Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 19 czerwca 2013

Ona (w banku) tańczy dla mnie, czyli jak zamknąć konto "zamknięte częściowo"?

Proszę Was zawsze, żebyście trzy razy się zastanowili zanim otworzycie w jakimś banku konto. Nieważne czy jest to konto "z premią", "z podwyżką", "z bonusem", czy też po prostu konto. Zakładanie konta jest dziś możliwe nawet "na klik", ale jego zamykanie jest zwykle bolesne i wyczerpujące psychicznie. Pan Grzegorz, klient Idea Banku, nie posłuchał mojej rady i założył sobie ROR bez pomyślunku. Sam przyznaje w liście do mnie, że zrobił to "nieopatrznie". Do konta miała być dołączona lokata na 12%, ale z powodów, w które nie chcę wnikać, mój czytelnik z założeniem tej lokaty miał jakiś problem. "Mimo wielokrotnych telefonów na infolinię w celu "uruchomienia" lokaty (swoją drogą dlaczego miałbym jeszcze coś dodatkowo "uruchamiać", skoro konto jest "z lokatą") dopiero trzeci mój rozmówca z banku wiedział o co chodzi i zarzekał się, że lokata jest już dostępna w panelu użytkownika, po czym okazało się, że dostępna wcale nie była". Zabawa w kotka i myszkę trwała tak gdzieś miesiąc, po czym mojemu czytelnikowi się znudziła i postanowił pobawić się w inną jej odmianę: "zamykanie konta w Idea Banku".

Poszedł w tym celu do oddziału, gdzie pracownicy są nauczeni, by nie ułatwiać klientom tak durnowatych procedur jak zamykanie konta. Pracownica była rezolutna i oświadczyła: "wie pan, dziś nie mogę przyjąć od pana wniosku o rozwiązanie umowy, bo za 30 dni może wypaść niedziela i wniosek będzie nieważny". Kiedy mój czytelnik pozbierał już z podłogi zęby, pracownica w oddziale wpadła na nowy pomysł: "Nie może pan zostawić w oddziale wniosku o rozwiązanie umowy, bo do jego przyjęcia będę potrzebowała pana dowodu osobistego". Nie przekonało jej, że jeśli to samo pismo wyślę pocztą, to nie będę potrzebował ani dowodu osobistego, ani paszportu, ani nawet prawa jazdy. "Pani zrobiła taką minę, że poczułem się jak w "Misiu" w scenie z szatniarzem: "- To nie mój płaszcz, proszę o mój płaszcz. - Nie mam i co mi Pan zrobi. Cham się uparł i mu daj". Mojego czytelnika rozczuliło najbardziej to, że choć bank zapomniał udostępnić mu lokaty za 12%, nie przyjął pisma o wypowiedzeniu umowy, to nie zapomniał pobrać prowizji za prowadzenie konta - 9,99 zł. Choć, jak zeznaje klient, podobno obiecano mu, że ROR ma być bezpłatny. No, ale - powiedzmy sobie szczerze - w tej sprawie mój czytelnik mógł coś pomylić.

Postanowił jednak jeszcze powalczyć o możliwość rozwiązania umowy z Idea Bankiem. Owszem, już raz został wyrzucony przez okno z powodu groźby, że za 30 dni będzie niedziela oraz braku dowodu osobistego, ale... poszedł do oddziału po raz kolejny. Tu pracownicy wiedzieli już co się święci, "Na początku w ogóle nie chciano mnie przyjąć. Pracownica powiedziała: "Przepraszam, ale jeśli nie ma pan umówionej wizyty, to nie mogę pana obsłużysz. Mam klientów". Nie zauważyłem, żeby miała jakichś klientów. Gdy przyszedłem do placówki, pani słuchała na laptopie przeboju  "Ty tańczysz dla mnie". Przez ponad pół godziny, które spędziłem w oddziale, do banku nie przyszedł nikt, a tym bardziej ci umówieni klienci". Mimo niesprzyjających okoliczności przyrody pracownicy Idea Banku nie dali sobie w kaszę dmuchać. Mój czytelnik musiał się umówić na wizytę za kilka dni, a pracownica wróciła do obsługiwa... tfu, do słuchania przebojów na laptopie. Jezu, jak ja bym chciał mieć taką robotę. Może znalazłby się dla mnie jakiś etacik? Oto mój ulubiony przebój. Będę brał cię, w trabancie...

No nic, pan Grzegorz z nieznanych mi pobudek - być może po prostu jest masochistą i lubi masowe upokorzenia doznawane z ust i rąk pracowników banków - po raz trzeci podjął próbę zamknięcia swojego rachunku. Tym razem się udało. Chociaż sukces był połowiczny: "Na kopiach dokumentów mam tylko podpisy pracowników, bo podobno nie mieli akurat pieczątek...". Ojej, że w banku nie ma pieniędzy to bym jeszcze zrozumiał, ale że nie ma pieczątek? Jak w banku zaczyna brakować pieczątek, to może warto sprawdzić jego kondycję finansową? Jaja sobie robię, mam nadzieję, że Komisja Nadzoru Finansowego zna się na żartach ;-). Niestety, brak pieczątek okazał się brzemienny w skutki. "Przez prawie cztery miesiące żyłem w błogiej nieświadomości. Potem przypadkiem odkryłem, że...konto częściowo nadal jest prowadzone" - pisze pan Grzegorz.

Nie słyszałem dotąd o kontach "prowadzonych częściowo", ale w nowoczesnej bankowości może i takie cuda są możliwe. Na przykład konta prowadzone w tej części, w której saldo składa się z samych zer. A w tej, w której w saldzie są cyfry niezerowe, konto może np. prowadzone nie być. Na jakiej podstawie czytelnik twierdzi, że konto jest "częściowo prowadzone"? Oddaję mu głos, bo ta sprawa mnie przerosła. "Jeden z kontrahentów omyłkowo zadysponował na to konto wpłatę sporych pieniędzy i... kasa skutecznie wpłynęła na nie. Ja tych pieniędzy pobrać nie mogę, bo wykonywanie przelewów jest wyłączone). A bank naliczył prowizję za prowadzenie rachunku". No i co powiecie? Raczej nie ma mowy o tym, że jesteśmy w okresie wypowiedzenia, kiedy konto formalnie ma prawo działać. Okres wypowiedzenia zwykle trwa miesiąc, czasem trzy. Ale tu od złożenia dyspozycji o zamknięciu konta upłynęły aż prawie cztery miesiące. Pan Grzegorz zadzwonił do banku i zapytał o co chodzi. Dowiedział się, że chodzi o to, iż bank "nie zarejestrował wniosku o zamknięcie rachunku". No i tu zaczynam mieć z tą sprawą problem logiczny. Bo jeśli tak, to dlaczego konto działa tylko częściowo, tzn. przyjmuje pieniądze, natomiast nie można z niego wypłacać pieniędzy ani wykonywać przelewów?  

Klient jest zdezorientowany. "Przyznam, że nie wiem już co mam zrobić i jak odzyskać pieniądze - zwłaszcza te, które teraz leżą na koncie. Naprawdę nie wiem, może Pan coś wymyśli. Nie wiem do kogo powinienem się z tym zwrócić? I co mam napisać? Że bank prowadzi konto wbrew mojej woli?". Cóż, może wystarczy poprosić Idea Bank o to, żeby się zdecydował czy prowadzi konto pana Grzegorza, czy też go nie prowadzi. A bank niech odpowie. I to pędzikiem. A propos pędziku: pewien klient banku ING i posiadacz karty Visa paywave, kilka tygodni temu postanowił z tej karty zrezygnować. "Była to któraś z kolei karta w moim portfelu, o której trzeba było pamiętać, żeby dokonać miesięcznie transakcji za określoną kwotę, aby za darmo z niej korzystać. Tak więc bez sentymentu udałem się do jednego z oddziałów banku, aby kartę zamknąć" - opowiada czytelnik. Czy może być coś prostszego? Okazuje się jednak, że rozstanie z kartą zbliżeniową może być trudniejsze, niż przewiduje ustawa. Klient, owszem, kartę oddał, ale - co go zdziwiło - nie została ona przecięta, ani zabrana przez bank. "Pracownica zapewniła mnie, że karta będzie natychmiast zdezaktywowana i nie będzie można nią już wykonywać żadnych operacji, więc mogę ją zatrzymać na pamiątkę” - zeznaje klient.

O karcie zapomniał, w systemie bankowości elektronicznej już jej nie widać. Ale ostatnio w historii transakcji na rachunku czytelnik zauważył obciążenia rachunku z tytułu płatności kartą. Tą kartą. Tą, która podobno jest już nieaktywna. Klient złożył w banku formalną reklamację, a odpowiedź, którą otrzymał, spowodowała, że opadły mu majtki. "Zgodnie z podpisaną Dyspozycją zamknięcia karty płatniczej do rachunku posiadacz rachunku odpowiada za transakcje dokonane niezwróconą kartą również po zamknięciu karty przez bank. Pragnę wyjaśniać, iż , kwestionowana transakcja jest transakcją zbliżeniową , dokonaną bezstykowo. Transakcje zbliżeniowe są transakcjami niewymagającymi przesyłania zapytania autoryzacyjnego z terminala do banku. W takich przypadkach terminal odczytuje tylko informacje zapisane na karcie. Jeżeli przed dokonaniem takiej transakcji karta zostanie zastrzeżona, system bankowy nie jest w stanie przekazać takiej informacji do terminala. Bank nie posiada żadnych informacji nt. szczegółów transakcji do czasu obciążenia rachunku kwotą transakcji. Jest mi niezmiernie przykro z powodu zaistniałej sytuacji, jednak mając na uwadze powyższe, nie mogę przychylić się do Pana oczekiwań. Postępowanie w sprawie ujęcia sprawcy kradzieży karty pozostaje w gestii Policji". Czyli jest tak: bank zdezaktywował kartę - co powinno działać tak samo, jak zastrzeżenie plastiku - ale nie zabrał klientowi karty, ani jej nie zniszczył. A teraz twierdzi, że kartą można nadal dokonywać transakcji zbliżeniowych. Czyli: karta zamknięta tylko do połowy. Tak samo, jak konto w Idea Banku.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 19 czerwca 2013 08:12

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jakosc-obslugi-w-banku napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 09:07:45:

    Czy w Twoim banku obsługa jest na najwyższym poziomie? Sprawdź i skomentuj jakosc-obslugi-w-bankach.blog.pl/

  • klayman89 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 09:20:04:

    Czytam Pana bloga od ponad miesiąca i zauważyłem jedną rzecz - z każdym wpisem rośnie ilość literówek i błędów interpunkcyjnych. Sugeruję mniejszy pośpiech przy dokonywaniu wpisów i chociaż pobieżne przejrzenie rzeczy podkreślonych na czerwono ;)

  • prawdziwy.watpliwy napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 09:32:30:

    Mnie zajęło ponad pół roku wypowiedzenie umowy ramowej w GetinOnline. Podobno się udalo, dostałem takiego emaila i go zachowałem, tak na wszelki wypadek. Ale na konto nadal się mogę zalogować, nie wiem dlaczego. W ogóle działania tego systemu nie byłem w stanie pojąć, zresztą dlatego zrezygnowałem. Tylko czy ja to konto mam dodatkowo jeszcze jakoś zamykać? Czy wie pan coś na ten temat?

  • maidenman napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 09:39:22:

    Normalnie ręce opadają jak się czyta te przypadki. Absurd do kwadratu. Brak słów, normalnie nawet nie wiem co napisać jak czytam o coraz głupszych tłumaczeniach banków. Karta zastrzeżona, nieaktywna a jednak ciągle można nią płacić... to już chyba nie moje zmartwienie tylko banku... Ja swoje wypowiedziałem, zostało przyjęte i dla mnie koniec tematu. Zresztą jak Klient ma zgłosić na Policji nieautoryzowane użycie karty, skoro formalnie nie jest już jej posiadaczem?

  • senpai-michael napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 09:40:21:

    Ja tak w Pekao konto kasowałem - 3 razy "gubili" mój wniosek. Za 4tym razem dopiero dostałem kopię z podpisem pani z banku, więc już miałem podstawę do awantur w przypadku ponownego "zgubienia". To oczywiście oznacza że przez dodatkowe pół roku (s stusunku do tego co chciałem) bank brał prowizję za prowadzenie rachunku. Nigdy więcej Pekao, ale widzę że jeśli za często będę zmieniał banki to będzie "nigdy więcej jakikolwiek bank" :/

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 10:07:27:

    Widzę, że Wam też ręce opadywują ;-) @klayman89: Dzięki za zwrócenie uwagi, niestety blog powstaje głónie po nocach i w weekendy, stąd nie wszystko jest dopracowane na 100%. A poza tym nic mi się nie podkreśla na czerwono ;-). Zaraz wrzucę tekst do jakiegoś check-spellera i poprawię błędy.
    Pozdrawiam!

  • klient_bankow napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 10:14:16:

    sektor bankowy obsługuje pewnie z 20mln obywateli średnio w kraju nad Wisłą każdy ubankowiony obywatel ma 3 rachunki bankowe więc niech będzie 1% problemów to wychodzi, że 600T klientów ma jakiś problem ze swoim rachunkiem. Na blogu opisanych jest kilka przypadków, tych ciekawszych ale pewnie skala podobnych jest znikoma :)

    Domyślam się, że wyeliminowanie takich błędów związane jest z wysokimi kosztami, a to odbiłoby się na kosztach prowadzenia RORów.

  • kjonca napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 10:18:43:

    NIestety mogę potwierdzić. Wysłąłem ROK temu wypowiedzenie umowy kont (osobiste + 3 oszczędnościowe) listem poleconym. Przez internet widzę, że konta oszczędnościowe zniknęły, ale osobiste nie. I jak wysłałem bankowi sugestię, żeby sprawdził czy wszystkie dyspozycje zostały prawidłowo wykonane, to mnie spuścił na drzewo (Ma sie pan zweryfikować, ale jak się mam zweryfikować, skoro nie powinienem być klientem banku?)

  • pan_kolektor napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 12:58:14:

    to zamierzona ironia? :D

    "@klayman89: Dzięki za zwrócenie uwagi, niestety blog powstaje GŁÓNIE po nocach i w weekendy"

  • klayman89 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 15:27:34:

    @pan_kolektor - obstawiam jednak znowu pośpiech ;)

    Z ciekawości, Panie Macieju, z ciekawości - pisze Pan z klawiatury komputera, czy telefonu? Bo zauważyłem, że większość takich literówek trafia się właśnie "smartfonowcom" :)

    P.s. w komentarzach podkreślenia są - czyżby od strony twórcy było to bardziej okrojone?

  • maidenman napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 16:12:05:

    jeju, "rynce opadywują" na ten wasz hejt. Czepiacie się drobnostek, to jest blog a nie wypracowanie maturalne - naprawdę nie stać Was Panowie na konstruktywną krytykę tylko literówek się czepiacie? Słońce grzeje, polecam zimną lemoniadę i chwilę relaksu...

  • klayman89 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 16:26:46:

    A kto tu mówi o krytyce? Treści bloga nie mam nic do zarzucenia, ot, zwykłe spostrzeżenie odnośnie formy...
    Jako bloger chciałbym mieć tylko takie hejty ;)

  • pan_kolektor napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 16:39:10:

    dokładnie, zagrzebać wojenne topory, i lemoniada w dłoń - ja nawet tego nie zauważyłem, ale potem jak zobaczyłem odpowiedź Pana Macieja, to uśmiechnąłem się, bo jeśli to był celowy zabieg to naprawdę bardzo trafiony; ergo nie hejt, a raczej psalm dla poczucia humoru Pana Macieja:)

    co do samego tematu, w sumie to ciekawe jak wygląda taka statystyka; bo ludzie są różni, a w oddziałach to nawet jeszcze bardziej (każdy ma swój mikroklimat), to i takie rzeczy mogą się zdarzyć - czasem faktycznie witki opadają, ale dałbym sobie...paznokieć obciąć, że i w dużych instytucjach typu ING, BRE, Pekao nie gorsze kwiatki oddziałowe człowiek znajdzie - i to bez świecy szukając

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 16:39:45:

    @klayman: dyktuję maszynistce ;-)

  • klient_bankow napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 16:41:39:

    zgadzam sie z przedmówcą w dużych bankach też prowizorką wieje... w największym PL banku zamykałem rachunek 4 miesiace

  • beluczak napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 21:40:45:

    W którymś pko rodzice założyli lat temu 20 zwykłe lokaty, na mnie i na brata... po czym usłyszeli, że mogli je założyc, wypłacić większość kasy mogą, ale nie mogą ich zamknąć aż do naszych 18tek, bo musimy zamknąć je sami;)

  • 4kociaki napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 21:52:45:

    Czytam o problemach, które banki przysparzają swoim klientom i przyznam, że sami na siebie bicz kręcą... Bo ja boję się cholernie, że, chcąc skorzystać np. z dobrej lokaty, pakuję się na minę w postaci nie dość jasnych prowizji, przymusowych RORów itp. Więc nie zakładam nic nigdzie, bo strach. Ergo - żaden bank na mnie nie zarobi, a ja nie stracę... pieniędzy i nerwów.

  • klayman89 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/19 21:57:06:

    Oj, powodzi się, powodzi jak widzę. I to by zamykało temat nieobecnych podkreśleń ;)

  • lucyliu napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/20 08:43:30:

    Normalnie strach to czytać... a zachowanie ING mnie powaliło, pozostaje iść na Policję, zgłosić fakt kradzieży/nieuprawnionego korzystania z karty przez pracowników ING, może jeszcze do Prokuratury to zgłosić, bo w końcu bank to instytucja zaufania społecznego i takich kwiatków nie powinno tam być. Kolejne pismo do nadzoru bankowego i jeśli mamy już odpowiedź na reklamację to do Arbitra bankowego uderzyć....

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/20 11:16:22:

    A mnie sie udalo NIE zalozyc konta w IdeaBanku :) Jako ze mam u pana Czarneckiego kilka polisolokat (a dawali wtedy 8%, zal bylo nie wziac :), pomyslalem ze i konto sobie machne - przez internet sie nie dalo (wniosek ne zostal zarejestrowany - how sweet!), zaprosili mnie na grillowanie w oddziale (po 3 minutach odpowiadania bez przerwy "nie jestem zaiteresowany" - odpuscili. A konta nie zalozyli :)

    Pozniej dzwonil jeszcze jakis Opekun, (pewnie z miliona klientow na raz), usilowal mi nastreczyc jeszcze jakies tablety, ale po trzykrotnej prosbie o przeslanie na mail tabeli prowizji i oplat (w Umowie stalo: TPiO jest integralna czescia Umowy") podziekowalem "Ideowcom-Stachanowcom" i zablkowalem kanaly kontaktu :)

  • 4inwestor napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/24 23:28:33:

    Nie pamiętam opłaty 9.99zł w IdeaBanku ani lokat 12% a siedzę u nich 7lat. Panu się pomyliło z jakimś klonem typu Getin...

    Jako klient 12 banków założonych dla lokat i premii czy kont oszczędnościowych, zamykałem już takie banki oprócz tych co mam obecnie jak KredytBank (zabawna historia, zapomniałem o koncie aż po paru latach przyszedł list z jakąś ofertą jacy oni są teraz fajni), Polbank, BZWBK czy BPH. Reszty nie pamiętam, proszę mnie nie bić, ale jeśli dostałem jakiś papierek zamknięcia to mam raczej w dokumentach.

    Kiedyś będzie trzeba się przejść popytać czy moje konta są zamknięte. Nie wiem kto wymyślił taką procedurę, 30dni a po 30dniach "proszę wstąpić i spytać czy konto się zamknęło" np. tekst z BZWBK.

    Z doświadczenia mogę przyznać, że bank poznaje się po zamykaniu konta :) Śpię spokojnie, bo nic nie przychodzi. Jeśli coś przyjdzie standardowa procedura, myślę, sprawdzam dokumenty, reklamacja ustna, reklamacja pisemna, ... , ten blog ;)

    Jeszcze nie zdarzyło mi się składać reklamacji pisemnej odnośnie zamykania konta, za to zdarzyło mi się na gębę dostać zwrot opłat od ręki.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny