Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 06 lutego 2013

"Czerwona Torebka" rozpala obietnicami: gwarantują 8% zysku przez 15 lat! Czary?

Pisałem ostatnio w blogu o spektakularnej plajcie firmy Opulentia, która miała kilka fajnych pomysłów na finansowanie budowy mieszkań i... kompletnie nie miała na to pieniędzy. Ponad 10 mln zł zgarnęła z prywatnych emisji obligacji (fajnych zresztą, niektóre były nawet na 12% rocznie), ale potem zrobił się smród wokół firmy i popyt na papiery się skończył. Opulentia wytrzymała kilka miesięcy i też się skończyła. Smutno mi, bo jak spojrzę na topniejące w oka mgnieniu oprocentowanie bankowych depozytów to uświadamiam sobie, że kupowanie obligacji korporacyjnych lub korzystanie z pokrewnych ofert, umożliwiających prywatnym firmom finansowanie różnych przedsięwzięć z pominięciem banków - za to z naszych, konsumenckich pieniędzy - to jeden z nielicznych sposobów na zgarnięcie zysku większego, niż 4-5% w skali roku. Brutto. Zresztą zobaczcie sami, wykresy oprocentowania depozytów bankowych, opublikowane właśnie przez Open Finance, wołają o pomstę do nieba.

Oprocentowanie lokat - styczeń 2013

Ostatnio dotarła do mnie dość zagadkowa oferta firmy "Czerwona Torebka". Być może obiła Wam się ta marka o uszy, bo to głośne przedsięwzięcie Mariusza Świtalskiego, twórcy handlowych sieci "Biedronka" i "Żabka". Teraz Świtalski ma pomysł na zalanie kraju pasażami handlowymi, stawianymi przy drogach dojazdowych do miast i na dużych osiedlach. Mają tam być niewielkie sklepy i punkty usługowe: piekarnie i sklepy warzywne, solaria, pralnie, fryzjerzy... Teraz gruchnęła wieść, że "Czerwona Torebka" prowadzi negocjacje w sprawie zakupu internetowego sklepu Merlin.pl, dzięki czemu mogłaby wzbogacić swoje mini-pasaże handlowe o niewielkie księgarenki. Teraz działa w Polsce kilkadziesiąt takich pasaży, a rocznie ma powstawać 180-200 nowych rocznie. Docelowo ma ich być w całym kraju 1900 i na zrealizowanie tej misji Świtalski daje sobie jakieś dziesięć lat (do 2021 r.). Podobno potrzeba na to wszystko drobnych 4,5 mld zł. Do tej pory szefowie "Czerwonej Torebki" mówili o ściąganiu pieniędzy z banków oraz od funduszy typu private equity, czy też z emisji akcji. Z giełdy spółka nie weźmie jednak więcej, niż kilkadziesiąt milionów, a w kredytach bankowych ostatnio zapanowała bryndza - banki pożyczają niechętnie i drogo. Nawet jeśli w perspektywie byłaby czerwona inwazja "Czerwonych Torebek". O, takich.

Czerwona Torebka

Ludzie Mariusza Świtalskiego wyciągają więc ręce po nasze pieniądze. Oferta, której reklamę zauważyłem kilka dni temu w internecie, jest wyjątkowo kusząca: dają 8% rocznie i piszą: "stała roczna stopa zwrotu przez 15 lat". Wygląda to-to prawie jak lokata bankowa z gwarancją stałej rentowności w bardzo długim okresie. Tyle, że w bankach tyle nie dają. No, może w Getinie, ale tam gwiazdek jest tyle, że można byłoby ułożyć z nich Mały Wóz, Wielki Wóz i radiowóz na dokładkę. Kto i na jakiej zasadzie może obiecywać 8% rocznego zysku z gwarancją? Zaintrygowało mnie to, więc umówiłem się na spotkanie z jednym ze sprzedawców tej inwestycji z ramienia "Czerwonej Torebki". Podczas rozmowy okazało się, że to nie żadna lokata bankowa, a program inwestycyjny podobny nieco do udziału w condohotelach, o czym pisałem już jakiś czas temu w blogu. Ale sprzedawca przysięgał na wszystkie świętości ("niechaj piorun jasny strzeli w "Żabkę" i "Biedronkę", jeśli kłamię!"), że interes jest stuprocentowo gwarantowany, pewny jak w banku. Dziwne? Dziwne.

Czerwona Torebka

Model jest następujący: ja, jako potencjalny inwestor, wykładam najmarniej 300.000 zł (w reklamie piszą nawet, że więcej, 350.000 zł i to netto) i kupuję nieruchomość zarekomendowaną przez "Czerwoną Torebkę". W ten sposób staję się właścicielem kawałka jednego z pasaży handlowych - jednego, konkretnego punktu. Na etapie przygotowywania umowy mogę sam wybrać lokalizację "mojego" sklepu. Może to być mniejsze miasto (wtedy jest taniej), albo np. Warszawa (wtedy niestety bez miliona złotych w kieszeni nic nie kupię). Oczywiście to, że kupuję sklep, nie oznacza, że będę musiał od razu handlować w nim marchewką. Po spisaniu umowy i zakupie nieruchomości "Czerwona Torebka" natychmiast ją ode mnie wynajmuje na wzmiankowane wyżej 15 lat. A czynsz tego najmu jest tak skalkulowany, żeby mój roczny czysty zysk wyniósł 8% (tak przynajmniej obiecuje firma, bo we wzorach umów, które dostałem, nie ma żadnych przykładowych kwot). Oczywiście mój zysk jest "prawie" czysty, bo przed opodatkowaniem podatkiem dochodowym. Mnie, jako inwestora, nie interesuje ani to jaki biznes będzie się w sklepie kręcił, ani to, czy w ogóle jakiś się będzie kręcił. Nie interesują mnie koszty energii, ogrzewania, wody, ani remontów, czy podatków gruntowych. Wszystko bierze na siebie "Czerwona Torebka". Oni mają mi tylko płacić moje 8% rocznie. Gdybym się rozmyślił i chciał wyjść z interesu - mogę sprzedać mój lokal na rynku wtórnym komuś, kto wejdzie w prawa i obowiązki partnera "Torebki".   . 

Wątpliwość jest następująca: czy to gwarantowanie zysków z inwestycji w nierychomość nie jest aby działalnością parabankową? Przypomnę, że spółka Effit, prowadząca inwestycje w ziemię z gwarantowanym zyskiem, trafiła na listę ostrzeżeń publicznych KNF. W przypadku "Torebki" czynsz najmu trudno wprost uznać za przyjmowanie środków pieniężnych i celu ich obciążenia ryzykiem, ale przekaz marketingowy jest dość oczywisty: "8% rocznie, stała stopa zwrotu". I w nim jest to produkt lokato-podobny. Wiem, że Komisja Nadzoru Finansowego analizuje ten model pozyskiwania pieniędzy przez "Czerwoną Torebkę", m.in. pod kątem zbierania quasi-lokat. Mój doradca z "Czerwonej Torebki", kiedy wygłosiłem mu tę właśnie wątpliwość, skwitował ją w dość ciekawy sposób: "nie komunikuemy publicznie tych gwarantowanych zysków, one po prostu wynikają z umowy".Cóż, moim zdaniem komunikują, ale może ja czegoś nie rozumiem. Nie moiżna też z cała pewnością mówić, że to inwestycja całkiem bez ryzyka. W interesie obliczonym na 15 lat nie da się wykluczyć kryzysu, który teoretycznie można spowodować upadłość "Czerwonej Torebki". Wówczas posiadacz lokalu zostaje z nieruchomością, o której rentowność musi sobie zadbać sam.

Jeśli szukacie prawdziwej inwestycji "bez ryzyka", to chyba mogę Wam polecić tylko kolejny hit obligacyjny.Nie płacą co prawda tyle, ile płaciła Opulentia, ale za to mają jeszcze ładniejszą nazwę: Minerva Global Management. Pochodzą podobno z Hiszpanii, a dokładniej z pięknej Teneryfy, i nie mają nawet polskojęzycznej strony internetowej. A jak ktoś chce zarobić prawie 10% w skali roku, to zapraszają do kontaktu za pośrednictwem e-maila, który kojarzy się z namiarem renomowanej firmy Analizy Online, choć jako żywo nie ma z nią nic wspólnego. Sprytne.

Minerva

W KNF nawet najstarsi górale nie pamiętają, by zatwierdzali prospekt, na podstawie którego Minerva emituje w Polsce obligacje, ale nic to - prawie 10% rocznego zysku piechotą nie spaceruje. Za to do siedziby Minervy na Teneryfie można się dostać, jak podaje Google Street, tą drogą. Ładna :-)

Minerva

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 06 lutego 2013 01:30

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ktosmadrzejszy napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 09:17:40:

    test

  • ktosmadrzejszy napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 09:20:11:

    akurat mysle ze jak Pan Switalski zrobi Czerwona torebke to to bedzie funkcjonowac podobnie jak Zabki i Biedrony czyli prawdziwy, stary dobry biznes ktory rocznie bez zadnego problemu wygeneruje 8%.

    Sadze ze to moze byc dobra alternatywa dla ludzi ktorzy posiadaja spore oszczednosci a na niczym sie nie znaja i chcieliby za swoje pieniadze wiecej niz oferuja im zlodziejskie banki...

  • addisson napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 10:11:15:

    Szkoda tylko, że czerwona torebka sprzedaje lokal z wysoką marżą. Stawiam, że 100k na jednym lokalu zarabiają. Tym odbijają sobie późniejsze wyższe koszty 8%

  • oblatywacz_budyniu napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 10:36:28:

    a.. ale o co wo.. wogle chodzi z jakąś spoconą torebką ....

  • pogromca_mrowek napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 10:54:11:

    Sama idea jest dobra, Świtalski słusznie zauważył że ludzie przestali już łazić po hiperpaśnikach, z drugiej strony chcieliby mieć drobne punkty w jednym miejscu. Generalnie uważam model biznesowy za perspektywiczny jednak nie mam pewności czy to nie kolejny wielki biznesmen w styku Krauzego który postanowił zdyskontowac swoją sławę.

  • zanimmnieznowzbanuja napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 11:15:40:

    Hmm biznes wyglada calkiem realnie bo inwestuja w realny "produkt" 8% to biznes dla obu stron ...... dla "inwestora" jest to wiecej niz na lokacie dla "torebki" mniej niz kredyt w banku. Problem w tym czy calosc "wypali" czy ludzie beda chcieli i mieli za co "tam" kupowac. Tak czy inaczej "inwestor" ma zabezpieczenie w postaci wlasnosci dzialki a ceny dzialek o ile nawet spadna to nie az tak drastycznie ........ dodatkowo "budowle" na dzialce naleza do wlasciciela dzialki bez wzgledu na to kto je wybuduje.

  • money.eu napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 11:25:23:

    czy naprawde jzu nie pamieta pan,czy nie che pamietac,ze Switalski byl NAJPIERW tworca slynnego Elekromisu i wyrosl na giogantycznym oszukiwaniu rolnikow.I ze wywinal sie,bo oficjalnie byl tylko strazakiem.
    Switalskie jest z pewnoscia geniuszem finansowym,szkoda tylko ,ze kosztem innych.Bo cos sie dzialo w Żabkach,przez dlugi czas tez pisala prasa.
    A 8 % rocznie nazywac czarami,to juz kompletne nieporozumienie.Coz to jest za zarobek ????To zupelnie przecietna,taka sobie,malutka marza z handlu.Bardzo ostroznie zalozona i to moze po raz pierwszy plus na korzysc tego wyjatkowego cwaniaka

  • prarok napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 11:26:01:

    Dla czego mam być uzależniony od czerwonej torebki milion zł w Warszawie no to kupie lokal tak w atrakcyjnym miejscu, jaki bez problemowo wynajmie i stopa zwrotu biedzie większa :) nwu.blox.pl

  • pierwsze_all napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 12:43:16:

    Co, co, co? To Biedronka jest Świtalskiego a nie portugalska Jeronimo Martins???
    Czy to ta sama "biedronka" czy mam jakieś zwidy?

    Co do oprocentowania lokat 5,5% do 6% przy uważnym śledzeniu da się wynaleźć. Jednodniówki 6,5% jak komuś chce się bawić w codzienne przelewy, mnie się chce...

  • irekk33 napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 12:53:16:

    Świtalski już raz probowal zalożyć bank i oszukał ludzi. Poszukajcie w internece informacji na temat banku Posnania. Tak jest jak szef straży pozarnej bierze się za finanse. SPRAWĄ POWINIEN SIĘ ZAJĄĆ KNF BO BEDZIE KOLEJNY AMBER GOLD.

  • bez.jaj.kalisz napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 12:58:45:

    Sensowna idea sklepy i uslugi osiedlowe z dostepem do e sklepu na miejscu paczkomaty apteka 24h i kebabownia fresz!

  • hucki napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 13:07:05:

    @pierwsze_all - Świtalski był założycielem Biedronki. Sprzedał ją później Jeronimo Martins.

    Co do samego artykułu. Przy obecnym oprocentowaniu depozytów bankowych to 8% od Czerwonej Torebki wydaje się być dobrą alternatywą. Nie ma pewnych inwestycji, ale obecne poczynania firmy Świtalskiego - wejście na GPW, przejęcie Merlina, w planie wykupienie kolejnych kilkunastu firm - dają nadzieję na stabilny rozwój marki (a w naszym przypadku stały zysk).

  • jackobin napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 13:10:38:

    Zapraszam osoby zainteresowane: jackobin11@gmail.com.

    Pozdrawiam.

  • pecherz.net napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 13:51:06:

    Koleś ma taką przeszłość, że naprawdę spore ryzyko powierzać mu pieniądz na kolejne 15 lat.

  • gustawo_jelen napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 14:49:50:

    To jest kolejna rozwojowa wersja Elektromisu (przekręt) i Żabki (niewolnictwo handlowe). Wydaje się, że przyczyną zaproponowania tych obligacji/lokat/kontraktów jest niepowodzenie na giełdzie, gdzie ludzie mają trochę lepszą pamięć i wiedzą kto za tym stoi. Tak naprawdę nie ma tylu dobrych lokalizacji do pozyskania w tak krótkim czasie. I chyba nawet nie o to chodzi. Moja opinia jest taka, że misją Czerwonej Torebki jest skup z rynku niechcianych małych lokalizacji z projektami kurników na zad...u i oferowanie ich jako kameralnych galerii z dużą marżą. Jak wiadomo z poprzednich praktyk i z opisu rozmowy p. Samcika to umowy są pewnie tak skonstruowane, że sugerują wiele, ale bez możliwości wyegzekwowania czegokolwiek. Nie takie bezczelne jak Amber G. ale efekt najprawdopodobniej ten sam. Jest jeszcze kwestia franczyzy poszczególnych marek w galeriach, jeżeli jest przymusowa dla najemców to się przestaje opłacać.

  • gustawo_jelen napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 15:04:32:

    I jeszcze jedno. Na Białołece przy Głębockiej cena za m2 w takiej "galerii" wynosi... 10,5 tys. PLN. Trzeba chyba na głowę upaść. Tutaj link, który mam nadzieję nie zostanie uznany za reklamę tylko materiał poglądowy
    www.czerwonatorebka.pl/inwestuj/index.html/Warszawa/2,40

  • sy1wester napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 16:59:16:

    Pomijając inwektywy "o przekrętach" i opowieści, że "to dobra inwestycja" niepoparte niczym konkretnym należy się zastanowić, czy:
    - nie taniej wyjdzie zakup dowolnego innego lokalu nadającego się na handel i wynajmowanie go samodzielnie? Kłopotów może i więcej, ale władowanie dwóch milionów z dużym hakiem (wszyscy tutaj pomijają VAT, który prywatny nabywca musi "dopłacić") i manie z tego jakieś 6,5 procenta rocznie (tak tak, ów czynsz jest w stosunku do wartości netto!!!!) minus podatek to hucpa jest i bzdura. Może niech ładują tam kasę firmy, które mogą sobie to wrzucić w koszty, odliczyć VAT co de facto sprawia, że realnie będą dostawać jakieś 10% rocznie.
    - czy jednak 6.5 (albo i 10% nawet) warte są ryzyka z jednej strony, oraz kłopotów z "zerwaniem lokaty" z drugiej? Na to niech każdy odpowie sobie sam. Moim zdaniem o kant d.... taka "lokata" i tyle. :)

  • 4inwestor napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/06 18:17:11:

    Na każdym kroku chcą nas wszyscy wydymać. Pamiętam historię człowieka który oszczędzał całe życie, sprzedał mieszkanie, wyjął całą gotówkę i chciał z nią pojechać do banku aby założyć "tłustą" lokatę. Kiedy tam dotarł zorientował się, że torbę z pieniędzmi zostawił na dachu samochodu. I tak został bezdomnym. Trzeba o tym pamiętać.

  • paseo napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/07 09:19:36:

    sy1wester
    2013/02/06 16:59:16
    Pomijając inwektywy "o przekrętach"
    ----------------------------------
    Moze sprecyzuj o co ci chodzi i dlaczego przekrety wstawiles w skopkach.Bo jednak afera Elekromisu byla jedna z najwiekszych w Polsce a najwieksza wowczas i jednak oszukano tysiace rolnikow i nie tylko na ogromne sumy ,ktorych nigdy jzu nie zobaczyli.I jednak Switalski sie wykrecil,udajac nie majacego zwiazku ze sprawa strazaka.
    Tak wiec inwektywa jest twoje zaprzeczanie faktom.

  • bardzo_ladny_kwiatek napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/07 15:06:01:

    Diabeł tkwi w szczegółach, a Świtalski family jest w tym coraz lepsza. Wszystko jest zbudowane tak, żeby pod pozorem niezależności dostać najwyżej od najniższej do średniej krajowej harując 2 x więcej. W umowach jest mnóstwo kruczków, które są dodatkowymi kosztami - a to szkolenia, a to łamanie regulaminu itd. Poza tym Małpka Express, jeden z głównych najemców Czerwonej to też jest człowiek Świtalskiego i to też jest moim zdaniem mocno naciągana franczyza. Warzywnik - tak samo powiązany. W niektórych miastach boksy torebki stoją puste od dawna bo ludzie w całej Polsce już się połapali i niewielu da się złapać. Ale jak pokazuje Amber Gold - naiwnych wciąż nie brakuje, więc jak się nie złapią na dzierżawę to może kupią akcje, albo wejdą w kontrakt lokacyjny. Niestety na interesach z rodziną Świt. najlepiej wychodzą oni sami. W Torebce mogą się utrzymać tylko inne sieciówki, bo są równorzędnym partnerem dla grupy Elektromisu, ale prawdziwy zarobek będzie dla Czerwonej na naiwnych detalistach, którzy wejdą w jeden-dwa boxy, potem padną, a po nich przyjdą następni i tak dalej.

  • teta0 napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/10 10:33:49:

    Znam Świtalskiego osobiście - faktycznie to geniusz biznesu - zwłaszcza jak chodzi o tworzenie sieci handlowych ( i nie tylko). On nie traci co najwyżej tracą partnerzy.

  • maciejka51 napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/12 20:51:21:

    Abstrahując od przeszłości twórcy Czerwonej Torebki, trzeba stwierdzić, że 8% nie jest alternatywą dla zwykłego ciułacza. Ten nie ma 350 tys. zł. Gdyby nawet miał, to kupiłby sobie mieszkanie/dom pod miastem za gotówkę, a nie kilkudziesięcioletni kredyt.
    Oferta Czerwonej Torebki jest dla osób z innej półki finansowej, które podpadają pod asset management.

  • oprocentowanie napisał(a) komentarz datowany na 2013/02/15 15:38:21:

    Po serialu zwanym Amber Gold ludzie chyba już nie są tak naiwni.

  • irekk43 napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/03 11:38:48:

    Panie Macieju, czy wyniki Czerwonej Torebki i Małpki dają nadzieję na rentowność?

  • brudnyhary11 napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/08 21:34:46:

    Czy słyszał ktoś z Was o Czerwonej Torebce Discount?

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line