Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 13 maja 2014

Spór o opłaty likwidacyjne. Prawnicy się dziwią: dlaczego UOKiK nie zabroni ich pobierania?

Posiadacze polis inwestycyjnych - czyli planów systematycznego oszczędzania, które zmuszają zapisami umownymi, żeby wkładać do nich pieniądze przez 10-15 lat - wciąż czekają na uwolnienie z kajdan. Do tej pory buntowali się ci, którzy nie byli w stanie dłużej płacić i firmy ubezpieczeniowe pobrały od nich gigantyczne opłaty likwidacyjne. Opisywałem wygrane przez klientów procesy indywidualne, w których odzyskiwali pobrane przez ubezpieczycieli kwoty "odstępnego". Co najmniej kilka grup takich klientów toczy procesy grupowe z ubezpieczycielami. Procesów zbiorowych, dotyczących opłat likwidacyjnych, jest już co najmniej cztery. Ale to nie koniec. Gotować zaczyna się także wśród tych klientów, którzy nie zerwali swoich umów i wciąż płacą składki. Grupa 51 klientów firmy Skandia, "uwięzionych" w polisach inwestycyjnych, wspólnie z prawnikami poznańskiej kancelarii LWB i miejskim rzecznikiem konsumentów w Szczecinie, poszła do sądu, by zerwać jarzmo. A konkretnie - by unieważnić zapisy umów mówiące o opłatach likwidacyjnych. Gdyby tych zapisów nie było, każdy klient mógłby w każdej chwili przerwać oszczędzanie i zabrać pieniądze.

Dziś tego zrobić nie mogą, bo Skandia zastrzegła, że bezkarnie klient może się wycofać dopiero po 10 latach trwania umowy (a niektóre umowy są nawet 20-letnie i dłuższe). Klienci Skandii są w wyjątkowo kłopotliwej sytuacji, bo - jak opisywałem niedawno w blogu - na tych, którzy zamieniliby polisy na bezskładkowe, przygotowano dodatkową karę w postaci jeszcze wyższych opłat za zarządzanie. Taki np. Aegon, owszem, w nowych polisach, oferowanych przez siebie, zmienił zasady pobierania opłat likwidacyjnych (a i w starych skorygował je nieco, choć moim zdaniem wciąż niewystarczająco), ale całkiem z nich nie zrezygnował. A w sądach stara się jak najbardziej uprzykrzyć klientom życie. Przykład Aegona pokazuje, że firmy ubezpieczeniowe powoli się cofają, ale wciąż starają się utrzymać opłaty likwidacyjne, przynajmniej w kilku pierwszych latach. Ale teraz, na wniosek klientów Skandii, sąd będzie musiał zdecydować, czy można wyrzucić z polis opłaty likwidacyjne (i tym samym umożliwić klientom bezkosztowe zerwanie umowy w każdym momencie), czy też jednocześnie zastąpić dotychczasowe zapisy jakimiś innymi, bardziej cywilizowanymi. 

Tylko dlaczego klienci, którzy - tak, jak 51 "więźniów" Skandii - trwają przy swoich polisach, płacą i płaczą, mają czekać na precedensowy wyrok? Kilka dni temu uciąłem sobie pogawędkę z Anną Lengiewicz, partnerką w kancelarii LWB. Lengiewicz uważa - podobnie, jak i ja - że sprawę trwających umów polis inwestycyjnych powinien kompleksowo rozstrzygnąć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kilka dni temu kancelaria LWB wysłała do UOKiK wniosek o wszczęcie postępowania przeciwko firmie ubezpieczeniowej Aegon, która nadal pobiera od klientów wysokie opłaty likwidacyjne. Mec. Lengiewicz słusznie twierdzi, że skoro UOKiK skutecznie poskromił zapędy deweloperów (też swego czasu pobierali bandyckie opłaty za rezygnację z zakupu mieszkania), to może też poskromić firmy ubezpieczeniowe. Dlaczego, do jasnej cholery - skoro istota opłaty likwidacyjnej została już zakwestionowana w sądzie - osoby, które wciąż są klientami firm ubezpieczeniowych, mają być w kajdanach albo wydawać kasę na prawników? I dlaczego urzędnicy, opłacani przez nich z podatków, nie wymuszą na ubezpieczycielach przynajmniej dużego obniżenia opłat? Przecież nie ma wątpliwości, że prawa konsumentów są naruszane i to w sposób masowy. Kto ma się tym zająć, jak nie UOKiK?

Oczywiście, nawet jeśli ze wszystkich umów znikną opłaty likwidacyjne, to nie oznacza, iż klienci nie będą tracili pieniędzy. Bilans inwestowania składek przez klientów może być na tyle ujemny, że niezależnie od tego, iż będą mogli odejść "za darmo", będą cierpieli, bo prowizje za zarządzanie pieniędzmi i opłaty administracyjne zjedzą nie tylko całe zyski, ale i część zainwestowanego kapitału. Na to, niestety, nie ma lekarstwa. Jest natomiast dobra okazja, by Adam Jasser, nowy prezes UOKiK, pokazał, że potrafi walnąć pięścią w stół. Firmy ubezpieczeniowe, które przegrywają już procesy w sprawach opłat likwidacyjnych i czasem nawet się już nie odwołują do drugiej instancji, mogłyby być dla niego stosunkowo wdzięcznym "chłopcem do bicia", bo przypominają boksera, który już ledwo trzyma się w ringu na nogach. Chyba to właściwy czas, by ustalić model, według którego powinny zmienić się wszystkie trwające umowy. Chodzi o to, by te, w których występuje zapis o opłatach likwidacyjnych, nie krzywdziły klientów i żeby nie trzeba było chodzić do sądu w sprawie każdej z tych umów z osobna.

GPW Samcik

W CZWARTEK SPOTKAJMY SIĘ NA GIEŁDZIE! Wszystkich, którzy chcieliby mnie o coś zapytać, podyskutować o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowym budżetem, albo uzyskać autograf i dedykację na książce "100 potwornych opowieści o pieniądzach, czyli jak żyć, zarabiać i wydawać z głową", zapraszam na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, w najbliższy czwartek o godzinie 18.00. Przygotowałem dla Was minikonkurs z wiedzy o zawartości blogu "Subiektywnie o finansach", w którym będziecie mogli wygrać... niespodziankę ;-). To przewodnik po najważniejszych problemach finansowych, z którymi możecie się w życiu spotkać i dylematach, które przyjdzie Wam rozwiązywać. Jako przykłady służą mi prawdziwe historie czytelników, które opisywałem przez pięć lat w blogu. Liczę na Was: spotkajmy się w czwartek przy ul. Książęcej!

POPRZYJ SUBIEKTYWNOŚĆ W KONKURSIE NA NAJLEPSZY BLOG! Blog "Subiektywnie o finansach" bierze udział w konkursie pt. "Najlepszy Ekonomiczny Blog Roku" organizowanym przez portal Money.pl. Jeśli lubisz tu wpadać i masz konto na Facebooku, zapraszam Cię do wyrażenia swojej sympatii i zagłosowania na subiektywność. Wejdź na tę stronę i oddaj swój głos. Będę Ci za to szczerze zobowiązany!

Jak inwestować i pomnażaćDRUGIE WYDANIE BESTSELLERA O INWESTOWANIU! W księgarniach jest już drugie wydanie poradnika "Jak pomnażać oszczędności", zaktualizowane i uzupełnione o cztery nowe rozdziały. A w nich więcej m.in. o tym jak skutecznie zarządzać oszczędnościami w czasie niskich stóp procentowych i czy opłaca się kupić mieszkanie na wynajem. Sprawdzam też nowe możliwości oszczędzania z myślą o spełnianiu marzeń na emeryturze. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o tym jak zabrać się do oszczędzania, jak zbudować swój pierwszy portfel inwestycji, jak wybrać fundusz inwestycyjny albo jak nie naciąć się przy wyborze lokaty - zapraszam do księgarń! To książka dla tych, którzy chcieliby mieć jakieś finansowe zabezpieczenie na czarną godzinę, albo chcieliby ułatwić dzieciom lub wnukom start w życie. Więcej na temat książki oraz jej recenzje znajdziecie na stronie serii "Samo Sedno".

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 13 maja 2014 00:56

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 01:45:30:

    Zaraz / Momento. Ludzie zawierali polisy. Nie LOKATY. Zakładam, że Misio zawierając umowę na 10 lat nie podpisuje jej pod wpływem chwili, lub urokiem bląd włosów pani Szatan, czy innej kasjerki-sprzedawcy (zwanej Doradcą Klienta), lub innego zauroczenia.

  • cin2424 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 08:38:40:

    prosze mi wierzyc, ze czy lokata czy polisa to sprzedawcy/pseudodoradcy tych firm wciskali taki kit ludziom, zeby podpisali cyrograf, ze trzeba miec na prawde swietne rozeznanie w finansach plus excela pod reka, zeby sobie policzyc jak bardzo zly interes robimy, chocby moj przyklad ze skandii (czyt. skandalii) kwestia tego jak wyglada oplta likwidacyjna jest dolaczona do OWU ktore licza 50 stron maczkiem, i sa podsuwane dopiero w momencie jak jestesmy zdecydowani, do tego jest tam podany wzor matematyczny, ktory jak znam nasze spoleczenstwo dla niektorych jest nie do rozgryzienia.

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 09:14:00:

    nerkofil
    "...Zakładam, że Misio zawierając umowę na 10 lat nie podpisuje jej pod wpływem chwili, lub urokiem bląd włosów pani Szatan ..."

    Papier przyjmie wszystko, ale nie oznacza to, że to wszystko jest zgodne z prawem. "Misio" może nawet napisać, że w ramach umowy na lat 10 staje się niewolnikiem firmy ubezpieczeniowej. Nasze prawo zabrania jednak niewolnictwa i taka umowa jest nieważna. Bo umowa nie może być niezgodna z aktami wyższego rzędu (Konstytucją, ustawami, kodeksami czy rozporządzeniami).

    P.S.
    Dziwie się, że są u nas ciągle "Misie" które o tym nie wiedzą.

  • dariga napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 09:48:22:

    Konia z rzędem temu, kto określi (procentowo? kwotowo?) granicę, na jakim poziomie opłaty likwidacyjne są już rażąco wygórowane, a na jakim nie, i jeszcze to odpowiednio uzasadni. Oczywiście przydałoby się takie określenie, bo Karta Produktu, która już powoli wchodzi do praktyki sprzedażowej, będzie tylko informować o wysokości poszczególnych opłat. W sprawie maksymalnej wysokości opłaty likwidacyjnej nie ma co liczyć na samoregulację rynku.

  • adam.h8 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 10:20:25:

    wolf2000 - zgadzam się z tym, że papier łyknie wszystko, jednak nie mogę pogodzić się z pewnym podejściem, które masowo funkcjonuje w Polsce. O co chodzi? Chodzi mi o podejście w którym człowiek jest zwolniony z myślenia. Nauczono nas, że możemy być głupkami bo w razie czego "ktoś" lub "coś" powinno nas bronić. Albo człowieku jesteś odpowiedzialny za siebie i za swoje decyzje albo później nie płacz, że ktoś cię oszukał bo nie dołożyłeś należytej staranności przy załatwianiu swoich spraw.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 11:01:51:

    No, właśnie z takiego powodu, że określenie "sprawiedliwej" opłaty likwidacyjnej jest trudne, dobrze byłoby, gdyby zabrał się za to urząd mający fachowy aparat, zasięgając np. opinii Polskiej Izby Ubezpieczeń. Bo inaczej każdy sąd będzie orzekał po swojemu i na koniec stracą na tym sami ubezpieczyciele, bo dam sobie głowę uciąć, że niedługo sądy staną się bardziej prokonsumenckie (widać to już na Zachodzie).

  • iza053 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 12:14:20:

    Rozsądna osoba nie podpisuje umowy tylko pod wpływem rad jednej osoby (doradcy klienta).
    Przed podpisaniem umowy radzi się przyjaciół i znajomych i czyta opinie w internecie na wartościowych stronach (jak na przykład ten blog).

  • mira-wroc napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 13:02:35:

    iza053 - rozumiem, że jak idziesz do lekarza (nie znając się na medycynie) i lekarz przepisuje Ci receptę to przed wykupieniem recepty i zażyciem leku czytasz encyklopedie medyczne i radzisz się rzeszy innych specjalistów z pytaniem czy Pan doktor aby na pewno nie próbuje Cię oszukać i wysłać na tamten świat?
    A jak kładziesz się na stole operacyjnym to nie ufasz chirurgowi który będzie Cię ciął, tylko sama bierzesz skalpel i się operujesz?
    Idąc do banku, firmy ubezpieczeniowej czy jakiejkolwiek instytucji finansowej masz prawo mieć zaufanie do osoby, która tam pracuje i zwie się doradcą finansowym, będąc w temacie finansów laikiem.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 13:08:27:

    Tak trochę z innej beczki. Zastanawiam się dla czego ludzie pakują swoje pieniądze w tak bardzo opakowane produkty i jeszcze płacą za zarządzanie nimi... Ile w tym zaufania bankowcom, a ile własnego lenistwa wobec własnych pieniędzy? Zakładamy jednak, że są wkręcani przez bankstera-sprzedawcę, zwanym "doradcą", i ojej, opłata za zarządzanie nie jest od ZYSKU, ale od wartości WKŁADU ?? Czyli, gdy wartość Twoich aktywów spadnie o 20%, bankster prowizję i tak weżmie - za to że na nich swą mackę trzyma ;-/ IMHO, zakup takiego produktu bankowego to skrajna niefrasobliwość wobec własnych pieniędzy, maskowana pazernością.

    Ale czy to głupie, gdy swoje nadwyżki finansowe samodzielnie odłożę na lokatę (na dowolnie wybrany "czasokres") w samodzielnie wybranym banku (nawet nie zakładając w nim konta). A wartość opłaty za zarządzanie mogę radośnie przepić, albo kupić za to ziarno dla papug (czterech), whatewer.

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 18:44:32:

    Kłopot w tym, że w samej umowie nie wszystko jest napisane, np. wartość bieżąca nabywanego udziału i druga sprawa, że nie daje się pewnych rzeczy sprawdzić podczas takiego spotkania z "doradcą". Przykład: Oferowana jest polisa z wpłatą 20% "inwestowanego" kapitału na początku i wówczas mamy pierwsze notowanie włożonego w polisę funduszu - wartość jest całkowicie arbitralna i za miesiąc drastycznie spada, po czym po roku dalszych spadków oscyluje wokół 1/4 wartości pierwszej wyceny. Rezygnacja z takiej polisy byłaby nierozsądna nawet bez opłat likwidacyjnych. Jedyne na co można liczyć to wzrost notowań tego funduszu w przyszłości, a najlepiej hossa pod sam koniec polisy.

  • franek4.6 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 19:07:46:

    "dąc do banku, firmy ubezpieczeniowej czy jakiejkolwiek instytucji finansowej masz prawo mieć zaufanie do osoby, która tam pracuje i zwie się doradcą finansowym, będąc w temacie finansów laikiem. "

    Analogia z lekarzem jest kulawa. Lekarz jest po to, żeby pomóc osobie, która do niego przychodzi. Bank czy ubezpieczyciel ma przede wszystkim zamiar zarobić na osobie, która do niego przychodzi. Czasem można zarobić przez rzetelną pomoc ale łatwiej wciskając kit. Dlatego nie można mieć takiego samego poziomu zaufania do banku, co do lekarza.

  • jacek.leski napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 19:11:39:

    Dobre pytanie, a odpowiedź szokująca. Otóż UOKiK zabierał się do takiej akcji w 2006 roku i nawet w tym celu napisał do Komisji Nadzoru Finansowego pismo z prośbą o interwencję i zajęcie stanowiska przez Komisję. Komisja odpisałą, że wszystko jest OK, podejrzane polisy są jak najbardziej prawidłowe, a opłaty likwidacyjne to zwykła praktyka. Krótko mówiąc, by UOKiK się od tych polis odstosunkował. UOKiK mając na piśmie takie stanowisko KNF przestał się wtrącać. Dziś wszystkie sądy jakie wydały w tej kwestii wyroki prawomocne stwierdzają, że opłaty likwidacyjne są bezprawne i nie mogą być pobierane. Oznacza to, że KNF wspólnie z UOKiK kryły jawnie antykonsumenckie praktyki zachęcając de facto do łupienia klientów. Tymczasem ich statutowe obowiązki są dokładnie przeciwne. Szczególnie dotyczy to KNF. Czy to się nadaje do Trybunału Stanu? Moim zdaniem jak najbardziej.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/13 23:24:38:

    KNF nie ma wpisanej w obowiązkach ochrony konsumenta, raczej obwiniałbym UOKiK.
    Pozdrawiam!

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/15 10:37:21:

    adam.h8
    "Chodzi mi o podejście w którym człowiek jest zwolniony z myślenia. Nauczono nas, że możemy być głupkami bo w razie czego "ktoś" lub "coś" powinno nas bronić. Albo człowieku jesteś odpowiedzialny za siebie i za swoje decyzje albo później nie płacz, że ktoś cię oszukał bo nie dołożyłeś należytej staranności przy załatwianiu swoich spraw. "

    Czyli co, jak zostawisz rower niezabezpieczony pod sklepem to Ty jesteś winien kradzieży bo nie pomyślałeś, że Cię mogą okraść? Mi naiwnie się wydawało, że ciągle winien jest złodziej. Tak samo tutaj, firmy ubezpieczeniowe zatrudniają całe sztaby marketingowców i prawników aby jak najbardziej wydoić klienta. Stosują sztuczki typu:
    opłata likwidacyjna wpisana nie w umowie tylko w regulaminie małym druczkiem na ostatniej stronie, ukryta tak aby nie dało się jej łatwo wypatrzeć. Jeśli to jest zgodne z prawem - klient ponosi stratę. Jeśli to jest niezgodne z prawem - wina jest po stronie firmy. Powinni bez mrugnięcia oddać kasę. Zwłaszcza, że mówimy o instytucjach zaufania publicznego.
    No i jeszcze mały przykład. Byłem ostatnio w banku przedłużyć lokatę. Przemiła pani z banku zaproponowała mi produkt inwestycyjny. Powiedziałem, że mnie to nie interesuje, bo to nie są bezpieczne produkty. Ona na to, że kwota jest gwarantowana. Jestem pewien, że mnie wprowadzała w błąd. Ale szkoda mi czasu na udowodnienie tego kobiecie, czy składanie skarg. Ale teraz niech przyjdzie do banku osoba dysponująca mniejszą ilością wiedzy, ale sporą ilością gotówki. To co, powinna zostać oszukana zgodnie z prawem bo jest mniej rozgarnięta czy np. mniej sprawna umysłowo? Taka osoba chce przechować swoje oszczędności w instytucji zaufania publicznego. Chce nie stracić na inflacji, może coś skromnie zarobić. Obsługa banku od razu rozpoznaje: "mamy naiwniaka z kasą, zaraz go na coś naciągniemy, będzie z tego niezła premia!". Czy my do tego powinniśmy dopuszczać? Czy państwo powinno dopuszczać do takich sytuacji? Jeśli tak ma się dziać w bankach, to może należy odebrać im wszystkie przywileje związane z prowadzeniem działalności bankowej i/lub ubezpieczeniowej, bo to już nie są instytucje zaufania publicznego?!

  • jacek.leski napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/15 14:08:11:

    Maciej Samcik: to nieprawda. Ustawa u nadzorze ubezpieczeniowym zleca ten nadzór Komisji Nadzoru Finansowego i jednoznacznie definiuje zadania KNF w odniesieniu do rynku ubezpieczeniowego w artykule trzecim. "Celem nadzoru jest ochrona interesów osób ubezpieczających, ubezpieczonych, uposażonych lub uprawnionych z umów ubezpieczenia, członków funduszy emerytalnych, uczestników pracowniczych programów emerytalnych, osób otrzymujących emeryturę kapitałową lub osób przez nie uposażonych." Nie ma tu mowy o interesach ubezpieczycieli, nie ma słowa na temat stabilności rynku, jego rozwoju itp itd. JEDYNYM celem nadzoru wymienionym przez ustawę ubezpieczeniową jest interes UBEZPIECZONYCH. Argumentacja, że akurat to NIE JEST zadaniem KNF i że Komisja "nie ma wpisanej w obowiązkach ochrony konsumenta" jest zdumiewająca i trudna do racjonalnego uzasadnienia.

  • xa.vi napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/19 09:19:20:

    Mam niestety , że pan redactor Samcik niemal zawsze stoi po stronie gigantow czy to bankowych czy firm ubezpieczeniowych, lansuje ich argumenty, prawie zawsze w swoich artykulach tak zestawia akcenty,argumenty stron zeby de facto bylo po mysli wielkiego biznesu, kiepsko to wyglada, nie chce wysnuwac daleko idacych wnioskow , ale jakos w przypadki przestalem wierzyc.

  • li4li napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/23 20:23:56:

    Odniosłem akurat nieco inne wrażenie. Tutaj pytanie zasadnicze to dlaczego, skoro zapadły wyroki, klienci nadal muszą udowadniać, że nie są wielbłądami. Co z tym UOKiK powinien zrobić? Sprawa wydawałaby się prosta i oczywista, ale takich absurdów jest u nas więcej.
    Weźmy choćby kwestie przedawnienia egzekucji. Jeśli ktoś miał dług, który okazał się nieściągalny, albo bank czy firma nie ściągnęły go w terminie dopuszczalnym przez prawo (maksymalnie 10 lat, jeśli termin nie był przerywany kolejnymi wnioskami), to powinien teoretycznie czuć się bezpiecznie. Ale cóż z tego, skoro po przedawnieniu taką wierzytelność firma swobodnie sprzedaje dalej i kolejna przysyła wezwanie informując, że wprawdzie przedawniło się roszczenie, ale wierzytelność NIE. I jeśli klient nie zapłaci (oczywiście z odsetkami np za 12 lat), to go wpiszą do różnych BIK-ów i innych podobnych instytucji, które żerują właśnie na tym absurdzie prawnym. Absurdzie, dodajmy, szkodliwym społecznie i gospodarczo, bo uniemożliwia to praktycznie często komuś, kto miał np drobną zaległość, o której nie został prawidłowo poinformowany (znam osoby, które tego doświadczyły, więc wiem o czym piszę), na wzięcie np kredytu, chociaż są w pełni wypłacalni, a dług nie ma i nie miał związku z ich działalnością. Odkręcenie sprawy nie zawsze bywa proste. Zdarza się, że z firmą, która dokonała wpisu w ogóle nie można się skontaktować i zdjęcie klauzuli w BIK trwa kilka miesięcy. Mało tego, firmy kupują czasem wierzytelności de facto nie istniejące (wystawione omyłkowo lub zapłacone faktury) i też nie można tego odkręcić, bo dokumentację możemy przecież zniszczyć po 5 latach (ZUS i US po 10-ciu).

    Takie niestety mamy prawo i nie liczyłbym, że instytucja taka jak UOKiK będzie przecinać wrzód jednym cięciem. Po co? Przecież można za kilka miesięcy odgrzebać problem i nałożyć jakąś karę. Wtedy pieniądze znów popłyną do budżetu, a klient, skoro jest frajerem, to niech nim zostanie. Po wsze czasy...

  • anonymbook napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 10:34:07:

    Największa baza prawników. Poznaj opinie na temat prawników, jak zakładać spółkę. Uzyskaj porady prawne. Wszystko na portalu opinieoprawnikach.pl - adwokat warszawa prawo karne

  • invictus19 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/22 15:24:00:

    Witam świetny artykuł!
    Zajmuje się odzyskiwaniem utraconych środków z ubezpieczeń inwestycyjnych. Chętnie odpowiem na każde pytania. Każda sprawa jest dla nas ważna. Pokrywamy koszty procesowe co skutkuje brakiem ryzyka ze strony Klienta
    Zapraszam do kontaktu.
    kamil.mucha@ubezpieczenia-inwestycyjne.com.pl
    533133121

  • jozefmalolepszy napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/27 16:45:29:

    Nie da się wycofać bez strat z czegoś takiego, ale można powalczyć... tylko do tego trzeba sądu, kancelarii - mi akurat pomógł Lex z Wrocka, także mogę z czystym sumieniem polecić. Podaje nr do p. Łukasza, który pomógł mi: 533-133-590.

  • jozefmalolepszy napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/27 16:47:02:

    Nie da się wycofać bez strat z czegoś takiego, ale można powalczyć... tylko do tego trzeba sądu, kancelarii - mi akurat pomógł Lex z Wrocka, także mogę z czystym sumieniem polecić. Podaje nr do p. Łukasza, który pomógł mi: 533-133-590.

  • kancelarialex24 napisał(a) komentarz datowany na 2015/03/09 13:39:35:

    Pomogę odzyskać opłaty:
    533-960-263

  • termistor8585 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/02 18:58:13:

    Większość z Was ma pewnie kredyt mieszkaniowy. Zobowiązaliście się płacić ratę kredytu przez 30 lat gdzie koszt jest dużo większy niż w polisach, dodatkowo, jak przestaniecie płacić kredyt, to bank Wam po prostu zabierze mieszkanie. Czy to oznacza, że gdy nie będziecie mieli kasy na ratę, to oznacza, że bank powinien Wam umozyć wszystkie koszty i nie zabierać mieszkania? Łatwo przychodzi nam zobowiązanie do płacenia raty, gorzej z oszczędzaniem, po to by na koniec zebrać jakiś kapitał... oczywiście pozostaje kwestia tego, aby tak zarządzać polisą, aby być na plusie... ale to da się zrobić!

  • patryk.invictus napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/14 15:30:56:

    Drodzy Państwo
    Reprezentuję kancelarię INVICTUS. Pomagamy odzyskać pieniądze utracone z tytułu opłaty likwidacyjnej naliczanej przez firmy ubezpieczeniowe i banki. Czują się Państwo oszukani ? Wystarczy telefon 533-121-535 lub e-mail na adres patryk.syposz@ubezpieczenia-inwestycyjne.com.pl Prowadzimy postępowania przeciwko takich firmom jak : Allianz, Aegon, AXA, Compensa, TU Europa, Generali, Nordea, Open Life, Skandia. Organizujemy pozwy zbiorowe jak i indywidualne. Zaufaj najlepszym, zaufaj kancelarii INVICTUS

  • patryk.invictus napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/17 09:44:43:

    Skorzystaj z Invictusa i już dziś odzyskaj stracone pieniądze, przez polisolokaty !!!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny