Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 03 kwietnia 2013

Nowy bank atakuje super-elastyczną kredytówką. Zawiesisz spłaty nawet na rok!

Pisałem kilka miesięcy temu o planach wejścia na polski rynek Vanquis Banku, brytyjskiej instytucji finansowej, która swoje usługi adresuje do mniej więcej tej samej grupy klientów, co obecny u nas od lat Provident. Vanquis w Wielkiej Brytanii ma 750.000 klientów, wydał im 1,4 mln kart kredytowych. Obie instytucje łączy zresztą jeszcze coś: otóż właścicielem Vanquis Banku w Wielkiej Brytanii jest firma... Provident plc, która - żeby było weselej - jest zupełnie innym Providentem, niż ten polski, który należy do firmy International Personal Finance. Mamy więc spółkę-córkę Providenta, która w Polsce będzie podbierać klientów... Providentowi właśnie. Jeśli nic z tego nie kumacie, to nieuchronnie powinniście skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą. A ja tymczasem opowiem Wam co porabiają chłopaki z Vanquis Banku. Bo choć nie zobaczycie w telewizji reklam tego debiutanta, to zapewniam Was,  że on już działa - tyle, że po cichu i na tyłach konkurentów, uprawiając swego rodzaju dywersję. Usługi Vanquis Banku znajdziecie u niektórych pośredników finansowych i w internecie. Prześwietliłem je, by ustalić stopień zagrożenia dla biznesu "polskiego" Providenta. I powiem Wam na uszko, że na miejscu tych chłopaków jednak pobiegłbym do apteki po relanium. Bo jak się Vanquis rozpędzi, to będzie niezła jazda.

Podstawową usługą, którą Vanquis Bank proponuje polskim klientom jest pożyczka w karcie kredytowej. Od razu napiszę, że karta jest tu tylko tymczasowym nośnikiem gotówki, który ma pozwolić Vanquisowi działać bez rozwiniętej sieci placówek. Bo kartę można przesłać klientowi pocztą, ładując ją umówioną kwotą dopiero po aktywowaniu plastiku przez kredytobiorcę. To bezpieczne i bezbolesne dla obu stron rozwiązanie. Bank na każdym kroku informuje klientów, że pieniądze z karty można w każdej chwili wypłacić w bankomacie i wówczas pożyczka w karcie staje się najzwyklejszym kredytem gotówkowym, który spłaca się w comiesięcznych ratach. Choć oczywiście przyznany limit można też wykorzystać płacąc kartą w sklepie - tak jak każdym innym bankowym plastikiem. Czym kartowy kredyt Vanquis Banku różni się od wielu innych? Przede wszystkim dostępnością. Co prawda bank sprawdza klienta np. w BIK-u, ale kiepska historia kredytowa lub jej brak nie powodują automatycznego odrzucenia wniosku, jak w "normalnych" bankach. Klient z bardzo złą historią zostanie odesłany z kwitkiem, ale ten  z "tylko" niezbyt dobrą zwykle dostanie zielone światło.

Vanquis Bank

Ceną za nieco przyjaźniejszą politykę kredytową jest stosunkowo niska kwota pierwszej pożyczki. Przeciętny nowy klient Vanquis Banku dostanie raczej nie więcej, niż 1000-2000 zł. Dopiero jak "się sprawdzi" może liczyć na podwyższenie limitu kredytowania do maksymalnie 15.000 zł. Dlaczego uważam, że "polski" Provident ma powody, by obawiać się nowego konkurenta? Bo kartowe pożyczki w Vanquis Banku są tańsze od "providentowych". Podstawowe oprocentowanie oczywiście - ze względu na ustawę antylichwiarską - nie może przekraczać czterokrotności stawki lombardowej NBP. Obecnie karty Vanquis Banku mają oprocentowanie 19% w skali roku, co oczywiście nie oznacza, że tyle wynosi ostateczny koszt pożyczki. Bank pobiera też 9,95 zł miesięcznej opłaty za korzystanie z karty, zaś wypłata gotówki (czyli przetworzenie kredytu kartowego w gotówkowy), bądź przelanie pieniędzy z karty np. na ROR klienta kosztuje dodatkowe 3% od przesuwanej w ten sposób sumy. W sumie za każdy pożyczony 1000 zł po roku trzeba będzie oddać 255 zł odsetek i kosztów dodatkowych (106 zł to odsetki, 119 zł to koszt abonamentu za korzystanie z karty, a 30 zł  to koszt wytransferowania pieniędzy z karty za pomocą bankomatu). W przypadku pożyczki Providenta z obsługą w domu byłoby to 400-450 zł.

Ale procenty to nie wszystko. Do swoich kart kredytowych Vanquis Bank dołącza kilka ciekawych gadżetów, których nie powstydziłyby się największe banki kredytowe w Polsce. Mam na myśli Opcję Odroczenia Płatności (OOP), która daje posiadaczowi kredytu w Vanquis Banku dodatkowy element poczucia bezpieczeństwa. OOP występuje w trzech wariantach. Najszerzej zakrojony obejmuje pełne zamrożenie rachunku kredytu na maksymalnie rok. Takie zamrożenie oznacza, że nie musisz spłacać zadłużenia, a bank nie dolicza żadnych dodatkowych odsetek. Po prostu na rok zapominasz o długu i płatnościach rat.  Jest tylko jedno "ale" - przez cały okres korzystania z OOP bank dorzuca dodatkową opłatę w wysokości 1,99% miesięcznie od salda zadłużenia.  To oznacza, że ostatecznie saldo kredytu po "odmrożeniu" jest znacznie wyższe, niż przed całą operacją. W banku tłumaczą, że opłata musi być, żeby klienci nie nadużywali opcji "zamrażania" i nie traktowali Vanquis Banku jak dostawcy opcji darmowego przedłużenia spłaty kredytu. Uważam OOP za bardzo fajny gadżet, ale cena sięgająca 24% wartości długu rocznie jest bardzo wysoka, zwłaszcza że skorzystanie z zamrożenia rachunku jest dostępne tylko po dostarczeniu bankowi dowodów na szczególną okoliczność, która uzasadniałaby karencję w spłacie długu: ciężką chorobę, niepełnosprawność, wypadek, pobyt w szpitalu, śmierć bliskiej osoby, zwolnienie z pracy, zniszczenie mieszkania.

Vanquis Bank

OOP występuje też w dwóch "łagodniejszych" opcjach, które też mi się podobają (wyłączywszy drażliwą kwestię ceny - 1,99% miesięcznie od zadłużenia objętego preferencją). Otóż dwa razy w roku można zamrozić spłatę zadłużenia na dwa miesiące (nazywa się to "zamrożeniem płatności"). W tym czasie nie spłacasz długu, choć bank nalicza od niego odsetki. Oznacza to de facto, że po "odmrożeniu" rat będziesz musiał zapłacić za 60-dniowy oddech potrójnie (odsetki bieżące, odsetki zaległe i opłata). Zamrożenie płatności w ramach OOP wchodzi w grę kiedy klient kupuje mieszkanie, rodzi mu się dziecko, rozwodzi się albo bierze ślub. Najłagodniejsza opcja OOP to najzwyklejsze wakacje kredytowe - raz na pół roku można sobie odpuścić jedną ratę nie podając żadnego konkretnego powodu. Ale oczywiście "kara" jest taka sama - odsetki się naliczają i trzeba je zapłacić razem z bieżącymi po "odwieszeniu" spłat, jest też to niezawodne 1,99% miesięcznie opłaty za OOP.  Jakkolwiek trudno uznać OOP za usługę tanią, to jednak z całą pewnością karta kredytowa oferowana przez Vanquis Bank należy do najbardziej elastycznych na rynku. Bez względu na cenę warto byłoby mieć taką opcję awaryjną w każdym kredycie.

To cóż, że ze Szwecji? Idzie trzęsienie ziemi w pożyczkach internetowych!

Czy Vanquis Bank ze swoją elastyczną kartą kredytową może zagrozić pozycji firm oferujących koszmarnie drogie kredyty chwilówki, których oprocentowanie sięga 20% w skali miesiąca? Raczej nie. Po pierwsze dlatego, że tu jest jednak badanie BIK-u i odrzucanie klientów z najniższym standingiem. Po drugie dlatego, że Vanquis Bank oferuje wyższymi kwotami, niż firmy "chwilówkowe" (co najmniej 1000 zł) oraz dłuższymi okresami spłaty (karta kredytowa z natury rzeczy nie nadaje się, by być wehikułem pożyczkowym na ledwie kilka tygodni). Po trzecie wreszcie dlatego, że Vanquis (i to jest chyba jego największa wada) nie da pieniędzy na poczekaniu. Od momentu zgłoszenia się klienta do odebrania przez niego karty i PIN-u upływa od dwóch do trzech tygodni. Masakra. Kto tyle wytrzyma? Celem dla Vanquis Banku będą zapewne obecni (i potencjalni) klienci "polskiego" Providenta, czyli osoby pożyczające na rok lub dłużej kwotę wyższą, niż kilka stówek. Wydaje mi się, że pojawienie się na horyzoncie silnego konkurenta pobudzi "polskiego" Providenta do działań i spowoduje obniżenie cen oferowanych przez tę firmę pożyczek. A to z kolei byłaby kolejna bardzo zła wiadomość dla "tradycyjnych" banków, które dziś nie mają pomysłu na ofertę dla osób o średnich i niskich notowaniach w BIK. Takie firmy, jak Vanquis Bank mają wszystkie atuty w ręku, by próbować zalepiać tę lukę.

Samcik.blox.majster

"SUBIEKTYWNIE O FINANSACH" NA FACEBOOKU I TWITTERZE. Teksty, które czytacie w blogu to tylko część spostrzeżeń o finansach osobistych, które każdego dnia powstają pod marką blogu "Subiektywnie o finansach". Na stronie blogu w Facebooku codziennie znajdziesz liczne ciekawostki i zapiski na marginesie blogonotek. Od dziś blog ma także swoją stronę na Twitterze. O czym ostatnio pisałem na facebookowym fan-page'u blogu?

O NIESAMOWITYCH KONSULTANTACH TELEFONICZNYCH W BANKACH. Do pana Krzysia dzwonią z banku X. Próbują nakłonić człowieka, by przyszedł do oddziału w celu sprawdzenia "wyjątkowej" oferty dla "wybranych", niedostępnej przez internet. Pan Krzysztof: "Przykro mi ale czytam blog „Subiektywnie o finansach” i tam jest wiele negatywnych opinii o waszym banku". Pani w słuchawce: "Wie pan, nie ma co ufać cudzym opiniom - trzeba przekonać się na własnej skórze". No, to teraz: wszyscy masochiści wystąp! Co, lubicie ból i upokorzenie? ;-) Na priva podam Wam gdzie trzeba się udać, żeby na własnej skórze doświadczyć tego wszystkiego, co czytacie w blogu.

O ZŁOTYM BIZNESIE DLA DZIECIATYCH. Macie jakichś prymusów w domu? Nie? No to macie niefart. Pożyczcie od kogoś na kilka miesięcy, bo jest pieniądz do zarobienia. Trzeba takiemu gnomowi założyć konto w banku, zrobić lokatkę, po czym zrobić gówniarzowi szlaban na wszystkie przyjemności. Ma zakuwać na okrągło i przynieść w czerwcu papier z wyróżnieniem. Bierzemy papier (dzieciak już niepotrzebny, zwracamy z odsetkami, żeby nie zawadzał), zanosimy do banku, a oni wypłacają odsetki razy trzy. To wszystko robimy, gdyż... "Toyota Bank uruchomił nową edycją konkursu „Bonus dla najlepszych”. Młodzi klienci banku mogą otrzymać 100% lub 200% dodatkowych odsetek oraz e-karty na zakupy w internecie. Wystarczy pokazać dobre oceny na świadectwie". Kiedyś było o tym w blogu.

ŚWIEŻE SPOJRZENIE NA RYNEK PŁATNOŚCI. "Badania przeprowadzone przez MasterCard pokazują, że według Polaków pieniądze – banknoty i monety - są bardzo zanieczyszczone i pokryte bakteriami. 63% badanych sądzi, że są one najmniej higienicznymi rzeczami, z którymi się na co dzień stykają". Gdybyście chcieli się raz na zawsze pozbyć tego syfu, to przesyłajcie w zaklejonych kopertach, koniecznie zaadresowane na moje nazwisko! :-)

SPORT TO ZDROWIE, ALE BEZ PRZESADY. Moi czytelnicy postanowili wykupić sobie karty Multisport - znacie to, płaci się abonament i można bez ograniczeń korzystać z obiektów sportowych z załączonej listy. "Po pięciu miesiącach firma zarządzająca Multisportem przysłała pismo, z którego wynika, że jesteśmy nierentowni i muszą nam wypowiedzieć umowę. Na pytanie dlaczego jesteśmy nierentowni usłyszeliśmy odpowiedź, że za często korzystamy z kart".  ;-). Na otarcie łez moi czytelnicy dostali ofertę przedłużenia ważności kart, ale... przy podwyżce abonamentu o 30%. A mówią, że sport to zdrowie.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 03 kwietnia 2013 00:10

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • b1op napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/03 06:50:22:

    przybędzie nam KK, znów będzie pretekst aby sobie premie wypłacić..

  • darmoweporady napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/03 10:14:24:

    Bank to czy nie bank? Jest pod nadzorem KNF, działa na podstawie ustawy Prawo bankowe a kredytów bez BIK udziela...

  • nazirrr napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/03 12:32:59:

    Są jeszcze darmowe chwilówki - Vivus do 1200, Via sms i Soho Credit do 500 zł na miesiąc. A w Vanquis bank jest kilkukrotnie taniej niż w innych firmach udzielających chwilówek, tutaj są tabele i porównania: www.ikonto.eu . Można sobie wybrać, nie trzeba zaraz płacić haraczu.

  • marcinek-m napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/03 13:00:18:

    Od kiedy to spółka z o.o. może być bankiem? Myślałem, że może nim być tylko SA, spółdzielnia lub spółka skarbu państwa. A jeśli nie są bankiem, nie wolno im używać wyrazu "bank" w nazwie firmy.

  • wlorzel napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/03 13:50:58:

    Test

  • qmker napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/03 15:24:06:

    Ja tak z innej trochę beczki za co z góry przepraszam - ale nie mogę sobie podarować - dziś na którymś z portali zobaczyłem reklamę mBanku pt. o czym ninja nie mówi ... mBank ma więcej do zaoferowania i tam porównanie wybranych produktów nawiązujące do słynnej już reklamy Synca. Trzeba przyznać że spece od marketingu w mBanku musieli się nieźle nagłówkować w czym to tak są lepsi od Synca że musieli wpisać takie za przeproszeniem pierdoły które mnie jako zwykłego klienta zupełnie nie interesują (jakieś głupkowate rabaty w sklepach czy jakaś karta kredytowa do zbierania puntów na bilety lotnicze). Sync daje za to m.in. kartę debetową za bezwarunkowe 0 zł, wypłaty ze wszystkich bankomatów za bezwarunkowe 0 zł, 10 przelewów natychmiastowych i to chyba powinno byc w mBanku podstawą i wtedy dopiero powinny być programy które reklamujecie. Tak więc szanowny mBanku podzękujcie Syncowi za to że ninja taktownie milczy o waszej bladej ofercie a klient nie gęś i ściemę błyskawicznie rozpozna. Od razu piszę że nie jestem pracownikiem ani nawet klientem Synca (jeszcze) za to jestem (jeszcze) coraz bedziej złym, poirytowanym i zniecierpliwionym klientem mbanku właśnie.

  • zielony_koczkodan napisał(a) komentarz datowany na 2014/06/28 20:09:58:

    Ten bank to jakiś żart chyba. Od poczatku czerwca kontaktowano się ze mną 3 razy, kredyt podobno został przyznany i mam czekać na kuriera który ma przywieźć umowę za dwa-trzy dni. Czekam do dziś. Oczywiście kredyt dawno załatwiłem gdzie indziej.

  • formygipsowe napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/25 13:05:40:

    Zgadzam się z przedmówcami - Można sobie wybrać, nie trzeba zaraz płacić haraczu.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny