Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 14 maja 2013

Wow! Sąd orzekł, że kredyt walutowy to "instrument spekulacyjny". I go... unieważnił

Czy kredyt hipoteczny denominowany w walucie obcej może zostać uznany za instrument inwestycyjny o charakterze spekulacyjnym? I czy w związku z taką interpretacją można byłoby domagać się unieważnienia umowy kredytowej lub zadośćuczynienia z powodu sprzedania klientowi produktu inwestycyjno-kredytowego pod przykrywką kredytu? O takim prezencie od losu chyba nawet nie śmią marzyć posiadacze kredytów hipotecznych we frankach, którzy z powodu wzrostu kursu szwajcarskiej waluty mają dziś do spłaty znacznie więcej, niż pożyczyli. W niewesołej sytuacji jest kilkaset tysięcy rodzin, których nieruchomości bank w każdej chwili mógłby zająć na poczet długów, gdyż formalnie są warte mniej, niż kredyty obciążające hipoteki. Oczywiście banki tego nie zrobią, zwłaszcza, że klienci w przygniatającej większości przypadków zaciskają zęby i grzecznie spłacają raty oraz ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Ale życie ze świadomością, że jeszcze przez kilkadziesiąt lat będzie się zakładnikiem banku, to nic przyjemnego. Tym bardziej nadstawiłem ucha na informacje, które przekazał mi czytelnik blogu, p. Tomasz Sadlik. Pan Tomasz jest tłumaczem m.in. języka hiszpańskiego i katalońskiego, robi interesy w Hiszpanii, a jednocześnie sam ma kredyt we frankach szwajcarskich, więc połyka wszystkie wiadomości dotyczące kredytów w walutach obcych, które pojawiają się w hiszpańskiej prasie. A tam też bardzo popularne były kredyty walutowe.

Pan Tomasz przekazał mi dość sensacyjną wiadomość, że w na początku 2013 r. sąd pierwszej instancji w Barcelonie... unieważnił umowę kredytu w walucie obcej, udzielonego przez Catalunya Banc (prawdopodobnie chodziło o kredyt w jenach lub we frankach). Tekst na ten temat ukazał się w katalońskiej prasie (w gazecie Inversión y Finanzas). Uzasadnienie? Otóż sąd uznał, że przedmiotem umowy nie był produkt kredytowy lecz "produkt wysoko złożony, o charakterze spekulacyjnym, niedostosowany do profilu ryzyka osoby, która ten kredyt zaciągnęła". Sąd przyznał rację pełnomocnikowi klienta, który argumentował, że proces sprzedażowy i produkty banku oferującego dziwo będące połączeniem kredytu i inwestycji, powinien być nadzorowany nie tylko przez Banco de Espana (czyli hiszpański NBP i nadzór bankowy), ale też przez hiszpańską komisję papierów wartościowych. Prawnik klienta argumentował też, że bank, który pod przykrywką kredytu zaoferował klientowi kredyt z inwestycją w pakiecie, nie spełnił podstawowych warunków, które są wymagane przez prawo Unii Europejskiej przy oferowaniu klientom produktów inwestycyjnych. I sąd się do tego przychylił!

Mocna rzecz. Wyrok jest nieprawomocny, ale gdyby utrzymał się w drugiej instancji, byłby to precedens nie lada. Interpretacja, która uznaje kredyt hipoteczny w walucie obcej za produkt kredytowo-inwestycyjny o charakterze spekulacyjnym, "wysoko złożony", otworzyłaby klientom posiadającym takie kredyty - nie tylko w Hiszpanii, ale też i zapewne na terenie innych krajów Unii Europejskiej - do prób zakwestionowania całego procesu sprzedażowego takiej hipoteki. Bo przecież żaden klient podpisujący umowę o kredyt w walucie obcej nie został przebadany pod kątem profilu inwestycyjnego. Żaden bank nie ma najmniejszego dowodu, że sprzedając mu kredyt w walucie pytał klienta o to, czy ten jest gotowy podjąć grę w kasynie walutowym, czy jego sytuacja pozwala na inwestycję wysokiego ryzyka. Od kilku lat jest wręcz taki obowiązek badania klienta kupującego produkt inwestycyjny, co wynika z unijnej dyrektywy MIFiD. Jeśli uznamy kredyt walutowy za produkt choćby częściowo inwestycyjny, to w sądzie można byłoby próbować dochodzić rekompensaty z tytułu faktu, że bank sprzedał coś, co było w opakowaniu kredytowym, lecz wyłącznie kredytem w żadnym przypadku nie było. Pytanie tylko, czy udałoby się udowodnić, że klient nie wiedział co kupuje... A odpowiedź na to pytanie miałaby przecież wpływ na ostateczny "wymiar kary.

Pan Tomasz cytuje mi drukowane w hiszpańskiej prasie opinie prokonsumenckich prawników, m.in. Juana Ignacio Navas Marquésa, udziałowca kancelarii Navas & Café Abogados. "Navas uważa,  że hipoteki w walutach obcych to produkt sprzedawany w Hiszpanii niepoprawnie. I doradza klientom banków, którzy czują się oszukani, by starali się renegocjować polubownie, a jeśli nic to nie da, by poszli do sądu. Jego zdaniem jest duża szansa, że orzeczenia będą korzystne dla dłużnika". Fernando Herrero, dyrektor w Adicae (Stowarzyszenie Użytkowników Usług i Produktów Bankowych i Ubezpieczeniowych) też uważa, że "hipoteki w walutach obcych stanowią produkt wysokiego ryzyka, zupełnie niedostosowany dla klientów „z ulicy”. (...) Herrero z Adicae radzi, by odwoływali się wszyscy ci, którzy stali się ofiarami nieodpowiedniego lub oszukańczego doradztwa. „W Hiszpanii w okresie boomu na nieruchomości banki starały się za wszelką cenę udzielać kredytów hipotecznych. Kredyty w walutach obcych mogą zostać uznane za produkty toksyczne i niektórzy sędziowie już za takowe je uznali” – mówi Herrero, powołując się na wspomniane wyżej przeze mnie orzeczenie sędziego z Barcelony (przypomnijmy - nieprawomocne).

Juan Ignacio Navas ocenia, że można wnosić o unieważnienie umów oraz zmiany w formule kredytu, zakładające jego przewalutowanie na euro. Marta Arnal Frisas, adwokat z kancelarii IURE Abogados: "Można zakładać sprawy z roszczeniem o unieważnienie umowy, gdyż zgoda [podpis] na umowie została udzielona w błędzie". Pan Tomasz trzyma kciuki, by takie interpretacje umów kredytów hipotecznych w walutach obcych się upowszechniły. Ale też od razu dodaje, że nie nie jest obiektywny, bo sam stał się "ofiarą" kredytu w walucie obcej. "W 2007 r. zawarliśmy z żoną umowę o kredyt we frankach szwajcarskich. Spłacaliśmy w terminie do momentu kryzysu. W 2012 r. opóźnienia sięgnęły czterech rat i wówczas poprosiłem o restrukturyzację kredytu. W odpowiedzi powiedziano mi, że najpierw powinienem spłacić zaległość, a potem dopiero możemy rozmawiać. Bank umieścił nas w Biurze Informacji Kredytowej, co uniemożliwiło podjęcie jakiegokolwiek kredytu z innego banku". Bank w ramach restrukturyzacji wyliczył panu Tomaszowi zadłużenie w taki sposób, żeby mu w pięty poszło. "Mój dług ma wyglądać tak, że zawiera kapitał i odsetki za cały okres potencjalnej spłaty, mimo, ze de facto bank pożyczył nam 600.000 zł na 5,5 roku; w tym czasie spłaciliśmy ponad 250.000 zł". Bank zarobił też na dwóch ubezpieczeniach, za które czytelnik zapłacił z góry 12.000 zł. Słono. Czy można się dziwić, że pan Tomasz ma nadzieję, iż sądy - zaczynając od tych hiszpańskich - stworzą drogę do renegocjacji umów kredytowych?.

"SUBIEKTYWNIE O FINANSACH" NA FACEBOOKU I TWITTERZE. Teksty, które czytacie w blogu to tylko część spostrzeżeń o finansach osobistych, które każdego dnia powstają pod marką "Subiektywnie o finansach". Na stronie blogu w Facebooku codziennie znajdziecie liczne ciekawostki i zapiski na marginesie blogonotek. Od niedawna blog ma także swoją stronę na Twitterze. Jeśli chcecie ze mną podyskutować, pokłócić się, bądź tylko delikatnie się nie zgodzić, to za pomocą Facebooka i Twittera będzie to zdecydowanie najłatwiejsze. Tych, którzy wolą kłócić się przez tradycyjny e-mail zapraszam na maciej.samcik (at) gazeta.pl

Subiektywnie Facebook

MASZ PROBLEM Z BANKIEM? ROZWIĄZANIA POSZUKAJ W BLOGU! Strona "Subiektywnie o finansach" jest jednym z najpopularniejszych w internecie miejsc spotkań ludzi zainteresowanych finansami osobistymi. Jeśli masz problem z bankiem, firmą ubezpieczeniową, albo inną instytucją finansową, to jest spora szansa, że była już o tym dyskusja w blogu. Sprawdź listę spraw, które udało nam się wspólnie załatwić, dowiedz się jak napisać reklamację do banku, przeczytaj jak inni czytelnicy skutecznie walczą o swoje prawa. I sprawdź jakie prowizje pobiera autor blogu za swoje usługi ;-)  

JAK INWESTOWAĆ? SUBIEKTYWNIE W "KLUBIE TRÓJKI". Autor blogu gościł ostatnio w "Klubie Trójki", gdzie rozmawiał z red. Dariuszem Bugalskim oraz z słuchaczami Radiowej Trójki na temat inwestowania. Było trochę filozoficznie - o tym czy cena giełdowa ma jakieś odzwierciedlenie w rynkowej wartości danych aktywów - i trochę dowcipnie: o tym, że najlepszą strategią rozpoczynania przygody z giełdą jest... pójście do maklera i kupienie czegokolwiek. Audycję możecie odsłuchać na stronie internetowej Polskiego Radia..Wcześniej w "Klubie Trójki" subiektywnie było również w audycji o tym jak oszczędzać, nie rezygnując jednocześnie z życia pełną piersią oraz o tym jak edukować dzieciaki od najmłodszych lat, żeby potrafiły oszczędzać i inwestować pieniądze. Z kolei o sposobach na lokowanie oszczędności w czasach, gdy spada oprocentowanie lokat, autor blogu opowiadał w programie red. Wiktora Legowicza "Bardzo Ważny Projekt"  

Jak pomnażać oszczędności

 POMNAŻAJ Z SAMCIKIEM! Przeczytaj jeden z najlepszych na rynku poradników finansowym. Jak zabrać się do inwestowania pieniędzy? Jakie są najprostsze strategie? Jak zrobić porządek w domowym budżecie? Jak wybrać najlepszą lokatę, obligacje, fundusze? O tym wszystkim przeczytasz w przystępnej formie w "Jak pomnażać oszczędności". Poradnik jest wśród sześciu książek, które musisz przeczytać według blogu "Jak oszczędzać pieniądze". W konkursie "Economicus" zdobył wyróżnienie jako jeden z trzech najlepszych poradników roku. Książkę życzliwie oceniło też Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. "Polecamy ją szczególnie osobom, które do tej pory nie oszczędzały lub robiły to bez namysłu" - napisali eksperci Stowarzyszenia. Poradnik stał się czwartym największym ekonomicznym bestsellerem w sieci salonów Empik w ostatnim półroczu.  ”Dziennik Gazeta Prawna”: ”To uczciwy i dobry sposób, by wciągnąć czytelnika do fascynującej gry w inwestowanie. Książka jest wiarygodnym źródłem wiedzy o sensownym odkładaniu pieniędzy”. Blog Kreatywa: "Autor nie sili się na profesorski, sztywny ton, nie operuje nieustannie skomplikowanymi terminami i niezrozumiałymi wykresami". Blog "Literacka Kanciapa": "Samcik pisze dość swobodnie, w sposób nieskomplikowany i zrozumiały dla przeciętnego czytelnika"  Portal edukacji finansowej NewTrader.pl: "Książkę świetnie się czyta. Poradnik ten został napisany językiem dla laików, każdy z nas zrozumie o co chodzi w pozornie skomplikowanych produktach finansowych". Jeśli nie masz czasu iść do księgarni, ściągnij "Jak pomnażać oszczędności" w formie e-booka. 

Samcik.blox.majster



Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 14 maja 2013 07:06

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/14 08:47:12:

    Ciekawy wpis, gdyż prowokuje do stawiania pytań.
    Jaki sens ma oferowanie kredytów w CHF w strefie euro?. Chodzi mi o zwykły kredyt hipoteczny bez żadnego dodatku inwestycyjnego. Porównałem sobie stopy procentowe za ostatnie 10 lat EURIBOR (euro) i LIBOR (CHF) i z wykresu ( stooq.pl/q/?s=lrchf3m&d=20130503&c=10y&t=l&a=ln&b=0&r=ereur3m ) wynika, że stopy procentowe dla szwajcarskiej waluty były znacznie wyższe niż dla euro. Wychodzi na to, że kredyt w CHF był droższy niż w euro - zwłaszcza w latach 2004-2010. Dodatkowo pojawia ryzyko kursowe. Czy ktoś potrafi to wytłumaczyć sens takich kredytów w strefie euro?

  • chf_watch napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/14 09:42:17:

    Wow! To dopiero byłby precedens dla frankowców w Polsce, Węgrzech, itp. Warto śledzić takie info - szczególnie przydatnydo tego jest blog CHF Watch - chyba jedyny w polskim internecie poświęcony kredytobiorcom walutowym, szczególnie -jak nazwa wskazuje - frankowcom :) Adres: chfwatch.blogspot.com

  • chf_watch napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/14 09:50:13:

    A'propos sensu oferowania kredytu chf w strefie euro... Powyższy wykres to typowy przykład manipulacji danymi (nie imputuje takich pobudek przedmowcy). Wystarczy sprawdzić to samo porównanie dla innych okresów-np.3,5 czy najbardziej adekwatny dla typowego okresu istnienia kredytu hipotecznego-30 lat.. nie ma tak jasnej reguły,jak sugerował 'stajnik'

  • dobry-temat napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/14 17:35:32:

    Wszedzie manipulacja miedzy-slupkami.blogspot.com/2013/05/pika-w-sieci-czyli-rok-miedzy-supkami.html

  • angielvisual napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/14 18:39:54:

    Prawdą jest że aktualni posiadacze franknowych kredytów (o ile jeszcze ich nie przewalutowali) tracą wraz ze wzrostem ceny franka szwajcarskiego. Pytaniem jest, czy mimo wszystko im się to nie opłaciło? Trzeba pamiętać również o tym że te kredyty były indeksowane do waluty obcej i przy niektórych operacjach następowało podwójne przewalutowanie... Ale co ja tam wiem o bankowości, wystarczy poczytać mbank forum opinie: www.banki-opinie.info/mbank-f29/

  • mazur_krzysztof napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/14 20:33:59:

    Każda działalność odnosząca się do przyszłości jest spekulacją. Kredyty hipoteczne w walucie krajowej oczywiście są również spekulacją, nikt nie wie jakie będą raty w przyszłości.

  • edek673 napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/16 15:21:56:

    Kwestia dyskusyjna. Wiesz, ile będzie wynosić rata w konkretnej walucie.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/16 18:18:45:

    Ja bym doradzał ostrożność, dopóki po pierwsze wyrok się nie utrzyma, a po drugie dopóki nie poznamy dokładnej konstrukcji produktu.
    Bo potem będzie jak przy "Europejski Trybunał orzekł, że przejmowanie nieruchomości jest nieważne".

  • alatkaleca napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/17 09:54:23:

    A ja mam nieśmiałe pytanie, bo czegoś nie rozumiem - co oznacza w praktyce "unieważnienie umowy kredytowej"? Że Klient musi zwrócić od razu całą kasę kredytu, nawet liczonego jako początkowa wartość kredytu w złotówkach minus to co już spłacił? To skąd weźmie na to pieniądze? Kto mu pożyczy kasę, jeśli na hipotece nieruchomości siedzi stary bank do momentu spłaty zadłużenia?
    A może Klient w ramach unieważnionej umowy oddaje przedmiot kredytowany czyli swoją chałupę? A kto zapłaci np. Za przeprowadzony remont i wprowadzone udogodnienia?

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/17 11:03:11:

    W praktyce unieważnienie umowy oznacza konieczność zwrotu tego co się pożyczyło, pomniejszonego o dokonane spłaty, zapewne bez odsetek. Niejeden by się ucieszył na taki deal, ale co do szczegółów, to trzeba by policzyć.

  • aoibhe napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/29 12:10:46:

    Można Pana Redaktora prosić o sygnaturę omawianego wyroku?

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/18 16:01:06:

    Ehhh
    Tego samego dowiedziałem się tutaj pozyczkaprzezinternetbezbik.pl/
    Tez prosił bym o sygnaturę tego wyroku.

  • ewahip napisał(a) komentarz datowany na 2013/08/01 12:58:43:

    Witam,
    Właśnie podliczyłam ile jeszcze musze zapłacić bankowi za pozyczone 5 lat temu 300 tys. PLN (miałam 50% wkładu własnego) a dziś pozostaje mi do zapłaty jeszcze 544 tys.
    Bardzo chętnie dołaczę do pozwu zbiorowego tylko jak się zorganizować.
    Mój komentarz do Waszych wpisów - wszyskim dzieje się gorzej ale banki (prezesi)na ogromnych zyskach i zarobkach roczynych.

  • lidka3663 napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/08 20:22:51:

    Ale ale, panie Macieju, coś mi tu nie gra... z tego co zrozumiałam na decyzję sądu wpływ miało dodanie do kredytu narzędzia inwestycyjnego, a nie jego "walutowość".
    To trochę zmienia postać rzeczy i wtedy tytuł notki wypaczał by sens ukryty w jej wnętrzu.
    Co nie oznacza, że nie jest to ważna informacja dla polskiego rynku, bo przecież kredyty z dodatkowym planem inwestycyjnym, mającym jakoby wpływać na lepsze postrzeganie klienta przez bank, a w konsekwencji na obniżenie opłat początkowych, mają się na polskim rynku całkiem nieźle.

  • anuszka68 napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/11 20:31:51:

    Super sprawa z tym doswiadczaj.pl/

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny