Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 14 czerwca 2013

Prowizje im już nie wystarczają? Reklamy przez telefon i przy logowaniu...

Banki mają różne dziwaczne pomysły na zarabianie pieniędzy. Jedne są mniej, inne bardziej denerwujące, ale podobno ostatnio rekordy we wkurzaniu klientów bił Alior Bank, który znienacka atakuje swoich klientów... reklamami internetowymi.  I to zaraz po zalogowaniu się klienta do systemu transakcyjnego. Dostałem w tej sprawie już kilka listów, więc nie jest to coś, co klienci lubią. "Uważam, że umieszczanie reklam natychmiast po zalogowaniu - np. dziś ukazuje mi się reklama jakiegoś płatnego kursu sprzedażowego - jest niedopuszczalne! Jeżeli tego nie zaprzestaniecie - zmienię bank. Oczekuję odpowiedzi ze zobowiązaniem się banku do nie umieszczania reklam po zalogowaniu się klienta do konta. W przypadku braku odpowiedzi lub odpowiedzi negatywnej - rozstaniemy się" - takie słodkie pisemko wysłał do Alior Banku wkurzony jak cholera pan Roman, załączając mnie jako biernego obserwatora tej korespondencji.

Co go tak wkurzyło? Ano to, że po wpisaniu hasła dostępu do jego konta w Alior Banku, zamiast serwisu transakcyjnego - czyli wiadomości o saldzie, kartach, zaplanowanych operacjach, dostępnym debecie, a więc tego wszystkiego, czego potrzebuje jak tlenu każdy klient, który zaloguje się do serwisu transakcyjnego - pojawia mu się reklama, która zasłania całkowicie ekran aż po horyzont. Nie da się jej ominąć: trzeba ją odrzucić lub w nią wejść "I to uważam za niedopuszczalne: umieszczanie reklam w trakcie logowania to jakieś nieporozumienie!" - gardłuje pan Roman. "Toleruję reklamy umieszczane gdzieś na boku strony, przed zalogowaniem, co nie uniemożliwia mi normalnego korzystania z tego kanału dostępu do usług banku. A wyświetlanie reklam po zalogowaniu ten dostęp mi utrudnia". Zresztą nie tylko o utrudnianie mu chodzi, ale też o to, że w takiej sytuacji można się zastanawiać czy komputer np. nie został przejęty przez jakichś hakerów. Bo przecież jeśli ktoś loguje się do konta, to nie oczekuje zaatakowania go reklamami zasłaniającymi cały ekran - oczekuje, że ukaże mu się saldo rachunków.

"Jak tak dalej pójdzie i nie będziemy piętnować nachalności reklam, to podczas np. zatwierdzania przelewu kodem SMS - zamiast od razu otrzymać komunikat z kodem na komórkę - dostaniemy  do przeczytania reklamę banku, którą trzeba będzie przeczytać ze zrozumieniem, następnie odpowiedzieć prawidłowo na pytanie umieszczone na końcu tej reklamy i dopiero po prawidłowej odpowiedzi otrzymamy łaskawie dostęp do kodu SMS" - ironizuje pan Roman. Czy histeryzuje? Niekoniecznie. Owszem, inne banki też wyświetlają klientom reklamy zaraz po zalogowaniu. Coś takiego widziałem dwa dni temu logując się do rachunku w BZ WBK. Podobne przeżycia miał znajomy klient Banku Pekao. To było wkurzające, ale reklama dotyczyła produktu banku, więc przynajmniej nie musiałem się zastanawiać, czy z moim komputerem jest wszystko OK. Generalnie wyświetlanie jakichkolwiek reklam w systemie transakcyjnym uważam za nieodpowiednie. Każdy bank za swoje usługi pobiera opłaty - czy to w sposób oficjalny, czy pośredni (np. korzystając z osadu klienta na koncie) więc klient w zamian na prawo oczekiwać, że zostanie mu dostarczona usługa, za którą płaci, a nie opakowana w reklamy.

To mniej więcej tak, jak w płatnej telewizji - jeśli płacimy dodatkowe pieniądze za jej oglądanie, to oczekujemy, że nie będzie się przerywać filmów reklamami.  Bank jednak nie przejął się zanadto pokrzykiwaniami klienta. Widać pieniądz, który wyciąga z wyświetlania klientom reklam jest na tyle przyzwoity, że paru zadymiarzy. "Dziękuję za przesłaną wiadomość. Uprzejmie informuję, że komunikaty reklamowe są integralną częścią portalu Banku. Zatem nie ma możliwości ich usunięcia. Pragnę zaznaczyć, że zgodnie z Regulaminem korzystania z portalu internetowego Alior Banku zastrzegamy sobie prawo do jednostronnego decydowania o zawartości Portalu, dokonywanych w nim zmianach i modyfikacjach. W razie dodatkowych pytań zapraszam do ponownego kontaktu" - napisał klientowi bank w odpowiedzi na reklamację..Konsultant dodał, że reklamę można zamknąć przyciskiem w rogu ekranu. A więc jednak zmierzamy do modelu: dopóki nie obejrzysz reklamy, nie wypuścisz przelewu?

W niektórych bankach bywa gorzej.  Dzwoni do człowieka automatyczna sekretarka i każe czekać na "audiencję" u żywego teleoperatora, który chce oczywiście zaproponować kartę kredytową albo szybką pożyczkę. Oto opowieść jednego z moich czytelników. "Jestem klientem Multibanku, który nie zastrzegł sobie, że nie zgadza się na kontakty marketingowe ze strony banku. Nie mam nic przeciwko normalnym kontaktom telefonicznym ze strony konsultantów, czasem dowiaduję się z  nich o nowej ofercie banku, nie przeszkadzają mi one. Ostatnio jednak mój bank zaczął do mnie dzwonić w dziwaczny sposób. Zamiast konsultanta słyszę w słuchawce muzyczkę, która po pół minucie (dokładnie nie liczyłem) milknie. Czasem odezwie się konsultant. Prawdopodobnie bank używa systemu zwanego z angielska "predictive dialer", który dzwoni do losowego klienta z bazy banku i dopiero kiedy ten odbierze, łączy go z wolnym akurat konsultantem. Problem w tym, że czasem nie ma wolnego konsultanta i klient czeka. I czeka.

Jasne, po co czekać ma konsultant, po co ma dzwonić i dowiadywać się, że numer jest zajęty? Czas konsultanta to pieniądz - myśli bank. Niech klient poczeka. Jest to wg. mnie traktowanie klientów jak idiotów, jak masy, którą można bez skrupułów robić w tzw. balona. "Niech barany czekają, aż coś im sprzedamy, nasz czas jest ważniejszy. To totalne zaprzeczenie powiedzeniu "nasz klient - nasz pan". Tu nie klient jest ważniejszy, tylko interes banku.Jestem zły na Multibank, którego jestem klientem. Jednocześnie zaznaczam, że przeciwko normalnym telefonom od konsultantów nie mam nic przeciwko. Ale protestuję przeciwko telefonom, podczas których czekam na łaskawego konsultanta" - kończy swoją opowieść mój czytelnik. A ja przyznaję mu w stu procentach rację. Tracić zaufanie klientów w tak debilny sposób mogą tylko goście, którzy tych klientów mają po prostu za dużo. Żeby chociaż te telefony były skuteczną bronią sprzedażową. Ale nie są! Bank wkurza ludzi kompletnie za darmo! Niepojęte...

Niestety, ten problem dotyka także klientów mBanku. Jeden z czytelników na okoliczność tego tematu przypomniał mi nawet słynny cytat z King Size: "Ja wiem, że klienci nas nie kochają, ale my ich tak długo będziemy kochać, aż oni nas w końcu pokochają". Bossskie! Przechodźmy jednak do meritum: "Polityka mBanku wobec klientów jest doprawdy niezrozumiała. Nowych kuszą sporymi bonusami za zakupy, starych najwyraźniej chcą zamęczyć, w rezultacie odstraszyć. Numer mBanku +48422399800 jest znany doskonale wielu obecnym klientom. Z numeru dzwoni automat słychać muzyczkę i już po kilku minutach (czasem kilkunastu, jeżeli wierzyć wielu wypowiedziom internautów) zgłasza się pracownik mBanku, proponujący ich produkty. Wystarczy wpisać numer w internetową wyszukiwarkę, żeby znaleźć dziesiątki jednoznacznie negatywnych ocen takiego „reklamowania” banku. Zmęczony tymi telefonami pisemnie przypomniałem mBankowi, że w serwisie transakcyjnym mBank zamieściłem negatywne odpowiedzi dotyczące przedstawiania mi ofert" - pisze do mnie kolejny czytelnik.

"Starałem się być nieprzyjemny, wypróbowując nerwy konsultantów w sposób adekwatny do wielokrotnego wypróbowywania mojej cierpliwości przez mBank. W grzecznych słowach, aczkolwiek bezczelnie, odpowiedzieli, że muszę dodatkowo zabronić im składania mi ofert telefonicznych, np. przez mLinię". A więc to, że klient nie wyraził zgody na marketing, nic już nie znaczy? „Jeżeli nie życzy pan sobie kontaktów telefonicznych konieczne jest całkowite odwołanie zgody na reklamę i takiej czynności nie może Pan wykonać z poziomu serwisu transakcyjnego” - usłyszał mój czytelnik od pracownika z branży bankowo-reklamowej. A przecież klient w umowie wyraźnie "nie wyraził zgody" na wykorzystanie jego danych do "promocji i marketingu działalności prowadzonej przez mBank (w tym świadczonych usług oraz oferowanych produktów)". Klient się wściekł i przypomniał bankowi, że wydzwanianie przez telefon to również "promocja i marketing". "Tym razem łaskawie uwzględnili mój sprzeciw pisząc, że nie będą mi składane oferty. Po czym jeszcze tego samego dnia usłyszałem muzyczkę po raz kolejny - dzwonili cztery razy".

Mojemu czytelnikowi opadły ręce. "W tej sytuacji chciałbym zadać trzy pytania, na które może odpowiedzą menadżerowie mBanku: 1. Który geniusz wymyślił, że skuteczne będzie zamęczanie klientów kontaktem automatu, włączaniem nawet kilkunastominutowej muzyczki dopóki szanowny konsultant łaskawie raczy znaleźć czas dla klienta, żeby przedstawić ofertę o wątpliwej atrakcyjności. 2. Jak mBank wykonuje ustawę o ochronie danych osobowych, ignorując wyraźny wybór klienta wyrażony już przy podpisaniu umowy, tj. brak zgody na jakiekolwiek oferty marketingowe? Wyraźnie widać, że dzwonią do wszystkich, nie sprawdzając treści zawartych umów – konkretnie faktu istnienia wymaganej zgody. 3. Dlaczego treść „Zgoda na reklamę spółek BRE Banku: NIE” nadal upoważnia mBank do składania ofert przez mBank, będący spółką BRE Banku?" A ja mam jeszcze czwarte pytanie: co na to GIODO, czyli Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych? „Oni mogą panu majstrowi skoczyć tam, gdzie pan może Pana Majstra w d... pocałować" - przypomina inny słynny cytat mój czytelnik.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 14 czerwca 2013 09:06

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • drogadowlasnegom napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 09:29:56:

    Do mnie też dzwoniły podobne "automaty". Jednak za każdym razem po 2 sekundach rozłączałem rozmowę.
    Ten system to już przesada, szczęśliwy ten bank, którego rozmowy się nie doczekałem ;)

  • jakubkow85 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 10:38:40:

    podobnie irytujące jest wyświetlanie reklam w bankomatach - zanim pojawi się ekran z kwotami które można wypłacić zmuszony jestem przyjrzeć się bankomatowej reklamie i znaleźć napis wraz z odpowiadającym mu przyciskiem na panelu pozwalającym ominąć reklamę i przejść do wypłaty...

  • kr_kr napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 10:59:27:

    To nie tylko przypadłość BRE-grupy - tak samo "reklamuje" się Citi. Przy czym najbardziej wkurzające w tym jest to, że nie zawsze trzyma się telefon pod ręką - czasami słysząc dzwoniący biegnie się do niego żeby ... posłuchać melodyjki.

    A tak na marginesie - akurat ani z Multi, ani z mBanku takich telefonów nie miałem, choć Multi jest naszym wiodącym bankiem.

  • wpamix napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 11:10:01:

    nr z których w ciągu ostatnich m-cy wydzwaniali do mnie natarczywie z banków:

    mBank:
    +48 22 5009496
    +48 42 8886301
    +48 42 8886303
    +48 42 8886304
    +48 42 8886306
    +48 42 8886305
    +48 46 8148561
    +48 42 2399800

    MultiBank:
    +48 61 8846555
    +48 46 8148585
    +48 22 5009488

    Millennium Bank:
    +48 22 2374978
    +48 519 284 978

    GetinBank:
    +48 22 2139910
    +48 32 6049057

    BGŻ:
    +48 22 5393200

    "czarna lista" w telefonie rośnie z tyg na tydzień, dobrze, że mogę ustawić funkcję, że od wybranych nr ma automatycznie odrzucać połączenia :)

  • bp321616 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 11:36:14:

    Chyba trzeba rozróżnić dwie ustawy: o ochronie danych osobowych oraz o przesyłaniu informacji marketingowych drogą elektroniczną. Sam numer telefonu to nie dane osobowe. Numer telefonu + nazwisko to dane osobowe. Ja gdy nie życzę sobie takich kontaktów, piszę takiego oto meila/list, poniżej przykład wysłany do BGŻ, już nie dzwonią:

    Zgodnie z Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych
    Dz. U. 1997 nr 133 poz. 883 z późn. zm. nie wyrażam zgody na przetwarzanie
    moich danych osobowych w celach marketingowych przez Bank BGŻ oraz spółki
    zależne Banki oraz przekazywanie i udostępnianie moich danych osobowych
    podmiotom współpracującym z Bankiem.


    Zgodnie z Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą
    elektroniczną Dz. U. 2002 nr 144 poz. 1204 z późn. zm. nie wyrażam zgody
    na przesyłanie informacji marketingowych drogą elektroniczną przez Bank
    BGŻ oraz spółki zależne Banki i podmioty współpracujące z Bankiem.

  • pan_kolektor napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 11:39:54:

    Sam jestem klientem mBanku i sytuacja opisana, że aby zrezygnować z telefonów trzeba zadzwonić do nich jest prawdziwa!! Po prostu masakra, jakby to powiedzieli starzy samurajowie.

    Druga sprawa to nowy serwis transakcyjny, o którym miałem pozytywne zdanie - więc wczoraj chciałem zrobić dwie operacje: zmienić nr dowodu (ZONK! nie działa usługa, trzeba dzwonić) i zmienić limity na kartach (ZONK! nie ma czegoś takiego, a przynajmniej ja nie znalazłem - a jestem raczej doświadczonym userem bankowości elektronicznej); wszedłem w stary serwis, wszystko zrobiłem w 4 min 37 sec

    Nie wiem co się stało, że kilka lat temu nowoczesny, darmowy i taki fajny bank jak mBank coraz bardziej odchodzi od tej fajności i już daaaawno przestał być tak kojarzony. Trochę mi szkoda, bo wielu ludziom ich swego czasu polecałem, teraz raczej mi się to nie zdarza.

  • maidenman napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 11:40:17:

    Dokładnie jak pisze wpamix - też blokuję telefony z mBanku - dzięki za kilka nowych numerów. Szkoda tylko że bank co chwilę dodaje nowe numery. A pod wpisem Pana Macieja podpisuję się rękoma, nogami i uszami - absolutnie niedopuszczalne są takie praktyki. Też nie wyraziłem zgody na marketing a jednak mBank lubi często serwować mi melodyjki. Nie neguję całego banku, bo jeszcze nigdy od 10 lat mnie na nic nie naciągnęli - skutecznie opieram się propozycjom nowych ofert i jestem zadowolony z usług z których korzystam. Jednak ten telemarketing jest i podejście do nas jest trochę żenujące...

  • wpamix napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 11:42:21:

    re pan_kolektor: nowy serwis transakcyjny mBanku to istna porażka, jeśli ktoś lubi wodotryski to będzie zachwycony ale "starzy użytkownicy" przeklinają go na każdym kroku :(

  • pan_kolektor napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 11:47:20:

    @wpamix
    tutaj wodotryski to może kwestia przyzwyczajenia, generalnie jestem za odświeżeniem; ale: jeśli brak takich funkcjonalności jak zmiana limitów na kartach?!? lub oszczędności: kiedyś miałem fundusze i regularne oszczędzanie w jednej tabelce, i sumę - wiedziałem ile faktycznie mam środków i gdzie, więc widziałem gdzie zgromadziłem - teraz klikam po 3 ekranach i sobie w głowie dodaję; czym więcej tam klikam tym mniej mi się podoba

    ale wracając do tematy przewodniego Pan Macieja: dla mnie telemarketing jest wystarczająco wkurzający; jakby mi jeszcze wrzucili screen na całą stronę, który zawsze muszę zamykać - that would be it mister; to bank czy wp.pl ??

  • iza053 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 14:18:43:

    Telefony od banku były przyczyną, że zrezygnowałam z karty kredytowej Sygma Banku.
    Kartę tę zaoferowano mi w trakcie zakupów w supermarkecie Real oferując na przynętę bon o wartości 100zł, co dziwne bez żadnego zaświadczenia o dochodach, wyłącznie "na gębę".
    Przez 2 miesiące korzystałam z tej karty i po otrzymaniu sms-a o kwocie zadłużenia natychmiast spłacałam je przelewem. Mimo to następnego dnia byłam dręczona telefonem, że mam 200 zł do spłacenia (widocznie w ich systemie moje przelewy ie były jeszcze widoczne, albo dręczyli profilaktycznie).
    Jednak czarę goryczy przelał telefon od banku godzinie 20.45, gdy zasnęłam pierwszym snem po męczącym dniu pracy (wstałam do pracy o godzinie 6.00 rano).
    Wyrwana ze snu, zostałam zapytana o dokładne dane osobowe (w tym PESEL) i nazwisko panieńskie matki. Na moją uwagę, że po 20-tej nie dzwoni się do obcych osób, konsultantka odpowiedziała stanowczo "Ale my przecież pracujemy do 21.00"
    Następnego dnia udałam się do punktu Sygma Banku w Realu i złożyłam podanie o rozwiązanie umowy.

  • yauokim napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 15:26:58:

    ja numery mBanku dodałem do numerów blokowanych w moim telefonie i problem z głowy - mogą dzwonić ile chcę, mój telefon sam odrzuca ich połączenia

  • varek napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 16:09:19:

    Też mam konto w mBanku i też miałem podobny problem. Tym razem to nie była muzyczka tylko głuchy telefon.
    Raz odłożyłem telefon na głośnomówiący i zająłem się sobą. Ciekawostka! Po kilku minutach zgłosił się konsultant, ale zrezygnował po kilku "Halo! Halo!" zanim zdążyłem podnieść słuchawkę.
    Po kontakcie z infolinią dowiedziałem się, że nie mogę zrezygnować wyłącznie z nękania głuchymi telefonami z banku. Muszę zrezygnować z otrzymywania wszelkich ofert łącznie z tymi w systemie transkacyjnym (ostrzegła konsultantka).
    Zrezygnowałem z wszelkich form kontaktu. Skoro dla mBankozaura ważniejsze jest molestowanie klientów niż cywilizowana sprzedaż produktów to ich sprawa.

    Jako podsumowanie: już po tygodniu od rezygnacji nękanie telefonami ustało.

  • jakosc-obslugi-w-banku napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 17:04:59:

    A Ciebie co irytuje w banku? jakosc-obslugi-w-bankach.blog.pl/2013/06/14/10-irytujacych-zachowan-w-placowce-bankowej/

  • gandalfb napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 20:58:20:

    Z tego co wiem to w przypadku BZWBK jest tak, że klient ma wyświetlaną po zalogowaniu ofertę (nie reklamę) jeśli wyrazi odpowiednie zgody m.in. na przekazywanie materiałów marketingowych drogą elektroniczną. Oczywiście o tym Pan Maciej nie wspomina, bo po co...

  • bop.bruce napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/14 22:23:29:

    Co do wydzwaniania konsultantów mBanku: mam konto od wielu lat, ale namolne telefoniczne "oferty" problemem zrobiły stosunkowo niedawno (powiedzmy ok. 1-2 lat wstecz).

    Metoda na nie jest banalna i nie wymaga "gromadzenia numerów zablokowanych": dzwoni się do mLinii i żąda zaprzestania nękania. U mnie to pomogło natychmiast i w 100% skutecznie. Dodatkowo eliminuje to spam mailowy (ten mi nie przeszkadzał, ale jego brak nie spędza mi snu z powiek).

    Co do reklam w serwisie transakcyjnym: może stary dobry AdBlock sobie z nimi poradzi, jeśli tylko serwowane są z adresu wystarczająco różnego od "normalnych" stron serwisu? Ja na szczęście takiego cuda myśli marketoidalnej jeszcze osobiście nie widziałem...

  • marzyciel45 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/15 12:42:50:

    Korzystać z usług Alior Banku zaprzestałem po tym jak bank obciążył moją lokatę prowizją. I nie interesuje mnie , że mogłem wnieść reklamację, apieniądze byłyby zwrócone.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/15 13:01:14:

    Mam konto w mBankzaurze i w WBK - po zalogowaniu nie wyswietlaja mi sie zadne reklamy - moze dlatego, ze uzywam adBlocker-a w Firefoxie. Dodatkowo pomaga dopisanie co bardziej upierdliwych stron reklamowych do pliku HOSTS w systemie windows/linux - wtedy ZADNE dane NIE SA POBIERANE wrecz ze wskazanych dome/subdomen.

    Inna ciekawostka - wczoraj dzwoni do mnie jakas studencina z callCenter z mBankozauru:
    - dzien dobry, czy rozmawiam z panem Krzysztofem Krasnicki?
    - moje nazwisko jest odmienne przez przypadki, panie konsultancie.
    - ale ja tu tak mam napisane! Czy rozmawiam z Panem Krzysztofem Krasnicki?
    - NIE, rozmawia Pan z Krzysztofem Krasnickim, a ne z Krzysztofem Krasnicki.
    Rozlaczyl sie, hehehe :)

  • odin1 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/27 19:10:54:

    Mnie mBank ostro męczył telefonami mimo, że też mam zaznaczony boksik, że nie życzę sobie marketingu od nich.
    Ostatnio znowu zadzwonił automat, a za 3-cim razem odezwał się konsultant. Na pytanie konsultanta, czy rozmawia z ..... ..... odpowiedziałem, że nie, że tu Kaczor Donald i usłyszałem tylko coś ala:
    - hmmm, to tu mamy chyba błędny numer, już zaznaczam w systemie. Przepraszam i do widzenia.

    Zdaje się, że nawet nie słuchają co się do nich mówi ale na razie telefon zamilkł.

  • samozlo0 napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/04 13:39:48:

    Ja załatwiam problem telefonow marketingowych w inny sposob.
    Po uzyskaniu polaczenia pracownik banku informuje, ze rozmowa bedzie nagrywana.
    Na to ja, ze nie wyrazam zgody na nagrywanie.
    chwila ciszy, zyczenie milego dnia i konsultant sie rozlacza.
    Od tamtej pory nie mam zadnych problemow ze "spamem telefonicznym" :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line