Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 11 kwietnia 2013

Miało być bunga-bunga, a wyszła... zwykła Wonga. Pożyczkowe rozczarowanie

W telewizji od co najmniej dwóch tygodni "lecą" już reklamy brytyjskiego serwisu pożyczkowego Wonga.com, ale oficjalny start nowego gracza na rynku "chwilówek" odtrąbiono dopiero w środę. Do Warszawy pofatygował się nawet Errol Damelin, sam założyciel Wongi. Padły wielkie słowa o "rewolucji" na rynku małych pożyczek konsumenckich i o "unikalnym" produkcie. Ja w ofercie Wongi zauważyłem mało rewolucji. I nie wydaje mi się, żeby jej rywale mieli jakieś powody do niepokoju. Wonga oferuje najzwyklejsze pod słońcem pożyczki-chwilówki, których czas spłaty nie przekracza jednego miesiąca. Podobnie jak w wielu innych tego typu firmach nowy klient może pożyczyć na początek kilka stówek, a potem nawet ponad 2.000 zł.  O starcie Wongi pisałem już jakiś czas temu w blogu i byliście jednymi z pierwszych, którzy się o tym dowiedzieli. Wieszczyłem, że pojawienie się nowego gracza może zamieszać na rynku pożyczek niebankowych, ale chyba przeszacowałem możliwości Wongi.

Wonga.pl, homepage

No bo tak: jeśli za wyznacznik "unikalności" ma służyć obietnica, że firma będzie grać fair, a klient jeszcze przed podpisaniem umowy zna wszystkie koszty i ostateczną cenę pożyczki, to uprzejmie zauważam, że ten standard kilka lat temu wprowadziła już w Polsce znana im zapewne firma Provident (filia brytyjskiego pożyczkodawcy IPF). Pieniądze na koncie w ciągu kwadransa? Od kilku miesięcy mają to w ofercie niektóre banki, by wspomnieć tylko o mBanku i Alior Sync (mówimy o kredytach nie tylko dla swoich, ale i dla obcych klientów). Terminy pożyczek zaczynające się od jednego dnia? Gadżet bez znaczenia. Tym, co rzeczywiście wyróżnia Wongę spośród innych, niebankowych pożyczkodawców, jest niewątpliwie solidna weryfikacja pożyczkobiorców: nie dość, że firma będzie o nich pytać we wszystkich trzech biurach informacji gospodarczej BIG-ach), to jeszcze sprawdzi ich kartę w bankowej bazie BIK. Sito jest więc bardziej gęste, niż w niejednym banku.  Czy to dobrze dla klientów? Gdyby przekładało się na niższą cenę pożyczki i nie wydłużało procesu aplikowania o pieniądze, to tak. Ale spełniony jest tylko ten drugi warunek.

Czytaj też: Wojna z lichwą się nie uda. Aż 15% Polaków twierdzi, że...

Po cenniku Wongi nie widać bowiem taniości. Pożyczka w wysokości 500 zł wzięta na miesiąc kosztuje w odsetkach, opłatach i prowizjach 146 zł.  W konkurencyjnej firmie Vivus identyczna pożyczka kosztuje 50 zł (przedłużenie na kolejny miesiąc kosztuje już 75 zł). W firmie Kredito24 byłaby wyceniona na 145 zł kosztów. Innymi słowy mamy pieniądz w wysokiej cenie mimo dokładniejsze weryfikacji klienta. Interes firmy jest tu dla mnie zrozumiały, interes klienta - niekoniecznie.  Wonga chwali się przejrzystością nie tylko kosztów pożyczek, ale i opłat karnych i to rzeczywiście jest pewien element poczucia bezpieczeństwa klienta: jeśli się spóźnia, to zapłaci po trzech dniach 40 zł kary, a po miesiącu zwłoki - kolejne 130 zł. Do tego karne odsetki (19% w skali roku), ale naliczane tylko przez trzy miesiące. Wonga gwarantuje, że nie sprzeda długu żadnym bejsbolistom i że nie będzie bez końca naliczać kar, odsetek i odsetek od odsetek. Będzie też zwracać część kosztów pożyczki przy wcześniejszej spłacie. Dobry klient, dzięki umowie Wongi z BIK-iem, będzie mógł budować pozytywną historię kredytową, co może przydać się w przyszłości przy ubieganiu się np. o kredyt hipoteczny. To są realne plusy nowego pożyczkodawcy. Rozchodzi się o to, żeby te plusy nie przesłoniły Wam minusów ;-) 

Mamy więc drogą pożyczkę-chwilówkę, mającą mniej więcej te same cechy, co wiele innych tego typu produktów - no, może z bonusem w postaci obietnicy, że nie firma nie wpuści nas w długi, które będziemy musieli spłacać do końca życia. Pożyczkodawca obiecuje, że prześwietli nas wyjątkowo solidnie. Ale czy to jest jakaś zachęta, by skorzystać z jej usług? Wątpię. Czy Wonga ma nad konkurentami przewagę technologiczną? Testowo wystąpiłem w środę o niewielką pożyczkę na dwa tygodnie i... takiej przewagi nie stwierdziłem. Wręcz przeciwnie. System "transakcyjny" zrobił na mnie wrażenie, jakby trzymał się na trzech gwoździach. Po wpisaniu nieprawidłowego telefonu do pracodawcy pokazał mi się zabawny komunikat "proszę wpisać poprawną kwotę" (dobrze, że po polsku, bo później już tak miło nie było). A po wypełnieniu liczącego mnóstwo pytań formularza i kliknięciu "dalej" zobaczyłem uroczy napis: "We are sorry, but there has been an error in your application. Please try again".

Wonga error

Nie, koledzy, to nie ja mam błąd w aplikacji, tylko wy. I nie będę wpisywał odpowiedzi na dwadzieścia pytań jeszcze raz, tylko pójdę do jednej z dziesięciu podobnych firm. A następnym razem jak wam coś nie wyjdzie, to poinformujcie mnie o tym w moim języku i napiszcie co konkretnie jest nie tak. Nie było mi dane przetestować systemu Wongi, który pozwala zidentyfikować klienta (na podstawie przelewu weryfikacyjnego na 10 gr.) i przelać mu kasę w kwadrans niezależnie od tego w którym banku ów klient ma konto. Rzecz prawdopodobnie działa tak, jak zakładanie konta w Meritum Banku, albo jak przelewy na numer telefonu komórkowego.

Sądząc po tym co mówią przedstawiciele Wongi i po ich pomysłach na sprzedawanie małych pożyczek, firma chce wypromować w naszym kraju "chwilówki premium". Świadczy o tym mnogość miejsc, w których sprawdza wiarygodność kredytową klientów. Od formularza pożyczkowego, którego wypełnienie jest pierwszym etapem aplikowania o pieniądze, od razu rozbolała mnie głowa. Było tam pytanie o PESEL, dowód osobisty, nazwisko rodowe mamy, miejsce pracy, rodzaj umowy i telefon do zakładu pracy, musiałem wyspowiadać się z dochodów i sytuacji rodzinnej.... Sporo za dużo pytań jak na niebankową firmę pożyczkową, której główna przewaga nad bankiem powinna polegać na tym, że... zadaje mniej pytań. Sorry, ale jeśli mam odpowiadać na tyle pytań jeśli mają mnie prześwietlać w trzech BIG-ach i jednym BIK-u, to nie widzę żadnego powodu, by korzystać z usług firmy pożyczkowej. W banku mam to samo, tyle że pięć razy taniej. No i w ogóle nie wiem na czym miałby polegać segment premium w pożyczkach pozabankowych. Taki segment klientów nie istnieje, bo jak ktoś jest premium to idzie to banku. Firma deklaruje, że klientów, którzy wyrażą zgodę, będzie sprawdzał za pośrednictwem mediów społecznościowych. W dobie Big Data to dość ciekawe rozwiązanie, ale niestety nie wiemy czy w zamian za zgodę klienta na takie "prześwietlanie", klient będzie mógł liczyć na rabat w oprocentowaniu. I ewentualnie na jaki.

Czytaj też: Vanquis Bank i super-elastyczna kredytówka. Dobry pomysł?

Wonga deklaruje, że jednym z ważnych jej tzw. targetów, czyli docelowych grup użytkowników, są młodzi, dynamiczni, nowocześni ludzie, którzy potrzebują łatwego dostępu do szybkiej gotówki, swego rodzaju elastyczności finansowej. Wszystko fajnie, ale z tą strategią firmy nie klei mi się kompletnie jej reklama telewizyjna. Animowane filmiki z babciami i slogan wygłaszany cieniutkimi głosikami przez chórek jakichś krasnoludków to nie jest przekaz, który może zainspirować polską młodzież. Mógłby, ale przed I Wojną Światową. Sieć komórkowa Play w tym celu wystawia Kamila Bednarka - nie wiem kim ten gość jest, ale byłem z nim niedawno w programie dla młodzieży i mówili tam, że jest bożyszczem tłumów większym, niż Samcik-superbloger ;-) - zaś bank PKO BP do młodzieży przemawia głosem Szymona Majewskiego. Wonga w celu zdobycia młodego użytkownika, japiszona z rozbudzonymi potrzebami konsumpcyjnymi, wystawia plastelinowe babcie. Litości... To zresztą są proste tłumaczenia reklam brytyjskich, firma nawet nie zainwestowała w kampanię specjalnie "ustawioną" pod polskiego użytkownika.

Wonga chce wprowadzić wkrótce aplikację na urządzenia mobilne, która pozwoli brać pożyczki także za pośrednictwem smartfona lub tabletu. Hmmm... Doceniam te zapowiedzi, ale firma, która chce zrewolucjonizować rynek szybkich pożyczek-chwilówek, która stawia na młodych, ambitnych, mobilnych klientów, nie powinna wchodzić do gry ze statementem, że "wkrótce uruchomi serwis mobilny". Odnoszę wrażenie, że Wonga nie zdążyła ustalić jak wygląda polski rynek i jak marketingowo trzeba zaatakować klienta, żeby było "wielkie bum". W sytuacji, kiedy niektórzy konkurenci, jak np. łotewska firma Vivus, promują swoje usługi opcją pt. "pierwsza pożyczka gratis" (czyli bez żadnego oprocentowania), Wonga szczyci się tym, że jest przewidywalna i żadnych promocji nie robi. Cudnie. Powodzenia życzę ;-). Wonga miała tu zrobić bunga-bunga, czyli rozpocząć wielką orgię pozabankowych pożyczek. Na razie się na to nie zapowiada. Ale skoro o bunga-bunga mowa...

Muszę Wam powiedzieć na uszko, że moja surowa ocena nie przypadła do gustu szefom polskiej Wongi, którzy poprosili mnie o możliwość zorganizowania bun... to jest, chciałem powiedzieć, o możliwość odniesienia się do niektórych stawianych w tekście zarzutów. Ponieważ słuchanie drugiej strony - w ogóle słuchanie - to moje drugie imię, postanowiłem nadstawić uszko i posłuchać jak szemrze subiektywność rodem znad Tamizy, choć z polskim akcentem. "Dzięki za obszerny wpis i gruntowne prześwietlenie Wonga.com. Bardzo się cieszę, że wziąłeś naszą firmę pod lupę i chciałbym odnieść się do kilku spraw, które poruszyłeś" - napisał do mnie Marcin Borowiecki, szef polskiej odnogi Wonga.com. I przechodzi do konkretów.

"Napisałeś, że jeden z plusów Wonga.com to solidna weryfikacja zdolności kredytowej aplikujących osób. Jednocześnie krytykujesz stopień skomplikowania formularza online. Tak, jest on dość złożony. Wynika to z polityki odpowiedzialnego pożyczania. Chcemy mieć pewność, że pożyczamy pieniądze osobom, które są w stanie je oddać. Dlatego jako jedyna w Polsce firma oferująca pożyczki pozabankowe korzystamy z BIK. Dokładne sprawdzanie zdolności kredytowej, faktyczna możliwość pożyczenia pieniędzy w ciągu 15 minut w prawie wszystkich bankach czy też to, że nasz klient może w ciągu kilku sekund spłacić pożyczkę za pomocą szybkiego przelewu wymagają nakładów. Nasz produkt jest dla osób, które chcą mieć poczucie bezpieczeństwa przy tego typu transakcjach, a jednocześnie zależy im na szybkości i elastyczności". No tak,. tylko takie osoby nie potrzebują firm pożyczkowych, bo bez problemu otrzymają kredyt w banku. Pięć razy taniej, a niekoniecznie będą czekali dłużej na pieniądze.

"Nie zgadzam się z Twoją tezą, że nie istnieje segment premium w pożyczkach pozabankowych. “Jeśli ktoś jest premium, to idzie do banku” – piszesz. Jednak nie każdy klient ma czas i ochotę, by „iść” do banku. Kluczowy jest tu nie tylko czas, ale częste wikłanie się w długoterminowe zobowiązania, których nie potrzebujemy. Po co mam pożyczać 1000 zł na kilka miesięcy, skoro potrzebuję tylko 300 zł na tydzień? Alternatywą są karty kredytowe, ale te z kolei są dla większości konsumentów produktem zbyt skomplikowanym, mało przejrzystym i obniżają zdolność kredytową. My oferujemy prosty produkt, którego koszty są całkowicie jasne". W porządku, tylko czy aby pozyczyć kilka stówek na krótko klient premium będzie chciał wypełniać ten długi formularz i będzie chętnie dawał się sprawdzać we wszystkich możliwych bazach? Jeśli potrzebuje małą kwotę, na krótko i do tego nie ma czasu boksować się z bankami, to... czy będzie miał ochotę boksować się z serwisem internetowym, w którym zadadzą mu 20 pytań po to, żeby pożyczyć 300 zł na dwa tygodnie? Może tak, może nie. Nie wiem. Ale mam wątpliwości.

"Wierzymy, że na polskim rynku są konsumenci, którzy nie chcą zadłużać się w banku i unikają pożyczek bez BIK, bo dbają o swoją historię kredytową. Oferujemy takim osobom oferujemy przejrzystą, prostą alternatywę. Pierwszym klientom Wonga to odpowiada -  zbadaliśmy Net Promoter Score na 900 spośród naszych pierwszych klientów w Polsce – wyszło 79%, co jak wiesz jest znacznie więcej niż jakiejkolwiek innej instytucji finansowej Dziękuję też za wskazanie niedociągnięć w tłumaczeniu w naszym systemie. Pracujemy już nad nimi. To samo dotyczy aplikacji mobilnej. Chcemy mieć pewność, że użytkownicy dostaną do dyspozycji produkt maksymalnie prosty i przejrzysty, co nie jest trywialne i wymaga dostosowania do polskiej specyfiki. Aplikacja pojawi się wkrótce, i będziesz jedną z pierwszych osób, które o jej starcie się dowiedzą .Marcin Borowiecki, wonga.com". Dziękuję za ad vocem i wymianę korespondencji. Liczę na to, że do naszej dyskusji włączą się czytelnicy. Jak sądzicie, czy w polskim świecie finansów istnieje segment klientów premium firm pożyczkowych?

"SUBIEKTYWNIE O FINANSACH" NA FACEBOOKU I TWITTERZE. Teksty, które czytacie w blogu to tylko część spostrzeżeń o finansach osobistych, które każdego dnia powstają pod marką "Subiektywnie o finansach". Na stronie blogu w Facebooku codziennie znajdziecie liczne ciekawostki i zapiski na marginesie blogonotek, które tu codziennie czytacie. Od niedawna blog ma także swoją stronę na Twitterze. Jeśli chcecie ze mną podyskutować, pokłócić się, bądź tylko delikatnie się nie zgodzić, to za pomocą Facebooka i Twittera będzie to zdecydowanie najłatwiejsze. Tych, którzy wolą kłócić się przez tradycyjny e-mail zapraszam na maciej.samcik (at) gazeta.pl

Subiektywnie Facebook

CZTERY LATA SUBIEKTYWNOŚCI. W ostatnim dniu marca blog "Subiektywnie o finansach" obchodził czterolecie swojego istnienia. W ciągu tych czterech lat (1459 dni, licząc soboty, niedziele i święta) w blogu ukazało się 1615 wpisów - czyli średnio więcej, niż jeden dziennie. Kliknęliście je 15.481.000 razy. To oznacza, że każdą notkę obejrzeliście przeciętnie 9585 razy. Średnia liczba Waszych odwiedzin przekroczyła 270.000 miesięcznie. Blog cieszy się uznaniem czytelników, ale i fachowców z branży mediowej - ostatnio znalazł się na trzecim miejscu w rankingu najlepszych blogów dziennikarskich miesięcznika "Press". Najważniejsze jest jednak to, że "Subiektywnie o finansach" to nie tylko luźne pogadanki o pieniądzach, ale realna pomoc dla czytelników. Jeśli macie jakiś problem z bankiem, firmą ubezpieczeniową, albo inną instytucją finansową, to jest spora szansa, że była już o tym dyskusja w blogu. Oto lista spraw, które udało nam się wspólnie załatwić oraz lista wpisów opisujących jak inni czytelnicy skutecznie walczą o swoje prawa. A tu informacja o tym jakie prowizje pobiera autor blogu za swoje usługi ;-)  

Jak pomnażać oszczędności

 POMNAŻAJ Z SAMCIKIEM! Przeczytajcie poradnik, który traktuje o tym jak zabrać się do inwestowania pieniędzy  Znajdziecie w nim najprostsze strategie, które pozwalają oszczędzać każdemu ciułaczowi, nawet zielonemu, jak ogórek. Nie jest to żadne ekonomiczne nudziarstwo. Chwaliłem się Wam ostatnio, że poradnik został doceniony przez kapitułę konkursu "Economicus", zorganizowanego pod auspicjami "Dziennika Gazety Prawnej" i Narodowego Banku Polskiego. Eksperci - wybitni ekonomiści zaproszeni do jury - uznali "Jak pomnażać oszczędności" za jeden z trzech najlepszych poradników roku. Książkę życzliwie oceniło też Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. "Polecamy ją szczególnie osobom, które do tej pory nie oszczędzały lub robiły to bez namysłu" - napisali eksperci Stowarzyszenia. Ze stron "Rzeczpospolitej" płyną z kolei wieści, że poradnik stał się czwartym największym ekonomicznym bestsellerem w sieci salonów Empik w ostatnim półroczu.  Oto kilka recenzji poradnika: ”Dziennik Gazeta Prawna”: ”To uczciwy i dobry sposób, by wciągnąć czytelnika do fascynującej gry w inwestowanie. Książka jest wiarygodnym źródłem wiedzy o sensownym odkładaniu pieniędzy”. Blog Kreatywa: "Autor nie sili się na profesorski, sztywny ton, nie operuje nieustannie skomplikowanymi terminami i niezrozumiałymi wykresami". Blog "Literacka Kanciapa": "Samcik pisze dość swobodnie, w sposób nieskomplikowany i zrozumiały dla przeciętnego czytelnika"  Portal edukacji finansowej NewTrader.pl: "Książkę świetnie się czyta. Poradnik ten został napisany językiem dla laików, każdy z nas zrozumie o co chodzi w pozornie skomplikowanych produktach finansowych". Jeśli nie masz czasu iść do księgarni, ściągnij "Jak pomnażać oszczędności" w formie e-booka. I niech kasa Ci rośnie z Samcikiem pod pachą :-).

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 11 kwietnia 2013 07:52

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • nazirmd napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/11 08:33:40:

    Jestem w stanie wskazać co najmniej 10 firm, które udzielają chwilówek, i nie chwalą się swoją rzetelnością, bo dla części tego rynku jest to już całkiem normalne. Praktycznie każdy sprawdza jakąś bazę, więc to też nie nowość. A cenowo faktycznie jest drożej niż zwykle - porównanie jest w tabelach na linkowanej stronie. Obecnie Vivus daje do 1200 za pierwszym razem za darmo, po 500 daje Soho Credit i Via sms. Wonga z takim podejściem do tematu nie zrobi w Polsce wielkiej kariery. Szkoda, bo liczyłem, że tak duża firma czymś się wykaże, jak np. ostatnio opisywany Vanquis bank, gdzie koszt pożyczki 1100 zł na cały rok to pełen koszt - optymalnie - tylko niecałe 273 zł. To jest dopiero okazja.

  • truthaboutyou napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/11 10:18:38:

    Wonga potem odbiera swoja kase od byle kogo... byle kasa byla na koncie. W UK byly programy o poszkodowanych przez pomylke- bo Wonga bezposrednio na ich konta weszla odbierajac kase, ktora w te 15 minut pozyczyla Komus zupelnie innemu. Ich system sprawdzania zawiodl, wiec jak to teraz na polskim rynku to niech kazdy sprawdza swoje wyciagi by mu Wonga przez pomylke kasy nie zabrala.
    A staruszkowa reklama przemawia do swego pokolenia ;-) w klimacie polskich oszczednosci na sluzbe zdrowia to ci dziadkowie NIE przetrwaja tego miesiaca by splacic.

  • sce-ptyk napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/11 14:20:53:

    Mnie wkurza chwalenie się, że ewentualni pożyczkobiorcy sprawdzani są w 3 biurach informacji gospodarczej, a także zapowiedzi, że firmy udzielające pożyczek chwilówek przez internet zamierzają utworzyć izbę gospodarczą, której jednym ze sztandarowych zadań będzie wprowadzenie wymogu, aby każda firma udzielająca pożyczek miała taki obowiązek.
    Czyli co, jak człowiek jest wpisany w BIK, czyli wykluczony z systemu bankowego, to nie ma prawa otrzymać pożyczki w żadnej innej legalnie działającej firmie pożyczkowej???
    Toż to absurd. Firma pożyczkowa udziela pożyczek z WŁASNYCH pieniędzy i powinna mieć prawo udzielania pożyczek każdemu. WYKLUCZENI to też myślący ludzie!
    Dla mnie, zagraniczne firmy wchodzące na nasz rynek już kombinują, jak wprowadzić zakazy i nakazy, aby wyrugować z rynku rodzime firmy pożyczkowe.
    Jednocześnie, walcząc o klienta, chwalą się standardowymi rozwiązaniami, które wszystkie poważne rodzime firmy już dawno wprowadziły. Czyżby naprawdę uważali, że wchodzą do dzikiego kraju, w którym tylko mafia i wolnoamerykanka????

  • dobry-temat napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/11 18:16:14:

    najwieksze horrory w historii Champions League miedzy-slupkami.blogspot.com/2013/04/cud-drugie-imie-ligi-mistrzow.html

  • bankowyrobol napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/27 11:54:58:

    Trafnie Pan zauważa, że reklama jest nietrafiona. Rozjazd pomiędzy przekazem a grupą docelową najgorszy z możliwych.
    Ponadto - weryfikacja Klienta we wszystkich możliwych bazach odcina Ich praktycznie od Ich grupy docelowej :)

    Wróżę sukces na jakieś 6-9 miesięcy i do domu.

  • portfel24 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/05 16:32:07:

    Nie da się ukryć że oferta Wongi szału nie robi.. Jednak mimo to dzięki potężnej akcji reklamowej nazwa nowego pożyczkodawcy jest znana dosłownie wszędzie.. podśpiewują ją nawet ludzie w biurowcach jak i sprzątaczki w toaletach. Jak więc ktoś będzie potrzebować gotówki przypomni sobie bez problemu.. jak to było? "łonga.com" :) Dużo mocniejszą ofertą jest teraz pożyczka Vivusa który nie dość że ostatnio zwiększył limit dla nowych klientów (dalej bez prowizji) to jeszcze powiększył limit dla stałych klientów - 2500 zł teraz możemy pożyczyć przy trzeciej pożyczce.

  • pozyczkawonga napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/03 14:32:42:

    No ciekawa sprawa, pożyczka wonga jest dla rencistów z tym że traka babcia bedzie miała problem z dostępem do oferty. Lepie aby wonga zaczeła współprace z jakimiś pośrednikami czy sklepami aby każdy miał do tego dostęp

  • mejlik90op napisał(a) komentarz datowany na 2014/08/14 08:53:22:

    Tutaj macie bardzo obszerny wpis o Wonga i odpowiedzi na najczesciej zadawane pytania o WOnga pozyczkainternet.pl/pozyczki-pozabankowe-przez-internet/jak-wziac-pozyczke-przez-internet-w-wonga-com-krok-po-kroku/ - warto sprawdzić.

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/08/26 09:19:57:

    A czy wiecie jakie opinie o Wonga są? Sprawdźcie najpierw sobie opinie o WONGA i dopiero później bierzcie pożyczki.

  • e-mail napisał(a) komentarz datowany na 2014/09/29 12:27:00:

    Wszystko ok, RSSO na szokującym poziomie (podobnie jak u konkurencji). Pytanie jednak jak często bierzemy pożyczkę w takich firmach? Mnie osobiście nie zdarzyło się jeszcze nigdy. Brat wziął dwukrotnie (w tym niedawno właśnie w Wonga). Zapłacił w promocji 10zł wszystkich kosztów. Oczywiście to oferta jednorazowa dla nowych klientów, którzy w bazie Wonga nigdy wcześniej nie widnieli, ale tak czy inaczej- chyba warto.

    Poza tym nie wiem jaki wpływ ma terminowe spłacenie takiej pożyczki na sytuację w BIKu? Bo 10złotych za pozytywny wpis to chyba niezbyt wygórowana cena. A jak ktoś ma głowę na karku, to te 10 złotych kosztu pożyczki odrobi z zyskiem, inwestując pożyczone pieniądze na te 3-4 tygodnie.

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/11/21 10:19:20:

    Na tej stronie Koszty w Wonga macie dośc sporo o pożyczkach w tej firmie - dowiedzcie się jakie są nie oficjalne koszty

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/01 16:48:30:

    A tutaj macie jeszcze więcej informacji na temat Wonga kamiwet.pl/pozyczka-w-wonga-2/ możecie sobie poczytać w wolnej chwili

  • tommeczek napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/14 09:23:52:

    Witam
    Czy mógłby Pan Panie Macieju poruszyć i zgłębić temat przekazywania i aktualizowania danych w BIK z firm typu: Wonga czy Vivus?
    Na stronie BIK, w zasadzie wyjaśnione są tylko wyłącznie zasady współpracy z bankami lub skokami.
    Tymczasem jak sprawdziłem w profilu klienta BIK, dane z wonga aktualizowane są jeden raz w miesiącu. Uwaga: pożyczka na np. 14 dni a dane o niej przekazane będą 10 dnia miesiąca ze stanem na koniec poprzedniego miesiąca. Pożyczki już nie mam a w BIK ciągle widnieje jako niespłacona. I to jako pożyczka (sic!) ratalna. A przecież podobną praktykę przesyłania informacji jedynie raz w miesiącu stosował Bank PeKaO SA . I został za to ukarany przez UOKiK., Nałożono na Bank karę w wysokości 1 833 182 zł (słownie: jeden milion osiemset trzydzieści trzy tysiące sto osiemdziesiąt dwa złote) płatną do budżetu państwa.
    Wg UOKiK praktyka polegająca na zaniechaniu niezwłocznego przekazywania do Biura Informacji Kredytowej S.A. informacji o wygaśnięciu zobowiązania kredytobiorców, będących konsumentami, w okresie pomiędzy datami przesyłania do Biura Informacji Kredytowej S.A. poszczególnych wsadów Informacyjnych w danym miesiącu, została uznana za czyn nieuczciwej konkurencji.
    A firmy typu wonga czy vivus nadal stosują taką praktykę. Czy one w ogóle podlegają pod rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 27 marca 2007 r.
    w sprawie szczegółowego zakresu przetwarzanych informacji dotyczących osób fizycznych po wygaśnięciu zobowiązania wynikającego z umowy zawartej z bankiem lub inną instytucją ustawowo upoważnioną do udzielania kredytów oraz trybu usuwania tych informacji które informację o wygaśnięciu zobowiązania nakazuje przekazać niezwłocznie do BIK?
    Pozdrawiam Tomasz

  • nestart napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/13 15:37:11:

    Na początku była Wonga... no i powiedzmy Vivus. Minęło już trochę czasu i teraz jest tego tak dużo, że nawet interesując się branżą finansową nie ogarniam. Ciągle widzę jakieś nowe. Niedługo będzie więcej niż warzywniaków ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line