Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 29 maja 2014

Mija miesiąc od wyroku w sprawie "Nabitych" i... nic. Czy do akcji powinien wkroczyć UOKiK?

Jutro upłynie dokładnie miesiąc od ogłoszenia wyroku w sprawie "Nabitych", czyli 1247 klientów mBanku, którzy pozwali bank za stosowanie niezgodnych z prawem regulacji dotyczących zmian oprocentowania kredytów. Mam tę gorzką satysfakcję, że na razie sprawdza się co do joty wszystko, co napisałem w soim pierwszym, gorącym komentarzu. A najbardziej sprawdza się teza, którą postawiłem, że największa "zabawa" dopiero przed nami. Okazało się bowiem, że bank zastosował strategię, której część "Nabitych" najwyraźniej się nie spodziewała (wnoszę to po ich oburzeniu), a którą ja obstawiłem jako pewnik - czyli strategię "na przeczekanie". Argumentacja mBanku jest taka: skoro wyrok sądu uznaje klauzulę zmiany oprocentowania za niedozwoloną, ale jednocześnie nie mówi w jaki sposób należy dostosować umowy klientów do nowego stanu prawnego (czyli takiego, w którym mamy kredyt ze zmiennym oprocentowaniem i żaden punkt nie określa okoliczności, w których ma się ono zmieniać), to czekamy na ruch klientów. Zwłaszcza, że sąd nie nakazuje nic nikomu wypłacić (bo pozew nie był o zapłatę, lecz o ustalenie bezprawności zapisu umowy). Gdyby nakazał wypłacić, to byłaby pewnie finansowa katastrofa dla banku, bo - jak niedawno policzyłem w blogu - stawką jest tu może i 140 mln zł.

Jeśli mBank nie zmieni taktyki, to nietrudno przewidzieć, co to dla klientów będzie oznaczało - każdy z nich będzie musiał indywidualnie złożyć jeszcze jeden pozew, tym razem o zapłatę, którego prawomocne rozstrzygnięcie zabierze kolejny rok-półtora. Byłbym w stanie próbować zrozumieć, że bank nie chce sam przeliczyć - w oparciu o wyrok - ile klienci nadpłacili w przeszłości z powodu podwyżek oprocentowania, które okazały się nielegalne. I że wolałby przerzucić ten przykry obowiązek na klienta, albo na sąd rozpatrujący pozew klienta o zapłatę. Choć przecież - przy całej mojej wyrozumiałości dla bankowców, za którą mnie pewnie za chwilę srogo i bezlitośnie zbesztasz, Drogi Czytelniku - dałbym sobie głowę uciąć, iż gdyby było odwrotnie i nielegalne okazałyby się obniżki oprocentowania, to bank natychmiast by wszystko  policzył i wystawił klientom rachunek. I nie przeszkadzałoby mu, że wyrok nie nakazuje nic przeliczać. Bank wyszedłby wtedy z założenia, że skoro umowa "od zawsze" była inna, niż się wszystkim wydawało, to wzajemne zobowiązania i należności stron trzeba automatycznie policzyć z mocą wsteczną.

Jest jednak gorzej: bank nie tylko nie chce sprawdzić ile klienci do tej pory nadpłacili - do tej pory nie ma żadnych sygnałów, by zamierzał skorygować także wartość przyszłych rat! A wyrok sądu mówi jasno: z umów klientów wypadł pewien zapis. To oznacza, że bank nie powinien naliczać rat według "starej" umowy, tylko według jej nowej wersji (bez "wypadniętego" zapisu, czyli z oprocentowaniem takim, jak w chwili podpisania umowy kredytowej). Zapytałem przedstawicieli mBanku czy zamierzają zastosować się do wyroku w kwestii przyszłych rat. W odpowiedzi usłyszałem: "Wyrok przesądził kwestię odpowiedzialności banku. Nie dotyczył zaś sposobu ustalania oprocentowania, wysokości rat czy wypłaty kwot w określonej wysokości dla poszczególnych klientów. mBank korzysta z przewidzianych prawem możliwości do obrony swoich argumentów. Dlatego, biorąc pod uwagę charakter rozstrzygnięcia – w tym fakt, że sąd pierwszej instancji nie przeprowadził pełnego postępowania dowodowego w sprawie i nie wziął pod uwagę racji obu stron – bank wniesie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego". Ja czytam ten komunikat tak: sąd nie zakwestionował, że kredyty "Nabitych" mają zmienną stopę procentową, ale wyrzucił z umów parametry określającą tę zmienność. Nie powiedział przy tym w oparciu o jakie inne parametry owa zmienność ma być odzwierciedlona w umowach. Bank więc nie wie jak ma liczyć. A skoro nie wie, to będzie liczył po staremu.

Pokrętne to rozumowanie - nawet przyjmując taką linię "procesową", w tej spornej sprawie bank mógłby pójść klientom na rękę i liczyć przyszłe raty tak, jak wynika z wyroku (nawet uznając to rozwiązanie za "prowizoryczne", bo według banku wyrok jest "niepełny"). Pytanie: czy obecne postępowanie banku trzeba uznać za obstrukcję i łamanie praw konsumentów, czy też tylko za minimalistyczną interpretację wyroku sądu? "Nabici" coraz głośniej domagają się, żeby po ich stronie stanął Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I żeby wszczął przeciwko bankowi postępowanie. Podobno jednak idzie to jak po grudzie, bo nikomu nie chce się wziąć do roboty. Inercję tę opisał mi w liście jeden z czytelników blogu: "Jak wiadomo, mBank nie respektuje wyroku - z informacji jakich udzieliła mi pracownica kancelarii Wierzbowski Eversheds wynika, że nadal nie obniżono bezprawnie zawyżonego oprocentowania kredytów hipotecznych. Kancelaria i klienci mają ograniczone możliwości, by to zmienić. Wyjściem jest UOKiK, który może uznać, iż mBank rażąco narusza zbiorowe interesy konsumentów i karą finansową zmusić bank do respektowania prawomocnego wyroku sądu. Zadzwoniłem więc do UOKiK-u, gdzie dowiedziałem się, że prowadzą działania w tej sprawie, że otrzymali wiele zgłoszeń od konsumentów, ale że nie mają ani jednej kompletnej dokumentacji sprawy (umowa kredytowa, daty i wysokości zmian oprocentowania, cała korespondencja z mBankiem w tej sprawie) dla 3-5 takich przypadków" - pisze czytelnik.

Najśmieszniejsze jest to, że całą dokumentację posiada zapewne sąd w Łodzi, który wydał wyrok (o ile nie spalił jeszcze akt w kominku), posiada je również miejski rzecznik konsumentów, a także kancelaria Wierzbowski Eversheds która prowadziła tę sprawę. Siedzibę UOKiK-u (Plac Powstańców Waszawy) i owej kancelarii  (ul. Jasna) dzieli.... 200 metrów. Słyszeliście zapewne o programie telewizyjnym "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie". Tu by się przydał. ktokolwiek widział papiery "Nabitych", niechaj cwałuje na Plac Powstańców Warszawy. Albo niech pocwałuje do skanera i wyśle komplet dokumentów na adres ddk@uokik.gov.pl. Prosi o to mój czytelnik: "Liczę na poruszenie tego wątku, bo trudno mi przejść obojętnie obok podejścia mBanku dla prawomocnych wyroków sądów Rzeczpospolitej Polskiej". Cóż, sprawa nie jest prosta, a bank z całą pewnością - niezależnie od przyjętej linii procesowej - mógłby zachować się lepiej. A opinię UOKIK-u, wyspecjalizowanego w badaniu takich spraw, chętnie bym poznał. Jak to jest z tym mBankiem i wyrokiem w sprawie "Nabitych"? Obstrukcja, ignorowanie wyroków sądu przez cynicznych bankowców, czy po prostu minimalistyczna, ale wciąż mieszcząca się w granicach prawa interpretacja wyroku sądu?

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 29 maja 2014 14:38

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 15:35:11:

    Ja jestem ciekawy trochę innego aspektu sprawy. Bank pozwało 1247 klientów mBanku. Zapowiada się, że taka sama liczba klientów którzy właśnie wygrali jeden proces zbiorowy za chwilę założy papiery w sadach z kolejnymi 1247 pozwami. Pytanie: jak mBank chce się odnaleźć w rzeczywistości tej liczby procesów? To jest wprawdzie duża korporacja, ale jakoś marnie widzę prowadzenie 1247 procesów jednocześnie. Do tego wygląda na to, że będą to przegrane 1247 procesy. Dalej pewnie mBank planuje odwołania, itd, itd. Ale czy oni to udźwigną? Ile to ich będzie kosztować (chodzi mi o obsługę tylu procesów)? Faktycznie to może być bardzo ciekawa sprawa :)

  • arnoldbuzdygan napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 16:13:56:

    UOKiK, Rzecznik Praw Obywatelskich itd. itp. to są tylko synekury.
    Siedzą tam ludzie, którzy w zasadzie NIE WYKONUJĄ tego do czego zostali powołani, a wręcz przeciwnie.
    Najłatwiej im przyczepić się do małej firmy pana Józka, która w regulaminie ma źle postawiony - wg nich - przecinek i która w żaden sposób nie zagraża klientom.
    Natomiast duże firmy, obstawione ustawionymi prawnikami - jak banki, GSMy itd. - całkowicie bezkarnie oszukują a nawet rujnują ludzi.
    Bo po co sobie robić kłopoty skoro ma się wygodną i tłustą posadkę pozwalającą na 8 godzin zabawy na nk, fb, demotywatorach itd. ?

  • how-ever napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 16:35:32:

    Droga Nabitych będzie prawdopodobnie wyglądać tak: powództwo o ustalenie nowego kształtu umowy wraz z datą, od kiedy nowa umowa obowiązuje (de facto od początku, bo przecież zapis niezgodny z prawem uznaje się za niebyły), ustalenie wysokości wierzytelności (kapitał plus odsetki!) mbanku względem powoda, nadanie wyrokowi klauzuli wykonalności i komornik. Wątpię, żeby komornik miał problem ze ściągnięciem pieniędzy od mbanku- za duża prowizja, no i bank nie może się tłumaczyć brakiem pieniędzy, nieprawdaż? ;-) Bardzo się ucieszę, gdy przeczytam o pierwszych egzekucjach.

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 16:56:04:

    Świetny artykuł. Widać jak działają urzędy powołane do ochrony obywateli. Mają w ręku potężne narzędzie - kara 10% rocznych przychodów firmy - ale chyba boją się tego przeciw mBankowi użyć. Polityka? Powiązania biznesu z władza? Lenistwo? A mają bank na talerzu, klienci zrobili za nich robotę i wywalczyli prawomocny wyrok. Teraz UOKiK mógłby łatwo zmusić bank do respektowania prawa, nie tylko dla 1247 klientów ale dla 26 tysięcy którzy mają te same zapisy. A i budżet zasilić pół miliardem złotych od mBanku (no tyle by chyba wyszło z 10% przychodów). Na przedzkola, na służbę zdrowia jak znalazł. Minister finansów by się ucieszył. Ale może mu nie zależy bo PO liczy na stołki w mBanku? Może opozycja się zainteresuje?

  • ror_2 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 17:41:56:

    gdyby prezes UOKiK była Pani Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel mysle ze nie byłoby problemu. Obecny- powołany z klucza politycznego przez wielebnego Tuska bedzie bronił bankow. Jezeli ustawowy termin bedzie wynosił 60 dni to tyle bedzie to trwało, wystarczający czas dla Stypułkowskiego aby wymyslac kolejne głupoty.
    Tylko nie rozumiem ciagle wyborców. Jeszcze ślepota czy tez już obojętność?

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 19:04:44:

    Tu się głosuje podpisami pod umowami kredytów - gdyby mbank doznał bojkotu ze strony tych, którzy dopiero szukają źródła finansowania to by inaczej podszedł do sprawy a na dziś to tylko "drobny" problem niesfornych 1247 klientów na których i tak się zarabia, co najwyżej brakuje wzajemnych uśmiechów, nowoczesnemu bankowi to nie jest potrzebne tak jak marmury i złote klamki. Liczy się efekt i wykonany plan. 1247 procesów? Ostatecznie wszyscy za to zapłacimy..

  • nalezyprzestrzegacprawa napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 20:43:30:

    Panie Macieju,

    Bardzo dziękuję za wpis i przypominanie o temacie. Należy się jednak pewne sprostowanie. Chyba rzeczywiście ma Pan zbyt dużo wyrozumiałości do bankowców. :))

    Zacytuję wyrok Sądu Apelacyjnego:

    " ... Konsekwencją powyższych, prawidłowych ustaleń Sądu Okręgowego jest też wniosek, że umowy zawarte przez bank z członkami grupy choć odwołujące się do oprocentowania zmiennego nie zawierają wiążących, będących konsumentami kredytobiorców, postanowień pozwalających na określenie sposobu dokonywania zmiany oprocentowania w sposób zmienny. W tych warunkach w ocenie Sądu Administracyjnego dokonywane przez pozwanego podwyżki należy w pierwszej kolejności oceniać jako pozbawione podstawy prawnej, zaś jedynymi nie abuzywnymi postanowieniami umów określającymi wysokość oprocentowania są te z nich, które określają ich rozmiar w wysokości stałej określonej w dniu zawarcia kontraktów. W opisanej sytuacji w ocenie Sądu Apelacyjnego pobieranie przez pozwanego odsetek według stopy procentowej przekraczającej ten poziom nie miało umocowania w umowie, co uzasadnia odpowiedzialność wobec konsumentów za wywołany uszczerbek majątkowy..."

    Czy po przeczytaniu tego fragmentu wyroku nadal uważa Pan za zasadne zadawanie pytania czy to jest ignorowanie prawomocnego wyroku Sądu, czy też działania mieszczące się w granicach prawa.

    Nie jestem prawnikiem, ale jeżeli postępowanie banku można nazwać, mając taki prawomocny wyrok, mieszczącymi się w granicach prawa, to chyba ciężko uznać, że przyszło nam żyć w państwie prawa.

    Pozdrawiam serdecznie

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 21:13:56:

    Jak można tak łykać papkę bankową. Nie wie jak ma zmieniać to będzie robił jak mu się podoba. O zgroooozooo... W środku Europy takie jaja sobie bank robi a dziennikarz zadaje dziwne pytania swoim czytelnikom. Sąd stwierdził, że nie może zmieniać oprocentowania wg tych zasad a innych nie ma. Koniec kropka. Jakiekolwiek inne interpretowanie jest... I proszę sobie samemu wstawić odpowiednie, najlepiej niecenzuralne, słowo :).

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 21:46:58:

    Jakie mamy plusy działań mBanku?
    - kredytobiorcom z pozwu zbiorowego (jeśli wysłali do banku wezwanie do zapłaty lub złożyli pozew indywidualny) biją odsetki ustawowe od kwoty roszczenia 13% - kto dziś daje takie oprocentowanie ?
    - temat będzie pojawiał się w mediach, zatem kolejni klienci ,,starego portfela" którzy do tej pory nie dowiedzieli się jak bank ich d.....a mogą zostać uświadomieni i zdecydują się pozwać bank (do czego namawiam).

    mBank stoi pod ścianą, a te działania to tylko rozpaczliwa gra na czas. Panowie z zarządu nie chcą przyjąć na klatę i firmować swoim nazwiskiem kwitów sygnowanych ,,oddajemy kasę nabitym w mbank" Potrwa to jeszcze 1-1.5 roku ale odpowiedzmy sobie na proste pytanie - czy bank ostatecznie odda kasę i zmieni zasady wykonywania umów kredytowych?

    Poza tym mogą obawiać się, że pozostali ruszą do sądów.....nie ma dla nich dobrego scenariusza..:-). Tym bardziej, że poza dowolnością zmian oprocentowania są pozostałe klauzule niedozwolone (z wszystkich umów mBanku w CHF, EUR) z których wynikają konkretne roszczenia finansowe (z tego co wiadomo mBank jest w pierwszej 3-4 banków pod względem ilości umów ,,walutowych" w portfelu):

    - SPREAD
    - ubezpieczenie niskiego wkładu własnego (i innych pochodnych ubezpieczeń)
    - podwyższone oprocentowania do momentu wpisu do hipoteki
    - koszty wyceny nieruchomości


    pozwalemBank.pl
    www.facebook.com/pozwalemBank



  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 22:23:36:

    wyjaśnienie tej sytuacji jest proste - zarząd mbanku ma w dupie polskie prawo
    a teraz pytanie do członka zarządu - panie majorze komu pan da tym razem na kampanię?
    pytanie wynika z własnych doświadczeń autora a pan major wie o co chodzi

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/29 23:22:17:

    Dziękuję za komentarze! Prawie ze wszystkimi się zgadzam :-)

  • cdr7 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 07:19:14:

    Zarząd mBanku nie ma w d... prawa tylko wykorzystuje jego luki i wady. Nabici nie mogli w pozwie zbiorowym zażądać zapłaty bo mają roszczenia w różnej wysokości a źle napisana ustawa wyklucza w takim przypadku pozew zbiorowy (nie ma znaczenia że wszyscy są oszukani w ten sam sposób, przez tę samą firmę skoro każdy na inną kwotę). A że w 99% przypadków kwalifikujących się na logikę do pozwy zbiorowego roszczenia klientów są na różne kwoty to instytucja pozwu zbiorowego jest właściwie fikcją. Dzięki temu nie tylko mBank ale i setki innych firm mogą nadal robić ludzi w trąbę i spać całkiem spokojnie. Pozew o zapłatę będzie kosztowny i długotrwały. W pozwie trzeba będzie samemu wyliczyć kwotę roszczenia. Za każdy pozew prawnicy wezmą kasę. A bez nakazu zapłaty mBank nie odda klientom ani grosza. Polskie prawo jest pisane przez prawników - i proszę zobaczyć kto najwięcej zarobił jak dotychczas na tej sprawie? Kto zarobi na 1200 indywidualnych procesach?

  • nalezyprzestrzegacprawa napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 07:32:22:

    Nie zdziwię się jak Nabici, przed sprawami cywilnymi o zwrot, zgłoszą sprawę do Prokuratury o przywłasczanie przez mbank ich pieniędzy.

  • j_krk napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 08:11:32:

    Czy ktoś z 1247 próbował składać do mBanku reklamację/wniosek o sporządzenie nowego harmonogramu i ew. korektę wcześniejszych rat?

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 08:44:25:

    Najskuteczniej będzie oskarżyć Zarząd o łamanie prawa. Dopóki decydentów mBanku personalnie to nie dotknie, to w d... będą mieli koszty banku i akcjonariuszy, bo przecież dla nich liczą się premie a nie majątek banku.

    Raz - za przywłaszczenie i ignorowanie prawomocnego wyroku, dwa - oszustwo, tj. stosowanie wobec 26 tysięcy osób niezgodnych z prawem zapisów w umowach.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 08:50:40:

    wiem z jakim komentarzem się Maciej nie zgadza :).
    ja za to nie zgadzam się z tym "Obstrukcja, ignorowanie wyroków sądu przez cynicznych bankowców, czy po prostu minimalistyczna, ale wciąż mieszcząca się w granicach prawa interpretacja wyroku sądu?"

    proponuję jeszcze raz przeczytać wyrok. A potem zastanowić się jeszcze raz, czy takie pytanie ma w ogóle sens.

    Proszę w takim razie Macieju zapytaj się w banku, na jakiej podstawie podnosili/zmieniali oprocentowanie? Może na podstawie zapisu, którego w umowie nie ma? A skoro go nie ma, to mogą sobie robić jak chcą? Toż to jest czystej postaci bandytyzm, prawo silniejszego, a nie stosowanie się do wyroków sądowych.
    To właśnie trzeba nagłaśniać - że bank działa poza prawem.

  • nalezyprzestrzegacprawa napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 08:55:54:

    Oczywiście,
    Na początku Nabici wysyłali lub dzwonili z zapytaniem, kiedy oprocentowanie zostanie zmienione. Wszyscy otrzymywali tę samą odpowiedź, że bank się nie zgadza z wyrokiem i nie zmieni.
    Poniżej nagranie z infoliniii w tej sprawie: www.dropbox.com/s/55n10r0ke1v9qhq/mbank1.wav
    Wspomnę tylko, że zgodnie z polskim prawem chęć złożenia kasacji do SN czy też nawet samo złożenie wniosku o kasację nie anuluje prawomocnego wyroku. Tylko SN może zawiesić wykonanie prawomocnego wyroku, co oczywiście nie ma miejsca.

    Kolejnym krokiem był list Pani Rzecznik Konsumentów, naszego reprezentanta, do prezesa stypułkowskiego w tej sprawie. Co zrobił prezes, nic, nie odpowiedział.

    Członkowie grupy wysłali więc wezwanie do przestrzegania prawomocnego wyroku i obniżkę oprocentowania jak również zwrot nadpłaconych rat, kopia poszła do KNF, OUKIK. I co, nic. Nie dzień dzisiejszy, brak reakcji banku.

    Prawo prawem, a racja musi być po naszej stronie.




  • dariga napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 09:28:13:

    Znając korporacyjne realia najbardziej zgadzam się z komentarzem @pozwalembank, że panowie z zarządu banku mają portki pełne strachu i żaden nie chce mieć "kupy" w CV w postaci własnego podpisu pod decyzją zwrotu tak wielkich pieniędzy. Akcjonariusze też zapytają "jak zarządzałeś, łosiu?". Za każdą decyzją stoi czynnik ludzki.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 10:25:54:

    do nalezyprzestrzegacprawa i prowadzącego blog.

    na złożenie wniosku o kasację jest chyba jakiś konkretny termin - bodaj 30 dni od wydania otrzymania przez mBank pisemnego uzasadnienia.

    Czy Sąd już takie uzasadnienie wydał i wysłał do banku (kiedy?)

    pozdrawiam W

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 10:53:56:

    Dariga ma rację. W końcu to ludzie decydują. Trzeba to teraz tak zorganizować aby decydenci (zarząd, prezes, dyrektorstwo) musiało zdecydować, co ich bardziej zaboli. Stąd sprawa w prokuraturze mogłaby być dokuczliwa, nawet nie wysokość potencjalnej kary finansowej z sądu ale sam późniejszy fakt karalności. Brak świadectwa niekaralności uniemożliwi objęcie wielu stanowisk.
    A i polityczna burza (wybory idą) wokół nadzoru nad bankami (UOKiKiem rządzi człowiek z nadania PO, a i KNF też nie wykonuje swojej pracy) może skłonić decydentów do respektowania prawa.

    Ogólnie ten przypadek warto wykorzystać do zmiany prawa dla WSZYSTKICH banków, bo widać jak ten sektor gospodarki się zdegenerował i jakie ma poważanie dla prawa.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 11:27:14:

    Ja ze swojej strony mam prośbę do prowadzącego bloga. Macieju - nie odpuszczaj tego tematu za żadne skarby. To jest coś, co może mieć ogromny wpływ na rynek - w kilku aspektach - relacji klient-podmiot gospodarczy-urzędy-sądy etc.

    na ten moment mamy ignorowanie wyroków sądowych, mamy wpisywanie kolejnych klauzul niedozwolonych do rejestru, a praktycznie te same zapisy nadal się w umowach pojawiają, mamy szacunek do prawa i klientów etc.
    mBank na razie górą, ale chyba tylko dlatego, że wszyscy poza klientami, mu na to pozwalają. Chcesz bloga zmieniającego świat? Masz olbrzymią szansę napiętnować najbardziej chamskie zagrywki polskich podmiotów gospodarczych i zmusić urzędasów do roboty. Jak media zamilkną to wszyscy, poza mbankiem i im podobnymi szmatławymi firmami przegramy.

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 12:06:50:

    Fakt, nie odpuszczać. Ta sprawa może przycichnąć albo zmienić Polskę na lepsze. Do tej pory banki w tym kraju były bezkarne, a każdy numer z nabijaniem klienta się opłacał i kusił następnych. Rynek przez to się wypaczył, ryzyko zwalono w 100% na klienta, powszechne jest oszustwo w reklamach i coraz bardziej pokrętne zapisy w umowach. Potrzebna jest teraz kuracja szokowa dla banków. Setki milionów odszkodowań, konsekwencje dla Zarządów, inaczej tego nie zatrzymamy. Ważne by to nie przycichło, by mBank wypłacił wszystko co do joty za numer z oprocentowaniem, by Millenium przegrał o i spread, i dostał w efekcie kredyty w PLN z oprocentowaniem na LIBORze, by poszły kolejne pozwy które odfrankują umowy w innych bankach, pozwy o nielegalne ubezpieczenia, itp. By banki dostały boleśnie po d... i zmuszone zostały do uczciwego i jasnego podejścia do klienta, wszystkim nam byłoby wtedy lepiej, a ogromny strumień pieniędzy zostałby zawrócony do polskiej gospodarki (dziś wypływa za granicę).

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 12:22:46:

    Uzasadnienie do orzeczenia w sprawie I ACa 1209/13 (pozew zbiorowy przeciwko mBank) będzie najprawdopodobniej na początku lipca (info z SA w Łodzi). Potem mBank ma 30 dni na wniesienie kasacji od dnia doręczenia wyroku z uzasadnieniem.
    Czy wniosą kasację (chociaż zapowiedzieli)...??? Zobaczymy. Moim zdaniem 50/50. Kasacja dla mBanku to bilet w jedną stronę...:-) Panowie z zarządu doskonale to wiedzą, a jak nie wiedzą to im prawnicy wytłumaczą. W oczekiwaniu na kasację być może obudzi się UOKiK....Jedno pewne - będzie ciekawie, a mBank już przegrał, reszta to tylko kwestia czasu oraz kosztów jakie poniosą (inaczej: ile będą musieli oddać kasy bezprawnie zabranej z portfeli klientów, którzy posiadają kredytu waloryzowane kursem waluty).

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 12:31:09:

    Poprawka: właściwy termin to 2 miesiące. Zatem mBank ma trochę czasu na zastanowienie, a UOKIK i kredytobiorcy na działanie.

  • cdr7 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 12:47:23:

    Ja wiem czy mBank już przegrał? Jeśli zmusi ludzi do składania indywidualnych pozwów o zapłatę to de facto wygra bo takich pozwów trochę będzie ale nie 26 tys. IMO wiele wskazuje na to że to się mBankowi uda. UOKiK czy KNF wam pieniędzy nie oddadzą. Nawet jeśli nałożą na mBank jakąś karę to co najwyżej dadzą wam satysfakcję. Albo i nie dadzą bo co zrobicie jeśli ta kara będzie śmiesznie mała? Na KNF bym w ogóle nie liczył - zaproponują wam polubowne rozwiązanie sporu zgodnie ze swoją misją na co oczywiście mBank się nie zgodzi ;-)

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/30 13:05:36:

    Przegrał w sensie formalnym. Jeśli chodzi o kasę to zgoda. Dojenie klientów nabitych w mbank jest nadal opłacalne dla banku. Zmienić to może tylko skala pozwów składanych przeciwko bankowi i ilość przegranych spraw sądowych.

    Cała sytuacja pokazuje tylko słabość systemu ochrony konsumentów. Wszyscy wiedzą, że bank łamie prawo, są wyroki sądowe i co ..... i nic.
    Bezkarność banków polega na tym, że doskonale wiedzą, że system zbiorowej ochrony nie działa, a tych którzy pozwą bank indywidualnie będzie mniejszość - resztę bank goli i będzie golił.

  • konsumentwsieci.pl napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/31 20:56:38:

    A przepraszam najmocniej, a co UOKiK miałby w tej sprawie zrobić? UOKiK to nie komornik i to nie on jest od egzekwowania wyroków w sprawach indywidualnych (które na chwilę obecną wykazały jedynie odpowiedzialność przedsiębiorcy za naruszenie), a pozwy zbiorowe, mimo że w nazwie mają "zbiorowe", to stanowią środek ochrony INDYWIDUALNYCH interesów. W tym wypadku ponad 1,2 tys. osób. Teraz dla ambitnych polecam definicję "zbiorowych interesów konsumentów".

  • nalezyprzestrzegacprawa napisał(a) komentarz datowany na 2014/06/01 08:06:08:

    Oj ma wiele do zrobienia. Sąd uznał klauzulę w umowie za niedozwoloną w przypadku 1247 Klientów. Wszystkich jest ok. 20 000 z tym samym zapisem. UOKIK może pomóc aby pozostali nie musieli przechodzić długotrwałej drogi sądowej. Chyba nie powiesz, że 20000 osób co cały czas sprawa indywidualna?

    Pozdrawiam

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2014/06/01 09:45:16:

    26 tysięcy ma takie zapisy w mBanku (pierwotnie mBank 9 tys., Multibank 17 tys., dziś to jedno). Kilka tysięcy może podpisało aneksy chcąc uratować choć ułamek procenta odsetek. Do tego podobne zapisy mają tysiące klientów innych banków - choćby Santandera i Raffaisena, ale ci się nie zorganizowali jeszcze w pozew. Bankom zależy na rozbiciu roszczeń na indywidualne, bo w Polsce indywidualnie pójdzie do sądu może 1% klientów, a może nie. Stąd robota dla UOKiK - chronić konsumentów w takich sytuacjach. A miałby już łatwo no jest wyrok. Zwykle to UOKiK musi iść do sądu.

  • kris0s napisał(a) komentarz datowany na 2014/06/04 10:02:59:

    Panie Maćku zapomniał pan, że w tej całej historii dotyczącej zachowania zarządu mBanku tak naprawdę poszkodowani są nie tylko klienci tej instytucji ale także jej akcjonariusze. Oni w ostatecznym rachunku zapłacą za dzisiejsze decyzje zarządu z czysto ekonomicznego punktu widzenia niekorzystne dla banku. Trzeba przecież odróżniać zarząd banku i jego premie do zysku i dywidendy... Jakoś Commerzbanku mi nie szkoda ale są też inwestorzy z GPW.

  • kris0s napisał(a) komentarz datowany na 2014/06/04 10:05:59:

    Dodam tylko jeszcze że plany sprzedaży kredytów hipotecznych przez tak wiarygodny dla klienta mBank w 2014 mogą być wobec takiej polityki nieco zagrożone
    (vide: www.bankier.pl/wiadomosc/Koszty-ryzyka-mBanku-w-14-wyniosa-ok-70-pb-bank-chce-byc-bardziej-aktywny-w-kredytach-hipotecznych-wywiad-3121003.html)

    Pamiętam jak mówiono że kredyt hipoteczny jest jak małżeństwo. Często zresztą nawet dłużej trwa ;)
    I kto się będzie chciał żenić z taką pazerną i bezczelną panną ?

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny