Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 29 stycznia 2014

Puścili z dymem dwuletnie zyski klientów. Zamiast inwestować w obligacje, grali w kasynie

Kolejna ciężka wpadka w branży funduszy inwestycyjnych. W ciągu jednego dnia z funduszu Copernicus Dłużnych Papierów Korporacyjnych (dalej będę nazywał go DPK) wyparowały dwuletnie zyski inwestorów. We wtorek wieczorem zarządzające funduszem towarzystwo Copernicus TFI poinformowało, że rewiduje wartość jego udziałów aż o 14,1%. To gigantyczna przecena, jak na fundusz inwestujący w obligacje, bo tego typu fundusze zwykle dają 5-6% zysków w skali roku. Copernicus DPK jeszcze do jesieni zeszłego roku był prawdziwą gwiazdą - jego roczna stopa zwrotu sięgała 7,5%, gdy w tym samym czasie np. BNP Paribas Komercyjnych Papierów Dłużnych osiągał raptem 4,9%, a - dajmy na to - Arka Papierów Korporacyjnych mniej więcej 5,6%. Nie było funduszu lokującego w obligacje korporacyjne, który miałby lepsze wyniki, niż Copernicus. Teraz okazuje się, że to była zwykła iluzja. "Intencją zarządu jest maksymalnie konserwatywne podejście do wyceny portfela, przy założeniu ewentualnej konieczności jego całkowitego upłynnienia" - tłumaczy w komunikacie przecenę jednostek zarząd Copernicus TFI.

Po zrewidowaniu wartości jednostki uczestnictwa do 100,98 zł roczna stopa zwrotu funduszu spada do minus 16,5%, a trzymiesięczna - do minus 20,5%. Tak gwałtownie pieniędzy swoich klientów nie puszczają z dymem nawet agresywne fundusze akcji, a co dopiero relatywnie bezpieczne fundusze lokujące w obligacje. Ba, inwestując w tego typu fundusz inwestor rzadko kiedy bierze pod uwagę możliwość jakiejkolwiek straty, zastanawia się co najwyżej czy zarobi trochę więcej, czy trochę mniej. W Copernicus DPK źle działo się od kilku miesięcy. W listopadzie 2013 r. Analizy Online zawiesiły funduszowi rating. "Doceniliśmy ciekawy skład portfela i atrakcyjne stopy zwrotu, ale ze względu na fakt, że udział pojedynczych emitentów w portfelu funduszu przekraczał poziom 7%, nie mógł on otrzymać wyższej oceny" - pisały Analizy w uzasadnieniu. Dodano, że w portfelu funduszu "pojawiło się wiele papierów o trudnej do ocenienia wiarygodności kredytowej". W grudniu się sypnęło: fundusz zawiesił wypłaty pieniędzy, najpierw na dwa tygodnie, a potem na kolejne dwa. Powód: zbyt gwałtowne wycofywanie pieniędzy przez klientów.

Ofensywa rządu na nasze portfele. Czy opłaca się kupić nowe obligacje 7-miesięczne?

Teraz Copernicus prosi Komisję Nadzoru Finansowego, by pozwoliła mu rozliczyć się z inwestorami mającymi już dość "bezpiecznych inwestycji w obligacje" w ratach. Copernicus DPK chciałby oddać pieniądze w ciągu pół roku w dwóch ratach. Ta sytuacja przypomina trochę katastrofę funduszu Idea Premium, który też "umoczył" pieniądze klientów w jakieś dziwne papiery, stracił płynność i zamknął możliwość wypłat, a potem drastycznie przecenił udziały. Na kasę klienci czekali ponad rok. W 2009 r. fundusze DWS Płynna (nomen omen) Lokata oraz DWS Papierów Dłużnych zostały przecenione o 12%, bo zainwestowały w jakieś dziwne obligacje strukturyzowane oparte na portfelach kredytów hipotecznych. To był wstrząs dla całej branży funduszowej, któremu nie dorównały ani słynne "barany z Opera TFI", ani degrengolada funduszu Investors TFI. A więc: nic nowego pod słońcem. Ile pieniędzy stracą osoby, które powierzyły swoje oszczędności dłużnemu funduszowi Copernicusa? W szczytowym momencie swojej świetności (połowa 2012 r.) dłużny fundusz papierów korporacyjnych miał ćwierć miliarda złotych aktywów, w listopadzie - według danych, które znalazłem w serwisie Analiz Online - już tylko niecałe 85 mln zł.

Czytaj też: Wielki sukces obligacji Orlenu! Zebrali wagon pieniędzy w 48 godzin!

Niestety, ściganie się zarządzających o jak najwyższe stopy zwrotu prowadzi często klientów do piekła. W przypadku funduszy inwestujących w obligacje korporacyjne pokusa zainwestowania w wysoko oprocentowane obligacje ryzykownej firmy jest duże. Tak właśnie zrobili zarządzających Copernicusa DPK. W serwisie corporatebonds.pl znalazłem ciekawe informacje porównujące zawartość portfeli funduszy obligacji korporacyjnych. Otóż Copernicus DPK był jednym z nielicznych funduszy, który brzydził się płynnymi, acz nisko oprocentowanymi obligacjami rządowymi, komunalnymi lub banków spółdzielczych. W portfelu miał natomiast papiery takich firm, jak Tiger Moth Investments (oprocentowane na 30%, udział w portfelu 5%), GC Investments, Silva Capital Group (oprocentowanie po 14%), czy Monday Development (kupon prawie 13% w skali roku). Pozazdrościć optymizmu zarządzającym. Nie mam nic do wymienionych firm, ale nie zainwestowałbym swoich lekko zarobionych pieniędzy w żadną obligację oprocentowaną na ponad 10% w skali roku. Zrobiłem taki numer raz w życiu i teraz już wiem, że to ruletka

Czytaj też: Ten Kruk polata wysoko? Dają 6,5% z obligacji, ale... to lot bez spadochronu

Zarządzające funduszem Copernicus Capital TFI było karane przez Komisję Nadzoru Finansowego za brak wymaganej liczby doradców inwestycyjnych, za przekroczenia limitów inwestycyjnych, za brak procedur dotyczących podejmowania decyzji inwestycyjnych. Widać, że chłopaki nieźle się bawili, ale niestety nie swoimi pieniędzmi. Największym imprezowiczom podobno już jakiś czas temu zabrano zabawki i wyrzucono z roboty ("Subfundusz DPK dokonywał większości inwestycji w okresie, kiedy Copernicus TFI było kierowane, a fundusze zarządzane, przez osoby, które nie pełnią już żadnych funkcji w Copernicus TFI" - pisze zarząd). Ale co to pomoże inwestorom? Jasne, że powinni oni brać pod uwagę, iż inwestycja w obligacje korporacyjne nie jest lokatą bez ryzyka. A nawet to, że zarządzający okażą się nieudacznikami. Czy jednak w tej sytuacji zarządzający - albo i samo TFI za to, że zatrudniało takich jełopów i hazardzistów - nie powinni pokryć inwestorom tych 14%?

Owszem, nie da się udowodnić, że ta, albo tamta spółka była potencjalnym bankrutem już w momencie inwestowania w jej papiery przez zarządzających. Ale warto sprawdzić, czy zasady budowania portfela funduszu - z uwzględnieniem takich czynników, jak utrzymanie płynności, koncentracji aktywów, rozproszenia branżowego - nie były przypadkiem nieprofesjonalne i nierzetelne. Skoro kierowcy jadący po pijaku kończą z wyrokami, to dlaczego nie mają tak kończyć barany, które po pijaku zarządzają nie swoimi pieniędzmi - wbrew regulacjom, ogólnie przyjętym standardom i zdrowemu rozsądkowi? A także ci, którzy tych baranów zatrudnili i nie zorientowali się, że w dealing roomie jest niezła imprezka? Dla nas wszystkich, zwykłych ciułaczy, którzy w funduszach lokują małe lub większe pieniądze, to wciąż ta sama lekcja: 1. nie wkładamy wszystkich jajek do jednego koszyka, bo może się on okazać dziurawy. 2. wybierając fundusze nie kierujemy się wyłącznie stopą zwrotu za ostatni rok. Jeśli już, to za przynajmniej pięć-siedem lat. I lepszy jest fundusz, który przez dłuższy okres mieścił się w górnej połówce rankingu, niż ten, który zapodaje fajerwerki.

SUBIEKTYWNOŚĆ TAKŻE NA YOUTUBE. Blog "Subiektywnie o finansach" to jedno z chętniej odwiedzanych miejsc w sieci, poświęconych finansom osobistym. Notuje ok. 400.000 Waszych kliknięć miesięcznie, ale... to nie wszystko. Blog możecie też obserwować na Facebooku (tam znajdziecie sporo ciekawych wpisów, które nie zmieściły się na samcik.blox.pl oraz podyskutujecie z grupą ponad 21.000 czytelników). Krótkie myśli o finansach rzucam też od kilku miesięcy na Twitterze (słucha już prawie 1900 osób), a teraz będę szeptał i szeleścił Wam do ucha również na YouTube. Na "subiektywnym" kanale jest już kilkanaście wideofelietonów o pieniądzach i wpadkach instytucji finansowych. W najbliższych dniach opublikuję kolejne. Jeśli nie chcecie ich przegapić - zasubskrybujcie kanał "Subiektywnie o finansach"

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 29 stycznia 2014 08:09

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • marciszakmark napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/29 14:11:44:

    Albo słowne potyczki, albo adwokat. Zielona Góra miała podobny przypadek kiedyś i jeden list wystarczył by wszystko się wyjaśniło.

  • sojers1 napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/29 20:15:19:

    no to redaktor pojechał:
    " nie wkładamy wszystkich jajek do jednegokoszyka, bomoże sięon okazaćdziurawy"
    jak koszyk okaże się dziurawy to pół biedy bo najwyżej kilka jajek wypadnie. a powiedzenie ostrzega raczej przed wypoerdzieleniem się z całym koszykiem. No chyba że redaktor użył sarkazmu na takim poziomie, że nawet ja go nie ogarniam;-)

  • pp-ww napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/29 20:19:58:

    Ten przypadek jest nauczką, że należy dokładnie sprawdzać w co inwestuje fundusz któremu powierzamy środki oraz jakie ryzyko się z tym wiąże. Obligacje korporacyjne nie są i nigdy nie były papierami bez ryzyka. Realizacja takiego ryzyka nie jest winą zarządzających, tak samo jak nie jest winą zarządzających funduszem akcji to że traci on w czasie bessy! Oczywiście ktoś zaraz powie że są profesjonalistami i powinni wszystko przewidywać - na co należy odpowiedzieć że przecież gdyby mieli szklaną kulę to już nie pracowaliby w żadnym TFI tylko leżeli na plaży na Bahamach.
    Polacy muszą się wreszcie nauczyć że nie ma zysku bez ryzyka, a to że coś się nazywa obligacją nie znaczy że jest w 100% pewne. Nawet obligacje państwowe.

  • bartekabc napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/29 20:36:35:

    Panie Macieju,
    wydaje mi się, że nie wypada promować w blogu spółki, która znajduje się na "czarnej liście" KNF. Tym bardziej, jeśli o takiej sytuacji donosiła wyborcza.biz.

  • arfer napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/29 22:22:51:

    wiadomo było, że skoro fundusz lokuje środki w obligacje spółek hmmm no, nie giełdowych tuzów i nie banków, to coś za coś

    dziwię się - zobaczymy za jakiś czas po sprawozdaniach - jaki był naprawdę bałagan w portfelu, ale licha spółka - pojdyńczy emitent i 7%,kolejny - 5 %, no, grubo pojechali z ryzykiem i są efekty

    ale tytuł przejaskrawiony tradycyjnie - pytanie, czy w kasynie grali zarządzający, czy postanowili zagrać Klienci (przynajmniej niektórzy), sądząc, że skoro coś się nazywa obligacją to "nie da się stracić", to historii z Idea Premium i po wywaleniu się szeregu dużych spółek, które obligacji nie wykupiły

    znów - wniosek prosty - nie ma darmowego luncha, bez ryzyka wyższy zysk nie weźmie się z kapelusza....

  • h2ols napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/30 17:05:19:

    taa... bo obligacje nie sa czescia kasyna ;] przeciez de facto to w wiekszosci papiery sluzace jedynie do rolowania dlugu, ktorego nie idzie splacic, dzieki czemu plankton obslugujacy emitenta nabija sobie kabze i wysusza frajerow:D

  • siemk napisał(a) komentarz datowany na 2014/01/31 11:38:20:

    Pozostaje tylko przytoczyć słowa filmowego Marka Hanah z "Wilka z Wall Street": nikt nie wie czy akcje(w tym wypadku obligacje) pójdą w górę, w dół czy może w bok, najważniejsze, że od wszystkich operacji zarządzający kapitałem pobiera prowizję - jemu nie robi różnicy czy klient zarobi czy straci, bo na swoje zawsze wyjdzie.

  • polkrisss napisał(a) komentarz datowany na 2014/02/02 18:01:40:

    Nie powierzam swoich środków żadnemu funduszowi. Nie mamy pewności w co zainwestuje i jaki będzie efekt końcowy. Łatwo rządzić kapitałem obcych.

  • istrue napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/24 15:27:22:

    Jeśli znasz osoby które straciły pieniądze na polisach
    inwestycyjnych czy ubezpieczeniowych takich firm jak: Generali,
    Compensa, Nordea, Aegon i innych - napisz na adres
    paytrade@twojakasa.com.pl Współpracuje z kancelarią, która jest skuteczna w odzyskiwniu pieniędzy z tego typu polis , odzyskując nawet 100% !! utraconych środków.
    Okazuje się, że przez wiele lat polscy urzędnicy nie zauważyli
    błędnych wpisów w polisach, które łamaly prawo a w 2009 r UOKiK
    podał ze 13 firm łamały prawo , dzięki czemu można odzyskiwać
    teraz pieniądze z tych oszukańczych polis.
    Szukam tez agentów ubezpieczeniowych oferujących w przeszlości m.in takie polisy z funduszem kapitałowym

    Po więcej informacji zapraszam na email:
    paytrade@twojakasa.com.pl więcej na stronie
    twojakasa.com.pl/polisy-inwestycyjne-odzyskaj-pieniadze/
    Pieniądze można odzyskać m.in z polis oznaczajacych produkt
    ubezpieczeniowy z funduszem kapitałowym

    W ramach alternatywy polecam inwestować w złoto fizyczne
    ponieważ daje nam to m.in najbezpieczniejsze na świecie schowanie
    majątku w Zurichu. Jest to najbezpieczniejsza forma oszczedzania od zawsze!!!! oraz daje nam wartość nabywczą, a więc nie
    tracimy własnych pieniędzy tak jak to jest , gdy trzymamy pieniadze po prostu w banku z
    powodu inflacji. Osoby posiadające lokaty bankowe traca ok 1% rocznie ( ok 3% oprocentowanie) ponieważ inflacja roczna to ok 4% obecnie. Z czasem moze być inflacja nawet po 10% miesiecznie, gdyż taka hiperinflacja spotyka kazdy kraj predzej czy później kazda papierowa waluta zmierza do wartosci poczatkowej, czyli zera.
    Złoto to wieczna waluta, a wszystko inne to kredyt

    Jak papierki z podobiznami prezydentów stracą wartość to wszyscy
    będą płacić złotem.
    Złoto to niezwykle bezpieczna inwestycja dając zawsze
    długoterminowo zysk. Trzymanie złota w skarbcach w Zurichu jest
    ubezpieczone w 100% do kwoty 500 000 .

    Dlatego jedynym miejscem w jakim powinno się przechowywać złoto
    jest Zurich lub własne domowe skrytki.
    Kupujac złoto np. za 10 tys zł 12 lat temu i sprzedajac dzis mielibyśmy ok 500% zysku czyli 40 tys zł na czysto, bo od zlota nie ma podatku.
    Wpłacajc na lokatę 12 lat temu 10 tys zł i wyłacajac dzis mielibyśmy strate ok 12%, oniewaz lokata np 3% generuje strate ok 1%, gdyż inflacja roczna wynosi ok. 4%.

    Tak samo wynajem mieszkania 12 lat wczesniej, zwraca się po ok 10 latach i to czasem moze byc nawet 20 lat, sam zwrot wkładu, poniewaz mieszkanie trzeba opłacać i wiąząsię z tym różne koszty,np remontowe , itd.
    Złoto jest niezniszczalne i nigdy w historii nie straciło na wartości, a wiec nie ryzykujemy utratą majątku inwestując w złoto ,bo mamy tu 100% pewny zysk, aż dziw bierze ,że jakąkolwiek inwestycję można określić jako 100% :) a jednak można złoto zawsze daje nam zysk długoterminowo i wartosc jego zawsze rośnie długofalowo, chwilowe spadki cen są bez znaczenia, to normalna rzecz i wpływ rynku.

    Cen złota nie moze kontrolować zadna farmaceutyka czy bank federalny dlatego jego cena zawsze rośnie oraz dlatego,że jego wydobycie jest ograniczone i bardzo kosztowne.
    Kiedys w Polsce była afera Amber Gold, tylko ze ten bank oferował ludziom papier nie złoto.
    Złoto to jest sztabka złota , która mamy w domu lub mamy 100% pewność, że jest ona w skarbcu np. w Szwajcarii , a nie jakiś śmieszny papier jak ten podpisany przez bankowców w Amber Gold i smiejących się z ludzi teraz ,że kupili kartkę papieru a nie złoto . Dlatego jak kupować to tylko zloto z certyfikatem i rozpoznawalnych marek jak Umicore czy Herraeus. To własnie oferuje Auvesta.
    Każda waluta pieniężna zmierza do zera , a więc jak waluta papierowa straci wartość wszedzie będzie mozna płacić złotem.

    Banki trzymają rezerwy w złocie. Rządy kupują zloto dla bezpieczeństwa.

    Możemy transferować złoto mając konto w firmie Auvesta. Firma ta ma jeden z najsilniej zabezpieczonych systemów na świecie. Transferując złoto fizyczne mozemy mieć je w wartości elektronicznej. Wiecej na golden-line.com.pl

  • berni189 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 16:20:15:

    Wydaje się, że w tej sytuacji już nikomu nie można wierzyć. Na szczęście jest takie miejsce jak funduszeinwestycyjne.net.pl i tam możemy znaleźć dobre i wiarygodne sposoby na własne oszczędności i ich pomnażanie.

  • tinysiskin napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/07 09:58:41:

    Moim zdaniem inwestowanie w fundusze nie jest bezpieczne, bo nigdy nie masz pewności, co faktycznie dzieje się z Twoimi pieniędzmi. Lepiej na początku lokować swój kapitał w pewne spółki o dobrej kondycji finansowej - wszystko samodzielnie. Dodatkowe informacje, jak to robić krok po kroku, znajdziecie też tu bestcapital.pl/dla-inwestorow/obligacje-korporacyjne/ . Takie blogi pomagają w zrozumieniu mechanizmu rynków i dzięki nim, łatwiej jest weryfikować, kiedy jest się oszukiwanym.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny