Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 29 kwietnia 2014

Tak "ciężkiej" sprawy jeszcze nie widziałem. Samobójstwo, wielki kredyt i bój o milion złotych

Coraz częściej miejscem rozstrzygania sporów między firmami ubezpieczeniowymi, a ich klientami, jest sala sądowa. Ubezpieczyciele idą do sądu chyba chętnie i bez żalu. Odnoszę wrażenie, że przegrane procesy z nielicznymi, upierdliwymi jednostkami ubezpieczyciele z góry wliczają w koszty oferowania każdego z kontrowersyjnych etycznie produktów, które mają na półkach. Jeśli jakiś produkt jest potencjalnie toksyczny (np. strukturyzowana inwestycja oparta na opcjach, opakowana w 10-letnią polisę), a jakaś praktyka w sposób oczywisty krzywdzi klientów (np. odmawianie auta zastępczego w ramach likwidacji szkody z OC sprawcy), to na 20 "zrobionych na szaro" klientów do sądu pójdzie jeden-dwóch. I spory z nimi - prowadzone przez długie lata - będą dla ubezpieczyciela bardziej opłacalne, niż zmiana kontrowersyjnej praktyki (bo wtedy trzeba by "robić dobrze" wszystkim klientom, także tym "nieawanturującym się").

Ubezpieczyciele coraz częściej walczą do upadłego w sądach, gdy sprawa jest nieostra, a w grę wchodzą spore pieniądze. Nie zaszkodzi się z klientem podroczyć, bo gdyby uznać "z automatu", że ma on rację, pojawiłoby się zaraz dziesięciu kolejnych, także znajdujących się w nieostrej sytuacji na pograniczu. I im też trzeba by oddać pieniądze. Lepiej więc iść w zaparte i liczyć na to, że upierdliwa jednostka wykrwawi się finansowo w sądzie. Jeden z takich sporów dotyczy mojego czytelnika. Opisywałem ją już w blogu, a teraz tylko pokrótce przypomnę. Córka mojego czytelnika popełniła samobójstwo, przekazując spadkobiercom automatycznie w spadku ogromne zadłużenie z tytułu kredytu we frankach - mniej więcej milion złotych. Ponieważ do kredytu było dołączone ubezpieczenie na życie (z cesją praw na bank) mój czytelnik poprosił bank, by ten ściągnął należność kredytową z ubezpieczyciela (firmy Benefia z grupy Vienna Insurance Group). Bank nie miał najmniejszej ochoty iść na udry z zaprzyjaźnionym ubezpieczycielem, więc mój czytelnik musiał przeprowadzić sądową batalię, by bank chciał w ogóle przekazać mu prawa do polisy.

Kiedy po dwóch latach się to wreszcie udało, pojawił się kolejny problem - Benefia odmówiła wypłaty, powołując się na względy formalne. Jakie? Samobójstwo nastąpiło w trzecim roku obowiązywania polisy ubezpieczenia na życie. Automatyczne wyłączenie odpowiedzialności ubezpieczyciela w przypadku samobójstwa działa tylko przez dwa lata (Art. 833 Kodeksu cywilnego: „Przy ubezpieczeniu na życie samobójstwo ubezpieczonego nie zwalnia ubezpieczyciela od obowiązku świadczenia, jeżeli samobójstwo nastąpiło po upływie lat dwóch od zawarcia umowy ubezpieczenia"). Ale w Benefii powołali się na art. 815 Kodeksu cywilnego (mówi, że ubezpieczony ma obowiązek podać prawdziwe informacje we wniosku o ubezpieczenie) w związku z art. 834 Kodeksu cywilnego, który z kolei mówi, że towarzystwo może wyłączyć swoją odpowiedzialność, gdy przy zawieraniu umowy klient podał nieprawdziwe dane, a od wypadku ubezpieczeniowego nie upłynęły trzy lata.

Benefia przypomniała też przepis z Ogólnych Warunków tego ubezpieczenia, z którego wynika, że można odmówić wypłaty w sytuacji, gdy śmierć osoby ubezpieczonej nastąpiła w wyniku "chorób zdiagnozowanych i leczonych" lub "zdarzeń zaistniałych przed dniem rozpoczęcia ochrony ubezpieczeniowej". Ankieta zdrowotna, którą wypełniła córka mojego czytelnika przy przystępowaniu do ubezpieczenia, zawierała pięć pytań. Wśród nich takie: „czy stosuje Pani środki psychotropowe, uspakajające, nasenne, pobudzające i czy jest Pani od nich uzależniona?". Odpowiedź ubezpieczonej klientki brzmiała: "nie". Bo pytanie było wyjątkowo głupawe i podchwytliwe. Benefia uznała jednak, że klientka świadomie oszukała przy składaniu wniosku ubezpieczeniowego. "Czy w ciągu ostatnich 5 lat wystąpiły u Pani poważne dolegliwości lub choroby wymagające porady lekarskiej, stosowania leczenia lub wykonywania badań diagnostycznych, takie jak…" i tu lista chorób. Wśród nich: depresja. Na to pytanie klientka też odpowiedziała negatywnie.

Gdy Benefia odmówiła wypłaty, mój czytelnik złożył pozew w sądzie. A ponieważ to człowiek nie w ciemię bity, to "zabezpieczył" się opiniami kilku łabskich prawników od ubezpieczeń, w tym prof. Jerzego Hadschke, guru w tej branży, zmarłego kilka miesięcy temu. Wszystkie były dla niego korzystne, sprowadzając się do konkluzji, że w tej konkretnej sytuacji ani art. 815 K.c., połączony z art. 834 K.c., ani OWU ubezpieczyciela nie wyłączają działania art. 833 K.c., z którego wynika, że w przypadku samobójstwa klienta ubezpieczyciel może się uchylić od odpowiedzialności tylko w pierwszych dwóch latach od podpisania polisy. Kilka tygodni temu sąd uznał jednak, że to Benefia ma rację, a nie ojciec klientki. Sąd uznał, że zawartość ankiety medycznej świadczy na niekorzyść klientki. Cóż, z wyrokami sądu nie zwykłem dyskutować, ale nawet ja, ubezpieczeniowy laik, widzę, że oba cytowane wyżej pytania z ankiety medycznej dają firmie ubezpieczeniowej duże pole do interpretacji. "Poważne dolegliwości lub choroby wymagające porady lekarskiej, stosowania leczenia lub wykonywania badań" to szerokie sformułowanie i pewnie niejeden klient wpadnie jeszcze w tę pułapkę.

Mój czytelnik nie składa jeszcze broni i zamierza złożyć apelację, bo uważa, że to, co jego córka podała w ankiecie medycznej nie ma znaczenia w kontekście art. 833. K.c., który mówi o samobójstwie. "W doktrynie prawa ubezpieczeniowego podkreśla się bowiem zgodnie, iż nie mamy w takiej sytuacji do czynienia z wypadkiem ubezpieczeniowym, rozumianym jako zdarzenie losowe. Umyślność działania ubezpieczonego wyłącza bowiem aspekt losowości zdarzenia. Za wypłatą świadczenia w przypadku dokonania przez ubezpieczonego samobójstwa po upływie określonego czasu od udzielenia ochrony ubezpieczeniowej przemawiają szczególny cel umowy ubezpieczenia na życie, jej charakter społeczny i ekonomiczny" - pisze w projekcie apelacji mój czytelnik. A więc: przepis 833. K.c. to - zdaniem mojego czytelnika - prawo "na specjalną okoliczność" i nie można wyłączyć jego działania jakimiś "zwykłymi" paragrafami, dotyczącymi tego jakie informacje klient podał i czy ich podanie miało zły wpływ na ocenę ryzyka ubezpieczeniowego, a więc pośrednio na składkę oraz ewentualną odmowę objęcia ubezpieczeniem danego klienta.

Mój czytelnik ma i drugi argument: "Nawet jeśli przyjąć, że (...) naruszyła powinność deklaracji ryzyka poprzez nie podanie do wiadomości ubezpieczyciela informacji o leczeniu zaburzeń depresyjnych, to nie można uznać aby zatajone okoliczności stanowiły przyczynę wypadku ubezpieczeniowego. W niniejszej sprawie bezsporne jest, że przyczyną śmierci było samobójstwo. W ubezpieczeniu na życie wypadek ubezpieczeniowy polega na śmierci osoby ubezpieczonej. W przypadku śmierci samobójczej przyczyną wypadku ubezpieczeniowego jest działanie osoby ubezpieczonej – targnięcie się na własne życie. Nieuprawnione jest przyjęcie, że śmierć samobójcza ubezpieczonego jest konsekwencją innych okoliczności niż samobójstwo" - czytam w projekcie apelacji. A więc: w sensie dosłownym ani depresja, ani jakiekolwiek zaburzenia zdrowotne nie mogły być przyczyną śmierci samobójczej, bo była nią decyzja ubezpieczonej osoby, która chciała targnąć się na własne życie.

Nie wiem, jak Wy, ale ja nie widziałem jeszcze tak "ciężkiej" sprawy ubezpieczeniowej. Z jednej strony mamy niezbyt precyzyjne i bardzo szerokie pytania w ankiecie medycznej (można je uznać w wielu przypadkach za wytrych, umożliwiający ubezpieczycielowi wyłganie się z odpowiedzialności). Z drugiej mamy kwestię przyczyn samobójstwa (czy może wynikać z choroby, czy też tylko ze świadomej decyzji samobójcy?). Z trzeciej strony jest pytanie: czy losowość takiego "wypadku ubezpieczeniowego" (wiem, brzmi okropnie...) lub jej brak powinny wpływać na możliwość wyłączenia przepisu 833 K.c.? Sąd to rozsądzi (nie zazdroszczę sędziemu, który "dostanie" tę sprawę w apelacji), ale bardzo jestem ciekaw co Wy na ten temat sądzicie. Czy firma ubezpieczeniowa słusznie chce się wyłgać z wypłaty miliona złotych? A może zachowuje się nie fair, nieetycznie? Jedno jest pewne: mój czytelnik musi być naprawdę zamożnym człowiekiem, żeby pozwolić sobie na spór prawny z Benefią. Wpis sądowy przy milionowej wartości przedmiotu sporu wynosi 50.000 zł. A po przegranej w pierwszej instancji czytelnik będzie musiał też pokryć koszty reprezentacji sądowej strony przeciwnej oraz koszty biegłych sądowych (będzie tego 20.000 zł).

Wiem, że wpis sądowy to pewnego rodzaju "bezpiecznik", który zabezpiecza cały system wymiaru sprawiedliwości przed składaniem przez pieniaczy pozwów z byle powodu, tylko dla zasady. Wiem też, że jak się przegra proces, to trzeba pokryć koszty prawników, których wynajął ten, kto musiał się przed naszymi zarzutami bronić. Ale z drugiej strony: asymetria między skutkami finansowymi prowadzenia sporu w sądzie dla koncernu ubezpieczeniowego i dla zwykłego konsumenta jest dojmująca. Benefia może sobie pozwolić na dowolnie długi spór sądowy z klientem i na dowolnie drogich prawników. Klient - nawet jeśli nie ma racji, a tu sprawa jest przecież nieostra - musi sięgnąć do własnej kieszeni, a nie do firmowego budżetu. Firmy ubezpieczeniowe o tej dysproporcji wiedzą i dlatego z każdym dużym odszkodowaniem chętnie pójdą do sądu, nawet jeśli mają przegraną pewną, jak w banku. Bo przecież nie każdy klient ma leżakujące kilkadziesiąt tysięcy w bieliźniarce, albo na koncie bankowym, by móc sobie pozwolić na spór sądowy w dwóch instancjach, a kto wie, czy jeszcze nie dojdzie kasacja i ponowne rozpatrzenie. Nie wiem, jak Wy, ale ja mam z tym problem.

WIĘCEJ POTWORNYCH OPOWIEŚCI O PIENIĄDZACH... znajdziesz w mojej najnowszej książce. Opisuję w niej najbardziej drastyczne przypadki dotyczące domowych finansów moich czytelników. I radzę: jak można przynajmniej próbować z nich wyjść oraz jak się zabezpieczyć, zanim jeszcze zanim nadejdzie katastrofa. Kredyty we frankach, "nibyubezpieczenia", wielkie prowizje za przelewy zagraniczne, kradzieże pieniędzy z kont internetowych, pożyczki, które są pułapkami dla klientów, lokaty, które okazują się nie być wcale lokatami i inne historie. Kup, przeczytaj, ucz się na cudzych błędach, a nie na swoich. "100 potwornych opowieści o pieniądzach, czyli jak żyć, zarabiać i wydawać z głową" jest już w dobrych księgarniach, jako wydanie papierowe oraz e-book.

Samcik 100 sposobów

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 29 kwietnia 2014 14:32

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • countersv napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 15:16:33:

    Pytanie: "czy stosuje Pani środki psychotropowe, uspakajające, nasenne, pobudzające i czy jest Pani od nich uzależniona?" zawiera spójnik "i", co zgodnie z zasadami logiki (uczą o tym w podstawówce!) sprawia, że obie części zdania muszą być prawdziwe. Można więc zażywać środki psychotropowe (itd.), ale jeśli nie jest się od nich uzależnionym, można zgodnie z prawdą napisać "nie".
    Pamiętam taki przykład z podstawówki: "Czy stolicą Polski jest Kraków i czy bitwa pod Grunwaldem była w 1410"? Odpowiedź jest "nie". Gdyby pytanie brzmiało: "Czy stolicą Polski jest Kraków LUB czy bitwa pod Grunwaldem była w 1410", wtedy odpowiedź byłaby "tak". Co do drugiego pytania, tu już odpowiedzi nie znam, ale jeśli ubezpieczona nie leczyła się na depresję (nawet jeśli ją miała), to ubezpieczyciel nie ma podstaw, by kwestionować odpowiedź, skoro ubezpieczona z porady lekarskiej nie korzystała. Jeśli natomiast korzystała, to niestety ubezpieczyciel ma rację odmawiając wypłaty odszkodowania.

  • bywalipnie napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 15:33:02:

    Panie Macieju, dlaczego nie zapyta Pan w KNF dlaczego masowo wspierają zawieranie złodziejskich umów ubezpieczeniowych (marża dla banku, znikoma ochrona klienta). Te umowy są wymuszane - mogę potwierdzić moim doświadczenie z BRE Multibank + Benefia - nie dało się kupić ubezpieczenia gdzie indziej.
    Tymczasem KNF z prokuraturą znalazł sobie jakiegoś giganta - tomasza d - wpisał osobę fizyczną na listę ostrzeżeń i opublikowali go bez pokazywania danych osobowych... - kolejny temat na artykuł!

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 16:06:49:

    Ależ zapytam, zapytam!

  • justyn51 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 16:30:51:

    Sędziowie w Polsce nie chcą się zajmować dywagacjami prawnymi. Odnoszę wrażenie, ze wyroki wydawane są często na zasadzie wyciągania z puszki kuli czarnej lub bialej .
    Coraz częściej jedynym sadem rozstrzygającym zagadnienia prawne staje się Sad Najwyższy. Przykrym jest, ze żeby tam dojść, trzeba najpierw przejść przez leniwych sędziów, którzy co do zasady nawet nie czytają porządnie akt, oraz wyłożyć znaczna kwotę. Sprawiedliwość nie jest dla biednych, niełatwo uzyskać zwolnienie z kosztów. O tym - przytaczając masę przykładów - ale nigdy pod nazwiskiem - może zaświadczyć każdy stający przed sadem adwokat/radca.
    Firmy ubezpieczeniowe wykorzystują do maksimum zarówno kwestie kosztowe, jak i opieszałość postępowań sadowych.
    Kto bowiem ma sile i pieniądze bić się latami ? Tylko desperaci chyba.... i na tym zbudowana jest sila finansowa ubezpieczycieli . Przy zysku operacyjnym na poziomie 50 % brutto, przed operacjami finansowymi, mozna sobie pozwolić na wszystko. Cierpia na tym wszyscy, wykupujacy "pod przymusem" ubezpeiczenie, gdzy inaczej nei dostana kredytu na samochod/dom. I maja zludne przeswiadczenie, ze sa chronieni .

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 17:44:42:

    IMHO, Cała zabawa polega na tym, kto kogo przetrzyma - tak jak opisał Pan Maciej, czy firma mająca praktycznie nieograniczone środki, czy Klient, który się zadłuży, zapożyczy i być może wygra za pięć lat w Sądzie Najwyższym...
    Który bank da na to kredyt? Buahaha..

    Ja w takim wypadku pewnie bym wziął jakiś kredyt docelowy-procesowy hipoteczny...

    Trochę nie ważne, czy chodzi o sto Kpln, czy o tych Kpln-ów miliard, chodzi o to, jak firmy PSEUDO-ubezpieczeniowe traktują Klienta - nawet jeśli klent nie jest wyłączony ze swojego ubezpieczenia, to przy odpowiedniej kwocie i tak znajdziemy na Ciebie haka- A gdy Ci się nie podoba, śmigaj do sądu.
    IMHO, w tego typu sprawch z złożenia USTAWOWEGO powinna być dla skarżącego gwarancja państwowa - podmiot nie mający środków na koszty sprawy jest chroniony - taką ochronę należało by rozciągnąć także na potencjalnych dłużników!!! Ale państwa na to nie stać..

  • justyn51 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 18:03:52:

    W sprawach, w których dodatkowo sa spadkobiercy, jest to jeszcze bardziej skomplikowane. 1. To bank ma zabezpieczenia : a) uposażenie z tytułu ubezpieczenia b) wpis na hipotece. Punktu a ) nie realizuje, bo skasował pieniądze za składkę - często 80-90 % tejże. Oraz ma premie za bezszkodowosc. I na dodatek często jest powiązany z ubezpieczycielem. Wiec realizuje punkt b) , mając dodatkowo regres na spadkobiercach. Gdyby bank wystąpił przeciwko ubezpieczycielowi, siły byłyby równe. 2. Tutaj jednak spadkobierca po ciężkiej walce doprowadził do uzyskania cesji praw z ubezpieczenia na siebie co otworzyło drogę sadowa. Na dodatek jest uparty i zdeterminowany. Czasem wydawałoby się,z e instytucja "starca/rady stacow w plemieniu " była bardziej sprawiedliwym sposobem uzyskiwania sprawiedliwości ani współczesny świat z kodyfikacja życia.

  • p_g_mail2 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 20:26:05:

    Zalezy jaka miala polise, czy cywilna czy "inna". Jesli chodzi o cywilna to jak wynika z opisu ankiety medycznej, ubezpieczyciel w praktyce nie powinien ubezpieczyc nikogo kto choc raz nie odpowie tak na jakas chorobe. W praktyce nie ma ludzi bez chorob jakiegokolwiek rodzaju. Dotyczy to niemalze wszystkich - nawet u kosmonautow diagnozuje sie choroby.

    Wbrew pozorom chyba sytuacja tego czytelnika jest znacznie lepsza niz sie wydaje - bo nie musi udowadniac, ze jego corka wziela kredyt plus ubezpieczenie i zrobila taka glupote by go nie splacac.

    Poza tym powinien raczej(to nie jest porada, brak odpowiedzialnosci etc.) linie obrony oprzec o to, ze ankieta chorobowa nie ma zadnego znaczenia. Powodem braku znaczenia jest czas jaki uplynal, a przezorny Ustawodawca zabezpieczyl ubezpieczyciela od skutkow(czyli podania blednego) robiac w tym samym paragrafie na ktory sie powolal ogranicznik czasowy wylaczajacy odpowiedzialnosc do dwoch lat.

    Poza tym wiele chorob, zreszta tak jak ta jest krotkotrwalych i mozliwe, ze w momencie podpisywania ankiety dana osoba byla zdrowa, mimo, ze jesli nawet formalnie chodzila na jakies kontrolne leczenie.

    Aczkolwiek oczywiscie pewnie to sie moze skonczyc na Trybunale, choc wbrew pozorom ubezpieczyciel moze stracic na tym wiecej niz klient - bo jak dorzuca odsetki, koszty to przy takiej sprawie moze stracic dodatkowo cos rownego wartosci swojego biura czy pensji wielu pracownikow.

  • dariga napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 21:15:08:

    Ubezpieczyciel jest uparty, bo stawka jest bardzo wysoka i z każdym dniem rośnie. Gdyby nie chodziło o bańkę plus odsetki plus zwrot kosztów, to może by i wypłacili.
    Ja to widzę w ten sposób: w każdej korporacji trudno znaleźć takiego, który podpisze się pod decyzją przyznania tak wysokiego świadczenia. Lepiej odmówić, czepiając się byle skrawka paragrafu i przerzucić na sąd odpowiedzialność za przyznanie świadczenia.

  • justyn51 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 23:53:57:

    Ubezpieczyciel sam sobie winien, ze rosna odsetki i koszty. Gdyby podjeto deczyzje- wyplacamy - nie byloby dalszego ciagu. Tutaj chodzi tez o to, ze ubezpieczyciel jako duza korporacja uwaza,z e nie wyplaci, bo inni tez beda oczekiwali wyplat.(sic) Damy im wiec "nauczke", ze z duzymi sie nie zadziera. Lecz wszak po to sa ubezpieczenia, po to sie ludzie ubezpieczaja, zeby miec zabezpieczenie " na wszelki wypadek". Lecz kalkulacja ubezpieczyciela jest prosta - im mniej wyplacimy, tym wiekszy zysk.

  • sibah8 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/30 01:21:18:

    Dlatego trzeba zawierać umowy z firmami, które oferują krótkie, zwięzłe i przejrzyste umowy bez wykluczeń odpowiedzialności...

  • sibah8 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/30 01:27:43:

    Przepraszam, bez to raczej niemożliwe, ale z minimalną liczbą wykluczeń i tylko zdroworozsądkowych. Natomiast zapis w KC o wyłączeniu z tytułu samobójstwa na 2 lata oznaczał w mojej ocenie intencję ustawodawcy, aby zapobiegać sytuacjom, gdzie klient ubezpiecza się na życie w celu obdarowania rodziny w wyniku własnej śmierci. Zakłada się, że zdecydowana większość sytuacji typu utrata pracy, partnera, firmy etc. Jest dla większości ludzi najbardziej dotkliwa w pierwszym okresie po zdarzeniu. Brak zapisu o samobójstwie byłby wręcz szkodliwy społecznie i w zasadzie uniemożliwiał działalność ubezpieczeniową w tym względzie - taka łatwa furtka z pewnością by nęciła wielu desperatów. Skoro trzeba wytrzymać 2 lata, to większości przypadków emocje ostygną, i nawet gdy ktoś rzeczywiście kupił ubezpieczenie w tym celu, to zwykle jednak nie popełnia samobójstwa...

  • wb1234 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/30 14:57:41:

    Panie Macieju, niestety dywagacje prawno-kodeksowe pozwoliły mi się lekko zagubić wiec nie jestem w stanie określić na ile jeden paragraf odnosi się do drugiego, ale co do depresji i samobójstwa oraz słuszności linii opartej o to linii obrony już tak. I tu, z wielkim bólem i ogromem współczucia zarówno dla Pani której wśród nas nie ma, której życie napewno lekkim nie było skoro się na nie targnęła jak i jej spadkobierców, którzy nie tylko stracili dziecko, ale też muszą się ciągać po sądach żeby ratować dorobek życia muszę przyznać rację ubezpieczycielowi. Nie wdając się specjalnie w szczegóły myśli autoagresywne, a takimi są myśli samobójcze są jednym z kryteriów diagnostycznych szerokopojętej "depresji". Osoby chorujące na "depresję" bardzo często targają się na swoje życie i nie da się w żaden sposób wykluczyć zależności pomiędzy chorobą a samobójstwem, co więcej u osoby która raz leczyła się na depresję, z dużym uogólnieniem (depresja to bardzo szerokie pojęcie zaś Pana opis w żaden sposób nie wyjaśnia z jaką "odmianą" mamy do czynienia)moża przyjąć iż prawdopodobieństwo że przyczyną samobójstwa mógłbyć kolejny epizod choroby jest bardzo wysokie. Ubezpieczyciel, który powziąłby na etapie wniosku informację że konsumentka leczyła się na depresję w przeszłości, mając zapewne wiedzę iż jest to choroba bardzo często nawracająca i mówiąc potocznym językiem "de facto nieuleczalna, lecz zaleczana" prawdopodobnie zupełnie inaczej "obliczyłby ryzyko". Zatem zatajenie takiej informacji w przypadku gdy podstawą do wypłaty odszkodowania jest samobójcza śmierć ubezpieczonej faktycznie wydaje się być przesłanką wystarczającą...

  • justyn51 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/30 17:55:45:

    1. Ubezpieczony choruje na gruźlicę, zataja ten fakt, umiera na gruźlicę w ciągu 3 lat, ubezpieczyciel odmawia wypłaty,

    2. Ubezpieczony choruje na raka, zataja ten fakt, umiera na raka w ciągu 3 lat, ubezpieczyciel odmawia wypłaty,

    3. Ubezpieczony choruje na AIDS, zataja ten fakt, umiera na AIDS w ciągu 3 lat, ubezpieczyciel odmawia wypłaty,

    4. Ubezpieczony choruje na malarię, zataja ten fakt, umiera na malarię w ciągu 3 lat, ubezpieczyciel odmawia wypłaty, itd.


    Benefia, a za nią Sąd powielają ten schemat i rozumują analogicznie:

    Ubezpieczony choruje na depresję, zataja ten fakt, umiera na depresję w ciągu 3 lat, ubezpieczyciel odmawia wypłaty,

    Albo

    Ubezpieczony choruje na inną chorobę psychiczną, zataja ten fakt, umiera na tę inną chorobę psychiczną w ciągu 3 lat, ubezpieczyciel odmawia wypłaty.

    Zarówno Benefia jak i Sąd popełniają coś, co w logice praktycznej nazywa się: błąd przesunięcia kategorialnego.

    Nie umiera się bowiem na depresję, ani na żadną znaną inną chorobę psychiczną.

    Śmierć samobójcza nie jest umieraniem na chorobę. Sama nazwa i definicja słownikowa to potwierdza.

    Nawet gdyby, Benefia wykazała przed sądem, że każda depresja i każda inna choroba psychiczna, nawet leczona, kończy się nieuchronnie samobójstwem i że samobójstwo jest normalnym, logicznym i nieuchronnie pewnym, nieodwołalnym zakończeniem każdej depresji i każdej innej choroby psychicznej, nawet leczonej, to nawet wówczas mielibyśmy do czynienia z błędem przesunięcia kategorialnego, bo śmierć samobójca to nie jest śmierć, która nastąpiła w wypadku chorób zdiagnozowanych, tak jak zabójstwo ubezpieczonego przez mordercę nie jest śmiercią która nastąpiła w wypadku chorób zdiagnozowanych, nawet jeśli ofiara była chora, a przed ubezpieczycielem to zataiła.

    Tylko roboczo i retorycznie zapytam, odwołując się do podanych przez mnie przykładów: Co by było, gdyby samobójstwo popełnił: gruźlik, chory na raka, chory na AIDS, chory na malarię? Też odmówiono by wypłaty po upływie 2 lat od zawarcia umowy ubezpieczenia?

  • stainfiest1 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/30 21:35:34:

    Na rynku ubezpieczeń obowiązuje - niestety za przyzwoleniem państwowych organów regulacyjnych (w szczególności KNF) - zwyczajne prawo pięści.

    Te bezczelne pazerne gnojki (ubezpieczyciele) za nic mają prawo i są gotowi zrobić wszystko, aby tylko nie wypłacić tego co się poszkodowanemu z mocy prawa należy. Strategia oparta na ewidentnie świadomym, całkowicie bezprawnym zaniżaniu kwot odszkodowań (na wszelkie, w tym ekstremalnie bezczelne sposoby), a w przypadku braku akceptacji oferowanego ochłapu pozostawianie poszkodowanemu wyłacznie drogi prawnej - to nic innego jak właśnie ewidentny przykład zastosowania prawa pięści, które w cywilizowanym świecie powinno spotkać się ze zdecydowaną reakcją regulatora rynku.
    Tymczasem KNF wydaje się nie zauważać problemu, pomimo, że np. Rzecznik Ubezpieczonych wskazuje mu przypadki ewidentnego łamania prawa przez firmy ubezpieczeniowe w celu osiągania nienależnych korzyści kosztem osób poszkodowanych np. w wypadkach komunikacyjnych.

    Pusty śmiech ogarnia mnie, gdy czytam i słyszę marketingowy bełkot PZU, dotyczący rzekomej "rewolucji w ubezpieczeniach", która ma polegać na rzekomej bezproblemowości dochodzenia roszczeń z oc innych ubezpieczycieli. Bełkot wsparty insynuacją, że to ci inni oszczędzają, "zaniżając wypłacane odszkodowania, stosując np. amortyzację, czyli potrącenia z uwagi na wiek auta, czy nie pokrywając kosztów wynajmu auta zastępczego, do czego zobowiązał ich Sąd Najwyższy" (cytat za gw).

    Miałem ostatnio ogromną nieprzyjemność likwidacji szkody z OC sprawcy ubezpieczonego w PZU i wiem już na pewno, że dokładnie tak działa wlaśnie PZU.

    Stosuje bezprawne potrącenia amortyzacyjne, bezprawnie zaniża okres wynajmu samochodu zastępczego (chociaż naprawa była w systemie bezgotówkowym), wszelkimi (także naruszającymi prawo) sposobami wykręca się od wypłaty odszkodowania za utratę wartości samochodu.

    Wszystko to w atmosferze ekstremalnej arogancji i bezczelności, jakby wydawało im się że ten kraj nie nazywa się Rzeczpospolita Polska lecz PZU S.A i nie obowiązuje w nim państwowe prawo, lecz ich oszukańcze pseudoregulaminy.
    W dodatku nie cofają się przed czynami, które jednoznacznie można zakwalifikować jako usiłowanie oszustwa (kłamstwa mające na celu doprowadzenie poszkodowanego do niekorzystnego rozporządzenia swoją wierzytelnością) - z dużą przykrością i niesmakiem, ale zostałem zmuszony do zawiadomienia o tym prokuratury.

  • pan_zdzisiu napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/02 11:24:16:

    Panie Maćku, prof. Jerzy Handschke, nie Hadschke .... a i do takiej osoby określenie guru jakoś tak nie pasuje ...

    pozdr
    C

  • annado5 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/06 09:19:51:

    Witam, ja trochę z innej beczki ale proszę o pomoc. Kilka lat temu słyszałam o procesie wygranym przez przedsiębiorce z Krakowa w związku z nieuczciwymi bankami wydającymi kredyty dla małych firm na rozwój gospodarki w latach 90. Rzecz dotyczyła gigantycznych odsetek, wiem że ów przedsiębiorca założył też stowarzyszenie pomagające takim firmom z uwagi na precedensowy charakter sprawy. Czy ktoś może mi pomóc w odnalezieniu tekstów dotyczących sprawy?

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny