego typu programów.

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 11:36:00:

    Panie Macieju szczerze? tlumaczenie tych ludzi to farmazony... kto decyduje sie kupic mieszkanie na kilka dni przed koncem roku, bo sa tam jakies doplaty, to chyba nie jest zbyt powazny? rozmawialem o takim kredycie, w imieniu i obecnosci znajomej, w 2 polowie listopada. w BGZ [i to powiatowym a niejakims super centrum obslugi] Pani lojalnie powiedziala: zlozenie skutecznego wniosku jest wg niej niemozliwe... ale to Polska wlasnie: robic wszystko na ostatnia chwile i opowiadac o opresywnych bankierach, urzednikach ktorzy zniszczyli zyciowe plany ;/

  • sluzew napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 11:48:33:

    Nie ma co się dziwić bankom skoro zgodnie z interpretacją Ministerstwa Transportu Parametry kredytu są ustalane na dzień złożenia wniosku w oparciu o przedstawioną umowę przeniesienia własności lub umowę zobowiązującą -umowa rezerwacyjna nie jest umową zobowiązującą, stąd nie ma możliwości przyjęcia jej przy złożonym wniosku".

  • leszekk_kk napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 12:23:35:

    Bardzo dobrze, że powstał program RNS, tylko problem polega na tym, ze powinien on byc kierowany faktycznie dla mlodych i osobach o niskich dochodach.
    Skandalem jest, ze nie ma kryterium dochodowego, w tym programie, czyli nalezy sie praktycznie wszystkim.

    Wszyscy piewcy hasła "deweloper na swoim" nie rozumieja sensu dopłat TYLKO do rynku pierwotnego, ponieważ tylko na rynku pierwotnym jest efekt bazy podatkowej. Panstwo doplaca do kredytu, ale zwiększają się wpływy z podatków przy okazji tej transakcji. Łatwo policzyć sam VAT od mieszkania, materiałów budowlanych AGD czy mebli oraz podatki od zatrudnionych pracowników moga stanowić nawet wartyość 30 % wartosci tego mieszkania. Totalnym bezsensem sa doplaty do rynku wtórnego, ponieważ skarb panstwa zyskuje jedynie PCC 3%.

  • leszekk_kk napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 12:32:21:

    może państwo nie gra fair, "uwalając" część wniosków RnS z grudnia 2012,
    a czy nikt nie zauważył wysypu pod koniec roku, mieszkań kwalifikujących się w
    programie RnS, a to były jedynie sztuczki sprytnych deweloperów, oferujacych co
    prawda mieszkanie w cenie 5100 zł/m2 ( poznan ) ale za to miejsce garażowe za 100 tys ??

  • prarok napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 13:21:45:

    Byli jaki kredyt na 30 - 40 lat , to chyba jakieś nie porozumienie , a co biedzi późnej
    mamy przykłady różnych Państw .
    nwu.blox.pl

  • alamakotalive napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 16:22:42:

    Ten program przypomina stosunek bez prezerwatywy: atrakcyjny ale potencjalnie brzemienny w skutki.

  • ewwa1986 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/23 19:42:11:

    Najlepszy kredyt mieszkaniowy oferuje zobacz 818.pl/f8B skorzsytaj z niego ja jestem zadowolna z niego
    Zapisz sie do newslettera na bieżaćą z informacjami jesteś :)

  • rgo3 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/24 02:00:41:

    Jak na dziennikarza, to napisał Pan bardzo dużo słów i gdybań oczerniających Ministerstwo i jednocześnie zdołał nie uzyskać żadnego komentarza z z tegoż Ministarstwa (autora interpretacji)... Jak więc można traktować Pana wpis poważnie?

    4kb tekstu. 50% rzetelności. Tak to mam w tabloidach.
    A wystarczyłby 1kb tekstu z przedstawieniem stanowisk obu stron. ~100% rzetelności.

  • rgo3 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/24 02:10:13:

    i jeszcze:

    wyższa marża banków dla kredytów RnS była widoczna już od pierwszego miesiąca obowiązywania tego programu.

    Jak dziennikarz ekonomiczny głównego dziennika w kraju, może się przyznawać że dowiedział się o tym dopiero *po* zakończeniu programu RnS???

    Tu działa prawo promocji/przeceny z marketu... W mediach trabią "z RnS" taniej... ale już nie dopowiadają/sprawdzają: taniej od jakiego poziomu/marży? Oczywiście od napompowanej marży... Jak w markecie... przekreślona cena przed przeceną nigdy nie obowiązywała., ale większość klientów wię skusi... bo przecena, bo taniej...

    Dla banku to były pieniądze (klientów) leżące na ulicy... więc po nie sięgały. "Greed is good"

  • 69piotr napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/24 06:56:50:

    Panie Maćku,
    Czy nie ma Pan sposobu wyrzucania spamu ze swojego blogu?
    Pewna Pani w każdym temacie umieszcza wpis o samochodach, kredycie itp.
    Zaczyna to być drażniące.
    Chyba, że z tym wpisem się Pan utorżsamia.
    Pozdrawiam

  • 1pawelski napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/24 10:44:25:

    Witam,

    Wiele pojawiło się już tutaj głosów przemawiających zarówno ZA jak i PRZECIW programowi RnS, natomiast chciałbym napisać jak to wygląda z perspektywy osób, które zostały właśnie postawione w tej nieprzyjemnej sytuacji.

    Wpierw w lipcu 2012 był ślub (planowany od 2 lat, więc nikt mi nie zarzuci że brany pod RnS). Potem miesiąc miodowy, powrót do rzeczywistości i czas na poukładanie spraw zawodowych po urlopie. Gdzieś na przełomie sierpnia i września wzięliśmy się za poszukiwania wymarzonego M. Pomysł o tyle sensowny, że mieszkanie w którym obecnie mieszkamy wynajmujemy. Czy nie lepiej zamiast czynszu najmu płacić ratę własnego kredytu, na którą w RnS nas stać? Wszystko zapowiadało się pięknie.

    W październiku 2012 podjęliśmy decyzję o kupnie mieszkania, które sprostało naszym oczekiwaniom. Podpisaliśmy umowę rezerwacyjną, dokonaliśmy pierwszych wpłat. Poczuliśmy się ZOBOWIĄZANI umową z deweloperem (zresztą skonstruowaną w większości w identycznym tonie, co akt notarialny podpisany później). Teraz wiemy, że nie miało to większego znaczenia w sensie prawnym. W listopadzie do wybranych banków złożyliśmy wnioski - wszystko zgodnie z procedurami przedstawionymi nam przez naszego doradcę finansowego i dewelopera, a przede wszystkim banki.

    W pierwszej połowie grudnia pojawiły się decyzje (pozytywne) z banków. Przystąpiliśmy do delikatnych negocjacji, które niestety się lekko przedłużały. Mniej więcej w tym samym czasie deweloper zadeklarował gotowość do podpisania aktu notarialnego. Umówiliśmy się na 27 grudnia. Niestety, w ostatniej chwili okazało się, że nasze spotkanie z notariuszem musimy przełożyć (trochę zawinił deweloper, który dość późno zorientował się, że pani notariusz jest na urlopie do końca 2012). Po tej informacji dwukrotnie upewniałem się u naszego doradcy finansowego, czy data podpisania aktu w 2013 roku nie ma wpływu na kwalifikację do programu RnS. Za każdym razem dostawałem informację, że liczy się jedynie data złożenia wniosku, a to kryterium już spełniliśmy. Tak samo rozumował deweloper. Czym zatem mieliśmy się martwić? Akt podpisaliśmy ostatecznie w pierwszych dniach stycznia 2013 roku.

    18 stycznia 2013 zadzwonił do nas zdenerwowany doradca finansowy i przekazał szczątkowe informacje o problemach z wypłatami. Przez cały ostatni tydzień nerwowo wertujemy wraz z żoną różnego rodzaju fora prawnicze, artykuły publikowane w internecie, dzwonimy po znajomych nam osobach, które mogą być lepiej zorientowane w temacie etc. Wreszcie dzwonimy do samych banków, które o dziwo "nic nie wiedzą o wstrzymaniu kredytów z RnS". Tak zresztą trafiliśmy i tutaj. W chwili obecnej jesteśmy w przededniu podpisania umowy kredytowej z bankiem. Nie mamy pewności, czy nie zostanie ona zakwestionowana przez BGK albo wręcz zablokowana przez nasz bank. Teraz dodatkowo żyjemy ze świadomością, że nawet jeśli na chwilę obecną wszystko się uda, to po jakimś czasie, gdy opadnie pył wzniecony przez szturmujących na ostatnią chwilę banki / deweloperów okazjobiorców decyzja o przyznaniu nam RnS może zostać cofnięta.

    Niestety wszystko się sprowadza do tego, że w tym kraju młodzi, uczciwie i ciężko pracujący ludzie mogą od Państwa dostać co najwyżej zdjęcie z fotoradaru.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 09:31:43:

    Nie no, to są jaja. Ale winni są - jak Pan Redaktor zauważył - na pewno prawnicy bankowi, ale też i sami kupujący.

    Na zdrowy rozsądek: skoro ja składając zwykły wniosek kredytowy (czyli bez żadnej dopłaty rządowej) w banku musiałem mieć zawartą umowę przedwstępną, to w przypadku RnS, gdzie wymogów było więcej zwykła umowa rezerwacyjna nie mogła wystarczyć!

    Ludzie chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. Złożyć papiery w ostatniej chwili, najmniejszym nakładem sił i środków (podpisując umowę przedwstępną płaci się już pieniądze deweloperowi, a jeśli wniosek zostanie odrzucony - pieniądze te mogą przepaść!) i dostać prezent w postaci dopłaty rządowej. Tak się nie zachowują dorośli ludzie, podejmujący często najważniejszą decyzję finansową w życiu, a dzieci.

    Więc może i dobrze że to stado "lastminutowców" do RnS na kredyt z dopłatą się nie załapało. Najwyraźniej w wielu przypadkach była to decyzja nieprzemyślana, na zasadzie: "to ostatnia szansa by wziąć, więc biorę".

  • kpiczpix napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 09:40:17:

    Panie Samcik, ja pana Błagam. Niech te teksty będą na czerwono na głównej. Przecież ciśnienie samo się podnosi z każdym wersem. Przecież to PAN dowodzi po raz kolejny temu, jak bardzo bezwzględny jest System wobec Maluczkiego.

    Nie wiem co bym zrobił, gdybym miał taką umowę i taką okazję przepuszczoną. Przykułbym się do ministra Nowaka może to by coś dało.

  • ekaunt napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 09:50:20:

    aaa

  • ekaunt napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 09:53:46:

    Zamiast RnS czy innych wydumanych MdM czy jak się to ma nazywać wystarczy dać odpisy podatkowe ludziom jak było kiedyś. Niech kasa wróci do klientów, a nie do banków czy deweloperów. Programy rządowe tylko psują rynek, a nie pomagają.

  • alieniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 10:07:27:

    Co to znaczy: - bana dostaja osoby..."
    Chyba powinno byc "banana".
    Od dziennikarza mozna wymagac podstawowych znajomosci z zakresu owocow i warzyw.
    a tak powaznie, czy "ban" (lub bana) to jest kolejny "polski wyraz", ktory sie wsliznal po kryjomu do jezyka polskiego i juz tylko krok a zobaczymy go w slowniku PWN?
    Wstyd dla dziennikarza. Nie mozna powiedziec "odmowe'???

  • vogon.jeltz napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 10:29:31:

    @alieniak
    "a tak powaznie, czy "ban" (lub bana) to jest kolejny "polski wyraz", ktory sie wsliznal po kryjomu do jezyka polskiego i juz tylko krok a zobaczymy go w slowniku PWN? "

    Tak.

  • dydelf1973 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 10:30:25:

    @pawelski1
    Nie zazdroszczę. Ale jedna uwaga. Nigdzie w Twojej relacji nie ma zdania. "Poszedłem do prawnika specjalizującego się w developerce i popytałem". Nie mówię, że tak nie było. Może nawet powiedział to samo co doradcy, banki itp. - wszystko jest OK. Ale jeśli uwierzyłeś bankom, doradcom, devovi na słowo, że wszystko jest OK (nie tylko ta sprawa!!! cała umowa) i nie sprawdziłeś, to postąpiłeś trochę lekkomyślnie. No chyba, że się na tym znasz, wtedy bez uwag.

  • aldarel napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 10:43:47:

    Bardzo dobrze. Będzie mniej nabitych w RNS do koszenia po 8 latach dopłat. Skandalem jest w ogóle powstanie takiego programu. Jedynym jego celem było napompowanie publicznymi pieniędzmi bańki na rynku nieruchomości co odbije się w przyszłych latach na całej gospodarce. Ludzie też jak zwykli idioci rzucili się na mieszkania o cenach z kosmosu i to napompowanych ich własnymi pieniędzmi z podatków. Faktem jest, że po 8 latach niektórym nabitym w RNS wzrośnie nawet o 50%. Przy rosnących kosztach życia i pensjach stojących w miejscu będzie to gwóźdź do trumny. Nieprawdą jest też to, że zdolność była wyliczana tak jak gdyby dopłat nie było. W zeszłym roku z ciekawości poszedłem sprawdzić swoją zdolność kredytową. Usłyszałem dwie różne kwoty. Wyższą gdybym dał się nabrać na RNS. Niesamowite jest to, że w tym kraju nikt nie poniesie odpowiedzialności karnej za działanie na szkodę Państwa i Narodu. Bo tylko tak można nazwać skutki działania programu.

  • aldarel napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 10:45:47:

    @alieniak
    www.sjp.pl/ban

  • dino18 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 10:47:00:

    Panie Samcik, myli się Pan. Bank PKO BP oraz Kredyt Bank informowały mnie w grudniu że BGK nie akceptuje umów rezerwacyjnych. Sytuację znałem już w grudniu. Proszę nie wrzucać wszystkich banków do jednego kotła. Skoro oni wiedzieli, to inne banki też. A może banki liczyły na to, że skoro ktoś nie dostanie RnS to w styczniu weźmie zwykły - droższy kredyt - bo już poczynił takie starania, opłaty itp ? Nie zwalajcie tego na rząd, to banków wina - tak jak są winni całego tego kryzysu na świecie.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 10:59:58:

    Dzień dobry, dzięki za info! Jeśli znacie jeszcze inne chlubne przykłady banków, które nie szły do ostatniego dnia grudnia w zaparte, to piszcie!
    Pozdrawiam!

  • sujman napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 11:14:06:

    Jeżeli PKO BP już w grudniu powiadomiło o tym klientów, to dlaczego wstrzymało teraz rozpatrywanie wszystkich wniosków RnS?

    Złożyliśmy dokumenty do PKO BP pod koniec grudnia (razem z umową developerską w formie aktu notarialnego, czyli wszystko tak jak powinno być). Do tej pory nie otrzymaliśmy jakiejkolwiek decyzji. Wczoraj dowiedzieliśmy się od naszego doradcy, że "góra" PKO BP postanowiła nie rozpatrywać żadnych wniosków do wyjaśnienia...

    Mamy dwie decyzje z innych banków, ale średnio korzystne, PKO BP miało być dla nas ostatnią szansą, kończą się nam terminy z developerem, a PKO nie chce rozpatrywać żadnych wniosków, nawet tych poprawnych!

  • 9944piotr napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 12:04:54:

    Mam pytanie w innej sprawie.
    Wczoraj dzwoniła miła Pani z Infolinii Getin Bank z propozycją 10% lokaty dla wybranycy klientów na 3 miesiące i do 10000 zł. Nie chciała nic powiedzieć o wszystk9m mam się dowiedziec w banku na osobistym spotkaniu. Na stronie getin banku nie ma żadnej informacji o takiej lokacie. O co chodzi? Czy może coś o niej wiadomo, gdzie haczyk?

  • bilu.mc napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 12:23:59:

    Witam. Dał mi pan redaktor sporo do myślenia. 15 stycznia dostałem pozytywną decyzję w ramach RnS z Getin Banku (wniosek składaliśmy pod koniec grudnia, z umową rezerwacyjną). Zarówno doradca (członek rodziny, więc raczej nie chodzi mu tylko o to, by zarobić i zapomnieć), jak i deweloper zapewniają, że w Getinie podobnie jak w PKO i Kredyt Banku musieli wcześniej wiedzieć o kontrowersyjnej interpretacji, więc jeśli wydali zgodę, wszystko powinno być ok. Boję się jednak, że w okresie między zawarciem umowy deweloperskiej i umowy kredytowej bank zmieni zdanie i kredytu nie przyzna albo już po przyznaniu kredytu go wypowie, gdy okaże się, że BGK nie będzie nam dopłacał do odsetek. I co wtedy?

  • simplex napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 13:01:30:

    @944piotr
    To klasyczna zagrywka banków Czarneckiego - jak tam pojdziesz, to sie okaze, ze nie lokata tylko polisa, albo inne IKE.
    Chyba nie wierzysz, ze jakikolwiek bank w polsce moze zaoferowac lokate na 10% bez haczyków?

    Osobiscie radze nie marnowac czasu na odwiedzanie banku.

  • pogromca_mrowek napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 13:40:22:

    Znów ofermy z Open Finance dały d... i zwalają winę na innych. Ale kto jest głupi i korzysta z uslug "doradców" sam jest sobie winien.

  • apiw2 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 13:45:11:

    Skandal to jest że w tytule artykułu użyto słowo "Skandal".
    Cóż to za nowina, że umowa rezerwacyjna, nie jest podstawą do przyznania kredytu.
    Brałem 2 lata temu taki kredyt i jest to oczywiste. A to ,że ktoś zwlekał na ostatnią chwilę to już jego problem.

  • mkulaga1987 napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 13:59:16:

    @9944piotr

    nie idź, szkoda zachodu ;) to nie żadna polisa czy IKE ale faktycznie lokata 10%(albo jak mi proponowano na 12% około miesiąc temu) na 3 miesiące...tylko żeby ją założyć(kwota maksymalna do 10k) musisz mieć u nich konto przez 2 lata i wydawać 400 zł miesięcznie kartą bo będą opłaty 5 zł miesięcznie...ja miałem czas to wybrałem się do oddziału żeby sprawdzić gdzie jest "haczyk" no i mało nie wyśmiałem doradcy...aha inne "opcje" jakie mi proponował były jeszcze gorsze :D wyszedłem po 20 min...ale na dojazd straciłem 2x tyle :>

  • menzatka napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 14:18:36:

    Wy sie dziwicie ze ktos wydal interpretacje 'za pozno'. A co z ludzmi ktorzy dostali RnS i po kilku latach splaty zmieniono przepisy i teraz okazuje sie ze takiego mieszkania nie mozna wynajac ani prowadzic w nim dzialalnosci... 'prawo nie dziala wstecz?' ciekawe kto sie odwazy zglosic do banku takie uzytkowanie swojego mieszkania RnS? Bank wtedy odbiera kredyt i zada zwrotu odsetek doplaconych przez BGK. To jest skandal. Jakbym wiedziala kupujac mieszkanie ze nie moge go wynajac w ramach RnS to bym go w ten sposob nie kupila, proste. Ale z jakiej racji wprowadzane w zycie nowe przepisy maja obowiazywac rowniez tych ktorzy duzo wczesniej dostali kredyt w ramach RnS?
    Jasne ze to sie ministerstwu nie oplaca i jasne ze robia wszystko by sie uwolnic od tego zobowiazania. Nikt w tym kraju nie mysli o malych ludziach, a tylko o swojej kabzie i o nakrecaniu biznesu budowlance.

  • plosiak napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 14:56:04:

    @1pawelski

    Jak grasz w piłkę, spadniesz na stopę kolegi, masz spuchniętą kostkę, to idziesz do pośrednika lekarskiego czy do ortopedy (względnie chirurga) ?

    Jako prawnik nie pojmuję, dlaczego ludzie niezbyt zamożni (tak wynika z tego co piszesz) mając przed sobą inwestycję życia szukają wiedzy u pośrednika, który za nic nie odpowiada ? Nikt Wam nie powiedział, że może być wtopa ? A kogo pytaliście ?

    Dobra rada (za darmo!!!) - jak umrze ktoś bliski, jak dostaniesz wezwanie do prokuratury, jak będziesz miał problemy rozwodowe (czego absolutnie nie życzę) - to idź do adwokata, a nie szukaj po forach internetowych czy znajomych. Bo możesz np. odziedziczyć długi, zostać skazanym, płacić wiele lat alimenty, które się obiektywnie nie należą.

  • aldarel napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/25 15:13:16:

    @menzatka

    Rozwaliłaś mnie na łopatki. Owszem prawo nie działa wstecz więc do czasu zmiany prawa mogłaś takie mieszkanie wynajmować. Po trzeba wiedzieć jaki był cel powstania programu.

    Prawdziwy: napompowanie cen w celu transferu publicznych pieniędzy do kieszeni deweloperów i banków oraz zniewolenie jak największej liczby osób aby nie uciekły z wymierającego kraju.

    Oficjalny: miała to być pomoc dla młodych małżeństw nabywających pierwsze mieszkanie żeby mieszkać "na swoim" (czyli banku). Jeżeli ktoś wziął ten kredyt z góry aby mieszkanie wynająć to jest strasznie chytrą osobą żerującą na innych. Jak wiadomo chytry traci dwa razy.

  • sirhelu napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/05 21:14:39:

    My też zostaliśmy oszukani! BGK nagle kazał odrzucić nasz wniosek, mimo że został zarejestrowany przed upływem starego roku - w tym przypadku chodziło o brak pozwolenia na budowę, które dotarło do banku po Nowym Roku, jednak zgodnie z wymogami banku, wcześniej zostało dostarczone zaświadczenie ze Starostwa o fakcie rozpoczęcia procedury wydania zezwolenia (pomijając fakt, ze Starostwo przekroczyło ustawowy termin wydania takiego pozwolenia, co jest powszechną praktyką a w naszym przypadku zaważyło na sprawie kredytu). Przeczytaliśmy ustawę i wszystkie rozporządzenia dotyczące RnS - wynika z nich jasno, że banki, które mają podpisaną umowę z BGK, są uprawnione do udzielania kredytów wg własnych wewnętrznych procedur. Skąd nagle tak brutalne wkraczanie w kompetencje danego banku, zaostrzenie kontroli, odrzucanie (jak widać po naszym przypadku) wszystkich możliwych wniosków, szukanie kruczków prawnych? To proste - nie ma kasy, szukają oszczędności. Będziemy się odwoływać - jeśli spotkała Was identyczna sytuacja, dajcie znać: sirhelu@gmail.com

  • zydrunas7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/04 10:19:39:

    Czy odmówiono kredytu przez bank lub osoby prywatnej? tutaj jest okazja, aby uzyskać kredyt dla firmy lub osobistych pożyczki na jak najniższym 4% odsetek i przez długi okres czasu. do stosowania e-mail zydrunasjasinskas111@gmail.com lub Skype: zydrunas147
    Z poważaniem.

  • zydrunas7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/19 05:29:45:

    Ma to na celu informowanie opinii publicznej, że dajemy pożyczki na tanie i przystępne oprocentowaniem 4%, na okres od 1 do 50 lat, a kredyt może być w dolarach lub euro, funtów, w zależności od wyboru kredytobiorcy. Więcej informacji na e-mail: (Zydrunas jasiinskas111@gmail.com)
    Pozdrawiam.
    Zydrunas Jasinskas.

  • zydrunas7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/28 09:04:54:

    Czy wniosek o pożyczkę, a dla jednego lub więcej powodów, zostały odrzucone? Ma to na celu informowanie opinii publicznej, że Dajemy pożyczki na tanie i przystępne oprocentowanie 4%, a na okres od 1 do 50 lat .To jest jak fundament pomóc potrzeb na całym świecie. I przekazywania rozwój dla całego szerokiego świata, bez względu na to były jesteś z na swoje szanse na uzyskanie własnej działalności gospodarczej, czy czegoś, że jest potrzebne finanse, stosuje się teraz w (zydrunasjasiinskas111@gmail.com).

    Zydrunas Jasinskas.

  • zydrunas7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/28 13:33:09:

    Czy potrzebujesz pożyczki osobiste lub biznesowe bez stresu i szybkiego zatwierdzenia? Jeśli tak, skontaktuj się z nami, jak my obecnie oferuje kredyty na fantastyczną stopy procentowej. Nasz kredyt jest zabezpieczony i bezpieczny, nasze szczęście klienci to nasza siła. Aby uzyskać więcej informacji i aplikacji, skontaktuj się z nami (zydrunasjasiinskas111@gmail.com)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny