Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 06 marca 2014

U nich zbliżeniówki już bezpieczne: odpowiadasz tylko do 50 euro i możesz wyłączyć radio

Mam dziś dobrą wiadomość dla posiadaczy zbliżeniowych kart płatniczych. Czyli dla całkiem sporego grona z Was, bo już ponad połowa kart w naszych portfelach - w sumie kilkanaście milionów - jest wyposażona w tę kontrowersyjną, ale bardzo wygodną funkcję. Można dzięki niej płacić za zakupy, nie wkładając karty do terminala, lecz jedynie zbliżając ją do niego. Dzięki temu ani na sekundę nie wypuszczamy karty z rąk, co zwiększa bezpieczeństwo (bo sprzedawca nie odczyta i nie zapamięta danych karty, co mogłoby posłużyć mu do dokonywania na nasze konto płatności w internecie). Zakupy z taką kartą mogą być też szybsze, bo małe rachunki (do 50 zł) płaci się samym tylko zbliżeniem, nie wbijając PIN-u. Jeśli nie potrzebujesz potwierdzenia transakcji, to wystarczy, że przyłożysz kartę do terminala, poczekasz na akceptację transakcji i już możesz zabrać zakupy. Ani tradycyjna płatność kartą, ani gotówka nie jest tak szybka.  

Problem w tym, że jeśli zgubimy kartę zbliżeniową, albo ktoś nam ją ukradnie, a na dodatek plastik jest słabo zabezpieczony, to można stracić duże pieniądze. Czip na karcie nie powinien pozwolić na więcej, niż trzy transakcji zbliżeniowe dziennie, co teoretycznie ogranicza straty klienta do 150 zł. Ale znam przypadki, w których ograniczenie nie zadziałało i ktoś stracił np. kilka tysięcy złotych w 78 transakcjach, w których złodziej ani razu nie musiał podać PIN. Banki zwykle uznają reklamacje klientów, ale po pierwsze ich rozpatrywanie trwa długo, a po drugie za każdym razem klient jest obciążany "wkładem własnym" w szkodę - czyli równowartością 150 euro (ok. 650-700 zł, w zależności od kursu euro). To fatalny obyczaj, zwłaszcza wtedy, gdy bank nie pozwala ani wyłączyć funkcji zbliżeniowej, ani manewrować limitem dziennym płatności tego typu, ani zamówić karty bez możliwości płacenia zbliżeniem. A jeszcze fatalniejszym zwyczajem było wyposażenie kart w czipy, do których nie wbito ogranicznika liczby transakcji offline (czyli takich, w których bank nie łączy się z terminalem, by potwierdzić saldo).

Działająca przy Narodowym Banku Polskim Rada do spraw Systemu Płatniczego ogłosiła w zeszłym roku rekomendacje, których wprowadzenie ma poprawić sytuację klientów banków. Banki mają wprowadzić możliwość wyboru pomiędzy kartą z funkcją zbliżeniową i bez niej. A jeśli jakiś bank tego nie zrobi - powinien zmniejszyć odpowiedzialność klienta za złodziejskie transakcje kartami zbliżeniowymi. Rada zasugerowała, że jeśli banki nie wprowadzą nowych zasad dobrowolnie, zostaną wprowadzone administracyjnie.
Banki dość długo milczały, ale wreszcie zaczynają zmieniać reguły dotyczące "zbliżeniówek". Ostatnio bank Millennium poinformował klientów, że maksymalna odpowiedzialność klienta za złodziejskie transakcje kartą zbliżeniową będzie od 15 kwietnia wynosiła równowartość 50 euro, a nie - jak dotychczas - 150 euro. Każdy klient będzie mógł też wyłączyć funkcję zbliżeniową w swojej karcie (do tej pory banki twierdziły, że jest to "niemożliwe ze względów technicznych"), a w przypadku kart Mastercard dodatkowo niemożliwe będzie wykonanie transakcji zbliżeniowej offline bez połączenia terminala sklepowego z bankiem i potwierdzenia, czy nie zostały przekroczone limity transakcji bez PIN (do 200 zł dziennie).

Millennium komunikat

Wiem, że kilka innych banków jest w trakcie wprowadzania podobnych zmian. Kiedy staną się one standardem rynkowym, wreszcie będziemy mogli w pełni bezpiecznie używać kart zbliżeniowych, nie obawiając się, że ktoś ukradnie nam z takiej karty duże pieniądze, nawet jeśli nie zna PIN-u. I będziemy mieli pewność, że bank nie powie nam, że to nasza wina, iż wyczyszczono nam konto, bo nie pilnowaliśmy karty. Najważniejsze, by na każdej karcie był aktywny licznik transakcji zbliżeniowych zawieranych w trybie offline i aby był ustawiony w trybie, który ogranicza liczbę transakcji zbliżeniowych do kilku dziennie. 

Dodatkowe gwarancje dla klientów są potrzebne, ale przydałyby się też bardziej przyjazne procedury reklamacyjne. Wciąż mam sygnały, iż klienci mają problemy ze skutecznym i szybkim egzekwowaniem zwrotu pieniędzy (pomijając kwestię wkładu własnego w szkodę). Przeczytajcie jak to wyglądało ostatnio w przypadku pana Łukasza. "Kilka dni temu spotkało mnie nieprzyjemne zdarzenie, połączone z utratą karty kredytowej. W chwili gdy czekałem na karetkę pogotowia, złodziej wykorzystywał moją kartę w wielu sklepach, płacąc nią bez PIN. Kartę mogłem zastrzec dopiero po kilku godzinach. Liczyłem na to, że mój bank będzie pomocny w odnalezieniu sprawców wydarzenia. Nic bardziej mylnego. Podczas pierwszych kontaktów z bankiem dowiedziałem się, że szczegóły złodziejskich transakcji kartą będę mógł poznać dopiero, gdy zostaną one zaksięgowane. Po kilku dniach dowiedziałem się, że mogę otrzymać je po zgłoszeniu się na infolinię.

W ciągu dwóch kolejnych dni nie udało mi się dodzwonić do banku, a głos z automatu informował mnie o przejściowych problemach lub po prostu połączenie było rozłączane. Kiedy wreszcie udało mi się połączyć dowiedziałem się, że nie ma możliwości otrzymania szczegółów transakcji (informacje typu "Żabka - Poznań" nie były zbyt pomocne, potrzebowałem np. adresu sklepu, w którym złodziej kupował na moje konto). Nie tylko zmniejszyła się szansa na wykrycie sprawców kradzieży przez policję, ale też utrudniono mi reklamację transakcji. Często korzystam z karty i w tym przypadku nie miałem pewności co do tego które operacje były wykonane po kradzieży karty, a które jeszcze przed" - skarży się pan Łukasz i trudno nie przyznać mu racji. Nie dość, że miał pecha i został okradziony z powodu niewystarczająco dobrego zabezpieczenia karty, to jeszcze musi teraz sam dochodzić do tego które transakcje powinien reklamować, a które nie. Jeśli się pomyli, bank zapewne nie omieszka wykorzystać tego faktu przeciwko niemu. 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 06 marca 2014 15:37

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bananqq napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/06 20:53:25:

    polecam dla tych co chcą się sądzić z bakami, 20miuta filmu
    www.youtube.com/watch?v=8rtUIdHLvvc&feature=share

  • seisen napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/07 08:34:16:

    Panie Maćku,
    Chciałbym się dowiedzieć, czy w kwietniu (po wejściu w życie rekomendacji NBP odnośnie "zbliżeniówek") planuje Pan podsumować "Zbliżeniową załamkę" - szczególnie zależałoby mi na zbiorczej liście/tabelce, w której byłyby opisane jak poszczególne banki wykonały rekomendację - czy pozwalają wyłączyć tą funkcję (wraz z metodą realizacji - internet/oddział/telefon), czy może konieczna jest wymiana karty. Które plastiki są "100% online", a które nie (z tego, co wiem niektóre banki nawet Mastercardem pozwalają płacić offline), czy można ustalić indywidualne limity kwotowe/ilościowe dla transakcji zbliżeniowych, jaka jest kwota odpowiedzialności klienta za transakcje (przy okazji nie tylko zbliżeniowe i po utracie karty, ale także płatności/wypłaty dokonane np. kartą skopiowaną) wykonane przed zastrzeżeniem karty, i co jeszcze przyjdzie Panu do głowy, a ma cokolwiek wspólnego z kartami debetowymi/kredytowymi oraz z bezpieczeństwem środków trzymanych na koncie.

    Pozdrawiam

  • rzat napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/07 09:01:01:

    Kolejna historia, która nie trzyma się kupy. Po pierwsze bank w plikach od agenta rozliczeniowego otrzymuje pełne dane punktu, w którym dokonano transakcji kartowej. Nawet jeśli te dane nie są prezentowane na wyciągu, to bank i tak nimi dysponuje. Po drugie bank na żądanie klienta musi takie dane udostępnić. Co więcej, klient może zażądać kopii potwierdzenia transakcji (usługa płatna), a bank musi takie potwierdzenie dostarczyć. I łaski nie robi, bo skoro jest członkiem jakiejś organizacji płatniczej, to określone usługi świadczyć musi. Albo pan Łukasz trafił na wyjątkowo niekompetentnego pracownika banku, albo zwyczajnie ściemnia. Po trzecie, trochę dziwi mnie tekst, że robi dużo transakcji, i nie wie, które są sprzed kradzieży karty, a które po. No cóż, chyba wystarczy zajrzeć do własnego portfela i przejrzeć paragony Ile trzeba zrobić jednego dnia transakcji, żeby nie pamiętać gdzie się było i za co płaciło? Według mnie ta historia mocno śmierdzi. Biorąc pod uwagę, że transakcje były bez PINu (swoją drogą, ciekawe, skąd pan Łukasz uzyskał tą informację, skoro bank nawet adresów sklepów mu nie chciał podać) oraz mętne tłumaczenia klienta, wygląda to na próbę wyłudzenia pieniędzy od banku.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/07 12:02:55:

    IMHO, do zaczecia uzywania zblizeniowek moga mnie przekonac dwie żeczy łacznie: to, że banki będą ponosiły PEŁNĄ odpowiedzialnosc za "nieautoryzowane" transakcje, bez mojego wkladu wlasnego - nawet owych 50 EUR (skoro bank daje mi funkcjonalność karty, która OBNIŻA bezpieczeństwo moich pieniędzy, to niech ponosi pełną odpowiedzialność za to obniżone bezpieczenstwo, a nie mnie wkręca w jakieś doubezpieczenia swojego plastiku ;), oraz pełna możliwość samodzielnej, online konfiguracji funkcji zbliżeniowej: ilości transakcji, limitu kwotowego, włączenia i wyłączenia tej funkcji na żądanie (np. przy wyjezdzie za granice wolal bym miec ja chwilowo nieaktywna). Ale generalnie widać światełko w tunelu - oby to nie był pociąg :)
    Na razie pozostaje mi taka partanina:
    www.youtube.com/watch?v=3ZUZjdGM4Hk
    www.youtube.com/watch?v=znNqCraLaJw

  • nikodemd napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/07 12:27:52:

    Panie Maćku, a skąd to założenie, że "czip na karcie nie powinien pozwolić na więcej, niż trzy transakcji zbliżeniowe dziennie"? Każdy bank chyba sam sobie ustawia tą wartość, jeden trzy, drugi pięć, a jeszcze inny dziesięć.

  • soliera napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/09 09:33:34:

    Gdzie mogę znaleźć dokument-rekomendację NBP ws kart zbliżeniowych?

    PKO BP nie umożliwia na kartach kredytowych blokady płatności zbliżeniowych (na debetówkach i owszem).
    ING na kredytówkach w ogóle nie udostępnia tej funkcji, na debetówkach umożliwia ich blokadę.
    mBank również umożliwia blokadę paypas na debetówkach, o kredytówkach nic nie wiem, b mi już nie po drodze do tego banku.

  • onfrustrat napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/10 11:09:39:

    Kiedy dostałem od Citi kredytówkę i zobaczyłem na niej znaczek zbliżeniowy, przespacerowałem się do oddziału, i zapytałem, czy mozna 'toto' wyłaczyć. Pani z uśmiechem odparła 'Ależ oczywiście' i coś poklikała w komputerze.
    Po 5 minutach testowałem w jakimś kiosku - i funkcja zbliżeniowa była już zablokowana.

  • hunteroza napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/12 10:52:53:

    Alior Sync i Alior Bank skutecznie bronią się przed możliwością wyłączenia PayPass, ale oczywiście transakcje offline nie zostały nadal zablokowane i licznik transakcji offline nie jest ustawiony na zero. Któryś raz z kolei odbijam się od nich mailowo - nie da się i koniec... Smutne bo to całkiem niezły bank ale ten jeden wielki minus zawadza...

  • idblock napisał(a) komentarz datowany na 2014/03/12 15:44:33:

    To dobrze, że transakcje zbliżeniowe staja się coraz bardziej bezpieczne. Jest to jak najbardziej pozytywna informacja mimo tego, że do zmian banki zostały zmuszone, a nie było to odpowiedzią na opinie klientów. Najważniejsze jednak, że pieniądze klientów będą teraz nieco bardziej bezpieczne, a oni sami będą mieli wybór czy chcą posiadać taką kartę czy też nie.

  • terminale_platnicze_wroclaw napisał(a) komentarz datowany na 2014/07/06 11:28:24:

    Moim zdaniem jeśli ktoś chce mieć taką kartę w portfelu, to warto wyposażyć się w kartę przedpłaconą.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line