Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 05 marca 2013

Jeden człowiek, jeden kredyt, dwie waluty. A rata z dnia na dzień w górę o 1000 zł

Pisałem ostatnio o zaskakująco tanim kredycie, który zaproponowano mi za pośrednictwem e-maila. A konkretnie, zaproponowała mi go firma Expander, obiecując w dodatku ratę 300-tysięcznego kredytu na poziomie 874 zł, a jeszcze do tego jeden z ośmiu prezentów do wyboru, w tym netbook Sony Vaio. Każdy, kto w ciągu ostatnich kilku lat startował po kredyt hipoteczny czuje, że to nie może być prawda. Ja też to czułem, ale oprócz tego - specjalnie dla Was - przekonałem się o tym na własnej skórze. Okazało się, że niska rata bierze się z tego, iż jest to kredyt.... dwuwalutowy z Getin Noble Banku (jest tam w ofercie od dłuższego czasu). Przez pierwsze dwa lata spłacam go bezpośrednio w euro (omijając wysokie stopy procentowe, spready i inne nieprzyjemności), co skutkuje przyjazną ratą. Tym niższą, że i okres spłaty jest dość nietypowy (50 lat), marża banku niziutka (1,79%), a stawka EURIBOR, od której zależy bazowa cena pieniądza, jest prawie niewidoczna (0,2%).  Gdzie haczyk? Ano po dwóch latach kredyt trzeba przewalutować na złote po kursie, który dziś jest wielką zagadką. Nieważne ile kapitału spłacisz przez te pierwsze lata - twój dług pozostały do spłaty przez pozostałe 48 lat będzie zależał wyłącznie od jednego losowania - kursu euro w stosunku do złotego w dniu przewalutowania.

Uznałem, że to jest słabe. I skrytykowałem Expandera za wystawianie tak dziwacznej oferty tylko po to, by zwabić klienta do oddziału. Ale wśród komentatorów mojego wpisu pojawili się i tacy, którzy stwierdzili, że propozycja kredytu walutowego z rosyjską ruletką w tle... nie musi być zła. Internauta o nicku Arfer zwraca uwagę, że w ofercie Getin Banku są pewne bezpieczniki - po dwóch latach nie trzeba go automatycznie przewalutować, można z tym poczekać (składając do banku odpowiedni wniosek), nawet do lat czterech. A kurs przewalutowania jest kursem NBP, który - choć niewiadomy - jest najniższym z możliwych, dostępnych dla przeciętnego Kowalskiego, który chciałby cokolwiek przewalutowywać. ."Co więcej - marża po przewalutowaniu na złote - jest zwykle niższa od konkurencji na cały pozostały okres" - pisze komentator. "Po upływie pierwszego okresu spłaty w euro Getin nie pobiera kosztów wcześniejszej spłaty kredytu. W niektórych sytuacjach Getin może być ciekawą opcją, nie do pobicia przez inne banki" - argumentuje mój interlokutor. Tym bardziej, że aby wziąć to cacko, wystarczy wykazać zarobki w okolicach dwukrotności średniej krajowej, czyli z grubsza ok. 5100 zł netto na gospodarstwo domowe, by w Getinie "zrobili" wniosek nawet na 90% LTV. "Dla przykładu - Raiffeiesen wymaga 8000 zł miesięcznie netto, Deutsche Bank - 12.000 zł netto, by w ogóle pochylić się nad wnioskiem, w BZ WBK to 10.000 zł lub 15.000 zł netto. To mega-oferta dziś dla osób, które np. budują dom czyli z zasady to będzie dla nich kredyt na dłuższy czas" - pisze mój adwersarz.

Czy ma trochę racji? Dla równowagi przytoczę Wam list, który otrzymałem od innego czytelnika, pana Łukasza. Został on "ubrany" w taką właśnie ofertę. "Getin Bank sprzedał mi dwa lata temu kredyt hipoteczny na kwote 420.000 zł w systemie euro-złoty. Nie zostałem poinformowany, że po dwóch latach kredyt zostanie przewalutowany z euro na złote, od początku słyszałem o ratach stałych na poziomie 2100 zł. Wszystkie harmonogramy, które do mnie przychodziły, (łącznie z tym sprzed dwóch miesięcy) uwzględniały spłaty na 12 miesięcy naprzód, ale nadal w euro. Nic więc nie zapowiadało katastrofy". Jak ktoś nie czyta umów kredytowych, które podpisuje - to najważniejsza decyzja finansowa w życiu! -  nie powinien się dziwić, gdy nadchodzi tsunami. Owszem, doradca bankowy mógł czegoś-tam nie dopowiedzieć, ale (do cholery!) jak można było wziąć kredyt w systemie euro-złoty, myśląc, że to kredyt tylko w euro?  Czytałem dalej, bo pan Łukasz jest dla mnie w tym momencie cennym królikiem doświadczalnym, który sprawdził na własnej skórze ryzyko wynikające z kredytu, który bierzemy w euro, a potem - szast-prast - przewalutowuje się go po losowo wybranym kursie na złote. Gdyby pan Łukasz wiedział w co się wpakował (i gdyby jego doradca w banku nie przestał się sprawą interesować), to tsunami dałoby się przynajmniej odroczyć, albo pograć w tę ruletkę, licząc na lepszy kurs wymiany. A tak...

"Ponieważ kredyt złotówkowy jest wyżej oprocentowany, po przewalutowaniu moja miesięczna rata kredytu wzrosła z 1990 zł na 3000 zl. Nie jestem w stanie płacić tak wysokiego zobowiązania miesięcznie, zwłaszcza, że została mi dosprzedana usługa funduszu inwestycyjnego z systematycznymi wpłatami w kwocie 460 zł miesięcznie, która miała zapewnić mi korzystną wysokość raty miesięcznej kredytu hipotecznego. W mojej ocenie "bank wykorzystał swoją silniejszą pozycję wobec dłużnika i narzucił mu niekorzystne i rażąco krzywdzące jego interesy zapisy umowne, a zatem umowa jest niezgodna z zasadami współżycia społecznego i podstawowymi zasadami etycznymi banków". Wiem, że maili o podobnej tematyce dostaje Pan dziennie kilkaset ale musiałem chociaż sprobować skontaktować się z Panem. Czy jest mi Pan w stanie coś poradzić, pomóc (nie za darmo rzecz jasna), lub powiedzięc jakie kroki powinienem podjąć?" - pisze pan Łukasz. Nie widzę dobrego sposobu na odkręcenie sprawy tego kredytu. Nie wiem na jak długi okres został wzięty (można myśleć o wydłużeniu spłaty, by obniżyć nieco miesięczne obciążenie), nie wiem jaka jest jego marża (gdyby próbować opcji refinansowania), być może w grę wchodziłaby np. zamiana mieszkania na tańsze (z pomocą banku, rzecz jasna, który nie powinien być zainteresowany bankructwem klienta)... Ale łatwo nie będzie. Łatwo już było: przed podpisaniem umowy obliczonej na kilkadziesiąt lat bez jej przeczytania.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 05 marca 2013 08:57

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • aliens napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 10:58:48:

    No tak. Jak zwykle doradcy finansowi. Coś przeoczyli, czegoś nie dopowiedzieli. Oczywiście wina jak zwykle klienta, bo nie doczytał umowy.

    Pytanie czy nie zrozumiał, czy nie doczytał?

    Jak zwykle szary Kowalski jest na straconej pozycji.

    Ja swoja umowę czytałem kilka razy. Cały weekend poświęciłem na jej zrozumienie. Wydaje mi się, że zrozumiałem 90% tego bełkotu.
    Kredyt załatwiałem przez doradców finansowych i wiem, że nigdy więcej moja noga nie stanie w firmie doradczej. Gdyby nie moje i żony uparcie nie dostalibyśmy kredytu w banku który sobie sami wybraliśmy. Doradcy zapewniali nas, że bank, który wybraliśmy ma najgorsze warunki. Okazało się jednak, że otrzymaliśmy najlepszą ofertę (jak na tamten okres).

    Pozdrawiam

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 11:12:42:

    delikwent ma w zasadzie jedno rozwiazanie: dyskretnie sie wymeldowac, zostawic nieruchomosc i zobowiazanie, wyjechac do kraju, w ktorym szaraczek moze spokojnie zyc... przeciez budka, ktora zakupil dzisiaj jest wyceniana pewnie na 75% ceny zakupu, a calkowity koszt obslugi pewnie bedzie oscylowal w granicach 1.2 mln PLN [a jak WIBOR urosnie?;>] - albo sprzedac po kosztach za pol ceny, zainwestowac hajs w bezpieczne akcje i miec 5/6 lat spokoju w obsludze kredytu... moim zdaniem 3/4 kwartal tego roku splaty kredytow mieszkaniowych poleca... w Polsce powiatowej, w ktorej mieszka spora czesc mieszkancow "zielonej wyspy" to juz sie chyba zaczyna. MSP zwalniaja na poege, a w sprawozdawczosci tego niestety nie widac.

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 11:13:35:

    ps bezpieczne akcje - akcje w sensie dzialania:)

  • geminix napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 11:29:08:

    "moim zdaniem 3/4 kwartal tego roku splaty kredytow mieszkaniowych poleca... w Polsce powiatowej, w ktorej mieszka spora czesc mieszkancow "zielonej wyspy" to juz sie chyba zaczyna."

    I tak wszyscy pieprzą wkoło od 3 lat, a kredyty mieszkaniowe jak należały do najlepiej spłacanych tak należą. A odsetek zajęć komorniczych takich lokali to nie wiem czy sięga promila. A jeśli nawet dochodzi do eksmisji to przypadki jednostkowe.

  • clown.szyderca napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 11:38:54:

    Getin to sprytna instytucja. Przestali naciągać ludzi na Pareto, Librę, Kwartalny Profit, Kwartalny Zysk i inne inwestycyjne wynalazki, na których można stracić całą kasę, to zabrali się za kredytobiorców :)

  • kacha.mk napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 11:39:00:

    Od wielu lat powtarzam - my nie mamy w bankach czy instytucjach finansowych doradców tylko SPRZEDAWCÓW! Kliencie, czy wierzysz sprzedawcy z marketu twierdzącemu że towar jest świeży?? Być może, ale wzrok biegnie do daty na opakowaniu... Wiem co mówię, bo niestety mówię o sobie ("doradca"z banku z kilkunastoletnim stażem)... Uczą nas jak Cię przekonać że jednak masz potrzeby które zaspokoi nasz produkt i wcisnąć Ci to. Jak się nie uda to karzą (nie ma Cię w tabelkach, plan poprawy, a potem... ). Nie licz więc Kliencie na rzetelną analizę Twojej obecnej sytuacji która wskazuje, że być może np. kolejne ubezpieczenie na życie to jednak przesada... Ale, żebyście się Klienci nie czuli jedynie sprawiedliwymi - częściowo sami sobie jesteście winni. Z lenistwa idziecie do pośredników którzy są na prowizjach a potem się dziwicie że wcisnęli Wam jakiś kit (a z mojego doświadczenia - im większy kit tym większa prowizja od sprzedaży). Dla banku to "bezpłatne" doradztwo to dodatkowy koszt pozyskania Klienta, co przekłada się na cenę usług. I koło się zamyka... No i jeszcze nasza polska mentalność - bo bank powinien mi za lokatę zapłacić najlepiej 120% odsetek, ale kredyt i całą resztę to chcę mieć za darmo, no i ekstra obsługę 24 H. Nic dobrego za darmo się nie dostanie, a chytry - traci dwa razy.

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 12:23:46:

    geminix: ostatnio nawet bodajze Prezes ZBP przyznal ze nastapilo pogorszenie. poza tym jesli rodzice mlodych, wyksztalconych z wielkich miast oraz mlodych wyksztalconych z miast powiatowych potraca prace, a przy okazji pracodawcy zredukuja l pensje/miejsca pracy kredytobiorcow to niestety moze zaczac brakowac na obsluge... w wielu miejscach to wyglada tak: poswiec platnosc telefonu/internetu/etc. byleby bankster dostal rat za mieszkaniowy. dlatego wazniejsze jest na dzisiaj to, co dzieje sie w tych drobnych wierzytelnosciach/kartach... nie da sie balansowac w nieskonczonosc

  • malyznawca napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 12:44:37:

    AA

  • malyznawca napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 13:10:59:

    Czasami czytam ten blog i ręce mi opadają. Wykonuje znienawidzony przez was zawód doradcy finansowego od wielu lat, sytuacje takie jak te rozbrajają mnie.
    Panie Macieju ma Pan przykład osoby która albo sama się wrobiła w ten produkt bo rata była niższa i teraz mocno cierpi bo zaryzykował ale nie chce się przyznać albo nie czyta umów. Dla tych co nie wiedzą i będą zaraz krytykowali kogoś kto czegoś nie powiedział (nie twierdze oczywiście że tak nie było), w tej umowie jak byk jest napisane o co w tym chodzi, wystarczy przeczytać... Ja zawsze wysyłam umowę klientom do przeczytania i z doświadczenia z 50% jej nie czyta (od razu widać na podpisaniu) albo coś tam przeczyta np. 1. stronę. I tu jest podstawowy błąd, jak się czegoś nie rozumie to się pyta, a jak tłumaczenie się nie spina nie podpisuje. Przecież to proste.
    Na koniec anegdota 2 lata temu miałem taką sprawę, na spotkaniu z klientem mówię że może dostać ten kredyt eur/pln ale nie polecam i mówię dlaczego, klient stwierdził że mam rację i wziął w pln kredyt w getinie, zadzwonił do mnie niedawno i się okazało że jakiś bankier z getinu sprzedał mu aneks na to przewalutowali i ma 10% salda extra do spłaty i się napina że to miało byc bezpieczne, na moje hasło że przecież mu wyjaśniałem stwierdził dlatego do mnie dzwoni bo widzi że uczciwy jestem, a ja się zastanawiam czemu sam tego nie zrobiłem przynajmniej kasę bym zarobił bo idę o zakład jak jakiś kolejny wspaniały bankier mu coś podsunie tez weźmie, to jest cała prawda o klientach.

  • antybiurokrata napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 13:55:25:

    Ludzie którzy nie czytają umów to jedna strona medalu. Ale większym problemem sa same umowy bankowe, telekomunikacyjne i handlowe które sa w Polsce kompletnym bezprawiem i tak chyba pozostanie do kiedy nie będziemy mieli sądów z prawdziwego zdarzenia które służą prawu a nie biurokracji i korupcji.

    Jako nieliczny ja wszystkie umowy czytam i chyba dlatego niewiele ich podpisuje. Co lepsze kwiatki umów które mi podsuwali, żadnej z nich oczywiście nie podpisałem:

    1. Umowa karty kredytowej z limitem 5000 PLN (których bank wiedział nie potrzebuje) ale z klauzula ze bank sobie może na własne widzimisię w każdej chwili wystawić tytul wykonawczy na sumę 100 000 PLN jako rzekome zabezpieczenie tych 5000 PLN. Kiedy wytknąłem to bankowi, usprawiedliwienie bylo takie ze w wielu przypadkach kiedy bank odzyskuje dlug to on sie pomnaża zanim go odzyskują wiec sobie muszą "podnieść poprzeczkę" aby nie stracić. Moim zdaniem, lepiej pójść do kasyna albo obstawiac wyścigi konne niz brac taka kartę. A jak ktos lubi (i potrafi) grac z tak wielkim marginesem 20 do 1 to goraco polecam FOREX i gieldy surowcowe.

    2. Umowa z dystrybutorem ktora jako zabezpieczenie kredytu (ktorego nie chciałem i nie potrzebowałem) żądała weksla in-blanco. Na nic nie zdały sie moje tłumaczenia ze nie chce żadnego kredytu. Tłumaczenie było takie ze to umowa ramowa i każdy musi ja podpisać. Wiec musiałem im odpowiedziec ze tylko kompletny debil by cos takiego podpisal albo ktos kto nie ma żadnych środków. Przeciez nikt normalny nie zgodzi sie wystawic calosci dobytku (dom, samochod, itd) jako rzekome zabezpieczenie ewentualnego "kredytu" na kilka stowek. Po co takie umowy?

    3. Umowy przedwstępne na nieruchomość gdzie ja sie zobowiązuje wywalić kase w ciemno, kasa zostaje wydana przez firemke na cokolwkiek firemka zechce, a firemka byc może jak zechce to mi kiedyś da nieruchomość jak zechce i jak nie zbankrutuje.

    Tak wiec druga strona medalu jest taka ze sa ci którzy umów nie czytają i podpisują i ci którzy je czytają i dlatego nigdy nie podpisują.

  • janpolonski73 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 14:09:34:

    Jestem doradcą finansowym. Wiem, wiem, złodziejem, krętaczem, etc. Czytałem opinie i blog. Jednak pozwolę sobie przytoczyć pewną historię...

    3 lata temu startowała oferta EURO-PLN. Przeczytałem prezentację, przeczytałem umowę, odbyłem szkolenie. Przychodzi klient. Chce Euro. Nie dostanie Pan, brak zdolności. No cóż nadal chce EURO! Ok. jest taka oferta....ale po 2 latach przeliczamy na złotówki, wtedy rata najprawdopodobniej wzrośnie, podobnie z saldem, chyba że Euro spadnie (z wyliczeń wynikało, że musi spaść ok 50groszy, aby saldo nie wzrosło).

    podoba się?

    Tak, biorę.

    Czy za dwa lata sytuacja się poprawi u Pana?

    Tak szykuje się awans, uporządkuję finanse, etc.

    Do dziś pamiętam rozmowę, zrobiłem nawet sobie notatki.

    Po dwóch latach klient przychodzi. ZŁODZIEJE, oszuści, banksterzy. Nic mi nie powiedziałeś złodzieju, wziąłeś prowizję, zapomniałeś.

    Przepraszam bardzo, powiedziałem, mam notatki z rozmowy...

    Niestety Pan nie chciał już ze mną rozmawiać.

    Po 5 latach w zawodzie i ponad 100ml zł w kredytach stwierdzam. Klienci pamiętają co im wygodnie.

    Pana Samcika zachęcam do pracy w tzw sprzedaży. Dużo można się nauczyć. Zdziwiłby się Pan jaką można mieć krótką pamięć.
    Zauważyłem, że parę artykułów o polisach inwestycyjnych, klienci zapominają, że im powiedziano o opłatach likwidacyjnych, artykuł o kredycie w Getinie i nagle klient czuje się oszukany, choć tak naprawdę nie wie dlaczego.

    pozdrawiam wszystkich uczciwych.

    pracowników sklepów odzieżowych (z marżą 100%)
    pracowników urzędów (podatek nabiera sensu gdy pomyślę o 13 pensji)
    budowlańców (za świetne wymówki i kłamstewka)
    dziennikarzy (rzetelność lepsza niż u budowlańców)
    lekarzy (z kopertą tak im do twarzy)
    kierowców tirów (tak pięknie ryzykują moim życiem na drodze)
    właścicieli firm (zadroszczę umiejętności niepłacenia podatków)
    etc... etc... czyli wszystkich UCZCIWYCh

  • antybiurokrata napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 14:13:27:

    p.s. Za każdym razem kiedy odmawiałem podpisywania debilnych umów, słyszałem w odpowiedzi ze tysiące ludzi je podpisało i nikt nie "pyskował" i "szukał dziury w całym" tak jak ja. Podobne argumenty słyszę w urzędach (w których nikt nigdy nie czytał ustaw, tak a propos).

    Tak wiec mam mieszane uczucia w temacie - z jednej strony chciałbym abyśmy w końcu byli w stanie skopać tyłki "sprzedawcom" i autorom takich "ofert" których osobiście uważam za oszustów. Ale, z drugiej strony, być może finansowa eliminacja idiotow to jedyny sposob aby sie w Polsce cos zmieniło.

  • antybiurokrata napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 14:22:26:

    @janpolonski73

    "Po 5 latach w zawodzie i ponad 100ml zł w kredytach stwierdzam. Klienci pamiętają co im wygodnie."

    I dlatego w normalnych krajach jak ktos sie zobowiązuje to czego takiego to poświadcza każdy taki kwiatek oddzielnym podpisem. Tak sie to robi w USA aby:

    1. Wyeliminować nieuczciwych sprzedawcow ktorzy nie precyzuja kluczowych warunkow umowy albo je skrywają w wielu stronach bzdur.

    2. Upewnic sie ze interesy kredytodawcy sa zabezpieczone i klient nie bedzie w stanie przed lawa przysięgłych (ktore raczej nie lubia oszustów finansowych) twierdzić ze zgodził sie na cos zupełnie innego.

    W Polsce głównym problemem jest brak funkcjonującego sadownictwa, gdzie mozna byloby skutecznie ukarac oszustow.

  • gordon26 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 14:24:29:

    małyznawca
    nie bankier podsunie tylko PRACOWNIK BANKU który ma ciśnienie na sprzedaż. mylisz rentiera z rencistą :) problemy moim zdaniem stąd się biorą , muszą sprzedać wiec zapominają powiedzieć, choć słyszałem też o celowej polityce wprowadzania w błąd / (niedopowiadania ) klienta na szkoleniach sprzedażowych, nagminne przy sprzedaży usług przez np przez telefon -tyle ze plotek nie potwierdzam

    a co do tematu może choć to też beznadziejne zważywszy na ilość wniosków jakie wpłynęły spróbować upadłości konsumenckiej.

    jeśli rata wzrosła po nad progi wytrzymałości oddać mieszkanie wierzycielowi na zaspokojenie roszczeni , ogłosić upadłość by nie można było dochodzić reszty kwoty wynikającej na pewno z różnicy wartość mieszkania i wartość kredytu.
    nie jest to przestępstwo :)

    i jeszcze jedno zdziwienie

    ludzie by dostać kredyt ok 300 tys muszą mieć zdolność wiec zarabiają powyżej pensji kasjera z hipermarketu gdzie nie są potrzebne kwalifikacje - te myślące ( przepraszam kasjerów)
    skoro nie czytają umów ( a to niestety prawda)

    a) ktoś załatwił im pracę
    b) są leniami

    żadnych mi nie zal
    pisanie że ich się nie rozumie jest zwykłym usprawiedliwianiem
    ale jak już się chcą użalać mogą iść do prawnika za marne 100-200 zł a nie wierzyć komuś kogo pensja jest uzależniona od tego czy ją klient podpisze.

  • kostusiak123 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 15:24:03:

    to normalne, życie na kredyt to chore, ja wezmę kredyt tylko w ostatecznosci, a tak to bede tak długo zbierał aż nie uzbieram za gotówkę, żadnych procentów, banków itd.
    a tym biedakom to zestaw upominkowy z alkoholem polecam i niech się z mostu rzucą.

  • v_vectra napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 15:25:36:

    niestety ale klient DEB*** a teraz ma pretensje do wszystkich, dlaczego:
    1. nie czyta umowy kredytu hipotecznego która jest na wiele, wiele lat bo mu się nie chce
    2. nawet jak przeczyta ale nie zrozumie to i tak podpisze!

    no ludzie do qrw***** nędzy - co Wy macie w głowach??? mózgi czy kleik owsiany?

    ale teraz wysmarować genialnego maila do Pana Smacika to potraficie i zawracacie du**** własna głupota!

    Drogi kliencie (tu miałam napisać co możesz sobie teraz zrobić ale dam sobie spokój bo i tak nie zrozumiesz skoro byłeś tak GŁUPI aby podpisać umowę bez jej czytania i zrozumienia) że-na-da i tyle!

  • janpolonski73 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 15:27:28:

    @biurokrata "I dlatego w normalnych krajach jak ktos sie zobowiązuje to czego takiego to poświadcza każdy taki kwiatek oddzielnym podpisem"

    Antybiurokrata, czy raczej biurokrata? Podobno teraz w Getinie klient musi odręcznie napisać, że jest świadom co podpisuje - przy zakupie polisy inwestycyjnej. Dla mnie uwłaczanie ludzkiej inteligencji.

  • v_vectra napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 15:30:49:

    i teraz przestaje się dziwić, że Alior chce nagrywać rozmowy klientów z doradcami, jestem na 99% pewny, że doradcy mówią wszystko tylko klient później pamięta "co mu wygodne" a tak to Alior wyciągnie zapis z dysku z rozmowy, odsłucha sobie klient i wyjdzie wściekły na swoją głupotę i sklerozę!

  • poomoimtrupie napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 16:36:22:

    @antybiurokrata w stanach wszystkie te podpisy a jakimś cudem nie zapobiegło to milionom ludzi biorących kredyty na które je nie stać - czyli to samo co u nas tylko lepiej sie banki bronią przed pozwami/czarnym PRem. Jedyna różnica.

    @janpolonski73: to nie uwłacza w żadnym wypadku ludzkiej inteligencji. Wręcz przeciwnie. Pokazuje właśnie jak beznadziejnie głupia i nieprzystosowana do życia w kapitaliźmie/biurokratyźmie jest większość naszego społeczeństwa.
    Ludzie podpiszą, napiszą co tylko doradca im każe, każe bez czytania napisać że przeczytali - jasne napiszą.
    Jedyne co Getin w ten sposób osiąga to to ze będzie łatwiej mu się bronić przed sądem. Bo przecież to już nawet zwykły podpis jest - napisał że przeczytał i widziały gały co brały.

  • arfer napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 18:16:46:

    Maćku, problem w braku świadomości Klienta > w Twoim przykładzie zapewne wynikającym z być może wprowadzenia w błąd, a co najmniej nie poinformowania o tym, jakie będą warunki kredytu po okresie EUR

    trochę tak jak z aneksami GNB - dla niektórych POD WARUNKIEM pełnej świadomości co do kosztów oraz warunków po zakończeniu aneksu (wzrostu raty wynikającej z doliczania części wcześniej nie spłacanego kapitału do salda) może być ok, dla innych - tym bardziej, jeśli nie wiedzą, jak to będzie za te 2/3/4 lata - może być to pułapka

    mówmy i piszmy wprost o tym, żę ktoś został wprowadzony w błąd, bo każda oferta - nawet najlepsza - podana bez isotnych informacji - może mieć fatalne konsekwencje..

    Pytanie - skoro pierwsze kredyty EUR-PLN były zaciągane zimą 2010 r. - czyli teraz Klienci mają opcję przedłużenia okresu EUR o kolejne 2 lata - dlaczego Klienci tego nie zrobili ? Nie wiedzieli (nie czytali / nie rozumieli umowy kredytowej ? zapis o opcji przedłużenia po 24M jest jednym z kluczowych) ? Zapomnieli ? Zakładam, że mogli (bank warunkuje wydłużenie okresu EUR brakiem zaległości w spłacie kredytu i terminowym spełnianiu innych warunków) - więc dziwi mnie to, że kredyt został przewalutowany już po 24 m-cu...




  • chf_watch napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 21:54:45:

    Faktycznie kredyty hipoteczne są spłacane chyba najlepiej - w końcu dach nad głową to priorytet, a duży kredyt dostawali raczej ludzie, którzy powinni mieć trochę oleju w głowie, skoro posiadają sporą zdolność kredytową... Wiem, wiem, jestem idealistą ;)

    Ale tak na serio to warto zastanowić się, co z naszymi kredytami np. we frankach. Obecnie mamy stopy 0% w Szwajcarii. Realnie rzecz biorąc - na stopy minusowe się nie zanosi (choć te rzeczywiste - a i owszem - ale nas interesują te nominalne: LIBOR CHF 3M). Czeka nas tylko 1 kierunek: WZROST! O ile wzrośnie rata kredytu? Czy będzie na nią stać wielu tych, którzy już są załadowani "pod korek" przez kurs CHFPLN? Swoimi analizami dzielę się na blogu CHF Watch (szukaj w google) lub wpisz: chfwatch.blogspot.com

    Zapraszam - unikatowe w polskim internecie źródło informacji o sytuacji w Szwajcarii oraz monitorujące czynniki mające wpływ na nasze kredyty walutowe!

  • 2doxa napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 23:27:48:

    Ciekawy wpis, ale jeszcze ciekawsze komentarze. Tak jest niestety smutna prawda - klienci w wiekszosci to debile, a bankierzy to chciwe pijawki. Jedna strona probuje kiwnac druga jak tylko sie da.

    Racje ma jeden z banksterow - p. Samcik powinien poprobowac sil w sprzedazy... moze jakis darmowy staz ? :)

    Szanowny gospodarz napisal, ze bankowi nie powinno zalezec na 'bankructwie klienta'. Chcialem przypomniec, ze lobby banksterow preforsowalo taka ustawe upadlosciowa, ze w PL nie ma mowy o bankructwie konsumenckim. Nie mozna zbankrutowac. Mozna przestac splacac, stracic mieszkanie, miec zajeta wyplate no i dlug pozostaje do konca zycia.

    W nastepnych latach czeka nas zalew tego typu niewyplacalnosci. Flaczenie spekulacji na domach powoduje, ze zalozenia 'kupie, mieszkanie zdrozeje, splace kredyt i zarobie' okazuja sie nierealne. A regularne placenie, jak i regularne oszczedzanie, jest nudne dla wielu rodakow. Kto wie, moze z racji braku mozliwosci bankructwa zobaczymy nowa fale emigrantow w Londynie?

    www.slomski.us

  • arfer napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 23:46:52:

    Mając wreszcie chwilę, by przejrzeć wpisy uważniej - jeszcze jadna uwaga, jako, że wywołano mnie po troszę do tablicy - pisałem, że kluczem jest zawsze ZROZUMIENIE oferty i świadomość ryzyk. Dla jednego EUR-PLN może być fajnym rozwiązaniem (przykład przytoczę nieco niżej), dla innych może być pułapką.

    Nie wrzucajmy hurtem wszystich przypadków niedoinformowanych Klientów do jednego wygodnego worka z nazwą GNB czy OF / Ex / doradcy finansowi, bo to przepraszam, ale uwłacza intelektowi przeciętnego kredytobiorcy - rozumiem, że każdy jest jak dziecko we mgle bez umiejętności rozumienia faktów, bez odrobiny asertywności w proszeniu o wyjaśnienia, informację mail dot. wątpliwości itd itp ?

    Zgodzę się po dekadzie pracy w branży, że Klienci mają mega wybiórczą pamięć i nawet przytaczając maile / skany notatek sprzed lat w żywe oczy potrafią się wypierać tego, co deklarowali, co akceptowali, a czego nie - przyzwyczaiłem się. Dziwi mnie nieodmiennie nadal to, że niezależnie czy ktoś jest dr ekonomii, szefem katedry uniwerku, górnikiem dołowym czy - nikomu nie uwłaczając - zawodową k...ą, podpisuje umowy bez czytania / zapoznania się i rozumienia, czasami wręcz trzeba wymuszać, by omówić choćby kluczowe zapisy - a potem jest płacz, zgrzytanie zębami i poszukiwanie czarnego luda i szykowanie stosów dla złych doradców, pracowników banków, notariuszy, deweloperów, agencji i wszelkiego paskudnego zła, które czai się na biednego Jasia Kowalskiego.

    A'propos spłacalności kredytów - jeśli ktoś wysili się, by sprawdzić twarde dane, hipoteki spłacamy genialnie. Paradoksalnie (mimo, że w osatnich ciężkich latach jakość tej spłaty nieco spadła) hipoteki CHF również.

    Wszyscy piszący o tym, jak to strasznie od 2008/9 wzrosła rata CHF (wzrosła? dyskusyjne, powiedziałbym, że wyrażona w CHF nawet wyraźnie spadła, a wzrosło tempo spłaty kapitału) nie pamiętają o 2 kwestiach - po pierwsze rata kredytu PLN również nie stała w miejscu (o symbolicznym tempie spłaty kredytów PLN nie wspomnę), po drugie - poniekąd w stopach WIBOR/EURIBOR/LIBOR bank ma "wliczoną" (upeoszczenie) inflację. LIBOR dziś jest zerowy, parę lat temu było o 3 % wyższy, parę takich cykli pewnie zaliczymy w trakcie okresu spłaty, ale jakąś średnią można wyliczyć, przy stałej marży rata NOMINALNIE - wahając się +- 15-20 % będzie w zbliżonej wysokości. Ta sama inflacja spowoduje, że nawet w dość pesymistycznym scenariuszu NOMINALNE dochody (choćby realne stały w miejscu) będą rosły - z roku na rok dość powoli, ale w perspektywie 10-15 lat zauważalnie.

    Te same 1000 zł raty z 2006-7-8 roku dziś jest sporo łatwiejsze do spłaty. Chyba, że ktoś twierdzi, że inflacja nie istnieje i ceny oraz dochody stoją w miejscu - cóż..



  • arfer napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/05 23:53:07:

    A wspomniany przykład : kredyt EUR-PLN na budowę domu, niskie LTV, wypłata i spłata w EUR (czyli z pominięciem spreadu GNB), 0 % za spłatę wcześniejszą po pierwszym okresie EUR, brak kosztów wyceny, inspekcji itd itp.

    ok.1,94 % vs 4,83 % w DB przy topowej ofercie w PLN
    przepaść w tempie spłaty kapitału i racie - 40k różnicy w ciągu 4 lat EUR-PLN

    Klient ma dostęp do EUR z racji prowadzonego biznesu, więc tu akurat ryzyko kursowe jest ograniczone

    aby w/w kredyt - licząc na x sposobów - przestał się spinać, EUR musiałoby trwale wzrosnąć w najbliższych 4 latach do ok.6 zł / EUR.

    Pytanie - co musiałoby się zdarzyć w naszej gospodarce, by EUR trwale kosztowało 6 zł, skoro w szczycie kryzysu 2008/9 nie sięgnęło nawet 5 zł ?

    A nawet jeśli - Klient ma rezerwy i dochody pozwalające w razie czego na refinans kredytu na inny EUR. EUR, które za lat kilka - rząd mówi o 2018, część ekspertów o 2019 - zastąpi PLN, więc odpadnie temat spraedu i ryzyka kursowego.

    Ale jak pisałem - klluczem jest pełna wiedza i świadomość ewentualności kredytu + dopasowanie do konkretnej sytuacji.

  • nieprzecietnie_bogaty napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/20 11:46:47:

    Trudno tu coś poradzić na już. Ale uważam, że taki kredyt należy wydłużyć maksymalnie w czasie, aby obniżyć raty - ile się da. Czas spłaty nie ma absolutnie żadnego znaczenia, bo prawdziwa inflacja w Polsce wynosi średnio 13% licząc wg wskaźnika M3 podaży PLN. I jest jedyna wiarygodna, bo oficjalna jest fałszowana (a pamiętacie oprocentowanie 13% w Amber Gold? - facet dobrze kombinował, aby w swoim zamierzeniu, ludzie wychodzili najwyżej na zero i się cieszyli). I wszystko wskazuje na to, że się to nie zmieni. Za kilkanaście lat ten kredytobiorca spłaci swój kredyt jednorazowo za niecałą swoją jednomiesięczną pensję/dochód. Tak już było na początku lat 90tych XXw., kiedy ludzie tak spłacali swoje kredyty zaciągnięte na zakup domu dekadę wcześniej. Rząd pożycza na potęgę, bo mu się to opłaca. Rób to co rząd :) Oto jak jak stać się bogatym w obecnych czasach :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny